Oczekiwania adwentystów i Towarzystwa Strażnica powiązane z datami 1844 i 1914 oraz reinterpretacja wydarzeń związanych z nimi

Autor: Włodzimierz Bednarski

Oczekiwania adwentystów i Towarzystwa Strażnica powiązane z datami 1844 i 1914 oraz reinterpretacja wydarzeń związanych z nimi

 

Prawie każdy katolik słyszał o Świadkach Jehowy i wielu z nich wie, że w Polsce i na świecie działa Kościół Adwentystów Dnia Siódmego.

Jednak nie każdy z katolików zdaje sobie sprawę z tego, że istnieją pewne nauki wspólne, które mają u siebie oba te wyznania. Przede wszystkim jest to antykatolickość i zaprzeczanie prawie wszystkim naukom naszego kościoła. Oba wspomniane wyznania kwestionują nauki o duszy nieśmiertelnej, czyśćcu, piekle. Nie uznają czci dla Maryi, kultu świętych i obrazów. Odrzucają prymat Piotra, katolickie święta (np. Wielkanoc i Boże Narodzenie), celibat, naszą spowiedź, chrzest i Eucharystię.

Ale przede wszystkim i adwentyści i Świadkowie Jehowy zaliczają Kościół Katolicki do Babilonu Wielkiego. Mało tego, twierdzą, że on stanowi główną jego część.

Nie te kwestie są jednak tematem naszego opracowania. Chcemy w nim zwrócić uwagę na to, jak obie te grupy religijne zachowały się w momencie, gdy oczekiwany przez nie ‘koniec’ nie nastał. Jak poprawiały swoje koncepcje i wyliczenia.

Chcemy zwrócić uwagę na to, że i adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica zastosowali ten sam „potrójny manewr”. Być może występuje on też w innych grupach nastawionych apokaliptycznie, co jednak wymagałoby osobnego i szczegółowego porównania ich wykładni.

Ten wspomniany „potrójny manewr” to:

 

po pierwsze, przeniesienie oczekiwanego i niespełnionego wydarzenia widzialnego w sferę niewidzialną, a więc niesprawdzalną dla ich wyznawców i dla przeciętnego zjadacza chleba;

po drugie, zamiana oczekiwanego i niezrealizowanego wydarzenia w stan zrealizowany, a więc zamykający usta tym, którzy twierdzili, że nic się nie spełniło z zapowiedzi;

po trzecie, odroczenie głównego oczekiwania na przyszłość, którego czasu spełnienia nikt nie może zweryfikować, gdyż jest on tylko wynikiem ich marzeń czy wyliczeń.

 

W naszym artykule omówimy te poszczególne elementy związane z oczekiwaniami adwentystów i głosicieli Towarzystwa Strażnica, zwanych dziś Świadkami Jehowy. Z racji tej, że pewne kwestie dotyczące wydarzeń „widzialnych” i „niewidzialnych” oraz „niezrealizowanych” i „zrealizowanych” pokrywają się, zmuszeni będziemy powtarzać niektóre te same cytaty z publikacji obu wyznań.

 

Oto rozdziały z których składa się nasz artykuł:

 

Przeniesienie oczekiwanego i niespełnionego wydarzenia widzialnego w sferę niewidzialną

Zamiana oczekiwanego i niezrealizowanego wydarzenia w stan zrealizowany

Odroczenie głównego oczekiwania na przyszłość

Dodawanie okresu 7 lat

Oczyszczenie nieba

Niewidzialny sąd

„To pokolenie”

 

Ostatni z rozdziałów ukazuje, jak adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica, gdy nie spełniły się oczekiwania lat 1844 i 1874, dodawali okres 7 lat, by na nowo wyznaczyć realizację swych marzeń.

 

Przeniesienie oczekiwanego i niespełnionego wydarzenia widzialnego w sferę niewidzialną

 

Tak adwentyści, jak i głosiciele Towarzystwa Strażnica, przenieśli po niespełnionym oczekiwaniu pewne wydarzenia, które miały być „widzialne” i spektakularne, do sfery „niewidzialnej”.

U adwentystów dotyczyło to lat 1843 i 1844.

U głosicieli Towarzystwa Strażnica dotyczyło to lat 1914 i 1915.

Tych „niewidzialnych” wydarzeń nie może zakwestionować żaden z adwentystów i Świadków Jehowy, gdyż, jak zauważymy, dzieją się one w niebie.

 

Adwentyści – zamiana „widzialnego” wydarzenia w „niewidzialne”

 

1) W roku 1843 i 1844 miał nastąpić „widzialny” powrót Jezusa, na który oczekiwała między innymi prorokini adwentystów E. G. White:

 

„W latach 1840 i 1842 brała udział, wraz z innymi członkami swej rodziny, w zebraniach millerystów organizowanych w mieście Portland. Z zainteresowaniem przyjęła poglądy adwentowe głoszone przez Williama Millera i jego współpracowników, z ufnością oczekując powrotu Zbawiciela, najpierw w roku 1843, a następnie w roku 1844. Ellen aktywnie uczestniczyła w pracach ruchu, głosząc poselstwo o drugim adwencie wśród rówieśników” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 441).

 

2) W roku 1844 nastąpiło „niewidzialne” dla ludzi przejście Jezusa w niebie z miejsca świętego do najświętszego:

 

„Problem świątyni był kluczem do odkrycia tajemnicy rozczarowania z roku 1844. (...) Chrystus nie przyszedł na ziemię, jak tego oczekiwano, lecz wszedł - jak zapowiada starotestamentowa służba ofiarnicza - do miejsca najświętszego świątyni Boga w niebie” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 327-328).

