Dlaczego istnieje cierpienie w czy¶æcu?



Najwa¿niejszym momentem naszego ¿ycia na ziemi jest chwila ¶mierci. Dokonuje siê wtedy s±d, w którym raz na zawsze decyduje siê wieczno¶æ cz³owieka, jego zbawienie albo potêpienie. Kochaj±cy Bóg przekazuje nam tê prawdê mówi±c: postanowione ludziom raz umrzeæ, a potem s±d (Hbr 9, 27).

Po ¶mierci nie ma ju¿ mo¿liwo¶ci powrotu do ¿ycia ziemskiego. Cz³owiek ¿yje na ziemi tylko jeden raz. Pan Bóg przestrzega: "Nie zapominaj, ¿e nie ma powrotu" (Syr 38, 21a). My¶l o reinkarnacji jest wiêc genialnym k³amstwem szatana, któremu niestety wielu ulega.

Je¿eli w momencie ¶mierci umieraj±cy bêdzie mia³ chocia¿by minimalny ¿al za swoje grzechy i otworzy siê na mi³o¶æ Chrystusa, wtedy taki cz³owiek bêdzie zbawiony. Pismo ¶w. mówi, ¿e sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogieñ (1 Kor 3, 15). Ten ogieñ wskazuje na czekaj±ce go cierpienie z powodu ró¿norakich grzechów pope³nionych w czasie ziemskiego ¿ycia. Cz³owiek musi po prostu dojrzeæ do zjednoczenia w mi³o¶ci z Trójjedynym Bogiem i dlatego sam pragnie tego, nieraz bardzo bolesnego, procesu oczyszczenia i dojrzewania do mi³o¶ci.

Problemu cierpienia w czy¶æcu nie mo¿na wyt³umaczyæ bez u¶wiadomienia sobie dwóch bardzo wa¿nych prawd objawionych:

1. Najpierw nale¿y pamiêtaæ o tym, ¿e wszyscy ludzie, zarówno ci ¿yj±cy na ziemi, jak i zmarli, którzy s± w niebie lub w czy¶æcu, stanowi± jeden ¿ywy organizm w Chrystusie. Wprawdzie zmar³y cz³owiek ¿yje ju¿ w innym wymiarze, jest ju¿ poza czasem fizycznym, ale duchowe wiêzy, mi³o¶ci lub jej braku, ³±cz±ce go z lud¼mi na ziemi nadal trwaj±. Zmarli, którzy s± w niebie lub w czy¶æcu, stanowi± razem z ¿yj±cymi na ziemi jedn± niezniszczaln± wspólnotê w Chrystusie. Sam Pan Jezus objawi³ tê prawdê, u¿ywaj±c obrazu winnego krzewu: "Ja jestem krzewem winnym, a wy latoro¶lami" (J 15, 5). ¦wiêty Pawe³ pisze: "Wy przeto jeste¶cie Cia³em Chrystusa i poszczególnymi cz³onkami" (1 Kor 12, 27) i, podkre¶laj±c prawdê o organicznej, wzajemnej zale¿no¶ci ludzi miêdzy sob±, stwierdza: "jeste¶cie nawzajem dla siebie cz³onkami" (Ef 4, 25). Ta niezwyk³a jedno¶æ wszystkich ludzi, na podobieñstwo ¿ywego organizmu, zaistnia³a w momencie stworzenia wszystkiego w Chrystusie (por. Kol 1, 17-18). Dziêki Chrystusowi wszyscy ludzie stanowi± jedn± wspólnotê, na podobieñstwo jednego organizmu, a wiêc ³±cz± ich tajemnicze, duchowe wiêzy wspó³zale¿no¶ci.

