Artykuły z cyklu „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

 

    (1) 1.1. J 20:28 i „Wnikliwe poznawanie Pism”

    (2) 1.2. Alfa i Omega i „Wnikliwe poznawanie Pism”

    (3) 1.3. Osobowość Ducha Świętego i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (4) 1.4. Osobowość Ducha Świętego i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (5) 1.5. Modlitwa do Chrystusa i „Wnikliwe poznawanie Pism”

    (6) 1.6. Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (7) 1.7. Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (8) 1.8. Jezus Wszechmogący i „Wnikliwe poznawanie Pism”

    (9) 1.9. Prz 8:22 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (10) 2.0. Prz 8:22 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (11) 2.1. Jezus Chrystus a archanioł Michał i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (12) 2.2. Jezus Chrystus a archanioł Michał i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (13) 2.3. Piotr w Rzymie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (14) 2.4. Piotr w Rzymie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (15) 2.5. Piotr w Rzymie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. III)

    (16) 2.6. Prymat Piotra i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (17) 2.7. Prymat Piotra i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (18) 2.8. Bracia i siostry Jezusa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (19) 2.9. Bracia i siostry Jezusa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (20) 3.0. Boże Narodzenie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (21) 3.1. Boże Narodzenie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (22) 3.2. Służba wojskowa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (23) 3.3. Służba wojskowa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

    (24) 3.4. Niedziela i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

    (25) 3.5. Niedziela i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

(26) 3.6. Aid to Bible Understanding a „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. 1)

(27) 3.7. Aid to Bible Understanding a „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. 2)

 

 

1.1. Jan 20:28 i „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    W 2006 roku Towarzystwo Strażnica wydało w języku polskim swój słownik biblijny pod tytułem „Wnikliwe poznawanie Pism” (dwa tomy po 1278 stron każdy). Jego angielski odpowiednik, czy raczej oryginał, pt. Insight on the Scriptures ukazał się już w 1988 roku.

    Nie była to pierwsza tego typu publikacja, bowiem w 1971 roku Świadkowie Jehowy opublikowali swój pierwszy słownik pt. Aid to Bible Understanding (jeden tom, 1696 stron), co oddawano jako „Pomoc do zrozumienia Biblii” (brak polskiej edycji). Wcześniej, bo w 1969 roku, wydano jakby pierwszą część tej angielskiej publikacji, zawierającą hasła od litery A do słowa Exodus. Później zmieniono zamiar i postanowiono opublikować te dzieło w całości, a nie w kilku tomach, i nie kontynuowano już serii.

    W tworzenie tego słownika zaangażowany był między innymi R. Franz (ur. 1922), były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy (od 1971 do 1980 r.) i zarazem bratanek prezesa Strażnicy (1977-92) F. Franza (zm. 1992). R. Franz właściwie przewodniczył komitetowi składającemu się z kilkunastu osób. Był w nim też inny członek Ciała Kierowniczego L. Swingle (zm. 2001). R. Franz uważa nowy słownik Świadków Jehowy za „zrewidowaną” wersję starego i nawet wyraża zdziwienie, że nie wspomniano w nim o ‘poprzedniku’ (patrz „Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 22-25, 79, 189-190, 329). Towarzystwo Strażnica jednak zmieniło jego tytuł i rozbiło materiał na dwa tomy, choć treść obu w większości pokrywa się.

    Ciekawostką dotyczącą dzieła Aid to Bible Understanding jest fakt, że na poparcie swej wersji wersetów Mt 27:52-53 i J 1:1 odwołuje się ono do przekładu Nowego Testamentu spirytysty Johannesa Grebera (s. 1134, 1669), oczywiście nie wspominając o jego profesji. Natomiast nowy słownik pominął powoływanie się na tę osobę, bo już odrzucono ją wcześniej w Strażnicy Rok CIV [1983] Nr 22 s. 24 („Uznano za niestosowne, by ‘Strażnica’ korzystała z przekładu, który ma tak ścisłe powiązania ze spirytyzmem (Powt. Pr. 18:10-12). (...) dlatego nie ma potrzeby, by powoływać się w tej sprawie na tłumaczenie Grebera”).

    Szczególnie jednak słowa „Słowo był bogiem” (J 1:1), według Biblii Świadków Jehowy, są nadal akcentowane przez nich i ciągle to łączy ich z przekładem Grebera. Bo przecież odrzucając jego osobę, nie porzuciło Towarzystwo Strażnica swego poglądu, że Jezus jest tylko „bogiem”.

 

    Dla porównania podajemy zdania dotyczące J 1:1 z obu słowników, a słowa zawarte w pierwszym, a usunięte w drugim pogrubiliśmy:

    „(...) compare 2 Peter 1:4, where ‘divine nature’ is promised to Christ’s joint heirs.

    A translation by a former Roman Catholic priest, Johannes Greber (1937 ed.) renders the second appearance of the word ‘god’ in the sentence as ‘a god.’ And The Four Gospels - A New Translation, by Professor Charles Cutler Torrey (second ed., 1947) says:...” (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1669).

 

    „(...) por. 2Pt 1:4, gdzie ‘Boską naturę’ obiecano współdziedzicom Chrystusa).

    Profesor C. C. Torrey w The Four Gospels - A New Translation (wyd. 2, 1947) napisał:...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II s. 759).

 

    Warto zwrócić uwagę na tę samą treść publikacji i opuszczenie dotyczące osoby Grebera.

    Ale okazuje się, że czasem dla Świadków Jehowy jednak Chrystus jest „Bogiem” (J 20:28), i to jest ta ich niekonsekwencja. Bo czyż może być jednocześnie „bogiem” i „Bogiem”? Tą sprawą zajmiemy się w tym artykule, którą podejmuje właśnie słownik Towarzystwa Strażnica.

    Popatrzmy na zestawione dwa wersety według jego Biblii:

    „Słowo był bogiem” J 1:1;

    „Tomasz rzekł do niego: ‘Mój Pan i mój Bóg!’” J 20:28;

 

    Oto jeszcze inne przykłady z tej Biblii, gdzie Jezus jest raz Bogiem przez małe „b”, a drugim razem przez duże „B”:

    „jednorodzony bóg, który zajmuje miejsce u piersi Ojca” J 1:18;

    „Cudowny Doradca, Potężny Bóg, Wiekuisty Ojciec, Książę Pokoju” Iz 9:6;

 

    „chociaż jesteś człowiekiem, czynisz siebie bogiem” J 10:33.

    „nazywał Boga swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” J 5:18.

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica pogubiło się i samo nie wie, czy Żydzi uważali Jezusa za boga, czy równego Bogu. To samo dotyczy chrześcijan, którzy mają uważać Go raz za boga (J 1:1), a innym razem za Boga (J 20:28).

    Jak to pogodzić? Odpowiedź na to pytanie zna zapewne tylko Towarzystwo Strażnica. Czy jednak jego głosiciele potrafią to wytłumaczyć?

 

„Pan mój i Bóg mój” J 20:28

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o słowach „Pan mój i Bóg mój” (J 20:28):

    „Zdaniem niektórych uczonych był to okrzyk zdumienia, skierowany co prawda do Jezusa, lecz odnoszący się do Boga, jego Ojca. Według innych z tekstu greckiego wynika, że słowa te dotyczyły jednak Jezusa. Ale nawet jeśli tak było, wyrażenie ‘mój Pan i mój Bóg’ musi harmonizować z resztą natchnionych Pism” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 976).

 

    Co powiemy o tej opinii? Otóż zastanawiające jest to, że słownik Świadków Jehowy nie wymienia żadnego ze wspomnianych „uczonych” z nazwiska. Czyżby chodziło o uczonych antytrynitariańskich, którzy programowo zwalczają Bóstwo Chrystusa? Czy może chodzi o niektórych uczonych Świadków Jehowy? Ciekawe też, że nie przytoczono żadnej Biblii w której Jezus nazwany jest „bogiem” w J 20:28. Czyżby takiej nie było? Może to by jednak bardziej pasowało Towarzystwu Strażnica.

    Prócz tego chyba każdy zauważy, że z dialogu wynika, że Tomasz mówi wprost do Jezusa, a nie do Boga Ojca:

    „Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!». Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli»” J 20:28-29 BT.

    Ciekawe też, że słowa Tomasza są podobne do wyznania psalmisty „mój Boże i Panie!” Ps 35:23 BT II wyd. (por. Jdt 5:21, Tb 13:4). Widać więc, że tak samo uwielbiano Jezusa jak Boga Ojca w Starym Testamencie. Mało tego identyczna fraza jak w J 20:28 pada w Septuagincie w Ps 34:23, choć tam jest odwrócona kolejność słów: „Boże mój i Panie mój”.

 

    2) Dalej powyższy słownik podaje:

    „Ponieważ Jezus już wcześniej przekazał uczniom wiadomość: ‘Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego’, nie ma powodu do przypuszczeń, że Tomasz uważał go za Boga Wszechmocnego (Jn 20:17). Zresztą sam Jan po zrelacjonowaniu spotkania Tomasza ze wskrzeszonym Jezusem oświadczył o tego rodzaju doniesieniach: ‘Ale te zostały spisane, abyście uwierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i abyście dzięki wierze mieli życie za sprawą jego imienia’ (Jn 20:30, 31).” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 976).

 

    Komentując te wypowiedzi należy stwierdzić, że słownik ten akcentuje słowa „Boga mego”, tak jakby z nich wynikało, że Jezus przez te słowa nie jest już Bogiem. A przecież gdy Chrystus mówi „Ojciec mój”, tak samo ukazuje nam inną swoją relację do Niego, niż posiada ogół ludzi. Pomimo tego Jezus nadal też jest „Ojcem Odwiecznym” Iz 9:5.

    Nazywając Ojca „moim Bogiem” Jezus nadal jest także „Bogiem moim” (J 20:28). Gdy Chrystus mówi o Ojcu „mój Bóg”, to znaczy Bóg o którym nas nauczał.

    Prócz tego, Ojciec jest dla Jezusa źródłem Jego Boskiej natury (Flp 2:6). Stąd Jezus jest „Jednorodzonym Bogiem” (J 1:18) czy Synem Bożym.

    Również Bóg Ojciec nazywa Chrystusa „Panem” (Hbr 1:10), z czego nie wynika, że jest od Niego niższy (także Bogiem patrz Hbr 1:7-9). Widać więc, że tytuły wymieniane między Synem i Ojcem mówią o ich wzajemnym szacunku. O Synu np. powiedziano, że „Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę...” 2P 1:17.

    Czy Tomasz uważał Jezusa za Wszechmocnego? Cytowany słownik zdaje się w to wątpić. Jednak Tomasz był wśród „Jedenastu”, o których mówi Mt 28:16, i im Chrystus powiedział: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” Mt 28:18.

    Mało tego, Tomasz, jak i pozostali Apostołowie, od początku wiedzieli, że Jezus jest Synem Bożym (J 1:34, 49), a jednak im to nie wystarczało i ciągle pytali: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” Mk 4:41. Widać więc, że widząc Jezusa w działaniu odkrywali osobę posiadającą wszechmoc.

    Już Stary Testament zapowiadał, że Mesjasz będzie rozporządzał „mocą Jahwe” (Mi 5:3), która jest wszechmocą.

    Tuż przed narodzeniem Chrystusa, judaizm tamtego czasu, wierzył że „Słowo” i „Mądrość Boża” posiada przymiot wszechmocy. I choć Świadkowie Jehowy nie uznają cytowanej poniżej księgi (deuterokanoniczna), to jednak jest ona świadectwem wiary Izraela u progu pojawienia się Mesjasza.

    Uczeni, uważają, że powstała ona w II lub I wieku przed Chr., choć niektórzy stwierdzają nawet, że „Data powstania Mdr zamyka się więc w latach 88-30, a dalsze rozważania nad autorstwem księgi pozwolą uściślić czas jej powstania” („Księga Mądrości. Wstęp - Przekład z Oryginału - Komentarz” Tom VIII część 3, opracował ks. doc. K. Romaniuk, Poznań-Warszawa 1969, s. 21). Oto słowa z tej księgi:

    „wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi” (Mdr 18:15 por. Ap 19:11-13).

    „pouczyła mnie bowiem Mądrość - sprawczyni wszystkiego. Jest w niej duch rozumny, święty (...) wszechmogący i wszystkowidzący (...) Jedna jest, a wszystko może, pozostając sobą, wszystko odnawia” (Mdr 7:21-27 por. 1Kor 1:24).

    Później Nowy Testament powie o Synu, jako o wszechmocnym, który „podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi” Hbr 1:3.

    Także inne teksty biblijne wskazują, że Mesjasz panując nad wszystkim musi posiadać nieograniczoną moc tzn. wszechmoc: Flp 3:21 („tą potęgą, jaką może On wszystko...”), Kol 2:9 („cała Pełnia: Bóstwo...”), 2P 1:3 („Boska Jego [wszech]moc”), Mt 11:27 („Wszystko przekazał Mi Ojciec”), Łk 10:22 („Ojciec mój przekazał Mi wszystko”), J 3:31 („panuje nad wszystkim”), J 3:35 („wszystko oddał w Jego ręce”), J 13:3 („Ojciec dał Mu wszystko w ręce”), Hbr 1:2 („Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy”).

    Również nie ma racji cytowany słownik, akcentując to, że Jezus jest tylko „Synem Bożym”, i w to trzeba tylko wierzyć, a nie że jest „Bogiem”. Porównajmy dwa zdania skupiając się na słowie „wiara”:

    „abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym” J 20:31 BT;

    „«Pan mój i Bóg mój!». Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli»” J 20:28-29 BT.

    Widać z tego, że wobec Chrystusa określenia „Bóg” i „Syn Boży” są wymienne. Jezus nazywany jest „Jednorodzonym Synem Bożym” (J 3:18), ale też „Jednorodzonym Bogiem” (J 1:18). Podobnie jak terminami „Człowiek” i „Syn Człowieczy” (1Tm 2:5, J 5:27).

 

    3) Dalej słownik Świadków Jehowy uczy:

    „A zatem Tomasz słusznie mógł powiedzieć do Jezusa ‘mój Bóg’, bo przecież jest on ‘bogiem’ - choć nie Bogiem Wszechmocnym ani ‘jedynym prawdziwym Bogiem’, do którego sam nieraz się modlił w obecności tego apostoła (Jn 17:1-3)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 976).

 

    Co powiemy o tym? Otóż dziwne jest stwierdzenie powyższego słownika, że Tomasz „mógł powiedzieć do Jezusa ‘mój Bóg’, bo przecież jest on ‘bogiem’”. Raczej można wyciągnąć z tego inny wniosek: „mógł powiedzieć do Jezusa ‘mój Bóg’, bo przecież jest on ‘Bogiem’. Jeśli Świadkowie Jehowy uważają Chrystusa w J 20:28 za „boga”, to wydaje się, że też powinni Go określać „panem”, a nie „Panem”, bo przecież oba te tytuły występują w tym wersecie.

    Czy Jezus jest Bogiem Wszechmocnym powiedzieliśmy twierdząco powyżej. Dodajmy tylko, że nawet to, że Chrystusowi „dana” jest przez Ojca ta wszechmoc, niczego to nie zmienia. On już na zawsze pozostanie wszechmocnym, bo Ojciec nie po to Go nią obdarował, łącznie z Boską naturą, aby ją mu ktoś mógł odebrać. Jest to bowiem „moc wiekuista” 1Tm 6:16.

    Prócz tego „wielu biblistów”, jak zaznacza omawiany słownik (t. I s. 61), i wielu pisarzy wczesnochrześcijańskich odnosi do Jezusa słowa „Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący” Ap 1:7-8.

    Chrystusa według Ap 1:8 nazywają Wszechmogącym np. Tertulian (ur. 155) „Przeciw Prakseaszowi” 17:4, Hipolit (ur. przed 170) „Przeciw Noetosowi” 6 i Orygenes (ur. 185) „O zasadach” 1:2,10 (ich teksty patrz „W obronie wiary” pkt 2.1. na www. apologetyka.info).

    Warto dodać, że słownik Świadków Jehowy pod hasłem „Wszechmocny” (t. II s. 1088-1090) ani słowem nie wspomina o wszechmocy Jezusa i o tekście Mt 28:18.

    A czy Jezus jest ‘jedynym prawdziwym Bogiem’? Dziwne wymaganie stawia Chrystusowi omawiany słownik. Tak jakby chciał aby Jezus był „jedynym prawdziwym Bogiem”, a nie miał być nim Jego Ojciec. Chrystus jest „jedynym prawdziwym Bogiem” w łączności z Ojcem i Duchem Świętym, a nie osobno. Przecież Świadkowie Jehowy sami nauczają, że Ojciec zawsze działa z Synem-Słowem i przez Ducha Św.

    Podobnie Syn nazwany jest „jedynym Władcą” (Jud 4) i choć Ojciec tak nie jest wprost określony, to jednak wiemy, że Chrystus powiedział: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje...” (J 17:10), „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje” J 16:15. Wszelkie więc tytuły należące do Ojca należą też do Syna.

    Korzystając z tego, że słownik Świadków Jehowy nie omawia tekstu 1J 5:20, my też go tu nie będziemy komentować, a tylko go tu zacytujemy: „Wiemy także, że Syn Boży przyszedł i obdarzył nas zdolnością rozumu, abyśmy poznawali Prawdziwego. Jesteśmy w prawdziwym Bogu, w Synu Jego, Jezusie Chrystusie. On zaś jest prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym”.

    Widzimy z tych słów, że Jezus jest „prawdziwym Bogiem” (omówienie szczegółowe tego tekstu patrz art. G. Żebrowskiego „Bóstwo Chrystusa, czy Ojca? (1 Jn 5,20)” na www.apologetyka.info.). Również pisarze wczesnochrześcijańscy tak określają Chrystusa np. Ireneusz (ur. 130-40) „Przeciw herezjom” 4:6,7, Meliton z Sardes (ok. 160) Frg 6, Tertulian (ur. 155) „Przeciw Marcjonowi” V,20:4, Orygenes (ur. 185) „Przeciw Celsusowi” 1:68 (ich teksty patrz „W obronie wiary” pkt 2.11. i 2.31. na www.apologetyka.info).

    Warto też wspomnieć, że słownik Świadków Jehowy w innym miejscu zacytował tylko pierwszą część tego wersetu do słowa „prawdziwego” (t. II s. 1005).

    Zadajmy sobie też pytanie. Czy ktoś kto byłby tylko „bogiem”, a nie był „Bogiem prawdziwym”, mógłby powiedzieć: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14:9)?

 

    4) Oto następne słowa ze słownika Świadków Jehowy:

    „Ale [Tomasz] mógł też użyć tego wyrażenia w podobnym sensie jak jego przodkowie, których wypowiedzi były mu dobrze znane z Pism Hebrajskich. Niekiedy ludzie odwiedzani przez anielskiego posłańca zachowywali się lub zwracali do niego tak, jak gdyby mieli przez sobą samego Jehowę Boga (czasami przedstawiał to w ten sposób pisarz relacjonujący daną historię) (por. Rdz 16:7-11, 13; 18:1-5, 22-33; 32:24-30; Sdz 6:11-15; 13:20-22). Ów anioł reprezentował bowiem Jehowę, przemawiał w Jego imieniu, używając pierwszej osoby liczby pojedynczej, a nieraz wręcz oznajmiał: ‘Jam jest prawdziwy Bóg’ (Rdz 31:11-13; Sdz 2:1-5). Tak więc Tomasz mógł powiedzieć do Jezusa ‘mój Bóg’ właśnie w tym sensie - uznał, że jest on przedstawicielem i rzecznikiem prawdziwego Boga” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 976).

 

    Śledząc argumenty tego słownika zauważmy niepewność autorów wyrażoną w słowach: „mógł też użyć”, „mógł powiedzieć”. Widać z tego, że nie są oni przekonani o słuszności swych opinii, a jedynie chcą przez te przypuszczenia osłabić Bóstwo Chrystusa. Ta ich argumentacja bliska jest tej którą przedstawili na początku omawiania J 20:28: „Zdaniem niektórych uczonych był to okrzyk zdumienia, skierowany co prawda do Jezusa, lecz odnoszący się do Boga, jego Ojca”.

    Czy ta argumentacja słownika Świadków Jehowy jest do przyjęcia? Otóż słabością jej jest to, że wspomniane wizyty aniołów, którzy reprezentowali Boga, były okazjonalne, a obecność Jezusa była ciągła, przez ponad 3 lata i jest na zawsze. Jezus stał się dla nas Emmanuelem to znaczy „Bogiem z nami” Mt 1:23. I rzeczywiście będąc „Bogiem” (J 20:28) powiedział, że będzie z nami na zawsze: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Mt 28:20.

    Zauważmy jeszcze stwierdzenie słownika „anioł reprezentował bowiem Jehowę, przemawiał w Jego imieniu, używając pierwszej osoby liczby pojedynczej, a nieraz wręcz oznajmiał: ‘Jam jest prawdziwy Bóg’”. Otóż jak widzimy, według Świadków Jehowy, anioł mógł być nazwany „prawdziwym Bogiem”, a Jezus według nich nie może być określany w ten sposób! Czy to nie jest skrajny antytrynitaryzm, z dziwnym wywyższeniem aniołów?

    Mało tego, w tym samym słowniku (dla odmiany) pod hasłem „Słowo” (t. II s. 760) Świadkowie Jehowy wskazują, że tym „prawdziwym Bogiem” w przytaczanych tekstach Rdz 31:11-13 i Sdz 2:1-5 jest Jezus-Słowo: „Rozsądny wydaje się wniosek, że zanim Słowo przyszedł na ziemię jako Jezus, Bóg wielokrotnie posługiwał się nim jako anielskim narzędziem mówczym, gdy chciał skontaktować się z ludźmi (Rdz 16:7-11; 22:11; 31:11; Wj 3:2-5; Sdz 2:1-4; 6:11, 12; 13:3)”.

    Jest więc Jezus, według Świadków Jehowy, „prawdziwym Bogiem”, czy nie? A może jest „prawdziwym Bogiem”, ale nie „jedynym prawdziwym Bogiem”, jak wspomniał powyższy słownik.

 

    5) Oto ostatnie słowa omawianego słownika o J 20:28:

    „Jakkolwiek było, słowa Tomasza z całą pewnością nie zaprzeczają jednoznacznemu oświadczeniu, które sam usłyszał z ust Mistrza: ‘Ojciec jest większy niż ja’ (Jn 14:28)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 976).

 

    Rzeczywiście słowa J 20:28 nie kolidują ze słowami z J 14:28. Na tej samej stronie cytowanego słownika jest napisane: „Przy tej samej okazji, w nocy przed śmiercią, Jezus powiedział swym uczniom ‘Ojciec jest większy niż ja’ (Jn 14:28)” (t. I s. 975-976).

    Widzimy więc, że słowa te wypowiedział Chrystus, gdy prawie szedł na śmierć i gdy Apostołowie mieli zobaczyć, jak będzie On poniżony w męce, jak wiele mniejszy przez to od Ojca w chwale. Tak miał On zrealizować swe samouniżenie, o którym napisano: „On istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (...) uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej” Flp 2:6-8 BT.

    Na koniec nadmieniamy, że omawiając tekst J 20:28, słownik Świadków Jehowy nie odwołuje się do takich fragmentów Biblii jak Tt 2:13, Rz 9:5, 2P 1:1 czy J 8:24 i 28. Jednak one według Towarzystwa Strażnica, albo nie mówią o Jezusie, albo nie wskazują na Jego Bóstwo.

    Widzimy też, że „Wnikliwe poznawanie Pism” daje Świadkom Jehowy kilka wariantów, jak zwalczyć Bóstwo Jezusa, nie opowiadając się zdecydowanie za żadnym. Zapewne mogą oni je wypróbowywać w zależności od wiedzy i argumentacji swego rozmówcy.

 

 

 

1.2. Alfa i Omega i „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    Przez prawie 60 lat (od 1879 do 1938 r.) Towarzystwo Strażnica nauczało, że Chrystus w Biblii nazywany jest „Alfą i Omegą” (Ap 1:8, 1:11, 21:6 i 22:13). Nie przeszkadzał jemu ten tytuł, by nauczać po swojemu, że Syn jest niższy rangą od Boga. Przykładowo w „Dokonanej Tajemnicy” (1925), z serii „Wykłady Pisma Świętego”, reklamowanej jeszcze w 1929 roku, nauczano:

 

    „[Ap] 1:8. Jam jest Alfa i Omega. - Alfa jest pierwszą literą alfabetu greckiego a Omega ostatnią.

    Początek i koniec. - ‘Wielka chwała naszego Pana jest nie tylko w tem, że On był pierwszym ze stworzeń Boga, lecz także, iż był ostatnim. Widzimy z tego, że Wielki Jehowa nie używał bezpośrednio swej władzy przy stwarzaniu ludzi i aniołów; ale że swą władzę przekazał na Swego Jednorodzonego Syna’ - Z.’93-115. (...).

    Który jest i który był, i który przyjść ma, On Wszechmogący. - Od chwili zmartwychwstania datuje się poselstwo ‘Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi’ (Mt 28:18). Z tego wynika, iż dopiero od tej pory Jezus mógł być nazwany Wszechmogącym - Z. 93-115” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 15-16).

 

    „[Ap] 1:11. „Mówiący: [Jam jest Alfa i Omega, On pierwszy i ostatni]; a co widzisz napisz w księgi, i poślij siedmiu zborom, które są w Azyi” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 17).

 

    „[Ap] 21:6. „I rzekł mi: [Stało się]. Jam jest Alfa i Omega początek i koniec. - ‘Upodobało się Ojcu niebieskiemu, aby Błogosławiony, Jednorodzony Syn Jego, dokonał całego programu odkupienia i restytucji, aby na wieki stał się Towarzyszem i Przedstawicielem Ojca, przez którego wszystkie rzeczy będą trwać, tak jak On był jedynym, przez którego wszystkie rzeczy były stworzone, które są stworzone’ Z.’01-201; Obj. 1:8; 22:13.” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 378-379).

 

    „[Ap] 22:13. Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec pierwszy i ostatni. - ‘Pan nasz powiada nam po wiele razy (Zobacz Obj. 1:8, 11, 17; 2:8; 3:14; 21:6), że On jest Początkiem i Końcem ze stworzeń Bożych.’ - Z.’93-115” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 401).

 

    „W Wieku Tysiąclecia twórcy wyznań będą się czuć jak gdyby dodawali postscriptum do swego dzieła, które to postscriptum będzie brzmieć niejako następująco:

    ‘P. S. - Otwarły się nam oczy i teraz widzimy, że Jezus jest Alfą, Początkiem stworzenia Bożego, i Omegą, Końcem bezpośredniego stworzenia Ojcowskiego (Obj. 22:13; 1:8)...’.” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 131; patrz też s. 22, 31, 287).

 

    Również inne publikacje, którymi posługiwali się kiedyś dzisiejsi Świadkowie Jehowy nauczały podobnie np.:

 

    „Sam Jezus mówi te same rzeczy chociaż innemi słowami, iż On był: ‘Początkiem stworzenia Bożego’. (Objawienie 3:14). On był ‘Początkiem i końcem, pierwszym i ostatnim. Alfa i Omega.’ (Objawienie 21:6)” („Stworzenie czyli historia biblijna w obrazach” 1914 s. 54).

 

    „Pan Jezus odniósł się do Jana w swoim dniu i rzekł do niego, mówiąc: »Jam jest Alfa i Omega, on pierwszy i ostatni; a co widzisz, napisz w księgi...« - Objawienie 1:1, 11” (Strażnica 15.09 1938 s. 284 [ang. 15.01 1938 s. 30]).

 

    „Władca ziemi, Chrystus Jezus, teraz przebywa w świątyni przy sprawowaniu sądu w imieniu Jehowy (...) W ten sposób klasa sługi podziwia go w świątyni według symbolicznej wizji: »Byłem w zachwyceniu ducha w dzień Pański i słyszałem za sobą głos wielki jak trąby, mówiący: Jam jest Alfa i Omega, on pierwszy i ostatni... « - Objawienie 1:10-20” (Strażnica 15.08 1938 s. 255 [ang. 15.12 1936 s. 382]).

 

    Patrz też ang. Strażnice z 1893 r. s. 115 i z 1901 r. s. 201; „Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 (ed. ang. 1917) s. 172-173.

 

    Wydana przez Towarzystwo Strażnica w roku 1930. książka pt. „Światło” nie odnosi już do Jezusa tytułu „Alfa i Omega”, w tekstach Ap 1:8, 21:6, 22:13, choć jeszcze w publikacjach z roku 1938 nadal nazywano Go „Alfą i Omegą” na podstawie fragmentu Ap 1:11 (por. Biblia Gdańska).

 

    Całkowicie odrzuca ten tytuł dla Jezusa wydany w roku 2006 słownik biblijny Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (ang. ed. 1988), którego naukę przedstawimy poniżej.

    Owszem zdarzały się Towarzystwu Strażnica wpadki, gdy np. tekst Ap 22:12, bezpośrednio poprzedzający słowa „Alfa i Omega”, odnoszono do Jezusa, ale później szybko się z tego wycofywano.

    Przykładowo „Wspaniały finał Objawienia bliski!” (1993) na s. 316 słowa Ap 22:12 odnosi do Jehowy, a na s. 319, chyba przez nieuwagę, do Jezusa. Jakby więc niechcąco zrównuje osoby Boże.

    Oto zestawienie tych tekstów:

 

    „‘Oto przychodzę szybko - (...)’ (Objawienie 22:12-15). Jehowa Bóg ponownie zwraca uwagę (...) ‘Przychodzi szybko’, by wykonać wyrok...” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 316).

 

    (...) ‘Tak, przychodzę szybko’ (Objawienie 22:20a). Zarówno on, jak i sam Jehowa Bóg kilkakrotnie podkreślają, że przychodzą ‘szybko’, czyli wkrótce, a Jezus powtarza to już po raz piąty (Objawienie 2:16; 3:11; 22:7, 12, 20)” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 319).

 

    Podobnie było z ang. Strażnicą [The Watchtower] 01 X 1978 s. 15, która zacytowała Ap 22:12 odnosząc ją do Jezusa. Natomiast polski odpowiednik tego artykułu w Strażnicy Rok C [1979] Nr 18 s. 12 pominął ten werset zamieszczając tylko, jak angielski tekst, pozostałe fragmenty tzn. Ap 22:7, 20.

    Oto zestawienie tych tekstów:

 

    „Jesus again stresses the suddenness with which he comes: (...)

    ‘Look! I am coming to you quickly ... Look! I am coming quickly, and the reward I give is with me ... Yes; I am coming quickly.’ (Rev. 22:7, 12, 20)” (The Watchtower 01 X 1978 s. 15).

 

    „Jezus ponownie podkreślił nagłość swego przybycia: (...)

    ‘A oto nadchodzę szybko. (...) Tak, nadchodzę szybko’ (Apok. 22:7, 20, NW)” (Strażnica Rok C [1979] Nr 18 s. 12).

 

    W innej publikacji, jakby poplątał się Świadkom Jehowy Bóg „Alfa i Omega” z Ap 1:8, z mówiącym Jezusem z Ap 1:11 i wygląda tak, jakby to Jezus był Alfa i Omegą:

 

    „Na wyspie [Jan] usłyszał głos Boży przypominający dźwięk trąby, który oznajmił: ’Jam jest Alfa i Omega (...) Co widzisz, zapisz w zwoju’ (Objawienie 1:8-11)” (Przebudźcie się! Nr 15, 2000 s. 25).

 

    Natomiast z komentarza kolejnej publikacji Towarzystwa Strażnica wiemy, że tym mówiącym z Ap 1:11 jest dla niego Chrystus. O tym wersecie napisano:

 

    „wizja odnosi się głównie do dnia Pańskiego, słowa Jezusa każą się spodziewać (...) W pierwszej wizji Jan ogląda Pana Jezusa Chrystusa jaśniejącego niebiańską chwałą” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 24). Por. Ap 1:12-17.

 

    Ciekawe, że książka pt. „Światło” (1930 t. 2) odnosiła tekst Ap 22:13 do Jehowy (s. 291-292), a fragment Ap 22:12 do Jezusa. Po zacytowaniu słów Ap 22:11-12 podano:

 

„‘(...)’ (Wiersze 11, 12). Te dwa wiersze pokazują, że Pan Jezus przychodzi by sprawować sąd i wydać ostateczny wyrok na tych, którzy zawarli przymierze co do czynienia woli Bożej. Każdy jest sądzony »według uczynków jego«” (s. 282-283).

 

    Również jeszcze w roku 1955 tekst Ap 22:12 Towarzystwo Strażnica odnosiło do Jezusa:

 

    Jesus associated his return with the rewarding of his followers. Said he: “If I go my way and prepare a place for you, I am coming again and will receive you home to myself, that where I am you also may be.” And again: “Look! I am coming quickly, and the reward I give is with me, to render to each one as his work is.” Paul understood it this way, for he wrote: “I have fought the right fight, I have run the course to the finish, I have observed the faith. From this time on there is reserved for me the crown of righteousness, which the Lord, the righteous judge, will give me as a reward in that day, yet not only to me, but to all those who have loved his manifestation.”—John 14:3; Rev. 22:12; 2 Tim. 4:7, 8, NW. (ang. Strażnica 01.07 1955 s. 387).

    Patrz też podobnie Strażnica 15.05 1929 s. 148.

 

Alfa i Omega (Ap 1:8, 1:11, 21:6, 22:13)

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o słowach „Alfa i Omega” z Ap 1:11:

 

    „Pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu, trzykrotnie użyte w Księdze Objawienia jako tytuł. W Biblii gdańskiej dodatkowo pojawia się on w Objawieniu 1:11, ale nie występuje w tym miejscu w najstarszych greckich rękopisach, m.in. w kodeksach aleksandryjskim, synaickim i Efrema. Z tego względu w szeregu współczesnych przekładów został pominięty” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 s. 61).

 

    Cóż powiemy o tej opinii?

    Otóż słowa Ap 1:11 w Biblii Gdańskiej (1632) są następujące:

 

    „Jam jest Alfa i Omega, on pierwszy i ostatni; a co widzisz, napisz w księgi, i poślij siedmiu zborom, które są w Azyi...”.

 

    Nie upieramy się, że przy dzisiejszej wiedzy rękopisowej, tekst Ap 1:11, który występuje w Biblii Gdańskiej, jest dla nas koronnym argumentem, za tym że Jezus jest „Alfą i Omegą”. Z drugiej strony, jest on dla Świadków Jehowy najbardziej niewygodny, bo z niego dobitnie widać, że Chrystus obdarzony jest tu tym znanym określeniem.

    Chociaż rzeczywiście słów z „Alfa i Omegą” (Ap 1:11) nie zawierają najstarsze rękopisy, to jednak tekst ten jest o kilka wieków starszy niż Towarzystwo Strażnica i obrazuje jak w dalekiej przeszłości wierzono, jakimi tytułami obdarzano Jezusa oraz rzuca to światło na interesujący nas tekst Ap 22:13.

    Określenie „Alfa i Omega” (Ap 1:11), dotyczące Jezusa, użyte jest też w kilku innych Nowych Testamentach, również współczesnych np. w „Biblia Brzeska” (1563), „Nowy Testament Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1881), „Słowo Życia. Nowy Testament” 1989 („Jestem Alfą i Omegą, Pierwszym i Ostatnim. Zapisz wszystko...”) oraz np. ang. przekładzie King James Version (1611). Zawiera je też, np. wymieniona w niemieckiej edycji „Wnikliwe poznawanie Pism”, Die Bibel nach der Übersetzung Martin Luthers (zrewidowana w 1984 r.) oraz Bible kralicka (1613, pretisk 1938), patrz czeskie „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”. Na internetowych stronach można zauważyć też, że tekst Ap 1:11 z „Alfą i Omegą” jest w wielu innych przekładach biblijnych: Ampfiled Bible, New King James Version, 21 Century King James Version, Young’s Literal Translation, New Life Translation.

    Prócz tego, jak widzieliśmy powyżej, Towarzystwo Strażnica samo kiedyś używało tego wersetu w swej argumentacji.

 

    2) Oto dalsze słowa ze słownika Świadków Jehowy:

 

    „Zdaniem wielu biblistów określenie ‘Alfa i Omega’ odnosi się zarówno do Boga, jak i do Chrystusa, ale uważniejsze przeanalizowanie jego użycia pokazuje, że chodzi tylko o Jehowę” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 s. 61).

 

    Oto nasza opinia o powyższym:

    Rzeczywiście „wielu biblistów”, a nawet większość uważa, że Jezus, tak jak Jego Ojciec jest „Alfą i Omegą”.

    Przykładowo „Encyklopedia Katolicka” (t. I, Lublin 1985) podaje:

 

    „W Piśmie św. NT - W Ap Bóg (1, 8; 21, 6) i Jezus (22, 13) są nazwani A [Alfa] i (...) [Omega] z dopowiedzeniami: Początek i Koniec (1, 8; 21, 6; 22, 13), Pierwszy i Ostatni (22, 13). Określenie to wyraża myśl, że świat pochodzi od Boga i od Chrystusa (jako od Słowa) i do nich zmierza, jako do swego kresu i celu” (s. 1).

 

    Ale nie tylko dzisiejsi bibliści tak sądzą, lecz i pisarze wczesnochrześcijańscy, o których słownik Świadków Jehowy milczy (!), choć czasem do nich odwołuje się, gdy to potrzebne Towarzystwu Strażnica.

    Oto czego oni uczą:

 

    Meliton z Sardes (ok. 160): „On jest Alfą i Omegą. On to jest Początkiem i Końcem - początkiem niepojętym i końcem nieuchwytnym. On jest Chrystusem” („Homilia Paschalna” 105).

 

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150): „Dlatego Logos został nazwany alfą i omegą, bo w Nim jednym koniec staje się początkiem i ustaje znowu u pierwotnego początku, nigdzie nie doznawszy przerwy” („Kobierce” IV:157,1).

 

    „W ten sposób wyraził się także sam Pan: ‘Jam alfą i omegą, początkiem i końcem’ [Ap 22:13]; ‘za Jego pośrednictwem wszystko się stało, a bez Niego nic się nie stało’ [por. J 1:3]” („Kobierce” VI:141,7).

 

    Orygenes (ur. 185): „Nietrudno więc w sposób uproszczony stwierdzić, że początkiem bytów jest Syn Boży, który powiada: ‘Ja jestem początek i koniec, Alfa i Omega, pierwszy i ostatni” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” I:19,116 por. I:22,132).

 

    „u Jana znajdujemy jej zakończenie, którym jest ‘Słowo, które było u Boga, Słowo-Bóg’ (...) A żaden z nich [Ewangelistów] nie przedstawił bóstwa Jezusa w takiej pełni jak Jan, który umieścił w jego ustach następujące zdania: ‘Ja jestem światłością świata’, ‘Ja jestem drogą, prawdą i życiem’, ‘Ja jestem zmartwychwstaniem’, ‘Ja jestem bramą’, ‘Ja jestem dobrym pasterzem’, oraz w Apokalipsie: ‘Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec, pierwszy i ostatni’ [Ap 22:13].” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” I:4,22). Patrz też „O święcie Paschy” 1:10.

 

    Do Chrystusa odnoszą tekst Ap 21:6: Cyprian (†258) („Do Kwiryna” 2:1, 2:22) i Ireneusz (ur. 130-40) „Przeciw herezjom” 5:35,2.

    Natomiast do Ap 1:8 odwołują się inne pisma wczesnochrześcijańskie, choć omawiają tam tylko pozostałe tytuły Jezusa z tego wersetu: Tertulian (ur. 155) „Przeciw Prakseaszowi” 17:4, Hipolit (ur. przed 170) „Przeciw Noetosowi” 6 i Orygenes (ur. 185) „O zasadach” 1:2,10 (ich teksty patrz „W obronie wiary” pkt 2.1. na www.apologetyka.info).

    Za życia Tertuliana (ur. 155) nawet niektórzy heretycy nazywali Jezusa „Alfą i Omegą”, o czym on wspomina w dziele „Przeciw wszystkim herezjom” 5.

    Powszechność nazywania Jezusa „Alfą i Omegą” była przez wieki tak duża, że nawet, jak widzieliśmy powyżej, uległo temu na wiele lat Towarzystwo Strażnica.

 

    3) Oto stwierdzenia słownika Towarzystwa Strażnica o Ap 1:8:

 

    „Z pierwszego wersetu Księgi Objawienia wynika, że objawienie daje sam Bóg za pośrednictwem Jezusa Chrystusa, tak więc tym, który mówi (przez anielskiego posłańca), czasem jest Bóg, a czasem Chrystus Jezus (Obj 22:8). W Apokalipsie (Objawieniu) 1:8 (BWP) czytamy: ‘Ja jestem Alfa i Omega - mówi Pan Bóg [‘Jehowa Bóg’], ’ - Ja jestem Tym, Który jest, Który był i Który przyjdzie. Ja jestem wszechmocnym’. Chociaż wcześniejszy werset wspomina o Chrystusie Jezusie, nie ulega wątpliwości, że w wersecie 8 tytuł ‘Alfa i Omega’ określa ‘wszechmocnego’ Boga. W opracowaniu Barnes’ Notes on the New Testament (1974) powiedziano na ten temat: ‘Nie wiadomo na pewno, czy w tym konkretnym miejscu pisarz miał na myśli Pana Jezusa (...) Nie jest też pozbawione sensu przypuszczenie, że pisarzowi chodziło tu o samego Boga’.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 s. 61).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach Towarzystwa Strażnica?

    Otóż nie upieramy się przy tym, że Ap 1:8 mówi o Jezusie (patrz powyżej pkt 2, opinia „Encyklopedii Katolickiej”), choć wielu chrześcijan łączy ten fragment z tekstem Ap 1:7 i uważa wtedy, że „Alfą i Omegą” jest tu Chrystus. Słowa te brzmią następująco:

 

    „Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący” Ap 1:7-8.

 

    Nie stoją tu też na przeszkodzie słowa „mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący” (Ap 1:8), bowiem gdzie indziej o Synie Bożym powiedziano: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13:8), a te słowa jakby nawiązują do powyższych (por. Ap 1:18 i 4:9 „żyjący na wieki wieków”, o Synu i Ojcu). Z innych tekstów Biblii wiemy także, że Chrystus jest i Panem i Bogiem (J 20:28) i posiada wszechmoc (Mt 28:18) (więcej na ten temat patrz mój artykuł „J 20:28 i ‘Wnikliwe poznawanie Pism’” na www.apologetyka.info).

    Ale to nie wszystko, bowiem jak powiedzieliśmy powyżej, pisarze wczesnochrześcijańscy odnosili częstokroć tekst Ap 1:8 do Chrystusa. Tu aby to zobrazować zacytujemy tylko jednego z nich, Hipolita (ur. przed 170):

 

    „Powiada wszak Jan: Ten, który jest, który był, i który przychodzi, Bóg wszechmogący [Ap 1:8]. Słusznie nazwał Chrystusa wszechmogącym: powtórzył to, co zaświadczy Chrystus. Chrystus bowiem złożył takie świadectwo: Ojciec przekazał mi wszystko i panuje nad wszystkim [Mt 11:27]” („Przeciw Noetosowi” 6).

 

    Natomiast jeśli chodzi o cytowane przez słownik Świadków Jehowy dzieło Barnes’ Notes on the New Testament to sami widzimy, że snuje ono tylko pewne przypuszczenia, a nie ostateczne wnioski. Tam zaś, gdzie omawiany słownik wykropkował słowa Barnesa, znajduje się informacja, że niektóre Biblie mają określenie „Pan”, a inne „Bóg” w Ap 1:8 (zamiast „Pan Bóg”).

    Ciekawe też, jak Barnes ustosunkowuje się do Ap 22:13? Zapewne nie po myśli Towarzystwa Strażnica, bo zaraz by go przytoczono ponownie.

    Ale mamy i na te pytanie odpowiedź. Otóż tak się składa, że w internecie jest opublikowane dzieło Barnesa (http://www.christstudy.net/com/barnes). Każdy kto tam zaglądnie zauważy, że tytuł „Alfa i Omega”, nie tylko z Ap 22:13 odnosi on do Jezusa, ale i także z Ap 21:6 i 1:11 (!). Natomiast jeśli chodzi o Ap 1:8, to autor przedstawia tam swoje dość szerokie dywagacje, czy tą „Alfą i Omegą” jest Chrystus czy Bóg Ojciec. Ukazuje też argumenty, tak za jedną, jak i za drugą osobą Bożą, skłaniając się jednak ku Ojcu. To słownik Świadków Jehowy pomija, jako informacje niewygodne.

    Prócz tego, jak widzieliśmy powyżej, Towarzystwo Strażnica samo kiedyś identyfikowało Jezusa z „Alfą i Omegą” z Ap 1:8.

 

    4) Dalej słownik Świadków Jehowy uczy o Ap 21:6:

 

    „‘Alfa i Omega’ pojawia się ponownie w Objawieniu 21:6, a następny werset wyjawia, kto jest autorem całej wypowiedzi: ‘każdy zwyciężający odziedziczy to wszystko i ja będę jego Bogiem, a on będzie moim synem’. Skoro Jezus nazywał swych współdziedziców w Królestwie ‘braćmi’, a nie ‘synami’, powyższe słowa musiał wypowiedzieć jego niebiański Ojciec, Jehowa Bóg (Mt 25:40; por. Heb 2:10-12)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 s. 61).

 

    W odpowiedzi na te stwierdzenia należy powiedzieć, że podobnie jak w przypadku Ap 1:8, nie upieramy się przy tym, że Ap 21:6 mówi o Jezusie (patrz powyżej pkt 2, opinia „Encyklopedii Katolickiej”), choć wielu chrześcijan uważa że ten fragment nazywa Chrystusa „Alfą i Omegą”. Tu postaramy się przytoczyć ich racje, w stosunku do opinii słownika Towarzystwa Strażnica. To że, autor biblijnej wypowiedzi stwierdził „ja będę jego Bogiem, a on będzie moim synem’" nie musi oznaczać, że mowa jest tu o Bogu Ojcu. Jezus dla Tomasza i dla nas jest „Bogiem” (J 20:28), a On sam nazywał Apostołów i nas swymi „dziećmi” (J 13:33, 21:5), a więc synami. Widać więc, że nie tylko jesteśmy braćmi Jezusa, ale i synami, tym bardziej że Chrystus jest „Odwiecznym Ojcem” Iz 9:5. Tak więc nie podaje pełnej prawdy słownik Świadków Jehowy mówiąc, że Jezus nazywa „współdziedziców w Królestwie ‘braćmi’, a nie ‘synami’”. Por. też „dzieci Abrahama” (J 8:39), to „synowie Abrahama” (Łk 19:9); „dzieci Boże” (J 1:12), to „synowie Boży” (Ga 3:26).

    Co jeszcze potwierdza, osobom tak uważającym, że „Alfą i Omegą” w Ap 21:6 jest Chrystus?

    Otóż podkreślają, że Ap 21:3 mówi, że „On będzie ‘Bogiem z nimi’”. A Jezus rzeczywiście jest Emmanuelem to znaczy „Bogiem z nami” Mt 1:23. Mało tego, będąc „Bogiem” (J 20:28) powiedział, że będzie z nami na zawsze: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Mt 28:20.

    Dalej Ap 21:5 mówi o „Zasiadającym na tronie”, a Jezus powiedział: „Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie” (Ap 3:21; por. w dalszym fragmencie o tronie Ojca).

    W Ap 21:6 napisano „Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia”, a Chrystus powiedział: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza” J 7:37-38 por. J 4:14, Ap 22:17.

    Z powyższego widać, że nawet jeśli nie mają racji chrześcijanie, którzy uważają, że w Ap 21:6 mowa jest o Jezusie, to jednak Chrystusowi Biblia przypisuje te same cechy i atrybuty co Bogu Ojcu. To wszystko zaś świadczy o tym, że może On być „Alfą i Omegą”.

    Należy też przypomnieć, że niektórzy pisarze wczesnochrześcijańscy identyfikowali Chrystusa z „Alfą i Omegą” z Ap 21:6 (patrz powyżej pkt 2).

    Prócz tego, jak widzieliśmy powyżej, Towarzystwo Strażnica samo kiedyś identyfikowało Jezusa z „Alfą i Omegą” z Ap 21:6.

 

    5) Dalej słownik Świadków Jehowy uczy o Ap 22:13:

 

    „Omawiany tytuł po raz ostatni występuje w Objawieniu 22:13: ‘Jam jest Alfa i Omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec’. Ten rozdział Księgi Objawienia wyraźnie zawiera wypowiedzi kilku osób; z wersetów 8 i 9 wynika, że do Jana przemawia anioł, werset 16 odnotowuje słowa Jezusa, w pierwszej części wersetu 17 odzywają się ‘duch’ i oblubienica”, a pod koniec wersetu 20 - sam Jan. Dlatego słowa ‘Alfy i Omegi’ z wersetów 12-15 słusznie można przypisać Osobie, do której już dwukrotnie odniesiono ten tytuł - Jehowie Bogu. Zwrot: ‘Oto przychodzę szybko’ z wersetu 12 nie musi oznaczać, że wspomniany fragment dotyczy Jezusa, gdyż także Bóg przychodzi wykonać wyrok (por. Iz 26:21). W Malachiasza 3:1-6 powiedziano, że Jehowa przychodzi na sąd wspólnie ze swym ‘posłańcem przymierza’ („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 s. 61).

 

    Co sądzić o tych stwierdzeniach słownika Świadków Jehowy?

    Otóż to, że dwa razy „Alfą i Omegą” (Ap 1:8, 21:6) określony jest Bóg Ojciec, nie uniemożliwia nazwania tak Syna Bożego (Ap 22:13 por. 1:11 BG). Również według Świadków Jehowy Ojciec w Ap 22:13 nazwany jest „pierwszym i ostatnim”, a tym samym terminem, w tej samej księdze, przynajmniej dwa razy określony jest Syn Boży (Ap 1:17, 2:8 por. 1:11 BG).

    Mało tego, zarówno Ojciec, jak i Syn, są według tej księgi „żyjącymi na wieki wieków” (Ap 1:18 i 4:9). Obaj zasiadają na tronie (Ap 3:21) i obdarzają nas „łaską i pokojem” (Ap 1:4) oraz odbierają cześć i pokłony (Ap 5:13-14). Mogą więc być, i Ojciec i Syn, nazwani „Alfą i Omegą”.

    Co powiemy o tekście Ap 22:12 („Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by każdemu odpłacić, jaka jest jego praca”), który według słownika Świadków Jehowy nie musi odnosić się do Jezusa?

    To, że Ap 22:12 należy odnieść do Chrystusa, potwierdza to, że identyczna wypowiedź „Oto przyjdę niebawem” (która poprzedza tytuł „Alfa i Omega” w Ap 22:13), pada wielokrotnie w tej księdze i to zawsze jako słowa Syna Bożego (Ap 2:16, 3:3, 11, 22:7, 20). To Towarzystwo Strażnica uznaje, a jedynie w Ap 22:12 te słowa odnosi do Boga.

    Jeśli chodzi o dalszą wypowiedź „a moja zapłata jest ze mną, by każdemu odpłacić, jaka jest jego praca” (Ap 22:12), to najwyraźniej nawiązuje ona do osoby Jezusa, który mówi w tej samej Apokalipsie: „dam każdemu z was według waszych czynów” Ap 2:23. Zresztą J 5:27 mówi, że Bóg „Przekazał Mu [Jezusowi] władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym”, a Mt 16:27 precyzuje to mówiąc, że „Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.

    Nie wiadomo dlaczego słownik Świadków Jehowy używa w swej argumentacji stwierdzenia: „W Malachiasza 3:1-6 powiedziano, że Jehowa przychodzi na sąd wspólnie ze swym ‘posłańcem przymierza’”.

    Czyżby Towarzystwo Strażnica sugerowało przez to, że i według Ap 22:12 Ojciec i Syn mają przybyć wspólnie? Jeśli tak, to znaczy, że i obaj mogą być „Alfą i Omegą” z Ap 22:13!

    Z Ap 22:17 jednak wynika, że mowa jest o przyjściu jednej osoby („Przyjdź!”) i tylko Chrystusa, a Ap 22:20 dodaje: „‘Zaiste, przyjdę niebawem’. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!”.

    Mało tego, według nauki Towarzystwa Strażnica to ‘przyjście’ z Mal 3:1-3 już dokonało się w 1918 r. i nie ma nic wspólnego z Ap 22:12. Oto ta nauka:

 

„Wszystko wskazuje na to, że jakieś trzy i pół roku później w roku 1918, Jehowa w towarzystwie Jezusa jako ‘Anioła Przymierza’ przybył na sąd do swej duchowej świątyni (Malachiasza 3:1, Bp; Mateusza 13:47-50)” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 31).

 

    Kończąc omawianie tekstu Ap 22:13 dodajmy, że istnieje hipoteza, że słowo aramejskie słowo Marana-tha (1Kor 16:22), a konkretnie drugi człon tha, nawiązuje do tytułu „Alfa i Omega”. Zawiera on bowiem pierwszą i ostatnią literę alfabetu semickiego, tak jak wymienione są one w grece w odniesieniu do Boga i Chrystusa w omawianych tekstach (patrz „Encyklopedia Katolicka” Tom XI hasło ‘Maranatha’).

    Należy też przypomnieć, że pisarze wczesnochrześcijańscy identyfikowali Chrystusa z „Alfą i Omegą” z Ap 22:13 (patrz powyżej pkt 2).

    Prócz tego wszystkiego, jak widzieliśmy powyżej, Towarzystwo Strażnica samo kiedyś utożsamiało Jezusa z „Alfą i Omegą” z Ap 22:13.

    Ciekawe też, czy po tym wszystkim co powiedzieliśmy o Jezusie „Alfie i Omedze” z Ap 22:13, Świadkowie Jehowy podtrzymują swoją opinię, że tytuł ten oznacza „wszechmocnego Boga” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 20). Jeśli tak, to Chrystus jest według nich wszechmocnym Bogiem.

 

    6) Kończąc hasło „Alfa i Omega”, słownik Towarzystwa Strażnica nawiązuje do pozostałych tytułów Boga Ojca i Chrystusa (nie wspominając Jego), występujących w omawianych wersetach.

 

    „Tytuł ‘Alfa i Omega’ kryje w sobie tę samą myśl, co określenia ‘pierwszy i ostatni’ oraz ‘początek i koniec’ - gdy odnoszą się do Jehowy. Przed Nim nie było ani po Nim nie będzie żadnego wszechmocnego Boga. Kiedy definitywnie rozstrzygnie kwestię swej boskości, raz na zawsze wykaże, iż jest jedynym wszechmocnym Bogiem (por. Iz 44:6)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 s. 61-62).

 

    Na początek zaznaczmy, że w słowniku Świadków Jehowy brak haseł „Początek i Koniec” i „Pierwszy i Ostatni”. Dziwne to, bo przecież to tytuły Boga Ojca i Chrystusa. Ale ponieważ łączą się one z określeniem „Alfa i Omega”, skorzystamy tu z opinii o nich z innej publikacji Towarzystwa Strażnica, bo pewnie podtrzymuje ono nadal ten pogląd, którego brak w słowniku.

    Chodzi nam o zdanie: „W oryginale hebrajskim wersetu z Izajasza 44:6 przy słowach ‘pierwszy’ i ‘ostatni’ brak rodzajników określonych, natomiast występują one w greckim tekście Objawienia 1:17, gdzie Jezus mówi o samym sobie. Z prawideł gramatycznych wynika zatem, że w Objawieniu 1:17 mamy do czynienia z tytułem, a słowa z Izajasza 44:6 odnoszą się do Boskości Jehowy” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 27 przypis).

    Cóż powiemy o tym stwierdzeniu?

    Jeśli chodzi o określenie „Pierwszy i Ostatni” to jest ono odniesione do Jezusa w Ap 1:17 i 2:8 (też 1:11 BG). Ten tytuł, użyty gdzie indziej (Iz 44:6, 48:12 por. 41:4), dotyczy Boga Ojca, przez co zrównywany jest majestat osób Bożych. Przyjmując swoistą interpretację, dotyczącą gramatyki, podręcznik Świadków Jehowy nie jest rzetelny, bo w Ap 22:13, który to tekst oni odnoszą do Boga Ojca, też są rodzajniki w tekście greckim (dot. „Pierwszy i Ostatni”), co dziwnie zostało przez Towarzystwo Strażnica przemilczane (powinni w Ap 22:13 napisać ten tytuł dużymi literami, jak w Ap 1:17).

    Rodzajniki występują też w tekście greckim przed słowami „Początek i Koniec” w Ap 21:6 i 22:13, co też nie pasuje chyba do reguły podanej przez publikację Świadków Jehowy (także w Ap 1:11). Bo przecież omawiany słownik stawia znak równości co to określeń „pierwszy i ostatni” i „początek i koniec” oraz „Alfa i Omega”.

    Niektóre zaś kodeksy biblijne zawierają też w Ap 1:8 tytuł „Początek i Koniec”, ale tu dla odmiany bez rodzajników (słowa te patrz np. NP, BG, ks.Kow, ks.Dąbr z Wulg).

    Natomiast co do terminu „Alfa i Omega” to zawiera on rodzajniki przed tym tytułem we wszystkich tekstach: Ap 1:8, 11, 21:6 i 22:13.

    Jak widać, przy takiej różnorodności występowania, czy braku rodzajników, nie można snuć jakichś ostatecznych wniosków co do znaczenia tytułów Bożych (patrz poniżej tabela).

    Interesujące jest też to, skąd tę regułę dotyczącą języka greckiego Towarzystwo Strażnica wzięło. Czyżby z Biblii? Nigdzie nie odwołano się do źródeł, ani do żadnej gramatyki.

    Również ciekawym zagadnieniem jest to, że w J 1:1 brak rodzajnika ma według Świadków Jehowy świadczyć na niekorzyść Jezusa (to „bóg”), a w Ap 1:17, dla odmiany, występowanie jego ma też chwałę Chrystusa pomniejszać („Pierwszy i Ostatni” to według nich tytuł, a nie Boskość Jezusa, choć piszą to dużymi literami w swej Biblii).

    Oto zestawienie występowania rodzajników, lub ich braku według:

 

    Septuaginta t. I-II dr A.Rahlfs, Stuttgart 1979;

    Novum Testamentum Graece Nestle-Aland, Stuttgart 1979;

    The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures (tzw. Grecko-angielski przekład międzywierszowy Nowego Testamentu) Brooklyn 1985 (wydany przez Towarzystwo Strażnica).

 

Teksty ST i NT

 

„Alfa i Omega”

„Początek i Koniec”

„Pierwszy i Ostatni”

Iz 44:6

 

 

brak

 

Iz 48:12

 

 

brak przed „Pierwszy”; występuje przed „Ostatni” (w hebr. brak)

 

Ap 1:8

występują

brak

 

 

Ap 1:11

występują

występują

 

 

Ap 1:17

 

 

występują

 

Ap 2:8

 

 

występują

 

Ap 21:6

występują

występują

 

 

Ap 22:13

występują

występują

występują

 

    Co do słów cytowanego słownika, dziwna jest jego opinia o równoważności boskich tytułów „gdy odnoszą się [one] do Jehowy” (nie do Jezusa). To zastrzeżenie Towarzystwa Strażnica wynika tylko z jego nauki, że Jezus jest niższy od Ojca, a nie z tych tekstów, które zawierają określenia „Alfa i Omega”, „Początek i Koniec” oraz „Pierwszy i Ostatni”.

    Co do dalszych słów słownika Świadków Jehowy, zgadzamy się, że rzeczywiście nie było i nie będzie żadnego jedynego Boga wszechmocnego, prócz Boga prawdziwego, to znaczy Ojca, który zawsze istnieje i działa z Synem (J 1:18, 5:19, Hbr 13:8, Mt 28:18) i wiecznym Duchem Świętym (Hbr 9:14, 2Kor 13:13, Mt 28:19).

    Ale ponieważ słownik Towarzystwa Strażnica odwołuje się na koniec do tekstu Iz 44:6 popatrzmy innymi oczyma na te słowa Boże. Czy one mówiąc o Bogu nie zawierają też w sobie Syna Bożego? Oceńmy to sami:

 

Bóg w Iz 44:6-8, BT 2 wyd.

 

Syn Boży w NT

„Tak mówi Jahwe,

„To mówi Syn Boży” Ap 2:18

 

Król Izraela

„Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela” J 1:49

 

i Odkupiciel jego,

 

„który wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas z wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany na własność” Tt 2:14 por. Ef 1:7, Iz 59:20

 

Jahwe Zastępów:

„Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja Jestem” J 13:19 por. J 8:24, 28

 

‘Ja jestem pierwszy i Ja ostatni’; [‘Pierwszy, i Ja Ostatni’ w BP]

 

„Jam jest Pierwszy i Ostatni” Ap 1:17 por. Ap 2:8

i nie ma poza Mną boga!

„Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” J 1:18

 

Któż jest do Mnie podobny? Niech woła, niech to ogłosi i niech Mi dowiedzie!

„Kto Mnie zobaczył, zobaczył i Ojca” J 14:9, „Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni” J 5:19

 

Kto przepowiedział przyszłość od wieków

„Badali oni [prorocy], kiedy i na jaką chwilę wskazywał Duch Chrystusa, który w nich był i przepowiadał cierpienia [przeznaczone] dla Chrystusa i mające potem nastąpić uwielbienia” 1P 1:11

 

i to, co ma nadejść, niech Nam obwieści!

„Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata” Mt 24:3

 

Nie lękajcie się ani nie przerażajcie!

„Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” J 14:27

 

Czyż nie przepowiedziałem z dawna i nie oznajmiłem?

„Oto wam przepowiedziałem” Mt 24:25

 

Wy jesteście moimi świadkami:

„będziecie moimi świadkami” Dz 1:8

 

Czy jest jaki bóg [‘Bóg’ w III wyd. BT] oprócz Mnie?

„Pan mój i Bóg mój” J 20:28 por. 1J 5:20

 

Albo jaka Skała? - Ja nie znam takiego!”.

„a ta skała - to był Chrystus” 1Kor 10:4.

 

    Na koniec ciekawostka. Otóż epifaniści, którzy na początku lat 20-tych XX wieku oderwali się od Towarzystwa Strażnica, nadal uważają, że Jezus jest „Alfą i Omegą”. Teksty Ap 1:8 i 21:6 przypisują Bogu Ojcu, natomiast Ap 1:11 i 22:13 Synowi Bożemu („Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii” Nr 365/19, czerwiec 1986 s. 87). Rzecz jasna inaczej je interpretują niż chrześcijanie i Towarzystwo Strażnica. Podobnie uczą też inne grupy badaczy Pisma Św., które uważają się za kontynuatorów nauki C. T. Russella (zm. 1916), pierwszego prezesa Towarzystwa Strażnica.

 

 

 

1.3. Osobowość Ducha Świętego i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica w swej krótkiej historii nigdy nie nauczało o osobowości Ducha Świętego (dla niego to bezosobowa „siła” Boga). Zawsze było przeciwne tej nauce chrześcijaństwa. Właściwie nie wiadomo od kogo konkretnie przyjęło tę wykładnię, bo wydaje się, że nie informowało nigdy o tym swych głosicieli na łamach publikacji.

    Nie mógł to być zapewne jeden z pierwszych herezjarchów Ariusz (256-336), bo o nim Świadkowie Jehowy napisali:

    „Według Ariusza, duch święty co prawda jest osobą, ale niższą od Ojca i Syna” (Strażnica Nr 5, 2002 s.27).

    „Ariusz zaprzeczał, jakoby Syn miał tę samą naturę (esencję, substancję), co Ojciec. Utrzymywał, ze Syn rzeczywiście jest synem, a zatem miał początek. Ducha Świętego uznawał za osobę, lecz innej natury niż Ojciec albo Syn, a przy tym za niższego od Nich. Mówił wprawdzie o ‘Triadzie’, czy też ‘Trójcy’, ale iż składa się ona z osób, które nie są sobie równe, przy czym Ojciec nie był stworzony” (Strażnica Rok CVI [1985] Nr 3 s. 21).

    Choć z drugiej strony, w tamtym czasie, Towarzystwo Strażnica uważało go nawet za trzeciego anioła (posłańca) z Ap 2:12:

    „[Ap] 2:12. Aniołowi. - Posłannikiem, którego poselstwo miało wielkie znaczenie dla Kościoła podczas powstania i rozwijania się papiestwa, był Aryusz” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 33).

 

    Ale przynajmniej raz Towarzystwu Strażnica zdarzyło się podać jakąś dziwną definicję swej nauki. Oto ona:

    „‘My uznajemy osobistość Ducha Świętego w Ojcu i Synu; że Duch Święty pochodzi od obu, oraz objawia się we wszystkich, którzy otrzymują spłodzenie z Ducha Świętego i przez to stają się synami Bożymi. (Jan 1:12; 1 Piotr 1:3)...’.” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 64).

    Aby nie było wątpliwości co do tekstu, podajemy ten sam cytat z ang. edycji tej książki:

    „‘We acknowledge that the personality of the Holy Spirit is the Father and the Son; that the Holy Spirit proceeds from both, and is manifested in all who receive the begetting of the Holy Spirit and thereby become sons of God (John 1:12; 1 Pet. 1:3)...’.” (The Finished Mystery 1917 s. 57).

    Zaznaczamy natomiast, że polska edycja dużego formatu tej książki, z ok. 1926 r. (s. 23), nie zamieściła wcale tego fragmentu o Duchu Świętym. Czyżby było to jakieś sprostowanie niejasnego poglądu?

 

    Niekonsekwencją Towarzystwa Strażnica było też to, że odrzucając osobowość Ducha Świętego, cytowało w swych starszych publikacjach werset, który mówi o oddawaniu czci Jemu. Chodzi tu o słowa 1P 4:14, które występują w wielu rękopisach:

    „u nich doznaje krzywdzącego mówienia, u zaś was jest otaczany chwałą” (przypis w „Grecko-polski Nowy Testament wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi” tłum. ks. prof. dr hab. R. Popowski SDB, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993).

    Ten fragment zamieszczają też niektóre inne Biblie:

    „który względem nich bywa bluźniony, ale względem was bywa uwielbiony” (BG);

    „z ich strony jest obrzucany bluźnierstwami, a z waszej strony oddawana mu jest cześć” (kom. KUL - „List Katolickie” Tom 11 s. 235).

    Oto niektóre publikacje Towarzystwa Strażnica, które cytowały 1P 4:14 z powyższymi słowami: „Miljony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” 1920 s. 57; „Harfa Boża” 1921 s. 301; „Wyzwolenie” 1929 s. 233; „Pojednanie” 1928 s. 282; „Stworzenie” 1928 s. 264; „Rząd” 1928 s. 173).

    Ciekawe, jak kiedyś Towarzystwo Strażnica rozumiało oddawanie chwały i czci Duchowi Świętemu, nie uznając Jego osobowości?

 

    Warto też wspomnieć, że przez wiele lat określenie „Duch Święty” Towarzystwo Strażnica pisało dużymi literami (patrz powyżej i np. „Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1919 s. 185 oraz cały rozdział w tej książce pt. ‘Święty Duch Boży’ s. 185-238), natomiast dziś małymi.

 

    W Polsce natomiast zamieszanie wśród Świadków Jehowy nastąpiło w 1994 roku, gdy Strażnica Nr 14, 1994 s. 24 wprowadziła nową wykładnię dotyczącą Ducha Świętego, tzn. zamiast określenia „moc Boża”, użyła terminu „siła Boża” (patrz też „Chrześcijańskie Pisma Greckie w Przekładzie Nowego Świata” 1994 s. 445 - „czynna siła Boża”; „Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego” 1995 s. 31 - „czynna siła Jehowy”). Artykuł z tej Strażnicy pochodził z ang. edycji słownika „Wnikliwe poznawanie Pism” z 1988 r. (por. edycja polska 2006, tom I s. 498).

    Do tego momentu polskie publikacje Świadków Jehowy zwyczajowo używały określenia „moc Boża”. W tabeli poniżej przedstawiamy efekt zmiany tego poglądu:

 

„Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” ed. 1991

 

„Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” ed. 2001

 Duch

 „Definicja: (...) 6) czynnej mocy Bożej, czyli Jego świętego ducha” s. 82;

„duch święty jest czynną mocą Bożą” s. 83 por. s. 24, 106, 166, 371, 439

Duch

 „Definicja: (...) 6) czynnej siły Bożej, czyli ducha świętego” s. 82;

 

„duch święty jest czynną siłą Bożą” s. 83 por. s. 24, 107, 166, 367, 439

 

    Nie jest też prawdą, jak mówi wielu Świadków Jehowy, że nie ma żadnego znaczenia ta zmiana, że to ‘kosmetyka’. „Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000” (2003) zawiera wyraźne zaprzeczenie poprzedniej nauce podając, że Duch Święty „nie jest mocą” (s. 111). Odsyła on też do powyżej wymienionej Strażnicy oraz do Przebudźcie się! Nr 1, 1999 s. 26, które podaje: „Nazywanie ducha świętego mocą Bożą nie jest zupełnie ścisłe. (...) A zatem święty duch Boży to Jego energia w działaniu, Jego czynna siła”.

    Ciekawe, że przez całe lata Świadkowie Jehowy polemizując z osobowością Ducha Świętego przywoływali słowa mówiące o Nim jako o „mocy z wysoka” Łk 24:49. Czyżby mieli tego teraz zaniechać? Jeśli nie, to by znaczyło, że będą starali się wygłaszać stwierdzenia niezgodne z ich oficjalnym nauczaniem.

 

    Pogląd o „bezosobowości” Ducha Świętego omawia szeroko słownik Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” i tu zajmiemy się przedstawieniem jego opinii. Przeprowadzimy też z nim polemikę.

 

Osobowość Ducha Świętego

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o Duchu Świętym w haśle ‘Duch’:

    Czynna siła Boża; duch święty. Słowa ruach oraz pneuma najczęściej odnoszą się do świętego ducha Bożego, czyli czynnej siły Boga” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 496).

 

    Cóż powiemy o tym stwierdzeniu? Otóż to, że w Biblii Świadków Jehowy określenie „czynna siła Boga” pojawia się tylko jeden raz! W Rdz 1:2 Towarzystwo Strażnica podaje: „czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód” („Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata”).

    Czy nie jest to zastanawiające, że ci którzy nie uznają osobowości Ducha Świętego bazują na jednym wersecie Biblii i na dodatek takim, w którym większość przekładów biblijnych ma słowa „Duch Boży” (BT wyd. II i kolejne, NP, kom. KUL, BG, ks. Wujek, Biblia Warszawsko -Praska).

    Choć tłumacze I wydania Biblii Tysiąclecia (BT) oddali w swym przekładzie Rdz 1:2 przez słowa „tchnienie Boga” (także BP „tchnienie Boże”), to jednak w kolejnych edycjach zmienili to na „Duch Boży”. Zaznaczyli też w przypisie, że możliwe jest tłumaczenie „tchnienie”, „wiatr”, ale nie „czynna moc”, czy „czynna siła”.

    Mało tego, jeszcze broszura Towarzystwa Strażnica z 1989 roku pt. „Czy wierzyć w Trójcę?” w rozdziale ‘Duch święty - czynna moc Boża’ komentując ten tekst podawała:

    „W Księdze Rodzaju 1:2 Biblia mówi, że ‘nad powierzchnią wód to tu, to tam przemieszczała się czynna moc [‘duch’ (po hebrajsku: ru’ach)] Boża’. Duch Boży był czynną mocą, której Bóg użył do ukształtowania ziemi” (s. 20; tekst Rdz 1:2 w broszurze wg ang. Biblii Towarzystwa Strażnica).

    Widać więc, że nie tylko doktrynę dostosowywało Towarzystwo Strażnica do swych potrzeb (zmiana „moc” na „siła”), ale i ingerowano w tekst Biblii, aby on był zgodny z tą wykładnią! Szkoda, że nie było polskiego Starego Testamentu wydanego przez Świadków Jehowy przed 1994 rokiem, gdy nastąpiła ta zmiana słów.

    Dodajmy jeszcze że w omawianym słowniku, w innym miejscu podano, że hebrajskie słowo ruach to duch. Czemu zmieniono więc to na „aktywna moc”, a później na „aktywna siła”?

    Oto te słowa: „W relacji o początkach kształtowania planety Ziemi podano, że ‘czynna siła [‘duch’, ruach] Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód’ (Rdz 1:2)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 498).

    Należy też stwierdzić, że określenia „siła Boża” brak w Biblii Towarzystwa Strażnica, a termin „aktywna siła” pojawia się kilka razy, ale tylko w przypisach ang. Biblii Świadków Jehowy (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984).

    Uzupełnimy to też informacją, że w greckiej Septuagincie w Rdz 1:2 pada określenie pneuma theou i są to te same słowa, które występują w Nowym Testamencie w wielu miejscach np. Mt 3:16, Rz 8:9, 1Kor 7:40.

    Zaznaczmy też, że pisarze wczesnochrześcijańscy niejednokrotnie identyfikowali „Ducha Bożego” z Rdz 1:2 z osobą Ducha Świętego, a nie z jakąś siłą. Oto tylko dwa przykłady:

    Justyn Męczennik (ur. 100) „Przez niego [Mojżesza] to Duch Proroczy zaznaczył, jak i z czego na początku Bóg stworzył świat. Oto jego słowa: ‘(...) I Duch Boży unosił się nad wodami...’.” („Apologia” I:59,1-3).

    „Jeśli zaś Platon mówi jeszcze o Trzeciej Istocie, to dlatego, ponieważ u Mojżesza czytał, jak się wyżej przytoczyło, że nad wodami unosił się Duch Boży. Platon bowiem kładzie na drugim miejscu Słowo Boże, o którem prawi, że zostało w kształcie litery X rozpostarte w całym wszechświecie, na trzecim zaś miejscu Ducha, o którym powiedziano, że się unosił nad wodą...” („Apologia” I:60,6-7).

    „‘(...) I Duch Boży unosił się nad wodami’. jako naśladownictwo tedy owego Ducha Bożego, o którym powiedziano, że się unosił nad wodami, demony rozgłaszały opowieść o Korze, córce Zeusa” („Apologia” I:64,3-4).

    Orygenes (ur. 185) „Ale przytaczając słowa ‘Duch Boży unosił się nad wodami’, nie twierdzimy, że Duch najwyższego Boga był obecny w rzeczach sobie obcych, nie utrzymujemy też, że wymagało zniszczenia to, co zostało źle stworzone przez jakiegoś innego stwórcę wbrew Duchowi Wielkiego Boga, a Bóg pozwalał na to” („Przeciw Celsusowi” VI:52).

    „Z zatem Duch Boży, który, jak napisano, ‘na początku’ aktu stworzenia świata ‘unosił się nad wodami’ [Rdz 1:1-2], w moim przekonaniu nie jest różny od Ducha Świętego, tak jak ja to potrafię pojąć i jak wyjaśniając odnośny ustęp Pisma świętego wykazałem...” („O zasadach” 1:3,3).

 

    2) Oto dalsze słowa, które podaje słownik Towarzystwa Strażnica o Duchu Świętym:

    Nie jest osobą. Pogląd, że duch święty jest osobą wchodzącą w skład boskiej Trójcy, stał się oficjalnym dogmatem kościelnym dopiero w IV w. n.e. Nie wyznawali go pierwsi ‘Ojcowie Kościoła’; w II w. n.e. Justyn Męczennik nauczał, że duch święty to wpływ lub sposób oddziaływania Boga; również Hipolit nie uważał ducha świętego za osobę” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 496).

 

    Co można powiedzieć o tych naukach omawianego słownika? Otóż to, że stwierdzenie: „Pogląd, że duch święty jest osobą wchodzącą w skład boskiej Trójcy, stał się oficjalnym dogmatem kościelnym dopiero w IV w. n.e.”, nie zawiera całej prawdy. Bo czym innym jest powszechna wiara w coś, a czym innym potwierdzenie tej wiary w dogmacie, gdy pojawiają się osoby podważające tę powszechną wiarę.

    Zauważmy, że fragment ze słownika Świadków Jehowy jakby nie kwestionuje osobowości Ducha Świętego, tylko wchodzenie Jego w skład Trójcy Świętej. Nie będziemy tu szerzej podejmować zagadnienia Trójcy Świętej, ponieważ zajmujemy się tu, jak i omawiany słownik, tematem osobowości Ducha Świętego.

    Aby ukazać powszechność wiary w osobowość Ducha Świętego przed IV wiekiem, wbrew wypowiedzi słownika Towarzystwa Strażnica, podamy tylko kilkanaście przykładów. Pierwszy, to oficjalna wypowiedź Kościoła tzn. List synodalny papieża Dionizego (260-268) do Kościoła Aleksandryjskiego:

    „Wskazane jest, abym wypowiedział się także o tych, którzy najczcigodniejszą prawdę głoszoną przez Kościół Boży mianowicie najwyższą Jedność [Trójcy Świętej] dzielą, rozłączają i rozpraszają na trzy moce, trzy różne substancje [hipostazy], trzy bóstwa. Słyszałem bowiem, że są wśród was katecheci i głoszący Słowo Boże, którzy wprowadzają tę naukę, chociaż diametralnie, powiedziałbym, różnią się od samego Sabeliusza. Ostatni bowiem bluźni utrzymując, że Syn jest tym samym, co Ojciec i odwrotnie. Oni natomiast głoszą jakby trzech bogów, dzieląc świętą Jedność na trzy rozłączone i obce sobie hipostazy. Tymczasem Słowo Boże musi być złączone z Bogiem wszechrzeczy, a Duch Święty - jako miłość - [musi] w Nim przebywać i trwać. Stąd mogę twierdzić, że Boża Trójca schodzi się w jedno Bóstwo, jakby szczyt i jest jednym wszechmocnym Bogiem wszechrzeczy, musi bowiem być jedną Głową i jednością organiczną. A zatem nierozważna nauka Marcjona, który tę Jedność Bożą dzieli i rozkłada na trzy niezależne zasady pochodzić może tylko od diabła, a w żadnym wypadku od prawych uczniów Chrystusa lub tych, którzy upodobali sobie naukę Zbawiciela. Ci wiedzą, ze Pismo Święte wyraźnie głosi Trójcę Świętą; ale o trzech bogach nie ma mowy ani w Starym, ani w Nowym Testamencie. (...) Przeto nie wolno na trzy bóstwa dzielić prawdziwej Bożej Jedności ani umniejszać godności i niezrównanej wielkości Pana pojęciem ‘stworzenia’. Lecz należy wierzyć w Boga Ojca wszechmogącego, w Jezusa Chrystusa, Syna Jego, i w Ducha Świętego. Należy łączyć Słowo z Bogiem wszechrzeczy, gdyż samo mówi o sobie: ‘Ja i Ojciec jedno jesteśmy’ oraz: ‘Jestem w Ojcu a Ojciec we mnie’ [J 10:30, 14:10]. W ten tylko sposób zachowa się Trójcę Bożą i świętą naukę o suwerennej Jedności” („O Trójcy Świętej i Wcieleniu”; cytat za „Breviarium Fidei. Wybór Doktrynalnych Wypowiedzi Kościoła” opr. S. Głowa SJ, J. Bieda SJ, Poznań 1989).

    Oto zaś inne, wielokrotnie wcześniejsze, wypowiedzi pisarzy wczesnochrześcijańskich mówiące o wierze w osobowość Ducha Świętego:

    Klemens Rzymski (†101) - „Jak prawdą jest, że żyje Bóg, żyje Pan, Jezus Chrystus i Duch Święty, wspólna wiara i nadzieja wszystkich wybranych” („List do Koryntian” 58:2).

    Ignacy Antiocheński (†107) - „Starajcie się więc utwierdzić w nauce Pana i Apostołów, aby wszystko, co czynicie, pomyślnie się układało, w ciele i w duchu, w wierze i w miłości, w Synu, Ojcu i Duchu na początku i na końcu” („List do Kościoła w Magnezji” 13:1).

    „Bądźcie poddani biskupom i sobie wzajemnie, jak Jezus Chrystus według ciała był poddany Ojcu, Apostołowie zaś Chrystusowi, Ojcu i Duchowi, aby jedność była zarazem cielesna i duchowa” („List do Kościoła w Magnezji” 13:2).

    Hymn Phos hilaron (II w.) - „ku czci Twojej, Boże Ojcze, Synu i Duchu Świętości, śpiewamy boś godzien jest tego o Panie”.

    Hermas (II w.) - „Ziemia to świat nasz, właściciel ziemi to Ten, kto wszystko stworzył, uporządkował i obdarzył mocą; syn jest Duchem Świętym, a niewolnik Synem Bożym” („Pasterz” ‘Przypowieść piąta’ 5:2).

    „(...) synowi [Duchowi Św.] właściciela [Ojca] spodobał się zamiar, żeby niewolnik [Syn Boży] został z nim razem współdziedzicem” („Pasterz” ‘Przypowieść piąta’ 2:8).

    Atenagoras z Aten (II w.) - „My natomiast, którzy obecne życie uznajemy za rzecz mało ważną, a zważamy jedynie na to, by poznać prawdziwego Boga i Jego Słowo (Logos), by zrozumieć, na czym polega jedność Syna i Ojca oraz wspólnota Ojca i Syna, czym jest Duch, na czym polega ich jedność oraz odrębność istot zjednoczonych - Ducha, Syna i Ojca” („Prośba za chrześcijanami” 12).

    „Jak bowiem mówimy o Bogu, o Jego Synu-Słowie i o Duchu Świętym, istotach stanowiących jedność w zakresie mocy, a rozdzielonych w zakresie funkcji na Ojca, Syna i Ducha - bo Syn jest Rozumem, Słowem i Mądrością Ojca, Duch zaś Jego emanacją, jak światłość, która promieniuje z ognia...” („Prośba za chrześcijanami” 24).

    Teofil Antiocheński (†182) - „Co więcej, Bóg jakby potrzebował pomocy, gdy mówi: ‘Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo’. Do nikogo się w ten sposób nie odzywa, jeno do swego Słowa i swej Mądrości” („Do Autolyka” 2:18).

    Ireneusz (ur. 130-140) - „Miał bowiem bogatą i niewysłowiona pomoc, wspomagają go bowiem we wszystkim Bliscy, a zarazem jego Ręce, to znaczy Syn i Duch, Słowo i Mądrość, którym służą wszyscy aniołowie i są im poddani” („Przeciw herezjom” 4:7,4).

    „Bóg nie potrzebował także pomocy dla stworzenia tego, co sam zamierzał stworzyć, jakby nie miał własnych rąk. Jest przy nim stale i Słowo, i Mądrość, Syn i Duch, dzięki którym i przez których stworzył wszystko w sposób wolny i swobodny, bo do nich powiedział: ‘uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze’ [Rdz 1:26]” („Przeciw herezjom” 4:20,1).

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „Uczniowie Walentyna mówią, że Duch, którego w szczególny sposób posiadał każdy z proroków dla ich posługi, został wylany na wszystkich [należących do] Kościoła (...) Lecz lekceważą fakt, że Pocieszyciel działający stale w Kościele, jest tej samej substancji i tej samej mocy co Ten, który stale działał w Starym Testamencie” („Wypisy z Theodota” I:24,1-2).

    „Ja przynajmniej nie inaczej pojmuję te słowa, jak tylko tak, że jest to wzmianka o Trójcy Świętej. Tym trzecim jest mianowicie Duch Święty. Tym drugim - Syn Boży, ‘za pośrednictwem którego wszystko się stało wedle woli Ojca’ [J 1:3]” („Kobierce” V:103,1).

    „Dzięki składając, wychwalajmy jednego Ojca i Syna, Syna i Ojca, który wraz z Duchem Świętym jest Wychowawcą i Mistrzem. Wszystko od Niego jednego, przez Którego wszystko jest czymś jednym, przez którego jest wieczność, Którego członkami wszyscy jesteśmy, Którego chwalą na wieki” („Wychowawca” 3:12,100).

    Tertulian (ur. 155) - „Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi, i Duchowi wzywalibyśmy ‘bogów’ i ‘panów’, to zgasilibyśmy nasze lampy” („Przeciw Prakseaszowi” 13:8).

    „Jednak o ‘dwóch bogach’ czy ‘dwóch panach’ nigdy nie mówimy, nie dlatego że Ojciec albo Syn miałby nie być Bogiem, albo też Duch miałby nie być Bogiem, czy żeby każdy z nich nie był Panem; z tego natomiast powodu, iż jedynie dawniej wymieniano dwóch bogów i dwóch panów, aby gdy przybędzie Chrystus, został poznany jako Bóg i nazwany Bogiem, gdyż jest Synem Boga i Pana. Gdyby bowiem w Pismach dało się znaleźć jedną tylko osobę Boga i Pana, wtedy słusznie nie zostałby dopuszczony do miana Boga i Pana - nie byłoby bowiem mowy o nikim innym prócz jednego Boga i Pana” („Przeciw Prakseaszowi” 13:6).

    Orygenes (ur. 185) - „Na wstępie modlitwy należy według swych sił wielbić Boga przez Chrystusa, który razem z Nim jest uwielbiony, w Duchu Świętym razem z Nim wychwalanym. (...) Kończymy modlitwę uwielbieniem Boga przez Chrystusa w Duchu Świętym” („O modlitwie” 33:1).

    „Inni czytają tekst ‘Poślę wam Rzecznika, Ducha Świętego’, nie chcą uznać, że chodzi tu o trzecią Osobę, różną od Ojca i Syna, o boską i wzniosłą Istotę, lecz twierdzą, że słowa te odnoszą się do apostoła Pawła” („Homilia o Ewangelii św. Łukasza” 24:5).

    Cyprian (ur. 200) - „Pan bowiem po swym zmartwychwstaniu, rozsyłając swych uczniów, wskazując i pouczając ich, jak należy udzielać chrztu, mówi: ‘Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego’ [Mt 28:18]. Wymienia Trójcę, w której Tajemnicę narody mają być ochrzczone. A czy Marcjon wierzy też Trójcy?” (List 73:5).

    „A jeśli stał się domem Boga [1Kor 3:16n.], zapytuję się, którego Boga? Czy Stwórcy? Nie, bo w Niego nie wierzył. Czy Chrystusa? A i Jego domem być nie może, kto zaprzecza Boga Chrystusa. Czy Ducha Świętego? Ponieważ trzej są jednym (Bogiem), jakże Duch Święty może się z tym pojednać, kto jest wrogiem albo Ojca albo Syna?” (List 73:12).

[Inne teksty dotyczące tej tematyki patrz moje artykuły o tych i innych pisarzach wczesnochrześcijańskich oraz w mej książce „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” w rozdz. ‘Osoba Ducha Świętego’ i ‘Trójca Św. w pismach Ojców Kościoła’. Całość zamieszczona na www.apologetyka.info]

 

    A teraz poświęćmy uwagę wymienionym przez słownik Towarzystwa Strażnica pisarzom wczesnochrześcijańskim. Mówi on, że Justyn Męczennik i Hipolit nie uznawali osobowości Ducha Świętego. Czy tak jest rzeczywiście?

    Otóż nie wiadomo skąd omawiany słownik ma takie informacje. Nie podano bowiem żadnych tekstów tych mężów, ani nie powołano się na jakiekolwiek źródło. Wygląda na to, że Towarzystwo Strażnica jest niedoinformowane w tej kwestii. Prócz tego co powiedzieliśmy o Justynie powyżej (patrz pkt 1), podajemy kolejne teksty jego jak i Hipolita, przeczące sugestiom, czy stwierdzeniom, omawianego słownika. Justyn mówi np. o czci dla Jezusa w otoczeniu aniołów i dla Ducha Świętego:

    Justyn Męczennik (ur. 100) - „Jemu to, a z Nim razem Synowi, który od Niego przyszedł i taką nam podał naukę, tudzież zastępom innych, dobrych aniołów, co go otaczają i do Niego są podobni, wreszcie Duchowi Proroczemu, oddajemy uwielbienie i pokłon, cześć im składając, pełną rozumu i prawdy. Tę zaś naukę, tak jakeśmy ją otrzymali, podajemy chętnie wszystkim, co ją przyjąć pragną” („Apologia” I:6,2).

    Przypominamy stwierdzenie omawianego słownika o Hipolicie (ur. przed 170): „również Hipolit nie uważał ducha świętego za osobę”.

    Odpowiedzią na ten zarzut niech będą jego własne słowa, które mówią o osobowości Ducha Świętego i czci dla Niego:

    Hipolit (ur. przed 170) - „Widzimy zatem wcielone Słowo, przez nie poznajemy Ojca, wierzymy Synowi i oddajemy cześć Duchowi Świętemu” („Przeciw Noetosowi” 12).

    „Nie możemy inaczej pojąć jednego Boga, jeśli nie uwierzymy prawdziwie w Ojca, Syna i Ducha Świętego (...) Słowo Ojca, (...) powiedziało uczniom: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Św. Pouczył tutaj, że kto by pominął jednego z nich, ten nie okazuje prawdziwego uwielbienia Bogu. Bóg bowiem otrzymuje uwielbienie w tej Trójcy” („Przeciw Noetosowi” 14).

    „Nie mówię o dwóch Bogach, lecz o jednym! Mówię jednak o dwóch osobach i o trzeciej jeszcze - o Bożym planie zbawienia, to znaczy łasce Ducha Świętego. Ojciec jest jeden, ale są dwie osoby, bo istnieje Syn; trzecią zaś osobą jest Duch Święty”(„Przeciw Noetosowi” 14).

    „[Noetos] więc nawet wbrew woli powinien wyznawać Boga Ojca wszechmogącego, powinien wyznawać także Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem i któremu Ojciec poddał wszystko oprócz samego siebie, powinien wreszcie wyznawać Ducha Świętego i że są to trzy osoby. Jeżeli zaś chce się dowiedzieć, w jaki sposób objawia się jeden Bóg, niechaj wie, że jedna jest moc Boga. Co się więc tyczy Bożego planu zbawienia, Bóg się objawia w trzech osobach” („Przeciw Noetosowi” 8).

    „On jest Bogiem, a dla nas stał się człowiekiem, jemu wszystko poddał Ojciec. Jemu chwała i władza wraz z Ojcem i Duchem Świętym w świętym Kościele, teraz i zawsze, i na wieki wieków, amen” („Przeciw Noetosowi” 18).

    „przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, przez którego Tobie chwała i moc i cześć, Ojcu i Synowi wraz z Duchem Świętym, w świętym Kościele Twoim, teraz i na wieki wieków” („Tradycja Apostolska” 1:1 [słowa te padają 3 razy]). Patrz też j/w. 1:2 (słowa te padają 2 razy).

    „wielbimy Cię i sławimy przez Twego jedynego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego Tobie i Jemu chwała, moc i cześć wraz z Duchem Świętym, teraz i po wszystkie wieki” („Tradycja Apostolska” 3:3).

    Słowa o Duchu Świętym z Wyznania Wiary z IV wieku były tylko dopełnieniem do powszechnej wiary w Jego osobowość, gdy pojawili się tak zwani duchoburcy. Oto ten fragment:

    „[Wierzę] I w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca pochodzi, którego należy czcić i wielbić wraz z Ojcem i Synem, który przemawiał przez proroków”.

 

    3) Oto dalszy urywek ze słownika Świadków Jehowy:

    „Pismo Święte konsekwentnie poświadcza, że duch święty nie jest osobą, lecz czynną siłą, którą Bóg się posługuje, by urzeczywistniać swoje zamierzenie i swoją wolę” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 496).

 

    Co można powiedzieć o tym stwierdzeniu? Otóż Pismo Święte nie zawiera żadnego ‘poświadczenia’, że Duch Święty nie jest osobą (brak jest zaprzeczenia osobowości Ducha w Biblii). Nie mówi też o tym, że jest On „czynną siłą” (brak takiego określenia). Wręcz przeciwnie, Nowy Testament wskazuje na Jego osobowość, chociażby przez to, że Duch Święty mówi o sobie samym „Ja” (gr. ego): „powiedział do niego Duch: ‘Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem’.” Dz 10:19-20. Dziwnym zbiegiem okoliczności jest też to, że Towarzystwo Strażnica, ani w swym słowniku, ani w innych publikacjach nie omawia tego fragmentu Biblii. Czyżby przez milczenie chciało ono rozwiązać powyższy problem? Zaznaczmy jednak, że te wersety Świadkowie Jehowy odnoszą do Bożego Ducha (patrz odsyłacze w „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata”).

    Zauważyć też należy, że choć słownik powołuje się w powyższym zdaniu na Pismo Święte, to jednak nie podał z niego ani jednego fragmentu biblijnego na uzasadnienie tego co mówi.

Dodajmy tu, że jeśli przemawiający „Pan” z Dz 10:14 jest tą samą osobą, co mówiący „Duch” z Dz 10:20, to znaczy, że Duch Święty jest Panem i zarazem osobą.

 

    4) Oto kolejny fragment słownika Świadków Jehowy. Tym razem zacytujemy tylko jego urywek (jest to długi fragment), bo dotyczy on wersetu biblijnego, który powszechnie nie jest uznawany:

    „Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że słowa: ‘Na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, a ci trzej jedno są’ (Bg), występujące w niektórych starszych przekładach 1 Jana 5:7, są nieautentycznym dodatkiem do oryginału. (...) [wstawka] po raz pierwszy pojawia się w traktacie Liber apologeticus z IV w., a w VI w. występuje w odpisach Wulgaty i starołacińskich przekładów Biblii.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 496-497).

 

    Oto nasza odpowiedź. Dodać tu możemy, że nie posługujemy się tym wersetem dla uzasadnienia osobowości Ducha Świętego.

    Po pierwsze dlatego, że jest on przy dzisiejszej wiedzy rękopiśmiennej uznawany za nieautentyczny.

    Po drugie dlatego, że fragment ten mówi o pojmowaniu Trójcy Świętej, a nie o osobowości Ducha Świętego.

    Ale jeśli słownik Towarzystwa Strażnica obrał ten werset do omawiania, to i my podamy dodatkowo kilka informacji, których on nie zawiera:

    Otóż poniżej zacytowane słowa Cypriana (ur. 200) to najstarsze zachowane przytoczenie tekstu 1J 5:7 przez pisarzy wczesnochrześcijańskich. Zazwyczaj bywa one pomijane przez krytycznie omawiających ten werset. Zapewne z powodu tego, że jest to tylko część wersetu, a nie cały fragment. Chociaż większość badaczy opowiada się przeciw autentyczności słów z 1J 5:7, to jednak broniący ich podkreślają, że są one dowodem na to, że ok. 250 r. były one znane jako słowa Biblii, a nie jako glosa marginesowa, oraz że ukazywały one wiarę chrześcijan w Trójcę Świętą w tamtym czasie. Oto słowa Cypriana:

    „Kto łamie pokój i zgodę Chrystusa, działa przeciw Chrystusowi; kto zbiera gdzie indziej, poza Kościołem, rozprasza Kościół Chrystusowy. Mówi Pan: ‘Ja i Ojciec jedno jesteśmy’ [J 10:30]. I znów napisane jest o Ojcu i Synu i Duchu Św.: ‘A ci trzej jedno są’ [1J 5:7]. I któż wierzy, że tę jedność, z boskiej mocy pochodzącą, niebieskimi sakramentami spojoną, można w Kościele zerwać i rozdźwiękiem ścierających się zapatrywań rozdzielić?” („O jedności Kościoła Katolickiego” 6).

    Jednak na koniec przypomnijmy, że werset powyższy nie stanowi dla nas dowodu na osobowość Ducha Świętego. W Biblii i pismach wczesnochrześcijańskich jest wystarczająco wiele fragmentów o tym mówiących, że nie musimy odwoływać się do tekstu 1J 5:7.

    Dalsze omawianie tego tematu znajdziemy w części drugiej tego artykułu.

 

 

 

1.4. Osobowość Ducha Świętego i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części naszego artykułu omówiliśmy w polemice ze słownikiem Towarzystwa Strażnica między innymi nauczanie pisarzy wczesnochrześcijańskich o osobowości Ducha Świętego. Wykazaliśmy, że wierzyli oni w nią, oraz uczyli o oddawaniu czci Bożemu Duchowi.

    Powiedzieliśmy też, że Nowy Testament wskazuje na Jego osobowość, chociażby przez to, że Duch Święty mówi sam o sobie „Ja” (gr. ego): „powiedział do niego Duch: ‘Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem’.” Dz 10:19-20.

    Wspomnieliśmy też, że Towarzystwo Strażnica, ani w swym słowniku, ani w innych publikacjach nie omawia tego fragmentu Biblii, który zapewne jest mu niewygodny, bo dotyczy osoby Ducha Świętego. Zaznaczyliśmy również, że te wersety odnosi ono do Bożego Ducha (patrz odsyłacze w „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997).

    Teraz przejdziemy do kolejnych nauk słownika Świadków Jehowy, na temat kwestionowanej przez nich osobowości Ducha Świętego.

 

    1) Oto co mówi omawiany słownik o Duchu Świętym (hasło ‘Duch’):

    Personifikacja nie oznacza, że jest osobą. To prawda, że Jezus nazwał ducha świętego ‘wspomożycielem’, który ‘uczy’, ‘świadczy’, ‘daje dowód’, ‘wprowadza’, ‘mówi’, ‘słyszy’ czy też ‘otrzymuje’. Jak wynika z tekstu greckiego, Jezus w takich wypadkach czasami odnosił do tego ‘wspomożyciela’ zaimek osobowy rodzaju męskiego (por. Jn 14:16, 17, 26; 15:26; 16:7-15). Biblia obfituje w przykłady personifikacji, czyli przypisywania pewnym pojęciom cech osobowych” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Co powiemy o tych wnioskach? Otóż przede wszystkim to, że stwierdzanie o personifikowaniu Ducha Świętego, który nie jest osobą, nie wynika ani z Biblii, ani z pozabiblijnej literatury pisarzy wczesnochrześcijańskich. Omawiany słownik nie potwierdził historycznie swych koncepcji.

    Sama wielość cech osobowych Ducha Świętego, które przytacza słownik Towarzystwa Strażnica, świadczy przeciw jego koncepcji. Co innego, gdyby ta personifikacja występowała sporadycznie, ale w przypadku Ducha Bożego jest to ciągłe podkreślanie Jego osobowości, o czym się zaraz przekonamy. Biblia opisując działalność Ducha Świętego przedstawia Go jako osobę która: naucza i przypomina (J 14:26); słucha (J 16:13); ustanawia (Dz 20:28); wprowadza we wszelką prawdę (J 16:13); składa świadectwo (Dz 5:3); przejawia swoją wolę (1Kor 12:11, 2:10, Dz 15:28, 16:6); udziela darów (1Kor 12:1-11); smuci się (Ef 4:30, Rz 14:17, Hbr 10:29); przynagla (Dz 20:22); mówi (Dz 13:2, 10:19, 11:12, 21:11, 28:25, Hbr 10:15); obmywa (1Kor 6:11); przyczynia się w błaganiach (Rz 8:26n.) lub wstawia się (NP, BP, ks. Kow); zstępuje (Łk 1:35); kieruje (2P 1:21); pokazuje (Hbr 9:8); usprawiedliwia (1Kor 6:11); uświęca (1Kor 6:11); otacza chwałą (J 16:14); zapowiada (Dz 1:16); objawia (Łk 2:26); zna (1Kor 2:11); używa słów (Mi 2:7); woła (Ga 4:6); postanawia (Dz 15:28); ma zamiary (Rz 8:27); postępuje (Mi 2:7); weźmie (J 16:14); bierze (J 16:15); zapewnia (Dz 20:23); świadczy (Dz 5:32); oznajmia (J 16:13); przekonuje (J 16:8); pozwala (Dz 2:4); nie pozwala (Dz 16:7); wspiera (Rz 8:16); prowadzi (Rz 8:14); doprowadza (J 16:13); poucza (1Kor 2:13); pomaga (Ga 5:5); miłuje (Rz 15:30); jednoczy (2Kor 13:13); mieszka (1Kor 3:16); przebywa (J 14:17); posyła (Łk 4:18); przyjdzie (J 16:8); przychodzi (Rz 8:26); powołuje (Dz 13:2); wysyła (Dz 13:4); sprawia (1Kor 12:11); spoczywa (1P 4:14); stwarza (Job 33:4); namaszcza (Łk 4:18); wskrzesza (Rz 8:11).

 

    2) Oto dalsze słowa Towarzystwa Strażnica o personifikowaniu Ducha Świętego:

    „W Księdze Przysłów uosobiona została mądrość (Prz 1:20-33; 8:1-36), która zarówno w języku hebrajskim, jak i polskim jest rodzaju żeńskiego. Mądrość spersonifikowano również w Mateusza 11:19 i Łukasza 7:35, gdzie mówi się o jej ‘dziełach’ i ‘dzieciach’. Apostoł Paweł wspomniał o ‘królowaniu’ grzechu, śmierci oraz niezasłużonej życzliwości, nadając im tym samym cechy osobowe (Rz 5:14, 17, 21; 6:12). Napisał też, iż grzech ‘otrzymuje bodziec’, ‘sprawia pożądanie’, ‘obałamuca’ i ‘zabija’ (Rz 7:8-11). Z cała pewnością jednak nie uważał, że grzech jest osobą” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Cóż odpowiedzieć na te stwierdzenia? Otóż wydaje się, że Towarzystwo Strażnica chce nas tu wprowadzić w błąd. Dlaczego? Ponieważ tą Mądrość, o której wspomina, utożsamia z osobą Jezusa (patrz t. I s. 973, hasło ‘Jezus Chrystus’ oraz odsyłacze w „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997). Widać więc z dywagacji słownika, że spersonifikowana Mądrość może być osobą (Jezusem), a Duch Święty nią nie może być! Czy nie jest to dziwne?

    Powoływanie się, na personifikację grzechu czy np. śmierci, aby podważyć osobowość Ducha Świętego, wydaje się być niewłaściwe. Towarzystwo Strażnica samo powinno uczciwie przyznać, że i Bóg Ojciec nie jest nazwany wprost „osobą”, a jednak nie podważa ono jego osobowości, choć były w historii świata ludzie, którzy to robili i robią nadal. Omawiany słownik przyznaje jednak, że tam gdzie Świadkowie Jehowy używają słowo „osoba” odnośnie Boga, tam w rzeczywistości pada termin „oblicze” (t. I s. 496). Czyż tego nie może też ktoś uznać za personifikację jakiegoś boga bezosobowego?

    Mało tego, w przytaczanym miejscu słownik Towarzystwa Strażnica podaje, że tekst hebrajski z Rdz 6:3 (duch mój), dotyczący „osoby” Boga, może oznaczać „Ja, Duch” (t. I s. 496). Czy nie przypomina nam to stwierdzenia o Duchu Świętym: „powiedział do niego Duch: ‘(...) Ja ich posłałem’.” Dz 10:19-20.

 

    3) Oto kolejny fragment z omawianego słownika o personifikacji Ducha Świętego:

    „Z zatem przytoczone przez Jana wypowiedzi Jezusa na temat ducha świętego również należy rozpatrywać w ich kontekście. Nazywając tego ducha ‘wspomożycielem’ (gr. parakletos jest rzeczownikiem rodzaju męskiego), Jezus dokonał jego personifikacji. Słusznie więc Jan, utrwalając na piśmie słowa Jezusa, stosuje do ‘wspomożyciela’ zaimki osobowe rodzaju męskiego. Jeżeli jednak w podobnym kontekście występuje greckie pneuma, będące rodzaju nijakiego, Jan odnosi do ducha świętego zaimek rodzaju nijakiego. Kiedy więc w odniesieniu do parakletos posługuje się zaimkiem osobowym rodzaju męskiego, czyni to nie z przyczyn doktrynalnych, lecz ze względu na reguły gramatyczne (Jn 14:16, 17; 16:7, 8)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Co powiemy na powyższy temat? Otóż dla słownika Towarzystwa Strażnica najważniejsze są reguły gramatyczne, a nie nazwanie Ducha Świętego „Pocieszycielem” (wspomożycielem). A tak się właśnie składa, że Biblia „pocieszycielami” (czy wspomożycielami) określa zawsze osoby! Tak nazwany jest Syn Boży (J 14:16, 1J 2:1) i Bóg Ojciec (2Kor 7:6, Iz 51:12 por. Hbr 13:6, Ps 10:14, 30:11 i inne). Pocieszycielami pisarze natchnieni zwą też inne osoby (Job 16:2 NP, 33:23 NP, 2Sm 10:3, Koh 4:1). Zatem i Duch Święty, będąc nazywany „Pocieszycielem” (J 14:16, 26, 15:26, 16:7), jest osobą i na dodatek zestawioną z osobą Chrystusa (J 14:16).

    Mało tego, w Iz 51:12 Bóg mówi: „Ja i tylko Ja jestem pocieszycielem” (parakletos, wg LXX), ale z J 14:16 wynika, że Pocieszycielami są też Syn Boży i Duch Święty.

    Ciekawe też, że Towarzystwo Strażnica w swej Biblii nazywa Boga „wspomożycielem i tarczą” (Ps 33:20) i nie przeszkadza mu to w uznawaniu Jego osobowości.

    Co powiedzieć o regule gramatycznej, na którą powołuje się omawiany słownik. Otóż nie jest ona tak ścisła, jakby chcieli tego Świadkowie Jehowy. Oto zestawienie tekstów:

 

Omówienie fragmentu

 

Fragmenty z Ewangelii Jana

 

 W J 14:16-17, gdzie występuje Pocieszyciel i Duch użyto trzy zaimki rodzaju nijakiego (ho „którego”, 2 razy auto „Go”). Jednak istnieją też rękopisy (choć mniej znaczące), które zamiast nijakiego auto mają męski auton (patrz Novum Testamentum Graece Nestle-Aland, Stuttgart 1979).

 

 „innego Pocieszyciela (...) Ducha Prawdy, którego [ho] świat przyjąć nie może, ponieważ Go [auto] nie widzi (...) wy Go [auto] znacie” J 14:16-17.

 W J 14:26, gdzie występuje Pocieszyciel i Duch, użyto jeden zaimek rodzaju męskiego (ekeinos „On”) i jeden rodzaju nijakiego (ho „którego”). Charakterystyczne jest to, że ekeinos („On”) pada po wymienieniu Ducha (pneuma), który jest rodzaju nijakiego.

 

 „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego [ho] Ojciec pośle (...) On [ekeinos] was wszystkiego nauczy...” J 14:26.

 W J 15:26, gdzie występuje Pocieszyciel i Duch, użyto dwa zaimki rodzaju męskiego (hon „którego” i ekeinos „On”) i jeden rodzaju nijakiego (ho „który”). Charakterystyczne jest to, że ekeinos („On”) pada po wymienieniu Ducha (pneuma), który jest rodzaju nijakiego.

 

 „Pocieszyciel, którego [hon] Ja wam poślę (...) Duch Prawdy, który [ho] od Ojca pochodzi, On [ekeinos]” J 15:26.

 W J 16:7-8, gdzie występuje tylko Pocieszyciel, użyto dwa zaimki rodzaju męskiego (auton „Go” i ekeinos „On”).

 

 „jeśli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie (...) poślę Go [auton] (...) On [ekeinos] zaś przyjdzie” J 16:7-8.

 W J 16:13-14, gdzie wymieniany jest Duch Prawdy, użyto dwa zaimki rodzaju męskiego (ekeinos „On”).

 „przyjdzie On [ekeinos], Duch Prawdy, (...) On [ekeinos] mnie otoczy chwałą” J 16:13-14.

 

    Ostatni przypadek z tabeli (J 16:13-14), jakby całkowicie przeczy stwierdzeniom słownika Świadków Jehowy, bo pomimo, że Duch (pneuma) jest rodzaju nijakiego, to użyto tu tylko zaimka rodzaju męskiego (ekeinos „On”).

    Widać więc, że Janowi bardzo zależy na tym, by określać Pocieszyciela i Ducha Świętego zaimkiem „On”. Przez to wskazuje na Jego osobowość. Nie stosuje się tym samym zawsze do zasad gramatycznych, które wyznaczają mu Świadkowie Jehowy.

 

    4) Oto następny fragment o Duchu Świętym ze słownika Świadków Jehowy:

    Nie jest przedstawiany jako osoba. Ponieważ Bóg jest istotą duchową i odznacza się świętością i ponieważ wszyscy Jego wierni anielscy synowie też są duchami i są święci, nie ulega wątpliwości, że gdyby ‘duch święty’ był osobą, Pismo Święte w jakiś rozsądny sposób pozwalałoby odróżnić taką duchową osobę od tych innych ‘świętych duchów’. Należałoby oczekiwać, że wszędzie tam, gdzie nie dodano jakiegoś określenia, np. ‘święty duch Boży’, słowo ‘duch’ będzie chociażby poprzedzone rodzajnikiem. Pozwalałoby to przynajmniej zaznaczyć, że chodzi o Ducha Świętego. Tymczasem w języku greckim wyrażenie ‘duch święty’ bardzo często występuje bez rodzajnika, z czego wynika, że nie odnosi się ono do osoby (por. Dz 6:3, 5; 7:55; 8:15, 17, 19; 9:17; 11:24; 13:9, 52; 19:2; Rz 9:1; 14:17; 15:13, 16, 19; 1Ko 12:3; Heb 2:4; 6:4; 2Pt 1:21; Jud 20, Int i inne przekłady międzywierszowe)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Oto nasza odpowiedź. Dziwne, że omawiany słownik jakby zarzuca Biblii jakąś „nierozsądność” w określaniu tego, czy Duch Święty jest osobą. Mało tego, poznawanie osób z Pisma Świętego uzależnia on od reguł gramatycznych, występowania rodzajników itp. A przecież 1Kor 2:11 uczy: „Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego (...) Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży”. Tak więc przede wszystkim dzięki Wspomożycielowi, poznajemy to „co Boskie” w Piśmie Świętym, a więc i o kim mówi ono (patrz też J 16:13-14, 2P 1:20, 3:16). Należy też zapytać, czy rzeczywiście Towarzystwo Strażnica ma takie problemy z odróżnianiem w Biblii, o jakich duchach jest mowa? A może to właśnie odrzucanie osobowości Wspomożyciela jest przyczyną tych jego wątpliwości?

    Nie wiadomo czemu słownik Świadków Jehowy „czepia się” Ducha Świętego, że wymieniany jest On w Biblii „bardzo często” bez rodzajnika. Tymczasem Duch Święty występuje też „bardzo często” w Piśmie Świętym z rodzajnikiem (np. Mt 12:32, 28:19, Mk 3:29, 12:36, Łk 2:26, 3:22, J 14:17, 16:13, Dz 1:8, 16).

    Gdyby te rodzajniki były tak istotne dla podkreślenia osobowości Ducha Świętego, to również zawsze by one występowały w przypadku wymieniania Boga Ojca czy Syna Bożego. Wiemy zaś, że tak nie jest. Czyżby to według Towarzystwa Strażnica miało podważać Ich osobowość?

    Oto tylko kilkanaście przykładów, gdzie brak jest rodzajnika, a mowa jest o Bogu Ojcu: Łk 20:38, Mk 12:27, J 1:6, 18, 8:54, 1P 5:5, Hbr 3:4, Rz 8:33, 1Kor 8:4 i 6, 2Kor 1:21, 5:19, Gal 2:6, 6:7, Flp 2:13, 1Tes 2:5, 2Tes 2:16, Ef 4:6, 1Tm 2:5, 4:4, Tt 1:1, Ap 21:7 Oz 11:9 (LXX).

    Również, gdy wymieniany jest Chrystus nie zawsze znajduje się w oryginale rodzajnik np. Pan: Mt 12:8, 22:45, Dz 2:36, Rz 14:14, 16:2, 16:22, 1Kor 11:11, 12:3, 2Kor 11:17, Ap 14:13, 17:14; Pan Jezus Chrystus: 1Kor 1:3.

 

    5) Oto kolejny fragment o Duchu Świętym ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    Chrzest w ‘imię’ ducha świętego. W Mateusza 28:19 jest mowa o chrzcie ‘w imię Ojca i Syna, i ducha świętego’. Słowo ‘imię’ niekoniecznie musi oznaczać czyjeś imię własne. Jeśli ktoś robi coś ‘w imię idei’ (swobody, wolności itp.), to czyni to ‘ze względu na ideę; odwołując się do idei’. Podobne znaczenie ma grecki wyraz onoma, tłumaczony na ‘imię’. Występuje on np. w Mateusza 10:41, gdzie bywa oddawany literalnie: ‘Kto przyjmuje proroka w imię proroka, otrzyma zapłatę proroka, i kto przyjmuje sprawiedliwego w imię sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego’ (Wk; por. Db). (...) Dlatego A. T. Robertson tak komentuje werset z Mateusza 28:19: ‘Słowo imię (onoma) zostało tu użyte w znaczeniu często spotykanym w Septuagincie i w papirusach, gdzie odnosi się do władzy i autorytetu’ (Word Pictures in the New Testament, 1930, t. I, s. 245). A zatem osoba ochrzczona ‘w imię ducha świętego’ uznaje jego szczególną rolę - uznaje, że podchodzi on od Boga i że działa stosownie do Jego woli” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Co możemy na te stwierdzenia odpowiedzieć? Otóż sugerowanie, że określenie ‘w imię idei’ można podczepić pod słowa „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28:19) jest błędne. Wynikałoby z propozycji omawianego słownika, że nie tylko Duch Święty jest jakąś ideą, ale i Bóg Ojciec i Syn Boży!

    Mało tego, Towarzystwo Strażnica w swej publikacji nie przedstawiło ani jednego przykładu użycia w Biblii określenia „‘w imię idei’ (swobody, wolności itp.)”, a więc nie odnoszącego się do osób.

    Podany przez słownik Świadków Jehowy przykład z Mateusza 10:41 („Kto przyjmuje proroka w imię proroka”) tylko potwierdza nasze odnoszenie słowa „imię” do osób, bo przecież w tym wersecie jest mowa o osobach (prorok, sprawiedliwy), a nie o ideach.

    Także słowa Robertsona, który mówi o Mt 28:19, że „Słowo imię (onoma) zostało tu użyte w znaczeniu często spotykanym w Septuagincie i w papirusach, gdzie odnosi się do władzy i autorytetu” potwierdza nasze stanowisko, że Duch Święty jest osobą, bo przecież „władza i autorytet” dotyczą osób!

    Co do ostatniego zdania z omawianego słownika można się z nim zgodzić, z małym zastrzeżeniem. Otóż Duch Święty wprawdzie „od Ojca pochodzi” (J 15:26), ale też i od Syna, ponieważ On sam powiedział o Pocieszycielu: „którego Ja wam poślę od Ojca” (J 15:26), „ponieważ [Duch] z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje” J 16:14-15. Patrz też „Duch Syna” (Ga 4:6), „Duch Chrystusa” (Rz 8:9), 2Kor 3:17-18, Łk 24:49, Dz 2:33, J 20:22.

 

    6) Oto następne ‘dowody’ omawianego słownika, że Duch Święty nie jest osobą:

    Inne dowody na to, że nie jest osobą. Kolejnym dowodem nieosobowego charakteru ducha świętego jest łączenie go z innymi rzeczownikami nieosobowymi, takimi jak woda czy ogień (Mt 3:11; Mk 1:8), oraz okoliczność, że chrześcijanie mieli być ochrzczeni ‘w duchu świętym’ (Dz 1:5; 11:16)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Na takie stwierdzenia słownika Świadków Jehowy można odpowiedzieć pytaniem. Czy nie przeszkadza im to, że wśród zwykłego ognia i wody umiejscowiona jest „siła Boża”, którą identyfikują z Duchem Świętym?

    Odpowiadając dalej należy przypomnieć, że Duch Święty, w związku z chrztem (a więc i wodą), zestawiany jest z osobami Ojca i Syna: „udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” Mt 28:19. Ale to pewnie nie ma znaczenia dla Towarzystwa Strażnica, bowiem ważniejsza jest dla niego woda i ogień. W związku z tym poniżej przedstawimy ponad 120 przykładów, gdzie zestawione są razem trzy osoby Boże (patrz pkt 7).

    Oto inny przykład, gdzie Jezus zestawiony jest ze śmiercią, w związku z chrztem: „chrzest zanurzający nas w śmierć” (Rz 6:4) i „chrzest zanurzający w Chrystusa” Rz 6:3. Czyżby z tego powodu omawiany słownik chciał zanegować osobowość Syna Bożego?

    Gdyby określenie „ochrzczeni ‘w duchu świętym’ (Dz 1:5; 11:16)”, jak chce omawiany słownik, przeczyło Jego osobowości, to konsekwentnie Świadkowie Jehowy powinni odebrać ją i Jezusowi, bo Rz 6:3 podaje: „chrzest zanurzający w Chrystusa” Rz 6:3. Por. „ochrzczeni w Chrystusie” (Rz 6:3, „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997).

 

    7) Oto kolejne ‘dowody’ słownika Towarzystwa Strażnica, że Duch Święty nie jest osobą:

    „Zachęcano ich też, żeby ‘napełniali się duchem’, a nie upijali winem (Ef 5:18). Prócz tego ludzie mogą być ‘pełni’ ducha oraz mądrości, wiary, radości (Dz 6:3, 5; 11:24; 13:52) i innych przymiotów, między którymi duch święty został wymieniony w 2 Koryntian 6:6. Trudno sobie wyobrazić, żeby takich sformułowań użyto wobec boskiej osoby” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497).

 

    Cóż odpowiemy na kolejne zarzuty omawianego słownika? Zapytajmy na początek: czyżby Towarzystwo Strażnica, wymieniając różne „przymioty” w zestawieniu z Duchem Świętym, sugerowało, że On też jest „przymiotem”?

    Powyżej zestawiało Go zaś ono z rzeczownikami (woda, ogień i wino). Czy tu nie zachodzi jakaś sprzeczność w argumentacji? Skoro Towarzystwo Strażnica uczy, że Duch Święty jest „siłą”, to cóż wspólnego z tym mają „przymioty” i „rzeczowniki nieosobowe”?

    Czy stwierdzenia typu: „napełniajcie się Duchem” (Ef 5:18) i „pełni Ducha” (Dz 6:3, 5; 11:24; 13:52), przeczą Jego osobowości, jak wydaje się omawianemu słownikowi? Możemy powiedzieć stanowczo, że nie, ponieważ Jezus jako osoba, też „napełnia wszystko wszelkimi sposobami” (Ef 1:23), a więc i samym Sobą („Jezus jest w was” 2Kor 13:5).

    Przytaczając tekst 2Kor 6:6, gdzie Duch Święty wymieniany jest z różnymi przymiotami, słownik Towarzystwa Strażnica „zapomniał” dodać, że w 2Kor 6:4-5 Bóg też wymieniony jest z przymiotami takimi jak „cierpliwość”, a wcześniej, w 2Kor 5:16-6:1 mowa była o Chrystusie.

    Nie wiadomo, o co chodzi omawianemu słownikowi gdy podaje on: „Trudno sobie wyobrazić, żeby takich sformułowań użyto wobec boskiej osoby”.

    Te zdanie można też odmienić i oddać następująco: „Trudno sobie wyobrazić, żeby takich sformułowań użyto wobec boskiej siły”.

    Oto zaś wspomniane ponad 120 przykładów, gdzie Duch Święty wymieniony jest wraz z Ojcem i Synem:

    Mt 3:16n., 4:1-7, 10:18nn., 12:18, 12:28, 22:43n., 28:19; Mk 1:9nn., 12:36; Łk 1:31-35, 1:41-45, 2:26nn., 3:21n., 4:1-12, 4:18n., 10:21, 11:9 i 13, 24:49; J 1:31nn., 3:2 i 5, 3:34n., 4:24n., 4:23, 14:16, 14:26, 15:26, 16:13nn., 20:21n.; Dz 1:1-4, 1:5nn., 2:17 i 22, 2:33, 2:38n., 4:8nn., 5:31n., 6:10n. i 14, 7:48-52, 7:55, 8:15n., i 21, 8:27nn. i 32, 10:38, 10:46nn., 11:15nn., 15:8-11, 16:6n. i 10, 20:21n., 20:23n., 20:28, 21:11 i 13n., 28:23nn.; Rz 1:1-4, 5:5n., 8:1nn., 8:9nn., 8:14n., 8:16n., 8:27nn., 9:1-4, 14:17nn., 15:16, 15:12n., 15:17nn., 15:30; 1Kor 2:13-16, 3:11 i 16n., 6:11, 6:19n., 7:39n., 12:4nn., 12:12n. i 18; 2Kor 1:21n., 3:3n., 3:14-17, 4:13n., 5:5n., 6:1-6, 13:13; Ga 3:1n. i 5, 3:11-14, 4:6, 6:1-7, 5:21-25; Ef 1:12nn., 1:17, 2:18, 2:21n., 3:2-5, 3:14-17, 4:3-6, 4:30nn., 5:18nn.; Flp 3:3; Kol 1:6nn.; 1Tes 1:3nn., 1:6nn., 4:1-8, 5:18n.; 2Tes 2:13; 1Tm 3:15n., 4:1-6; 2Tm 1:7n., 1:13-18; Tt 3:4-6; Hbr 2:3n., 3:6n., 6:4-7, 9:14, 10:12-15, 10:29n.; 1P 1:2, 1:11-17, 1:21n. (BG), 3:18, 4:13-16; 2P 1:18-21; 1J 3:23n., 4:2nn., 4:13n., 5:4-6; Jud 20n.; Ap 1:4n., 2:1 i 7, 2:28n., 3:1 i 5n., 3:7 i 12n., 3:21n., 5:6n., 14:12n., 22:1, 22:16nn.