 

„Poselstwo: »Oto Oblubieniec, wyjdźcie mu na spotkanie«, które zaczęto głosić w roku 1844, spowodowało, że tysiące oczekiwały bliskiego przyjścia Pana. Ale w wyznaczonym czasie oblubieniec nie przyszedł – jak się spodziewano – na ziemię, lecz do Sędziwego, na uroczystość weselną, na przyjęcie swego królestwa” (jw. s. 330).

 

Towarzystwo Strażnica – zamiana „widzialnego” zdarzenia w „niewidzialne”

 

1) W roku 1914 i 1915 miał nastąpić ‘koniec’ i „widzialne” wydarzenia:

 

„»walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego« (Obj. 16:14), która zakończy się w R. P. 1914, kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy”. (“battle of the great day of God Almighty” (Rev. 16:14), which will end in A. D. 1914 with the complete overthrow of earth’s present rulership, is already commenced. The Time Is at Hand 1908 s. 101).

 

„W roku 1914 wierni przedchrześcijańscy słudzy Boży nie zostali wskrzeszeni do życia na ziemi w charakterze książęcych przedstawicieli mesjańskiego Króla, choć się tego spodziewano” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 138).

 

„Minął październik 1914 roku, a C. T. Russell i jego współtowarzysze ciągle jeszcze przebywali na ziemi. Potem minął również październik roku 1915” (jw. s. 62);

 

„W roku 1914 i 1915 ci namaszczeni duchem chrześcijanie z utęsknieniem oczekiwali urzeczywistnienia się swej nadziei niebiańskiej” (jw. s. 211).

 

2) W roku 1914 nastąpiło „niewidzialne” dla ludzi królowanie Jezusa:

 

„Ponadto wynika z nich, że miał rozpocząć królowanie pośród swych nieprzyjaciół (Ps. 110:1, 2). Proroctwa te, jak również chronologia biblijna wskazują jednocześnie, że w roku 1914 rozpoczęło się niewidzialne panowanie Jezusa nad ziemią” (Przebudźcie się! Rok LXIV [1983] Nr 2 s. 10).

 

„Na przykład w roku 1914 Jezus zasiadł na tronie jako Władca Królestwa Bożego i panuje teraz z niebios. Wszystko to jest oczywiście niewidzialne dla naszych oczu” (Strażnica Nr 4, 1996 s. 28).

 

Zamiana oczekiwanego i niezrealizowanego wydarzenia w stan zrealizowany

 

Tak adwentyści, jak i głosiciele Towarzystwo Strażnica, przenieśli po niespełnionym oczekiwaniu pewne „niezrealizowane” wydarzenia w stan „zrealizowany”.

U adwentystów dotyczyło to roku 1844.

U głosicieli Towarzystwa Strażnica dotyczyło to roku 1914.

Tych „zrealizowanych” wydarzeń nie może zakwestionować żaden z adwentystów i Świadków Jehowy, gdyż pochodzą one tylko z wyliczeń.

Wyliczenia lat 1844 i 1914 pozostawiono jako dobre, a zmieniono wydarzenia przypisywane tym datom. Najkrócej mówiąc, daty były odpowiednie, tylko oczekiwano na fakty, na które nie należało czekać!

 

Adwentyści – zamiana „niezrealizowanego” wydarzenia w „zrealizowane”

 

1) W roku 1844 miał powrócić Jezus, na którego czekała między innymi E. G. White, co się „nie zrealizowało”:

 

„W latach 1840 i 1842 brała udział, wraz z innymi członkami swej rodziny, w zebraniach millerystów organizowanych w mieście Portland. Z zainteresowaniem przyjęła poglądy adwentowe głoszone przez Williama Millera i jego współpracowników, z ufnością oczekując powrotu Zbawiciela, najpierw w roku 1843, a następnie w roku 1844. Ellen aktywnie uczestniczyła w pracach ruchu, głosząc poselstwo o drugim adwencie wśród rówieśników” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 441).

 

2) Później ogłoszono, że w roku 1844 zostało „zrealizowane” przejście Jezusa z miejsca świętego do najświętszego w niebie i zarazem wejście Jego do Ojca w celu „przyjęcia swego królestwa”:

 

„Problem świątyni był kluczem do odkrycia tajemnicy rozczarowania z roku 1844. (...) Chrystus nie przyszedł na ziemię, jak tego oczekiwano, lecz wszedł - jak zapowiada starotestamentowa służba ofiarnicza - do miejsca najświętszego świątyni Boga w niebie” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 327-328).

 

„Poselstwo: »Oto Oblubieniec, wyjdźcie mu na spotkanie«, które zaczęto głosić w roku 1844, spowodowało, że tysiące oczekiwały bliskiego przyjścia Pana. Ale w wyznaczonym czasie oblubieniec nie przyszedł – jak się spodziewano – na ziemię, lecz do Sędziwego, na uroczystość weselną, na przyjęcie swego królestwa” (jw. s. 330).

 

Towarzystwo Strażnica – zamiana „niezrealizowanego” wydarzenia w „zrealizowane”

 

1) W roku 1914 miał nastać królestwo Jezusa, które „nie zrealizowało” się:

 

„Niechaj przeto rzecz ta nie zdaje się być dziwną, że jak w poprzednich rozdziałach przedstawiliśmy dowody, ustanawianie królestwa Bożego już się rozpoczęło, i że obejmuje władzę, według proroctw, od R. P. 1878, i że »walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego« (Obj. 16:14) która zakończy się R. P. 1914, kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy. (The Time Is at Hand 1902 s. 101 [podobny tekst o roku 1915 patrz poniżej]).