2. Z faktu jedno¶ci wszystkich ludzi w Chrystusie wynika druga bardzo istotna prawda: ¿e ka¿dy cz³owiek zjednoczony z Jezusem przez ¿yw± wiarê staje siê dla innych ludzi po¶rednikiem - przekazicielem mi³o¶ci Chrystusa (por. Lumen gentium, 62). Natomiast ka¿dy grzech deformuje, uszkadza lub zrywa wiêzy mi³o¶ci ³±cz±ce cz³owieka z Jezusem, który jest "G³ow± dla Ko¶cio³a... Pe³ni± Tego, który nape³nia wszystko wszelkimi sposobami" (Ef 1, 22b-23). W ten sposób cz³owiek niszczy to, co jest w nim najcenniejsze: otwarto¶æ i wra¿liwo¶æ na Bo¿± mi³o¶æ oraz zdolno¶æ do mi³o¶ci drugiego cz³owieka. Przez grzech, w miejsce Chrystusowej mi³o¶ci, wprowadza truciznê z³a, która niszczy jego samego i innych. Grzech jest wiêc najwiêksz± tragedi± cz³owieka, bo rodzi duchow± ¶mieræ i staje siê ¼ród³em cierpienia dla niego samego oraz ca³ej wspólnoty ludzi: "Albowiem zap³at± za grzech jest ¶mieræ" (Rz 6, 23). Grzech ma wiêc zawsze wymiar spo³eczny, poniewa¿ deformuje wspólnotê, szkodz±c i zadaj±c cierpienie równie¿ innym ludziom.

Dlaczego cierpi siê w czy¶æcu?

Przebaczenie grzechów przez Boga jest równocze¶nie uzdrowieniem ran grzechowych, stworzeniem na nowo zniszczonego dobra. Dokonuje siê to zawsze wtedy, gdy cz³owiek w sposób doskona³y ¿a³uje za pope³nione z³o i otwiera swoje serce na wszechmocn± mi³o¶æ Chrystusa. Pomimo tego, ¿e Chrystus przebacza cz³owiekowi wszystkie jego grzechy, to jednak ich konsekwencje pozostaj± dalej w innych ludziach i zadaj± im cierpienie. S± to grzechy obmowy, zgorszenia, oszczerstwa, zaniedbania itp. Nawet je¶li umieraj±cy cz³owiek wzbudzi³ w sobie doskona³y ¿al i wszystkie grzechy zosta³y mu przebaczone, to jednak konieczna jest jeszcze interwencja Jezusa, aby konsekwencje jego grzechów w innych ludziach zosta³y usuniête. Mo¿e siê to staæ tylko wtedy, gdy ludzie przez modlitwê otworz± siê na uzdrawiaj±c± mi³o¶æ Zbawiciela. Dlatego tak bardzo wa¿na jest modlitwa za zmar³ych. Dopiero wtedy, gdy uleczone bêd± wszystkie konsekwencje grzechów, zostan± ostatecznie usuniête wszystkie przyczyny cierpienia tego cz³owieka, których doznaje w czy¶æcu.

Cierpienia dusz czy¶æcowych s± wiêc spowodowane skutkami ich grzechów, które jeszcze nie zosta³y w pe³ni odpokutowane. Skutki te trwaj± albo z winy niedostatecznego otwarcia siê tych ludzi w momencie ¶mierci na przebaczaj±c± mi³o¶æ Boga, albo z powodu istniej±cych konsekwencji grzechu w innych ludziach. Ka¿de, chocia¿by najmniejsze, "owoce" grzechu, które nie zosta³y w pe³ni naprawione w czasie ziemskiego ¿ycia, bêd± zadawaæ cierpienie. Po ¶mierci zarówno mi³o¶æ, jak i jej brak pozostan± czê¶ci± mojej osoby. Równie¿ relacje wi±¿±ce mnie z lud¼mi ¿yj±cymi na ziemi bêd± trwaæ dalej po ¶mierci. Je¿eli po mojej ¶mierci pozostanie na ziemi kto¶, kto bêdzie cierpia³ z powodu moich grzechów, to jego cierpienie bêdzie równie¿ moim. Bêdê wspó³cierpia³ z nim tak d³ugo, a¿ znikn± skutki moich grzechów.

Prawda o czy¶æcu jest wezwaniem do wielkiej odpowiedzialno¶ci za swoje postêpowanie, za wcielanie w codziennym ¿yciu przykazanie mi³o¶ci Boga poprzez mi³o¶æ bli¼niego.