 

    8) Oto następne stwierdzenia omawianego słownika o Duchu Świętym:

    „Wprawdzie duch święty może ‘być świadkiem’ lub ‘składać świadectwo’ (Dz 5:32; 20:23), ale to samo powiedziano w 1 Jana 5:6-8 o wodzie i krwi” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497-498).

 

    Odpowiadając na stwierdzenia słownika Towarzystwa Strażnica zacytujmy najpierw z jego Biblii słowa Dz 5:32: „A my jesteśmy świadkami tych spraw, podobnie jak duch święty...” („Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997).

    Widzimy tu, jak i w Dz 20:23, że Duch Święty jako świadek wymieniany jest wśród osób. Przypominamy to, ponieważ Świadkowie Jehowy zauważają tylko te wersety, w których występuje On wobec „nieosobowych rzeczy” czy przymiotów.

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica przy tej okazji nie przytacza fragmentów Biblii, w których Bóg i Chrystus są świadkami: „Bóg jest świadkiem wiernym i prawdomównym” (Jr 42:5 por. Rz 1:9), „To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny” Ap 3:14 por. Ap 1:5.

    Prócz tego, omawiany słownik jakby zapomina o innych fragmentach Pisma Świętego, które mówią o świadczeniu czy składaniu świadectwa przez Ducha Świętego. Skrupulatność nakazuje je przynajmniej wymienić. Oto one: „Pocieszyciel (...) Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie” (J 15:26), „Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8:16), „Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział” (Hbr 10:15).

    Widzimy z tych fragmentów, że Duch Święty wymieniany jest w nich wśród osób Bożych (Ojca i Syna) lub wobec osób ludzkich. Te wersety zapewne nie są przydatne Towarzystwu Strażnica.

 

    9) Oto kolejne ‘argumenty’ omawianego słownika o Duchu Świętym:

    „Chociaż niektóre wersety wspominają, że duch ‘składa świadectwo’, ‘mówi’ lub ‘powiada’, to z innych wynika, że nie ma własnego głosu, lecz przemawia przez jakieś osoby (Heb 3:7; 10:15-17; por. Ps 95:7; Jer 31:33, 34; Dz 19:2-6; 21:4; 28:25). Można go więc przyrównać do fal radiowych, które przekazują głos na odległość; dzięki nim czyjeś słowa skierowane do mikrofonu docierają do odległego słuchacza poprzez głośnik radiowy. Bóg za pośrednictwem swojego ducha przekazuje swe orędzia i swą wolę do umysłów i serc ziemskich sług, którzy z kolei mogą powtarzać Jego wypowiedzi innym ludziom” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 498).

 

    Cóż powiedzieć o tych stwierdzeniach? Otóż dla Towarzystwa Strażnica najważniejsze jest to, Duch Święty „nie ma własnego głosu, lecz przemawia przez jakieś osoby”.

    Dziś Bóg przemawia do nas przez Pismo Święte i to omawianemu słownikowi nie przeszkadza. Nie stwierdza on, że Bóg nie ma swego głosu.

    Również choć do Jana Jezus powiedział „napisz”, to jednak ma on stwierdzić: „To mówi Syn Boży” J 2:18. Tu Towarzystwo Strażnica nie protestuje, że Jezus nie przemawia do nas swoim głosem sam osobiście, lecz posługuje się Apostołem.

    Ciekawe, że omawiany słownik zapomniał dodać, że Bóg w Starym Testamencie wielokrotnie nie mówił swoim głosem, lecz poprzez proroków i aniołów. To Świadkom Jehowy nie przeszkadza. Wszyscy znamy formułę „Tak mówi Pan, Jahwe Zastępów” (Iz 22:15), ale wiemy że wypowiadał ją Izajasz, czy inny prorok. Wiemy też, że pomimo, że w Rdz 31:13 napisano, że Bóg „mówił (...) Ja jestem Bóg z Betel”, to jednak mówił nie swoim głosem lecz anioła: „i wtedy anioł Boga wołał na mnie” Rdz 31:11. Takich przykładów jest w Piśmie Świętym wiele.

    Wszyscy też znamy słowa Listu do Hebrajczyków: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1:1-2), „Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział...” (Hbr 10:15).

    Przypomnijmy też słowa ludu Bożego: „I mówili do Mojżesza: ‘Mów ty z nami, a my będziemy cię słuchać! Ale Bóg niech nie przemawia do nas, abyśmy nie pomarli!’.” (Wj 20:19).

    Wydaje się, że są przynajmniej dwa teksty biblijne, którym omawiany słownik nie poświęcił należytej uwagi. Jeden, to Dz 15:28, w którym Duch Święty jest odróżniony od Apostołów natchnionych Duchem Świętym: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my...”. Drugi tekst, to Ap 22:17, w którym Kościół po zesłaniu Ducha Świętego również od Niego jest odróżniony: „A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź!”.

    Głos Ducha Świętego więc nie zawsze musi być tym samym co głos Kościoła, który mówi pod wpływem Niego.

    Duch Boży też często przemawia wprost do „serca” danej osoby i nie musi korzystać z czyjegoś głosu (ma więc swój głos), jak to jest opisane w Dz 10:19-20: „powiedział do niego Duch: ‘Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem’.”. Podobnie sprawę przedstawia tekst Dz 13:2: „rzekł Duch Święty: ‘Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła...’.”.

    Przechodząc do drugiego zagadnienia należałoby zadać takie oto pytania: „do czego przyrównywało Ducha Świętego Towarzystwo Strażnica, zanim wynaleziono radio?”, „do czego według niego porównywali Bożego Ducha ludzie z wcześniejszych wieków?”.

    W innej publikacji Świadkowie Jehowy porównują Ducha Świętego z elektrycznością: „Z biblijnego użycia wyrazu ‘duch święty’ wynika, że jest to kontrolowana moc, którą Jehowa Bóg posługuje się do urzeczywistniania różnorodnych zamierzeń. Można go poniekąd przyrównać do elektryczności, a więc siły, którą się wykorzystuje do wykonywania najróżniejszych zadań.” („Czy wierzyć w Trójcę?” 1989 s. 20; por. też „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 498, gdzie piszą o „prądzie elektrycznym”, który płynie z akumulatora).

    Może więc, odrzucanie Jego osobowości powoduje, że Towarzystwo Strażnica musi wyszukiwać jakichś innych radiowych czy elektrycznych funkcji dla Niego?

 

    10) Oto fragment argumentacji omawianego słownika, że Duch Święty jest „siłą”. Nie będziemy przytaczać tu słów zaprzeczających, że nie jest On „mocą”, bo to tylko wewnętrzny problem Świadków Jehowy:

    Czym innym niż ‘moc’. Z zatem słowa ruach oraz pneuma użyte w odniesieniu do świętego ducha Bożego opisują niewidzialną, czynna siłę, za pośrednictwem której Bóg urzeczywistnia swe zamierzenia oraz swoją wolę. Siła ta jest ‘święta’, ponieważ pochodzi od Niego, a nie z jakiegoś ziemskiego źródła, i będąc ‘duchem świętości’, jest wolna od wszelkiego skażenia (Rz 1:4). Nie chodzi tu o ‘moc’ Jehowy, gdyż ten polski wyraz dokładniej odpowiada innym określeniom występującym w językach oryginalnych (hebr. koach i gr. dynamis)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 498).

 

    Co powiemy o „sile”, w którą wierzą Świadkowie Jehowy? Otóż na początek wyrażamy nadzieję, że ponieważ omawiany słownik odrzuca, że Duch Święty jest „mocą” (gr. dynamis), to w związku z tym głosiciele Towarzystwa Strażnica przestaną powoływać się na słowa o Nim, jako bezosobowej „mocy [dynamis] z wysoka” Łk 24:49. Zresztą oni chyba wiedzą, że wiele osób w Biblii nazwanych jest mocami.

    Jezus jest „Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą” (1Kor 1:24).

    Bóg jest „bo mocą moją” (Iz 12:2 por. Ps 18:2, 144:2), a Syn Boży będzie „po prawicy mocy” tzn. Boga (Mt 26:64, Mk 14:62 wg „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997).

    W Dz 8:10 mowa jest o człowieku Szymonie, jako mocy: „Ten jest wielką mocą Bożą”.

    Również Bóg jest „siłą”, co nie przeszkadza Mu być osobą: „Jahwe Pan, moja siła” Ha 3:19 (BT, kom. KUL, BG).

    Nawet Biblia Towarzystwa Strażnica tak Go nazywa: „Jehowa jest moją siłą” (Iz 12:2), „Jehowo, moja siło” Ps 18:1 (wg „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997).

    Musimy też zaznaczyć, że różne przekłady biblijne nie czynią rozróżnienia między siłą, a mocą i używają tych słów wymiennie. Wydaje się, że tylko Towarzystwo Strażnica robi z tego problem.

    Czy Duch Święty jest „bezosobową siłą”? Choć jest On tak samo jak Bóg, czy Jezus (por. Ef 6:10) siłą, to jednak osobową.

    Biblia jednak zdaje się odróżniać „bezosobową siłę” od Ducha Świętego: „Nie siła, nie moc, ale Duch mój [dokończy dzieła] - mówi Pan Zastępów” (Za 4:6 BT por. NP).

    Tekst ten według greckiej Septuaginty wygląda następująco:

    „Ouk en dynamei megale oude en ischyi, all e en pneumati mou, legei kyrios pantokrator” (Za 4:6 LXX).

    Oto zaś jego tłumaczenie:

    „Nie dzięki wielkiej mocy, ani dzięki sile, lecz za sprawą Ducha mojego, mówi Pan Wszechmogący”.

    Ciekawe, że o ile chodzi o „moc” w Biblii, to Towarzystwo Strażnica wskazało, jakimi słowami w oryginale ona ją nazywa (hebr. koach i gr. dynamis). Natomiast jeśli chodzi o „siłę” nie wskazało żadnego wersetu, ani słówka, którym Pismo Święte ma nią niby określać. O słowach pneuma czy ruach wiemy, że to Duch, nie ma więc potrzeby chyba zamieniać tego na termin „siła”? Jedynym więc powodem, jaki przyświeca Towarzystwu Strażnica, aby nadać Duchowi określenie „siła”, jest zanegowanie Jego osobowości.

    Gdyby Duch Święty był „bezosobową siłą”, a nie osobą Bożą, to niezrozumiałe by było to, że setki razy wymieniany jest w Biblii osobno, ale przy Bogu Ojcu (np. patrz ponad 120 fragmentów o trzech osobach Bożych, powyżej pkt 7). Przecież jako Jego siła zawierałby się w Nim i nie byłoby potrzeby specjalnie wspominać o niej. Sam tylko Nowy Testament określenie „Duch Święty” wymienia ponad 90 razy, a prócz tego dziesiątki razy samo „Duch” oraz „Duch Boga”, „Duch Boży”, „Duch Chrystusa”, „Duch Chrystusowy”, „Duch chwały”, „Duch Jezusa”, „Duch Łaski”, „Duch Ojca”, „Duch Pański”, „Duch Prawdy”, „Duch Syna”, „Duch wieczny”.

    Czy ktoś, kto chciałby ukazywać Ducha Świętego jako „bezosobową siłę”, czyniłby tak wiele, aby czytając Biblię odbierano Go jako osobę? Czy obdzielałby Go tak wieloma określeniami?

    Wydaje się więc, że Towarzystwu Strażnica bardzo potrzebny jest termin „siła”, bowiem słowo „Duch” każdemu spontanicznie kojarzy się z osobą. Dodanie niebiblijnego określenia „bezosobowa” jest tylko utwierdzaniem Świadków Jehowy w tym wierzeniu.

 

    Wspomnijmy o jeszcze jednym wersecie, któremu Towarzystwo Strażnica jakoś nie poświęca uwagi, a mówiącym o osobowości Ducha Świętego. Tekst ten, obok słów „powiedział do niego Duch: ‘(...), bo Ja ich posłałem’.” (Dz 10:19-20), wskazuje, że Boży Duch sam mówi o sobie „wyznaczcie mi” („dla mnie” wg „Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata” 1997). Stwierdza on: „rzekł Duch Święty: ‘Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem’” (Dz 13:2). A tak na marginesie, to występują tu też słowa „rzekł” i „powołałem”, ale to już inny, omawiany powyżej temat.

    Charakterystyczne jest też stwierdzenie o Duchu Świętym, że „nie będzie mówił od siebie” J 16:13. Czy to określenie „od siebie” nie wskazuje na osobę?

    Na koniec nadmieńmy, że w Nowym Testamencie Duch Święty używa identycznej formuły obwieszczającej (patrz tekst grecki) jak osoby Syna Bożego i Boga Ojca:

    „To mówi Duch Święty” Dz 21:11;

    „To mówi Syn Boży” Ap 2:18;

    „To mówi Pan” Jr 2:5 LXX.

 

    Inne wątpliwości na temat osobowości Ducha Świętego, przedstawiane przez Świadków Jehowy w pozostałych publikacjach i odpowiedzi na nie, patrz rozdział ‘Osoba Ducha Świętego’ w mojej książce „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” (opublikowana na www.apologetyka.info). Tu zajęliśmy się tylko tymi zarzutami, które przedstawia omawiany słownik.

 

 

 

1.5. Modlitwa do Chrystusa i „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    Wydaje się, że aż do wczesnych lat 50-tych XX wieku Towarzystwo Strażnica zezwalało swoim głosicielom modlić się do Jezusa. Trudno byłoby znaleźć w publikacjach z lat 1879-1950 (a nawet do 1960 r.) stanowczy zakaz zwracania się bezpośrednio do Chrystusa, choć i zachęt do tego od końca lat 40-tych XX wieku w nich brakuje. Początkowo Towarzystwo Strażnica ustami swoich prezesów wyrażało takie oto opinie:

    „Zazwyczaj modlitwy moje zanoszę do Ojca Niebieskiego i tylko w imieniu Pana Jezusa, lecz niekiedy zwracam się wprost do Jezusa, bo nie znalazłem w Piśmie Świętym nic przeciwko temu. Pismo Święte mówi, aby czcić Syna, tak jak czcimy Ojca” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ang. 1917] s. 290).

    „aby świat dowiedział się i poznał, że należymy do Jezusa i oby każdego z nas modlitwa była: ‘Panie Jezu! bądź dla mnie miłością i żywą rzeczywistością! Bardziej widzialnym dla oczu wiary...’.” („Niebiańska manna czyli rozmyślania duchowe na każdy dzień w roku dla domowników wiary” 1905, tekst na 1 czerwca).

    „Słuszną jest rzeczą przypisywać Chrystusowi Jezusowi imię Pana i Boga, jak to czynił pierwotny kościół i św. Szczepan modląc się do Niego - Dzieje 7:59” (Strażnica 15.04 1922 s. 125).

„Czy byłoby rzeczą niewłaściwą modlić się do Jezusa? Dla Chrześcijanina nie byłoby rzeczą niewłaściwą, ponieważ Jehowa Bóg zlecił Jezusowi wszelką moc w niebie i na ziemi” (Strażnica 01.02 1926 s. 39).

    „Chwała Ci! za odkupienie! Tyś założył Kościół Swój; Przez krzyż dałeś przebaczenie, Chwała Ci, o Zbawco mój!” („Harfa Boża” 1929 s. 143).

    „Pokazuje to, że czas płaczu minął i że nadszedł czas do śpiewania nowej pieśni na cześć i chwałę Jehowy i jego wzniosłego Króla” („Światło” 1930 t. 1, s. 68).

    „Bóg nie odwlókł tych błogosławieństw, ale wyznaczył słuszny czas na ustanowienie swego Królestwa pod władzą Chrystusa, na usprawiedliwienie swego imienia i błogosławienie wszystkim, którzy jego i jego Słowo czczą i wysławiają” („Życie i zdrowie” 1932 s. 47).

    „Głośno wołają oni i napierają na wodzów sprawiedliwości, bezustannie modląc się do Jehowy Boga i do Jezusa Chrystusa, Jego Króla, aby wnet zniszczył całą organizację diabelską” (Strażnica Nr 3, 1950 s. 4-5).

 

    Jeszcze Strażnica Nr 2, 1957 s. 22 uczyła tak, jakby Świadkowie Jehowy mogli modlić się do Jezusa:

    „Zatem wielbienie musi być składane Jehowie Bogu, choć cześć, sława i wychwalanie powinny być przypisywane także uświetnionemu Jezusowi”.

 

    Później, choć Świadkowie Jehowy nie praktykowali już modlitw do Jezusa, to jednak uznawano, że o takich mówi Biblia. Przykładowo jedna ze Strażnic przyznaje, że słowa z Dz 7:59 i Ap 22:20 to modlitwy:

    „Księga Objawienia, napisana przez apostoła Jana, kończy się dwoma modlitwami (Obj. 22:20, 21)” (Strażnica Rok CII [1981] Nr 10 s. 3);

    „Czy uczeń Szczepan nie skierował w modlitwie prośby wprost do Jezusa i czy podobnie nie postąpił apostoł Jan? - Istotnie, Szczepan tuż przed oddaniem ostatniego tchu powiedział: ‘Panie Jezu, przyjmij ducha mego!’ (Dzieje 7:59, NP). Apostoł Jan zaś rzekł w modlitwie: ‘Amen! Przyjdź, Panie Jezusie’ (Obj. 22:20)” (Strażnica Rok CII [1981] Nr 10 s. 4). Patrz też wcześniej o Dz 7:59 ang. Strażnica [The Watchtower] 01 II 1959 s. 96.

    Jednak pomimo tego, w powyższej publikacji napisano w tytule rozdziału:

    „Módlmy się za pośrednictwem Jezusa Chrystusa, lecz nie do niego” (Strażnica Rok CII [1981] Nr 10 s. 3).

 

    Następnie Towarzystwo Strażnica posunęło się do zakwestionowania tego, że powyższe słowa są modlitwami:

    „Jednakże gdy Szczepan czy też Jan ujrzeli w wizji Jezusa i do niego się zwracali, wcale nie były to modlitwy (Dz 7:56, 59; Objawienie 1:17-19; 22:20)” (Strażnica Nr 24, 1994 s. 24).

 

    Dziwnie zabrzmiało to zaprzeczenie, bowiem w swej angielskiej Biblii Towarzystwo Strażnica podało w przypisie, że w Dz 7:59 można użyć ang. słów invocation lub prayer, co oznacza modlitwę, zamiast terminu appeal (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984).

    To samo podano w grecko-angielskim Nowym Testamencie (The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985) i każdy zauważy, że omawiany termin grecki użyty w Dz 7:59 jest prawie identyczny jak słowa w Dz 2:21 i Rz 10:13.

    Natomiast o Ap 22:20 Towarzystwo Strażnica w swym komentarzu do Apokalipsy napisało:

    „Tak więc razem z Janem żarliwie się modlimy: ‘Amen! Przyjdź, Panie Jezusie’. [Ap 22:20]” („Wspaniały finał Objawienia bliski” 1993 s. 319). Por. „Jeżeli i my miłujemy Jezusa (...) będziemy błagać razem z apostołem Janem: ‘Amen, przyjdź, Panie Jezu!’.” (Strażnica Nr 14, 1969 s. 11).

    Mało tego, inna publikacja zaliczyła prawdopodobnie znów do modlitw zawołanie Szczepana z Dz 7:59:

    „Ponadto modlili się za swoich wrogów i prześladowców (Mateusza 5:44; Dzieje 7:59, 60)” (Przebudźcie się! Nr 4, 1999 s. 4).

 

    Temat modlenia się do Chrystusa poruszało niedawno kilka publikacji Towarzystwa Strażnica (np. Strażnica Nr 24, 1994 s. 23-25). Wszystkie zaprzeczają tego rodzaju modlitwie. Nauka obowiązująca na dziś jest następująca:

    „Warto zauważyć, że należy się modlić przez Jezusa, a nie do niego” (Strażnica Nr 21, 1995 s. 5-przypis).

    „Tym samym Jezus wykluczył możliwość zwracania się do jakiejś innej osoby, (...) nawet do niego samego. (...) A zatem modlitwy do kogokolwiek lub czegokolwiek poza naszym niebiańskim Ojcem nie są przez Niego wysłuchiwane, bez względu na to, jak szczerze są zanoszone” (Strażnica Nr 14, 1996 s. 5).

    Dodajmy tu, że śpiewnik Świadków Jehowy zawiera pieśni „na cześć Jehowy” i „o Jezusie” („Wspaniały finał Objawienia bliski” 1993 s. 36). Widać więc i tu, że nie ma w praktyce zwracania się do Syna Bożego.

    Jednak choć Świadkowie Jehowy nie modlą się do Jezusa, to Towarzystwo Strażnica komentując tekst Iz 11:10 napisało o swych głosicielach następująco:

    „Ludzie każdej narodowości zwracają się do Mesjasza. Dlaczego? Ponieważ odkąd zaczął panować, ‘stoi jako znak’.” (Strażnica Nr 19, 1992 s. 19).

    Czy to nie jest jakiś objaw niekonsekwencji? A może termin „zwracają się” oznacza „kierują się” do Jezusa?

 

    Negację modlitwy do Chrystusa podtrzymuje słownik biblijny Towarzystwa Strażnica wydany w 2006 r. (ang. edycja 1988) pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” i tu zajmiemy się przedstawieniem jego opinii. Przeprowadzimy też z nim polemikę.

 

Modlitwa do Chrystusa

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o modlitwie do Jezusa w haśle ‘Modlitwa’:

    „Całkowicie bezpodstawne są twierdzenia, jakoby stosowane były modlitwy zanoszone do innych osób, np. do Syna Bożego. To prawda, że w sporadycznych wypadkach niektórzy zwracali się do Jezusa Chrystusa przebywającego w niebie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 86).

 

    Co na ten zarzut można odpowiedzieć? Otóż nie takie „całkowicie bezpodstawne są twierdzenia, jakoby stosowane były modlitwy zanoszone (...) do Syna Bożego”, skoro w „sporadycznych wypadkach” zwracano się do Chrystusa, jak przyznaje w następnym zdaniu cytowany słownik. Tu autorzy omawianej publikacji pewnie pogubili się i na dodatek zaczęli zdaje się kluczyć odróżniając „modlitwę” od „zwracania się” do Jezusa. Nie wiem też czemu mówią tylko o Chrystusie „przebywającym w niebie”, bo przecież dziesiątki razy zwracano się błagalnie do Syna Bożego będącego na ziemi. Czyżby dla nich to się nie liczy?

    Dla nas nie ma znaczenia gdzie On jest, bo „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” Hbr 13:8. Do nas też powiedział On: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Mt 28:20.

    Oto kilka przykładów z ziemskiego życia (ale nie tylko!), gdzie ludzie błagalnie, dziękczynnie i modlitewnie zwracali się do Niego:

    „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” Mt 8:2;

    „Panie, nie jestem godzien (...) ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie” Mt 8:8;

    „Panie, ratuj, giniemy!” Mt 8:25;

    „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie” Mt 9:18;

    „Ulituj się nad nami, Synu Dawida” Mt 9:27;

    „Panie, ratuj mnie!” Mt 14:30;

    „Ulituj się nade mną, Panie Synu Dawida!” Mt 15:22;

    „Panie, zlituj się nad moim synem!...” Mt 17:15;

    „A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie” Mt 21:9;

    „Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!” Mk 9:23;

    „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” Mk 9:24;

    „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Mk 10:47;

    „Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Mk 10:48;

    „Rabbuni, żebym przejrzał” Mk 10:51;

    „Mistrzu, Mistrzu giniemy!” Łk 8:24;

    „Przymnóż nam wiary!” Łk 17:5;

    „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!” Łk 17:13;

    „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” Łk 23:42;

    „Pan mój i Bóg mój” J 20:28;

    Maranatha [Przyjdź, Panie nasz!]” 1Kor 16:22;

    „nową pieśń śpiewają: ‘Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją [ludzi] z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami a będą królować na ziemi’.” Ap 5:9-10;

    „A Duch i Oblubienica mówią: ‘Przyjdź!’ A kto słyszy, niech powie ‘Przyjdź!’” Ap 22:17;

„Sam zaś Pan Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam niekończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie!” 2Tes 2:16-17;

    „Dzięki składam Temu, który mnie przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary...” 1Tm 1:12;

    „Niechże Pan użyczy miłosierdzia domowi Onezyfora (...) Niechaj mu da Pan w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana!” 2Tm 1:16-18.

    Te dwa ostatnie teksty są o tyle charakterystyczne, że pierwszy jest objawem dziękczynienia Apostoła wobec Jezusa, a drugi zawiera wstawiennictwo Pawła za Onezyfora do Chrystusa.

    Pomijamy tu teksty Dz 7:59-60 i Ap 22:20, bo im poświęcimy uwagę w następnych punktach tego artykułu (patrz też poniżej tabela).

    Dodajmy też, że wszystkie te prośby, dziękczynienia i wyznania wypowiadane były „z wiarą”, a ta jest podstawą modlitwy.

    Ale aby ktoś nie pomyślał, że one nie są modlitwami, zestawimy tu przykładowo kilka z nich z fragmentami Psalmów, które były modlitwami Izraela.

 

Wezwania do Jezusa

Psalmy

 „Panie Jezu, przyjmij ducha mego” Dz 7:59.

 „W ręce Twoje powierzam ducha mojego” Ps 31:6 por. Łk 23:46.

 

 „Przyjdź, Panie Jezu!” Ap 22:20.

 

 „Kiedyż do mnie przybędziesz?” Ps 101:2.

 „Boże, szybko przyjdź mi z pomocą!” Ps 70:6 por. Ps 44:27, 80:3, 106:4.

 

 „Panie, ratuj, giniemy!” Mt 8:25.

 „Ratuj nas, Panie Boże nasz” Ps 106:47.

 

 „Panie, ratuj mnie!” Mt 14:30.

 „O Panie, ratuj me życie!” Ps 116:4 por. Ps 22:20.

 

 „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!” Łk 17:13.

 „Panie, zmiłuj się nad nami” Ps 123:3.

 

 „Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Mk 10:48.

 „Panie, zmiłuj się nade mną!” Ps 30:11 por. Ps 6:3, 31:10, 41:5, 51:3.

 

 „Pan mój i Bóg mój!” J 20:28.

„mój Boże i Panie!” Ps 35:23 BT II wyd. (por. LXX „mój Bóg i mój Pan”).

 

 „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham (...) Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham (...) Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” J 21:15-17.

 „Miłuję Cię Panie, Mocy moja” Ps 18:2;

 „Miłuję Pana, albowiem usłyszał głos mego wołania” Ps 116:1.

 

    Nawet ‘niewinna’ prośba „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił” (Łk 24:29), bez świadomości że to Jezus, nabiera charakteru modlitwy, gdyż prócz literalnego spełnienia („Wszedł więc, aby zostać z nimi” Łk 24:29), znajduje wypełnienie w słowach „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Mt 28:20.

    Prośba „zostań z nami” (Łk 24:29) przypominać może słowa kierowane do Boga: „Nie opuszczaj nas!” (Jr 14:9), „Nie opuszczaj nas na zawsze” Dn 3:34.

    Ale to nie wszystko. Gdyby „całkowicie bezpodstawne” były modlitwy do Jezusa, to zapewne w Piśmie Świętym nie byłoby następujących Jego słów, które wypowiedział tuż przed swoją śmiercią i odejściem do nieba:

    „O cokolwiek Mnie prosić będziecie w imię moje, Ja to spełnię” J 14:14.

    Werset ten jest dla Towarzystwa Strażnica prawdopodobnie bardzo niewygodny, bo ze słowem „Mnie” nie znalazł się on ani razu w jego publikacjach, przynajmniej od roku 1950-go. Nie poświęcano mu w takiej formie wcale uwagi. Jedynie angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984) podaje w przypisie do J 14:14, że słowo „Mnie” zawierają następujące rękopisy biblijne: P66, Kodeksy Synaicki, Watykański i „W”, Wulgata oraz przekłady syryjskie „h” i „p”. Zaznaczmy są to bardzo wczesne i cenne rękopisy!

    Dziś większość polskich Biblii zawiera słowo „Mnie” w J 14:14, i to takie które przytacza często słownik Świadków Jehowy. Dotyczy to BT, BP, BL, ks. Kow., ks. Dąbr., ks. Dąbr. z Wulg., ks. Wuj., patrz też „Pismo Świętego Nowego Testamentu i Psalmy, przekład ekumeniczny z języków oryginalnych”, „Grecko-polski Nowy Testament wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi” tłum. ks. prof. dr hab. R. Popowski SDB, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993.

    Jeśli więc oryginalny tekst J 14:14 zawierał termin „Mnie”, to stwierdzenie omawianego słownika, że modlitwy do Jezusa są „całkowicie bezpodstawne”, staje się przynajmniej dziwne.

    Mało tego, grecko-angielski przekład Nowego Testamentu Towarzystwa Strażnica (The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985), tłumacząc tekst grecki ‘słowo w słowo’ umieszcza ang. słówko me (mnie), ale już za marginesem, gdzie jest oficjalny tekst Świadków Jehowy, ‘znika’ ono.

    Oto porównanie obu tekstów (interesujące nas słowo podkreśliliśmy):

 

Tłumaczenie J 14:14 ‘słowo w słowo’ w The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985

J 14:14 z ang. Biblii Towarzystwa Strażnica w The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985

 

if ever anything YOU should ask me in the name of me this I shal do.

If YOU ask anything in my name, I will do it.

 

    Jest też jeszcze jeden tekst (Iz 11:10), o którym wspomnieliśmy powyżej, w związku z nauką Świadków Jehowy. Są to znamienne słowa: „do niego narody modlić się będą” (Iz 11:10 ks. Wuj.). Biblia Tysiąclecia (II wyd.) oddała je następująco: „Do niego ludy przyjdą z modlitwą”, zaś Biblia Poznańska podaje: „Narody do niego zwracać się będą” Iz 11:10. Jeśli więc Świadkowie Jehowy według ich publikacji, na podstawie Iz 11:10 „zwracają się do Mesjasza” (Strażnica Nr 19, 1992 s. 19), to czyż nam nie wolno tego robić?

 

    2) Oto dalsze myśli słownika Towarzystwa Strażnica o modlitwie do Jezusa:

    „Szczepan tuż przed śmiercią zawołał: ‘Panie Jezusie, przyjmij ducha mego’ (Dz 7:59). Te niecodzienne słowa znajdują jednak wytłumaczenie w zaistniałych okolicznościach. Szczepan miał wtedy wizję ‘Jezusa stojącego po prawicy Boga’ i najwyraźniej zareagował tak, jak gdyby znajdował się w jego obecności - ośmielił się przedstawić swą prośbę temu, którego uznawał za Głowę zboru chrześcijańskiego (Dz 7:55; Kol 1:18)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 86).

 

    Cóż odpowiemy na te stwierdzenia omawianego słownika? Otóż te „niecodzienne słowa”, wcale nie są takimi, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że są one jakby kopią słów Jezusa. Porównajmy oba wersety:

    Panie Jezu, przyjmij ducha mego!” Dz 7:59;

    Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” Łk 23:46.

    Mało tego, istnieje też drugie zestawienie tekstów, które zamieszczamy, a o którym powiemy poniżej:

    Panie, nie poczytaj im tego grzechu!” Dz 7:60;

    Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” Łk 23:34.

    Czy zawołanie Szczepana możemy tłumaczyć tylko jego wizją Chrystusa? Otóż wydaje się że nie, ponieważ w przypadku śmierci Jezusa nie mieliśmy do czynienia z taką wizją, co by potwierdzały Jego słowa „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27:46), a jednak Chrystus zwrócił się do Ojca w powyższych słowach. Prócz tego, nas dziś, gdy zwracamy się do Jezusa, nie warunkuje widzenie Go ponieważ Biblia mówi, że „według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy” 2Kor 5:7.

    Zastanawiające jest też stwierdzenie słownika, że Szczepan „ośmielił się przedstawić swą prośbę” Jezusowi. Przecież Chrystus jest Pośrednikiem między Bogiem, a ludźmi (1Tm 2:5) i dopiero dziwne by było, gdyby zwrócił się bezpośrednio do Boga, w obecności Pośrednika!

    Wracając do zestawionych powyżej czterech tekstów, zauważmy, że w obu parach pojawia się „Pan” i „Ojciec”. To powinno nam wskazać, że słowa które Chrystus kierował do swego Ojca, chrześcijanie zaczęli zastosowywać do Pana Jezusa. Tymczasem Towarzystwo Strażnica omawiając w słowniku modlitwę Szczepana pominęło tekst Dz 7:60: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!”. Spytamy zaraz dlaczego?

    Otóż dlatego, że nie wiadomo na jakiej podstawie, Towarzystwo Strażnica w swej Biblii wstawiło w Dz 7:60 imię Jehowa: „Jehowo, nie policz im tego grzechu”. A przecież nie jest to cytat ze Starego Testamentu, którym czasem zasłaniają swe zabiegi Świadkowie Jehowy. Mało tego, myśl o wstawiennictwie za prześladowców jest dziełem Chrystusa, który według Łk 23:34 modlił się za nich: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Szczepan, uczeń Jezusa, od niego przejął tę naukę, a nie ze Starego Testamentu (por. Mt 5:44). Zgodnie ze wcześniejszymi swymi słowami „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!” (Dz 7:59), również gdy upadł na kolana zawołał do Chrystusa: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!” Dz 7:60.

    Takie rozumienie tego tekstu potwierdzają nam pisarze wczesnochrześcijańscy. Przykładowo Orygenes (ur. 185) pisał:

    „Jeśli powinniśmy tak postępować względem świętych ludzi, to o ile bardziej winniśmy składać dzięki Chrystusowi, który z woli Ojca wyświadczył nam tyle dobrodziejstw! Winniśmy Go też błagać, jak to uczynił Szczepan: ‘Panie, nie poczytaj im tego grzechu’ [Dz 7:60]. Naśladując zaś ojca lunatyka, mówimy: błagam, ‘Panie, ulituj się’ [Mt 17:15]; albo nad synem, albo nade mną samym, albo nad kim innym” („O modlitwie” 14:6). Por. Tertulian (ur. 155) „O cierpliwości” 14, Cyprian (ur. 200) „O pożytku cierpliwości” 16.

    Na koniec przypomnijmy fragment omawianego słownika: „Te niecodzienne słowa [Dz 7:59] znajdują jednak wytłumaczenie w zaistniałych okolicznościach”.

    Otóż trzeba tu dodać, że podobne okoliczności, jak Szczepana, spotkały mnóstwo chrześcijan, szczególnie w pierwszych wiekach, którzy z wiarą oddawali życie za Jezusa. Wielu z nich ginąc zapewne posłużyło się słowami pierwszego męczennika, do czego zachęcał ich i nas np. Orygenes (patrz powyżej).

 

    3) Oto co dalej mówi omawiany słownik o modlitwie do Chrystusa:

    „Również apostoł Jan na koniec Objawienia rzekł: ‘Amen! Przyjdź, Panie Jezusie’ (Obj 22:20). Ale i tę wypowiedź objaśnia kontekst: Jan w pewnej wizji usłyszał, jak Jezus mówi o swym przyszłym przyjściu, a powyższymi słowami wyraził pragnienie, by tak się rzeczywiście stało (Obj 1:10; 4:1, 2; 22:16, 20). Zachowanie Jana i Szczepana niewiele różniło się od rozmowy, którą ten ostatni przeprowadził z pewną istotą niebiańską w wizji opisanej w Objawieniu (Obj 7:13, 14; por. Dz 22:6-22)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 86).

 

    Co odpowiemy na te uwagi słownika Towarzystwa Strażnica? Otóż nigdzie w Biblii nie jest uwarunkowane, że do Jezusa możemy zwracać się tylko podczas „wizji”. Nigdzie nie pisze też w Nowym Testamencie, że Jan i Szczepan zwracali się do Chrystusa tylko dlatego, że Go widzieli. Przecież nawet Świadkowie Jehowy modlą się do Jehowy, a nigdy Boga nie zobaczyli. Czyżby była tu jakaś niekonsekwencja ze strony Towarzystwa Strażnica?

    Jeśli omawiany słownik rzeczywiście uważa, że zachowanie Jana i Szczepana „niewiele różniło się od rozmowy”, to dlaczego w innych publikacjach Świadkowie Jehowy piszą, że teksty Ap 22:20 i Dz 7:59 są modlitwami? Przypominamy te słowa:

    „Tak więc razem z Janem żarliwie się modlimy: ‘Amen! Przyjdź, Panie Jezusie’.” („Wspaniały finał Objawienia bliski” 1993 s. 319);

    „Ponadto modlili się za swoich wrogów i prześladowców (Mateusza 5:44; Dzieje 7:59, 60)” (Przebudźcie się! Nr 4, 1999 s. 4).

    Nie wiadomo też czemu Towarzystwo Strażnica porównuje zawołania Jana i Szczepana, ze zwróceniem się Apostoła do jednego ze Starców (święci ST; Ap 7:13-14), które nawiasem mówiąc potwierdza to, że i do świętych można zwracać się! Raczej modlitwy tych uczniów Pańskich można przyrównać do fragmentów z Psalmów, jak to ukazaliśmy powyżej w tabeli:

    „Boże, szybko przyjdź mi z pomocą!” Ps 70:6 por. Ps 31:3, 40:14, 70:2, 71:12, 101:2;

    „W ręce Twoje powierzam ducha mojego” Ps 31:6 por. Łk 23:46.

    Ciekawe, że tekst „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23:46) omawiany słownik zalicza do modlitw, a słowa „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!” (Dz 7:59) przyrównuje, jak widzimy powyżej, do rozmów. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006) podaje:

    „przykładał on dużą wagę do modlitwy i całkowicie polegał na swym niebiańskim Ojcu (Łk 3:21; 6:12-16; 11:1; 23:46)” (t. 1 s. 1231). Por. „Łukasz notuje słowa ostatniej modlitwy Jezusa: ‘Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mego’ (Łk 1:10 (...) 23:46)” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 193; por. Strażnice: Nr 11, 2001 s. 9, Nr 3, 1997 s. 18).

    Mało tego, w Ap 7:13-14 jest dialog osób, a w Dz 7:59 jego brak. Czy więc są tu jakieś podobieństwa?

    Również nie wiadomo czemu przywołano tekst Dz 22:6-22, ponieważ opisuje on wpierw objawienie się Jezusa Szawłowi i rozmowę ich, a później spotkanie Pawła z Ananiaszem oraz ich dialog. Ten pierwszy fragment wskazuje na możliwość zwracania się do Chrystusa, choć rzeczywiście spotkanie Apostoła z Jezusem jest tu specyficzne. Czy nie jednego z nas „powalił na drodze życia” (jak Szawła) Chrystus, a my wtedy ukorzeni zwracaliśmy się do Niego: „Co mam czynić Panie?” (Dz 22:10).

Co powiedzieć jeszcze o zarzucie, że Szczepan zwracał się do Jezusa tylko dlatego, iż Go „ujrzał” (Dz 7:55)? Otóż modlitwa Szczepana nie została odmówiona, gdy on „widział” Chrystusa, lecz dopiero, gdy „wyrzucili go poza miasto i kamienowali” (Dz 7:58). Widzenie Pana przez męczennika nie ma więc bezpośredniego związku z jego zwróceniem się do Jezusa. Ale to nie wszystko, gdyż Tomasz, gdy zwrócił się modlitewnie do Chrystusa słowami „Pan mój i Bóg mój!” (J 20:28) usłyszał zapewnienie Syna Bożego: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20:29).

 

    4) Oto co na zakończenie podaje słownik Świadków Jehowy o modlitwie do Chrystusa:

    „Nic nie wskazuje na to, by po wniebowstąpieniu Jezusa uczniowie zwracali się do niego w innych okolicznościach. Dlatego apostoł Paweł napisał: ‘We wszystkim niech wasze gorące prośby zostaną przedstawione Bogu w modlitwie i błaganiu wraz z dziękczynieniem’ (Flp 4:6)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 86).

 

    Cóż powiemy na te stwierdzenia słownika Towarzystwa Strażnica? Na początek wyrażamy zdziwienie, że omawiana publikacja stara się odróżnić Chrystusa z czasu „po wniebowstąpieniu”, od Jezusa z „przed wniebowstąpienia”. Wiemy przecież, że „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” Hbr 13:8.

    W dalszych stwierdzeniach Towarzystwo Strażnica mija się z prawdą! Dlaczego? Między innymi dlatego, że Nowy Testament podaje przykłady zwracania się do Jezusa „po wniebowstąpieniu”. Oto one.

    Cały Kościół według Apokalipsy woła:

    „A Duch i Oblubienica mówią: ‘Przyjdź!’.” (Ap 22:17).

    Każdy chrześcijanin ma wołać:

    „A kto słyszy, niech powie: ‘Przyjdź!’.” (Ap 22:17).

    Między innymi, inspirowany tymi zawołaniami Apokalipsy, dziś Kościół podczas Mszy Św. wypowiada do Chrystusa słowa:

    „Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale” (por. 1Kor 15:3-4, Ap 22:17, 20).

    Oto kolejne dowody na to, że po wniebowstąpieniu zwracano się do Chrystusa.

    Paweł, nie będąc pod wpływem wizji (!), wypowiedział prawie identyczne słowa co Jan w Apokalipsie, a mianowicie aramejskie „Maranatha” (1Kor 16:22), co Biblia Świadków Jehowy oddała po polsku jako „Przyjdź, nasz Panie!” („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997).

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica jakoś nie komentuje ostatnio tego wersetu. Natomiast słowami „Maranatha. Amen” kończy się jedna z modlitw zamieszczona w „Didache” (10:6), a Świadkowie Jehowy piszą o tym dziele następująco:

    „Jednym z najwcześniejszych pozabiblijnych zbiorów zasad wiary chrześcijańskiej jest Didache, czyli Nauka dwunastu apostołów. Zdaniem niektórych historyków dzieło to, składające się z 16 krótkich rozdziałów, pochodzi sprzed roku 100 n.e. Jego autor jest nieznany” (Strażnica Nr 3, 1992 s.19).

    W innym fragmencie Apostoł Paweł składa dziękczynienie Synowi Bożemu:

    „Dzięki składam Temu, który mnie przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary...” 1Tm 1:12.

    Nadmieńmy tu, że Towarzystwo Strażnica, aby ten ostatni werset pozbawić charakteru modlitewnego, w jednej ze swych publikacji, przeniosło treść jego z Jezusa na Boga (!):

    „Ponadto napisał on, że jest wdzięczny Bogu za to, iż ‘uznał go za godnego zaufania i wyznaczył do usługiwania’ (1 Tym. 1:12)” (Strażnica Rok CII [1981] Nr 22 s. 18).

    W kolejnym fragmencie Paweł wstawia się u Jezusa za Onezyforem i jego domem:

    „Niechże Pan użyczy miłosierdzia domowi Onezyfora (...) Niechaj mu da Pan w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana!” 2Tm 1:16-18.

    Jan napisał, że nawet w niebie, gdzie jest Bóg, mamy do czynienia z kultycznym zwracaniem się do Chrystusa, czego wyrazem jest śpiewana Jemu pieśń:

    „I taką nową pieśń śpiewają: ‘Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją [ludzi] z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami a będą królować na ziemi’.” Ap 5:9-10.

    Dodajmy tu, że według Starego Testamentu „nowa pieśń” śpiewana jest Bogu (Iz 42:10, Ps 96:1, 98:1, 144:9), a tu widzimy, że dzieli się On chwałą z Chrystusem. Nawiasem mówiąc, ta nowa pieśń odniesiona do Jezusa, sprawia ‘małą trudność’ komentarzowi Świadków Jehowy do Apokalipsy: „Wprawdzie 24 starszych śpiewa tu nową pieśń Jezusowi, a nie Jehowie, ale zasada pozostaje ta sama” („Wspaniały finał Objawienia bliski” 1993 s. 87).

    Również w Apokalipsie mamy odnotowany pewien rodzaj prośby do „Władcy” i jeśli skierowana jest ona do Chrystusa, to mamy tu kolejny przykład modlitwy do Niego:

    „Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?” Ap 6:10.

    Wspomnijmy tu tylko, że Jezus „Władcą” nazwany został w Ap 1:5, „Świętym” w Ap 3:7, a „Prawdziwym” w Ap 19:11. Natomiast jako „Sędzia” występuje wielokrotnie w Apokalipsie np. Ap 19:11 por. Dz 10:42.

    Kolejne głosy ludzi (i aniołów) kierowane do Chrystusa i Jego Ojca, oraz na cześć tych osób Bożych znajdują się również w Apokalipsie:

    „I głosem donośnym tak wołają: ‘Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka’.” Ap 7:10;

    „powstały donośne głosy mówiące: ‘Nastało nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królować na wieki wieków’.” Ap 11:15; patrz też Ap 12:10.

    I jeszcze jedna modlitwa. Przy wyborze Macieja na Apostoła zachowane są takie oto słowa:

    „I tak się pomodlili: ‘Ty, Panie znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś...’.” Dz 1:24.

    Otóż Towarzystwo Strażnica, aby przypadkiem ktoś nie odniósł tego tekstu do Pana Jezusa, wstawiło w tym wersecie imię „Jehowa” zamiast „Pan”. Tymczasem ci, którzy twierdzą, że to modlitwa do Jezusa, przypominają, że w Nowym Testamencie Chrystus wielokrotnie nazywany jest Panem. Prócz tego, pomimo że otrzymał Apostołów od Ojca (J 17:11), to jednak sam ich wybierał (Mt 4:19) i może więc i dobierał także, gdy jednego zabrakło. O Panu Jezusie mówi wcześniej werset 21, a On również, jak Bóg, „zna serca” (Ap 2:23, 1Kor 4:5, J 2:25). Ciekawe dlaczego Towarzystwo Strażnica wstawiło imię Jehowa w tym konkretnym wersecie? Czy dlatego, że pada w nim słowo „modlitwa”? Zaznaczmy też, że fragment ten nie jest cytatem ze Starego Testamentu, który by zawierał tetragram JHWH.

    Nie tylko ludzie modlą się do Jezusa, ale i cześć oddają Mu aniołowie („Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży!” Hbr 1:6), ale tym zagadnieniem zainteresujemy się w osobnym artykule o czci, hołdzie i pokłonach dla Chrystusa.

    Cóż powiedzieć o słowach „niech wasze gorące prośby zostaną przedstawione Bogu w modlitwie”? Otóż można zapytać: „Czy to, że Jezus jest „Bogiem” (J 20:28) dla Towarzystwa Strażnica nie jest ważne? Prócz tego nikt z nas nie kwestionuje modlitwy do Boga Ojca.

    Wyrażamy też zdziwienie, że Świadkowie Jehowy nazywając Chrystusa „Pośrednikiem” (1Tm 2:5) i „Rzecznikiem Jehowy” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 974), nie mogą się do Niego zwracać dziękczynnie czy błagalnie!

    Po tym wszystkim ciśnie się na usta pytanie. Od kogo mamy brać przykład w sprawie modlitwy do Jezusa? Od Szczepana i Jana, czy od Towarzystwa Strażnica?

    Zaznaczmy też, że omawiany słownik w sprawie modlitwy do Jezusa nie odwołuje się wcale do świadectw pisarzy wczesnochrześcijańskich. Jest ich tak wiele, że musimy zainteresowanych odesłać do osobnego artykułu pt. „Modlitwa do Jezusa i cześć dla Niego według pism wczesnochrześcijańskich” (patrz www.apologetyka.info). Przytoczymy tu tylko jedno pogańskie świadectwo o modlitwie do Jezusa, które zawiera publikacja Towarzystwa Strażnica. Strażnica Rok XCII [1971] Nr 21 s. 18 cytuje pismo Pliniusza do Trajana o chrześcijanach ze 112 roku:

    „zbierali się w ustalony dzień przed świtem, wspólnie modlili się do Chrystusa”.

    Ciekawe, że omawiany słownik nie przytacza tego fragmentu z dawniejszej publikacji Świadków Jehowy, pisząc o modlitwie do Jezusa!

 

    Najdziwniejsze jest to, że słownik Towarzystwa Strażnica nie zawiera tak istotnego tematu jak „wzywanie imienia Jezusa” czy „imienia Pańskiego”. Ponieważ on tego nie omawia, więc i my poprzestaniemy tylko na podaniu pewnego minimum.

    Przedstawiamy tu zbiór najważniejszych tekstów biblijnych, które mówią o modlitwie do Chrystusa, pokłonach i czci dla Niego, wzywaniu Jego imienia, oraz zwracaniu się do Jezusa o pomoc. Oto one:

    Mt 2:2, 2:11, 8:2, 8:8, 8:25, 9:18, 9:20-21, 9:27, 9:38, 12:21, 14:30, 14:33, 15:22, 15:25, 17:6, 17:14-15, 20:20, 20:30, 20:33, 21:9, 28:9, 28:17, Mk 1:40, 3:11, 5:6-7, 5:33, 7:25-26, 9:23-24, 10:17, 10:47-48, 10:51, Łk 4:15, 5:8, 5:12, 7:38, 7:44, 8:47, 10:17, 17:13, 17:16, 23:42, 24:52, J 5:23, 9:38, 14:14, 20:28, Dz 3:6, 4:11-12, 7:59-60, 9:14-17, 19:17, 21:13, 22:16, Rz 9:5, 10:9, 10:13, 1Kor 1:2, 16:22, 2Kor 12:8-10, Flp 2:9-11, Ef 1:21, 5:14, 5:19-20, 2Tes 1:10, 1:12, 1Tm 1:12, 2:5, 6:16, 2Tm 1:16-18, 4:18, Hbr 1:6, 3:3, 13:8, 13:21, 1P 3:22, 2P 3:18, 1J 4:15, 5:13-14, Ap 1:6, 5:8-10, 5:12-13, 7:10, 11:15, 12:10, 22:17, 22:20. Por. też fragmenty mówiące o tym, że i inni, nieupoważnieni, na wzór chrześcijan, wzywali imienia Jezusa: Mt 2:8, 7:21-20, Mk 15:19, Dz 19:13.

    Omówienie niektórych powyższych wersetów zainteresowany znajdzie w mojej książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” w rozdziale ‘Imię Chrystusa’ (opublikowana na www.apologetyka.info).

 

    Na zakończenie jeszcze raz poprzez tabelę przypatrzmy się różnym opiniom Towarzystwa Strażnica, które ukazywaliśmy powyżej. Czy Dz 7:59 i Ap 22:20 są modlitwami, czy też nie?

 

Strażnica Rok CII [1981] Nr 10 s. 4

Strażnica Nr 24, 1994 s. 24

Przebudźcie się! Nr 4, 1999 s. 4

„Czy uczeń Szczepan nie skierował w modlitwie prośby wprost do Jezusa i czy podobnie nie postąpił apostoł Jan? - Istotnie, (...) (Dzieje 7:59, NP). Apostoł Jan zaś rzekł w modlitwie: (...) (Obj. 22:20)”.

„Jednakże gdy Szczepan czy też Jan ujrzeli w wizji Jezusa i do niego się zwracali, wcale nie były to modlitwy (Dz 7:56, 59; Objawienie 1:17-19; 22:20)”.

 „Ponadto modlili się za swoich wrogów i prześladowców (Mateusza 5:44; Dzieje 7:59, 60)”;

Por. „[Jan] żarliwie prosił w modlitwie: ‘Przyjdź, Panie Jezusie’...” (Strażnica Nr 6, 2007 s. 3).

 

    Inne wątpliwości na temat modlitwy do Jezusa i „wzywania Jego imienia”, przedstawiane przez Świadków Jehowy w pozostałych publikacjach i odpowiedzi na nie, patrz rozdział ‘Imię Chrystusa’ w mojej książce „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” (opublikowana na www.apologetyka.info). Tu zajęliśmy się tylko tymi zarzutami, które przedstawia omawiany słownik.

    Zaznaczamy też, że kwestię czci dla Jezusa omówimy w osobnym artykule, bowiem słownik Towarzystwa Strażnica zawiera ten temat pod innym hasłem.

 

 

 

1.6. Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Od samego początku swego istnienia Towarzystwo Strażnica pozwalało czcić Jezusa, pomimo że uważało Go w hierarchii za drugiego po Ojcu. Dziś wiemy, że naucza inaczej, ale przypomnijmy te dawniejsze nauki:

 

    „możemy właściwiej i więcej czcić i miłować Wszechmogącego Boga, podczas gdy nie odejmiemy nic ze czci i miłości, jaką uwielbiamy naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, w którym widzimy obraz Niebieskiego Ojca...” („Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1920 s. 35).

 

    „a ostatecznie ‘wszelkie stworzenie’ pojmie, że Jehowa nader wywyższył Jednorodzonego Syna Swego, to jest do uczestnictwa ze sobą w Królestwie i będzie mówiło: ‘Siedzącemu na stolicy (wszechświata - Jehowie) i Barankowi błogosławieństwo, i cześć, i chwała, i siła na wieki wieków’ [Ap 5:13]. Nic więc dziwnego, że mamy powiedziane, że odtąd wszyscy ludzie będą czcili Syna, jak czczą Ojca, który tak wielce Go wywyższył. - Ew. Jana 5:23” („Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1920 s. 38-39).

 

    „Zazwyczaj modlitwy moje zanoszę do Ojca Niebieskiego i tylko w imieniu Pana Jezusa, lecz niekiedy zwracam się wprost do Jezusa, bo nie znalazłem w Piśmie Świętym nic przeciwko temu. Pismo Święte mówi, aby czcić Syna, tak jak czcimy Ojca” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ang. 1917] s. 290).

 

    „Jehowa, który za pośrednictwem swego Syna, stworzył wszystkie rzeczy, nakazuje nam czcić jego Syna, jako czcimy jego samego...” (Strażnica 01.12 1922 s. 382 [ang. 01.11 1922 s. 349]).

 

    „Jako takowy Kapłan, On był i jest na wieki i będzie czczonym Sługą i wykonawczym Urzędnikiem Jehowy Boga” („Stworzenie” 1928 s. 221).

 

    „Pokazuje to, że czas płaczu minął i że nadszedł czas do śpiewania nowej pieśni na cześć i chwałę Jehowy i jego wzniosłego Króla” („Światło” 1930 t. 1, s. 68).

 

    „Bóg nie odwlókł tych błogosławieństw, ale wyznaczył słuszny czas na ustanowienie swego Królestwa pod władzą Chrystusa, na usprawiedliwienie swego imienia i błogosławienie wszystkim, którzy jego i jego Słowo czczą i wysławiają” („Życie i zdrowie” 1932 s. 47);

 

    „To przykazanie dotyczy też każdego stworzenia na ziemi; przyjdzie czas, kiedy każde stworzenie mające otrzymać życie, ugnie kolana i będzie uwielbiać Chrystusa na chwałę Boga, Wszechmogącego. (...) Wtedy ludzie składać będą nieograniczoną cześć imieniu Jehowy i jego umiłowanego Syna” (Domowe ognisko i szczęście 1932 s. 30, 32);

 

    „właściwe jest miejsce tych, co prawdziwie wielbią Jehowę Boga i Chrystusa Jezusa i służą im” („Bogactwo” 1936 s. 222-223);

 

    „Ci ludzie szczerego serca, którzy opuścili organizację szatana, stoją teraz po stronie Pana (…) wielbią jedynego prawdziwego Boga, Jehowę, i jego Króla” (jw. s. 287);

 

    „Czy stworzenie otrzymuje życie w niebie czy na ziemi, w każdym wypadku musi uznać i wielbić Jehowę jako jedynego prawdziwego i wszechmocnego Boga, a Chrystusa Jezusa jako jego Króla i głównego wykonawcę jego woli” (jw. s. 293).

 

    The people of all nations who obtain salvation must come to the house of the Lord to worship there; that is to say, they must believe on and worship Jehovah God and the Lord Jesus Christ, his chief instrument. (Philippians 2:10,11) (Salvation 1939 s. 151).

 

all creatures in heaven and earth shall worship the Son as he worships the Father (ang. Strażnica 15.08 1941 s. 252).

 

    „Pośród powojennego nowego porządku z pewnością musi być i będzie prowadzona walka, walka, którą obecnie prowadzą Świadkowie Jehowy i ich towarzysze dobrej woli, a to dla wolności uwielbiania, wychwalania i służby Jehowy i Jego Króla” („Wolność wielbienia w Nowym Świecie” 1943 s. 7; por. ed. ang. s. 20: worship, serve and praise God and his King);

 

    Since Jehovah God now reigns as King by means of his capital organization Zion, then whosoever would worship Him must also worship and bow down to Jehovah’s Chief One in that capital organization, namely, Christ Jesus, his Co-regent on the throne of The Theocracy (ang. Strażnica 15.10 1945 s. 313);

 

    „Miłujcie swych braci i czcijcie Chrystusa Króla” („Wyposażony do wszelkiego dzieła dobrego” 1954 s. 404);

 

    „Są to sprzeczne z Pismem Świętym praktyki, odwracające uwagę od Jehowy Boga i Chrystusa Jezusa oraz od wielbienia ich” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 [ang. 1953, 1957] cz. II, s. 115).

 

    Jednak już od początku lat 30-tych XX wieku Towarzystwo Strażnica zaczęło powoli odsuwać Chrystusa w cień.

    Przykładowo wymieniony powyżej podręcznik „Światło”, zaczął nauczać o latach przed rokiem 1930 następująco:

 

    „W owym czasie większy był kładzony nacisk na imię Jezusa aniżeli na imię Jehowy” („Światło” 1930 t. 1 s. 18).

 

    W tym czasie następował też proces ograniczania czy usuwania ze śpiewników pieśni „sławiących Jezusa”:

 

    „W śpiewniku wydanym przez lud Jehowy w roku 1905 było dwa razy więcej pieśni sławiących Jezusa niż wywyższających Jehowę. W śpiewniku z roku 1928 zamieszczono mniej więcej tyle samo pieśni wychwalających Jezusa, co wysławiających Jehowę. Jednakże w najnowszym śpiewniku wydanym w roku 1984, a po polsku w roku 1989, pieśni na cześć Jehowy jest czterokrotnie więcej niż pieśni o Jezusie” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s.36).

    Widzimy więc, że nie tylko zmniejszano ciągle ilość pieśni dotyczących Chrystusa, ale w końcu usunięto wszystkie „sławiące Jezusa”, czy „wychwalające Jezusa”, a wstawiono tylko „o Jezusie”.

    Temu procesowi sprzyjała okoliczność, że w pewnym momencie Towarzystwo Strażnica przychylało się do tego, by wcale nie śpiewać pieśni na zebraniach! Oto jego wspomnienia:

 

    „Wprawdzie około roku 1938 w większości zborów zrezygnowano ze śpiewu na zebraniach, ale w roku 1944 przywrócono ten zwyczaj...” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 241).

 

    W 1944 roku wydano też nowy podręcznik zawierający tylko 62 pieśni, choć poprzedni z 1928 roku miał ich aż 337 (j/w. 241).

 

    W 1939 roku Towarzystwo Strażnica zmieniło nawet podtytuł Strażnicy tzn. „Zwiastun Obecności Chrystusa”, na „Zwiastująca Królestwo Jehowy”, choć jeszcze pierwsze 4 numery z 1939 roku miały w tytule „Zwiastun Królestwa Chrystusa” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 724). Widać więc, że imię Jezusa rugowano z wszystkich miejsc, z których tylko można.

 

    Nie będziemy tu poruszać tematu modlitwy do Jezusa i jej zaniechania przez Świadków Jehowy, bo o tym pisaliśmy w osobnym artykule (Modlitwa do Jezusa i „Wnikliwe poznawanie Pism”). Odsyłamy zainteresowanych do tego opracowania (www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

 

    W 1950 roku, gdy Towarzystwo Strażnica wydało swój angielski Nowy Testament pod nazwą New World Translation of the Christian Greek Scriptures („Chrześcijańskie Pisma Greckie w przekładzie Nowego Świata”) nadal zapewne pozwalało oddawać cześć Jezusowi, bowiem tekst Hbr 1:6 oddało następująco:

 

    „But when he again brings his First-born into the inhabited earth, he says: ‘And let all God’s angels worship him’”.

 

    Tak przekazywały ten tekst też ang. Strażnice: 15.11.1950 r. s. 449, 01.07.1951 r. s. 402, 01.01.1954 s. 31, 15.05.1954 s. 317 i 15.11.1970 r. s. 702 oraz np. książka z 1953 r. pt. New Heavens and New Earth (s. 28), a jej polski odpowiednik oddał to następująco:

 

    „Lecz gdy znowu wprowadza swego Pierworodnego na zamieszkałą ziemię, mówi: ‘I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży (...)’ (Hebr. 1:4-13, NW)” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 27).