 

W roku 1914 wierni przedchrześcijańscy słudzy Boży nie zostali wskrzeszeni do życia na ziemi w charakterze książęcych przedstawicieli mesjańskiego Króla, choć się tego spodziewano, a ostatek, »małej trzódki« nie dołączył do Chrystusa w niebiańskim Królestwie” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 138).

 

2) Później ogłoszono, że w roku 1914 zostało „zrealizowane” królowanie Jezusa:

 

„Prawdziwym kamieniem milowym było więc opublikowanie w Strażnicy z 1 marca 1925 roku artykułu (...) Przedłożono tam dowody na to, że w roku 1914 narodziło się, czyli zostało powołane do istnienia Królestwo mesjańskie, że Chrystus zasiadł wtedy na swym niebiańskim tronie” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 138-139).

 

W dalszej części tej Strażnicy [z 1 grudnia 1928 roku] powiedziano, że w roku 1920 Badacze Pisma Świętego »przyszli do właściwego wyrozumienia proroctwa naszego Pana, które jest zawarte w Ew. Mateusza 24:14«. Pojęli, że »‘ta Ewangelja’, która miała być kazana całemu światu na świadectwo Poganom, lub wszystkim narodom«, nie dotyczyła królestwa mającego dopiero nadejść, lecz była dobrą nowiną, »że Król Mesjański rozpoczął swoje panowanie nad ziemią«” (Strażnica Nr 3, 2006 s. 25).

 

Odroczenie głównego oczekiwania na przyszłość

 

Tak adwentyści, jak i głosiciele Towarzystwo Strażnica, po niespełnionym ich głównym oczekiwaniu „odroczyli” je na przyszłość.

U adwentystów dotyczyło to pierwotnie roku 1844.

U głosicieli Towarzystwa Strażnica dotyczyło to pierwotnie roku 1914.

Tych „odroczonych” wydarzeń nie może zakwestionować żaden z adwentystów i Świadków Jehowy, gdyż są one dopiero kwestią nieznanej im przyszłości.

Jednak i jedni i drudzy próbowali kiedyś określić, kiedy one nie nastąpią na pewno.

 

Adwentyści – oczekiwane wydarzenie i jego „odroczenie”

 

1) Głównym wydarzeniem związanym z rokiem 1844 miało być przybycie Jezusa:

 

„Problem świątyni był kluczem do odkrycia tajemnicy rozczarowania z roku 1844. (...) Chrystus nie przyszedł na ziemię, jak tego oczekiwano, lecz wszedł - jak zapowiada starotestamentowa służba ofiarnicza - do miejsca najświętszego świątyni Boga w niebie” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 327-328).

 

2) Gdy w roku 1844 nie nastąpiły wydarzenia, na które oczekiwano, „odroczono” je, wpierw nieznacznie, a później już z użyciem terminu „wkrótce”:

 

„W roku 1844 adwentyści nie rozumieli tego zagadnienia. Nawet gdy minął ten czas, w którym oczekiwali Zbawiciela, wciąż jeszcze wierzyli, że Jego przyjście jest bliskie. Utrzymywali, że nastąpi punkt zwrotny i dzieło Chrystusa jako pośrednika zostało zakończone. Wydawało im się, że Biblia uczy, iż czas próby dla ludzi zakończy się tuż przed przyjściem Pana na obłokach nieba. (...) Zastanawiali się, czy rok, w którym oczekiwali przyjścia Chrystusa, nie jest raczej początkiem tego właśnie okresu, bezpośrednio poprzedzającego Jego przyjście” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 331).

 

„Czas ucisku, jakiego jeszcze nie było, wkrótce nastanie...” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 481).

 

„(...) wkrótce przeciwko wszystkim święcącym sobotę zgodnie z czwartym przykazaniem zostanie wydane prawo, na mocy którego ludzi tych należy karać śmiercią” (Wielki bój E. G. White, Warszawa 1983, s. 477).

 

Wkrótce objawi się wspaniałość Boża. Słońce Sprawiedliwości już niedługo zabłyśnie. Już wkrótce nastanie ranek i noc – początek nie kończącego się dnia dla sprawiedliwości i początek wielkiej nocy dla niezbożnych” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 488).

 

Ciekawe, że adwentyści zawsze podkreślali, i aż do dziś tak twierdzą, że będzie im podany „dzień i godzina” powrotu Pana:

 

„Głos Boży dobiegający z nieba obwieszcza dzień i godzinę przyjścia Jezusa, a także przekazuje Swojemu ludowi treść wiecznego przymierza” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 494 [por. s. 10, gdzie podano, że dzieło to powstało po angielsku w roku 1888]).

 

Podobne słowa E. G. White wypowiedziała też wcześniej, tuż po połowie lat 40. XIX wieku. Miała być ona jedną z osób, które oczekiwały powiadomienia o „dniu i godzinie” (zmarła w roku 1915):

 

I kiedy Bóg oznajmił dzień i godzinę przyjścia Jezusa i przekazał swemu ludowi wieczne przymierze, mówił w krótkich zdaniach, zatrzymując się przy każdem zdaniu, podczas gdy słowa Jego rozbrzmiewały ponad ziemią” (Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha E. G. White, Warszawa 1930, s. 21 [widzenie z roku 1847]).

 

„Wkrótce usłyszeliśmy głos Boga, jak szum wielu wód, który nas powiadomił o przyjściu Jezusa, z podaniem dnia i godziny, żyjący święci w liczbie 144000 zrozumieli ten głos, podczas gdy bezbożni uważali to za grzmot i trzęsienie ziemi. Kiedy Bóg objawił ten czas, wylał na nas Ducha Świętego, twarze nasze zaczęły jaśnieć chwałą Bożą, tak jak u Mojżesza, gdy schodził z góry Synaj” (Wczesne pisma 1997 s. 15 [w edycji Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha z roku 1930 proroctwo to występuje na stronie 11]).