Zaniedbania rodziców w wychowywaniu dzieci, brak opieki dzieci nad starymi i schorowanymi rodzicami, deprawowanie dzieci i m³odzie¿y przez pornografiê i ¿ycie bez zasad moralnych, ró¿nego rodzaju oszczerstwa, pomówienia, obmowy, podwa¿anie autorytetu Ko¶cio³a, egoistyczne traktowanie drugiego cz³owieka jako przedmiotu u¿ycia i wyzysku, noszenie w sercu urazów, niechêci i nienawi¶ci oraz brak gotowo¶ci do przebaczenia i pojednania - to grzechy nios±ce w sobie wyj±tkowo du¿y ³adunek cierpienia, który w czy¶æcu bêdzie odczuwany ze szczególn± intensywno¶ci±. Cierpienia w czy¶æcu s± w sposób nieskoñczony zwielokrotnione na skutek odczuwalnego ju¿ "ognia" Bo¿ej mi³o¶ci i równocze¶nie czasowej niemo¿liwo¶ci pe³nego zjednoczenia siê z Nim z powodu trwaj±cych jeszcze skutków grzechów, a wiêc braku dojrza³o¶ci do mi³o¶ci czystej, pe³nej i bezinteresownej.

Dlaczego modlitwa pomaga duszom czy¶æcowym?

Tylko wszechmocna mi³o¶æ Chrystusa mo¿e zniweczyæ skutki grzechów, które s± przyczyn± cierpieñ czy¶æcowych. Tylko nasz Zbawiciel mo¿e ca³kowicie uzdrowiæ, stworzyæ na nowo te wszystkie braki dobra i mi³o¶ci, które trwaj± w konkretnych ludziach, relacjach miêdzyludzkich i zadaj± im cierpienie. Nie mo¿e jednak tego uczyniæ wbrew ludzkiej wolnej woli. Jezus oczekuje tylko zgody cz³owieka, który j± wyra¿a wtedy, gdy wierzy i siê modli. Na modlitwie cz³owiek z ufno¶ci± otwiera siê na wszechmocn± Mi³o¶æ Chrystusa, czyli na dar Ducha ¦wiêtego. Wtedy jego serce zostaje nape³nione Bo¿± mi³o¶ci±. Modl±c siê za zmar³ych, ogarnia t± mi³o¶ci± ich osoby, a wiêc równie¿ to wszystko, co jest przyczyn± ich cierpienia. W ten sposób ten, kto siê modli, staje siê po¶rednikiem zbawczej mi³o¶ci Chrystusa. Tak przez modlitwê pozwalamy Chrystusowi, aby przez nas uobecnia³ w ludzkiej wspólnocie swoj± mi³o¶æ, aby w krwioobiegu tego wspólnotowego organizmu, jakim jest Ko¶ció³ oczyszczaj±cy siê i dojrzewaj±cy do mi³o¶ci, coraz wiêcej by³o Chrystusowej mi³o¶ci, która, gdziekolwiek dotrze i zostanie przyjêta, bêdzie przezwyciê¿aæ skutki grzechów i usuwaæ przyczyny cierpienia.

Tak wiêc przez modlitwê stajemy siê po¶rednikami zbawczej mi³o¶ci Chrystusa. Z tego te¿ powodu modlitwa za zmar³ych stanowi najwy¿szy wyraz mi³o¶ci bli¼niego i najwiêkszy duchowy dar, jaki mo¿emy ofiarowaæ duszom w czy¶æcu cierpi±cym. Najwspanialszym i najskuteczniejszym darem modlitwy za naszych zmar³ych jest ofiara Mszy ¶w. Zmarli oczekuj± od nas, aby¶my ¿yli na co dzieñ wiar± i du¿o siê modlili, aby¶my z serca przebaczyli wszystko wszystkim i do nikogo nie chowali w sercu urazy. W ten sposób przez ¿yw± wiarê, wyra¿an± przez modlitwê za zmar³ych, ¿yj±c prawdziwie w mi³o¶ci, sprawiamy, ¿e wszystko ro¶nie ku Temu, który jest G³ow± - ku Chrystusowi. Z Niego ca³e Cia³o - zespalane i utrzymywane w ³±czno¶ci dziêki ca³ej wiêzi umacniaj±cej ka¿dy z cz³onków stosownie do jego miary - przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w mi³o¶ci (por. Ef 4, 15-16).

W czy¶æcu dokonuje siê bolesny proces oczyszczania, dojrzewania do mi³o¶ci, jest wielkie cierpienie, ale prze¿ywane w radosnej pewno¶ci pe³nego zjednoczenia siê z Bogiem.