 

    Również polska Strażnica z 1973 r., która jest odpowiednikiem angielskiej z 15.11.1970 r. s. 702, podała taki tekst:

 

    „A gdy znowu wprowadzi swego Pierworodnego na zamieszkałą ziemię, powie: ‘I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży’ (NW)” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 17 s. 22). Por. Strażnica Nr 2, 1957 s. 22 (za ang. Strażnicą 01.01.1954 s. 31).

 

    Około tego czasu Towarzystwo Strażnica dokonało korekty w tekście własnego Nowego Testamentu (wydano ang. zrewidowaną edycję w 1971 r.) i odrzuciło w Hbr 1:6 słowo „wielbią” (ang. worship), a zastąpiło je terminem „złożą hołd” (ang. obeisance). Oto ten nowy tekst:

 

    „But when he again brings his Firstborn into the inhabited earth, he says: ‘And let all God’s angels do obeisance to him’.”.

 

    Wtedy już angielska Strażnica z 01.04.1973 r. s. 215 przekazała ten tekst jak powyższy Nowy Testament Świadków Jehowy (por. polska Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 16 s. 15).

    Po latach polski Nowy Testament Towarzystwa Strażnica oddał Hbr 1:6 następująco:

 

    „I niech mu złożą hołd wszyscy aniołowie Boży [Hbr 1:6]” („Chrześcijańskie Pisma Greckie w przekładzie Nowego Świata” 1994).

 

    Prawdopodobnie tę korektę wprowadzono w 1971 roku, bo tę naukę zawiera już wydany w tym właśnie roku pierwszy słownik biblijny Towarzystwa Strażnica pt. Aid to Bible Understanding („Pomoc do zrozumienia Biblii” brak polskiej edycji) s. 1242.

 

    Przypominamy, że w latach 50-tych XX wieku pisano wprost o „wielbieniu” Jezusa:

 

    „Chrystus ma być wielbiony jako chwalebny duch, który zwyciężył śmierć na palu tortur” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” 1957 [ang. 1953] cz. II, s. 114);

 

    „Religia prawdziwa czci Boga i Chrystusa” (jw. s. 189).

 

    Ciekawie też wygląda zestawienie tekstów z grecko-angielskich Nowych Testamentów Towarzystwa Strażnica z lat 1942 (wydany pierwszy raz w 1902 r.), 1969 i 1985, które różnie tłumaczą greckie słowo proskyneo z Hbr 1:6:

 

The Emphatic Diaglott 1942 (wyd. przez Towarzystwo Strażnica od roku 1902)

The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1969

The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985

Tłumaczenie ‘słowo w słowo’: worship;

tekst za marginesem według NT B. Wilsona: worship.

Tłumaczenie ‘słowo w słowo’: obeisance;

tekst za marginesem wg NT Świadków Jehowy: worship.

Tłumaczenie ‘słowo w słowo’: obeisance;

tekst za marginesem wg NT Świadków Jehowy: obeisance.

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica, pomimo że zmieniło w swej Biblii to o czym pisaliśmy, to jednak pod naporem faktów przyznaje, że greckie słowo proskyneo z Hbr 1:6 można oddawać poprzez „cześć”. Okazuje się bowiem, że angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984) w przypisie podaje, że można również umieścić w tym wersecie angielskie słowo worship, czyli „cześć”, „wielbienie”.

    Cóż z tego, skoro to dotyczy w Hbr 1:6 aniołów, a Świadkowie Jehowy jako ludzie nie oddają czci i uwielbienia Jezusowi, które rezerwują tylko dla Jehowy. Oto ich słowa:

 

    „Wypływa stąd dla nas bezsporny wniosek, że mamy czcić wyłącznie Boga (Mateusza 4:10). Nie wolno nam kalać czystego wielbienia oddawaniem czci czemukolwiek ani komukolwiek innemu (Izajasza 42:5, 8)” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 314).

 

    Tak więc Świadkowie Jehowy mogą oddawać Jezusowi tylko „hołd” (Hbr 1:6) i „szacunek” (J 5:23), a jedynie Jehowie, prócz wymienionych, także „cześć”, którą nazywają też „wielbieniem” (Mt 4:10).

 

    Ten pogląd podtrzymuje też słownik biblijny Towarzystwa Strażnica wydany w 2006 r. (ang. edycja 1988) pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” i tu zajmiemy się przedstawieniem jego opinii. Przeprowadzimy też z nim polemikę.

 

    Ale na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż nie myślmy, że Świadkowie Jehowy zrównywali cześć dla Jezusa, z czcią dla Jehowy, gdy używali nawet w Hbr 1:6 termin „cześć”.

    Otóż Towarzystwo Strażnica, jak się wydaje już w latach 50-tych XX wieku, poczyniło rozróżnienie (poprzez słownictwo) w czci dla obu tych osób i trwało to aż do roku 1971. Uczyło ono, że Jezusa trzeba „czcić”, ale „wielbić” można tylko Jehowę (dziś te oba terminy używają wymiennie i tylko dla Jehowy). Oto tamta nauka:

 

    „Zatem wielbienie musi być składane Jehowie Bogu, choć cześć, sława i wychwalanie powinny być przypisywane także uświetnionemu Jezusowi” (Strażnica Nr 2, 1957 s. 22; por. tekst ang. Thus the worship was to be rendered to Jehovah God, although blessing, glory and praise were to be ascribed to the glorified Jesus” ang. Strażnica 01.01.1954 r. s. 31).

 

    Podobnie uczyła wydana jeszcze w 1965 roku broszura pt. „Słowo - kogo miał na myśli apostoł Jan?”:

 

    „Czcząc Syna okazujemy poszanowanie dla boskiej nominacji Syna na sędziego” (s. 36).

    Dopiero zapewne wydanie w 1971 roku wspomnianego słownika pt. Aid to Bible Understanding („Pomoc do zrozumienia Biblii”) spowodowało, że Towarzystwo Strażnica usystematyzowało swoje słownictwo odnośnie wielbienia, czci i hołdu (patrz s. 1242, 1674). Wtedy też zniknęło rozróżnienie między „wielbieniem” i „czcią”, a dla Jezusa pozostał tylko „hołd”.

    I jeszcze jedna uwaga. Otóż pomimo, że w angielskich Strażnicach używano już od 1950 r. np. w J 5:23 słowo „szanować” (ang. honor), zamiast „czcić” (ang. worship), to jednak w polskich Strażnicach tłumaczono niejednokrotnie to na „czcić”. Dokonywano tego niby za tekstem angielskiej Biblii Towarzystwa Strażnica. Oto przykład:

 

    „Dzieje to się w tym celu ‘aby wszyscy czcili Syna, właśnie jak czczą Ojca.’ - Jana 5:22, 23 NW” (Strażnica Nr 2, 1957 s. 22).

 

    Oto zaś ten sam tekst z angielskiej Strażnicy:

 

    „Thus, ‘all may honor the Son just as they honor the Father.’—John 5:22, 23, NW” (ang. Strażnica z 1 stycznia 1954 r. s. 31).

 

    Świadczy to o tym, że albo Towarzystwo Strażnica dysponowało wtedy słabymi tłumaczami w Polsce, albo że polscy Świadkowie Jehowy nie nadążali za zmianami poglądów ich organizacji.

    Jedno jest pewne, już pod koniec lat 50-tych XX wieku organizacja ta była przeciwna oddawaniu czci Synowi Bożemu:

 

„Kto wierzy w nauki Chrystusa, musi oczywiście znać i wielbić Boga, którego wielbił Jezus. Nie opieraj się na błędnym wniosku, że chrześcijanie mają wielbić Chrystusa; tego on nie uczył” (Strażnica Nr 16, 1959 s. 18 [ang. 15.07 1959]);

 

„Wyznawcom ‘trójcy’, którzy wierzą, jakoby Jezus był Bogiem lub przynajmniej drugą osobą trójjedynego Boga, nie podoba się, gdy świadkowie Jehowy wyjaśniają, że Pismo święte nie pozwala wielbicielom żywego i prawdziwego Boga na oddawanie Boskiej czci Jego Synowi, Jezusowi Chrystusowi” (Strażnica Nr 18, 1968 s. 14 [ang. 01.11 1964]).

 

    Dziś nawet Świadkowie Jehowy twierdzą, że oddawanie czci Jezusowi to bałwochwalstwo (!):

 

„Poza tym obchodzenie »Bożego Narodzenia« przyczynia się do tego, że czci się Jezusa w miejsce jego Ojca, Jehowy Boga. Jest to kolejna forma bałwochwalstwa, gdyż wyniesiony do chwały Pan Jezus Chrystus jest jedynie »początkiem stworzenia Bożego«...” (Strażnica Rok CVI [1985] Nr 23 s. 24).

 

Cześć dla Jezusa

 

    Na początku jedna uwaga. Będziemy tu wymiennie stosować terminy „hołd” i „cześć” w stosunku do Jezusa, bo jedynie Towarzystwo Strażnica robi z tego problem. Tylko wtedy, gdy będzie taka potrzeba, postaramy się uwidocznić różnicę między tymi słowami.

    Rozpoczniemy nasz temat podając zauważalną różnicę pomiędzy wcześniejszym słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica, a nowszym.

    Ten starszy z 1971 r. pt. Aid to Bible Understanding („Pomoc do zrozumienia Biblii”) zawiera takie oto zdanie, którego brak i w angielskiej (1988) i polskiej (2006) edycji Insight on the Scriptures („Wnikliwe poznawanie Pism”):

 

    „If the rendering ‘worship’ is preferred, then it must be understood that such ‘worship’ is only of a relative kind” (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1242, hasło Obeisance).

 

    Zdanie to można przetłumaczyć następująco:

 

    „Gdyby przyjąć tłumaczenie ‘wielbić’ [lub ‘czcić’], wtedy musi być rozumiane, że takie ‘wielbienie’ [lub ‘cześć’] jest tylko względne”.

 

    Powyżej opuszczonego fragmentu we „Wnikliwe poznawanie Pism” padają słowa, które też znajdują się w starszym słowniku:

 

    „Bez względu na to, jak przełożono owo greckie słowo, jego znaczenie musi harmonizować z resztą Pisma Świętego” (t. I s. 826, hasło ‘Hołd’).

 

    Natomiast po tym opuszczonym fragmencie we „Wnikliwe poznawanie Pism” są słowa:

 

    „Sam Jezus stanowczo oświadczył Szatanowi: ‘Jehowę, twego Boga, masz czcić [forma słowa proskyneo]...’”.

 

    Widać więc, że starszy słownik biblijny Towarzystwa Strażnica dopuszczał ‘względne wielbienie’ Jezusa, a nowszy już jego nie uwzględnił.

    Ciekawe, że Strażnica Nr 2, 1992 s. 23 jakby powróciła do tego porzuconego w 1988 r. przez nowszy słownik stwierdzenia i uczy następująco:

 

    „Tak więc wszelka ‘cześć’ oddawana przez aniołów Synowi Bożemu jest względna, gdyż za jego pośrednictwem jest składana samemu Jehowie”.

 

    Natomiast jeszcze nowsza publikacja nie wspomina o „względnym wielbieniu” ale mówi:

 

    „Jezus z pewnością odgrywa w czystym wielbieniu kluczową rolę, przez co zasługuje na szacunek i respekt (...). Ale cześć prawdziwi chrześcijanie słusznie oddają tylko Wszechmocnemu Jehowie Bogu” (Przebudźcie się! Nr 7, 2000 s. 27).

 

    Również o „względnym wielbieniu” nie mówi, podobnie jak słownik „Wnikliwe poznawanie Pism”, inna znana książka Świadków Jehowy pt. „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” z 2001 r. (s. 128-129).

 

    1) Oto definicja „czci”, którą podaje słownik Świadków Jehowy (hasło ‘ODDAWANIE CZCI’):

 

    Oddawanie czci. Oddawanie nabożnego szacunku lub hołdu” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 237).

    Później słownik ten podaje różne słowa hebrajskie i greckie, którymi Pismo Święte określa oddawanie czci.

    Wymienia hebrajskie terminy:

 

    awad (...) oznacza ‘służyć’ (Rdz 14:4; 15:13; 29:15)”;

    hisztachawah, dosłownie: ‘kłaniać się’ (Rdz 18:2) lub ‘składać hołd’”;

    sagad (Iz 44:15, 17, 19; 46:6) oznacza przede wszystkim ‘paść na twarz’” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 237).

 

    Podaje też greckie słowa:

 

    latreuo (...) latreia kryją w sobie myśl o pełnieniu służby, przy czym nie chodzi zwykłe, prozaiczne posługi, lecz o świętą służbę”;

    proskyneo jest greckim odpowiednikiem hebrajskiego hisztachawah i oznacza złożenie hołdu, a niekiedy oddawanie czci”;

    „terminy nawiązujące do oddawania czci pochodzą od wyrazów eusebeo, threskeuo oraz sebomai. (...) eusebeo oznacza ‘żyć; postępować zbożnie’ lub ‘czcić; okazywać szacunek’ (...) threskeuo (...) może oznaczać ‘formę oddawania czci’ - właściwą bądź niewłaściwą (...) sebomai oznacza ‘oddawać cześć; czcić; szanować’” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 237-238).

 

    Co można powiedzieć o powyższym? Otóż na pierwszy rzut oka wyglądają te stwierdzenia pięknie i składnie. Szczególnie powyższa definicja „Oddawania czci” wydaje się dla nas satysfakcjonująca, lecz jest jedno duże „ale”!

    Tak się składa, że niestety, o czym się przekonamy, Towarzystwo Strażnica w stosunku do Jezusa nie stosuje wymiennie „oddawania czci” i „hołdu”, jakby to wynikało z powyższej definicji: „Oddawanie czci. Oddawanie nabożnego szacunku lub hołdu”.

    Ta wymienność terminów zastrzeżona jest u Świadków Jehowy tylko, gdy mowa jest o Bogu!

    Jezusowi Towarzystwo Strażnica przydziela z tej definicji, gdzie indziej, tylko „szacunek” i „hołd”, natomiast Jehowie „cześć” i pozostałe określenia. O tym będziemy mówić poniżej.

    Ciekawe jest też to, że omawiając te hasło na stronach 237-238 słownik ten nie wspomina wcale Chrystusa jako odbierającego cześć, czy choćby hołd i szacunek. A przecież „Oddawanie nabożnego szacunku lub hołdu” powinno dotyczyć też Jezusa, który jest ‘Panem i Bogiem’ (J 20:28 por. J 5:23, Ap 5:12-13).

    Ponieważ omawiany słownik greckie terminy w powyżej cytowanym fragmencie odnosi tylko do Boga, wspomnijmy tylko przykładowo, gdzie są one zastosowane w stosunku do Chrystusa:

 

    latreuo, latreia - Ap 22:3 (Bóg i Baranek);

    proskyneo - Ap 5:14 (Bóg i Baranek), Hbr 1:6;

    eusebeo - 1Tm 3:16;

    sebomai - w J 5:23 zastosowane jest do Jezusa i Ojca słowo gr. timao, ale w Mt 15:8-9 jest ono wymiennie użyte z gr. sebomai w odniesieniu do Boga: „Ten lud czci [gr. timao] Mnie wargami (...) Ale czci [gr. sebomai] Mnie na próżno” Mt 15:8-9.

    threskeuo - choć słowo nie stosowane do Chrystusa, to użyte w stosunku do aniołów (Kol 2:18), religii faryzeuszy (Dz 26:5) oraz Boga Ojca (Jk 1:26-27), co przyznaje omawiany słownik (t. II, s. 238).

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica starało się wyszukać w Biblii tylko słowa charakteryzujące cześć względem Boga, a ‘przeoczyło’ te, które dotyczą Syna i Ojca razem. Czyżby to miało służyć jakimś ukrytym intencjom?

    Oto niektóre inne terminy greckie, które pozostały jakby niezauważone przez omawiany słownik w tym haśle:

 

    doksadzo - „otaczać chwałą”, „wysławiać”, „uwielbiać” (J 11:4, 12:23, 13:31, 17:10, Łk 4:15); por. o Ojcu (J 13:31, 14:13, 15:8);

    eksomologeo - „wyznawanie”, że Jezus jest Panem (Flp 2:11); por. o Ojcu (Rz 14:11, 15:9);

    eulogeo - głoszenie Jezusa „błogosławionym” (Mt 21:9, 23:39, Łk 1:42b, 13:35); por. o Ojcu (Ef 1:3);

    eulogia - wołanie o „błogosławieństwo” dla Pana (Rz 15:29, Ap 5:12, 13); por. o Ojcu (Hbr 6:7, Ap 5:13, 7:12).

    timao, time - „cześć”, „szacunek” dla Syna (J 5:23, Hbr 2:7, 9, 2P 1:17, Ap 5:12-13); por. o Ojcu (J 5:23, 8:49, 1Tm 1:17, Ap 5:13, 7:12);

    fobos - „bojaźń” Pańska, Chrystusowa (2Kor 5:11, Ef 5:21); por. o Ojcu (Dz 9:31, Rz 3:18, 2Kor 7:1);

    fobeomai - „lękać się”, „czuć bojaźń” przed Chrystusem (Mt 9:8, Mk 11:18, Kol 3:22); por. o Ojcu (Łk 1:50, 1P 2:17, Ap 14:7).

    endoksadzomai - „być uwielbianym”, „otaczanym chwałą” (2Tes 1:10, 12); por. o Bogu (Ps 89:8 LXX).

    agapao - „miłować” (J 8:42, 14:15, 21, 23-24, 28, 21:15-16, Ef 6:24, Jk 1:12, 1P 1:8); por. o Ojcu (Mt 22:37, Mk 12:30, Łk 10:27, Rz 8:28, 1Kor 2:9, 8:3, Jk 2:5, 1J 4:10, 20-21, 5:1-2).

 

    Powiedzmy też przykładowo kilka słów o pierwszym greckim terminie doksadzo. Łk 4:15 mówi, że Jezus był „wysławiany przez wszystkich”. Lecz Biblia Towarzystwa Strażnica oddała te słowa jako „darzony przez wszystkich szacunkiem”, choć w stosunku do Boga używa tu słówka „wychwalany” (np. Łk 2:20, 5:25, 17:15). Nawet członki ciała mogą być według tej Biblii „otaczane chwałą” (1Kor 12:26), a Syn Boży nie („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997). Ciekawe, że Świadkowie Jehowy w swym grecko-angielskim przekładzie Nowego Testamentu (The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures) w Łk 4:15, w tłumaczeniu „słowo w słowo”, użyli słów being glorified, zaś w oficjalnym tekście ang. tylko being held in honor.

 

    Pamiętajmy też, że jeśli powyższe terminy czasem są stosowane wobec innych osób, to nie ma to wielkiego znaczenia, ponieważ w stosunku do Jezusa używane są one w takim znaczeniu jak do Boga Ojca. Najbardziej to chyba ukazują teksty J 5:23 i Ap 5:12-13. Prawie identyczne są też słowa wysławiające Chrystusa i Boga w Flp 2:10-11 i Rz 14:11, a teksty J 8:49 („czczę Ojca”) i 2P 1:17 („Otrzymał (...) od Boga Ojca cześć...”) mówią o wzajemnym okazywaniu sobie czci (gr. timao, time) przez osoby Boże.

    Na koniec zobaczmy jak wygląda porównanie oddawania czci dla Ojca i Syna w tabeli:

 

Baranek według Ap 5:12

Bóg według Ap 7:12

„Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”;

Baranek prócz 6 wspólnych z Ojcem określeń ma dodatkowo „bogactwo”, które Bóg posiada też wg Flp 4:19.

Patrz też wspólnie (Ojciec i Syn) dodatkowo kratos (Ap 5:13) - siła, moc, potęga. Ten termin grecki nie występuje w Ap 5:12 i 7:12.

Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków!”;

Bóg prócz 6 wspólnych z Synem określeń ma dodatkowo „dziękczynienie”, które Jezus otrzymuje też wg Łk 17:16.

Patrz też wspólnie (Ojciec i Syn) dodatkowo kratos (Ap 5:13) - siła, moc, potęga. Ten termin grecki nie występuje w Ap 5:12 i 7:12.

 

    2) Oto co podaje omawiany słownik o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa (hasło ’HOŁD’):

 

    HOŁD. Wyrażenie swego podporządkowania przez złożenie pokłonu, uklęknięcie, upadnięcie na twarz lub w jeszcze inny sposób; również zwykłe okazanie szacunku. ‘Hołd’ często jest trafnym odpowiednikiem hebrajskiego słowa hisztachawah i greckiego proskyneo” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 824).

 

    Dalej w długim fragmencie Towarzystwo Strażnica omawia różne formy hołdu i pokłonów w Starym i Nowym Testamencie oraz przedstawia sytuacje w których użyte są powyższe hebrajskie i greckie słowa. Dotyczy to zwykłych ludzi, króla, osoby piastującej władzę, arcykapłana, proroka, starszego wiekiem krewnego, przybysza, fałszywych bogów i ich wizerunków, chrześcijan, aniołów, Boga prawdziwego i wreszcie Jezusa Chrystusa (t. I, s. 824-825).

 

    Co można o tym powiedzieć? Otóż ten wstęp jest tylko przygotowaniem ze strony słownika Świadków Jehowy do zmniejszenia rangi greckiego słowa proskyneo (cześć, hołd, pokłon), użytego wiele razy w stosunku do Jezusa. Bo zapewne domyślamy się, że Towarzystwo Strażnica nie będzie zestawiać Jezusa, Syna Bożego oraz ‘Pana i Boga’ (J 20:28) z Bogiem Ojcem, mówiąc o hołdzie, ale z innymi osobami, które wymieniliśmy powyżej.

    My jednak będziemy, zgodnie z Biblią, łączyć Jezusa z Jego Ojcem w oddawanym im hołdzie, czy raczej czci. Tak będzie też w przypadku greckiego słowa proskyneo:

 

    „‘Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!’ (...) Starcy zaś upadli i oddali pokłon [proskyneo]” Ap 5:13-14 („cześć” ks. Kow., „najgłębszy hołd” WP).

 

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica w swym słowniku jakoś nie komentuje tekstu Ap 5:14, a jedynie wspomina, że „Jeśli (...) uznać, że aniołowie ‘oddają cześć’ Synowi, to w rzeczywistości za jego pośrednictwem oddają ją Jehowie Bogu (...) (Obj 4:10, 11 (...) Obj 5:13, 14; 21:22)” (t. I, s. 826).

    Oczywiście to nie jest w tym wypadku prawdą, bo Chrystus w tym fragmencie (Ap 5:13-14) występuje obok swego Ojca i każdy z nich osobno odbiera cześć. Nie ma więc tu mowy o pośrednictwie. Mało tego, Jezus nie jest pośrednikiem dla aniołów, tylko dla ludzi (1Tm 2:5)!

    Z satysfakcją trzeba stwierdzić, że w jednym, jedynym przypadku tzn. w Ap 5:14 Biblia Towarzystwa Strażnica użyła słowo „cześć” w stosunku do Jezusa, ale pewnie tylko dlatego, że występuje On tam wraz z Ojcem. Oto ten fragment:

 

    „starsi zaś upadli i oddali cześć” Ap 5:14 („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997);

 

    „and the elders fell down and worshiped” Ap 5:14 (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984).

 

    Dziwne czemu jednak Świadkowie Jehowy nie uznają tej „czci” dla Jezusa, tylko „hołd”?

 

    Nie tylko po zmartwychwstaniu cześć dla Jezusa jest zrównywana z czcią dla Boga. Wiemy to na przykładzie słów z J 5:23 („aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał”) i nawet jeśli je odczytamy jako „szacunek”, a nie „cześć”, to jednak ma być on identyczny dla Syna, jak dla Ojca!

    Omawiany słownik jakoś nie poświęca uwagi temu wersetowi. Jego jedyny komentarz o nim jest następujący:

 

    „Ponieważ to Jehowa Bóg wywyższył swego Syna, każdy, kto nie chce uznać Jezusa Chrystusa za nieśmiertelnego Króla królów i Pana panów, lekceważy jego Ojca. Syn zasługuje na szacunek i lojalne poparcie ze względu na swoją pozycję i dokonania (Jn 5:23; 1Tm 6:15, 16; Obj 5:11-13)” (t. II, s. 829, hasło ‘SZACUNEK’).

 

    Ani słowa tu o zrównywaniu szacunku dla osób Bożych, a przecież wcześniej (J 5:19-22) mowa jest też o takich samych czynach Jezusa jak Ojca (sądzenie, wskrzeszanie, „to samo co On czyni, podobnie i Syn czyni” J 5:19).

    Jeszcze tylko jedną aluzję czyni omawiany słownik do słów J 5:23:

 

    „Na respekt zasługiwali ci, którzy występowali w imieniu Jehowy - prorocy, a zwłaszcza Syn Boży, Jezus Chrystus. (...) por. J 5:23” (t. II, s. 592, hasło ‘RESPEKT’).

 

    Tu także nie zestawiono Syna z Ojcem, lecz z prorokami.

    Czy rzeczywiście greckie słowo timao tłumaczone częściej jako „cześć”, ale też jako „szacunek”, ma wyłącznie znaczenie „szacunku”? Otóż nawet gdy bywa ono oddawane jako „szacunek” to jednak w znaczeniu „czci”! Oto przykłady biblijne, dotyczące Chrystusa i Boga, gdzie ten termin występuje jako wymienny ze słowami „chwała” i „cześć”. Cytujemy z Biblii Świadków Jehowy, w której użyto słowo „szacunek”:

 

    „On bowiem jest poczytywany za godnego większej chwały [gr. doksa] niż Mojżesz, podobnie jak więcej szacunku [gr. time] niż dom zażywa ten, kto go buduje” Hbr 3:3.

 

    „Lud ten okazuje mi szacunek [gr. timao] swoimi wargami (...) Lecz na próżno mnie czczą [gr. sebomai]” Mt 15:8-9 por. Mk 7:6-7.

    Mało tego, cytowane słowa w Mt 15:8-9 i Mk 7:6-7 pochodzą z Iz 29:13, a tam Biblia Świadków Jehowy oddała je jako „wychwalają mnie” (za gr. timao) i „bojaźń” (za gr. sebomai). Dodajmy, że w greckim Starym Testamencie, występują tu prawie identyczne słowa jak w Nowym Testamencie.

    To co powiedzieliśmy powyżej o greckim słowie timao w J 5:23, dotyczy też Ap 5:12-13, bo i tam ono występuje (także w np. 2P 1:17, J 8:49, Ap 4:9, 11, 7:12).

 

    3) Oto dalsze słowa o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa (hasło ’HOŁD’):

 

    „O złożeniu hołdu człowieczemu królowi wspomniał Jezus w pewnej przypowieści (Mt 18:26). Najprawdopodobniej tego rodzaju hołd złożyli astrolodzy Jezusowi jako ‘narodzonemu królowi Żydów’; taki też hołd rzekomo chciał mu oddać Herod, a szyderczo również żołnierze przed zawieszeniem go na palu. Bez wątpienia nikt z nich nie uznawał go za Boga czy bóstwo (Mt 2:2. 8; Mk 15:19)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 825).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż zapytajmy, dlaczego słownik Towarzystwa Strażnica podaje, że hołd składany Jezusowi miał być „najprawdopodobniej” taki, jaki był złożony w przypowieści zwykłemu królowi? Widać tu jakąś niepewność autorów słownika, co do swego wniosku. I słusznie, bo Jezus to nie ‘zwykły król’, ale taki, przed którym „król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima” Mt 2:3. Mało tego, to Król na którego obecność wskazywało nadzwyczajne zjawisko - gwiazda. Właścicielem gwiazd jest Bóg (Iz 40:26), zaś Mt 2:2 mówi o „jego [Jezusa] gwieździe” (por. Lb 24:17). Wiemy zaś, że wszystko co należy do Ojca, a więc i gwiazdy, posiada też Syn (J 17:10).

    Prócz tego, Herod wypytywał nie tylko o króla, ale o kogoś więcej, o Mesjasza (Mt 2:4)!

    Tego Króla-Władcę zapowiadał prorok (Mt 2:5-6). Fragment, który o Nim zacytowali uczeni Herodowi, nie wszystko jeszcze ukazał (Mi 5:1 por. Mt 2:6). Ale gdy przeczytamy sobie dalsze słowa proroka Micheasza, to dopiero zdamy sobie sprawę z tego, że mowa jest tu o osobie Bożej i zarazem Królu Niebieskim:

    „a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności (...) paść będzie mocą Jahwe, przez majestat Boga swego, Jahwe” Mi 5:1-3.

    Widać teraz, że ten urodzony jako człowiek Król, który jest małym dzieckiem i nazywa Jahwe ‘swym Bogiem’, jest zarazem osobą Bożą istniejącą od wieczności i posiadającą „moc Jahwe”, a więc wszechmoc.

    Takiemu to Boskiemu Królowi mieli złożyć pokłon, cześć i hołd Mędrcy, a obawiał się Go Herod i Jerozolima cała. Czy można więc przyrównywać ten hołd, do tego z przypowieści Jezusa? Chyba słownik Towarzystwa Strażnica pomylił się z tym swoim „najprawdopodobniej”.

    Prócz tego, gdy mowa jest powtórnie o hołdzie Mędrców, to napisane jest, że prócz pokłonów złożyli mu oni dary (Mt 2:11). O nich zaś komentarz biblijny mówi następująco:

 

    „Niektórzy są przekonani, iż wymienione dary mają charakter symboliczny: dla podkreślenia godności królewskiej (złoto) Dziecięcia, Jego pochodzenia Bożego i godności arcykapłańskiej (kadzidło) oraz Jego człowieczeństwa zapowiadając swą symboliką gorycz przyszłej męki, a przede wszystkim Jego pogrzeb (mirra)” („Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. J. Homerski, Poznań-Warszawa 1979 s. 90).

 

    Co do żołnierzy, którzy składali „Mu hołd” (Mk 15:19), to rzeczywiście nazywali Jezusa tylko „królem żydowskim” (Mk 15:18), ale już na krzyżu, gdy dojrzeli ‘znaki’ (Mk 15:33, Mt 27:54), wraz z dowódcą powiedzieli: „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” Mt 27:54 por. Mk 15:39. Wiemy zaś, że ewangeliczne określenie „Syn Boży” jest wymienne z terminem „Bóg” (np. J 20:31 por. J 20:28; „Jednorodzony Syn Boży” J 3:18 por. „Jednorodzony Bóg” J 1:18). Widzimy więc, że żołnierze, choć nieświadomie i nieszczerze, ale złożyli Chrystusowi nie tylko hołd królewski, ale i Boską cześć.

 

    Dalsze omówienie tego tematu znajdziemy w części drugiej tego artykułu.

 

 

 

1.7. Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu omówiliśmy między innymi historię czci dla Jezusa w wierzeniach Świadków Jehowy. Wspomnieliśmy o zastąpieniu przez nich tej „czci” z czasem „hołdem” i „szacunkiem” dla Chrystusa, pozostawiając „cześć” i „uwielbienie”, tylko dla Boga. Rozpoczęliśmy też polemikę na temat czci dla Jezusa ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006). Tu będziemy ją kontynuować, włączając też szerzej w nią sprawę tekstu Hbr 1:6 i greckiego słowa proskyneo (cześć, hołd, pokłon). Na końcu zamieścimy też dodatek pt. „Cześć dla Jezusa według pism wczesnochrześcijańskich”, który choć nie wiąże się z zawartością słownika Towarzystwa Strażnica, to jednak uzupełni naszą wiedzę w tej kwestii.

 

Cześć dla Jezusa i Hbr 1:6

 

    1) Oto stwierdzenia o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa ze słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica:

    „Choć w niektórych przekładach słowo proskyneo w powiązaniu z Jezusem bywa tłumaczone na ‘oddawać cześć’, fakty nie dają podstaw do takiego rozumienia tego wyrazu. Okoliczności, w których Jezus odbierał hołd, przypominały wcześniejsze sytuacje, kiedy oddawano hołd królom i prorokom (por. Mt 8:2; 9:18; 15:25; 20:20 z 1Sm 25:23, 24; 2Sm 14:4-7; 1Kl 1:16; 2Kl 4:36, 37). Nawet to, co mówiono wtedy do Jezusa, dowodzi, że składano mu hołd nie jako Bogu czy Bóstwu, lecz jako przedstawicielowi Boga - ‘Synowi Bożemu’, zapowiedzianemu ‘Synowi Człowieczemu’, Mesjaszowi dysponującemu władzą od Boga. Często też chodziło o wyrażenie - podobnie jak w dawniejszych czasach - wdzięczności za objawienie od Boga lub jakąś łaskę (Mt 14:32, 33; 28:5-10, 16-18; Łk 24:50-52; Jn 9:35, 38)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 825, hasło ’HOŁD’).

 

    Co możemy powiedzieć o tych stwierdzeniach? Otóż przypomnijmy na początek, że Świadkowie Jehowy sami, jak widzieliśmy wcześniej (patrz pkt 2 w części I), w Ap 5:14, przetłumaczyli w swej Biblii greckie proskyneo na „cześć”, w stosunku do Baranka i Ojca! Dlaczego więc piszą, że „fakty nie dają podstaw do takiego rozumienia tego wyrazu”? Mało tego, sami poniżej w słowniku nie wykluczają, że proskyneo oznacza „cześć”: „Jeśli więc uznać, że aniołowie ‘oddają cześć’ Synowi, to w rzeczywistości za jego pośrednictwem oddają ją Jehowie...” (t. I, s. 826). Prócz tego ich angielska Biblia z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984) w przypisie do Hbr 1:6 podaje, że można również umieścić w tym wersecie angielskie słowo worship, czyli „cześć”, „wielbienie”.

    Dodajmy tu, że publikacje Towarzystwa Strażnica, omawiając Ap 5:14 zdają się prawie nie zauważać, że mówi on też o czci dla Jezusa, lub pomijają Go (patrz „Wspaniały finał Objawienie bliski!” 1993 s. 89; „Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2000 t. I, s. 270; Strażnice: Nr 2, 1957 s. 21; Nr 9, 1957 s. 22; Nr 12, 1998 s. 16; Nr 17, 1998 s. 9; Nr 1, 2000 s. 16). Wyjątek stanowi tu Strażnica Rok CI [1980] Nr 12 s. 20, która wymienia Jezusa i Jehowę jako przyjmujących „pokłon” (ang. odpowiednik ma tu słowo „worshiped” [cześć] Strażnica 15 sierpień 1979 r. s. 7).

    Nie wiadomo też dlaczego omawiany słownik przyrównuje hołd dla Jezusa do pokłonów dla ziemskich królów, często grzesznych, oraz dla proroków. Przecież Syn Boży powiedział: „a oto tu jest coś więcej niż [król] Salomon” Mt 12:42. Podobnie Chrystus mówił o sobie i świątyni Jahwe, przed którą składano pokłon i czczono ją (Ps 5:8 i 138:2 [proskyneo], Kpł 26:2): „Tu jest coś większego niż świątynia” Mt 12:6.

    Natomiast co do proroków, Biblia wyraźnie odróżnia ich od Syna Bożego - Dziedzica wszechświata:

    „przemawiał niegdyś Bóg przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat” Hbr 1:1-2.

    Czy można więc porównywać hołd dla Jezusa, z pokłonami dla królów i proroków?

    Mało tego, kilka linijek niżej, słownik Świadków Jehowy sam stwierdza, że „Hołd składany tym osobom był tylko obrazem hołdu należnego Chrystusowi” (t. I, s. 825).

    Ciekawe, że słownik Towarzystwa Strażnica nie starał się ukazać podobieństw między pokłonami dla królów i proroków, a hołdem dla Boga. Zapewne by znalazły się takie wspólne elementy w tych formach wyrażania czci. To jednak pozostawiamy do indywidualnego rozważenia, bo nie jest to przedmiotem naszej analizy.

    Czy rzeczywiście hołd dla Jezusa prawie niczym nie różnił się od pokłonów dla królów i proroków?

    Aby zauważyć jak różnorodnych form w opisie hołdu dla Chrystusa użyli ewangeliści, pokażemy to w tabeli. I nie chodzi tu wyłącznie o słowo proskyneo, bo te tylko wymienia słownik Towarzystwa Strażnica. My zaś odwołamy się poniżej także do innych terminów greckich.

    Polskie słowa w tabeli oddamy według Biblii Tysiąclecia (wyd. III), a zwroty greckie, czasem dosłownie według greckiego tekstu biblijnego (np. peson epi prosopon), a czasem w postaci słownikowej (np. proskyneo). W kilku przypadkach (zdania dłuższe) rezygnujemy z cytowania tekstu greckiego (np. J 18:6 - „Skoro więc rzekł do nich: ‘Ja jestem’, cofnęli się i upadli na ziemię”).

 

Mateusz

Marek

Łukasz

Jan

Mt 2:2, 8, 11 - proskyneo (pokłon);

 

 

 

Mt 8:2 - proskyneo (upadł przed Nim);

Mk 1:40 - gonypedeo (upadł na kolana);

Łk 5:12 - peson epi prosopon (upadł na twarz);

 

Mt 9:18 - proskyneo (pokłon);

Mk 5:22 - piptei pros tous podas (upadł do nóg);

Łk 8:41 - peson para tous podas (upadł do nóg);

 

Mt 14:33 - proskyneo (upadli przed Nim);

 

 

 

Mt 15:25 - proskyneo (upadła przed Nim);

Mk 7:25 - prosepesen pros tous podas (upadła do nóg);

 

 

Mt 17:6 - epesas epi prosopon (upadli na twarz);

 

 

 

Mt 17:14 - gonypedeo (padając na kolana);

 

 

 

Mt 20:20 - proskyneo (pokłon);

 

 

 

Mt 21:8-9 - „tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. (...) wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!”;

Mk 11:8-9 - „Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: ‘Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie (...) Hosanna na wysokościach!’”;

Łk 19:36, 38 - „Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. (...) I wołali głośno: ‘Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach’”;

J 12:13 - „[Tłum] wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie, oraz: ‘Król izraelski!’”;

Mt 27:29 - gonypedeo (przyklękali przed Nim);

Mk 15:19 - tithentes ta gonata (przyklękając) i proskyneo (oddawali hołd);

 

 

Mt 28:9 - ekratesan autou tous podas (objęły Go za nogi) i proskyneo (pokłon);

 

 

 

Mt 28:17 - proskyneo (pokłon);

 

 

 

 

Mk 3:11 - prosepipton auto kai ekradzon legontes hoti sy ei ho hyios tou Theou (padały przed Nim i wołały: ‘Ty jesteś Syn Boży’);

 

 

 

Mk 5:6 - proskyneo (pokłon);

Łk 8:28 - prosepesen auto (upadł przed Nim);

 

 

Mk 5:33 - prosepesen auto (upadła przed Nim);

Łk 8:47 - prospesousa auto (upadłszy przed Nim);

 

 

Mk 9:15 - „podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go”;

 

 

 

Mk 10:17 gonypedeo - (upadł na kolana);

 

 

 

 

Łk 4:15 doksadzo - (wysławiany);

 

 

 

Łk 5:8 - prosepesen tois gonasin (przypadł do kolan);

 

 

 

Łk 7:38 - „stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała olejkiem”;

 

 

 

Łk 7:45-46 - „Nie dałeś Mi pocałunku; a ona (...) nie przestaje całować nóg moich (...) olejkiem namaściła moje nogi”;

 

 

 

Łk 8:35 - para tous podas (u stóp);

 

 

 

Łk 10:39 - pros tous podas (u stóp);

 

 

 

Łk 17:16 - epesen epi prosopon para tous podas autos euchariston auto (upadł na twarz do Jego nóg i dziękował Mu);

 

 

 

Łk 24:52 - proskyneo (pokłon);

 

 

 

 

J 4:44 - time (doznawać czci);

 

 

 

J 5:23 - timao (oddawali cześć);

 

 

 

J 9:38 - proskyneo (pokłon);

 

 

 

J 11:2 - „namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi”;

 

 

 

J 11:32 - epesen autou pros tous podas (upadła Mu do nóg);

 

 

 

J 12:3 - „namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła”;

 

 

 

J 18:6 - „Skoro więc rzekł do nich: ‘Ja jestem’, cofnęli się i upadli na ziemię”;

 

    Uzupełnijmy też tę tabelę innymi, nie zamieszczonymi w niej terminami. Dotyczy to np. określeń „otaczany chwałą”, „wysławiany”, „uwielbiony” (J 11:4, 13:31, Łk 4:15, J 12:23, 17:10), a które wywodzą się od słowa greckiego doksadzo.

    Wspomnijmy też o „miłowaniu” (agapao) Jezusa (J 8:42, 14:15, 21, 23-24, 28, 21:15-16, Ef 6:24, Jk 1:12, 1P 1:8).

    Prócz powyższych różnorodnych ewangelicznych form oddawania hołdu, pokłonów, czci i szacunku Chrystusowi mamy też kilka fragmentów dotyczących powyższego z innych ksiąg Nowego Testamentu. Oto one:

    Dz 9:4, 22:7, 26:14 - „[Paweł] upadł [upadłem] na ziemię [przed Panem]”;

    Flp 2:10 - „aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem - ku chwale Boga Ojca”;

    2Tm 4:18 - doksa (chwała);

    Hbr 1:6 - proskyneo (pokłon);

    Hbr 2:7 i 9 - doksa i time (chwała i cześć);

    Hbr 3:3 - doksa i time (cześć i cześć);

    Hbr 13:21 - doksa (chwała);

    2P 1:17 - time i doksa (cześć i chwała);

    2P 3:18 - doksa (chwała);

    Ap 1:6 - doksa (chwała);

    Ap 1:17 - epesa pros tous podas autou (do stóp Jego upadłem);

    Ap 5:8-9 - „czworo Zwierząt i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem (...) I taką nową pieśń śpiewają: ‘Godzien jesteś...’”;

    Ap 5:12 - „Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę [dynamis] i bogactwo [plouton], i mądrość [sofia], i moc [ischys], i cześć [time], i chwałę [doksa], i błogosławieństwo [eulogia]”;

    Ap 5:13-14 - „Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo [eulogia] i cześć [time], i chwała [doksa], i moc [kratos], na wieki wieków! (...) Starcy zaś upadli i oddali pokłon [proskyneo]”;

    Ap 22:3 - „I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć [latreuo] oddawali”.

 

    Wspomnieliśmy też, że słownik Towarzystwa Strażnica porównuje hołd dla Jezusa z pokłonami dla królów i proroków, natomiast nie chce zestawiać go z hołdem i czcią dla Boga Ojca. My zaś to zrobimy.

    Przykładowo termin proskyneo, w stosunku do Ojca Jezusa, zastosowany jest w następujących miejscach Nowego Testamentu:

    Mt 4:10, Łk 4:8, J 4:20-24, 12:20, Dz 8:27, 24:11, 1Kor 14:25, Hbr 11:21, Ap 4:10, 7:11, 5:14 (Bóg i Baranek), 11:1, 11:16, 14:7, 15:4, 19:4, 19:10, 22:9.

    Każdy łatwo zauważy, że wiele z tych fragmentów dotyczących Boga Ojca odpowiada urywkom o Synu Bożym. Przykładowo termin proskyneo w Mt 4:10 jest tym samym co w Hbr 1:6, a w Ap 5:14 zastosowano go do obu osób Bożych razem!

    Mało tego, dotyczy to też innych terminów, które podaliśmy w tabeli. Przykładowo określenie epesas epi prosopon (upadli na twarz) z Mt 17:6, dotyczące Jezusa, jest identyczne jak w Mt 26:39, gdzie jest odniesione ono do Ojca (epesen epi prosopon, tzn. upadł na twarz).

    To samo dotyczy np. tekstu J 5:23 i zawartego w nim greckiego słowa timao (cześć, szacunek) odniesionego do Ojca i Syna.

    Kolejny przykład to słowa J 13:31, gdzie jest napisane, że Jezus i Ojciec są „otoczeni chwałą” (doksadzo).

    Inne teksty o hołdzie i czci, wraz ze słowami greckimi zastosowanymi zarówno do Syna jak i do Ojca, podaliśmy w pierwszej części tego artykułu (pkt 1) i tam odsyłamy zainteresowanych [patrz Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)].

    Prócz tego mamy „miłować” (agapao) tak samo Jezusa (J 8:42, 14:15, 21, 23-24, 28, 21:15-16, Ef 6:24, Jk 1:12, 1P 1:8), jak i Boga (Mt 22:37, Mk 12:30, Łk 10:27, Rz 8:28, 1Kor 2:9, 8:3, Jk 2:5, 1J 4:10, 20-21, 5:1-2).

    Szczególny hołd dla Jezusa potwierdza też jego „podwójne podkreślenie”. Ale nie to jest odróżniające go od pokłonów dla królów i proroków, lecz jest nim „dodatkowe” podziękowanie i wyznanie, że Jezus jest Synem Bożym! Podobnie, jak zobaczymy to poniżej, dziękowano Jahwe i wyznawano Jego Bóstwo. Oto przykłady:

    „objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon” Mt 28:9 (ekratesan autou tous podas [objęły Go za nogi] i proskyneo [pokłon]);

    „upadł na twarz do Jego nóg i dziękował Mu” Łk 17:16 (epesen epi prosopon para tous podas autos euchariston auto); (por. Rdz 24:48 - oddanie pokłonu Bogu i podziękowanie Mu); por. Ap 5:13-14;

    „upadli [proskyneo] przed Nim, mówiąc: ‘Prawdziwie jesteś Synem Bożym’” Mt 14:33; (por. Rdz 24:26-27 - oddanie pokłonu Jahwe i wyznanie, że jest On Bogiem);

    „padały przed Nim i wołały: ‘Ty jesteś Syn Boży’” Mk 3:11 (prosepipton auto kai ekradzon legontes hoti sy ei ho hyios tou Theou);

    „wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży (...) upadła Mu do nóg [epesen autou pros tous podas]” J 11:27, 32.

    „przyklękając [tithentes ta gonata] oddawali Mu hołd [proskyneo]” (Mk 15:19), „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” Mt 27:54, „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” Mk 15:39.

    O tym, że hołd składany Jezusowi był niezwykły, świadczą też pewne opisy w Nowym Testamencie. Przykładowo Łukasz jakby celowo „miesza” hołd dla Jezusa, z czcią dla Boga. Pisze on bowiem:

    „[Samarytanin] upadł na twarz do Jego nóg i dziękował Mu (...) Jezus rzekł: (...) Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu” Łk 17:16-18.

    Inny przykład:

    „A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: ‘Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój’. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei...” Łk 7:16-17.

    Kolejny przykład:

    „zastali człowieka (...) siedzącego u nóg Jezusa. (...) Lecz [Jezus] odprawił go słowami: ‘Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą’. Poszedł więc i głosił po całym mieście wszystko, co Jezus mu uczynił” Łk 8:35 i 39 (por. Mk 5:19-20).

    Patrz też Łk 9:42-43 (por. Mt 17:14 i Mk 9:15, gdzie wspomniano, że wcześniej złożono pokłon Jezusowi i podziwiano Go), Łk 18:42-43.

    Na koniec jeszcze raz wracamy do słowa proskyneo. Otóż tekst Łk 24:51-52 może ukazywać, że Jezus, któremu złożono pokłon, otrzymał tym samym hołd Boski, czyli cześć. Wskazuje na to fakt, że Chrystus mógł być już niewidziany (jak Bóg), gdy Mu się kłaniano (na co też może wskazywać tekst Dz 1:9-10): „A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy” Łk 24:51-52.

    Nie był to więc, jak widać, hołd taki jak dla króla ziemskiego, proroka czy anioła, któremu nie wolno było go składać (Ap 19:10, 22:8-9).

 

    2) Oto kolejne słowa o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa z omawianej publikacji Świadków Jehowy (pomijamy tu fragment ze słownika, który mówi o pokłonach dla ludzi):

    „Z Hebrajczyków 1:6 wynika, że wskrzeszonemu Jezusowi składają hołd nawet aniołowie. Występujące w tym wersecie słowo proskyneo niektórzy tłumaczą na ‘oddawać cześć’ (BWP), a inni na ‘składać pokłon’ (BT, Bw) lub ‘padać na twarz’ (Bp). Bez względu jednak na to, jak przełożono owo greckie słowo, jego znaczenie musi harmonizować z resztą Pisma Świętego. Sam Jezus stanowczo oświadczył Szatanowi: ‘Jehowę, twego Boga, masz czcić [forma słowa proskyneo] i tylko dla niego masz pełnić świętą służbę’ (Mt 4:8-10; Łk 4:7, 8). Również anioł (aniołowie) powiedział do Jana: ‘Oddaj cześć Bogu’ (Obj 19:10; 22:9), a było to już po wskrzeszeniu i wyniesieniu do chwały Jezusa, co dowodzi, że w tej kwestii nic się nie zmieniło” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 826, hasło ’HOŁD’).

 

    Cóż powiemy o powyższym? Otóż rzeczywiście liczne przekłady biblijne używają w Hbr 1:6 różnych słów by ukazać Boski hołd dla Jezusa (tuż obok w Hbr 1:8-9 nazwany jest On „Bogiem”, a w Hbr 1:10 „Panem”). Wymieńmy tu jeszcze inne znane Nowe Testamenty.

    Pierwszy to tekst Towarzystwa Strażnica, które od 1950 r. aż do około 1970-1971 r. następująco oddawało Hbr 1:6 w swej Biblii:

    „And let all God’s angels worship him” (New World Translation of the Christian Greek Scriptures 1950; The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1969).

    Ten sam tekst po polsku wyglądał następująco:

    „‘I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży’ (NW)” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 17 s. 22; ang. Strażnica z 15.11.1970 r. s. 702).

    Obecny tekst Hbr 1:6 Towarzystwa Strażnica to:

    „I niech mu złożą hołd [w ang. obeisance] wszyscy aniołowie Boży” („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997).

    Zaś angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984) w przypisie do Hbr 1:6 podaje, że można również umieścić w tym wersecie angielskie słowo worship, czyli „cześć”, „wielbienie”.

    O co więc chodzi Towarzystwu Strażnica?

 

    Oto inne, najbardziej znane polskie Nowe Testamenty i ich słowa z Hbr 1:6 (prócz wymienionych powyżej BT, BP, BW i BWP). Mamy w nich terminy: „cześć”, „hołd”, „pokłon”, „pokłonić się”, „kłaniać się”:

    „Niech mu cześć oddają wszyscy aniołowie Boży” (NT ks. Dąbrowski, 1965; podobnie NT ks. Dąbrowski z Wulgaty, 1963);

    „Niech Mu oddają cześć wszyscy aniołowie Boży” (NT ks. Romaniuk, 1989);

    „Niech mu oddadzą hołd wszyscy aniołowie Boży” (NT „Współczesny Przekład” 1991);

    „A niech się mu oddają pokłon wszyscy Aniołowie Boży” („Nowy Testament” 1881 [uwspółcześniony NT z Biblii Gdańskiej z 1632 r.]).

    „Niech wszyscy aniołowie Boży pokłon mu oddadzą” (NT ks. Kowalski, 1957);

    „I niech się pokłonią Mu wszyscy zwiastuni Boga” („Grecko-polski Nowy Testament wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi” tłum. ks. prof. dr hab. R. Popowski SDB, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993).

    „Niech Mu się pokłonią wszyscy aniołowie Boga” („Pismo Świętego Nowego Testamentu i Psalmy, przekład ekumeniczny z języków oryginalnych” 2001);

    „A niech się mu kłaniają wszyscy Aniołowie Boży” („Biblia Gdańska” 1632);

    „Niech się mu kłaniają wszyscy aniołowie Boży” (komentarz KUL do Hbr, 1959);

    „I niech mu się kłaniają wszyscy aniołowie boży” (NT ks. Wujek 1989);

    „Niech Mu kłaniają się wszyscy aniołowie Boga” („Słowo Życia. Nowy Testament” 1989);

 

    W dalszym fragmencie omawiany słownik podaje, że Jezus nakazał „Jehowę, twego Boga, masz czcić [forma słowa proskyneo] (...) (Mt 4:10...)”, ale przecież w Hbr 1:6 Bóg mówi tak samo jak Chrystus: „Niech mu [Jezusowi] cześć oddają [proskyneo]...” (ks. Dąbrowski). Z tych zdań wynika tylko równość hołdu dla obu osób Bożych, a nie różnica między pokłonami dla nich! I nawet gdy Jezus mówi, że tylko Bogu należy się cześć, to Ojciec może wbrew sceptykom powiedzieć, że mają ją oddawać Synowi wszyscy aniołowie i ludzie. Mało tego, choć Bóg powiedział że, „chwały mojej nie odstąpię innemu” (Iz 42:8), to jednak o Synu Biblia mówi: „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca” J 1:14 por. J 17:5. Zaś tekst Mt 16:27 mówi o Synu, że powróci w „chwale Ojca swego z aniołami swoimi”.

    Następnie słownik Towarzystwa Strażnica sugeruje, czy nawet stwierdza, że anioł zakazał oddawania czci Jezusowi: „anioł (...) powiedział do Jana: ‘Oddaj cześć Bogu’ (Obj 19:10; 22:9), a było to już po wskrzeszeniu i wyniesieniu do chwały Jezusa, co dowodzi, że w tej kwestii nic się nie zmieniło”.

    Czy rzeczywiście nic się nie zmieniło? Wręcz przeciwnie! Jezus jest ‘Panem i Bogiem’ (J 20:28) i jeśli mamy oddawać pokłony i cześć Bogu, to i Jego Synowi, który jest „Jednorodzonym Bogiem” J 1:18. Tak właśnie uczynił Jan: „do stóp Jego upadłem” (Ap 1:17). I tu go nikt nie wstrzymywał, jak wtedy, gdy chciał oddać pokłon aniołowi (Ap 19:10, 22:8-9)! Identycznie jak Jan postępują aniołowie według tekstu Hbr 1:6, oraz inne postacie z Ap 5:8, które „upadły przed Barankiem” i które przed Bogiem i Barankiem „upadły i oddały pokłon [proskyneo]” Ap 5:14 (patrz też Flp 2:10). Wspomnieliśmy też powyżej, że np. tekst Mt 28:9 podwójnie podkreślił hołd dla zmartwychwstałego Jezusa: „objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon”.

    Widzimy więc że wszystko „harmonizuje się” tu z resztą Pisma Świętego, jak chce tego Towarzystwo Strażnica.

    Mało tego, tak też interpretowali powyższe teksty chrześcijanie pierwszych wieków. Przykładowo Cyprian (ur. 200) zamieszcza, prawdopodobnie za jakimś starołacińskim tłumaczeniem Biblii, zdanie o Ap 22:9, którego treść jest wyrazem oddawania czci Jezusowi w jego czasach:

    „Bóg Ojciec przykazał czcić swego Syna, a apostoł Paweł, pomny bożego przykazania, mówi: ‘Bóg wywyższył go i darował mu imię, które jest nad wszelkie imię, aby na imię Jezusowe wszelkie kolano klękało, niebieskich, ziemskich i podziemnych’ (Flp 2:9-10). A w Objawieniu anioł sprzeciwia się Janowi, chcącemu oddać mu pokłon, i mówi: ‘Patrz, żebyś nie czynił, bom jest współsługa twój i braci twoich. Jezusowi Panu się kłaniaj’ [Ap 22:9]. Jakiż Pan Jezus, i jak wielka jego cierpliwość, że odbierając cześć w niebie, jeszcze nie jest mszczony na ziemi!” („O pożytku cierpliwości” 24).

    Jeszcze tylko na koniec przypomnijmy, że wśród powyższych zdań z omawianego słownika, w starszym jego wydaniu (Aid to Bible Understanding 1971) znajdowało się zdanie (później usunięte z nowego słownika), które dopuszczało, choć „wyjątkową” i „względną” cześć dla Jezusa. Oto ono:

    „If the rendering ‘worship’ is preferred, then it must be understood that such ‘worship’ is only of a relative kind” (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1242, hasło Obeisance).

    Zdanie to przetłumaczyliśmy następująco:

    „Gdyby przyjąć tłumaczenie ‘wielbić’ [lub ‘czcić’], wtedy musi być rozumiane, że takie ‘wielbienie’ [lub ‘cześć’] jest tylko względne”.

 

    3) Oto ostatni fragment o hołdzie i kwestionowanej czci dla Chrystusa ze słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica:

    „To prawda, że Psalm 97 - który apostoł niewątpliwie przytoczył w Hebrajczyków 1:6 i odniósł do Chrystusa Jezusa - mówi o kłanianiu się Jehowie Bogu (Ps 97:1, 7). Jednak wcześniej Paweł wykazał, że zmartwychwstały Chrystus jest ‘odbiciem chwały Boga i dokładnym wyobrażeniem samej jego istoty’ (Heb 1:1-3). Jeśli więc uznać, że aniołowie ‘oddają cześć’ Synowi, to w rzeczywistości za jego pośrednictwem oddają ją Jehowie Bogu, Najwyższemu Władcy, ‘Temu, który uczynił niebo i ziemię, i morze, i źródła wód’ (Obj 4:10, 11; 7:11, 12; 11:16, 17; 14:7; por. 1Kn 29:20; Obj 5:13, 14; 21:22). Z drugiej strony zwroty ‘oddawać pokłon’ czy ‘padać na twarz’ (zamiast ‘oddawać cześć’) są całkowicie zgodne ze znaczeniem hebrajskiego hisztachawach użytego w Psalmie 97:7 oraz greckiego proskyneo w Hebrajczyków 1:6, gdyż wydobywają ich podstawowy sens” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 826, hasło ’HOŁD’).

 

    Co powiemy o tym fragmencie? Otóż słownik Towarzystwa Strażnica przyznaje, że w Hbr 1:6 odniesiono słowa Ps 97:7 do Jezusa, które w Psalmie dotyczyły Jahwe (por. Ps 97:1). Zaraz jednak dodaje, że Chrystus jest tylko „odbiciem chwały Boga...”. Ale to nam wystarczy, że nawet Ten, który jest tylko „odbiciem chwały Boga...” otrzymuje taki sam hołd jak Bóg i odniesiony jest do Niego ten sam werset biblijny. I choćby nie wiem ile Towarzystwo Strażnica napisało na ten temat, to widać wyraźnie, że oba hołdy, dla Boga i Syna są identyczne, od wszystkich aniołów Bożych. Tu tylko małe wtrącenie. Jezus jest nie tylko ‘odbiciem chwały Boga’, ale i „prawdziwą światłością” (J 1:9) oraz ‘Bogiem i Panem’ (J 20:28, Hbr 1:8-10).

    W dalszym fragmencie omawiany słownik ‘sugeruje’, że tą „cześć” w Hbr 1:6 aniołowie w rzeczywistości oddają Bogu za „pośrednictwem” Jezusa. Tutaj trzeba przypomnieć, że Chrystus jest ‘pośrednikiem między Bogiem a ludźmi’ (1Tm 2:5), a nie między ‘Bogiem a aniołami’.

    Nic nie upoważnia nas do twierdzenia, że pokłony z Hbr 1:6 są dla Boga poprzez Jezusa, gdyż np. w Ap 5:13-14 są one dla obu wspólne. Widać wobec tego, że według Hbr 1:6 i Ps 97:7 także cześć dla obu osób Bożych jest identyczna i wspólna.

    Prócz tego Hbr 1:6 nie mówi o czci dla Boga, lecz cały fragment (Hbr 1:5-14) ukazuje wyższość Syna nad aniołami, a więc jakby ‘przeciwstawia się’ Go im. Nawiasem mówiąc, Jezus nie może być aniołem, czy archaniołem Michałem, jak uczy omawiany słownik (patrz t. II, s. 42-43), bo przecież im zabroniono przyjmowania pokłonów (Ap 19:10, 22:8-9), a On odbierał je (Mt 28:9, Hbr 1:6, Ap 1:17).

    Tekst Hbr 1:6 nawiązuje nie tylko do Ps 97:7, ale i do Pwt 32:43. Słowa te według przypisu w Biblii Tysiąclecia, w jednym z hebrajskich rękopisów i w Septuagincie wyglądają następująco: „Sławcie, niebiosa, Jahwe, oddajcie Mu pokłon, synowie Boży (= aniołowie)” (BT wyd. II, przypis do Pwt 32:43). Omawiany słownik o tym nie wspomina, natomiast podawała to Strażnica Nr 8, 1991 s. 12-13.

    Towarzystwo Strażnica przypomina nam też w swym słowniku, że to Bóg „uczynił niebo i ziemię” i Jemu należy się cześć. Ale przecież sąsiedni fragment do Hbr 1:6 mówi, że Chrystus jest także Panem i Stwórcą: „Tyś, Panie, na początku osadził ziemię, dziełem też rąk Twoich są niebiosa” Hbr 1:10. Jezus jest też Bogiem (Hbr 1:8-9, J 20:28).