 

Widzimy, że adwentyści słowa „wkrótce” i „już niedługo”, dotyczące końca, powtarzają już od wielu lat i to w tych samych książkach oraz w nowszych ich edycjach.

Sam powrót Jezusa, który nie nastąpił w przeciągu prawie 170 lat (!) od roku 1844 (gdy zaczął się ‘czas końca’), stał się tylko podstawą do przyjęcia nazwy „adwentyści”.

 

3) Interesujące jest to, że już w roku 1989 adwentyści określili, że oczekiwane przez nich wydarzenie nie nastąpi na pewno w roku 2000, a więc też przed tą datą nie będzie miało miejsca. Skąd oni o tym wiedzieli, skoro tylko Bóg zna swoje zamiary?

Oto ich słowa:

 

„Czy oznacza to, że Chrystus przyjdzie w ciągu kilku lat, czy też że odłoży to na okres po skończeniu stulecia? Powiedział tylko, że przyjdzie wtedy, kiedy się Go nie będziemy spodziewać, a to może wyeliminować rok 2000 jako rok Jego powrotu” (Znaki Czasu Nr 1, 1989 s. 6).

 

Prawdopodobnie wyeliminowanie roku 2000 i lat poprzedzających go nastąpiło u adwentystów dlatego, że nie nastały wcześniej inne ‘znaki czasu’, na które oni oczekują. Zaliczyć do nich można atak na święcących sobotę oraz ustawę narzucającą obchodzenie niedzieli:

 

„(...) wkrótce przeciwko wszystkim święcącym sobotę zgodnie z czwartym przykazaniem zostanie wydane prawo, na mocy którego ludzi tych należy karać śmiercią” (Wielki bój E. G. White, Warszawa 1983, s. 477).

 

„(..) proroctwo to wypełni się, kiedy w tym kraju wyjdzie powszechny nakaz święcenia niedzieli, którą Rzym uważa za szczególny znak swej władzy” (Wielki bój E. G. White, Warszawa 1983, s. 447).

 

Ciekawe, że jeden z teologów adwentystycznych, cytując powyższe dzieło, napisał o „zakazie” niedzielnym, a nie o „nakazie” (!):

 

„I tu znów dobrze będzie oddać głos pisarce Ellen G. White: »Zwierzę z dwoma rogami namówi mieszkańców ziemi, ‘by postawili posąg zwierzęciu, a potem rozkaże wszystkim, aby przyjęli znamię zwierzęcia’. Proroctwo to wypełni się wtedy, gdy w kraju tym wyjdzie powszechny zakaz święcenia niedzieli, którą Rzym uważa za szczególny znak swej władzy ... Zarówno w Europie jak i na kontynencie amerykańskim odda się hołd papiestwu przez święcenie niedzieli – uznanie zarządzenia opartego wyłącznie za autorytecie Kościoła rzymskiego ... Już obecnie czyni się kroki zmierzające do wymuszenia niedzieli ... Kto będzie wierny i posłuszny Słowu Bożemu ściągnie na siebie prześladowanie i potępienie« (dz. cyt. 447.449 [Wielki bój])” (Apokalipsa A. Godek, Warszawa 1988, s. 251).

 

Towarzystwo Strażnica – oczekiwane wydarzenie i jego „odroczenie”

 

1) Głównym wydarzeniem związanym z rokiem 1914 miało być „wytracenie” narodów pogańskich:

 

„Chodziłem wtedy jeszcze do szkoły i miałem wiele okazji do opowiadania kolegom szkolnym o »końcu świata w roku 1914« i o nowym panowaniu, które miało się rozpocząć po zakończeniu »czasów pogan«. (...) Nadeszła jesień roku 1913. Jeszcze tylko jeden rok, a wtedy kościół ma zakończyć swój bieg i ma być zabrany do nieba! Lecz zdawało się, że jest jeszcze tyle do zrobienia” (Strażnica Nr 7, 1957 s. 18 [ang. 01.12 1956]).

 

„Głosiło ono [czasopismo Strażnica], że obecność Chrystusa zaczęła się w roku 1874. Spodziewano się, że ta niewidzialna obecność będzie trwać aż do czasu, gdy w roku 1914 zakończą się »czasy pogan«; narody pogańskie miały być wtedy wytracone, a ostatek klasy »czystej panny« wzięty do chwały w niebie u boku Oblubieńca (...) W końcu nadszedł oczekiwany dzień – 1 października roku 1914. »Czasy pogan« się skończyły, ale spodziewane wywyższenie kościoła do niebiańskiej chwały nie nastąpiło” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s. 17).

 

2) Gdy w roku 1914 nie nastąpiły wydarzenia, na które oczekiwano, „odroczono” je. Wpierw na inne lata (np. 1915, 1918, 1925, 1975), a później na termin z użyciem słowa „wkrótce”:

 

„Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa” (Strażnica Nr 23, 1970 s. 10).

 

„Pamiętajmy, że nie tylko Biblia, ale i przywódcy świata poświadczają, iż żyjemy w bardzo poważnych czasach. Parę lat, jakie pozostały bieżącemu pokoleniu, to nie za wiele na udowodnienie Jehowie, że naprawdę pragniemy podobać się Jemu, aby następnie otrzymać z Jego rąk przywilej życia w nowym porządku rzeczy” (Strażnica Nr 23, 1970 s. 13).

 

„Wiemy, że od roku 1914 Jezus jest już obecny i w niewidzialny dla nas sposób sprawuje w niebie władzę królewską. Wkrótce przybędzie unicestwić niegodziwców i dokonać na ziemi ogromnych zmian” (Strażnica 15.02 2008 s. 25).