Pismo ¶w. o czy¶æcu

Prawda o istnieniu czy¶æca zosta³a objawiona ju¿ w Starym Testamencie. W Drugiej Ksiêdze Machabejskiej (12, 43-45) czytamy, ¿e modlono siê za zabitych ¿o³nierzy, aby zostali uwolnieni od grzechu. Ta modlitwa wynika³a z przekonania, ¿e bêdzie skuteczn± pomoc± dla zmar³ych. Od samego pocz±tku istnia³a wiara w Ko¶ciele, ¿e Bóg w swoim mi³osierdziu dokonuje bolesnego procesu oczyszczania i dojrzewania do mi³o¶ci tych wszystkich, którzy po ¶mierci tego jeszcze potrzebuj±. Wiara ta ma swoje korzenie w tekstach Nowego Testamentu. W Pierwszym Li¶cie do Koryntian (3, 11-15) jest mowa o ludziach, którzy budowali swoje cz³owieczeñstwo na niezniszczalnym fundamencie, jakim jest Jezus Chrystus, ale u¿ywali materia³ów o ró¿nej warto¶ci: s³omy, drzewa, drogich kamieni, srebra, z³ota. Symbolizuj± one ró¿n± warto¶æ ludzkiego postêpowania, które mimo s³abo¶ci i niedoskona³o¶ci oparte by³o zawsze na jedynym fundamencie, którym jest Jezus Chrystus. Warto¶æ tego, co ka¿dy budowa³, oka¿e siê dopiero w momencie s±du w chwili ¶mierci: "Ten, którego dzie³o wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zap³atê; ten za¶, którego dzie³o sp³onie, poniesie szkodê: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogieñ" (1 Kor 3, 14-15). Ogieñ symbolizuje tu oczyszczaj±ce cierpienie, które przemienia i przygotowuje cz³owieka do pe³nego zjednoczenia siê z Bogiem i innymi lud¼mi w niebie. Sam Pan Jezus wskazuje na konieczno¶æ sp³acenia d³ugów win równie¿ po ¶mierci: "I uniesiony gniewem pan jego kaza³ wydaæ go katom, dopóki mu ca³ego d³ugu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, je¿eli ka¿dy z was nie przebaczy z serca swemu bratu" (Mt 18, 34-35); "Pogód¼ siê ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jeste¶ z nim w drodze, by ciê przeciwnik nie poda³ sêdziemu, a sêdzia dozorcy, i aby nie wtr±cono ciê do wiêzienia. Zaprawdê, powiadam ci: nie wyjdziesz stamt±d, a¿ zwrócisz ostatni grosz" (Mt 5, 25-26).

Kiedy Chrystus mówi o grzechu przeciwko Duchowi ¦wiêtemu, to równocze¶nie wskazuje na mo¿liwo¶æ odpuszczenia grzechów nie tylko w tym ¶wiecie, ale i w przysz³ym (por. Mt 12, 32). Bibli¶ci twierdz±, ¿e Jezus pos³u¿y³ siê tu rabinackim rozró¿nieniem, które uzasadnia³o modlitwê za zmar³ych.

Istnienie czy¶æca jest prawd± wiary objawion± przez Pana Boga. Zosta³a ona sformu³owana jako dogmat na soborze trydenckim w 1563 r. Ojcowie soborowi upominali wtedy wiernych, aby rozwa¿aj±c prawdê o istnieniu czy¶æca, nie ulegali pustej ciekawo¶ci oraz odrzucili zabobonne rozumienie tej prawdy. Na koniec trzeba podkre¶liæ, ¿e czy¶ciec nie jest jakim¶ rodzajem karnego obozu w za¶wiatach, lecz stanem wynikaj±cym z konieczno¶ci dojrzewania do mi³o¶ci w niebie. Cierpienia czy¶æcowe s± konsekwencj± grzechów, które jeszcze nie zosta³y odpokutowane i dlatego s± przyczyn± cierpienia. To sam Chrystus ogniem swojej mi³o¶ci przemienia, oczyszcza i uzdalnia dusze w czy¶æcu cierpi±ce do pe³nego zjednoczenia w mi³o¶ci z Nim i ca³± spo³eczno¶ci± ¶wiêtych.

¯yj±cy na ziemi powinni mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e s± zobowi±zani nie¶æ pomoc duszom czy¶æcowym, w ich bardzo bolesnym procesie dojrzewania do mi³o¶ci, poprzez codzienn± modlitwê, ofiarowanie swoich cierpieñ w ich intencji, a przede wszystkim przez ofiarê Mszy ¶w.

ks. Mieczys³aw Piotrowski TChr

Artyku³ zosta³ opublikowany w "Mi³ujcie siê!" 5/2004r.



Opracowa³: Piotr Andryszczak
© 2007