    I wreszcie ostatnia sprawa ze słownika. Jeśli, jak podaje on, zwroty ‘oddawać pokłon’ czy ‘padać na twarz’, zamiast ‘oddawać cześć’, są całkowicie zgodne ze znaczeniem hebrajskiego słowa hisztachawach użytego w Ps 97:7 oraz greckiego terminu proskyneo z Hbr 1:6, gdyż wydobywają ich podstawowy sens, to wobec tego również zwroty te (‘oddawać pokłon’, ‘padać na twarz’) stosowane w Ps 97:7 dotyczą Boga. Znaczy to, że pokłony dla Syna Bożego są identyczne jak dla Ojca, albo nawet wspólne dla nich, jak to pokazuje Ap 5:14.

 

    Ponieważ omawiany słownik (t. I, s. 825) wspomina też o pokłonach dla ludzi, my także, choć w kilku zdaniach, do tego nawiążemy. Otóż, co jeszcze potwierdza nam, że pokłony składane Jezusowi były wyrazem boskiej czci dla Niego? Mianowicie to, że Dz 10:25 mówią o tym, że Korneliusz oddał Piotrowi pokłon. Ale nie był to zwykły pokłon, bo Piotr na to powiedział: „Wstań, ja też jestem człowiekiem” Dz 10:26. Widać, że nie chciał on przyjmować pokłonu jako wyrazu czci, który należy się Bogu, bo Piotr był tylko człowiekiem. Natomiast Jezus będąc człowiekiem i przyjmując pokłony od ludzi, nie upominał ich, czyli potwierdzał swój boski majestat. Jeśli więc do Piotra kierowany był pokłon jako wyraz czci, to tym bardziej kierowane do Chrystusa pokłony miały taki charakter.

 

Cześć dla Jezusa według pism wczesnochrześcijańskich

 

    Kończąc omawiać temat czci dla Jezusa wskażemy jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wypowiadano się o niej. Towarzystwo Strażnica bowiem wprowadziło swój zwyczaj negowania oddawania czci Chrystusowi dopiero w XX wieku, nie informując też, jaka praktyka istniała wśród uczniów apostolskich i ich następców. Nie wspomniało też ani słowem w swym słowniku o tej sprawie. Oto świadectwa z historii chrześcijaństwa:

    Klemens Rzymski (†101) - „Czcijmy Pana Jezusa Chrystusa, którego krew została za nas wylana, szanujmy naszych zwierzchników, poważajmy starszych” („List do Koryntian” 21:6).

 

    Ignacy Antiocheński (†107) - „Wielbię Jezusa Chrystusa Boga, który uczynił was tak mądrymi” („Do Kościoła w Smyrnie” 1:1).

 

    Hymn Gloria („Chwała na wysokości Bogu...”) wprowadzony do liturgii przez papieża Telesfora (125-36) - „Chwalimy Cię, Błogosławimy Cię, Wielbimy Cię, Wysławiamy Cię, Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja (...) Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste, Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca (...) Albowiem tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca, Amen”.

 

    Hymn Phos hilaron (II w.) - „ku czci Twojej, Boże Ojcze, Synu i Duchu Świętości, śpiewamy boś godzien jest tego o Panie”.

 

    Męczeństwo św. Polikarpa” (†155) - „Jemu składamy hołd naszej adoracji, gdyż jest Synem Bożym, męczenników zaś kochamy jako uczniów i naśladowców Pana...” (17:3).

    „[Polikarp modlił się:] ‘Dlatego też za wszystko Cię chwalę, błogosławię, wielbię przez Arcykapłana wiecznego i niebieskiego, Jezusa Chrystusa Twego Syna umiłowanego, przez którego Tobie z Nim razem i z Duchem Świętym chwała i teraz i na przyszłe wieki. Amen’.” („Męczeństwo św. Polikarpa” 14:3).

    „Przeczytawszy ten list poślijcie go zatem braciom w miastach dalej położonych, aby i oni wielbili Pana, który powołuje wybranych spośród sług swoich” („Męczeństwo św. Polikarpa” 20:1).

    „Królem zaś na wieki Pan nasz, Jezus Chrystus. Jemu chwała, cześć, majestat, tron wieczny z pokolenia na pokolenie. Amen” („Męczeństwo św. Polikarpa” 21:1).

 

    Justyn Męczennik (ur. 100) - „Zarówno Jemu samemu, jak Jego Synowi, którego do nas posłał (...) składamy uwielbienie i pokłon, oddając im cześć zgodną z rozumem i prawdą” („Apologia” I:6,2).

    „Wykażemy Wam również, że z całą słusznością cześć oddajemy Temu, który nas tych rzeczy nauczył i dla tego się właśnie narodził, Jezusowi Chrystusowi...” („Apologia” I:13,3).

    „Czy myślicie, że według Pism czcić i nazywać Panem Bogiem należy kogo innego oprócz Stwórcy tego wszechświata oraz Chrystusa” („Dialog z Żydem Tryfonem” 68:3).

    „Jeśli im wreszcie przytaczamy Pisma, które wam już podałem, wskazujące jak najwyraźniej na to, że Chrystus jest podległy cierpieniom, że Go należy czcić i że jest Bogiem, muszą wprawdzie przyznać, że one się odnoszą do Chrystusa, ale śmią twierdzić, że ten Jezus nie jest Chrystusem, a jednak uznają, że Bóg przyjdzie, by cierpieć, królować i cześć odbierać” („Dialog z Żydem Tryfonem” 68:9).

    „Albowiem po Bogu czcimy i miłujemy Słowo, pochodzące od Boga niezrodzonego i niewysłowionego, jako że dla nas stało się człowiekiem” („Apologia” II:13,4).

    „Owszem, wiemy, że to niedowiarki, bezbożnicy, niegodziwcy i ludzie niesprawiedliwi, którzy zamiast Jezusowi cześć oddawać, wyznają Go tylko z imienia” („Dialog z Żydem Tryfonem” 35:5).

    „My zaś, cośmy czerpali naukę z prawdy całkowitej, cześć Mu oddajemy aż do śmierci, czynami, rozumem i sercem. Tymczasem wy wahacie się wyznać, że On jest Chrystusem...” („Dialog z Żydem Tryfonem” 39:5-6).

    „A zatem Ten, który świat stworzył, daje świadectwo, że Mu się kłaniać należy, że jest Bogiem i Chrystusem, a słowa te zupełnie jasno na to wskazują” („Dialog z Żydem Tryfonem” 63:5).

    „Ale któż to jest Ten, którego (...) Dawid [zowie] Chrystusem i Bogiem, którego należy czcić” („Dialog z Żydem Tryfonem” 126:1).

    „jeśli Chrystusa wyznajemy, jeśli Go słuchamy i cześć Mu oddajemy” („Dialog z Żydem Tryfonem” 131:2).

 

    Tacjan Syryjczyk (ur. 130) - „Duch Boży nie istnieje wprawdzie już teraz we wszystkich ludziach (...) te zaś, które mądrości nie przyjęły, lecz odrzuciły posłańca [Ducha Św.] Boga cierpiącego uznane zostały raczej za wrogów Boga niż za jego czcicieli” („Mowa przeciw Grekom” 13).

 

    II List do Koryntian” (II w.) - „Bracia, musimy patrzeć na Jezusa jak na Boga, jak na Tego, który będzie sądził żywych i umarłych, i nie powinniśmy zbyt nisko cenić sobie naszego zbawienia. (...) W jaki sposób Mu za to zapłacimy albo jaki owoc ofiarujemy Mu godny tego, co On sam nam daje? (...) Jakże więc zdołamy Mu podziękować, jak zapłacić za wszystko, cośmy otrzymali” (1:1-5).

 

    Męczeństwo św. Justyna” (†163) - „Czcimy Jezusa Chrystusa, Syna Bożego (...) Ja jestem tylko człowiekiem, więc wiem, że słowa moje są nędzne w porównaniu z Jego nieskończonym Bóstwem” (2:5-6).

 

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „Mamy polecenie uwielbiać i czcić Słowo, w przekonaniu, że On jest naszym Zbawicielem i Władcą, a za Jego pośrednictwem czcić Ojca (...) czyniąc to przez całe życie i na wszelki sposób” („Kobierce” VII:35,1).

    „On wzgardzony z powodu swego zewnętrznego objawienia, czczony ze względu na swe dzieło, oczyszczający, zbawiający i łaskawy, boski Logos, który bez najmniejszego sprzeciwu stawiany jest na równi z Bogiem i Panem wszechświata, ponieważ był Jego Synem a ‘Słowo było u Boga’.” („Zachęta Greków” X:110,1).

    „Skoro na początku było Słowo, Ono było i jest boskim początkiem rzeczy. Przybrało dawne, święte imię, zasługujące na największą cześć, imię Chrystusa, którego nazwałem Nową Pieśnią” („Zachęta Greków” I:6,5).

    „Jemu przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, Pana żywych i umarłych i przez Ducha Świętego niechaj będzie sława, cześć, panowanie i wiekuista chwała Jego majestatu, teraz i w pokolenia pokoleń i na wieki wieków. Amen” („Czy człowiek bogaty może być zbawiony” 42).

    „świadcząc cześć Bogu wszechrzeczy za pośrednictwem czci dla arcykapłańskiego Logosu” („Kobierce” II:45,7).

    „Nie obawiajcie się ich gróźb i nie ulegajcie panice, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, uwielbiajcie w sercach waszych najwyższą czcią [por. 1P 3:14-15]” („Kobierce” IV:46,3).

 

    Tertulian (ur. 155) - „Imię zaś Chrystusa i jego władza rozciąga się wszędzie, tam, gdzie w niego wierzą, wspomniany przez wszystkie ludy, jest czczony, wszędzie panuje, wszędzie jest adorowany” („Przeciw Żydom” 7).

    „Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi, i Duchowi wzywalibyśmy ‘bogów’ i ‘panów’, to zgasilibyśmy nasze lampy” („Przeciw Prakseaszowi” 13:8).

 

    Hipolit (ur. przed 170) - „wierzmy w Boga tak, jak Bóg chce, aby w niego wierzono; uwielbiajmy Syna tak, jak chce, aby go uwielbiano” („Przeciw Noetosowi” 9).

    „on, który jeszcze niedawno odbierał od niego cześć jako Bóg, kiedy Kajfasz spełniał swe funkcje kapłańskie; gdy doznaje lekceważenia ze strony Heroda” („Przeciw Noetosowi” 18).

    „On jest Bogiem, a dla nas stał się człowiekiem, jemu wszystko poddał Ojciec. Jemu chwała i władza wraz z Ojcem i Duchem Świętym w świętym Kościele, teraz i zawsze, i na wieki wieków, amen” („Przeciw Noetosowi” 18).

    „przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, przez którego Tobie chwała i moc i cześć, Ojcu i Synowi wraz z Duchem Świętym, w świętym Kościele Twoim, teraz i na wieki wieków” („Tradycja Apostolska” 1:1 [słowa te padają 3 razy]). Patrz też j/w. 1:2 (słowa te padają 2 razy).

    „wielbimy Cię i sławimy przez Twego jedynego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego Tobie i Jemu chwała, moc i cześć wraz z Duchem Świętym, teraz i po wszystkie wieki” („Tradycja Apostolska” 3:3).

 

    Orygenes (ur. 185) - „Miejsce to słynie w całej okolicy [w Betlejem], nawet wśród niewierzących, z tego, że urodził się tam Jezus, którego czczą i któremu kłaniają się chrześcijanie” („Przeciw Celsusowi” 1:51).

    „Jeśli natomiast Celsus zapyta nas o taki sam dowód w odniesieniu do Jezusa, wykażemy, że Bóg udzielił Mu prawa do czci, ‘ażeby wszyscy oddawali cześć Synowi tak jak oddają cześć Ojcu’. Już proroctwa przed narodzeniem Jezusa zawierały zalecenia Jego czci. Również cuda, których dokonał nie za pomocą sztuczek magicznych, jak sądzi Celsus, lecz przez zapowiedzianą przez proroków boskość, miały w sobie świadectwo Boga. A zatem słusznie postępuje ten, kto czci Syna, Słowo, a przez składanie Mu czci sam siebie wspiera, kto wielbi Syna, Prawdę i staje się przez to lepszy” („Przeciw Celsusowi” 8:9).

    „Czcimy więc Ojca Prawdy i Syna-Prawdę, którzy substancjalnie są dwiema osobami, ale stanowią jedność w identyczności, zgodzie i tożsamości woli. Ten przeto, kto widział Syna, który jest ‘odblaskiem chwały i odbiciem istoty’ [Hbr 1:3] Boga, w obrazie Bożym oglądał również Boga. Z tego, że na równi z Bogiem czcimy Jego Syna, wynika według Celsusa wniosek, iż czcimy nie tylko Boga, lecz kłaniamy się również Jego sługom” („Przeciw Celsusowi” 8:12-13).

    „O tym bowiem, iż tę sama cześć należy oddawać obu, to znaczy Ojcu i Synowi, poucza nas słowo Boże stwierdzając: ‘Aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu’ [J 5:23]” („Komentarz do Listu do Rzymian” 8:5).

 

    Cyprian (ur. 200) - „Ojciec niczego nie sądzi jeno Syn i nie czci Ojca, kto nie czci Syna” („Do Kwiryna” 3:33).

    „Przebłogosławiony męczennik Cyprian poniósł śmierć czternastego września, za imperatorów Waleriana i Galliena, a za królowania Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała na wieki wieków. Amen” („Akta prokonsularne” 6).

    Patrz też cytat powyżej w pkt. 2.

 

    Spis dzieł pisarzy wczesnochrześcijańskich, z których pochodzą powyższe cytaty zainteresowany znajdzie w moim artykule pt. „Modlitwa do Jezusa i cześć dla Niego według pism wczesnochrześcijańskich” (zamieszczony na www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

 

 

 

1.8. Jezus Wszechmogący i „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    Choć artykuł ten poświęcony jest polemice ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006), to jednak dedykowany jest też epifaniście-antytrynitarzowi Arkadiuszowi Wiśniewskiemu. On to, podobnie jak wspomniane dzieło, nie poświęcił w swej książce pt. „Trójca Święta mit czy rzeczywistość?” (2004) wcale uwagi „wszechmocy” Chrystusa. Dlatego właśnie chcemy ‘uzupełnić’ tę lukę w przekazie wyżej wymienionych źródeł.

    Od początku swej historii Towarzystwo Strażnica nazywało Jezusa „wszechmogącym”, pomimo że uważało Go za niższego od Ojca. Dziś wiemy, że naucza ono już inaczej od ok. 1930 roku. Przypomnijmy jednak te stare nauki:

    „Ich wskrzeszony Pan zaprawdę zmienił się bardzo i to nie tylko w osobistym wyglądzie - ukazuje się raz tu, raz tam, i znowu w innem miejscu i w inny sposób, objawiając tem swą ‘wszechmoc’ - ale zmienił się także w swojej naturze, w swojej istocie” („Nadszedł Czas” 1919 s. 130; wcześniej na tej stronie wspomniano tekst Mt 28:18);

„Nie był On już człowiekiem Chrystusem Jezusem, co miał ponieść śmierć, ale poniósłszy ją, był On teraz wywyższony, uwielbiony »Pan wszechrzeczy«” (Strażnica 15.08 1921 s. 250 [ang. 15.02 1921 s. 63]).

    „Dziękujemy Tobie, Panie Boże Wszechmogący, któryś jest, i któryś był, i który przyjść masz! żeś wziął moc swoje wielką, i ująłeś królestwo. [Reprezentowany w Chrystusie - ‘Wszystkie rzeczy są od Ojca’ i ‘wszystkie rzeczy są przez Syna’ Jego chwalebnego reprezentanta] (...) Obj. 11:17, 18” („Walka Armagieddonu” 1919 s. 769);

    Por. „Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 (ed. ang. 1917) s.172-3, gdzie odniesiono do Jezusa tekst Ap 1:8;

    Który jest i który był, i który przyjść ma, On Wszechmogący. [Ap 1:8] - »Od chwili zmartwychwstania datuje się poselstwo ‘Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi’ (Mt 28:18). Z tego wynika, iż dopiero od tej pory Jezus mógł być nazwany Wszechmogącym« - Z 93-115” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 16; cytat w książce z ang. Strażnicy z 1893 r. s. 115);

    Panie Boże Wszechmogący. [Ap 11:17] - ‘Przedstawiony w Chrystusie (...) Jego uwielbionego przedstawiciela’.” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 216);

    Mówiącego: Zaiste, Panie, Boże Wszechmogący. [Ap 16:7] - Pan Jezus. - Obj. 1:8; Jan 5:22; Mat. 28:18” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 287);

    „Dał on Świętemu Janowi na wyspie Patmos instrukcje, co ma nastąpić, gdy czas nadejdzie i gdy On, Mesjasz, zacznie wykonywać swoją królewską władzę. Przedstawia On proroków jako narzędzia mówcze Jehowy, a o Sobie mówi jako o Mesjaszu: ‘Dziękujemy Tobie, Panie Boże wszechmogący, któryś jest i któryś był, i który masz przyjść! żeś wziął moc swoją wielką, i ująłeś królestwo (...)’. - Obj. 11:17, 18”. („Miljony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” 1920 s. 12);

    Por. „Powrót naszego Pana” 1924 s. 37, gdzie odniesiono do Jezusa tekst Ap 11:17;

    „ten Wszechmocny, który obecnie ma tytuł Jezusa Chrystusa, tak samo jak i inne tytuły, był tym, który stworzył wszystkie rzeczy. Nic nie było stworzone bezpośrednio przez Wszechmogącego Boga po stworzeniu Logosa, lecz wszystko już wtedy było stwarzane przez Jego Umiłowanego” („Stworzenie” 1928 s. 14).

    „Jest on owym Możnym, któremu Jehowa przekazał wszelką moc na niebie i na ziemi, i dlatego jest ‘Bogiem mocnym’ [Iz 9:6].” („Proroctwo” 1929 s. 312).

 

    Jak widzimy z powyższego, Towarzystwo Strażnica na podstawie tekstów Mt 28:18, Ap 1:8, 11:17, 16:7 i Iz 9:5 [Iz 9:6] uznawało przez wiele lat „wszechmoc” Jezusa.

    Mało tego, ostatni tekst (Iz 9:5) pomimo, że mówi o „Bogu mocnym” interpretowano jako mówiący o Bogu, który posiada „wszelką moc”!

    Nadmieńmy też, że słowa Ap 19:6 również odnoszono do Jezusa („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 347), a upewnia nas o tym odsyłacz w „Dokonanej Tajemnicy” 1925 s. 216-217, gdzie komentowano tekst Ap 11:17 i odesłano do Ap 19:6.

    Wydaje się, że dopiero nowy komentarz do Apokalipsy św. Jana pt. „Światło” Towarzystwa Strażnica, wydany w 1930 roku, odrzucił nazywanie Jezusa „wszechmocnym” czy „wszechmogącym”.

    Jednak jeszcze wiele lat później organizacja ta nazwała Słowo Boże „wszechmocnym”:

    „Przez wszechmocne Słowo Boże, wody na ziemi zostały zebrane w wielkie łożyska morskie, i sucha ziemia ukazała się trzeciego dnia stworzenia” („Prawda was wyswobodzi” 1946 [ang. 1943] s. 125).

 

    A jak dziś uczą Świadkowie Jehowy o wszechmocy? Otóż choć znają fragment „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28:18), to jednak mówią, że nie wynika z niego „wszechmoc” Pana. Często też nadają wielkie znaczenie słowu „dana”, mówiąc że to jakby degraduje tę „wszechmoc” tylko do „dużej mocy” Chrystusa.

    Oto jedna z opinii Towarzystwa Strażnica o Jezusie:

    „W Izajasza 10:21 (BT) nazwano Jehowę ‘Bogiem Mocnym’, tak jak Jezusa w Izajasza 9:5 (BT), niemniej tylko Jehowa został nazwany ‘Bogiem Wszechmocnym’ (Rdz 17:1, BPW)” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 374).

 

    Pomimo, że Towarzystwo Strażnica nie uznaje „wszechmocy” Jezusa, to jednak czasem jego wypowiedzi związane z tym terminem są pełne niekonsekwencji. Oto przykłady:

    Otóż w swej Biblii w tekstach Łk 2:29, Dz 4:24 i Ap 6:10 nazywa ono Boga „Wszechwładnym Panem” (ang. Sovereign Lord), a tam gdzie pada to samo greckie słowo Despotes, a dotyczy ono Syna (2P 2:1, Jud 4) umieszcza w niej określenie „właściciel” lub „Właściciel” (ang. owner 2P 2:1; Owner Jud 4) („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997; New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984). Czy nie jest to dostosowywanie Biblii do swej doktryny?

    Dodajmy tu, że w żadnym z tych wersetów dotyczących Boga tekst grecki nie zawiera słowa „Pan”. W Septuagincie zaś w Iz 1:24 pada określenie Despotes Kyrios, ale jak widać występują tu dwa oddzielne słowa (Władca i Pan).

    Grecko-angielski Nowy Testament Świadków Jehowy (The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985) dla odmiany przetłumaczył „słowo w słowo” Despotes w 2P 2:1, Jud 4 i Ap 6:10 na angielskie master, w Łk 2:29 na Sovereign Lord, a w Dz 4:24 na Sovereign.

 

    Inna niekonsekwencja Towarzystwa Strażnica:

    Otóż przyznaje ono, że tytuł „Alfa i Omega” oznacza wszechmocnego Boga („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 20) i gdyby uznało ono, że Jezus jest „Alfą i Omegą” z Ap 22:13, to nie miałoby problemu z uznaniem Jego Bóstwa i wszechmocy.

 

    Kolejna niekonsekwencja:

    W książce pt. „Zbliż się do Jehowy” (2002) Towarzystwo Strażnica podaje taką oto ‘definicję’ słowa Wszechmocny:

    „Grecki wyraz przetłumaczony na ‘Wszechmocny’ znaczy dosłownie ‘panujący nad wszystkim; posiadający wszelką moc i władzę’.” (s. 40).

    Dziwne więc, że nie zauważyło ono, że właśnie o Jezusie napisano: „Kto przychodzi z wysoka panuje nad wszystkim (...) Ten jest ponad wszystkim” (J 3:31) oraz „Dana Mi jest wszelka władza [‘moc’ NP] w niebie i na ziemi” Mt 28:18.

 

    Inną niekonsekwencją Towarzystwa Strażnica jest cytowanie tekstu 2P 1:3 z katolickiego Nowego Testamentu ks. Romaniuka, który to werset odnosi nasz Kościół do Jezusa i użyty w nim jest termin „wszechmoc” (w oryginale theias dynamis tzn. „Boska moc”):

    „Piotr wypowiedział podobne myśli: ‘Boska wszechmoc sprawiła, że posiadamy wszystko...’ (2 Piotr 1:3, 4, Romaniuk)” (Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 9 s. 3-4).

    Wydaje się jednak, że Świadkowie Jehowy uważają, że 2P 1:3 mówi o Bogu Ojcu (dlatego ‘nie przeszkadza’ im tu słowo „wszechmoc”), choć trudno znaleźć w ich publikacjach definitywny osąd o tym wersecie (my powiemy o nim też poniżej). Patrz „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s 259-260, hasło „Boski”.

 

    I ostatnia niekonsekwencja. Otóż w jednej z publikacji, jakby pomyliło Towarzystwo Strażnica Boga Wszechmogącego „Alfa i Omega” z Ap 1:8, z mówiącym Jezusem z Ap 1:11 i wygląda tak, jakby to Chrystus był Alfą i Omegą, Wszechmogącym:

    „Na wyspie [Jan] usłyszał głos Boży przypominający dźwięk trąby, który oznajmił: »Jam jest Alfa i Omega (...) Co widzisz, zapisz w zwoju« (Objawienie 1:8-11)” (Przebudźcie się! Nr 15, 2000 s. 25).

    Natomiast z komentarza innej publikacji Towarzystwa Strażnica wiemy, że tym mówiącym w Ap 1:11 jest Jezus:

    „wizja odnosi się głównie do dnia Pańskiego, słowa Jezusa każą się spodziewać (...) W pierwszej wizji Jan ogląda Pana Jezusa Chrystusa jaśniejącego niebiańską chwałą” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 24).

 

    Negację wszechmocy Jezusa podtrzymuje też słownik biblijny Towarzystwa Strażnica „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006) i z nim przeprowadzimy tu polemikę. Jednak ponieważ właściwie ‘przemilcza’ on ten temat, przytoczymy też opinie innych publikacji Świadków Jehowy.

 

Jezus Wszechmogący

 

    Na początek zaznaczmy, że będziemy posługiwać się tu wymiennie terminami „wszechmogący” i „wszechmocny”. Tylko niektórzy ludzie robią co do tych słów rozróżnienie, mówiąc np., że Jezus jest „wszechmocny”, ale nie jest „wszechmogący”, bo takim jest tylko Bóg.

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o terminie „wszechmocny”:

    WSZECHMOCNY. Określenie ‘Wszechmocny’ jest tłumaczeniem hebrajskiego Szaddaj i greckiego Pantokrator. Oba najwyraźniej kryją w sobie myśl o sile i potędze” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II s. 1088).

 

    Cóż powiemy o tej krótkiej i głównej definicji „wszechmocy”? Otóż tylko to, że zgadzamy się z nią. Jedynie uzupełnimy to stwierdzeniem, że „myśl o sile i potędze” „kryją w sobie” też inne określenia biblijne, o których powiemy poniżej. Choć prawdą jest, że do Jezusa nie zastosowano w Biblii greckiego terminu Pantokrator, to jednak są komentatorzy, którzy odnoszą do Niego tekst Ap 1:8 (w tym kilku pisarzy wczesnochrześcijańskich), w którym on występuje. Mało tego, jak zobaczymy poniżej, niejednokrotnie użyte jest do Chrystusa greckie słówko kratos, które z Pantokrator ma wspólny człon i pochodzenie. Natomiast o „sile i potędze” Jezusa powiemy wiele w tym artykule.

 

    2) Trzeba tu stwierdzić, że słownik Świadków Jehowy pod hasłem „Wszechmocny” (t. II s. 1088-1090), w ani jednym zdaniu nie wspomina o wszechmocy Jezusa i o tekście Mt 28:18. Uczy zaś następująco:

    „W proroctwie mesjańskim z Izajasza 9:6 obiecanego Księcia Pokoju nazwano ‘Potężnym Bogiem’ (‘Bogiem Mocnym’ [9:5, Bw]). Tytuł ten jest tłumaczeniem hebrajskiego wyrażenia El Gibbor; a nie El Szaddaj, występującego w omawianych wcześniej wersetach” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II s. 1090).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach omawianego słownika? Otóż na początek wspomnijmy, że w cytowanej wcześniej innej publikacji Towarzystwa Strażnica powiedziano o jednym tekście (Iz 10:21), też z Księgi Izajasza, w którym nazwano Jahwe „Bogiem Mocnym”. Przywołujemy ją dlatego, gdyż omawiany słownik biblijny nie wspomina Iz 10:21 w związku z naszą kwestią. To zrównanie tytułu Mesjasza z Bogiem Jahwe jest znamienne!

    Z tego faktu, że Jezus i Ojciec, i tylko Oni, nazwani są „Bogami Mocnymi”, można wysnuć zupełnie inny wniosek niż Towarzystwo Strażnica.

    Otóż może wynikać z tego, że Chrystus zwany „Bogiem Mocnym” (jak Jahwe), jest jak Ojciec również Wszechmocnym, tym bardziej, że powiedział On o sobie „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28:18).

    Oto porównanie tych tekstów:

 

Izajasz 9:5

Izajasz 10:20-21

„Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książe Pokoju”.

„ale prawdziwie oprą się na Jahwe, Świętym Izraela. Reszta powróci, Reszta z Jakuba do Boga Mocnego”.

 

    Warto sobie uzmysłowić też inny fakt, dla nas istotny. Otóż na 66 rozdziałów, Księga Izajasza tylko jeden raz (!) ma w oryginale słowo „Wszechmogący” (Iz 13:6), natomiast termin „Mocny” występuje w niej kilka razy (Iz 1:24, 9:5, 10:21, 42:13, 49:26, 60:16). [BT wbrew oryginałowi ma w Iz 49:26 i 60:16 słowo „Wszechmocny” (także w Hi 36:22, Za 9:14), choć BP ma dosłownie „Mocarny [Bóg] Jakuba”. Również Septuaginta ma w tych tekstach słowa: „ischyos [Mocny] Jakuba” Iz 49:26; „ochraniający cię Bóg [Theos] Izraela” Iz 60:16]

    Mało tego, nawet ten jeden raz (Iz 13:6) w Septuagincie nie został oddany jako „Wszechmogący” ale jako „Bóg” (Theos).

    W świetle tego porównania widać, że określenie „Bóg Mocny” z Iz 9:5 może mieć identyczne znaczenie i ważność jak w Iz 10:21 i w pozostałych miejscach tej księgi.

 

    Ale to nie wszystko, bowiem również prorok Jeremiasz nazwał Jahwe „Bogiem Mocnym”: „Boże mocny, którego imię jest Jahwe Zastępów!” Jr 32:18.

    I nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ani razu (!) nie użył on określenia „Wszechmogący” w tekście hebrajskim, a księga jego ma aż 52 rozdziały.

    Również w Pwt 10:17 i Ne 9:32 występuje tytuł „Bóg Mocny”, oddane przez „potężny”, ale i w tych księgach nie występuje termin „Wszechmogący”.

    Określenie „Bóg Mocny” („potężny”) zawiera też np. Ps 24:8. Owszem, na 150 Psalmów, w dwóch (!), w Ps 68:15 i 91:1, mówi się o Bogu, jako „Wszechmogącym”, ale i w tych przypadkach Septuaginta nie zastosowała greckiego słowa Pantokrator lecz „Niebiański” (Epouranion) w Ps 67:15 i „Bóg niebios” (Theos tou ouranou) w Ps 90:1.

    Widać z powyższego, że jedne księgi hebrajskie używają słowo „Wszechmocny”, a inne „Mocny”. Dokładniejsze prześledzenie w całej Biblii występowania hebrajskich terminów Szaddaj (Wszechmocny) i Gibbor (Mocny) zapewne dostarczyłoby nam kolejnych ciekawych informacji. Jednak rozszerzanie tego zagadnienia tu nie wiąże się zbytnio z naszym tematem, to znaczy z wszechmocą Chrystusa (o Szaddaj patrz też ‘Dodatek 1’). Nadmieńmy tylko, że termin „mocny” czy „moc” (potężny, potęga), w związku z Bogiem, wielokrotnie częściej występuje w hebrajskiej Biblii niż słowo „Wszechmogący”.

    Wynika też z tego, że określenie „Bóg Mocny” było dla pisarzy Starego Testamentu synonimem „Boga Wszechmocnego”. Jeśli dotyczyło to Boga nazwanego „Mocnym”, to mamy prawo przypuszczać, czy nawet twierdzić, że i Mesjasza, który zresztą według tekstu Mi 5:3 „paść będzie [ludzi] mocą Jahwe”. Ta ‘moc’ Jahwe zaś jest „wszechmocą”, w co chyba nikt nie wątpi.

    Zapewne dlatego tłumacz Biblii Lubelskiej (1991) i komentarza KUL do Księgi Izajasza (1996) w Iz 9:5 określił Mesjasza jako „pełnego mocy Boga”, a BT wyd. I (1965) nazywa Go „Bogiem Wszechmocnym”.

    Jeszcze chciałbym byśmy dostrzegli pierwsze słowa z Iz 9:5, a mianowicie „na Jego barkach spoczęła władza”. Jak ta „władza” jest duża, to odpowiedzi udzielił nam Nowy Testament: „Dana Mi jest wszelka władza [pasa eksousia] w niebie i na ziemi” Mt 28:18.

    Mało tego, ta wszechwładza Mesjasza zestawiana jest w Biblii razem z panowaniem Wszechmogącego Boga:

    „Nastało nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królował na wieki” Ap 11:15 por. 11:17;

    „Teraz nastało zbawienie, potęga [dynamis] i królowanie Boga naszego i władza [eksousia] Jego Pomazańca” Ap 12:10;

    „w królestwie Chrystusa i Boga” Ef 5:5.

 

    Da się też zauważyć w publikacjach Świadków Jehowy (również w słowniku), że na ogół nie omawia się w nich razem Iz 9:5 i Mt 28:18. Pewnie dlatego, że okazałoby się, że „moc” i „władza” z Iz 9:5 jest „wszelką władzą” z Mt 28:18 (więcej o Iz 9:5 patrz ‘Dodatek 2’ na końcu artykułu).

 

    Istotny jest też fakt, że nie wszędzie grecka Septuaginta oddała termin hebrajski Szaddaj (Wszechmogący) poprzez Pantokrator mówiąc o Bogu. Wielokrotnie te hebrajskie słowo Biblia grecka zastąpiła innymi określeniami greckimi. Oto przykłady:

    Theos (Bóg) - Rdz 17:1, 28:3, 35:11, 43:14, 48:3, 49:25;

    Kyrios (Pan) - Hi 6:4, 6:14, 21:20, 22:3, 22:23, 22:26, 24:1;

    Hikanos (Wystarczający) - Rt 1:20, 21, Hi 21:15, 31:2, 40:2;

    O tym ostatnim terminie omawiany słownik nawet wspomina (t. II, s. 1089), oddając go jako „wystarczający”, „odpowiedni”, „Ten, który jest wystarczający”.

    Ale najistotniejsze jest to, że hebrajski termin „wszechmogący” zastępowany był w Biblii greckimi określeniami „Bóg” i „Pan” (jak widać powyżej), a to są właściwe tytuły Jezusa. Bo Chrystus jest „Panem” i „Bogiem” (J 20:28) oraz „Panem” stwórcą (Hbr 1:10). W związku z tym, jeżeli tytuły te zawierają w sobie „wszechmoc”, to i Jezus jest nią obdarowany, jak to wiemy też z Mt 28:18.

    Pełne omówienie występowania terminu „wszechmogący” w Biblii hebrajskiej i greckiej przedstawimy w ‘Dodatku 1’ na końcu tego artykułu.

 

    3) Oto co podaje słownik biblijny Świadków Jehowy o Jezusie i terminie „wszechmocny” (hasło „Jezus Chrystus”):

    „Proroctwo mesjańskie z Izajasza 9:6 zapowiedziało, że będzie zwany ‘Potężnym Bogiem’ - ale nie Bogiem Wszechmocnym - i że stanie się ‘Wiekuistym Ojcem’...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 975).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż wyrażamy satysfakcję, że Towarzystwo Strażnica, przez użycie terminu „Potężny”, jeszcze mocniej niż inne przekłady Biblii podkreśliło wielką władzę Mesjasza. Również określenie „Wiekuisty Ojciec” bardzo kojarzy nam się z odwiecznością i nieograniczoną mocą Chrystusa.

    Ale to, że Jezus nie jest nazwany wprost „Wszechmocnym”, jak stwierdza omawiany słownik, nie zaraz świadczy o tym, że Nim nie jest.

    Bóg Ojciec też nie jest określony, jak Chrystus, tytułem „Najwyższy Pasterz” (1P 5:4 por. „Wielki Pasterz” Hbr 13:20), choć jest „Pasterzem” (Ps 80:2, 23:1). Podobnie tylko Jezus jest nazwany „światłością prawdziwą” (J 1:9) i „jedynym Władcą” Jud 4. Nikt jednak Bogu z tego powodu nie odbiera tych tytułów. Tak samo więc mamy powody wierzyć w to, że Jezus posiada „wszechmoc”, pomimo, że nie jest nazwany wprost „Wszechmogącym”. Upewni nas w tym wiele fragmentów Pisma Świętego, w których moc Chrystusa jest zrównywana z mocą Boga.

    W Nowym Testamencie słowo „Wszechmogący” jest charakterystyczne tylko dla Apokalipsy św. Jana. Występuje ono w niej 9 razy (Ap 1:8, 4:8, 11:17, 15:3, 16:7, 14, 19:6, 15, 21:22).

    Prócz tego tylko jeden raz termin ten wymieniony jest w 2Kor 6:18, ale jest to cytat ze Starego Testamentu (nie jest to cytat z tekstu hebrajskiego, ale z greckiej Septuaginty i pochodzi z Am 3:13, 4:13).

    Nie należało więc słowo „Wszechmogący” do ulubionych terminów autorów Nowego Testamentu. Chętnie zaś używali oni określenia „Mocny” czy „Moc” dla nazwania Boga (np. Mt 26:64, Mk 14:62, Łk 1:49, 22:69, Hbr 11:19, 2P 1:3 - o Jezusie). Pada też nawet zdanie podobne do tych ze Starego Testamentu:

    „bo mocny jest Pan Bóg” Ap 18:8.

    Mało tego, wspomniany Jan, prócz Apokalipsy, ani w swych listach, ani w Ewangelii, nie zastosował ani razu greckiego słowa Pantokrator, a na przykład termin „Ojciec” użył on ponad 130 razy!

    Wydaje się też, że określenie „Wszechmogący” z Apokalipsy, dotyczące Boga, nie służy dla odróżnienia Jego od umiłowanego Syna, ale od złych mocy, o których tak wiele w tej księdze jest mowa (np. Ap 16:14, 19:15).

    Upewnia nas o tym też zestawianie obu osób Bożych razem. Dziwne by zatem było, gdyby jakaś wielka różnica mocy dzieliła Ojca i Syna. Oto dwa najbardziej znane przykłady:

    „bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek” Ap 21:22;

    „Nastało nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królował na wieki (...) Dzięki czynimy Tobie, Panie, Boże wszechmogący, Który jesteś i Który byłeś, żeś objął Twą władzę i zaczął królować” Ap 11:15, 17 (por. Ap 12:10).

    Widzimy z powyższego, że zarówno tworzącymi świątynię Bożą, jak i królującymi, są razem wszechmogący Bóg i Chrystus.

    Myślimy więc, że termin „Wszechmogący” jest tu tytułem, którym określa się Boga (jak w ST), a który nie odbiera „wszechmocy” Jezusowi, bo On ją posiada wg Mt 28:18.

    Utwierdza nas w tym to, że bardzo rzadko spotyka się w Biblii słowa „Bóg jest wszechmogący” (Ap 11:17?), a występują za to często określenia typu „mocny jest Pan Bóg” Ap 18:8.

 

    A czy była wśród pobożnych ludzi Starego Testamentu wiara w to, że Mesjasz będzie dysponował „wszechmocą”?

    Owszem, już prorok Micheasz zapowiadał, że Chrystus będzie rozporządzał „mocą Jahwe” (Mi 5:3), która jest przecież wszechmocą.

    Tuż przed narodzeniem Chrystusa wierzono też, że „Słowo” i „Mądrość Boża”, które zapowiadały Mesjasza, posiada przymiot wszechmocy. Choć Świadkowie Jehowy nie uznają cytowanej poniżej księgi (deuterokanoniczna), to jednak dla nas jest ona świadectwem wiary Izraela u progu pojawienia się Jezusa.

    Uczeni uważają, że Księga Mądrości powstała w II lub I wieku przed Chr., choć niektórzy stwierdzają nawet, że „Data powstania Mdr zamyka się więc w latach 88-30, a dalsze rozważania nad autorstwem księgi pozwolą uściślić czas jej powstania” („Księga Mądrości. Wstęp - Przekład z Oryginału - Komentarz” Tom VIII część 3, opracował ks. doc. K. Romaniuk, Poznań-Warszawa 1969, s. 21). Oto interesujące nas słowa:

    „wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi” Mdr 18:15 por. Ap 19:11-13;

    „pouczyła mnie bowiem Mądrość - sprawczyni wszystkiego. Jest w niej duch rozumny, święty (...) wszechmogący i wszystkowidzący” Mdr 7:21-23 por. 1Kor 1:24;

    „Jedna jest, a wszystko może [panta dynatai], pozostając sobą, wszystko odnawia” Mdr 7:27.

    W Mdr 7:23 i 18:15 „wszechmoc” Mądrości i Słowa określona jest charakterystycznym dla greckiego Starego Testamentu terminem Pantodynamos, a tym samym słowem nazwany jest też w Mdr 11:17 Bóg.

    Dodajmy tu o Mądrości z Mdr 7:27, która „wszystko może”, że takimi samymi słowami („wszystko możesz”) określony jest w Mdr 11:23 Bóg (panta dynasai).

    Ciekawostką jest też fakt, że jeden z kodeksów (A) Septuaginty, zawiera w 2Mch 3:30 słowa o objawieniu „wszechmocnego [Pantokratoros] Chrystusa”, choć pozostałe rękopisy mają w tym miejscu lekcję „wszechmocny [Pantokratoros] Pan” („Księgi Machabejskie. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. dr F. Gryglewicz, Poznań 1961, s. 282).

 

    A jaka była wiara ludzi Nowego Testamentu we „wszechmoc” Jezusa?

    Apostołowie, od początku wiedzieli, że Jezus jest „Synem Bożym” (J 1:34, 49), a jednak im to nie wystarczało i ciągle pytali: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” Mk 4:41. Widać więc, że widząc Jezusa w działaniu odkrywali osobę posiadającą wszechmoc. Porównajmy jak te działanie Syna (Mk 4:41) podobne jest do wszechmocy Jahwe: „Ty ujarzmiasz pyszne morze, Ty poskramiasz jego wzdęte bałwany” (Ps 89:10), „Zamienił burzę w wietrzyk łagodny, a fale morskie umilkły” Ps 107:29; por. Ps 65:8, 107:25-30.

    Uczniowie wiedzieli też, że Chrystus jest „pełen Ducha” (J 1:14), a to oznacza pełen mocy, bo „mocą Ducha Bożego” (Mt 12:28) wyrzucał On złe duchy. Duch ten jest również „wszechmogący”, jak widzieliśmy z tekstu Mdr 7:23.

 

    Jezus też przez swe wypowiedzi wskazywał na posiadanie nieograniczonej mocy:

    „Wszystko przekazał Mi Ojciec” Mt 11:27;

    „Ojciec mój przekazał Mi wszystko” Łk 10:22;

    „panuje nad wszystkim” J 3:31;

    „wszystko oddał w Jego ręce” J 3:35;

    „Ojciec dał Mu wszystko w ręce” J 13:3.

 

    Choć tekst Mi 5:3 zapowiadał, że Mesjasz będzie dysponował „mocą Jahwe”, która jest „wszechmocą”, to jednak Nowy Testament mówi, że On sam jest „mocą Bożą” 1Kor 1:24.

    Prócz tego Łk 5:17 mówi o Jezusie. że „była w Nim moc Pańska”, a tę chyba każdy uzna za „wszechmocną”?

    Analogicznie więc jak moc Ojca, nazwana „mocą Bożą” (Mk 12:24), jest „wszechmocą”, tak też „moc Boża” Syna jest nią.

 

    Później Nowy Testament powie o Synu, który „podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi” Hbr 1:3. Musiał więc On być wszechmocnym by nad wszystkim mieć pieczę.

    Także inne teksty biblijne wskazują, że Mesjasz panując nad wszystkim musi posiadać nieograniczoną moc tzn. wszechmoc:

    „tą potęgą, jaką może On wszystko...” Flp 3:21;

    „cała Pełnia: Bóstwo...” Kol 2:9 por. 1:19;

    „Boska Jego [wszech]moc” 2P 1:3 (w grece słowo „moc”);

    „Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy” Hbr 1:2.

 

    Owszem, Jezus jako człowiek na ziemi nie ukrywa, że tę nieograniczoną moc zawdzięcza Ojcu, ale to jej nie umniejsza. Mówi On porównując dzieła Boże, a zarazem też moc swoją z Ojcowską, potrzebną do ich wykonania:

    „Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni (...) Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi” J 5:19, 21-22.

    Gdyby Jezus nie posiadał nieograniczonej mocy, to takie wypowiedzi, gdy ktoś porównuje się z Wszechmogącym Bogiem w mocy działania, można by zaliczyć do chorej fantazji mówiącego. Ale Chrystus wręcz przeciwnie stwierdza:

    „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam” J 5:17.

    Mówiąc to, jakby powiedział: „Ojciec mój używa swej mocy i ja jej używam”. Zestawienie obok siebie Ojca i Syna znów zrównuje moc obu, jak to pokazuje też Ap 5:13.

 

    Jezus będąc „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1:15) jest zarazem ‘obrazem Boga Wszechmogącego’. Jeśli jest w Nim ‘obraz Boga’, to i jest też w Nim ‘wszechmoc’, którą ten Bóg posiada.

 

    Ponieważ Bóg „Stworzyciel” w Starym Testamencie jest, jak wiemy, „Wszechmogącym”, więc popatrzmy też co Nowy Testament mówi w tej kwestii o Synu.

    Tu mała uwaga. Otóż w poniższym porównaniu Ojciec i Syn zwracają się do siebie „Panie” i przypisują jeden drugiemu stworzenie świata i panowanie nad nim:

    Słowa Syna: „Ojcze, Panie nieba i ziemi” Łk 10:21;

    Słowa Ojca: „Do Syna (...) Tyś, Panie na początku osadził ziemię, dziełem też rąk Twoich są niebiosa” Hbr 1:8, 10.

    Widzimy z tego, że Syn by działać jak Ojciec musi być wszechmogącym. Jeśli nie posiadał On „wszechmocy”, jak sądzą Świadkowie Jehowy, a brał udział w powyższych czynach, to i Bóg nie musiałby jej mieć do tego co zostało stworzone.

 

    Jak zaznacza omawiany słownik Towarzystwa Strażnica, „wielu biblistów” (t. I, s. 61) i także kilku pisarzy wczesnochrześcijańskich, odnosi do Jezusa słowa „Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący” Ap 1:7-8.

    Jakie racje przedstawiają oni, odnosząc Ap 1:8 do Jezusa?

    Otóż nie stoją im na przeszkodzie słowa „mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący” (Ap 1:8), bowiem gdzie indziej o Synu Bożym powiedziano: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13:8), a te słowa jakby nawiązują do powyższych (por. Ap 1:18 i 4:9 „żyjący na wieki wieków”, o Synu i Ojcu). Z innych tekstów Biblii wiemy także, że Chrystus jest i Panem i Bogiem (J 20:28) i posiada wszechmoc (Mt 28:18).

    Również słowa Ap 1:7 („Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili”), łączone z Ap 1:8, pozwalają odnieść termin „Wszechmogący” do Jezusa.

 

    Oto najbardziej znane teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich, którzy odnosili tekst Ap 1:8 i tytuł „Wszechmogący” do Chrystusa:

    Tertulian (ur. 155): „Tymczasem oto ma odpowiedź na to, co twierdzą nawet na podstawie Janowej Apokalipsy: Jam jest Pan, który jest i który był i który przychodzi, wszechmogący [Ap 1:8], uważając, że tu, czy gdziekolwiek indziej, imienia wszechmogącego nie można przypisać także Synowi; tak jakby ten, który miał przyjść, nie był wszechmogący, gdy tymczasem Syn wszechmogącego tak samo jest wszechmogący, jak Syn Boga jest Bogiem” („Przeciw Prakseaszowi” 17:4).

    Hipolit (ur. przed 170): „Powiada wszak Jan: Ten, który jest, który był, i który przychodzi, Bóg wszechmogący [Ap 1:8]. Słusznie nazwał Chrystusa wszechmogącym: powtórzył to, co zaświadczy Chrystus. Chrystus bowiem złożył takie świadectwo: Ojciec przekazał mi wszystko i panuje nad wszystkim [Mt 11:27]” („Przeciw Noetosowi” 6).

    Orygenes (ur. 185): „Panowanie Chrystusa nad całym stworzeniem dokonuje się dwoma sposobami. Pierwszy polega na tym, że Stwórca i Władca wszechrzeczy dzięki potędze swego majestatu oraz swej suwerennej mocy wszystko ma sobie poddane; dzięki temu panuje nie tylko nad dobrymi i świętymi umysłami i duchami, lecz również nad niegodziwymi (...) I właśnie dlatego nosi tytuł Wszechogarniającego i Wszechmogącego, zgodnie ze stwierdzeniem Jana z Apokalipsy: ‘To mówi Ten, który jest, który był i który przyjdzie, Wszechmogący’ [Ap 1:8]. Na tym przeto polega pierwszy sposób panowania Chrystusa nad wszystkimi” („Komentarz do Listu do Rzymian” 9:39).

    „Abyś jednak pojął, że jedna i ta sama jest wszechmoc Ojca i Syna, tak jak jednym i tym samym Bogiem i Panem jest Syn wespół z Ojcem, posłuchaj, co mówi Jan w Apokalipsie: To mówi Pan Bóg, który jest, który był i który przybędzie, wszechmogący. A któż przybędzie, jeśli nie Chrystus? I skoro Ojciec jest Bogiem, nikt nie powinien się oburzać, że Bogiem jest również Zbawiciel; tak samo nikt nie powinien się oburzać, że jeśli Ojciec zwie się wszechmogącym, to i Syn Boży wszechmogącym się nazywa. Potwierdza to bowiem prawdę słów, które On sam skierował do Ojca: ‘Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje...’ [J 17:10]” („O zasadach” 1:2,10).

    Prócz tego, jak wykazaliśmy na początku artykułu, Towarzystwo Strażnica samo przez wiele lat odnosiło do Jezusa tekst Ap 1:8.

 

    Ale to nie wszystko co można powiedzieć o nieograniczonej mocy Jezusa. Postaramy się tu ją porównać z wszechmocą Ojca.

    Zobaczmy jak to wygląda w tabeli:

 

Baranek według Ap 5:12

Bóg według Ap 7:12

„Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę [dynamis] i bogactwo, i mądrość, i moc [ischys], i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”.

Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc [dynamis], i potęga [ischys] Bogu naszemu na wieki wieków!”.

 

    Widzimy powyżej, że Jezusowi przysługuje tak samo „moc” i „potęga”, jak Ojcu, a dużo przemawia za tym, że są one też takie same.

    Zaznaczmy tu, że pozostałe przymioty związane ze czcią dla Syna i Ojca omówiliśmy w innym artykule [Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)].

 

    Co jeszcze można powiedzieć o nieograniczonej mocy Chrystusa?

    Otóż powrócimy teraz tu do wspomnianego powyżej terminu greckiego kratos (siła, moc, potęga), który ma wiele wspólnego z tytułem Pantokrator (Wszechmogący, Wszechmocny). Właśnie tak się składa, że słowo kratos występuje we fragmencie, który mówi o Ojcu i Synu razem (!), gdy przedstawia ich moc. Oto te słowa:

    „Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc [kratos], na wieki wieków! (...) Starcy zaś upadli i oddali pokłon [proskyneo]” Ap 5:13-14.

    Widać więc tu znów, że Syn zrównywany jest z Ojcem nie tylko pod względem chwały i czci, ale i „mocy”! Że ta ‘moc’, to „wszechmoc”, to Jezus sam nas upewnił o tym mówiąc: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” Mt 28:18.

    O ważności słowa kratos przekonuje nas właśnie to, że tylko Jezus i Ojciec razem są tym terminem określeni.

    Owszem jeden raz szatanowi nadano ten termin w Nowym Testamencie, jako „władzę (kratos) nad śmiercią” w Hbr 2:14, ale tylko Jezusa kratos zestawione jest z władzą Ojca (Ap 5:13).

    Prócz tego, z innych tekstów biblijnych wynika, że Chrystus, tak jak Bóg, jest „ponad” wszelkimi dobrymi i złymi mocami, a więc i szatana także (Ef 1:21, Kol 1:16, 1P 3:22).

    Słowo to [kratos] odniesione jest też do Chrystusa w Ap 1:6 oraz w Ef 6:10 i 1Tm 6:16 (niektórzy bibliści odnoszą te dwa wersety do Syna, inni do Ojca).

    Natomiast w stosunku do Ojca termin kratos występuje w Łk 1:51, Dz 19:20, Ef 1:19, Kol 1:11, 1P 4:11, 5:11, Jud 25.

 

    Jeśli chodzi o inne słowa, którymi co do mocy określa się Syna i Ojca, to do nich należy ischys, które jak wykazaliśmy w tabeli zastosowane jest do osób Bożych w Ap 5:12 i Ap 7:12. Prócz tego użyto je do Syna w 2Tes 1:9 i Ef 6:10 (lub do Ojca), a do Ojca w Ef 1:19 i 1P 4:11.

 

    Kolejne słowo to np. ischyros, które zastosowane jest do Ojca w Ap 18:8: „bo mocny jest Pan Bóg”. Natomiast do Jezusa odniesiono je w Mt 3:11, Mk 1:7 i Łk 3:16.

 

    Następne wyrażenie to dynamis, które jak wykazaliśmy w tabeli, zastosowane jest do Syna (Ap 5:12) i Ojca (Ap 7:12). Prócz tego użyto je wiele razy do obu osób Bożych (np. Mt 24:30, Hbr 1:3, Ap 19:1), a w Ap 12:10 do Boga i Mesjasza razem.

    Mało tego, do Jezusa odniesione jest też wyrażenie theias dynamis („Boska moc”) 2P 1:3, co niektórzy tłumacze oddają jako „Boska wszechmoc” (BT, ks. Rom., kom. KUL). Słowa te należy odnieść do Chrystusa, gdyż w 2P 1:2 wymieniony jest On jako ostatni („poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego”), a 2P 1:3 nawiązując do Niego używa słów „Boska Jego [autou] [wszech]moc”.

 

    Jeszcze innym terminem jest dynatos, użyty dla określenia mocy Jezusa w Łk 24:19, a w stosunku do Ojca w Łk 1:49. Patrz też Rz 14:4 i 2Tm 1:12 (do Syna); Rz 4:21, 11:23, 2Kor 9:8, Hbr 11:19 (do Ojca).

 

    Wspomnijmy też słowo eksousia, które mówi o mocy Jezusa i Ojca. W stosunku do Chrystusa zastosowano je w Mt 7:29, 9:8, 28:18 („wszelka władza” gr. pasa eksousia), Mk 1:22, 27, Łk 4:32, 36, Ap 12:10, a dla Ojca użyto je w Łk 12:5, Dz 1:7, Jud 25, Ap 16:9.

 

    Na koniec dodajmy, że owszem, niektóre te terminy stosowane są czasem do ludzi, czy innych istot, ale o żadnej z nich nie można powiedzieć, by można ją zestawiać czy zrównywać z Bogiem. Natomiast Jezus wyraźnie powiedział, zapewne również o swojej mocy w stosunku do Ojca: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje...” (J 17:10), „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje” (J 16:15), „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” J 10:30 (zauważmy w tym wersecie Chrystus wymienił siebie przed Ojcem!).

    Mało tego, Chrystus Pan wywyższony został, jak Bóg, ponad wszelkimi mocami, które są określane greckimi terminami podobnymi do Syna i Ojca:

    „ponad wszelką [pases] Zwierzchnością [arches] i Władzą [eksousias], i Mocą [dynameos], i Panowaniem [kyriotetos] i ponad wszelkim imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko [panta] poddał pod Jego stopy...” Ef 1:21-22;

    „czy Trony [tronoi], czy Panowania [kyriotetes], czy Zwierzchności [archai], czy Władze [eksousiai] (...) On jest przed wszystkim i wszystko ma w Nim istnienie” Kol 1:16-17, por. 2:10;

    „pokona wszelką [pasan] Zwierzchność [archen], Władzę [eksousian] i Moc [dynamin]” 1Kor 15:24;

    „poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali Aniołowie i Władze [eksousion], i Moce [dynameon]” 1P 3:22.

 

    4) Ponieważ, jak powiedzieliśmy powyżej, niewiele albo nawet nic, nie mówi o wszechmocy Jezusa słownik biblijny Towarzystwa Strażnica, dlatego posłużymy się jeszcze inną jego publikacją. Oto jakie instrukcje daje jedna z nich Świadkom Jehowy, gdy ich rozmówca wspomni o „wszechmocy” Chrystusa:

    „Kiedy na przykład obrońca nauki o trójcy przytoczy Ewangelię według Mateusza 28:18 na dowód tego, że Jezus jest wszechmocny i stąd równy Bogu, możemy - jak to już wypróbowali doświadczeni nauczyciele - pytaniami podsunąć mu inne wnioski. Zapytać możemy mniej więcej tak: Jeżeli Jezusowi według tego samego wersetu została dana wszelka moc, to kto mu ją dał? I jaka była pozycja Jezusa, zanim mu dano wszelką moc? Tym sposobem zwolennikowi Trójcy można udzielić pomocy, by ten fragment Pisma Świętego ujrzał w nowym świetle” (Strażnica Rok CVI [1985] Nr 5 s. 12).

 

    Co powiedzieć o tych radach Towarzystwa Strażnica? Otóż nie potrzebujemy „w nowym świetle” oglądać tego wersetu. Wystarczy nam, że znamy jego właściwą wykładnię od wieków.

    Powiedzmy tu, że nawet to, że Chrystusowi „dana” jest przez Ojca ta „wszelka władza”, niczego to nie zmienia. On już na zawsze pozostanie wszechmocnym, bo Ojciec nie po to Go nią obdarował, łącznie z Boską naturą, aby ją mu ktoś mógł odebrać. Jest to bowiem „moc wiekuista” 1Tm 6:16.

    Nawet gdyby przyjąć sugestie Świadków Jehowy, że dopiero od zmartwychwstania „dana” jest Jezusowi „wszelka władza”, to od prawie 2000 lat On ją już posiada! O co więc chodzi Towarzystwu Strażnica? Czy uznaje więc ono Jego wszechmoc, przynajmniej od faktu zmartwychwstania?

    Ale my wiemy, że Chrystus miał ją już wcześniej, bo przecież ukazał to, gdy uciszył żywioły natury, aż Apostołowie pytali: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” Mk 4:41 (por. o Jahwe Ps 65:8, 89:10, 107:25-30).

    Mało tego, tą „wszelką władzę” posiadał Chrystus już przed stworzeniem świata, bo dzięki niej był wraz z Ojcem Stwórcą (Hbr 1:10 por. J 1:3, 17:5). Słowa „Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim (...) Kto z nieba przychodzi, Ten jest ponad wszystkim” (J 3:31) wiele wyjaśniają, co do posiadania nieograniczonej mocy.

    Jezus przecież też powiedział: „Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce” J 3:35. Jeśli wszystko, to i wszelką moc.

    A kiedy Ojciec „wszystko” przekazał Synowi? Otóż wtedy gdy zostało wszystko stworzone:

    „Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat (...) Ten (...) podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi” Hbr 1:2-3.

    Widać więc, że w ‘momencie’ stawania się dziedzicem, Chrystus już uprzednio musiał posiadać nieograniczoną moc, by panować nad wszystkim.

    Ciekawe jest porównanie słów mówiących o tym, że Ojciec „wszystko oddał w Jego ręce” (J 3:35), z fragmentem, który wspomina o tym, że „dziełem też rąk Twoich są niebiosa” Hbr 1:10. Widzimy więc, że przedwieczny Syn zawsze posiadał nieograniczoną moc.

 

    Jaki jeszcze zarzut stawiają Chrystusowi Jego ‘przeciwnicy’, kwestionujący to, że jest On wszechmocny. Otóż przywołują oni słowa „Ojciec większy jest ode Mnie” J 14:28.

    Zauważmy jednak co omawiany słownik podaje o tym fragmencie:

    „Przy tej samej okazji, w nocy przed śmiercią, Jezus powiedział swym uczniom ‘Ojciec jest większy niż ja’ (Jn 14:28)” (t. I s. 975-976).

    Widzimy więc, że słowa te wypowiedział Chrystus, gdy zbliżała się Jego śmierć i gdy Apostołowie mieli zobaczyć, jak będzie On poniżony w męce i cierpieniu, jak wiele mniejszy przez to od Ojca w chwale, jak nie będzie już korzystał ze swej mocy. Tak miał On zrealizować podjęte samouniżenie: „On istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (...) uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej” Flp 2:6-8 BT.

    A jak wyglądała inna, wcześniejsza wypowiedź Jezusa, którą można wiązać też z mocą? Chrystus wtedy powiedział:

    „Ojciec mój (...) jest większy od wszystkich (...) Ja i Ojciec jedno jesteśmy” J 10:29-30.

    Widzimy tu, że Jezus nie powiedział „Ojciec jest większy od nas wszystkich”, ale sam oderwał się od „wszystkich” i złączył się ze swoim Ojcem („Ojciec mój”). Prócz tego dodał, by nie było już żadnych wątpliwości, że jest z Ojcem „jedno”. Jedno w mocy, w naturze Bożej, w myślach, zamiarach i działaniu. Nie wymieniłby zapewne siebie przed Ojcem („Ja i Ojciec”), gdyby nie posiadał, jak On, nieograniczonej mocy.

    Podobnie też słowa „Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie” (J 14:1) wskazują nam, że wyznając wszechmoc Boga, mamy ją też uznawać w Jezusie.

 

    Na zakończenie powiedzmy sobie to, że jak kiedyś żyli ludzie, którzy odmawiali Bogu pełnej mocy, tak i dziś są tacy, którzy odbierają ją Chrystusowi. Księga Mądrości, mówiąc o Bogu, tak to wyraziła:

    „Moc bowiem ukazujesz, gdy Cię nie uznają za pełnego mocy, a zuchwałość karzesz w tych, którzy poznali Twą siłę. Ty jednak moc posiadając, z łagodnością wyroki sprawujesz, i rządzisz nami z miłosierdziem wielkim. Bo jeśli tylko chcesz, jesteś potężny” Mdr 12:17-18, kom. KUL.