 

Widzimy, że sam powrót Jezusa w Armagedonie, który nie nastąpił w przeciągu prawie 100 lat (!) od roku 1914 (gdy zaczął się ‘czas końca’), sprawia, że Świadkowie Jehowy już nie wyznaczają konkretnej daty ‘końca’, ale zadawalają się terminem „wkrótce”.

 

3) Interesujące jest to, że już w roku 1990 Świadkowie Jehowy określili, że oczekiwane przez nich wydarzenie nie nastąpi na pewno w roku 2000, a więc też przed tą datą nie będzie miało miejsca. Skąd oni o tym wiedzieli, skoro tylko Bóg zna swoje zamiary?

Oto ich słowa:

 

„Czyżby więc Millennium rządów Chrystusa miało się zbiec z trzecim tysiącleciem naszej ery? (Mateusza 24:3-21, 34). (...) Biblia nie popiera więc żadnego z coraz liczniejszych katastroficznych proroków ani ruchów głoszących, że z wybiciem północy 31 grudnia 1999 roku nastąpi koniec świata. Niemniej obecna sytuacja wyraźnie wskazuje na to, że czas ‛posunął się’ ku końcowi tego mrocznego, niegodziwego systemu rzeczy i że ‛przybliżyło się’ Millennium panowania Chrystusa” (Strażnica Nr 11, 1990 s. 7).

 

„Nie ulega wątpliwości, że rok 2000, 2001 czy jeszcze jakaś inna data określona przez ludzi nie mają nic wspólnego z rozkładem czasu ustalonym przez Jehowę” (Przebudźcie się! Nr 9, 1998 s. 21).

 

Jednak jeszcze kilkadziesiąt lat temu Świadkowie Jehowy zapowiadali, że ‘koniec’ nastanie na pewno w XX wieku:

 

„Mówi ona [Biblia] jednak także i o tym, że pewna grupa ludzi miała obwieszczać sprawiedliwe rządy Boże, nadto mówi o wojnie, którą Bóg ma prowadzić przeciwko wszelkiemu złu, o raju, w który ma być potem przekształcona cała ziemia, oraz o tym, że w owym raju nie będzie śmierci. Wszystko to według Biblii, ma się urzeczywistnić w XX wieku” (Przebudźcie się! Nr 11 z lat 1960-1969, art. „XX wiek w proroctwie biblijnym” s. 12; Awake! 22.02 1961 s. 5]);

 

„Biblia przepowiada, że ten niebiański rząd, który objął już władzę, właśnie w XX wieku oczyści ziemię z wszelkiego zła” (jw. s. 13; Awake! 22.02 1961 s. 7);

 

„O jakim dniu mówił Jezus? Czy o wybuchu trzeciej wojny światowej? Nie. Sofoniasz nazywa ten dzień w 2 rozdziale, wierszu 3 (NW), dniem ‘gniewu Jehowy’. W 16 rozdziale Objawienia, wierszach 14 i 16 (Kow) określono go jako wielki dzień Boga Wszechmogącego, zwany ‘po hebrajsku Armagedon’. Wojna ta zostanie stoczona w XX wieku. Proroctwo o niej spełni się tak dokładnie, jak się spełniły proroctwa o wojnach światowych, głodach, trzęsieniach ziemi itd. Proroctwo to wypełni się za życia obecnego pokolenia” (jw. s. 13; Awake! 22.02 1961 s. 8);

 

„Już wkrótce, jeszcze w naszym XX wieku, rozgorzeje ‘walka w dzień Jahwe’ przeciw współczesnemu odpowiednikowi Jeruzalem, to znaczy przeciw chrześcijaństwu. (...) Wszystkich religiantów liczących na to, że chrześcijaństwo cieszy się uznaniem u Boga, wojenny ‘miecz’ Jehowy ‘wytnie’ z tej pozycji, którą przypisują chrześcijaństwu jego duchowni. Jednakże ‘miecz’ Jehowy zostanie dobyty nie tylko przeciw zwolennikom chrześcijaństwa. Ugodzi także we ‘wszelkie ciało od południa /chrześcijaństwa/ aż do północy’. Religianci stanowiący całą resztę światowego imperium religii fałszywej poczują cięcia ostrza ‘miecza’ Jehowy. Nie uchroni ich od tego fakt, że nie są chrześcijanami” („Narody mają poznać, że Ja jestem Jehowa” – Jak? 1974 [ang. 1971] s. 143).

 

Wydaje się, że po doznanym zawodzie, metodę „niewidzialności” zdarzeń, ich „zrealizowania” i „odraczania” stosuje wiele sekt, a nie tylko adwentyści i Świadkowie Jehowy.

Ciekawe jest to, że między latami 1844 i 1914 występuje okres 70 lat, który tak ważny jest dla wielu grup apokaliptycznych! Mało tego, między latami 1844 i 1874 (omawiamy tę datę poniżej) ma miejsce okres 30 lat, który również jest stosowany w rozmaitych wyliczeniach sekt.

Ale to nie wszystko. Jeden z badaczy Pisma Świętego przytacza inny interesujący fakt.

Otóż znalazł on okres 70 lat związany z narodzeniem tych, którzy ‘wymyślili’, wprowadzili i podtrzymywali lata 1844 i 1914. Chodzi o W. Millera i C. T. Russella.

Badacz ten, Józef Skorupiński z Francji, w artykule pt. Od brata Millera do brata Russella. Okres od 1818-1874 roku (cz. 1) napisał:

 

„Jeżeli policzymy 70 lat wstecz od narodzenia brata Russella w 1852 r., to otrzymujemy rok 1782, czyli rok narodzenia brata Millera. Brat Miller urodził się 15 lutego 1782 r., a brat Russell urodził się 16 lutego 1852 r., czyli 70 lat i 1 dzień później” (Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa Nr 1, 1987 s. 33, wyd. przez Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego).

 

Dodawanie okresu 7 lat

 

Adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica, gdy nie nastał oczekiwany ‘koniec’ w latach 1844 i 1874 wpadli na pomysł, by dodać do tych dat okres 7 lat. Dopiero, gdy i te oczekiwania okazały się fałszywymi, zreinterpretowano lub zarzucono ten rodzaj ‘matematyki niebiańskiej’.

 

Adwentyści i dodawanie okresu 7 lat

 

W pierwszych latach po roku 1844 adwentyści wierzyli, że okres „procesu sądowego” w niebie ma trwać przez 7 lat, od roku 1844 do roku 1851, kiedy na jego końcu miał powrócić Jezus. Pisał o tym jeszcze w roku 1850 współpracownik E. G. White, to znaczy J. Bates:

 

„Całkowicie wierzę, że siedem plam krwi na Złotym Ołtarzu i przed Ubłagalnią przedstawia okres trwania procesu sądowego nad żyjącymi świętymi, odbywającego się w Miejscu Najświętszym, a który to cały czas będzie dla nich nieszczęściem, trwającym nawet przez siedem lat. (...) Przez ostatnie sześć miesięcy tego okresu, jak rozumiem, Jezus przychodzący na »białym obłoku« zbierze sierpem swe żniwo” (Typical and Anti – Typical Sanctuary).

 

Tekst ten opublikowano w oryginale w Internecie (patrz też Życie E. G. White – obalenie jej twierdzeń D. M. Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 62-63):

 

http://archive.org/details/BatesJ.AnExplanationOfTheTypicalAndAnti-typicalSanctuaryBy

 

Również sama E. G. White podkreśla, że gdy minął rok 1844 adwentyści „wciąż jeszcze wierzyli, że Jego przyjście jest bliskie”:

 

„W roku 1844 adwentyści nie rozumieli tego zagadnienia. Nawet gdy minął ten czas, w którym oczekiwali Zbawiciela, wciąż jeszcze wierzyli, że Jego przyjście jest bliskie. Utrzymywali, że nastąpi punkt zwrotny i dzieło Chrystusa jako pośrednika zostało zakończone. Wydawało im się, że Biblia uczy, iż czas próby dla ludzi zakończy się tuż przed przyjściem Pana na obłokach nieba. (...) Zastanawiali się, czy rok, w którym oczekiwali przyjścia Chrystusa, nie jest raczej początkiem tego właśnie okresu, bezpośrednio poprzedzającego Jego przyjście” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 331).

 

W roku 1850 E. G. White wspomniała, że czas się kończy i pozostało „kilka miesięcy”:

 

„Lecz teraz już prędko czas się wypełni i to, czego myśmy się nauczyli w przeciągu kilku lat, muszą inni się nauczyć w przeciągu kilku miesięcy” (Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha E. G. White, Warszawa 1930, s. 52; por. s. 49, gdzie podano, że widzenie pochodzi z 27 czerwca 1850 roku [por. Wczesne pisma E. G. White, 1999 s. 52]).

 

Adwentyści zdają się dziś przeczyć, że określenie „kilka miesięcy” odnosi się do słów „teraz już prędko czas się wypełni”.

Można by zapytać wobec tego, dlaczego mieli oni w ciągu „kilku miesięcy” nauczyć się wszystkiego? Po co ten pośpiech „kilku miesięcy”?

Zresztą sam kontekst czasowy (oczekiwanie na rok 1851), o którym powyżej napisaliśmy, mówi wiele. Tym bardziej, że przytaczana wypowiedź E. G. White padała w czerwcu 1850 roku!

 

Były prominentny adwentysta D. M. Canright (zm. 1919) przytacza też przekonanie o rychłym ‘końcu’, w roku 1851, pochodzące z rodziny prorokini:

 

„Sarah B. Harmon, starsza siostra E. G. White, w liście pisanym 29 i 30 lipca 1850 roku (...) do pani P. D. Lawrence, stwierdziła »Wierzę, że to ostania zima przed powrotem Pana Jezusa, naszego arcykapłana. O żyjmy dla Boga, i poświęcajmy się Mu bez reszty«” (Życie E. G. White – obalenie jej twierdzeń D. M. Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 64-65).

 

Oczywiście gdy minął oczekiwany czas, adwentyści zreinterpretowali swe nauki i odrzucili rok 1851 oraz naukę „zamkniętych drzwi” (między innymi zakończone powołanie do 144 tysięcy; patrz powyżej tekst z książki pt. Wczesne pisma 1997 s. 15).

 

Głosiciele Towarzystwa Strażnica i dodawanie okresu 7 lat

 

Początkowo oczekiwano na powrót Pana w roku 1874. Gdy nie nastał on widzialnie „wkrótce po doznanym zawodzie w 1874” stwierdzono, że Jezus powrócił niewidzialnie. Ale to nie wszystko, bo w 7 lat później miał zabrać do nieba swoich wybrańców:

 

Pojęliśmy, że istota duchowa może być obecna a jednak niewidzialna dla ludzi ... Wkrótce po doznanym zawodzie w 1874 pewien czytelnik gazety Zwiastun Poranka (...) zauważył coś, co zdawało mu się dość dziwnem, a mianowicie, że w Ew. Mateusza 24:27, 37, 39 użyty jest wyraz grecki parousia, obecność, zaś w zwykłym wydaniu ten wyraz jest przetłumaczony, przyjście, zatem jest widoczne, że greckie wyrażenie jest właściwszem. To była nić, która prowadziła do właściwego wyrozumienia celu i sposobu Wtórego Przyjścia naszego Pana...” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 61).