    My zaś zapytajmy ludzi kwestionujących nieograniczoną moc Chrystusa, na czym polega wszechmoc Ojca i czego Syn nie mógłby dokonać? Jezus nam zaś odpowiedział na te pytanie następująco:

    „Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni” J 5:19.

    Zapytajmy też Świadków Jehowy, dlaczego tak niechętnie za swoją Biblią nazywają Jezusa „Potężnym Bogiem” (Iz 9:6), podkreślając, że jest On ‘tylko’ Synem Bożym.

 

Dodatek 1

 

    Oto zestawienie w którym ukazujemy tytuł „Wszechmogący” w Starym Testamencie według Biblii Hebrajskiej (Szaddaj) i greckiej Septuaginty (Pantokrator). Zauważymy w nim, że nie zawsze hebrajskie słowo Szaddaj było tłumaczone na greckie Pantokrator, ale i na „Bóg” (Theos), „Pan” (Kyrios) czy inne określenia.

 

Księgi ST

Tekst hebrajski

Septuaginta

Rdz 17:1

Bóg Wszechmogący

Theos

Rdz 28:3

Bóg Wszechmogący

Theos

Rdz 35:11

Bóg Wszechmogący

Theos

Rdz 43:14

Bóg Wszechmogący

Theos

Rdz 48:3

Bóg Wszechmogący

Theos

Rdz 49:25

Wszechmogący

Theos

Wj 6:3

Bóg Wszechmogący

Theos on auton (będący ich Bogiem)

Lb 24:4

Wszechmogący

Theos

Lb 24:16

Wszechmogący

Theos

Rt 1:20

Wszechmogący

Hikanos (Wystarczający)

Rt 1:21

Wszechmogący

Hikanos (Wystarczający)

Hi 5:17

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 6:4

Wszechmogący

Kyrios

Hi 6:14

Wszechmogący

Kyrios

Hi 8:3

Wszechmogący

brak odpowiednika (domyślny Kyrios, o którym mowa wcześniej)

Hi 8:5

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 11:7

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 13:3

Wszechmogący

Kyrios

Hi 15:25

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 21:15

Wszechmogący

Hikanos (Wystarczający)

Hi 21:20

Wszechmogący

Kyrios

Hi 22:3

Wszechmogący

Kyrios

Hi 22:17

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 22:23

Wszechmogący

Kyrios

Hi 22:25

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 22:26

Wszechmogący

Kyrios

Hi 23:16

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 24:1

Wszechmogący

Kyrios

Hi 27:2

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 27:10

Wszechmogący

brak odpowiednika (domyślny Kyrios, o którym mowa w Hi 27:9)

Hi 27:11

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 27:13

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 29:5

Wszechmogący

brak odpowiednika (domyślny Theos, o którym mowa w Hi 29:4)

Hi 31:2

Wszechmogący

Hikanos (Wystarczający)

Hi 31:35

Wszechmogący

Kyrios

Hi 32:8

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 33:4

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 34:10

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 34:12

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 35:13

Wszechmogący

Pantokrator

Hi 37:23

Wszechmogący

Pantokrator (Hi 37:22)

Hi 40:2

Wszechmogący

Hikanos (Wystarczający)

Ps 68:15 (14)

Wszechmogący

Epouranion (Niebiański) Ps 67:15

Ps 91:1

Wszechmogący

Theos tou ouranou (Bóg niebios) Ps 90:1

Iz 13:6

Wszechmogący

Theos

Ez 1:24

Wszechmogący

Hikanos (Wystarczający)

Ez 10:5

Bóg Wszechmogący

Theou Saddai

Jl 1:15

„Bliski jest dzień Jahwe, a przyjdzie on jako spustoszenie od Wszechmogącego

„dzień Pański jest blisko i przyjdzie jak cierpienie wśród cierpienia [niedola wśród niedoli]”

 

    Powyższa zamiana hebrajskiego terminu Szaddaj na inne słowa, dotyczy też (w różnym stopniu) pozostałych greckich przekładów Starego Testamentu tzn. Akwili, Symmacha i Teodocjona.

    W zestawieniu tym zauważymy, że tłumacze greccy różnie oddawali w Septuagincie hebrajski termin Szaddaj (Wszechmogący): Pantokrator, Theos, Kyrios, Hikanos i inne.

    To, że hebrajski termin Szaddaj (Wszechmogący) był też tłumaczony na Theos (Bóg) i Kyrios (Pan) pozwalało chrześcijanom widzieć dodatkowo w Chrystusie, który jest „Panem i Bogiem” (J 20:28), osobę dysponującą „wszechmocą”, która posiadanie jej sama potwierdziła (Mt 28:18).

 

    Poniżej przedstawiamy też tabelę, w której ukazujemy jakie inne hebrajskie imiona i tytuły Boże służyły tłumaczom Septuaginty dla ukazania Bożej wszechmocy, oddanej słowem greckim Pantokrator (Wszechmogący).

 

Księgi ST

 

Tekst hebrajski

Septuaginta

2Sm 5:10

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Pantokrator

2Sm 7:8

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

2Sm 7:25

Jahwe Bóg

Kyrios Pantokrator Theos

2Sm 7:27

Jahwe Zastępów Bóg

Kyrios Pantokrator Theos

1Krl 19:10

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Pantokrator

1Krl 19:14

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Pantokrator

1Krn 11:9

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

1Krn 17:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

1Krn 17:24

Jahwe Zastępów Bóg Izraela Bóg

Kyrios Kyrios Pantokrator Theos Israel

1Krn 29:12

brak tytułów Bożych

Kyrios Archon (Władca) (...) Pantokrator

Jr 3:19

brak tytułów Bożych

Theos Pantokrator

Jr 5:14

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Pantokrator

Jr 15:16

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Pantokrator

Jr 23:16

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Jr 25:27

Jahwe Zastępów Bóg Izraela

Kyrios Pantokrator (Jr 32:27)

Jr 31:35

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (Jr 38:36)

Jr 32:14

Jahwe Zastępów Bóg Izraela

Kyrios Pantokrator (Jr 39:14)

Jr 32:19

brak tytułów Bożych

Theos (...) Pantokrator (...) Kyrios (Jr 39:19)

Jr 33:11

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (Jr 40:11)

Jr 44:7

Jahwe Bóg Zastępów Bóg Izraela

Kyrios Pantokrator (Jr 51:7)

Jr 49:18

Jahwe

Kyrios Pantokrator (Jr 30:12)

Jr 50:34

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (Jr 27:34)

Jr 51:5

Bóg Jahwe Zastępów

Theos Kyrios Pantokrator (Jr 28:5)

Jr 51:57

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (Jr 28:57)

Oz 12:5 (6)

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Am 3:13

Pan Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Am 4:13

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Am 5:8

Jahwe

Kyrios Theos Pantokrator

Am 5:14

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Am 5:15

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Am 5:16

Jahwe Bóg Zastępów Pan

Kyrios Theos Pantokrator

Am 5:27

Jahwe Bóg Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Am 9:5

Pan Jahwe Zastępów

Kyrios Kyrios Theos Pantokrator

Am 9:6

Jahwe

Kyrios Theos Pantokrator

Am 9:15

Jahwe Bóg

Kyrios Theos Pantokrator

Mi 4:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Na 2:13 (14)

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Na 3:5

Jahwe Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Ha 2:13

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Sof 2:10

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 1:2

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 1:5

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 1:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 1:9

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 1:14

Bóg Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator Theos

Ag 2:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 2:6

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 2:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 2:8

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 2:9

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Ag 2:11

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ag 2:23

Jahwe Zastępów (...) Jahwe (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios (...) Kyrios Pantokrator

Za 1:3

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios

Za 1:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 1:6

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 1:12

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 1:13

Jahwe

Kyrios Pantokrator

Za 1:14

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 1:16

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 1:17

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 2:12

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 2:13

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 2:15

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 3:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 3:9

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 3:10

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 4:6

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 4:9

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 5:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 6:12

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 6:15

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 7:3

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 7:9

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 7:12

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Za 7:13

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:1

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:2

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:3

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:6

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Za 8:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:9

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Za 8:11

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:14

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Za 8:17

Jahwe

Kyrios Pantokrator

Za 8:18

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:19

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:20

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:21

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:22

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 8:23

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 9:14

Pan Jahwe

Kyrios Pantokrator

Za 9:15

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 10:3

Jahwe Zastępów

Kyrios Theos Pantokrator

Za 11:4

Jahwe Bóg

Kyrios Pantokrator

Za 12:4

Jahwe

Kyrios Pantokrator

Za 12:5

Jahwe Zastępów Bóg

Kyrios Pantokrator Theos

Za 13:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 14:16

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 14:17

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Za 14:20

Jahwe (...) Jahwe

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios

Za 14:21

Jahwe Zastępów (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Ml 1:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 1:6

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 1:8

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 1:9

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 1:10

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 1:11

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 1:13

Jahwe Zastępów (...) Jahwe

Kyrios Pantokrator (...) Kyrios Pantokrator

Ml 1:14

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 2:2

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 2:4

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 2:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 2:8

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 2:12

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 2:16

Jahwe Bóg (...) Jahwe Zastępów

Kyrios Theos (...)Kyrios Pantokrator

Ml 3:1

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:5

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:7

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:10

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:11

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:12

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:14

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:17

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:19

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

Ml 3:21

Jahwe Zastępów

Kyrios Pantokrator

 

    Widzimy powyżej, że greckie słowo Pantokrator (Wszechmogący) tłumacze Septuaginty wyprowadzali niekoniecznie z hebrajskiego terminu Szaddaj, ale i z innych Bożych imion czy tytułów, takich jak: Pan, Bóg, Bóg Zastępów, Jahwe, Jahwe Zastępów.

    Także i tu, ponieważ czasem słowo „Wszechmogący” (Pantokrator) było wprowadzone za terminy „Bóg” czy „Pan”, pozwalało to chrześcijanom widzieć w Chrystusie „Bogu” i „Panu” (J 20:28) osobę dysponującą wszechmocą, o której posiadaniu Ona ich zapewniła (Mt 28:18).

 

    Dodajmy jeszcze, że tytuł „Wszechmogący” (Pantokrator i inne greckie słowa) użyty jest kilkanaście razy w księgach deuterokanonicznych:

    Jdt 4:13, 8:13, 13:4 (pases dynameos), 15:10, 16:5, 17;

    Est 4:17b fragment grecki (Panton Kraton), 8:12r (epikratountos), 8:12t (panta dynasteuon);

    2Mch 1:25, 3:22 (pankrate), 30, 5:20, 6:26, 7:35, 38, 8:11, 18, 24, 15:8, 32;

    Mdr 7:23 (Pantodynamon), 7:25 (Pantokrator), 11:17 i 18:15 (Pantodynamos);

    Syr 42:17, 50:14, 17 (wbrew BT w Syr 46:16 brak tytułu Pantokrator, a jest Kyrion Dynasten tzn. Pan Możnowładca);

    Ba 3:1, 3:4.

    Wśród tych wersetów, jak wspomnieliśmy powyżej, są dwa które mówią o „wszechmocy” Mądrości i Słowa (Mdr 7:23, 18:18).

 

Dodatek 2

 

    A. Wiśniewski w swej książce pt. „Trójca Święta mit czy rzeczywistość?” (2004) mówi, że choć w hebrajskim tekście Iz 9:5 są słowa „Bóg Mocny”, to jednak przetłumaczono je w Septuagincie na „anioł [angelos]” (s. 95). Sugeruje on, że ma to stanowić jakoby niższy stopień mocy Mesjasza wobec Jahwe „Boga Mocnego” z Iz 10:21.

 

    Co można o tym powiedzieć? Otóż to, że A. Wiśniewski tylko ‘prześliznął się’ po tym temacie. Mamy bowiem przynajmniej kilka wariantów tekstu biblijnego, które potwierdzają w Iz 9:5 określenie „Bóg Mocny”.

    Sprawę tytułów Mesjasza z Iz 9:5 omawia szerzej o. J. Paściak w książce pt. „Izajasz wieszczem Chrystusa” (Katowice 1987, s. 56-57) i z tej pozycji zaczerpnęliśmy poniższe informacje.

    Prócz wariantu, który zawiera tylko słowa „Anioł Wielkiej Rady” (kodeks „B”) posiadamy takie oto teksty:

 

    „Anioł Wielkiej Rady, Przedziwny Doradca, Bóg Mocny [gr. Theos ischyros], Ojciec przyszłych wieków, Książę Pokoju” (Septuaginta np. rękopisy „A”, „S”, recensio Luciani, recensio in Catena);

 

    „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny [hebr. El Gibbor], Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (wg tekstu hebrajskiego);

 

    „Cudowny Doradca, Potężny Bóg, Ten który żyje na zawsze, Mesjasz” („Targum Aramejski”);

 

    „Cud [Dziw] i Radny, Bóg mocny wieków, Książę pokoju” (wg tekstu syryjskiego) [lub o Bogu mocnym oddane jako „Potężny Bóg od czasów niezmierzonych”, po angielsku Mighty God of times indefinite];

 

    „Przedziwny, Radny, Bóg Mocny [łac. Deus Fortis], Ojciec przyszłego wieku, Książę pokoju” (wg tekstu łacińskiej Wulgaty; por. przekład ks. Wujka z Wulgaty);

 

    Podobnie jak łacińska Wulgata mają też teksty greckie Żydów Akwili (II w.), Symmacha (II/III w.) i Teodocjona (II w.).

 

    O powyższych wariantach łacińskim i syryjskim wspomina też angielska Biblia z referencjami Towarzystwa Strażnica (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984), które w tym temacie nie snuje dywagacji podobnych do A. Wiśniewskiego. Nawet w przypadku wspomnianego przez niego „anioła”, ta Biblia mówi w przypisie o „Aniele Wielkiej Rady” (The Angel of Grand Counsel), a nie o ‘zwykłym’ aniele.

 

    Na koniec składam podziękowanie J. Romanowskiemu z Warszawy, który swą bezinteresowną i fachową pomocą dopomógł mi w dotarciu do wielu istotnych fragmentów biblijnych, a jego uwagi przyczyniły się do pogłębienia mej wiedzy i poszerzenia tego artykułu oraz kilku wcześniejszych.

    Przy okazji dziękuję też innej życzliwej dla mnie osobie, która dopomogła mi w dotarciu do materiałów, z którymi przeprowadzamy polemikę.

 

 

 

1.9. Prz 8:22 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica od samego początku swego istnienia uczyło, że Jezus jest pierwszą stworzoną osobą przez Boga. Pomimo tego, że właściwie prawie żadna Biblia, na którą powoływało się ono, nie posiadało w Prz 8:22 terminu „stworzył”! Przekonamy się o tym, gdy zacytujemy najbardziej znane publikacje Towarzystwa Strażnica. Na jakiej więc podstawie uczy ono, że Chrystus jest stworzeniem?

    Pogląd Świadków Jehowy nawiązuje do dawnej nauki arian z IV wieku, którzy twierdzili, że „Bóg stworzył z nicości swego Syna”.

 

    Poniżej w tabeli przedstawiamy fragmenty z najważniejszych publikacji Towarzystwa Strażnica, w których odwoływano się do Prz 8:22. Są to w większości źródła, które wydane były zanim została w 1957 roku opublikowana przez Świadków Jehowy po angielsku ich Księga Przysłów. Dlatego właśnie Towarzystwo Strażnica powołuje się na Biblie wydane przez innych.

 

Prz 8:22

Publikacje Towarzystwa Strażnica

„Jehowa mię miał przy początku drogi swojej...”;

„Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1920 s. 102;

„Pan mię miał...” Tł. popr.

„Stworzenie” 1928 s. 13;

„Pan mię miał...” Tł. popr.

„Pojednanie” 1928 s. 115;

„Pan mię miał...” tł. popr.

„Wyzwolenie” 1929 s. 13;

„Pan mnie miał...”;

„Co jest prawda” 1932 s. 12;

„Pan mię miał...”;

„Bogactwo” 1936 s. 164;

"Jehovah possessed me..." A.R.V.;

Uncovered 1937 s. 50;

„Pan mię miał...”;

„Religia zbiera wicher” 1944 s. 31

„Jehowa mię miał [(margines) Jehowa stworzył mię]...” A.P.P.

„Prawda was wyswobodzi” 1946 s. 38;

„The LORD formed me...” AT;

ang. Strażnica 1.11.1952 s. 661;

„Jehovah possessed me...” AS;

ang. Strażnica 15.03.1953 s. 177;

„Jehovah possessed me...” AS;

ang. Strażnica 1.12.1956 s. 722;

„Pan /Jehowa, NW/ mię posiadł...” Wu;

Strażnica Nr 19, 1958 s. 4;

„Posiadł mnie Jahwe...” BT wyd. I;

„Sprawy, w których u Boga kłamstwo jest niemożliwe” 1967 s. 86;

„Jahwe stworzył mnie...” BP;

[w tym przypadku Towarzystwo Strażnica opuściło przy słowie „stworzył” literę „k”, a oznacza ona w BP, że w tym miejscu tekst hebrajski jest krytycznie niepewny, stąd jego przekład jest jedynie prawdopodobny].

„‘Wieczyste zamierzenie’ Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka” 1978 s. 26.

 

    Widzimy więc z powyższego, że tylko ostatnia Biblia i to katolicka, z uwagą odnośnie niepewności tłumaczenia, zamieściła w Prz 8:22 (w tekście głównym) słowo „stworzył”. Czy nie jest to dziwne?

    W następnych latach publikacje Towarzystwa Strażnica najczęściej przytaczały fragment Prz 8:22 według katolickich Biblii: Tysiąclecia (wyd. II) i Poznańskiej, które nie odnoszą jednak do Jezusa wprost tych słów (patrz przypisy), choć zawierają termin „stworzył”! Czy nie jest to zatem częściowa manipulacja ze strony Świadków Jehowy? Tym bardziej, że jak wspomnieliśmy, w Biblii Poznańskiej zawarta jest przy słowie „stworzył” litera „k”, oznaczająca że w tym miejscu tekst hebrajski jest krytycznie niepewny i jego przekład jest jedynie prawdopodobny.

 

    Równocześnie w 1957 roku Towarzystwo Strażnica wydało kolejny tom swej angielskiej Biblii, która zawierała Księgę Przysłów (ang. Proverbs).

    Oto tekst z obecnego jej wydania, ale nie różniący się od pierwotnego z 1957 roku:

    „Jehovah himself produced me as the beginning of his way, the earliest of his achievements of long ago. From time indefinite I was installed, from the start, from times earlier than the earth” Prz 8:22-23 (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984).

    Widoczne jest tu angielskie słowo produced, które polska Biblia Towarzystwa Strażnica oddała jako „utworzył”:

    „Jehowa mnie utworzył jako początek swej drogi, najwcześniejsze ze swych dawnych dzieł” Prz 8:22 („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997).

    Dodajmy, że angielskie produced jest innym słowem niż użyto w Rdz 1:1, gdzie zastosowano termin created, w którym to wersecie ewidentnie chodzi o stwarzanie.

 

    Ale nie zawsze tłumaczono angielskie słowo produced z angielskiej Biblii Towarzystwa Strażnica na polskie „utworzył”! Poniżej przedstawiamy jak to bywało w przeszłości.

 

Prz 8:22 wg Biblii Towarzystwa Strażnica (oznaczana NW)

Publikacje Towarzystwa Strażnica

„Jehowa sam wyłonił mnie...”;

„Oto wszystko nowym czynię” 1959 s. 12 par. 22;

„Jehowa sam wyłonił mnie...”;

„Oto! wszystkie rzeczy nowe czynię” 1960 s. 13 (ed. polonijna);

„Sam Jehowa wyłonił mnie...”;

Strażnica Nr 14, 1961 s. 4;

„Jehowa sam wyłonił mnie...”;

Strażnica Nr 19, 1963 s. 4;

„Sam Jehowa wydał mnie...”;

Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 12 s. 23;

„Sam Jehowa wydał mnie...”;

Strażnica Rok CIV [1983] Nr 3 s. 13;

„Tutaj jednak powiedziano, że została ‘wydana’ i że w czasie stwarzania ziemi ‘stała się u boku /Jehowy/ mistrzowskim wykonawcą’.”

[Here, though, it is said that wisdom was “produced” and was “beside [Jehovah] as a master worker” during earth’s creation.]

Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 16 s. 25 [ang. Strażnica 15.05.1987 s. 28].

 

    Jeśli, jak widzimy, przez lata nie oddawano ang. słowa produced jako „utworzył”, to na jakiej podstawie Towarzystwo Strażnica uczyło, że Mądrość, którą identyfikuje z Jezusem, jest „stworzona”? Przecież terminy „wyłonił mnie”, czy „wydał mnie”, bardziej można wiązać ze „zrodzeniem”, niż ze „stworzeniem” Mądrości.

 

    Jednak Świadkowie Jehowy o Chrystusie uczą:

    „Z tego wynika, że jest on istotą stworzoną, należącą do tego, co stworzył Bóg” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 369).

    Tak też uczyli wcześniej:

    „Gdy Bóg mówił: ‘Uczyńmy człowieka’ to zwracał się do kogoś w niebie. Do kogo? Do potężnego stworzenia duchowego, które stworzył dawno przed przystąpieniem do stwarzania ziemi. Przy pomocy tego stworzenia duchowego Bóg stworzył wszystkie rzeczy” („Od raju utraconego do raju odzyskanego” 1960 s. 19).

 

    Naukę, że Jezus jest stworzeniem podtrzymuje też wydany w 2006 roku słownik biblijny Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (ang. ed. 1988), którego wykładnię przedstawimy poniżej w rozdziale „Mądrość z Prz 8:22”.

    Oto jego słowa:

    „Z Pisma Świętego wynika zatem, że Słowo (Jezus w swym bycie przedludzkim) to pierwsze stworzenie Boga, Jego pierworodny Syn” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 973);

    „Jako stworzony przez Boga Syn i Sługa, Jezus Chrystus słusznie nazywa swego Ojca i Boga (J 20:17) ‘Panem’...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 299).

 

    Na końcu artykułu (w drugiej części) zamieścimy też krótki rozdział pt. „Jezus Stwórcą”, gdyż Towarzystwo Strażnica na tej samej stronie swego słownika, gdzie mówi o tym że Chrystus jest „stworzeniem”, neguje też to, że jest On, jak Bóg Ojciec, „Stwórcą”.

 

Mądrość z Prz 8:22

 

    Rozdział ten podzielimy na cztery podrozdziały:

    Mądrość w Biblii;

    Przekłady polskie Prz 8:22;

    Tekst hebrajski Prz 8:22;

    Tekst grecki Prz 8:22.

 

Mądrość w Biblii

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o Jezusie jako stworzonej Mądrości z Prz 8:22 (hasło ‘Jezus Chrystus’):

    Uosobiona mądrość. Biblijne informacje na temat Słowa dokładnie odpowiadają opisowi z Przysłów 8:22-31. Mądrości nadano tutaj cechy osoby; przedstawiono ją tak, jakby potrafiła mówić i działać (Prz 8:1)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 973).

 

    Co powiemy o tej opinii? Otóż Chrystus nigdy nie odniósł tekstu Prz 8:22 do siebie, choć nazwany jest „Mądrością Bożą” (Łk 11:49, 1Kor 1:24). To samo dotyczy pisarzy Nowego Testamentu, którzy nie zastosowali tego fragmentu ST do Jezusa. Ciekawe jest też to, że w Prz 8:1 - 9:18 nie nazwano Mądrości wprost „Mądrością Bożą”, jak to uczyniono w Łk 11:49 czy 1Kor 1:24.

    Specyficzny rodzaj literacki Księgi Przysłów służy opisaniu przymiotu Bożego (nadając mu cechy osobowe), a nie osoby Chrystusa (por. Ef 3:10, Prz 1:20-23, 2:1-11, Job 28:28). Mądrość z Prz 8:1 - 9:18, może najwyżej w sposób jeszcze niepełny zapowiadać Jezusa, tak jak robiło to wiele innych rzeczy czy osób ze Starego Testamentu (np. Izaak ofiarowany, Józef sprzedany, wąż wywyższony, baranek paschalny).

    Mądrości tej nie można interpretować wprost jako osoby Jezusa. Obok niej występuje w tej księdze też Roztropność (Prz 8:1, 12, 7:4), Głupota i Pustota (Prz 9:13), rozum i wiedza (Prz 3:19-20). Myślimy również, że trudno by było Towarzystwu Strażnica zidentyfikować z konkretnymi osobami te wszystkie cechy.

    O Mądrości w Prz 1:20-21 napisano też, że „Mądrość woła na ulicach, na placach swój głos podnosi; nawołuje na drogach zgiełkliwych, w bramach miejskich przemawia”, a o Jezusie powiedziano odwrotnie: „Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu” Mt 12:19.

    Mało tego, wydaje się, że Mądrość przedstawiona jest w symbolice jako Niewiasta (Prz 14:1 „Najmędrsza z niewiast” por. Prz 7:4 „siostra”), podobnie jak „Niewiasta Głupota” (Prz 9:13), której jest przeciwstawiana (Prz 9:1-6, 13-18). O tym zaś słownik Świadków Jehowy nie wspomina, bo zajmuje się tylko tym, że słowo „Mądrość” jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego. To zaś, że Mądrość utożsamiana jest z kobietą, często przytaczane jest jako argument przeciw temu, by Jezus mógł być ‘niewiastą’. Dlatego też, liturgia katolicka symbolicznie Mądrość tą ‘widzi’ jako Maryję „Stolicę Mądrości”, o czym wspomina przypis w Biblii Tysiąclecia.

    Nawiasem mówiąc, antytrynitarz-epifanista A. Wiśniewski w swej książce przeciw Trójcy Świętej, te zastosowanie Prz 8:22-31 w liturgii przedstawił jako dowód (!), że „wśród egzegetów katolickich panuje zamieszanie co do adresata słów autora Przypowieści” („Trójca Święta mit czy rzeczywistość?” Bielsko-Biała 2004, s. 55).

    Dodajmy tu tylko, że „Od X w. tekst ten stał się lekcją mszalną na uroczystość Narodzenia NMP. Nie chodzi tu o odniesienie do Maryi tekstu (...) [ale] chciano podkreślić pochodzenie z Bożej myśli Tej, której narodziny czczono” („Matka Pana” ks. R. Laurentin, W-wa 1989 s. 249).

 

    Zastanawiające jest też to, że z taką łatwością Świadkom Jehowy przychodzi negowanie osoby Ducha Świętego, gdy mówią o Nim jako o personifikacji mocy Boga (np. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497). Natomiast bez żadnych oporów Mądrość z Prz 8:22 identyfikują z Chrystusem, choć sami piszą:

    „Biblia obfituje w przykłady personifikacji, czyli przypisywania pewnym pojęciom cech osobowych” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 497);

    „W Piśmie Świętym często spotyka się personifikację i nie ma w tym nic nadzwyczajnego” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 83).

 

    Dodajmy tu, że w czasach Starego Testamentu nie interpretowano tekstu Prz 8:22 jako słów o Mesjaszu. Uczony, badacz pierwotnego chrześcijaństwa, John N. D. Kelly, do którego Towarzystwo Strażnica lubi się odwoływać (np. Strażnice: Nr 3, 1992 s. 22-23; Nr 14, 2002 s. 4; „Człowiek poszukuje Boga” 1994 s. 2), na ten temat pisze:

    „Badaczom Starego Testamentu dobrze jest znana wzrastająca tam [Hi 28:12n., Prz 8:22n., Mdr 7:22n., Syr 24:1n.] widoczna tendencja do personifikowania Mądrości i do przyznawania Jej funkcji stwórczych. Jest także rzeczą powszechnie znaną gotowość pisarzy Nowego Testamentu, takich jak św. Paweł, do posłużenia się tą ideą dla wyjaśnienia tajemnicy Chrystusa. W późniejszym judaizmie natrafimy na wiele personifikacji: (...) Mądrość (...) Boską ‘chwałę’ albo ‘Obecność’ (Shekinah) (...) Jego Słowo; Jego Ducha (...) a także inne określenia. Pozostaje sprawą dyskusyjną, w jakiej mierze otrzymały one faktycznie charakter hipostaz. Jest rzeczą prawdopodobną, że były personifikowanymi abstrakcjami lub inaczej peryfrazą (zastępczym omówieniem) dla określenia samego Boga i że wcale nie ma tu kwestii dotyczącej ich niezależnego istnienia” („Początki doktryny chrześcijańskiej” John N. D. Kelly, Warszawa 1988, s. 17-18).

 

    Ale samo Towarzystwo Strażnica przyznaje, że i dziś nie interpretuje się u Żydów Mądrości z Prz 8:22 jako Mesjasza:

    „Żydowscy komentatorzy, sprzeciwiający się jakiemukolwiek zastosowaniu tego fragmentu do Jezusa jako Mesjasza, zazwyczaj twierdzą, że chodzi tu tylko o proste uosobienie mądrości” (Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 12 s. 24).

 

    Przykład tego, jak interpretowano Mądrość w czasach Starego Testamentu mamy zawarty nawet w Biblii, w Syr 24:1-23. W tym tekście ona identyfikowana jest z Prawem:

    „Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu (...) Tym wszystkim jest księga przymierza Boga Najwyższego, Prawo, które dał nam Mojżesz” (Syr 24:1, 23).

    Dodajmy tu, że księga ta została napisana po hebrajsku w latach 170-200 przed Chr., a przetłumaczona na język grecki ok. 130 roku przed Chr. (Syr prolog:20), więc autor jej znał wcześniejszą Księgę Przysłów, mówiącą również o Mądrości.

    Podobnie przedstawiono to w Księdze Barucha, pochodzącej z II wieku przed Chr.:

    „Tą mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki” Ba 4:1; por. Ba 3:9-38.

    To nic, że Towarzystwo Strażnica nie uznaje za biblijne Księgi Mądrości Syracha i Barucha. Powinny być one dla niego choć świadectwem tego, jak rozumiano Biblię w czasach tuż przed Chrystusem. Mamy jednak i pewne świadectwo dotyczące tego tematu, choć jeszcze zalążkowe, z księgi którą ono uznaje: „nauczyłem was praw i nakazów (...) one są waszą mądrością i umiejętnością” Pwt 4:5-6.

 

    Jednak gdy zbliżamy się do momentu, gdy Chrystus pojawia się na ziemi, powstała Księga Mądrości, o której uczeni piszą:

    „Data powstania Mdr zamyka się więc w latach 88-30, a dalsze rozważania nad autorstwem księgi pozwolą uściślić czas jej powstania” („Księga Mądrości. Wstęp - Przekład z Oryginału - Komentarz” Tom VIII część 3, opracował ks. doc. K. Romaniuk, Poznań-Warszawa 1969, s. 21).

    Ona to najbardziej „osobowo” ukazuje Mądrość, która ma te same cechy co Jezus. Oto komentarz z cytowanego powyżej dzieła:

    „Charakter osobowy Mądrości jest jednak najbardziej widoczny w Mdr. Rodząc się z Boga jako Boże tchnienie (7, 25-26), uczestniczy Mądrość w naturze samego Boga i posiada Boskie przymioty: jest rozumna (7, 22), niezmienna (7, 27), święta (7, 22), wszechmocna (7, 23. 27). Pozostaje wspólnie z Bogiem (8, 3; 9, 9), zasiada na Boskim tronie (9, 4. 10), dzieli Jego wszechwiedzę (8, 4), co więcej, udziela Bogu rad w chwili stwarzania wszechświata (8, 4). Ona też na równi z Bogiem podtrzymuje świat w istnieniu (7, 23. 24. 27), a szczególną miłością darzy człowieka (1, 6; 7, 23). Wiedząc, co miłe Bogu, uczy ludzi cnót (8,7; 9, 9. 18) i sprowadza ich do Boga. Tak więc gdyby można było mówić o pewnym procesie hipostatyzowania mądrości, należałoby powiedzieć, że w Mdr proces ten osiąga swój punkt szczytowy. Czy można jednak mówić, że Mądrość taka, jaką nam przedstawia Mdr, ma charakter hipostazy? (...) Ostatecznie więc Mądrość ta, zwłaszcza w Mdr, jest zwykłą personifikacją. Żadne z twierdzeń na temat istoty i przymiotów Mądrości nie może uchodzić za dowód objawienia osoby Boskiej. Mądrość nigdy nie jest nazwana Bogiem, nikt nie zanosi do Mądrości modłów. Jednakże przypisywanie Mądrości udziału w naturze samego Boga (7, 25 n) każe przypuszczać, że chodzi tu o coś więcej niż tylko zwykłą poetycką personifikację. Można by chyba słusznie mówić o jakiejś specjalnej formie istnienia, pośredniej między hipostazą a zwykłym tylko przymiotem. W rezultacie Mądrość owa bez względu na to, jakby się rozumiało sposób jej istnienia, może być uważana za typ osoby Boskiej, objawionej w Chrystusie Jezusie” (j/w. s. 80-81).

 

    Co jeszcze charakterystycznego jest w Księdze Mądrości? Otóż nie mówi ona, że Mądrość jest „stworzona”. Sugeruje to natomiast A. Wiśniewski w swej książce pt. „Trójca Święta mit czy rzeczywistość?” (Bielsko-Biała 2004, s. 61) na podstawie Mdr 6:22.

    Oto słowa z tej księgi:

    „Oznajmię, czym jest Mądrość i jak się zrodziła [egeneto powstała, stała się; por. J 1:3 „stało się”] (...) Pójdę jej śladem od początku stworzenia [arches geneseos od początku zrodzenia, istnienia]” Mdr 6:22 BT.

    Ten sam tekst według innych Biblii wygląda następująco:

    „A czym jest Mądrość i jak powstała, opowiem (...) lecz od początku jej narodzenia będę szedł jej śladem” Mdr 6:22 KUL.

    „Teraz oznajmię, czym jest mądrość i jak powstała (...) lecz zbadam początek [jej] powstania i wyjawię wiedzę o niej” Mdr 6:22 BP.

    „A co jest Mądrość i jako się poczęła powiem (...) ale od początku narodzenia...” Mdr 7:24 [22] ks. Wujek. Por. Mdr 7:24-25 BT „Mądrość (...) tchnieniem mocy Bożej”.

    Natomiast inne słowa Księgi Mądrości przypominają fragment J 1:1-3:

    „Z Tobą jest Mądrość, która zna Twe dzieła, i była z Tobą, kiedy świat stwarzałeś, i wie, co miłe jest Twym oczom...” Mdr 9:9.

    Przypomnijmy też, że podobnie jak Ksiąg Mądrości Syracha i Barucha, również Księgi Mądrości nie uznaje za biblijną Towarzystwo Strażnica, choć potrafiło o nich napisać następująco:

    „Chociaż greckojęzyczni Żydzi aleksandryjscy z czasem dołączyli owe apokryficzne księgi do greckiej Septuaginty, uznając je chyba za część poszerzonego kanonu świętych pism, to jednak przytoczona powyżej wypowiedź Flawiusza ukazuje, że nigdy nie włączono ich do kanonu palestyńskiego (jerozolimskiego) i że były w najlepszym razie uważane za księgi drugorzędne, niepochodzące od Boga. Z tego względu ok. 90 r. n.e. synod żydowski w Jawne (Jamnia) wyraźnie wyłączył wszystkie takie pisma z kanonu hebrajskiego” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 88).

    Myślimy, że przy tak ‘ekumenicznej’ opinii Towarzystwa Strażnica o księgach deuterokanonicznych, Świadkowie Jehowy nie będą mieli nam za złe, że je tutaj zacytowaliśmy.

    My bowiem nie kierujemy się synodem żydowskim z Jawne z 90 roku po Chr., ale tym, że przejęliśmy te księgi od chrześcijan pierwszego wieku, rozproszonych po całym ówczesnym świecie chrześcijańskim, od Aleksandrii po Rzym i inne krańce cesarstwa.

    Uważamy też, że Towarzystwo Strażnica polemizując z katolicyzmem zdaje sobie sprawę z tego, że my uznając księgi deuterokanoniczne właśnie za kanoniczne, będziemy je cytować w naszym dowodzeniu, jak pozostałe księgi biblijne, które uważamy za natchnione. Jeśli, jak zobaczymy poniżej, słownik biblijny Świadków Jehowy przywołuje katolickich „pisarzy podających się za chrześcijan”, to i my możemy powoływać się na nich, jak i wyżej wymienione księgi deuterokanoniczne. Chyba Towarzystwo Strażnica nie uważa inaczej i nie sądzi, że moglibyśmy się ich wyzbyć dla jego widzimisię?

 

    Sumując można w całej Biblii zauważyć pewien proces ‘ewolucyjny’ dotyczący Mądrości i jakby 4 etapy jej objawiania:

    a) Uosobiony przymiot Boży (Prz 8:1-31) - V w. przed Chr.;

    b) Uosobione Prawo (Ba 4:1, Syr 24:23) - II w. przed Chr.;

    c) Typ osoby Bożej (Mdr 7:22-8:4, 9:4-18) - I w. przed Chr.;

    d) Osoba Chrystusa (Łk 11:49, 1Kor 1:24) - I w. po Chr.

    Pięknie też o Bożej Mądrości napisał prorok Daniel:

    „Niech będzie błogosławione imię Boga (...) Bo mądrość i moc są Jego przymiotem!” Dn 2:20.

 

    Poświęcimy też kilka słów książce A. Wiśniewskiego pt. „Trójca Święta mit czy rzeczywistość?” Bielsko- Biała 2004. Ponieważ ten antytrynitarz w swej publikacji ‘sugeruje’ (s. 61-62), że Jezus również jest „Mądrością stworzoną” z tekstów Syr 1:4, 9 i 24:9, dodajmy tu, że przez teologów katolickich nie jest On identyfikowany z tymi tekstami (patrz np. przypisy w BP). Natomiast A. Wiśniewski zestawia powyższe wersety z innymi z NT np. Kol 1:15-16, Ap 3:14. Zapewne bardzo podoba mu się słowo „stworzył” i dlatego jego ‘delikatna’ sugestia ma zapewne zburzyć pojmowanie Mądrości przez nieutwierdzonych katolików, a jego sympatykom-antytrynitarzom dodać argumentów.

    Również u pisarzy wczesnochrześcijańskich trudno znaleźć fragmenty, które Jezusa utożsamiają z tymi tekstami z Księgi Mądrości Syracha, inaczej niż w przypadku Prz 8:22 (patrz cz. II artykułu). Wydaje się, że dopiero Cyprian (ur. 200) jako pierwszy zrobił to („Chrystus jest pierworodny i On jest mądrością Boga, przezeń wszystko uczynione zostało (...) Ekkli. [Syr] XXIV, 5-11, 25-26” „Do Kwiryna” 2:1). Trudno też dopatrzeć się, by arianie w IV wieku powoływali się na te teksty. Nie przeprowadzał z nimi bowiem w tej sprawie polemiki ani Atanazy (296-373), ani Hilary z Poitiers (ok. 315-367), a przecież różne kontrowersyjne ‘ariańskie’ wersety omawiali oni (np. Prz 8:22).

    Tu jednak trzeba ‘rozgrzeszyć’ A. Wiśniewskiego, bowiem pisze on, że powołuje się w tej sprawie częściowo na G. Stafforda (s. 215; por. s. 60 odsyłacz 27) „bardziej lub mniej niezależnego Świadka Jehowy” (s. 8). Natomiast sam o sobie pisze, że jest amatorem w tych sprawach: „Jestem amatorem. którego pasją stała się Biblia i przedstawiam takie argumenty, na jakie stać mój niedoskonały umysł” s. 10. Na stronie 62 w jego publikacji znajdziemy nawet złe oznaczenie wersetów. Zamiast Syr 24:8-12 widnieje tam pod cytowanymi słowami opis „Syr 25:3-12 BT”.

    Jeszcze tylko przypomnijmy, że według Syr 24:23 Mądrość utożsamiana jest z Prawem, a w Biblii Poznańskiej, w której duże fragmenty Księgi Mądrości Syracha zostały przełożone z języka hebrajskiego, w Syr 24:9 słowo „stworzył” zostało oznaczone litera „k”, która oznacza że w tym miejscu tekst hebrajski jest krytycznie niepewny, stąd jego przekład jest jedynie prawdopodobny.

    Również z Syr 1:9-10 widać, że nie chodzi tu o osobę, ale o mądrość. Pomimo, że jest ona stworzona trudno dopatrzyć się aby miała być ona osobą (por. Syr 1:1).

    Ciekawe także jest to, że jak w przypadku Ducha Świętego przeszkadza antytrynitarzom, że miałby być On jako osoba „wylany” (Dz 2:17), natomiast utożsamiając Jezusa z mądrością z Syr 1:9, nie zawadza im to, że Chrystus by miał być jako osoba też „wylany”.

 

    Aby było widać, że „mądrość” Ojca i Syna niczym się nie różni, zestawimy poniżej w tabeli to, co przysługuje obu tym osobom Bożym. Nie może być więc jedna z nich tylko „stworzeniem”, a druga „Stwórcą”.

 

Baranek według Ap 5:12

Bóg według Ap 7:12

„Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość (sofian), i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”;

Baranek prócz 6 wspólnych z Ojcem określeń ma dodatkowo bogactwo, które Bóg posiada też wg Flp 4:19.

Błogosławieństwo i chwała, i mądrość (sofia), i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków!”;

Bóg prócz 6 wspólnych z Synem określeń ma dodatkowo dziękczynienie, które Jezus otrzymuje też wg Łk 17:16.

 

    Dodajmy też inne porównanie mądrości:

    Bóg - „w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga...” Ef 3:9-10 por. 1Kor 2:7;

    Chrystus - „[to jest] Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte” Kol 2:3 por. 1Kor 1:24, 30.

 

Przekłady polskie Prz 8:22

 

    2) Tu przerwiemy omawianie słownika Towarzystwa Strażnica, a przytoczymy inne wypowiedzi o Prz 8:22 z pozostałych publikacji Świadków Jehowy. Powodem tego jest to, że w dalszym fragmencie „Wnikliwe poznawanie Pism” odwołuje się do pisarzy wczesnochrześcijańskich, a im poświęcimy drugą część naszego artykułu (jest to obszerny materiał).

    Ponieważ dalszy fragment (po przywołaniu pisarzy wczesnochrześcijańskich) z biblijnego słownika Świadków Jehowy nie wnosi już nic do omawianego tematu (porusza się tam np. sprawę rodzaju żeńskiego rzeczownika Mądrość), odwołujemy się zgodnie z zapowiedzią, do innych ich publikacji, które uzupełniają go.

 

    W jednej z najbardziej znanych swych publikacji Towarzystwo Strażnica podaje:

    „Warto zwrócić uwagę, jak ściśle owo nawiązanie do pochodzenia Jezusa odpowiada wypowiedziom symbolicznej ‘Mądrości’ z biblijnej Księgi Przysłów: ‘Jahwe stworzył mnie, pierwociny swego tworzenia (...) przed pagórkami, ja zostałam zrodzona...’ (Przysłów 8:12, 22, 25, 26, NBj). Chociaż określenie ‘Mądrość’ użyto tu do uosobienia mądrości stworzonej przez Boga, to jednak większość uczonych zgodnie przyznaje, iż jest to w rzeczywistości obrazowe określenie Jezusa jako stworzenia duchowego, zanim został człowiekiem” („Czy wierzyć w Trójcę?” 1989 s. 14).

 

    Cóż powiemy o tych stwierdzeniach? Zacznijmy od zwrócenia uwagi na to, że w przytoczonym tekście są dwa słowa: „stworzył” i „zrodzona”. Nie można więc opowiadać się tylko za „stworzeniem” Mądrości, a „zrodzenie” przemilczać i czynić z pierwszego terminu jakby dogmat.

    Jeśli „większość uczonych”, jak podaje powyższa broszura, zgadza się z tym, że Prz 8:22 należy odnieść wprost do Jezusa, to czyżby mieli oni taki sam pogląd jak Towarzystwo Strażnica? Szkoda, że nie wymieniono imiennie ani jednego z tych „większości uczonych”!

    Mamy też dwa pytania.

    Czy ta „większość uczonych” uznaje Trójcę Świętą, uważając, że Prz 8:22 należy stosować do Jezusa?

    Czy może ta „większość uczonych” odrzuca Trójcę Świętą, uważając, że Prz 8:22 należy odnieść do Jezusa?

    Jeśli ta „większość uczonych” uznaje Trójcę Świętą, to raczej Towarzystwo Strażnica nie powinno przywoływać ich jako potwierdzających nauki Świadków Jehowy, bo zapewne uczeni ci zupełnie inaczej rozumieją kwestię Mądrości.

    Podobnie jest z pisarzami wczesnochrześcijańskimi, którzy choć przytaczali Prz 8:22, to jednak na poparcie odwiecznego istnienia i zrodzenia Syna i było to dalekie od stwierdzania, że jest On „stworzeniem”. O tym jednak przeczytamy w drugiej części tego artykułu.

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica lubi wprowadzać w błąd swoich czytelników w sprawie Prz 8:22. Dlaczego? Otóż dlatego, że cytując z Biblii katolickiej ten tekst sugeruje ono zaraz, że katolicyzm utożsamia Jezusa z Mądrością z Prz 8:22. Oto przykład takiej ‘manipulacji’:

    „Na przykład Księga Przysłów (Przypowieści) 8:22-30 zawiera następującą wypowiedź o Jezusie w jego bycie przedludzkim: ‘Jahwe mnie stworzył, swe arcydzieło...’ (według katolickiej Biblii Tysiąclecia)” (Strażnica Nr 7, 1992 s. 26).

    Co pomyśli sobie przeciętny czytelnik tej Strażnicy? Ano to, że Kościół Katolicki utożsamia Mądrość z Prz 8:22 z Jezusem i na dodatek uczy on, że jest On „stworzeniem”! Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica potrzebuje Kościoła Katolickiego dla popierania swych doktryn, bo przecież naucza o nim, że wchodzi on w skład Babilonu Wielkiego.

 

    Poniżej w tabelach zobaczymy, że nie jest tak prosto powiedzieć, że Prz 8:22 mówi o „stworzeniu” Mądrości, i koniec, kropka. Po przeanalizowaniu całego fragmentu Prz 8:22-25 zauważymy, że różne przekłady biblijne używają różnorakich słów, często bardzo sobie odległych:

    „posiadł”, „miał”, „zrządził”, „ustanowił”, „spłodził”, „począł”, „zrodził”, „rodził” i inne.

    W pierwszej kolejności porównamy przekłady biblijne znane, ale dziś już mało używane: Biblia ks. J. Wujka 1599 r. (ed. 1956, 1962 r.); protestancka Biblia Gdańska 1632 r.; Biblia 1000-lecia 1965 r. (wyd. I).

 

Biblia ks. J. Wujka

Biblia Gdańska

Biblia 1000-lecia wyd. I

„Pan mię posiadł na początku dróg swoich, pierwej niźli co uczynił od początku. Od wieku jestem ustanowiona i od dawna, pierwej niźli się ziemia stała. Jeszcze nie było głębiny, a ja, już poczęta byłam; jeszcze źródła wód nie wytrysnęły, jeszcze góry potężną masą nie stanęły, przed pagórkami jam się rodziła” Prz 8:22-25

„Pan mię miał przy początku drogi swej, przed sprawami swemi, przed wszystkiemi czasy. Przed wieki jestem zrządzona, przed początkiem; pierwej niż była ziemia. Gdy jeszcze nie było przepaści, spłodzona jestem, gdy jeszcze nie było źródeł opływających wodami. Pierwej niż góry założone były, niż były pagórki, spłodzonam jest” Prz 8:22-25

Posiadł mnie Jahwe jako początek swych dzieł, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem ustanowiona, od początku nim ziemia powstała. Jestem zrodzona nim stał się ocean lub źródła, co wodą tryskają i zanim góry stanęły Poczęta jestem przed pagórkami” Prz 8:22-25

 

    Uzupełnijmy to skrótowo najstarszymi dostępnymi nam przekładami Prz 8:22-25:

    Biblia Leopolity 1561 r. (katolicka) - „odzierżał mnie” (w. 22), „zrządzona” (w. 23), „już poczęta była” (w. 24), „się rodziła” (w. 25).

    Biblia Brzeska 1563 r. (protestancka) - „miał mię” (w. 22), „postanowiona” (w. 23), „narodzona” (w. 24), „narodzonam” (w. 25).

    Biblia ks. J. Wujka 1599 r. (oryginał) - „posiągł mię” (w. 22), „zrządzona” (w. 23), „poczęta” (w. 24), „się rodziła” (w. 25).

    Szkoda, że nie mamy dostępu do Biblii Sz. Budnego, choć z drugiej strony, on jako należący do skrajnego odłamu Braci Polskich, nie uznawał preegzystencji Chrystusa, więc tekst Prz 8:22-25 nie był mu specjalnie przydatny. Raczej w tym przypadku podzielał pogląd tej części chrześcijaństwa, która uważa, że jest to tekst symboliczny, poetycki i nie należy go łączyć wprost z Jezusem.

 

    W kolejnych dwóch tabelach porównajmy nowsze przekłady biblijne (katolickie), często dziś używane. W nich też mamy różnorodność słów dotyczących pojawienia się Mądrości. Jeśli Księga Przysłów przekazuje nam „poetycki obraz uosobienia Mądrości Bożej” (przypis BT wyd. III), to nie możemy ‘dogmatyzować’ tego, że mowa jest tu tylko i wyłącznie o „stworzeniu” Mądrości.

 

Biblia 1000-lecia wyd. II

Biblia 1000-lecia wyd. III, IV

Biblia 1000-lecia wyd. V

Biblia Poznańska wyd. I, II, III, IV

„Jahwe mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku nim ziemia powstała. Jestem zrodzona gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał, ani źródła, co wodą tryskają i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami” Prz 8:22-25

„Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć” Prz 8:22-25

„Pan mnie zrodził jako początek swej mocy, przed dziełami swymi, od pradawna. Od wieków zostałam ustanowiona, od początku, przed pradziejami ziemi. Przed oceanem zostałam zrodzona, przed źródłami pełnymi wód; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zostałam zrodzona” Prz 8:22-25

„Jahwe stworzył* mnie jako początek* drogi* swojej, jako pierwsze* z dzieł swoich - od przedawnych czasów*. Od prawieków zostałam stworzona*, od początku, jeszcze zanim ziemia powstała: Gdy jeszcze nie było morskich otchłani, zostałam zrodzona, zanim się jeszcze nie otwarły źródła tryskające wodami; zanim góry się ukształtowały, przed pagórkami zostałam zrodzona” Prz 8:22-25

 

    Dodajmy tu, że słowo „stworzył” w Biblii Poznańskiej w Prz 8:22-23 opatrzone jest literką „k”. Oznacza ona, że w tym miejscu tekst hebrajski jest krytycznie niepewny, stąd jego przekład jest jedynie prawdopodobny. Nie można więc tych wersetów używać jako stuprocentowego argumentu. Miejsca z literką „k” oznaczyliśmy w tekście biblijnym gwiazdką „*”.

 

    Oto kolejna tabela, w której zestawiamy jeden z nowszych przekładów katolickich (Biblia Warszawsko-Praska), nowy przekład protestancki (Biblia Warszawska) i Biblię Świadków Jehowy (Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata).

 

Biblia Warszawsko-Praska 1998

Biblia Warszawska (tzw. Nowy Przekład 1975, ed. 1984)

Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata 1997

„Pan mnie stworzył na początku dróg swoich, przed wiekami, nim jeszcze cokolwiek uczynił. Na samym początku zostałam stworzona, na początku, zanim ziemia powstała. Jeszcze nie było oceanów, kiedy się rodziłam, ani źródeł bogatych w wodę. Nim wyłoniły się szczyty górskie, nim wzgórza powstały - już byłam” Prz 8:22-25

„Pan stworzył mnie jako pierwociny swojego stworzenia, na początku swych dzieł, z dawna. Przed wiekami byłam ustanowiona, od początków, przed powstaniem świata. Gdy jeszcze nie było morza, zostałam zrodzona, gdy jeszcze nie było źródeł obfitujących w wody. Zanim góry były założone i powstały wzgórza, zostałam zrodzona” Prz 8:22-25

„Jehowa mnie utworzył jako początek swej drogi, najwcześniejsze ze swych dawnych dzieł. Od czasu niezmierzonego zostałam ustanowiona, od początku od czasów wcześniejszych niż ziemia. Gdy nie było głębin wodnych, zostałam wydana na świat jakby w bólach porodowych, gdy nie było źródeł obfitujących w wodę. Zanim zostały osadzone góry, jeszcze przed wzgórzami zostałam wydana na świat jakby w bólach porodowych” Prz 8:22-25

 

    Paradoksem jest to, że niektóre nowsze Biblie katolickie najbardziej pasują Świadkom Jehowy do udowadniania „stwarzania” Mądrości, ale wynika to z tego, że one nie odnoszą Prz 8:22-25 do osoby Jezusa, jak to robi Towarzystwo Strażnica.

    Z drugiej strony słowa „Od czasu niezmierzonego zostałam ustanowiona” (Prz 8:23) z Biblii Towarzystwa Strażnica najbardziej sugerują „odwieczność” Mądrości.

    Widzimy więc, że osobną sprawą jest utożsamianie Mądrości z Prz 8:22 z Chrystusem, a osobną, czy ona jest „stworzona”, „zrodzona”, „ustanowiona”, czy Bóg ją „miał”, jak podaje Biblia Brzeska czy Gdańska, która nawet przy tym słowie zastosowała odsyłacz do J 1:1 („a ono Słowo było u Boga” BG).

    Jeśli więc pewnymi słowami są „zrodził”, „spłodził” (Prz 8:24-25), a problematyczny jest termin „stworzył” (Prz 8:22), to może nie pozostaje nic innego jak uznać „zrodzenie” Mądrości?

    Dodajmy tu, że nawet gdyby odnieść Mądrość z Prz 8:22 do Jezusa (jak chcą Świadkowie Jehowy), to i tak przy założonej ‘wymienności’ słów „stworzył” (Prz 8:22) i „zrodził” (Prz 8:24-25), byśmy musieli uznać, że Chrystus jako „Pierworodny” (Prototokos Hbr 1:6) i Jednorodzony Syn Boży (J 3:16) jest „zrodzonym” z Ojca, bo mówią o tym liczne teksty biblijne. Zresztą Towarzystwo Strażnica zgadza się gdzie indziej z tym, że słowo „Jednorodzony” oznacza „zrodzonego” z Ojca („Czy wierzyć w Trójcę?” 1989 s. 15-16) i przywołuje na poparcie tego leksykony grecko-angielskie oraz szereg wersetów biblijnych: J 1:14, 18, 3:16, 18, 1J 4:9. Tu jednak nie będziemy rozszerzać tego zagadnienia, bo nie ono jest naszym tematem.

 

Tekst hebrajski Prz 8:22

 

    3) Towarzystwo Strażnica w swoim uzasadnianiu „stworzenia” Mądrości z Prz 8:22 bazuje głównie na hebrajskim terminie qanah. Oto słowa z jego publikacji polskiej i jej angielskiego oryginału:

 

Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 12 s. 24

ang. Strażnica 15.08.1975 s. 511

„Ponieważ przedstawiona tu obrazowo ‘Mądrość’ została ‘stworzona’, czyli ‘wydana’ (po hebrajsku: qanah)* jako początek drogi Jehowy” [poniżej przypis do słowa qanah].

* Dawniej komentatorzy i tłumacze będący zwolennikami nauki o Trójcy argumentowali, że ‘qanah’ tu trzeba przetłumaczyć na ‘posiadał’. ‘Qanah’ istotnie może znaczyć zarówno ‘nabyć’ (posiadać), jak i ‘wyłonić’ (Rodz. 4:1; Powt. Pr. 32:6; Ps. 139:13; Nehem. 5:16). Ale uczeni przyznają, że kontekst wskazuje tutaj wersję ‘wyłonił’ lub ‘stworzył’, skoro wersety 24 i 25 mówią o ‘Mądrości’, iż powstała ‘jakby w bólach rodzenia’. Tłumaczenie takie znajduje oparcie w greckiej Septuagincie, syryjskiej Peszicie i w Targumach. W następstwie tego nawet przekłady obrońców Trójcy, jak na przykład katolicka Biblia Tysiąclecia, oddają sens tego słowa w formie ‘wyłonił’ lub ‘stworzył’.”

Because the “Wisdom” that is here depicted was “created” or “produced” (Hebrew, qa·nah´)* as the beginning of Jehovah’s way. [poniżej przypis do słowa qanah]

* In the past, commentators and translators who held to the Trinity doctrine argued that qa·nah´ should here be rendered “possessed.” Qa·nah´ can convey the sense of either “acquire (possess)” or “produce.” (Gen. 4:1; Deut. 32:6; Ps. 139:13; Neh. 5:16) But scholars acknowledge that the context here points to the rendering “produced” or “created,” since verses 24 and 25 speak of Wisdom as being “brought forth as with labor pains.” This rendering is borne out by the Greek Septuagint, the Syriac Peshitta Version and the Targums. So now even translations by trinitarians, such as the Catholic Jerusalem Bible, use the rendering “produced” or “created.”

 

    Cóż powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż na początek zauważmy różnice między tekstem polskim, a angielskim:

    „‘Mądrość’ została ‘stworzona’, czyli ‘wydana’”;

    „‘Wisdom’ that is here depicted was ‘created’ or ‘produced’”.

    Wydaje się, że słowo „wydana” jest tak dalekie od terminu produced, jak „zrodzenie” od „wyprodukowania”. Mądrość „wydana” spontanicznie kojarzy nam się z „wydaniem jej na świat”, ze zrodzeniem jej. Natomiast termin produced raczej można łączyć z „utworzeniem” Mądrości, jak to oddaje Biblia Świadków Jehowy.

 

    Dalej publikacja Towarzystwa Strażnica podaje:

    „Dawniej komentatorzy i tłumacze będący zwolennikami nauki o Trójcy argumentowali, że ‘qanah’ tu trzeba przetłumaczyć na ‘posiadał’. ‘Qanah’ istotnie może znaczyć zarówno ‘nabyć’ (posiadać), jaki i ‘wyłonić’ (Rodz. 4:1; Powt. Pr. 32:6; Ps. 139:13; Nehem. 5:16). Ale uczeni przyznają, że kontekst wskazuje tutaj wersję ‘wyłonił’ lub ‘stworzył’”.

    Z satysfakcją zauważmy, że potwierdzono tu słuszność terminu „posiadał” w Prz 8:22!

    Dalej niby jest zawarta ‘krytyka’ słowa „wyłonić” (razem z ‘nabyć, posiadać’), ale w rzeczywistości przyznaje się, że może jednak być termin „wyłonić” (lub ‘stworzyć’)! O co więc chodzi Towarzystwu Strażnica?

    Nam znów termin „wyłonić” kojarzy się ze „zrodzeniem” Mądrości (‘wyłonić’ od ‘łono’), które publikacja Świadków Jehowy sama potwierdza podając „iż powstała ‘jakby w bólach rodzenia’”. Cóż te ‘bóle rodzenia’ mają jednak wspólnego ze „stworzeniem”, czy z terminem angielskim produced, pozostanie chyba tajemnicą Towarzystwa Strażnica.

    Ciekawe, że w Rdz 4:1 występuje hebrajskie słowo qaniti, pokrewne temu z Prz 8:22, a tam tłumaczone jest ono najczęściej jako „wydałam” (BW, Biblia Świadków Jehowy por. „urodziłam” BT wyd. II, „otrzymałam” BG, BP, BT wyd. III). Wiadomo zaś, że Ewa zrodziła, a nie stworzyła Kaina.

    Również zauważmy, że w Prz 8:22 występuje hebrajskie słowo qanah, a nie bara, jak w Rdz 1:1, gdzie ewidentnie chodzi o stwarzanie!

 

    Dalej publikacja Towarzystwa Strażnica podaje:

    „Tłumaczenie takie znajduje oparcie w greckiej Septuagincie, syryjskiej Peszicie i w Targumach”.

    Otóż o Septuagincie, Peszicie i Targumach powiemy w kolejnym podrozdziale. Zaznaczmy tu tylko krótko, że ci nadzwyczaj skrupulatni autorzy tego artykułu ‘zapomnieli’ dodać, że przekłady greckie Żydów Akwili, Symmacha i Teodocjona, jak i łacińska Wulgata, nie posiadają terminu „stworzona” w Prz 8:22!

 

    W kolejnych słowach publikacja Świadków Jehowy podaje, że nawet katolickie przekłady Biblii zawierają w Prz 8:22 terminy „wyłonił” lub „stworzył”.