 

„W artykule dotyczącym naszej przemiany, w wydaniu grudniowym [1880] naszego czasopisma wyraziliśmy opinię, że jest to bliżej niż wielu myśli. Choć nie ośmielamy się dowodzić, że nasza przemiana nastąpi w jakimś ściśle określonym czasie, proponujemy przyjrzeć się pewnym dowodom, które zdają się wskazywać, że przemiana stanu materialnego w duchowy nastąpi o tej porze, lub jesienią roku 1881. (...) Przedstawimy teraz to, co wynika z typów i proroczych zapowiedzi, jako zdające się wskazywać, że przemiana świętych i zamknięcie drzwi wysokiego powołania nastąpi w roku 1881” (ang. Strażnica styczeń 1881 s. 180 [reprint]; cytat według Kryzys sumienia R. Franz, 2006 s. 202-203; patrz też s. 201-202, zawierające angielską fotokopię tego fragmentu).

 

„Następną datę, rok 1881 można porównać do doświadczeń Eliasza i Elizeusza w Jerycho. Badacze Pisma św. przywiązują wielką wagę do tej daty, ponieważ przez porównanie tego z wiekiem Żydowskim, okazuje się, że w owym czasie Ewangelia przeszła do Pogan. (...) Mniemaliśmy, że to oznaczało zmianę dyspensacji i figurowało uwielbienie Kościoła. Chociaż nasze mniemania nie urzeczywistniły się, to jednak otrzymaliśmy wielkie błogosławieństwo i postąpiliśmy dalej” (ang. Strażnica 15.09 1915 s. 5772 [reprint]; tekst wg Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa Nr 4, 1961 s. 26, wyd. Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego).

 

Oczywiście gdy minął oczekiwany czas, Towarzystwo Strażnica zreinterpretowało zapowiedzi i inne wydarzenie przypisano na rok 1881:

 

„Dochodzimy do wniosku, (...) że prawo Zakonu i prorocy ogłaszają jego obecność w kulminacyjnym punkcie Jubileuszowych cyklów w 1874 roku. Równoległości pokazują nam, że wtedy rozpoczęło się żniwo i że zbieranie członków obietnicy do bezpiecznego miejsca zabierze równoległe siedem lat czasu, kończąc się w 1881 roku” (ang. Strażnica październik/listopad 1881 s. 3).

 

„Przypuszczano też, że skoro w roku 36 n.e. Bóg przestał okazywać narodowi izraelskiemu szczególne względy, to być może w roku 1881 zamknęła się niezrównana sposobność wejścia w skład Izraela duchowego” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 632).

 

Z czasem i te nauki związane z latami 1874 i 1881 Towarzystwo Strażnica zarzuciło, wprowadzając inne daty (1914 i 1918).

 

Oczyszczenie nieba

 

Adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica nauczają o pewnym oczyszczeniu nieba w latach 1844 i 1914. Oba te wydarzenia nastąpiły niewidzialnie, choć wcześniej miały być spektakularne i dotyczyć miały innego oczyszczenia, a mianowicie ziemi.

 

Adwentyści i oczyszczenie świątyni niebiańskiej w roku 1844

 

Gdy w roku 1844 nie nastąpiło oczyszczenie ziemi z grzeszników, adwentyści przenieśli je do nieba, gdzie zaczęło się oczyszczanie świątyni z grzechów:

 

„Rok 1844 był rokiem wielkich wydarzeń, ukazujących naszym zdumionym oczom oczyszczenie świątyni, które miało miejsce w niebie, mające bezpośredni związek z ludem Bożym na ziemi...” (Wydarzenia czasów końca E. G. White, Warszawa 1995, s. 32).

 

„Pismo Święte wskazuje na rok 1844 jako czas rozpoczęcia »oczyszczenia« niebieskiej świątyni” (Adwentyzm Z. Łyko, Warszawa 1970, s. 134).

 

Świadkowie Jehowy i oczyszczenie nieba w roku 1914

 

Gdy w roku 1914 nie nastąpiło oczyszczenie ziemi z grzeszników, głosiciele Towarzystwa Strażnica przenieśli je do nieba, które oczyszczono z szatana i demonów:

 

„Wszystkie dowody wskazują na to, że owo zmartwychwstanie niebiańskie rozpoczęło się w roku 1918 - już po tym, jak Jezus w roku 1914 objął tron i we wstępnej fazie swej królewskiej, zwycięskiej szarży oczyścił niebiosa z Szatana i demonów” (Wspaniały finał objawienia bliski! 1993 s. 103).

 

Niewidzialny sąd

 

Adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica nauczają o pewnym odbywającym się już sądzie w latach 1844 i 1914. Oba te wydarzenia nastąpiły niewidzialnie, choć wcześniej miały być spektakularne i dotyczyć miały innego sądu, który miał być już dawno zakończony.

 

Adwentyści i sąd śledczy od roku 1844

 

Gdy w roku 1844 nie nastąpiło osądzenie grzeszników, adwentyści przenieśli sąd do nieba. Zwany jest on przez nich „śledczym”:

 

„Stąd nazwa »sąd śledczy«. Sąd ten stanowi pierwszą, zaoczną (czyli śledczą) fazę Sądu Ostatecznego, którego faza druga, publiczna (egzekucyjna) odbędzie się dopiero po tysiącleciu” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 319).

 

„W czasie wskazującym na sąd, tj. po upływie 2300 dni w roku 1844, rozpoczęło się dzieło badania i wymazywania grzechów ludu Bożego. Wszyscy, którzy kiedykolwiek przyjęli imię Chrystusa, podlegają dokładnemu badaniu. Zarówno żyjący jak i umarli mają być sądzeni według zapisów w księgach, czyli według ich uczynków. Grzechy, za które nie pokutowano i których nie zaniechano, nie będą przebaczone ani wymazane z ksiąg, lecz będą świadczyły przeciwko grzesznikowi w dniu Pana” (Wielki bój, E. G. White, Warszawa 1983, s. 376).