    Wydawcy tego artykułu znów ‘zapomnieli’ dodać, że tego fragmentu komentatorzy katoliccy nie odnoszą do Jezusa, więc pojawiają się w ich tłumaczeniach Prz 8:22 różne słowa, takie, na jakie pozwala tekst hebrajski (patrz powyżej tabele o przekładach polskich).

    Jeśli zaś chodzi o Biblię Jerozolimską, którą przytacza ang. Strażnica, to zawiera ona istotny przypis, który także przytaczamy w kolejnym podrozdziale, a o którym znów Towarzystwo Strażnica ‘zapomniało’ wspomnieć.

 

    W dalszej części naszej argumentacji posłużymy się materiałem w dużej części pochodzącym z opracowań J. Lewandowskiego. Oto jego artykuły, które zamieszczone są na internetowej stronie www.apologetyka.info, a które w istotny sposób uzupełniają naszą polemikę:

    „Księga Przysłów 8:22 w interpretacji Świadków Jehowy”;

    „Przysłów 8,22n. w ujęciu A. Wiśniewskiego - polemika”.

    Przede wszystkim J. Lewandowski zwraca uwagę w swoich artykułach na to, że termin qeneh, pochodzący od qanah, „występuje także w Księdze Przysłów 4:7, gdzie w żadnym wypadku nie oznacza on już ‘stwarzania’. W wersecie tym nawet Biblia Świadków Jehowy nie tłumaczy słówka ‘qanah’ w ten sposób, oddając go inaczej - jako ‘nabył’, a nie stworzył. (...) Również inne Biblie oddają w ten sposób czasownik ‘qanah’ z Prz 4:7”.

    Prócz tego podaje on, że poza Prz 4:7 również w innych miejscach tej księgi występują słowa związane z qanah: Prz 4:5 (qeneh), 16:16 (qenoh), 19:8 (qoneh), 23:23 (qeneh) „i zawsze ma ono tam właśnie sens ‘nabywania’, ‘zdobywania’, a nie stwarzania”.

    Dalej J. Lewandowski wymienia kolejne miejsca z Biblii, gdzie występują formy słowa qanah, które prawie nigdy nie są tłumaczone na „stworzyć”. Wyjątkami są tu Rdz 14:19 i 22.

    Oto te pozostałe miejsca: Rdz 25:10, 47:19, 22, 49:30, 50:13, Kpł 25:14, Pwt 28:68, Joz 24:32, Rt 4:4, 8, 2Sm 12:3, 1Krn 21:24, Iz 43:24, Jr 32:7-8 (4 razy), 32:25.

    Dodatkowo za antytrynitarzem A. Wiśniewskim przytacza J. Lewandowski jeszcze kilka innych wersetów z interesującym nas słowem:

    Rdz 4:1, 47:23, Wj 15:16, Pwt 32:6, Rt 4:9, 10, Ne 5:8, 16, Ps 74:2, 78:54, 139:13, Koh 2:7, Jr 13:1, 4, 19:1.

    Uzupełnijmy to też informacją powyższego antytrynitarza, którą przytacza J. Lewandowski, że słowo qanah, w najróżniejszych formach, występuje w Biblii podobno 76 razy.

    Po przeanalizowaniu tych wersetów każdy sam może sobie wyrobić zdanie, jaka jest zasadność tego, czy w Prz 8:22 termin qanah koniecznie należałoby oddać przez „stworzył”. Dla ułatwienia dociekań, podajemy za cytowanym przez J. Lewandowskiego antytrynitarzem A. Wiśniewskim, że interesujący nas termin użyty jest w Starym Testamencie w kilku znaczeniach:

    „kupna”, „nabycia”, „zrodzenia”, „stworzenia”.

    Do ostatniego znaczenia („stworzenia”) przytaczany antytrynitarz zaliczył tylko Ps 139:13 (prócz Prz 8:22), choć cytowana wcześniej Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 12 s. 24 włączyła ten werset do innej kategorii:

    „‘Qanah’ istotnie może znaczyć zarówno ‘nabyć’ (posiadać), jaki i ‘wyłonić’ (Rodz. 4:1; Powt. Pr. 32:6; Ps. 139:13; Nehem. 5:16)”.

    Natomiast pod znaczeniem „zrodzenia” umieścił A. Wiśniewski teksty Rdz 4:1 i Rt 4:10.

    Jednak aby przetłumaczyć dobrze termin qanah, to trzeba przede wszystkim uwzględnić kontekst, czyli słowa Prz 8:24-25, które mówią o „poczęciu” i „zrodzeniu” Mądrości.

 

    Dodajmy tu, iż wydaje się, że interpretacja Towarzystwa Strażnica kłóci się sama z sobą. Uczy ono bowiem, że Bóg przez Jezusa stwarzał świat („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 973). O Mądrości zaś, którą ono utożsamia z Chrystusem, powiedziano, że przy stworzeniu ona „była”, lecz sama nie stwarzała (Prz 8:27). Czynił to tylko Bóg. Widoczny jest więc brak przemyślenia w wykładni Świadków Jehowy.

    Towarzystwo Strażnica poprzez swój przekład Biblii i słowa „byłam obok niego mistrzowskim wykonawcą” (Prz 8:30) próbuje bronić tego, że jednak Mądrość brała udział w stwarzaniu. Jeśli tak jest, to nie powinno mieć ono oporów w nazywaniu jej „współstworzycielem”. Ale Świadkowie Jehowy, jak dowiemy się z drugiej części tego artykułu (rozdz. ‘Jezus Stwórcą’), kwestionują bycie Stwórcą przez Jezusa.

    Ponieważ co do słów Towarzystwa Strażnica „mistrzowski wykonawca” istnieją różne opinie, dlatego przedstawiamy je w cytacie z przypisu Biblii Poznańskiej do Prz 8:30:

    „Wyraz hebr. amon - w tekście naszym: umiłowana - nastręcza pewne trudności przy tłumaczeniu. Pochodzi on od czasownika aman, który może mieć wiele znaczeń: trzymać mocno, nosić, opiekować się kimś, wychowywać itd. Tłumacze różnie go oddawali: LXX - harmodzousa = składająca razem, spajająca; przekłady Symmachusa i Teodocjona - eterygmene = umocniona; przekład Akwili - tithemumene = wychowanka, uczennica; Vg - cuncta componens = wszystko spajająca”.

    Pouczająca jest też dalsza treść tego komentarza, do którego odsyłamy zainteresowanych.

    Z powodu takiej różnorodności tekstów np. BG w Prz 8:30 zastosowała słowa „jako wychowaniec”, a BP zwrot „jako [Jego] umiłowana” (zaznaczono też literą „k” te słowo jako niepewne tłumaczenie). Por. BWP „jak umiłowane dziecko”.

    Ciekawe, że Świadkowie Jehowy kiedyś tłumacząc na język polski tekst swej angielskiej Biblii nie oddawali Prz 8:30 przez słowa „mistrzowski wykonawca”, ale jako „mistrzowski robotnik” (Strażnica Nr 19, 1963 s. 4; „Sprawy, w których u Boga kłamstwo jest niemożliwe” 1967 s. 86). Wydaje się, że amerykańskiemu Towarzystwu Strażnica sprawy Boże zawsze kojarzą się z działalnością firm, o czym przekonamy się też w drugiej części tego artykułu w rozdziale ‘Jezus Stwórcą’. Ukażemy tam porównywanie Boga i Jezusa do prezesa (właściciela) firmy lub szefa warsztatu i jego podwładnego, pełnomocnika.

 

    Ponieważ zwolennicy utożsamiania Jezusa z Mądrością z Prz 8:22 akcentują tylko podobieństwa między nimi, warto by zapoznali się i z różnicami, które przedstawiono w rozdziale „Mądrość a Chrystus” (s. 170-175) w książce pt. „Maryja w Nowym Testamencie” (H. Langkammer OFM, Gorzów Wielkopolski 1991). W opracowaniu tym wskazano na podobieństwa i różnice między uosobioną Mądrością, a Słowem i Chrystusem. Oto tylko trzy krótkie przykłady.

    Odnośnie tekstu 1Kor 1:30 („stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem...”) między innymi napisano:

    „Gr. czasownik egeneto - ‘stał się’ wyklucza identyfikację Chrystusa z mądrością. Inaczej bowiem Chrystus musiałby się także identyfikować z trzema dalszymi pojęciami zbawczymi” (s. 172).

    O 1Kor 1:24 („Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą”) między innymi podano:

    „W tekście greckim brak identyfikacji, brak wyraźnego ‘estin’ [jest] (...) Paweł i tu zabezpiecza się przed zarzutem identyfikacji przez rzeczownik dynamis - moc. Nikt przecież nie powie, że Chrystusa można identyfikować z mocą Bożą, lub jeszcze inaczej, że moc Boża jest osobą” (s. 173).

    Pisząc o Mądrości z Prz 8 i Logosie z J 1:1 między innymi zaznaczono:

    „Mądrość jest stworzona [Prz 8:22]” - „Logos po prostu jest [J 1:1]”;

    „Bóg stwarza - mądrość, jakby towarzyszy dziełu stworzenia [Prz 8:27, 30]” - „Logos jest samodzielną przyczyną sprawczą w dziele stworzenia [J 1:3]” (s. 173).

 

Tekst grecki Prz 8:22

 

    4) Towarzystwo Strażnica w swoim uzasadnianiu „stworzenia” Mądrości z Prz 8:22 posiłkuje się też tekstem Septuaginty. W swej angielskiej Biblii z referencjami podaje w przypisie do tego wersetu, że w tekście greckiego przekładu jest słowo ektisen, które podobnie jak termin z Biblii syryjskiej należy przetłumaczyć na „stworzył” (ang. created). Natomiast łacińska Wulgata ma słowo possedit tzn. „posiadł” (ang. possessed).

    Oto ten cytat z Biblii Towarzystwa Strażnica:

    Produced me”. Heb.: qa·na´ni; T, LXX (Gr., e´kti·sen´ me); Sy: “created me”; Lat.: pos·se´dit me, “possessed me.” (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984).

    W innej, polskiej publikacji, Świadkowie Jehowy uczą:

    „W tłumaczeniu [angielskim] Charlesa Thomsona, dokonanym z greckiej Septuaginty, Przypowieści 8:22 brzmią: ‘Pan stworzył mnie, początek swych dróg’.” („‘Słowo’ kogo miał na myśli apostoł Jan?” 1965 s. 40).

 

    Co powiemy o tych opiniach? Otóż na początek powiedzmy, że tłumaczenie greckiego słowa ektisen na „stworzył” nie jest tak jednoznaczne jakby ktoś mógł sobie pomyśleć. Poniżej postaramy się to przedstawić na podstawie dwóch publikacji Towarzystwa Strażnica, które przedstawia dwa tłumaczenia terminu ektisen na angielski z greckiej Septuaginty (Ch. Thomsona i Bagstera).

 

ang. Strażnica 1.10.1962 s. 595

ang. Przebudźcie się! 22.08.1976 s. 26

Tłumaczenie Thomsona:

“The Lord created me, the beginning of His ways, for His works.” Prz 8:22 (tekst zamieszczony też w polskiej broszurze pt. „‘Słowo’ kogo miał na myśli apostoł Jan?” 1965 s. 40, patrz powyżej).

Tłumaczenie Bagstera:

“The Lord made [Greek, éktise, “created”] me.” Prz 8:22 (tekst zamieszczony też w polskim Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 7 s. 11, choć częściowo zmieniony, patrz poniżej).

 

    Jak widzimy, w drugim tłumaczeniu widnieje angielskie słowo made, które można przetłumaczyć jako „uczynił”, ale raczej nie jako „stworzył” (bardzo rzadko bywa tak tłumaczone). Natomiast Towarzystwo Strażnica, wstawiając w swoim nawiasie angielski termin created, zasugerowało, że to tłumacz miał na myśli.

    Oto jak oddają made słowniki internetowe: robić, zrobić, uczynić, poczynić, porobić, wytwarzać, fabrykować, sfabrykować, wyprodukować, budować, formować, konstruować, majstrować, dokonać czegoś, tworzyć, przerobić, pojąć, zyskać, zaparzać, przyprawiać, przyrządzać, gotować, uszyć, wyrządzać, wprowadzać, ustalać, napisać, czynić (różnicę), być, stanowić, okazać się, zarabiać, mianować, przedstawiać, opisać, obliczać, zaczynać, udać się, produkować, wyrabiać, przygotowywać, itp. (http://portalwiedzy.onet.pl/tlumacz.html i http://www.angool.com/).

 

    Ale to nie wszystko. Jeszcze większej manipulacji dokonano w polskim tłumaczeniu cytowanego Przebudźcie się!, które ukazało się dopiero po 11 latach od ukazania się oryginału z USA. Oto porównanie tekstu angielskiego i polskiego.

 

ang. Przebudźcie się! 22.08.1976 s. 26

Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 7 s. 11

Tłumaczenie Bagstera:

“The Lord made [Greek, éktise,created”] me.” Prz 8:22.

Tłumaczenie Bagstera:

„Pan stworzył /greckie: ektise/ mnie” Prz 8:22.

 

    Widzimy powyżej, że o ile w tekście angielskim dopiero w nawiasie narzucono słowo „stworzył” (created), to w polskim Przebudźcie się! już wewnątrz cytatu Bagstera wstawiono termin „stworzył”.

 

    Oto zaś cały interesujący nas tekst z powyższego Przebudźcie się!:

    „W 8 rozdziale Księgi Przysłów użyto podobnego języka w odniesieniu do uosobionej ‘mądrości’. Według greckiej Septuaginty mądrość mówi tam o sobie jako o ‘początku /arke/ drogi /Bożej/ dla Jego dzieł’ oraz twierdzi, że istniała, ‘zanim czas się zaczął, zanim /On/ stworzył ziemię’ (Prz 8:22, 23, Bagster). Czy to nasuwa wniosek, że uosobiona mądrość istniała przedtem wiecznie? Nie, ponieważ werset dwudziesty drugi rozpoczyna się od słów wypowiedzianych przez mądrość: „Pan stworzył /greckie: ektise/ mnie” Prz 8:22.” (Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 7 s. 11).

    Komentując ten fragment, zauważmy, że choćby nie wiem co Towarzystwo Strażnica napisało o Prz 8:22, to i tak według Septuaginty, którą cytuje, Mądrość zaistniała „zanim czas się zaczął”, a więc mowa jest o odwieczności jej istnienia! Jeśli więc nie może ono pogodzić odwieczności i stworzenia Mądrości, to może łatwiej by było Świadkom Jehowy przyjąć to, że Księga Przysłów jest specyficznym rodzajem literackim i że opisuje poetycko przymiot Boży, a nie osobę Jezusa.

    Prócz tego, pisarze wczesnochrześcijańscy Prz 8:22 według Septuaginty oddawali następująco:

    „Pan stworzył mnie na początku dróg swoich dla dzieł swoich” (np. Hilary „O Trójcy Świętej” 1:35) [por. powyżej wg Strażnicy „dla Jego dzieł”].

    Przykładowo komentując ten tekst Hilary z Poitiers (ok. 315-367) zwraca uwagę, by nie mieszać słowa „stworzona” [gr. ektisen], z odwiecznym zrodzeniem Logosu. Twierdzi on, że termin „stworzona” dotyczy „ustanowienia” Mądrości do dzieł stwórczych Boga, tzn. „stworzona [ustanowiona] do działania”. Stąd słowa „dla dzieł swoich”. Podobnie jak to ma miejsce w np. w Ef 2:15, gdzie greckie słowo ktidzo nie oznacza wprost „stworzyć”, ale „uczynić”:

    „aby z [dwóch rodzajów] stworzyć [ktise] w sobie jednego nowego człowieka...” Ef 2:15.

    Hilary uważa też, że Mądrość istniała już wcześniej, zanim została „ustanowiona do działania”, bo jest ona odwiecznym Synem Bożym (patrz „O Trójcy Świętej” 1:35, 12:42).

 

    Co powiemy o tym, że tak jak i Septuaginta, również tekst syryjski zawiera słowo „stworzył” w Prz 8:22?

    Otóż warto napisać tu to, co przemilczało Towarzystwo Strażnica i co czynią też inni antytrynitarze, tacy jak np. cytowany A. Wiśniewski.

    Owszem grecka Septuaginta, Biblia syryjska i Targumy zawierają w Prz 8:22 słowo „stworzył”, ale, o czym milczą zwolennicy tego terminu (!), nie zawierają go inne znane greckie i łacińskie przekłady biblijne. Co ważne, wymienione poniżej teksty greckie, to dokonane przez Żydów tłumaczenia!

    Oto informacja na ten temat z przypisu do Prz 8:22, z polskiej edycji „Biblii Jerozolimskiej” (Poznań 2006):

    „Tłumaczenie ‘nabył mnie’ lub ‘posiadł mnie’ (Akwila, Symmach, Teodocjon) przyjął Hieronim (Wulgata)...”.

    Warto dodać tu, że w greckich przekładach ST Akwili (II w.), Symmacha (II/III w.) i Teodocjona (II w.) oraz u Filona (I w.) mamy w Prz 8:22 zamiast ektisen (od ktidzo) słowo ektesato (od ktaomai), które bywa oddawane przez nabyć, pozyskać, adoptować, posiadać (patrz np. An Introduction to the Old Testament in Greek. Additional Notes, by H. B. Swete; http://www.ccel.org/).

    Widzimy więc, że słowo „stworzył” nie jest aż tak bezdyskusyjne w Prz 8:22, jak chcieliby to wszyscy antytrynitarze ze Świadkami Jehowy na czele.

    Ważne jest również to, że w Rdz 1:1 w Septuagincie, gdzie ewidentnie chodzi o stwarzanie, użyto słowo epoiesen, a nie ektise jak w Prz 8:22.

 

    Na zakończenie przytaczamy znaczenie terminu ktidzo według czterech znanych słowników: dwóch grecko-angielskich oraz dwóch grecko-polskich.

    A Greek-English Lexicon of the Septuagint” J. Lust, F. Eynikel, K. Hauspie, t. II, Stuttgart 1996, s. 270:

    to found - zakładać; to build (a city) - budować (miasto); to establish - ustanowić; to make - robić; to create - stworzyć; to create sb as - [dla Prz 8:22] stworzyć kogoś jako; to perpetrate - spłodzić.

 

    A Greek-English Lexicon compiled by Henry Georg Lideell and Robert Scott” Oxford 1996 (with a revised supplement) s. 1002-3:

    build houses and cities in it - budować domy, miasta; found - zakładać (fundamenty); build - budować; establish - ustanawiać; produce - wytwarzać, wydawać na świat; create - stworzyć; bring into being - powołać do istnienia (do życia); bring about - spowodować; make - robić; perpetrate - spłodzić.

 

    Słownik grecko-polski” Z. Abramowiczówna, Warszawa 1960, t. II, s. 724:

    zaludnić, uczynić zamieszkałym; założyć, zbudować, ustanowić; zaprowadzić kult; wydać, spłodzić; dać pomyślny obrót (sprawie), przedstawiać (o malarzu), wynaleźć; uczynić, dokonać czegoś.

 

    Słownik grecko-polski” O. Jurewicz, Warszawa 2000, t. I, s. 560:

    zaludnić, zasiedlić; założyć, zbudować; ustanowić, zaprowadzić kult; wydać, spłodzić; przedstawiać (o malarzu); wynaleźć; zrobić, uczynić; dokonać.

 

    Dodatkowe informacje o Prz 8:22 zainteresowany znajdzie w mojej książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” w rozdz. ‘Zrodzony a nie stworzony’ (www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl). Tu staraliśmy się tylko ustosunkować się do tego, co ma do powiedzenia na powyższy temat słownik i inne publikacje Towarzystwa Strażnica.

    Być może jednak, w przyszłości, szerzej tymi zagadnieniami zajmiemy się w oddzielnym artykule polemicznym w stosunku do książki antytrynitarza Arkadiusza Wiśniewskiego pt. „Trójca Święta mit czy rzeczywistość?” (Bielsko-Biała 2004).

 

    W drugiej części naszego artykułu przytoczymy liczne wypowiedzi pisarzy wczesnochrześcijańskich, bo i tych Towarzystwo Strażnica w swym słowniku i innych publikacjach próbuje przywoływać jako niby potwierdzających jego wykładnię tekstu Prz 8:22. Podobnie czyni też wspomniany A. Wiśniewski w swej książce.

 

    Na koniec składam podziękowanie J. Romanowskiemu z Warszawy za pomoc językową i leksykalną nieodzowną w dużej części mego artykułu. Wyrażam też wdzięczność J. Lewandowskiemu, bez którego fachowych opracowań niemożliwe byłoby napisanie tej pracy.

 

 

 

2.0. Prz 8:22 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    Zaraz na początku zaznaczamy, że na końcu tego opracowania zamieszczamy dodatkowy rozdział pt. ‘Jezus Stwórcą’, bo nie tylko za „stworzenie” uważany jest Chrystus przez Towarzystwo Strażnica, ale i negowane jest Jego bycie Stworzycielem. Poświęcimy w nim też trochę uwagi tekstowi Ap 3:14, który często bywa przytaczany przez antytrynitarzy, jako dowód, że Jezus jest pierwszym stworzeniem Boga (podrozdział ‘Ap 3:14’). Jako ciekawostkę dodatkowo zamieściliśmy także podrozdział pt. ‘Kim dla Świadków Jehowy jest Jezus?’.

 

    W pierwszej części naszego artykułu omówiliśmy historię nauki Towarzystwa Strażnica o tekście Prz 8:22. Przedstawiliśmy też, co Biblia w kilku księgach przekazała nam na temat Mądrości. Rozpoczęliśmy także polemikę ze słownikiem biblijnym Świadków Jehowy i innymi ich publikacjami. Ukazaliśmy różne polskie teksty Prz 8:22 oraz omówiliśmy tekst hebrajski i grecki tego wersetu. W tej części artykułu zajmiemy się tekstami pisarzy wczesnochrześcijańskich, bo i tych Towarzystwo Strażnica przywołuje w swym słowniku pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006), jako niby potwierdzających jego naukę.

 

Pisarze wczesnochrześcijańscy a Prz 8:22

 

    1) Oto dalszy fragment słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica o tekście Prz 8:22:

    „W pierwszych wiekach naszej ery wielu pisarzy podających się za chrześcijan uważało, że jest to symboliczna charakterystyka przedludzkiego Syna Bożego. Zważywszy na rozpatrywane powyżej wersety, nie ulega wątpliwości, że Jehowa rzeczywiście ‘utworzył’ Syna ‘jako początek swej drogi, najwcześniejsze ze swych dawnych dzieł’...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 973).

 

    Cóż powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż to, że jest w nich zawarta pewna manipulacja. Dlaczego? Dlatego, że owszem pisarze wczesnochrześcijańscy odnosili do Jezusa tekst Prz 8:22, ale nie twierdzili, że jest On „stworzony” czy „utworzony” przez Ojca, ale „zrodzony” i to przed wszystkimi wiekami. Podkreślali przez to, że Syn jest tej samej natury Bożej co Ojciec, która jest odwieczna.

    Najpierw to, że Syna nie uważali wcześni chrześcijanie za „stworzonego”, przedstawimy na podstawie innej publikacji Towarzystwa Strażnica, która podaje:

    „Pierwsi chrześcijanie wyrażali pogląd, że ten opis najwyraźniej odnosi się do Chrystusa. Zwolennik doktryny o Trójcy, Edmund J. Fortman, stwierdza: ‘Paweł odniósł to /Przysłów 8:22-31/ do Syna Bożego. Apologeci przytaczali ten cytat, aby wykazać poganom i Żydom przedludzkie istnienie Słowa oraz Jego rolę w stwarzaniu’.” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 18 s. 22).

    Zauważmy, że w powyższym cytacie Fortmana, ani słowa o tym, że apologeci twierdzili, że Jezus jest „stworzeniem”. Oni tylko tym, którzy nie uznawali Nowego Testamentu i chrześcijańskiego przekazu ustnego, udowadniali „przedludzkie istnienie Słowa”, a nie jego „stworzenie”. O tym że tak było istotnie przekonamy się poniżej z ich tekstów.

    Ważne jest to, że argumentacją dotyczącą Prz 8:22 chrześcijanie posługiwali się przede wszystkim przeciw „poganom i Żydom”. Dlaczego szczególnie przeciw nim? Otóż dlatego, by poganom wykazać preegzystencję Chrystusa w księgach Starego Testamentu, starszych od ich literatury. Natomiast Żydom musieli chrześcijanie głosić Chrystusa przede wszystkim na podstawie ksiąg, które oni uznawali, a nie z Nowego Testamentu. Później, gdy heretycy chrześcijańscy (arianie) zaczęli stosować Prz 8:22 przeciw odwieczności Chrystusa, chrześcijanie wyrażali oburzenie za takową interpretację tego tekstu.

    Oto przykład takiej reakcji Hilarego z Poitiers (315-367), skierowanej przeciw arianom, którzy w IV wieku stosowali do swych potrzeb Prz 8:22:

    „O nędzny heretyku! Broń użyczoną Kościołowi przeciw Synagodze skierowujesz przeciwko wierze oraz przepowiadaniu Kościoła. Naukę należycie wyposażoną do zrozumienia i zbawienia wszystkich, ty kradniesz i posługując się tymi słowami ośmielasz się podawać, że Chrystus jest stworzeniem, zamiast wystąpić przeciwko Żydom zwalczającym Pana i odmawiającym Mu Bóstwa, które Mu przysługuje od wieków” („O Trójcy Świętej” 12:36).

 

    Następnie, po wiekach, zaniechano całkowicie stosowania tego tekstu, uważając go tylko za niepełną jeszcze zapowiedź osoby Mesjasza, ukazanego jako Mądrość, „uosobiony przymiot Boży”.

    Jeszcze np. ks. J. Wujek (1541-97) w swej Biblii, w komentarzu do Prz 8:22 („Pan mię posiągł [posiadł]”), uzasadnia na podstawie tekstu Prz 8:22-25 preegzystencję i odwieczne zrodzenie Syna przeciw skrajnym Braciom Polskim, którzy negowali całkowicie Jego istnienie przed ludzkim narodzeniem.

 

    Może ktoś zapyta, których to w pierwszych wiekach „wielu pisarzy podających się za chrześcijan” ma na myśli Towarzystwo Strażnica, sugerując przy tym, że uważali oni Jezusa za „stworzonego” i którzy to z nich przytaczali Prz 8:22 na poparcie tego?

    Tak się składa, że mamy inną publikację Świadków Jehowy, która uzupełnia interesujący nas temat. Oto słowa z niej, ze strony, gdzie omawiany jest tekst Prz 8:22:

    „Zobacz ‘Adversus Praxeam’ Tertuliana (...) Zobacz też komentarz do Księgi Przysłów 8:22 Justyna Męczennika, Ireneusza, Atenagorasa, Teofila z Antiochii, Klemensa Aleksandryjskiego, Cypriana (Traktaty), Orygenesa (‘De principiis’), Dionizego i Laktancjusza” („‘Wieczyste zamierzenie’ Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka” 1978 s. 27).

 

    Po przeanalizowaniu tekstów powyższych pisarzy wczesnochrześcijańskich zobaczymy, że wbrew Towarzystwu Strażnica, uczą oni o odwiecznym istnieniu i „zrodzeniu” Syna Bożego, a nie o Jego „stworzeniu”, pomimo że przywołują oni tekst Prz 8:22. Oto ich słowa:

    Tertulian (ur. 155) - „Tę władzę i właściwość Boskiego umysłu przedstawia się w Piśmie również pod nazwą Mądrości. Cóż bowiem może być mądrzejszego od rozumu albo słowa Boga? Słyszałem więc Mądrość mówiącą o sobie jako uczynionej drugą osobą: Najpierw Bóg stworzył mnie jako początek swych dzieł, zanim stworzył ziemię, zanim rozmieszczone zostały góry, przed wszystkimi wzgórzami mnie zrodził - naturalnie w swym umyśle tworząc i rodząc. Uznaj na tej podstawie, że towarzyszyła mu ona w akcie twórczym: Gdy przygotowywał niebo, rzecze, byłam przy nim... [Prz 8:27-28, 30]” („Przeciw Prakseaszowi” 6:1-2).

    „Wtedy więc samo Słowo przybrało swą postać i piękno, gdy rzekł Bóg: Niech się stanie światłość. Tak dopełniły się narodziny Słowa, gdy wyszło z Boga. Ustanowione przez niego najpierw w myślach, pod imieniem Mądrości - Pan ustanowił mnie przed podjęciem swych dzieł, potem zrodzone rzeczywiście - Gdy przygotowywał niebo, byłam z nim, uczyniło swym Ojcem Tego, z którego wyszedłszy stało się Synem, pierworodnym, bo zrodzonym przed wszystkim, i jednorodzonym, bo tylko ono zrodziło się z Boga, bezpośrednio z wnętrzności jego serca, jak sam Ojciec zaświadczył: Serce moje wydało z siebie słowo najlepsze [Ps 44:2]. Zaraz więc okazał mu swą radość, gdy ono radowało się w Jego obecności: Tyś jest Synem moim, jam cię dziś zrodził i: Przed jutrzenką cię zrodziłem. Podobnie i Syn we własnej osobie (pod imieniem Mądrości) świadczy o Ojcu: Pan ustanowił mnie początkiem swych dzieł, przed wszystkimi wzgórzami mnie zrodził. Z kolei jeśli w tym miejscu widać, że właśnie mądrość mówi, iż została ustanowiona przez Pana dla jego zamierzonych dzieł, na innym pokazuje się, że wszystko zostało stworzone przez słowo, a bez niego nic nie zostało stworzone, podobnie jak gdzie indziej: Przez jego słowo utwierdzone zostały niebiosa, a przez jego ducha wszystkie ich moce [Ps 33:6] (...) bo przecież Słowo, czy to pod nazwą Mądrości, czy Rozumu, czy czegokolwiek w Bożym umyśle i duchu jest tym samym: stało się Synem Boga, zrodzonym, gdy wyszło z niego” („Przeciw Prakseaszowi” 7:1-4).

    Widzimy więc, że Tertulian mówi o „zrodzeniu”, a nie „stworzeniu” Mądrości. Mało tego, uczy o odwiecznym Jej istnieniu:

    „Zanim bowiem wszystko powstało Bóg był sam, sam sobie światem, i miejscem, i wszystkim. Był zaś sam, ponieważ nie było oprócz niego nic innego, zewnętrznego. Jednak nawet wtedy nie był całkowicie sam; był w nim bowiem Rozum, który miał w sobie samym, oczywiście swój własny. Bóg jest bowiem rozumny i Rozum był w nim najpierw; w ten sposób z Niego pochodzi wszystko. Rozum ten to jego umysł. Grecy nazywają go Logos, który to termin oznacza u nas również ‘słowo’, dlatego przyzwyczajono się już u nas mówić, tłumacząc po prostu, iż na początku Słowo było u Boga, (...) Bo jeśli nawet Bóg nie wyrzekł jeszcze słowa, miał je jednak we własnym wnętrzu, razem z rozumem i w rozumie...” („Przeciw Prakseaszowi” 5:2-4).

    „Mogę zatem nie bez podstaw przyjąć, że i wówczas, przed założeniem świata, Bóg nie był sam, a miał w sobie rozum, a w rozumie słowo, które uczynił kimś drugim, gdy przebywało w jego wnętrzu” („Przeciw Prakseaszowi” 5:7).

 

    Justyn Męczennik (ur. 100) - „Świadkiem moim będzie tutaj Słowo Mądrości, które samo jest Bogiem, zrodzonym z Ojca wszech rzeczy, jest Słowem i Mądrością, i Mocą, i Chwałą Rodziciela swego, co przez usta Salomonowe powiedział: ‘Jeśli wam zwiastuję to, co się każdego dnia dzieje, Będę i o tem pamiętał, by wyliczyć rzeczy odwieczne: Pan stworzył Mnie na początku dróg Swoich dla dzieł Swoich (...) Przed wszystkiemi wzgórzami zrodził Mnie’. Bóg stworzył ziemię... [Prz 8:21-36]” („Dialog z Żydem Tryfonem” 61:3-4).

    „Ponadto powiada Mądrość: ‘Jeśli wam zwiastuję to, co się każdego dnia dzieje, Będę i o tem pamiętał, by wyliczyć rzeczy odwieczne: Pan stworzył Mnie na początku dróg Swoich dla dzieł Swoich (...) Przed wszystkiemi wzgórzami zrodził Mnie’ [Prz 8:21-25] (...) Zrozumcie wy, co mnie słuchacie, i baczną zwróćcie uwagę: Otóż Słowo jasno wykazało, że Ojciec tę Latorośl zrodził przed wszystkiemi zgoła stworzeniami; a że zrodzony od rodziciela różni się co do liczby, przyzna chyba każdy bez wyjątku” („Dialog z Żydem Tryfonem” 129:3-4).

    Widzimy więc, że Justyn mówi o „zrodzeniu” Mądrości, a nie o „stworzeniu” Jej.

 

    Ireneusz (ur. 130-140) - Nie wiadomo dlaczego Towarzystwo Strażnica sugeruje, że Ireneusz nauczał o stworzeniu Syna na podstawie Prz 8:22. Tymczasem on wcale tego tekstu nie odnosi do Jezusa, lecz do Ducha Świętego, którego nazywa Mądrością („Przeciw herezjom” 4:20,3, tekst poniżej) i przytacza go następująco:

    „Pan mnie stworzył początkiem swych dróg w swoich dziełach, przed wiekami założył mnie, na początku, nim uczynił ziemię, nim uczynił otchłań, nim powstały strumienie wód, przed ustaleniem gór, przed wszystkimi wzgórzami rodzi mnie”.

    Widać więc, że Ireneusz poprzez wymienność słów „stworzył”, „założył”, „rodzi mnie” nie sugeruje, ani nie naucza o stworzeniu Ducha Świętego, a jedynie mówi o istnieniu Jego w odwieczności. Mówią o tym kolejne słowa tego rozdziału Ireneusza:

    „Słowo, to jest Syn, było zawsze z Ojcem, co wiele razy już udowodniliśmy. Także Mądrość, którą jest Duch, była przy Nim przed wszelkim stworzeniem” („Przeciw herezjom” 4:20,3).

    Oto czego nauczał Ireneusz o zrodzeniu i odwieczności Syna:

    „Panem jest Ojciec i Panem jest Syn, Bogiem jest Ojciec, Bogiem jest Syn, bo zrodzony z Boga jest Bogiem [por. J 1:18]. I tak według substancji, swej mocy i istoty ukazuje się jeden Bóg, zaś wedle porządku naszego zbawienia to Syn i Ojciec” („Wykład Nauki Apostolskiej” 47).

 

    Atenagoras (II w.) - „Jeśli zaś powodowani waszą nadzwyczajną inteligencją pragniecie rozważyć, kim jest Syn, powiem krótko: jest On pierwszym potomkiem Ojca, nie jako istota stworzona (Bóg bowiem od początku będąc wiecznym Rozumem posiadał w sobie Słowo-Logos, bo odwiecznie jest istotą rozumną), lecz jako byt, który od Ojca się wywodzi, aby stać się ideą i energią wszystkich rzeczy materialnych, które znajdowały się w spoczynku jako pozbawiona przymiotów natura i bezużyteczna ziemia, i w których cząstki cięższe przemieszane były z lżejszymi. Z teorią taką współbrzmią słowa proroczego Ducha: ‘Pan bowiem - powiada on - stworzył mnie jako początek dróg swoich dla dzieł swoich’ [Prz 8:22]’.” („Prośba za chrześcijanami” 10).

    Jak widzimy Atenagoras uczy o odwiecznym istnieniu Syna i wręcz zaprzecza, by był On stworzeniem.

    Popatrzmy jeszcze na komentarz tych słów, który przekazał uczony J. N. D. Kelly, którego Świadkowie Jehowy lubią czasem przywoływać w kwestii Trójcy Świętej (np. Strażnica Nr 3, 1992 s. 22). Oto jego słowa:

    „Żeby uczynić swe rozumowanie jaśniejszym, Atenagoras następnie zauważa, że Logos będąc potomkiem Boga nigdy faktycznie nie zaczynał istnieć (ouch hos genómenon), ‘Bóg bowiem od początku będąc wiecznym Rozumem, posiadał w sobie Słowo-Logos (lógon), bo odwiecznie jest istotą rozumną’ (aidios logikós). Poprawniejszym wyjaśnieniem byłoby, że On ‘przyszedł’ (proelthón: znowu myśl o logós propherikós) na świat bezkształtnej materii jako stanowiąca pierwowzór myśli twórcza siła. Na poparcie tego cytuje Księgę Przysłów, 8, 22: ‘Pan mnie stworzył na początku swych dróg dla swych dzieł’, nie podkreślając jednakże czasownika ‘stworzył’.” („Początki doktryny chrześcijańskiej” J. N. D. Kelly, tłum. J. Mrukówna, Warszawa 1988, s. 83).

 

    Teofil z Antiochii (II w.) - Tak jak w przypadku Ireneusza, nie wiadomo czemu Towarzystwo Strażnica twierdzi, że Teofil odnosił do Jezusa słowa Prz 8:22. On zaś wcale nie przytacza w swym dziele słów Prz 8:22, a jedynie czyni aluzję do Prz 8:27-30 i Mądrością z tego tekstu nazywa Ducha Świętego:

    „Ten więc [Logos], będąc Duchem Boga, Początkiem, mądrością i mocą Najwyższego, zstępował na Proroków, i przez nich mówił o stworzeniu świata i inne rzeczy. W czasie bowiem stwarzania świata nie było Proroków, lecz tylko Mądrość Boga, która jest z nim, i święte Słowo jego, które zawsze u niego jest obecne. Przeto tak mówi przez proroka Salomona: ‘Gdy gotował niebiosa, tamem ja była; kiedy zawieszał fundamenty ziemi, z nimem była, wszystko składając’ [Prz 8:27-30]” („Do Autolyka” 2:10).

    Teofil nauczał też o „zrodzeniu”, a nie „stworzeniu” Syna:

    „Mając więc Bóg swoje własne Słowo, w wnętrznościach swoich zamknięte, zrodził je ze swoją Mądrością, wydając przed wszystkiem. Tego Słowa użył, jako narzędzia [gr. hypourgos - pomocnik, asystent, narzędzie], i przez nie wszystko ustanowił. Nazywa się początkiem, dlatego, że ma zwierzchnictwo i panowanie nad wszystkiem, co przezeń zostało stworzone” („Do Autolyka” 2:10).

    „Lecz jego Słowo, przez które stworzył wszystko, będące jego mocą i mądrością [1Kor 1:24], przybierając osobę Ojca i Pana wszechrzeczy, przybyło do raju pod osobą Boga i rozmawiało z Adamem. Albowiem i samo Pismo św. nas uczy, iż Adam słyszał głos. Czymże zaś może być ów głos, jak nie Słowem Boga, które jest także jego Synem; nie jak poeci i bajkopisarze zmyślają synów boskich ze spółkowania, lecz jak opowiada prawda, Słowo zawsze istniejące w sercu Boga? Zanim cokolwiek się stało, jego posługiwał się radą, bo ono jest jego myślą i roztropnością. Gdy zaś chciał Bóg uczynić to, co postanowił, zrodził to Słowo, wydalając je z siebie jako pierworodne przed wszelkim stworzeniem; nie tak jednak, by był pozbawiony Słowa, lecz by rodził Słowo i ze Słowem zawsze obcował. O tem poucza nas Pismo św. i mężowie natchnieni Duchem św. Wśród nich Jan tak mówi: ‘Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga’. W słowach tych wskazuje, że z początku był tylko Bóg, a z nim Słowo. Tedy dodaje: ‘A Bogiem było Słowo. Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało’. Skoro więc Słowo jest Bogiem i z Boga zrodzonem, Ojciec wszechrzeczy posyła je według upodobania w pewne miejsca, a gdy ono tam przybędzie, daje się słyszeć i widzieć jako przezeń posłane i znajduje się w miejscu” („Do Autolyka” 2:22).

 

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - Najczęściej nazywa on Jezusa Mądrością Bożą przywołując tekst 1Kor 1:24, a nie Prz 8:22. Tak robi dziesiątki razy. Jeden raz przytacza on Prz 8:22, ale tekst ten raczej mówi o mądrości w „kategorii mocy, a nie bytu”:

    „Dlatego Salomon powiada, że Mądrość została stworzona przez Wszechmocnego przed niebem i przed ziemią i przed wszelkimi bytami. Jeśli ktoś ma w niej udział (myślę o kategorii jej mocy, a nie bytu), tego ona uczy uzyskać pełne pojęcie o sprawach boskich i ludzkich” („Kobierce” VI:138,4).

    W innym miejscu o Mądrości Bożej Klemens pisze:

    „Niewiedza bowiem nie dotyczy Syna, który jeszcze przed utworzeniem świata był doradcą swego Ojca. Był On mądrością, ‘którą się radował’ [Prz 8:30] wszechmogący Bóg. ‘Mocą Boga’ [1Kor 1:24] jest Syn, ponieważ jest prapoczątkowym Słowem Ojca jeszcze sprzed powstania wszystkiego. I w najwłaściwszym znaczeniu jako ‘Mądrość Boga’ mógł On być nazwany również Nauczycielem istot za Jego pośrednictwem stworzonych” („Kobierce” VII:7,4-5).

    Klemens uczy zawsze o odwieczności Syna Bożego i Jego „zrodzeniu”, a nie „stworzeniu”:

    „To jest właśnie ta Nowa Pieśń, objawienie odwiecznego Słowa, które nam się teraz ukazało. Niedawno objawił się nam odwiecznie istniejący Zbawiciel. Objawił się jako ten, który w istnieniu jest, ponieważ ‘Słowo było u Boga’. Objawił się jako Nauczyciel, przez którego wszystko zostało stworzone. Słowo, jako Stwórca dało nam życie w momencie stworzenia świata, jako Nauczyciel pouczyło, jak sprawiedliwie żyć, aby jako Bóg poprowadził nas do życia wiecznego” („Zachęta Greków” I:7,3).

    „Słońce zmartwychwstania, Ten, ‘Który przed jutrzenką został zrodzony’ [Ps 110:3] i życie daje poprzez swoje promienie” („Zachęta Greków” IX:84,2).

    „‘Obrazem zaś Boga’ jest Jego Słowo (i rodzony Syn Umysłu [Ojca], Boskie Słowo, Światło służące za pierwowzór światła), a obrazem Słowa jest prawdziwy człowiek” („Zachęta Greków” X:98,4).

 

    Cyprian (ur. 200) - Towarzystwo Strażnica twierdzi, że nauczał on o stworzeniu Syna na podstawie Prz 8:22. Tymczasem Cyprian pisze:

    „Chrystus jest pierworodny i On jest mądrością Boga, przezeń wszystko uczynione zostało” („Do Kwiryna” 2:1).

    Dalej polski tekst cytowanego dzieła wymienia wersety biblijne, które podaje Cyprian na uzasadnienie powyższego:

    „Prz 8:22-31, (...) J 17:3-5; Kol 1:15 i 18; Ap 21:6; 1Kor 1:22-24” („Do Kwiryna” 2:1). [Polski tekst „Do Kwiryna” nie cytuje, jak jest w oryginale, tekstów Pisma Świętego, a jedynie podaje sigla biblijne]

    Cyprian posługiwał się tekstem łacińskim Biblii, a w nim w Prz 8:22 są słowa possedit me, co można oddać jako „posiadł mnie” (za przekładem ks. Wujka), a nie „stworzył mnie”.

    Angielski tekst dzieła „Do Kwiryna” opublikowany na www.ccel.org/fathers2/ oddaje słowa z Prz 8:22 następująco: The Lord established me, co można przetłumaczyć jako „Pan ustanowił mnie”. Natomiast w dalszych słowach w Prz 8:22-31, na który to tekst powołuje się Cyprian, mowa jest o ‘zrodzeniu’ i ‘spłodzeniu’ Mądrości.

    Zauważmy też, że Cyprian przywołał w powyższym fragmencie także tekst Ap 21:6 („Alfa i Omega, Początek i Koniec”), a ten wyraźnie sugeruje, że Jezus jest Bogiem i Stwórcą, a nie stworzeniem.

    Cyprian prawdopodobnie tylko dwa razy w swych pismach mówił o zrodzeniu Syna i zasugerował Jego odwieczne istnienie:

    „Gdy był od początku synem Boga, miał na nowo narodzić się według ciała - Ps 2:7-8; Łk 1:41-43; Ga 4:4” („Do Kwiryna” 2:8).

    „Że Melchizedek był figurą Chrystusa, oświadcza to w Psalmach Duch Święty, gdy w osobie Ojca mówi od Syna: ‘Przed jutrzenką zrodziłem cię...’ [Ps 110:3]” (List 63:4).

 

    Orygenes (ur. 185) - Na początek zacytujemy fragment ‘De principiis’ („O zasadach”), który przywołuje Towarzystwo Strażnica. Choć Orygenes komentuje tekst Prz 8:22, to jak zobaczymy, nie uważa Syna w tym wersecie za stworzenie.

    „Otóż nazywa się On Mądrością, tak jak mówi Salomon przemawiając w imieniu Mądrości: ‘Pan stworzył mnie jako początek dróg swoich w dziele swoim, zanim cokolwiek uczynił, ustanowił mnie przed wiekami. Na początku mnie zrodził, zanim uczynił ziemię, zanim trysnęły źródła wody, zanim stanęły góry, przed wszystkimi pagórkami’. Nazywa się też Pierworodnym, jak mówi apostoł Paweł: ‘On jest pierworodnym wszelkiego stworzenia’. Pierworodny nie jest jednak kimś innym z natury niż Mądrość, lecz jest jednym i tym samym co ona. Apostoł Paweł powiedział poza tym: ‘Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą’ [1Kor 1:24]” („O zasadach” I:2,1).

    „A czy ktoś, kto umie myśleć o Bogu i pojmować Go z całą pobożnością, może przypuszczać, że przez najkrótsza chwilkę Bóg Ojciec istniał przed zrodzeniem Mądrości? Stwierdzenie takie zakładałoby przecież, że Bóg nie mógł zrodzić Mądrości, zanim ją zrodził i powołał z niebytu do istnienia, albo że mógł, ale nie chciał tego uczynić; nie wolno jednak tak mówić o Bogu. Jasne jest dla wszystkich, że obydwa te twierdzenia są bezbożne i absurdalne - oznaczają bowiem, że Bóg z niemożności zrodzenia poczynił postępy, aby uzyskać możliwość, albo że chociaż mógł uczynić to od razu, odwlekał i odkładał na potem akt zrodzenia Mądrości. Dlatego wierzymy, że Bóg zawsze jest Ojcem swego jednorodzonego Syna, który wprawdzie narodził się z Niego i od Niego pochodzi, jednakże bez jakiegokolwiek początku: ani takiego, który da się określić w czasie, ani takiego, który można sobie wyobrazić wyłącznie rozumowo i, że tak powiem, zauważyć jedynie w umyśle i duszy. Musimy zatem wierzyć, że Mądrość została zrodzona przed wszelkim początkiem, który by się dał określić słowem albo pomyśleć. (...) z uwagi na te stworzenia, które zostały jak gdyby zapisane i uprzednio uformowane w Mądrości, sama Mądrość mówi u Salomona, iż została stworzona jako ‘początek dróg Bożych’, bo zawierała w sobie samej początki, zasady i formy całego stworzenia” („O zasadach” 1:2,2).

    Oto jeszcze jeden komentarz Orygenesa do Prz 8:22:

    „Chrystus zaś jest początkiem jako Stwórca i zgodnie z tym jest Mądrością, a dzięki Mądrości zwie się ‘początkiem’. Mądrość bowiem powiada u Salomona: ‘Bóg uczynił mnie początkiem dróg swoich dla dzieł swoich’ [Prz 8:22], ażeby ‘na początku’, czyli w Mądrości, ‘było Słowo’.” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” I:19,111).

    Towarzystwo Strażnica w innej publikacji samo podaje, że według Orygenesa Syn jest zrodzony i wiekuisty, a nie stworzony:

    „Na przykład w dziele O zasadach Orygenes opisał Jezusa jako ‘jednorodzonego Syna, który wprawdzie narodził się, jednakże bez jakiegokolwiek początku’. Dodał też: ‘Jest to narodzenie wieczne i wiekuiste. Syn mianowicie nie powstaje przez przybranie z zewnątrz ducha, lecz z natury swojej jest Synem’.” (Strażnicy Nr 14, 2001 s. 30).

    Taka jest rzeczywiście nauka Orygenesa:

    „Spójrzmy, kim jest nasz Zbawiciel: jest on ‘Odblaskiem chwały’ [Hbr 1:3]. Odblask chwały nie powstał raz jeden, tak iżby już więcej się nie rodził; dopóki istnieje światłość, która tworzy odblask, dopóty powstaje odblask chwały Bożej. Zbawiciel nasz jest ‘Mądrością Boga’ [1Kor 1:24]. Mądrość zaś jest ‘odblaskiem wieczystej światłości’ [Mdr 7:26]. Jeśli więc Zbawiciel wciąż się rodzi, dlatego powiada: ‘Rodzi mnie przed wszystkimi pagórkami’ - nie ‘zrodził mnie...’ lecz ‘rodzi mnie...’. Jeśli Ojciec wciąż rodzi Zbawiciela...” („Homilia o Księdze Jeremiasza” 9:4).

    „Zatem jednorodzony Bóg, nasz Zbawca, jedyny przez Ojca zrodzony, jest Synem z natury, a nie przez adopcję. A narodził się z samego umysłu Ojca, tak jak wola pochodzi z umysłu. Natura boża bowiem, to znaczy natura niezrodzonego Ojca, nie jest podzielna, abyśmy mogli sądzić, że Syn został zrodzony na skutek podziału albo umniejszenia jego istoty. Lecz czy powiemy o umyśle, sercu czy myśli pochodzącej od Boga, on trwa niezmienny, a wydając odrośl woli, stał się Ojcem Słowa. Słowo to spoczywając w łonie Ojca, głosi Boga, ‘którego nikt nigdy nie widział’, oraz Ojca, którego nie zna nikt, tylko on sam, odkrywa tym, których do niego przyciągnął Ojciec niebieski” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” V:9).

    „Nikt bowiem nie może godnie pojąć niestworzonego i pierworodnego wszelkiego stworzenia, tylko Ojciec, który Go zrodził, a Ojca może pojąć tylko Słowo żywe, które jest Jego mądrością i prawdą” („Przeciw Celsusowi” VI:17).

 

    Dionizy - Towarzystwo Strażnica nie podaje, którego Dionizego ma na myśli, mamy bowiem w tym samym czasie dwóch znanych pisarzy chrześcijańskich o tym imieniu: Dionizego Aleksandryjskiego (†264) i papieża Dionizego Rzymskiego (†268). Ponieważ ten drugi odwołuje się do tekstu Prz 8:22, jego najpierw zacytujemy, a później pierwszego, który też mówi o „zrodzeniu” Syna:

    Dionizy Rzymski papież (†268) - „Niemniej jednak są winni, którzy Syna uważają za twór, tj., że Pan nasz jest utworzony jako jeden z tych rzeczy, które prawdziwie zostały uczynione, chociaż boskie nauki dowodzą, że jest on zrodzony jak wypada i przystoi, a nie jest utworzony lub uczyniony” („O Trójcy Świętej i Wcieleniu” cytat za „Bóg Jeden w Trójcy Osób” Ks. W. Granat, Lublin 1962, s. 321-322).

    „‘Pan stworzył mnie początkiem dróg swoich’ [Prz 8:22]. Jak wiecie, słowo ‘stworzył’ nie ma tylko jednego znaczenia. W tym miejscu bowiem ‘stworzył’ znaczy ‘postawił na czele uczynionych przez niego dzieł’, to jest ‘uczynionych poprzez Jego Syna’. Tak więc ‘stworzył’ nie należy rozumieć jako ‘uczynił’. Różni się bowiem robienie od stwarzania.” („O Trójcy Świętej i Wcieleniu” cytat za „Dokumenty synodów od 50 do 381 roku” A. Baron, H. Pietras SJ, Kraków 2006, s. 42).

    „Przeto nie wolno na trzy bóstwa dzielić prawdziwej Bożej Jedności ani umniejszać godności i niezrównanej wielkości Pana pojęciem ‘stworzenia’. Lecz należy wierzyć w Boga Ojca wszechmogącego, w Jezusa Chrystusa, Syna Jego, i w Ducha Świętego. Należy łączyć Słowo z Bogiem wszechrzeczy, gdyż samo mówi o sobie: ‘Ja i Ojciec jedno jesteśmy’ oraz: ‘Jestem w Ojcu a Ojciec we mnie’ [J 10:30, 14:10].” („O Trójcy Świętej i Wcieleniu” cytat za „Breviarium Fidei. Wybór Doktrynalnych Wypowiedzi Kościoła” opr. S. Głowa SJ, J. Bieda SJ, Poznań 1989).

 

    Dionizy Aleksandryjski (†264) - „Chrystus jest wieczny będąc Słowem, Mądrością i Potęgą, nie jakoby najpierw nie był zrodzony, a potem Bóg Go zrodził, ale tak, że Syn nie ma istnienia sam przez się, lecz z Ojca” (De sententia Dionisii 15).

 

    Laktancjusz (ur. 250) - W polskim przekładzie jego dzieł brak bezpośredniego odwołania do Prz 8:22. Jednak Laktancjusz nazywa Chrystusa Mądrością „zrodzoną” i przytoczymy tu jego tekst z tym związany. Ponieważ nie mieliśmy okazji przedstawić jego nauki o Bóstwie Jezusa, dlatego i też fragment dotyczący tego zacytujemy. Szkoda, że Towarzystwo Strażnica nie podało, o jakie konkretne mu dzieło Laktancjusza chodzi. Oto fragmenty którymi dysponujemy:

    „Bóg na początku, przed stworzeniem świata, ze źródeł swej wieczności, ze swego Boskiego i wiekuistego ducha sam sobie zrodził Syna, nieśmiertelnego, wiernego, odpowiadającego mocy i majestatowi ojcowskiemu. On jest mocą, on rozumem, on mową Boga, on mądrością. (...) on jeden przybrany został do towarzystwa najwyższego władztwa, jeden Bogiem nazwany. Wszystko bowiem przezeń, a bez niego nic” („Streszczenie” XLII).

    „Nie należy jednak rozumieć tego, jakoby było dwóch Bogów, Ojciec bowiem i Syn jedno są. Gdy bowiem Ojciec Syna miłuje, i wszystko mu oddaje, a Syn Ojcu wiernie ulega, i nie chce nic po za tem, czego chce Ojciec, nie może oczywiście tak ścisły związek być rozerwanym, by była mowa o dwóch, w których i istota, i wola, i wiara jest jedna. Więc i Syn przez Ojca, i Ojciec przez Syna. Jedna cześć należy się obydwom, jako jednemu Bogu, i tak cześć tę podzielić trzeba między dwóch, by sam podział złączony był związkiem nierozerwalnym. Nic sobie nie zostawia kto oddziela albo Ojca od Syna, albo Syna od Ojca” („Streszczenie” XLIX).

 

    Prócz powyższych, Towarzystwo Strażnica przywołuje jeszcze, w innej publikacji, Ignacego Antiocheńskiego (†107). Reprezentuje on, jak widać, pierwsze pokolenie poapostolskie.

    Wydaje się, że w sprawie Ignacego Świadkowie Jehowy dopuścili się manipulacji jego tekstami. Otóż z siedmiu fragmentów, które zacytowali w Strażnicy Nr 3, 1992 s. 21, tylko jeden pochodzi z autentycznego dzieła Ignacego! Pozostałe sześć to cytaty z „przypisywanych Ignacemu” apokryfów powstałych w IV lub V wieku po Chr.

    Ks. J. Czuj o listach, na które prawdopodobnie powołuje się Towarzystwo Strażnica, napisał:

    „Inne listy powstałe na początku V wieku w Syrii lub Egipcie w liczbie 8, a przypisywane Ignacemu, są na pewno nieautentyczne, autorem ich był jakiś apolinarysta” („Patrologia” Poznań 1953, s. 28).

    Mało tego. Chociaż wspomniana Strażnica podaje (cytując pewne źródło): „«Zdaniem ogółu krytyków pierwszych osiem listów [z 15] rzekomo napisanych przez Ignacego jest fałszywych. Same w sobie zawierają one niezbite dowody tego, iż pochodzą z późniejszego okresu (...) i obecnie są zgodnie odrzucane jako podrobione»”, to jednak odwołuje się do nich i nie przyznaje się do tego, że cytuje „apokryfy”!

    Oto jeden z interesujących nas fragmentów, bo mówiący o tekście Prz 8:22, przytoczonych przez Strażnicę Nr 3, 1992 s. 21:

    „Ignacy wskazał, że Syn nie istniał zawsze, lecz został stworzony. Przytoczył jego słowa: ‘Pan [Bóg Wszechmogący] stworzył Mnie, początek Jego dróg’.”.

    Wystarczy jednak sprawdzić w książce pt. „Ojcowie Apostolscy” z serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy” (Tom XLV, Warszawa 1990), która publikuje siedem prawdziwych pism Ignacego, aby przekonać się, że nie ma w jego autentycznych listach słów cytowanych przez Strażnicę. Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica zna tę książkę, bo na stronie 23 swej publikacji wymienia ją, gdy omawia innych pisarzy wczesnochrześcijańskich.

    Poniżej przytaczamy autentyczne słowa omawianego męczennika chrześcijańskiego.

    Ignacy Antiocheński (†107) - „Jeden jest Lekarz cielesny i zarazem duchowy, zrodzony i niezrodzony*, przychodzący w ciele Bóg, w śmierci życie prawdziwe, zrodzony z Maryi i zrodzony z Boga, najpierw podległy cierpieniu, a teraz mu już nie podlegający, Jezus Chrystus, nasz Pan [*przypis ‘Niezrodzony’ termin, którym oznaczano transcendencję Boga]” („Do Kościoła w Efezie” 7:2).

    „On to przed wiekami u Ojca był i objawił się u kresu” („Do Kościoła w Magnezji” 6:1).

    „w jednym Jezusie Chrystusie, który wyszedł od Ojca jedynego, który był w Nim jedyny i do Jedynego powrócił” („Do Kościoła w Magnezji” 7:2).

    „(...) że Bóg jest jeden i że objawił się nam przez Jezusa Chrystusa, swojego Syna. On to jest Jego Słowem wychodzącym z milczenia” („Do Kościoła w Magnezji” 8:2).

    „Wyczekuj Tego, który jest ponad wszelką zmiennością, poza czasem, niewidzialnego, który dla nas stał się widzialnym” („Do Polikarpa” 3:2).

 

    Towarzystwo Strażnica zacytowało zaś z anglojęzycznej publikacji takie oto zdanie, podobno Hermasa (II w.):

    „Syn Boga jest starszy od wszystkich swych stworzeń” (Strażnica Nr 3, 1992 s. 22).

    Niestety w polskim tekście Hermasa nie można znaleźć takiego zdania. Tymczasem fragment ten, nawiązujący do Prz 8:27-30 wygląda następująco:

    „Syn Boży jest zrodzony przed wszystkim stworzeniem, tak że był On doradcą Ojca, gdy Ten świat stwarzał” („Pasterz” ‘Przypowieść dziewiąta’ 12:2).

 

    Widzimy z powyższego, że nawet jeśli tekst Prz 8:22 zastosowany jest przez pisarzy wczesnochrześcijańskich do Jezusa, to albo aby wykazać Jego istnienie przed wiekami, albo by pokazać jego zrodzenie, a nigdy „stworzenie”.

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica w sprawie tego wersetu nie przywołało np. Atanazego (295-373) czy Hilarego (315-367), bo i oni, najwięksi obrońcy Trójcy Świętej, stosowali Prz 8:22 do wykazywania „zrodzenia” i odwiecznego istnienia Syna Bożego (patrz moje artykuły o nich na www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

 

Jezus Stwórcą

 

    Ponieważ Świadkowie Jehowy uważają, że Chrystus jest „stworzeniem”, dlatego nie uznają, że jest On „Stwórcą”.

    Oto co biblijny słownik Towarzystwa Strażnica ma do powiedzenia na ten temat.

    Nie jest współstwórcą. Udział w dziele stwórczym nie oznacza jednak, że Syn był współstwórcą, stojącym na równi z Ojcem. (...) A skoro Jehowa jest Źródłem wszelkiego życia, to właśnie Jemu zawdzięczają swe istnienie wszystkie żywe stworzenia, widzialne i niewidzialne (Ps 36:9). Syn nie był więc współstwórcą, ale raczej wykonawcą lub narzędziem, którym się posłużył Jehowa jako Stwórca. Sam Jezus przypisał dzieło stwórcze Bogu i podobnie czyni całe Pismo Święte (Mt 19:4-6; zob. STWORZENIE)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 973).