 

Świadkowie Jehowy i sąd od roku 1914

 

Gdy w roku 1914 nie nastąpiło osądzenie grzeszników, głosiciele Towarzystwa Strażnica przenieśli sąd do nieba, a dotyczył on podziału na owce i kozły. W roku 1995 Świadkowie Jehowy zmienili jednak swoją naukę, która od roku 1923 obowiązywała ich:

 

„A zatem sąd miał się odbyć za życia ludzi, którzy widzieli nadejście okresu przepowiedzianego przez Jezusa. Nastanie tego okresu miało zaznaczyć początek końca szatańskiego świata, na którym ma wykonać wyrok wydany przez Boga Jego nowo ustanowione w niebie Królestwo. Chronologia biblijna oraz spełniające się proroctwa wyraźnie dowodzą, że ten okres rozpoczął się w roku 1914” (Strażnica CVII [1986] Nr 6 s. 2).

 

„Długo uważaliśmy, że przypowieść ta opisuje, jak Jezus w roku 1914 zasiada na tronie królewskim i od tej pory sądzi ludzi – osobom przypominającym owce udostępnia życie wieczne, a symboliczne kozy skazuje na wiecznotrwałą śmierć. Jednakże ponowne przeanalizowanie tej przypowieści pozwala lepiej pojąć, do jakiego czasu się ona odnosi i co oznacza” (Strażnica Nr 20, 1995 s. 19).

 

Jednak nadal Świadkowie Jehowy nauczają o odbywającym się „osądzaniu” ludzi od roku 1914:

 

„Przychodzi raczej w tym sensie, że zaczyna zwracać szczególną uwagę na ludzkość lub na swoich naśladowców, między innymi po to, by ich osądzić. W ten właśnie sposób przyszedł w roku 1914, kiedy wstąpił na tron i zaczął być obecny jako Król...” (Strażnica Nr 5, 2004 s. 16).

 

„To pokolenie”

 

Adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica nauczają o „tym pokoleniu” (Mt 24:34), które związane jest z latami 1844 i 1914.

 

Adwentyści i „to pokolenie” od roku 1844

 

Gdy nie nastąpiło przyjście Pana w roku 1844 adwentyści zaczęli ‘dodawać’ do tej daty fragment o „pokoleniu”. Jednak „to pokolenie” trwa u nich już dość długo, bo prawie 170 lat (!):

 

„Chrystus przepowiedział, że przy końcu wielkiego prześladowania ze strony papiestwa słońce się zaćmi, a księżyc nie da swego światła i gwiazdy poczną spadać z nieba. Dodał przy tym: »A od drzewa figowego nauczcie się tego podobieństwa; gdy się już gałąź jego odmładza i liście wypuszcza, poznajecie, iż blisko jest lato. Także i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, tuż u drzwi« (Mat. 24,32.33). Chrystus podał znaki swego przyjścia oświadczając, że powinniśmy o tym wiedzieć, że jest tuż u drzwi. O tych, którzy ujrzą te znaki, Chrystus rzekł:  »Zaprawdę, powiadam wam, że nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie«. Te znaki ukazały się już i wobec tego jesteśmy uprawnieni do oczekiwania bardzo bliskiego Jego przyjścia” (Życie Jezusa E. G. White. Warszawa 2000, s. 452-453)

 

„O tych, którzy ujrzą te znaki, Chrystus powiedział: »Zaprawdę, powiadam wam, że nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie«. Te znaki miały już miejsce i dlatego wiemy z pewnością, że przyjście Pańskie jest bardzo bliskie. (ZJ 497:1898)” (Wydarzenia czasów końca E. G. White, Warszawa 1995, s. 14-15).

 

Świadkowie Jehowy i „to pokolenie” od roku 1914

 

Gdy nie nastąpiło przyjście Pana na sąd w roku 1914 głosiciele Towarzystwa Strażnica zaczęli dodawać fragment o „pokoleniu”, a z czasem o ‘wydłużonym pokoleniu’:

 

„Ów czas końca ma jednak trwać stosunkowo krótko – mniej więcej tyle, ile życie jednego pokolenia (Łukasza 21:31, 32). Okoliczność, że od roku 1914 minęło już 80 lat, nasuwa wniosek, iż niebawem doczekamy się wyzwolenia za sprawą Królestwa Bożego” (Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s. 26).

 

„Jak zatem rozumieć wypowiedź Jezusa o »tym pokoleniu«? Najwyraźniej chodziło mu o to, że życie pomazańców przebywających na ziemi, gdy w roku 1914 zaczął być widoczny znak, miało się częściowo pokrywać z życiem innych pomazańców, którzy zobaczą rozpoczęcie się wielkiego ucisku. Wspomniane pokolenie miało swój początek i na pewno będzie mieć koniec. Spełnienie się różnych elementów znaku wyraźnie świadczy, że ucisk jest bliski” (Strażnica 15.04 2010 s. 10-11).

 

Widzimy z powyższego, że zarówno adwentyści, jak i głosiciele Towarzystwa Strażnica, stosowali te same lub podobne metody przy określaniu oczekiwanych przez nich wydarzeń. Niejedną osobę może to zadziwić. Z drugiej strony pamiętajmy, że obie te grupy wywodzą się z jednego pnia adwentowego i już tylko to wskazuje, iż to środowisko mogło stosować te same lub podobne metody wyliczeń i dywagacji.

 


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2016