 

    Co powiemy o wnioskach słownika Towarzystwa Strażnica? Otóż widzimy tu wielką obawę, że jeśli Jezus okazałby się współstwórcą to byłby „stojącym na równi z Ojcem”. A tak się właśnie składa, że Syn potrafił powiedzieć:

    „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam” J 5:17;

    „Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni (...) Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi” J 5:19, 21-22.

    Widać więc, że Jezus zrównuje się we wszelkim działaniu ze swym Ojcem i gdyby był On tylko „stworzeniem”, a nie Stwórcą, to takie zrównywanie się z Wszechmogącym Bogiem byłoby wielkim nadużyciem z Jego strony!

 

    Również Chrystus jest jak Bóg „Źródłem wszelkiego życia”:

    „W Nim było życie, a życie jest światłością ludzi” J 1:4 por. „Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu” (1J 5:11), „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” (J 11:25), „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14:3), też 1J 5:20, J 17:3.

 

    Czy Jezus był „wykonawcą lub narzędziem, którym się posłużył Jehowa jako Stwórca”, jak podaje słownik Świadków Jehowy? Zapewne w Biblii nie znajdziemy stwierdzenia, że Jezus jest „narzędziem do stwarzania” (w BT w Rz 3:25 pada słowo „narzędzie”, ale dosłowne tłumaczenie greckiego słowa tam występującego to „przebłagalnia” por. „ofiara przebłagalna” BP, BW).

    Czy Jezus jako „narzędzie” i „stworzenie” mógłby wymienić siebie przed Bogiem Ojcem i powiedzieć „Ja i Ojciec mój jedno jesteśmy” (J 10:30)?

    Przecież Towarzystwo Strażnica w innym miejscu swego słownika samo podaje: „Jedność między Jezusem a jego Ojcem (...) [polega] na tym, iż mają te same cele i zmierzają do nich jednakowymi drogami” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 975). Czy więc stwarzanie świata nie podlegało pod „te same cele” do których z Ojcem „zmierzają (...) jednakowymi drogami”?

 

    Natomiast nawet jeśli Chrystus byłby tylko „wykonawcą”, którym posłużył się Bóg, to już możemy śmiało powiedzieć, że jest współstwórcą.

    Ale i przecież Towarzystwo Strażnica uczy, że zgodnie z Rdz 1:26 sam Bóg rzekł do swego Syna „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam...”. Nawet podaje to omawiany słownik biblijny: „Skoro ten jednorodzony Syn Boży tak ściśle współpracował z Jehową podczas stwarzania (...) więc najwyraźniej to właśnie do niego Jehowa powiedział: ‘Uczyńmy człowieka na nasz obraz’ (Rdz 1:26)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 799).

    Czy był więc Jezus współstwórcą, czy nie? Jak będąc „współpracownikiem” nie mógł być „współstwórcą”?

 

    Czy rzeczywiście „Sam Jezus przypisał dzieło stwórcze Bogu”? Oczywiście że tak, ale i „sam Bóg przypisał dzieło stwórcze Synowi”.

    Słowa Syna: „Ojcze, Panie nieba i ziemi” Łk 10:21;

    Słowa Ojca: „Do Syna (...) Tyś, Panie na początku osadził ziemię, dziełem też rąk Twoich są niebiosa” Hbr 1:8, 10 por. w. 11-12.

    Widzimy więc, że Syn, tak jak i Ojciec, jest Stwórcą nieba i ziemi. Mało tego, w Hbr 1:10-12 zastosowano do Chrystusa słowa, które w Starym Testamencie użyte są w stosunku do Boga, bo jest to cytat z Ps 102:26-28 według Septuaginty.

    Jeśli chodzi o przytoczony przez powyższy słownik tekst Mt 19:4-6 o Bogu Stwórcy, który nawiązuje do Rdz 1:27 i 2:24, to wskazaliśmy powyżej, że Towarzystwo Strażnica słowa poprzedzające z Rdz 1:26 odnosi razem do Ojca i Syna. Czyż więc Jezus nie był wtedy współstwórcą?

 

    Oto inne najczęściej przytaczane teksty biblijne, mówiące o tym, że Jezus jest Stwórcą:

    „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W nim było życie...” J 1:3-4;

    „Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie...” J 1:10;

    „Zabiliście Dawcę życia [dosłownie: Początek i Wodza życia; gr. archegon dzoes]” Dz 3:15;

    „dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy” 1Kor 8:6;

    „bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie” Kol 1:16-17;

    „Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat” Hbr 1:2; powyżej Hbr 1:10;

    „Przez wiarę poznajemy, że słowem Bożym światy zostały tak stworzone, iż to co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych” Hbr 11:3;

    „To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego” Ap 3:14 (ten tekst omówimy poniżej, w osobnym podrozdziale).

 

    Przytaczamy też teksty biblijne ze Starego Testamentu, które w duchu Nowego Testamentu wskazują nam na Jezusa jako Stwórcę. Dotyczą one Chrystusa będącego Słowem Bożym (J 1:1, Ap 19:13) i Mądrością (1Kor 1:24):

    „Przez słowo Jahwe powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie [dosł. ‘Ducha’] ust Jego” Ps 33:6 (por. Ps 107:20);

    „W owym dniu patrzeć będzie człowiek na swego Stwórcę i jego oczy się zwrócą ku Świętemu Izraela” Iz 17:7. Por. Rdz 1:26.

    Warto tu dodać, że pisma wczesnochrześcijańskie często tekst Ps 33:6 („Przez Słowo Pana stały się niebiosa, i przez Jego Ducha wszelka ich moc”) odnosiły do Jezusa-Słowa, nadając mu też wymiar trynitarny. Patrz Ireneusz (ur. 130-140) „Wykład Nauki Apostolskiej” 5; Teofil z Antiochii (II w.) ”Do Autolyka” I:7,3; Tertulian (ur. 155) „Przeciw Prakseaszowi” VII:3, XIX:3; Hipolit (ur. przed 170) „Przeciw Noetosowi” 12; por. Justyn Męczennik (ur. 100) „Dialog z Żydem Tryfonem” 61:1.

 

    Popatrzmy również na teksty z Księgi Mądrości, napisanej w I wieku przed Chr., która mówi o Mądrości będącej, jak pisaliśmy w pierwszej części tego artykułu, zapowiedzią Syna Bożego, lub wskazywała na „typ osoby Boskiej, objawionej w Chrystusie Jezusie”:

    „pouczyła mnie bowiem Mądrość - sprawczyni wszystkiego” Mdr 7:21 por. 7:12;

    „cóż cenniejszego niż Mądrość, która wszystko sprawia? Jeśli rozwaga jest twórcza - któreż ze stworzeń bardziej twórcze niż Mądrość?” Mdr 8:5-6;

    „Boże przodków i Panie miłosierdzia, któryś wszystko uczynił swoim słowem i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka...” Mdr 9:1-2;

    „Z Tobą jest Mądrość, która zna Twe dzieła, i była z Tobą, kiedy świat stwarzałeś, i wie, co jest miłe Twym oczom...” Mdr 9:9.

 

    Uzupełniając nasz temat popatrzmy jeszcze czego nauczali o Jezusie-Stwórcy pisarze wczesnochrześcijańscy. Oto kilka przykładów:

    Meliton z Sardes (II w.) - „Ale ty nie okazałeś się Izraelem, nie widziałeś Boga, bo nie poznałeś Pana, bo nie pojąłeś, Izraelu, że oto On jest właśnie Pierworodnym Boga, tym, który zrodzony jest przed Jutrzenką, który światło obudził, który dzień rozświecił, który ciemności oddzielił, który pierwszy głaz utwierdził, który ziemię zwiesił, otchłań wysuszył, firmament rozpostarł, świat uporządkował, gwiazdy porozwieszał na niebie, jaśniejące ciała rozpalił, w niebie stworzył aniołów i tam trony utwierdził, a na ziemi człowieka ukształtował” („Homilia Paschalna” 82).

    Ireneusz (ur. 130-140) - „Prawdziwym Stwórcą świata jest Słowo Boże, to jest Pan nasz, który w ostatecznych czasach stał się człowiekiem i chociaż przebywał na świecie w niewidzialny sposób, obejmował wszystko, co zostało stworzone, i związany był z całością stworzenia, ponieważ był Słowem Bożym, zarządzającym wszystkim i porządkującym wszystko " („Przeciw herezjom” 5:18,3).

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „Objawił się jako Nauczyciel, przez którego wszystko zostało stworzone. Słowo, jako Stwórca dało nam życie w momencie stworzenia świata, jako Nauczyciel pouczyło, jak sprawiedliwie żyć, aby jako Bóg poprowadził nas do życia wiecznego” („Zachęta Greków” I:7,3).

    Orygenes (ur. 185) - „Chrystus zaś jest początkiem jako Stwórca i zgodnie z tym jest Mądrością, a dzięki Mądrości zwie się ‘początkiem’. Mądrość bowiem powiada u Salomona: ‘Bóg uczynił mnie początkiem dróg swoich dla dzieł swoich’ [Prz 8:22], ażeby ‘na początku’, czyli w Mądrości, ‘było Słowo’.” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” I:19,111).

    Cyprian (ur. 200) - „Jeśli ponosimy na tym świecie zniewagi, trudy, ucieczki, katusze, to Stwórca i Pan świata doznał jeszcze większych. On sam zachęca nas słowami: ‘Jeżeli was świat nienawidzi, mówi, to wiedzcie, że mnie przed wami znienawidził...’ [J 15:18]. Pan i Bóg nasz, czegokolwiek nauczał, sam czynił, aby i uczeń nie mógł się usprawiedliwiać, że uczy, ale nie czyni” (List 58:6).

 

Ap 3:14

 

    „To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego” Ap 3:14.

    Ten tekst, wymieniony powyżej jako ostatni, wśród tych, które mówią o tym, że Jezus jest Stwórcą, musimy opatrzyć komentarzem. Otóż słowo „Początek” (gr. arche) w tym wersecie jest tym samym terminem, który pada w stosunku do Jezusa w Ap 22:13 („Początek i Koniec”) i Kol 1:18 („On jest Początkiem”).

    Prócz tego greckie arche (początek) z Ap 3:14 można też przetłumaczyć na „zwierzchność” (władza), co w innych miejscach czynią Świadkowie Jehowy w swej Biblii (np. Łk 20:20, 1Kor 15:24, Ef 1:21, Kol 1:16, Tt 3:1). Jezus więc, jeśli nie jest tu „zasadą” istnienia stworzeń, to jest zapewne „Zwierzchnością wszelkiego stworzenia”. I rzeczywiście Chrystus będąc „dziedzicem wszystkich rzeczy” (Hbr 1:2), jest i dziedzicem-zwierzchnością „wszelkiego stworzenia”.

    Tak też oddaje ten tekst „Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu” (D. H. Stern, Warszawa 2001):

    „Oto wiadomość od Amen, świadka wiernego i prawdziwego, Władcy stworzenia Bożego”.

    Warto także wiedzieć, że tytuł „Świadek wierny...” z Ap 3:14, został w Ap 1:5 użyty z określeniem „Władca [archon] królów ziemi”. Może więc i to poświadcza, iż tekst Ap 3:14 należy odczytać jako „Władca stworzenia Bożego”.

    Słusznie więc zwrócił uwagę J. Lewandowski w swym artykule pt. „Antytrynitarze a tekst z Ap 3,14”, że słowo greckie arche w znaczeniu władzy zostało zastosowane w Septuagincie w Iz 9:5-6, a jako „zasada”, „podstawa” w Ps 118:160 (119:160) i Prz 9:10 (por. przypis w BT „podstawa, podwalina”). Zaś polski przekład Ps 119:160 z Septuaginty zawiera nawet termin „zasada”:

    „Zasadą słów Twoich jest prawda...” („Psałterz Biblii Greckiej” ks. A. Tronina, Lublin 1996, s. 219).

 

    Nawet A. Wiśniewski, uważany przez wielu polskich antytrynitarzy za autorytet, musiał po szerokiej analizie (8,5 strony) przyznać, że nie można z całą stanowczością twierdzić, że tekst Ap 3:14 uczy, że Jezus jest stworzeniem, jak chciałoby wielu zwolenników tego poglądu. W swej książce, we wnioskach, napisał on między innymi:

    „Podkreślam, że zdaję sobie w pełni sprawę z tego, iż tekst Obj 3,14 nie jest jednoznaczny. Należy uznać możliwość obrony go przez trynitarzy w sposób, który opiera się na zastosowaniu innych, słownikowych znaczeń arche. (...) Interesowało mnie raczej prawdopodobieństwo rozumienia Obj 3,14 jako odnoszącego się do Jezusa w znaczeniu pierwszego życia stworzonego przez Boga do istnienia, nie zaś bezdyskusyjnego udowodnienia swojej tezy. Aby odnaleźć sens tego fragmentu skoncentrowałem się tylko na warstwie językowej, pomijając warstwę teologiczną (inne fragmenty mogące nam pomóc w zrozumieniu roli Jezusa i Boga w procesie stwarzania). Wnioski, jak zawsze, należą do czytelnika” („Trójca Święta mit czy rzeczywistość” Bielsko-Biała 2004, s. 72-73).

    I chociaż podkreślił on, że nie ma „ani jednego przypadku użycia w Nowym Testamencie słowa arche w znaczeniu ‘źródła, pierwszej przyczyny’” (j/w. s. 72), to o Starym Testamencie i Septuagincie ‘zapomniał’ dodać, to co napisaliśmy powyżej. A może jednak tym ‘jedynym przypadkiem’ z Nowego Testamentu jest właśnie Ap 3:14?

    Dodajmy, że A. Wiśniewskiemu nawet nie pomogło w dowodzeniu to, że wbrew nauce swego wyznania (jest epifanistą) odniósł tekst Ap 22:13 („Początek i Koniec”) do Boga, a nie do Jezusa („Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii” Nr 365/19, czerwiec 1986 s. 87). A ten werset może być też rozstrzygającym o tym, czy Chrystus jest „Zasadą stworzenia” (źródłem, pierwszą przyczyną), czy tylko „pierwszym, początkowym stworzeniem”.

 

    Oto jeszcze porównanie pozostałych tytułów Jezusa z Ap 3:14, bo tak się składa, że antytrynitarze tym ‘imionom’ (Amen, świadek) nie poświęcają za wiele uwagi.

 

Jezus w Ap 3:14

Bóg w Starym Testamencie

„Amen”.

„‘Amen’ - tytuł Chrystusa, pozostający zapewne w związku z Bożym tytułem ‘amen w tekście masoreckim Księgi Izajasza i u Symmacha” („Apokalipsa świętego Jana. Wstęp - Przekład z Oryginału - Komentarz” O. A. Jankowski OSB, Poznań 1959, s. 162). Chodzi tu o Iz 65:16, o którym mówi też ang. Biblia Świadków Jehowy z referencjami. Przypis w BP do Iz 65:16 podaje, że w tym wersecie „amen” występuje dwukrotnie. „Encyklopedia Katolicka” (t. I, hasło ‘Amen’) dodaje: „[hebr.] tekst Iz 65,16 zawierający wyrażenie ‘Bóg Amen’; we wszystkich przekładach, począwszy od LXX, tłumaczy się ten zwrot przez ‘wierny Bóg’ lub ‘prawdziwy Bóg’”.

Por. 2Kor 1:20. Patrz też „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 67.

„Świadek wierny i prawdomówny”.

„Świadek wierny i prawdomówny” to również tytuł Boga z Jr 42:5: „Bóg [‘Jahwe’ BP] nam świadkiem wiernym i prawdomównym, że postąpimy we wszystkim według tego, co Jahwe, twój Bóg, objawi dla nas” BT wyd. II.

 

    W związku z tym, że powyższe dwa terminy są tytułami Boga, to zastosowane również do Jezusa zrównują Jego majestat z Ojcem. Nie może więc trzecie określenie oznaczać, że Chrystus jest tylko „stworzeniem” Bożym. Bardziej prawdopodobne jest to, że jest On tu również, jak Bóg, „Władcą” lub „Zasadą” stworzenia Bożego, będąc też gdzie indziej nazwany „jedynym Władcą” Jud 4. Tym bardziej, że i pozostałe tytuły z „Listów do 7 Kościołów” z Ap 2:1, 8, 12, 18, 3:1 nawiązują do Bożych określeń, ukazujących podobieństwo Syna do Ojca (patrz poniżej tabela). Tylko więc jeden tytuł, „Początek stworzenia Bożego”, wskazywałby na przepaść między Bogiem, a Jego stworzeniem, gdyby go odczytać jak chcą antytrynitarze. Czy jest to możliwe, gdy ta księga ukazuje raczej wspólną i identyczną cześć i chwałę dla Syna i Ojca (Ap 5:12-14, 7:12, 22:1) oraz jednakowe tytuły obu osób Bożych (Ap 1:17, 2:8, 21:6, 22:13)?

    Oto pozostałe określenia i ‘imiona’ Chrystusa z Listów do 7 Kościołów i ich powiązanie z Bogiem.

 

Jezus w Listach do 6 Kościołów

Bóg

„To mówi Ten, który trzyma w prawej ręce siedem gwiazd.

Ten, który się przechadza wśród siedmiu świeczników” Ap 2:1.

Chrystus jest jak Jego Ojciec właścicielem siedmiu gwiazd i świeczników, które są siedmioma Aniołami i Kościołami (Ap 1:20). Są one „Kościołami Bożymi” (1Kor 1:2) i „Kościołami Chrystusa” Rz 16:16.

„To mówi Pierwszy i Ostatni, który był martwy, a ożył” Ap 2:8.

Chrystus jak Bóg jest „Pierwszym i Ostatnim” (Iz 44:6).

„To mówi Ten, który ma miecz obosieczny, ostry” Ap 2:12.

Chrystus posiada „miecz”, jak Bóg, którym jest Jego słowo (Hbr 4:12).

„To mówi Syn Boży:

Ten, który ma oczy jak płomień ognia, a nogi Jego podobne są do drogocennego metalu” Ap 2:18.

Chrystus jak Bóg używa podobnej formuły wprowadzającej (Am 1:6). Jego wygląd ukazany szerzej w Ap 1:13-16 odpowiada opisowi Boga z Dn 7:9-10 i Ez 43:2.

„To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga i siedem gwiazd” Ap 3:1.

Chrystus jak Bóg ma siedmioro Duchów (Ap 4:5) i siedem gwiazd (patrz powyżej Ap 2:1).

„To mówi Święty, Prawdomówny,

Ten, co klucz Dawida, Ten co otwiera, a nikt nie zamknie i Ten, co zamyka, a nikt nie otwiera” Ap 3:7.

Chrystus jak Bóg jest Święty (Iz 8:13, 49:7) i Prawdomówny (J 3:33, Tt 1:2). Posiada jak Jego Ojciec „klucz Dawida” Iz 22:22 por. Hi 12:14.

 

    Na zakończenie omawiania Ap 3:14, jeszcze raz zapytajmy: czy to możliwe by przy tylu wspólnych określeniach Chrystusa i Boga, ten jeden tytuł z tego wersetu miał oznaczać, że Jezus jest „stworzeniem”? Czy może raczej sugeruje powyższe, że jest On, jak Jego Ojciec, Władcą czy Zasadą stworzenia?

    Odpowiedzi na te pytania udzieli nam Teofil Antiocheński, pisarz wczesnochrześcijański z II wieku:

    „Nazywa się początkiem, dlatego, że ma zwierzchnictwo i panowanie nad wszystkiem, co przezeń zostało stworzone” („Do Autolyka” 2:10).

    Podobnie uczyli też o kwestii „początku” inni:

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „Bo Syn działa, gdy widzi dobroczynne działanie Ojca [por. J 5:19], On nazwany Bogiem Zbawcą, Początek wszystkiego, jako wizerunek Boga samego niewidzialnego, Prapoczątek przedwieczny, który ukształtował wszystko, co po Nim powołane zostało do życia” („Kobierce” V:38,7).

    Orygenes (ur. 185) - „Chrystus zaś jest początkiem jako Stwórca i zgodnie z tym jest Mądrością, a dzięki Mądrości zwie się ‘początkiem’. Mądrość bowiem powiada u Salomona: ‘Bóg uczynił mnie początkiem dróg swoich dla dzieł swoich’, ażeby ‘na początku’, czyli w Mądrości, ‘było Słowo’.” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” I:19,111).

    Widzimy więc, że pisarze wczesnochrześcijańscy uważali, że Jezus jako „Początek” jest Zwierzchnością albo Stwórcą, ale nie stworzeniem.

 

    Więcej na powyższy temat zainteresowany znajdzie w artykule G. Żebrowskiego pt. „Czy Jezus jest stwórcą?” (patrz www.apologetyka.info).

 

Kim dla Świadków Jehowy jest Jezus?

 

    Negacja Jezusa jako Stwórcy, powoduje, że Świadkowie Jehowy wyszukują dla Niego jakichś innych funkcji. Oto jak dziwną relację między Synem a Ojcem przedstawiają dwie wersje broszury Towarzystwa Strażnica. W pierwszej (starszej) zapomniano nawet o tym, że Jezus jest Synem Ojca!

 

„Oto wszystko nowym czynię” 1959 s. 11-12

„Oto wszystko nowe czynię” 1987 s. 12-13

„Stosunek Ojca do Syna można przyrównać do stosunków, jakie istnieją między prezesem przedsiębiorstwa a jego podwładnym, który jako pełnomocnik prezesa spełnia jego życzenia”.

„Więzy łączące Jehowę z Synem można przyrównać do stosunków między właścicielem i zarazem szefem jakiegoś warsztatu a jego potomkiem, pomagającym przy produkcji wyrobów zaprojektowanych przez ojca”.

 

    Jak widzimy, publikacje i słownik Świadków Jehowy tak intensywnie zwalcza to, że Jezus jest Stwórcą, że Towarzystwo Strażnica musiało Mu wyznaczać w zamian inne funkcje.

 

    Na koniec ciekawostka, a zarazem niekonsekwencja Towarzystwa Strażnica. Otóż choć zawsze zaprzeczało ono, że Jezus jest Stworzycielem, to jednak przez kilka lat nadawało Mu jakby niechcąco tytuł „Stwórcy”!

    Oto cytat ze stałej stopki redakcyjnej z Przebudźcie się! od numeru 8 z 1988 roku do numeru 10 z 1995 roku:

    „Co najważniejsze, czasopismo to umacnia zaufanie do obietnicy danej przez Stwórcę, że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914, nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo” (stopka ta została odmieniona w od numeru 11 z 1995 r., gdy zmieniono naukę o „pokoleniu roku 1914”).

    Jak widzimy z tego cytatu, „Stwórcą” dającym obietnicę „że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914” jest chyba Jezus (?!). Tym bardziej, że zawsze Towarzystwo Strażnica wkładało w Jego usta te słowa:

    „(...) Jezus powiedział: ‘To pokolenie żadną miarą nie przeminie, aż się wszystko to wydarzy [włącznie z końcem tego systemu]’ (Mateusza 24:34, 14). Które pokolenie miał na myśli? Pokolenie, które żyło w roku 1914” („Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” 1990 s. 154). Por. ed. z 1991 r. „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” s. 72-73.

 

    Teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich cytowane według:

    „Laktancjusz. Pisma Wybrane” tłum. ks. dr J. Czuj, Poznań 1933.

    Pozostałe źródła cytatów patrz moje artykuły dotyczące poszczególnych pisarzy wczesnochrześcijańskich opublikowane na www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl.

 

 

 

2.1. Jezus Chrystus a archanioł Michał i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Wydaje się, że nie od samego swego początku dzisiejsi Świadkowie Jehowy utożsamiali Jezusa Chrystusa z archaniołem Michałem. W jednej z pierwszych ich Strażnic znajdziemy bowiem takie oto zdanie:

    „‘Let all the angels of God worship him’ [that must include Michael, the chief angel, hence Michael is not the Son of God]” (ang. Strażnica [Zion’s Watch Tower] XI 1879 s. 4 [48]).

    Fragment ten można przetłumaczyć następująco:

    „‘Niech wszyscy aniołowie Boga uwielbiają go’ [które musi obejmować Michała naczelnika (wodza) aniołów, stąd Michał nie jest Synem Boga]”.

    Widać więc, że Strażnica początkowo odróżniała Jezusa od Michała. Rychło jednak tę naukę zmieniono, ale nie od razu na taką, jaką ma dziś Towarzystwo Strażnica tzn., że jest jeden archanioł i że jest nim Jezus zwany w niebie Michałem.

Nawet odróżniano czasem Chrystusa od archaniołów:

„możemy wiedzieć bez powątpiewania, że ludzie, aniołowie, archaniołowie, a nawet Syn Boży – zanim »stał się ciałem i mieszkał między nami« (...) wszyscy byli śmiertelni” („Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1920 [ang. 1899] s. 458; por. s. 504).

 

    Książka „Stworzenie” wydana w 1928 roku [ang. 1927] przez tę organizację uczyła:

    Archanioł jest to imię dane niektórym z duchowych istot Bożych (...). Ten tytuł, czyli to imię archanioł, było także w niektórych wypadkach stosowane i do Logosa, kiedy ten służył Jehowie w pewnej lub szczególnej mierze” (s. 17).

    „Jehowa Bóg miał cudowną i możną organizację, składającą się z chórów duchowych stworzeń, między nimi byli piękni aniołowie, archaniołowie, serafini, cherubini, Lucyfer i możny Logos, ci dwaj ostatnio wspomniani byli nazwani ‘gwiazdami zarannemi’.” (s. 21).

    Ciekawe, że wcześniej jednak nauczano inaczej. Prezes Towarzystwa Strażnica C. T. Russell (zm. 1916) pytany o tę kwestię wyraził to następująco:

    „Pytanie (1911). - O ile mogłem dopatrzyć się w Piśmie Świętym, to Michał jedynie jest wspomniany jako Archanioł. Czy brat myśli, że są inni?

    Odpowiedź. - Ja miałem tę samą myśl” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ed. ang. 1917] s.15).

    Jednak w późniejszej publikacji Russell jakby zmienił zdanie, bo i szatana zaliczył do „archaniołów”:

    „Lucyfer, jeden z Archaniołów długo pielęgnował w swym sercu ambitne zamiary” („Stworzenie czyli historia biblijna w obrazach” 1914 s. 15).

 

    Ten sam tekst został przytoczony też przez czasopismo „Złoty Wiek” z 1 października 1925 r. (s. 223).

 

    Pomimo, że na początku lat 20-tych XX wieku Towarzystwo Strażnica identyfikowało Jezusa z „Michałem” z Dn 10:13, 21, 12:1, z „archaniołem” z 1Tes 4:16, czy z „archaniołem Michałem” z Jud 9, to jednak „Michała” z Ap 12:7 utożsamiało z papieżem!

    Oto słowa z jego komentarza do Apokalipsy („Dokonana Tajemnica”) wydawanego w latach 1917-1927, a rozprowadzanego i reklamowanego jeszcze w Polsce w 1930 roku (patrz np. „Wyzwolenie” 1929 s. 351; Strażnica 01.04 1930 s. 111; „Złoty Wiek” 15.07 1930 s. 224):

    I stała się bitwa na niebie. [Ap 12:7] - Pomiędzy dwiema kościelnymi władzami, pogańskim Rzymem i papieskim Rzymem.

    Michał. - ‘Który jako Bóg’, papież. - B 307; C 58.

    I Aniołowie jego. - Biskupi...” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 225).

 

    Dziś Towarzystwo Strażnica uczy, że wszędzie gdzie Biblia mówi o Michale, czy archaniele (Dn 10:13, 21, 12:1, 1Tes 4:16, Jud 9, Ap 12:7), to sama identyfikuje go z Jezusem. „Michał”, to według Świadków Jehowy, niebiańskie imię Chrystusa:

    „Wszystko to dowodzi, że Syn Boży był znany jako Michał, zanim przyszedł na ziemię, i że jest znany pod tym imieniem po powrocie do nieba, gdzie przebywa jako wyniesiony do chwały duchowy Syn Boży” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 132).

 

    Tę naukę podtrzymuje też wydany w 2006 roku słownik Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (ang. ed. 1988), którego naukę przedstawimy poniżej i z którego nauczaniem przeprowadzimy tu polemikę. Zagadnienie omówimy w dwóch częściach artykułu i w dwóch rozdziałach: „Archanioł” i „Michał”. Zamieścimy też „Dodatek” o Filonie z Aleksandrii (ok. 20 r. przed Chr. - 40 po Chr.) i apokryfie tzw. hebrajskiej „Księdze Henocha”. Przedstawimy też w nim podrozdziały: ‘Jezus a archaniołowie wg pism wczesnochrześcijańskich’, ‘Chrystus a Michał według wczesnych apokryfów’.

 

    Oto teksty biblijne, które najczęściej będziemy przywoływać, a dotyczące archanioła:

    „Wtedy przybył mi z pomocą Michał, jeden z pierwszych książąt” Dn 10:13;

    „Nikt zaś nie może mi skutecznie pomóc przeciw nim z wyjątkiem waszego księcia Michała” Dn 10:21;

    „W owych czasach wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu” Dn 12:1;

    „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi” 1Tes 4:16;

    „Gdy zaś archanioł Michał tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: ‘Pan niech cię skarci!’” Jud 9;

    „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze smokiem. I wystąpił do walki smok i jego aniołowie” Ap 12:7.

 

Archanioł

 

    1) Oto co podaje biblijny słownik Świadków Jehowy o słowie „archanioł” (hasło ‘Archanioł’):

    ARCHANIOŁ. Przedrostek ‘arch-’, oznaczający ‘główny’ lub ‘naczelny’, wskazuje, że archanioł - naczelny anioł - może być tylko jeden” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. I, s. 105).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż w Piśmie Świętym przedrostek „arch-” nie zawsze wskazuje, że ktoś będąc „głównym” czy „naczelnym” jest „jedynym”.

    Przykładowo w Biblii mowa jest wielokrotnie o „arcykapłanach” (archiereos) w liczbie mnogiej: Mt 2:4, 16:21, 20:18, itd.; Mk 8:31, 10:33, 11:18, itd.; Łk 3:2, 9:22, 20:1, itd.; J 7:45, 11:47, 12:10, itd.; Dz 4:6, 5:24, 9:14, itd.

    Mało tego, Jezus nazwany jest kilka razy „arcykapłanem” (Hbr 2:17, 3:1, 4:14-15, 5:5, 10, 6:20, 8:1, 9:11), a nawet zestawiony został z innymi „arcykapłanami” (Hbr 7:26-28)!

    Również w Nowym Testamencie wymienionych jest kilku przełożonych synagogi (Mk 5:22, 35-36, 38, Łk 8:49, 13:14, Dz 18:8, 17) i nawet co najmniej dwóch w jednej z nich (Dz 13:15), a funkcja ta po grecku to archisynagogos.

    Oto inne przykłady:

    przełożony celników (architelones) Łk 19:2;

    starosta weselny (architriklinos) J 2:8-9;

    władca, rządca (archon) Mt 9:18, 20:25, Dz 4:26, Rz 13:3, 1Kor 2:2, 8, itd. (37 fragmentów w Nowym Testamencie).

    Widać z powyższego, że funkcje te, zawierające przedrostek „arch-”, nie są w posiadaniu jednej, czy jedynej osoby. Jest bowiem wielu arcykapłanów, przełożonych synagog czy celników, oraz władców.

    Za tak ogólnikowe potraktowanie tematu można więc chyba zarzucić niefachowość lub tendencyjność słownikowi biblijnemu (!) Świadków Jehowy.

 

    2) W kolejnym zdaniu biblijny słownik Towarzystwa Strażnica podaje:

    „W Piśmie Świętym słowo ‘archanioł’ nigdy nie występuje w liczbie mnogiej” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. I, s. 105).

 

    Cóż odpowiemy na ten ‘zarzut’? Powiemy, że w Starym Testamencie nie występuje słowo „archanioł” i jeśli Dn 10:13 nazywa Michała „jednym z pierwszych książąt [anielskich]”, to coś to oznacza!

    Otóż skoro w Nowym Testamencie jest on zwany „archaniołem” (Jud 9), to znaczy, że będąc „jednym z pierwszych książąt [anielskich]” jest jednym z archaniołów. Słowa „jeden z pierwszych” sugerują zaś liczbę mnogą dla „archanioła”.

 

    W podstawowym tekście hebrajskim, gdzie występuje imię Michał, tzn. w 10-tym i 12-tym rozdziale Księgi Daniela, nie pada nawet słowo „anioł” dla określenia Michała. Jednak w różnych kodeksach tekstu greckiego Starego Testamentu mamy interesujące nas nazwy nadane Michałowi:

    Dn 10:21

    Michael ho angelos (Michał anioł) wg LXX;

    Michael ho archon (Michał książę) wg Teodocjona.

    Dn 12:1

    Michael ho angelos ho megas (Michał anioł wielki) wg LXX;

    Michael ho archon ho megas (Michał książę wielki) wg Teodocjona.

    Wspomina też o powyższym w przypisie do Dn 12:1 angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami tzn. New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984.

    Jeśli więc, jak zauważa słownik Świadków Jehowy, „‘archanioł’ nigdy nie występuje w liczbie mnogiej”, a Michał również nazywany jest „aniołem” (których jest wielu), to może to coś oznacza? Towarzystwo Strażnica zapewne zdaje sobie sprawę z tego, że słowo „anioł” w liczbie mnogiej występuje w Biblii wielokrotnie (Ps 91:11, 103:20, 138:1, 148:2 por. Dn 3:58 BT). Może więc Michał będąc jednym z „aniołów” i jednym z „książąt”, jest też jednym z „archaniołów”? [więcej o liczbie mnogiej słowa „archanioł” patrz część druga tego artykułu w rozdziale ‘Michał’ w pkt. 3]

 

    Oto zestawienie porównawcze aniołów, utożsamianych w chrześcijaństwie z „archaniołami”:

 

Siedmiu razem

Gabriel

Rafał

Michał

siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem, a dano im siedem trąb” Ap 8:2 por. Tb 12:15.

„Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem” Łk 1:19.

„Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” Tb 12:15.

„Michał, jeden z pierwszych książąt” Dn 10:13.

 

    Dodajmy o Michale, że „Późniejszy judaizm uznawał go za anioła stojącego przy tronie Bożym” („Słownik Biblijny” o. H. Langkammer, Katowice 1989, s. 106).

    Wydaje się też, że Michał jest owym „siódmym aniołem trąbiącym” z Ap 11:15 i 1Tes 4:16 (por. Ap 8:2, 1Kor 15:52).

 

    Prócz tekstu „Michał, jeden z książąt” (Dn 10:13) mamy w Septuagincie jeszcze jeden fragment, który mówi o „książętach”, a który pisarze wczesnochrześcijańscy odnosili do wybranych aniołów. W literaturze międzytestamentalnej i w Nowym Testamencie nazwano ich „archaniołami”. Oto ten tekst:

    „Podnieście bramy swoje książęta (...) i wejdzie Król chwały” Ps 23(24):7 i 9 wg LXX (tekst hebr. Ps 24:7 i 9 opuszcza słowo „książęta”).

    Oto dwa komentarze wczesnych chrześcijan do tego Psalmu:

    Justyn Męczennik (ur. 100) - „Podnieście, książęta, bramy swoje i unieście się, bramy odwieczne, A wejdzie Król Chwały [Ps 23(24):7] (...) Kiedy powstał z martwych i wstąpił w niebiosa, tedy książęta, od Boga w niebiesiech ustanowieni, otrzymali rozkaz otwarcia bram niebieskich...” („Dialog z Żydem Tryfonem” I:36,4-5 por. II:85,1-4);

    Ireneusz (ur. 130-140) „O tym samym mówi znów Dawid: Podnieście, książęta bramy, wasze, unieście się bramy odwieczne i wejdzie król chwały [Ps 23(24):7]. (...) a ponieważ Słowo stało się ciałem, wstępowało w sposób widzialny. A ponieważ wtedy widziały go moce, to jest niżsi aniołowie, zawołały do tych, którzy byli na firmamencie: podnieście, książęta, bramy wasze...” („Wykład Nauki Apostolskiej” 84). Por. Tertulian (ur. 155) „Lekarstwo na ukłucie skorpiona” 10.

 

    Przypomnijmy jeszcze raz, że Stary Testament nie zawiera słowa „archanioł” (!) i zapewne dla wielu Świadków Jehowy będzie to zaskoczeniem, że przed Nowym Testamentem (!) termin ten był używany w judaizmie międzytestamentalnym. Nowy Testament zaczerpnął więc te określenie prawdopodobnie z tradycji Izraela (por. Mt 23:3):

    „Do powyższych danych apokaliptyka dorzuci wiele nowych szczegółów. Biorąc za podstawę wspomnianą liczbę ‘siedem’ [Tb 12:15], autor Księgi Henocha poda wszystkie imiona tych, którzy w tekście biblijnym zwani są również ‘zwierzchnikami’ lub ‘książętami Aniołów’: Uriel, Rafael, Raguel*, Michał, Sarakael*, Gabriel, Remiel* (20,1-7). Co więcej, nazwie ich Archaniołami (archangeloi) i nazwa ta przyjmie się powszechnie (Hen. 7,1; Hen. (sł.) 20,1; Apok. Bar. 59,1 itd.)” („Nowy Testament na tle epoki. Geografia - Historia - Kultura” ks. E. Dąbrowski, Poznań-Warszawa-Lublin 1965, s. 335). [*Istnieją różnice w pisowni powyższych imion i występują one w innych formach: Raguil lub Rauel, Sarahiel lub Sariel, Jeremiel lub Jerahmeel, Fanuel. Choć różnych imion występuje osiem, to jednak wymienianych jest do siedmiu archaniołów]

    Dodajmy tu, że Kościół nie przyjął z tradycji Izraela wszystkich imion tych aniołów, ale zaakceptował trzech z nich jako archaniołów, wraz z ich biblijnymi imionami.

    Jak widać, nie przez przypadek Kościół uznaje archaniołami trzech powyżej wymienionych, ale powodowany tym, że podane są w Biblii ich imiona, w przeciwieństwie do niezliczonej ilości innych aniołów.

    Wspomnijmy także, że literatura apokryficzna początków chrześcijaństwa również nazywa Michała, Gabriela i Rafała „archaniołami”, dodając jednak do nich Uriela. Mówi o tym np. anonimowy „List Apostołów” 13 (24) z lat 160-180 (tekst patrz poniżej ‘Dodatek’).

    Nieuczciwością więc publikacji Świadków Jehowy jest podawanie, że „katolicyzm wymienia czterech archaniołów: Michała, Gabriela, Rafała i Uriela” (Przebudźcie się! Nr 3, 2002 s. 16-17).

    Katolicyzm, za Pismem Świętym, uczy o „siedmiu aniołach, którzy stoją przed Bogiem” (Ap 8:2 por. Tb 12:15), których identyfikuje z archaniołami, a tylko trzem z nich (za Biblią) nadaje imiona (Michał, Gabriel, Rafał). Oto katolicki komentarz do Ap 8:2:

    „‘Siedmiu Aniołów’ - znanych wszystkim (rodzajnik!), to zgodnie z paralelami biblijnymi i pozakanonicznymi odrębna grupa: tzw. ‘aniołowie Oblicza’ (por. Strack-Bill. 3,805), a w Nowym Testamencie Archaniołowie (1 Tes 4, 16; Jud 9)” („Apokalipsa Świętego Jana. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” o. A. Jankowski, Poznań 1959, s. 184).

    Co do wspomnianego przez Świadków Jehowy Uriela dodajmy tu o nim następujące zdanie z encyklopedycznego hasła:

    „Wbrew ponawianym zakazom ze strony Kościoła, dotyczącym kultu aniołów apokryficznych, późniejsza ikonografia chrześcijańska niekiedy przedstawiała U.[riela] jako archanioła” („Podręczna Encyklopedia Biblijna” ks. E. Dąbrowski, Poznań 1960-1961, hasło ‘Uriel’).

    Wydaje się, że przynajmniej w trzech pierwszych wiekach nie znajdziemy w dziełach wczesnochrześcijańskich pisarzy innych imion archaniołów niż Michał, Gabriel i Rafał.

 

    Jako uzupełnienie kwestii trzech archaniołów i ich imion (odróżniania ich też od Jezusa) przedstawiamy dwa cytaty Orygenesa (ur. 185), który o tym wspomina w polemice z poganinem Celsusem:

    „Z tego, że na równi z Bogiem czcimy Jego Syna, wynika według Celsusa wniosek, iż czcimy nie tylko Boga, lecz kłaniamy się również Jego sługom. Gdyby znając prawdziwe sługi Boże poza jednorodzonym Synem Boga: Gabriela, Michała oraz pozostałych aniołów i archaniołów, Celsus stwierdził, że należy ich czcić, być może wyjaśnilibyśmy znaczenie wyrazu ‘czcić’ oraz postępowanie czciciela, a w dyskusji nad poważnymi sprawami przedstawilibyśmy, co sądzimy o tych sprawach. On jednak za sługi Boże uznaje demony, którym kłaniają się poganie...” („Przeciw Celsusowi” 8:13).

    „Jeśli kto potrafi zastanowić się głębiej nad tajemniczym znaczeniem imion, może dowiedzieć się wiele o imionach aniołów Bożych: jeden z nich nazywa się Michał, drugi Gabriel, a inny Rafael, stosownie do uczynków, których dokonują w świecie zgodnie z wolą Boga wszechrzeczy. Również imię naszego Jezusa należy do podobnej filozofii nazw: Jego imię niejednokrotnie w obecności wielu świadków wypędziło z dusz i ciał złe duchy i posiadało władzę nad ludźmi wyzwolonymi od demonów” („Przeciw Celsusowi” 1:25).

 

    Wcześniej o powyższym również wspomniał Klemens Aleksandryjski (ur. 150):

    Siedmiu co do liczby jest najpierw stworzonych archaniołów, mających największą moc...” („Kobierce” VI:143,1).

    Pisał też on o wierze Żydów w archaniołów:

    „Ale nie czcijcie Go też tak jak Judejczycy! Bo i oni będąc przekonani, że tylko sami znają Boga, nie znają Go wcale, służąc aniołom i archaniołom, miesiącowi i księżycowi” („Kobierce” VI:41,2).

 

    Tradycji judaistycznej i chrześcijańskiej obce jest nauczanie o istniejącym jednym archaniele. Literatura pozabiblijna wymienia trzech, czterech lub siedmiu archaniołów, a rabini mówią o sześciu lub siedmiu (patrz „Podręczna Encyklopedia Biblijna” ks. E. Dąbrowski, Poznań 1960-1961, hasło ‘Archanioł’).

 

    Ponieważ Świadkowie Jehowy nie uznają Księgi Tobiasza, postaramy się więc choć trochę ‘uwiarygodnić’ im i sobie archanioła Rafała. Oto jego porównanie z Gabrielem, którego oni akceptują jako anioła.

 

Rafał

Gabriel

„ukazał się im anioł Boży” Tb 12:22;

„ukazał mu się anioł Pański” Łk 1:11;

„Ja jestem Rafał” Tb 12:15;

„Ja jestem Gabriel” Łk 1:18;

„jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” Tb 12:15;

„który stoję przed Bogiem” Łk 1:19; por. „siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem” Ap 8:2;

„zostałem posłany” Tb 12:13;

„posłał mnie Bóg” Tb 12:14;

„został posłany Rafał” Tb 3:17;

„zostałem posłany” Łk 1:19;

„posłał Bóg anioła Gabriela” Łk 1:26;

„Na to przelękli się obaj, (...) i bali się bardzo” Tb 12:16;

„Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego” Łk 1:12;

„Ona zmieszała [‘przelękła’ Rom.] się...” Łk 1:29;

„przeraziłem się” Dn 8:17;

„upadli na twarz przed nim” Tb 12:16;

„padłem na twarz” Dn 8:17;

„Nie bójcie się!” Tb 12:17;

„Nie bój się!” Tb 5:17, 6:18;

„Nie bój się, Zachariaszu!” Łk 1:13;

„Nie bój się, Maryjo...” Łk 1:29;

„że byłem z wami, nie było moją zasługą, lecz z woli Bożej” Tb 12:18;

„zostałem posłany, aby mówić z Tobą i oznajmić ci tę wieść” Łk 1:19;

„I odszedł” Tb 12:20;

„odszedł od Niej anioł” Łk 1:38;

„wyście mieli tylko widzenie” Tb 12:19;

„zrozumieli, że miał widzenie w przybytku” Łk 1:22;

„Uwielbiam Boga mego, a dusza moja - Króla Niebios, i będzie się radować z majestatu Jego” Tb 13:9;

„Niech będzie błogosławiony Bóg, który żyje na wieki i królestwo Jego” Tb 13:2;

„I uwielbiali Boga, i śpiewali hymny, i dziękowali Mu za tak wielkie Jego dzieła...” Tb 12:22.

„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” Łk 1:46;

„Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go” Łk 1:68;

„wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię” Łk 1:49.

 

    Po przyglądnięciu się powyższym fragmentom trudno przypuszczać, iż tylko przypadek sprawił, że tak wiele podobnych szczegółów jest w obu opisach. Raczej uważamy, że Łukasz, relacjonując fakty związane z Gabrielem, wzorował się na Księdze Tobiasza. Oto jeszcze kilka zbieżności dotyczących Rafała i Gabriela:

    „zostałem posłany, by cię wypróbować” Tb 12:13 i Łk 1:20;

    „niech cię spotka wiele radości” Tb 5:10 i Łk 1:14, 19;

    „modlitwa obojga została wysłuchana” Tb 3:16 i Łk 1:13;

    „Ufaj, bliska jest już u Boga [chwila], aby cię uzdrowić, ufaj!” Tb 5:10 i Łk 1:19, 31, 36-37;

    „wiem, że otworzą mu się oczy” Tb 11:7 i Łk 1:20, 64;

    „jak mi ubliżają” Tb 3:15 i Łk 1:25;

    „odkryję przed wami całą prawdę” Tb 12:11 i Dn 8:22-23;

    „opiszcie to wszystko” Tb 12:21 i Łk 1:3.

    Rafał, jak Gabriel, nawiedza ludzi podczas modlitwy (Tb 3:11 i 16 por. Łk 1:10-11; Dn 9:20-21).

    Tobiasz „spotkał stojącego przed sobą anioła Rafała, a nie wiedział, że jest to anioł Boży” (Tb 5:4), a Daniel mówi o Gabrielu, że „stanął przede mną ktoś o wyglądzie mężczyzny” Dn 8:15.

    Rafał nazwany jest przez ludzi „dobrym aniołem” (Tb 5:22), podobnie jak anioł w 1Sm 29:9 („byłeś dla mnie dobry jak anioł Boży”) oraz w 2Mch 11:6 i 15:23.

    Użył on podobnego stwierdzenia jak później Chrystus: „A oto ja wstępuję do Tego, który mnie posłał” Tb 12:20 por. J 6:62, 20:17.

    Forma powitalna Rafała była identyczna jak Boga Jahwe (Sdz 6:23), a później i Jezusa: „Pokój wam!” Tb 12:17 por. Łk 24:36, J 20:19, 21, 26.

    Gdy Rafał odszedł, zrobił to tak jak Jezus: „ale żaden nie mógł już go zobaczyć” Tb 12:21; „zniknął im z oczu” Łk 24:31.

    Jego działanie dotyczące uzdrawiania przypominało zalążkowo misję Chrystusa: „posłał mnie Bóg, aby uzdrowić ciebie i twoją synową Sarę” Tb 12:14. Nawet jego imię „Rafał [Rafael]” znaczy „Bóg uzdrawia”. Jest to zgodne ze słowami o Jahwe: „Ja sam uzdrawiam” Pwt 32:39 por. Ps 103:3.

    Rafał ‘przypomina’ też Bogu, jak Duch Święty, nasze błagania: „przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim” Tb 12:12 por. Rz 8:26 (o pośredniczeniu anioła patrz Za 1:12, Ap 8:3).

    Dodajmy, że jak aniołowie w Ap 19:10 i 22:9, tak i Rafał, gdy obaj Tobiasze „upadli na twarz przed nim” (Tb 12:16), kieruje uwagę na Boga, a nie na siebie:

    „Uwielbiajcie Boga, po wszystkie wieki! To, że byłem z wami, nie było moją zasługą, lecz było z woli Bożej. Jego uwielbiajcie przez wszystkie dni i Jemu śpiewajcie hymn! (...) A teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dziękujcie Bogu!” Tb 12:17-20 por 12:6.

    Wprawdzie nie zakazuje on tego „padania na twarz” przed nim, jak aniołowie z Ap 19:10 i 22:9, ale być może wynika to z tego, że jest on zaliczany do archaniołów, a nie do ‘zwykłych’ aniołów. Najważniejsze jest zresztą to, że zachował się on w duchu Starego Testamentu, jak Gabriel, który również nie protestował wprost, gdy Daniel „padł na twarz” przed nim (Dn 8:17-18 por. Joz 5:13-15). Wspomnijmy tylko, że po słowach Rafała pouczających o Bogu, Tobiasze „podnieśli się (...) i uwielbiali Boga...” Tb 12:21-22 (por. o Danielu i Gabrielu „padłem oszołomiony (...) dotknął mnie, postawił mnie na nogi” Dn 8:18).

    Na koniec zaznaczmy, iż to że Rafał był opiekunem Tobiasza w drodze (Tb 5:17, 22), zgodne jest ze słowami „bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach” Ps 91:11 por. Wj 23:20-22.

 

    Jeszcze tylko podajmy co słownik Świadków Jehowy mówi dodatkowo o Gabrielu (hasło ‘Gabriel’):

    „Jedyny święty anioł - poza Michałem - którego imię znalazło się w Biblii. Spośród zmaterializowanych aniołów tylko on podał swe imię. (...) Jak wynika z Biblii Gabriel zajmuje w niebie wysokie stanowisko - stoi ‘tuż przed Bogiem’; przekazywał też ziemskim sługom Bożym specjalne wiadomości od Jehowy (Łk 1:19, 26)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. I, s. 650-651).

    Jak wiemy, nie tylko Gabriela (prócz Michała) imię znalazło się w Biblii, ale i Rafała, którego Świadkowie Jehowy jednak nie uznają. Nie będziemy tu komentować sprawy rzekomej „materializacji” aniołów, a tylko dodajmy, że Biblia mówi, iż Zachariasz „miał widzenie” (Łk 1:22) anioła. Za to z satysfakcją wyraźmy się o dowartościowaniu przez Towarzystwo Strażnica funkcji Gabriela. Szkoda jednak, że nie zauważono w niej rangi archanielskiej.

 

    3) Pozostałe informacje biblijnego słownika Świadków Jehowy o „archaniele” pokrywają się z tymi, które przedstawione są pod hasłem ‘Michał’. Omówimy je więc w osobnej części artykułu. Tu jedynie cytujemy ostatnie zdanie z tego hasła:

    „Nie bez znaczenia jest zatem okoliczność, że jedynym imieniem bezpośrednio skojarzonym z określeniem ‘archanioł’ jest Michał (Jud 9; zob. MICHAŁ)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. I, s. 105).

 

    Co powiemy o tym stwierdzeniu? Otóż jeśli, jak stwierdza powyższy słownik, „jedynym imieniem bezpośrednio skojarzonym z określeniem ‘archanioł’ jest Michał”, to pytamy, na jakiej podstawie Towarzystwo Strażnica „kojarzy” określenie „archanioł” z Jezusem?

    Skoro tak jest, jak podaje powyżej słownik Świadków Jehowy, to należałoby też zapytać ich, skąd wiedzą, że w 1Tes 4:16 mowa jest o Jezusie, jako archaniele, jeśli z archaniołem „skojarzone” jest tylko imię Michał?

 

    Na koniec jeszcze kilka informacji, które są też wprowadzeniem do drugiej części artykułu. Otóż nie dziwmy się, że Towarzystwo Strażnica utożsamia Jezusa z Michałem, bowiem w pierwszych wiekach chrześcijaństwa niektóre środowiska z obrzeża Kościoła identyfikowały Jezusa z Gabrielem! I ciekawe czy Świadkowie Jehowy potrafią zaprzeczyć tej dawnej interpretacji, tak jak umieją bronić swojej dzisiejszej.

    Oto słowa jednego z apokryfów z lat 160-180:

    „Wtedy w postaci archanioła Gabriela ukazałem się Maryi Dziewicy i mówiłem do niej, a jej serce przyjęło i uwierzyła, uśmiechnęła się, a Ja, Słowo, wszedłem do niej i stałem się ciałem, i Ja sam byłem wysłannikiem siebie samego, w postaci anioła tak czyniłem, a potem powróciłem do mego Ojca” („List Apostołów” 14 [25]).

 

    Inny apokryf, pt. „Wniebowstąpienie Izajasza” (tekst etiopski; 11:4), napisany w latach 100-150, utożsamia Gabriela z aniołem Ducha Świętego, więc ‘nie powinno’ nas dziwić to, że ktoś zechce identyfikować Michała z Jezusem.

 

Dodatek

 

    Towarzystwo Strażnica dość często krytykuje Filona, Żyda z Aleksandrii (ok. 20 r. przed Chr. - 40 po Chr.), za jego ‘platońskie poglądy’. Poddaje też krytyce chrześcijaństwo, za to, że zaczerpnęło z jego ‘odstępczych’ nauk. Przykładem są tu artykuły:

    „Co chrześcijaństwo zapożyczyło od Platona” (Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 7 s. 8-12);

    „Filozofia grecka. Czy wzbogaciła chrystianizm?” (Strażnica Nr 16, 1999 s. 10-13).

    „Filon z Aleksandrii. Filozoficzne spekulacje na temat Biblii” (Strażnica Nr 12, 2005 s. 9-12).

    Otóż tak się właśnie dziwnym zbiegiem okoliczności składa, że Świadkowie Jehowy mają trochę podobną naukę o Logosie do Filona! On też, jak oni, nie nauczał, że Logos jest wprost Bogiem. Mało tego, twierdził, że Logos jest archaniołem! Oto cytat z fachowego podręcznika:

    „Niekiedy wydaje się, że Filon do tego stopnia akcentuje odrębność Logosu od Boga, nazywając go ‘narzędziem stworzenia’, ‘Aniołem Jahwe’ (...) Wystarczy powiedzieć, że dla Filona Logos jest Wysłannikiem Bożym, Archaniołem objawiającym Jego tajemnice [Legum allegoriae (Mangey, 1, 122)]” („Nowy Testament na tle epoki. Geografia - Historia - Kultura” ks. E. Dąbrowski, Poznań-Warszawa-Lublin 1965, s. 479).

    Choć, jak widzimy, Świadkowie Jehowy uczą jakby za Filonem, że Logos nie jest Bogiem, ale archaniołem, to jednak nie mogą się oni w pełni tą tradycją podpierać. Dlaczego? Dlatego bo Filon:

    nie utożsamiał Logosu z Michałem;

    nie uważał, że ten archanioł to Michał;

    nie identyfikował Logosu z Jezusem;

    nie twierdził, że Logos to Mesjasz.

 

    Pragniemy też stwierdzić, że nauka Towarzystwa Strażnica o jednym „archaniele” (którego zwie też ono aniołem) najbardziej przypomina wykładnię apokryfu zredagowanego ostatecznie w V-VI wieku po Chr. Chodzi o hebrajską „Księgę Henocha”, która powstała w środowisku rabinistycznym! Oto kilka zdań o niej:

    „Autor Księgi Henocha wiele miejsca poświęca opisowi dworu niebieskiego, który składa się z licznych aniołów spełniających przeróżne funkcje. Najwyżej w hierarchii anielskiej stoi Metatron, którego pozycję streszcza najlepiej tytuł ‘Mały JHWH’ (12,15). On ma własny tron i jest przewodniczącym sądu niebios (16,1). Etymologia imienia Metatron nie została jeszcze w pełni wyjaśniona. Jedni uważają, że pochodzi ona od łacińskiego metator (oficer idący na czele armii i przygotowujący ją do walki), drudzy wywodzą ją od greckiego metatyrannos (pierwszy po władcy), jeszcze inni od greckiego (ho) meta thronon (tron drugi po tronie Bożym)” („Wprowadzenie do Apokryfów Starego Testamentu” R. Rubinkiewicz SDB, Lublin 1987, s. 88).

 

    Jezus a archaniołowie wg pism wczesnochrześcijańskich

 

    Prócz wymienionych wcześniej Klemensa Aleksandryjskiego (ur. 150) i Orygenesa (ur. 185) również kilku innych pisarzy wczesnochrześcijańskich odróżnia Jezusa od Michała. Oto oni:

    Pismo wczesnochrześcijańskie „Do Diogneta” (II w.) - „Nie posłał ludziom, jakby ktoś mógł sobie wyobrazić, jakiegoś sługi, czy to anioła czy archanioła, jednego z duchów zawiadujących sprawami ziemskimi lub z tych, którym zlecono rządy w niebie, lecz samego Architekta i Budowniczego wszechświata. Przez Niego to Bóg stworzył niebo, przez Niego zamknął morze w określonych granicach, do Jego praw tajemniczych stosują się wszystkie żywioły” (7:2).

 

    Ireneusz (ur. 130-140) - „Poznają Go bowiem ci, którym objawi się Syn. Zawsze współistniejący z Ojcem Syn, dawno i od początku zawsze objawiał Ojca aniołom, archaniołom...” („Przeciw herezjom” 2:30,9).

    „Gdyby więc kto zechciał nas zapytać: W jaki sposób Syn został wydany przez Ojca, wówczas odpowiemy mu, że to wydanie, czy zrodzenie, czy wyniknięcie czy otworzenie czy jakimkolwiek innym słowem określimy je - nikomu nie jest znane, bo jest niewysłowione. Nie zna go Walentyn, ani Marcjon, ani Saturnin, ani Bazylides, ani aniołowie, ani archaniołowie, ani książęta, ani moce, lecz zna je tylko sam Bóg Ojciec, który go zrodził i Syn, który został zrodzony” („Przeciw herezjom” 2:28,6).

 

    Hermas (ok. 140) odróżnia Syna Bożego od aniołów oraz od Michała, mówiąc o nich jako pierwszych stworzonych.

    „Syn Boży został zrodzony przed wszystkim stworzeniem, tak że był On doradcą Ojca, gdy Ten świat stwarzał” („Pasterz” ‘Przypowieść dziewiąta’ 12:2).

    „Są to święci Aniołowie Boga, stworzeni jako pierwsi. Im powierzył Pan całe stworzenie swoje, by je rozwijali, budowali i nim rządzili” („Pasterz” ‘Widzenie trzecie’ 4:1).

    „Ów mąż pełen chwały, powiedział, jest Synem Bożym, a tamtych sześciu, to pełni chwały aniołowie, którzy towarzyszą Mu po prawicy i po lewicy” („Pasterz” ‘Przypowieść dziewiąta’ 12:8).

    „Owe drzewo wielkie, osłaniające góry i równiny i wszystką ziemię, jest to prawo Boże dane całemu światu. A prawem tym jest Syn Boży, głoszony aż po krańce ziemi. Ci w cieniu drzewa, to ludzie, co usłyszeli głoszoną naukę i w Niego uwierzyli. Ten Anioł wielki i pełen chwały to Michał” („Pasterz” ‘Przypowieść ósma’ 3:2-3).

    Patrz też Hipolit (ur. przed 170) „Przeciw Noetosowi” (18).

 

    Chrystus a Michał według wczesnych apokryfów

 

    „Wniebowzięcie Izajasza” (ok. 100-150 r.) - „(...) Michała, anioła nad aniołami świętymi, który trzeciego dnia otworzy Jego grób. A sam Umiłowany, siedząc na ich ramionach, wyjdzie i pośle swoich dwunastu uczniów” (3:16-17 tekst etiopski).

 

    „List Apostołów” (ok. 160-180 r.) - „Stałem się wtedy [podobny] do niebios, przeszedłem między aniołami i archaniołami, pod ich postacią, jak jeden z nich. Przeszedłem przez Godności, Zwierzchności i Królestwa, mając miarę mądrości Ojca, który mnie posłał. Archaniołowie Michał, Gabriel, Rafał i Uriel szli za Mną aż do piątego firmamentu nieba, podczas gdy wydawałem się im jednym z nich. Taka moc została mi dana przez Ojca. Potem sprawiłem słowem, że archaniołowie przelękli się, i odesłałem ich do ołtarza Ojca” (13).

 

    „Apokalipsa Pawła” (ok. 150-250 r.) - „I ja tobie mówię, bracie Pawle, że w godzinie, w której [lud Izraela] zawiesił [na krzyżu] Jezusa, którego ty głosisz, Ojciec, Bóg wszystkich, który dał mi prawo, i Michał, i wszyscy aniołowie, archaniołowie, i Abraham, i Izaak, i wszyscy sprawiedliwi zapłakali nad Synem Bożym wiszącym na krzyżu” (48:3). Patrz też 43:1 i 44:4.

 

    W drugiej części artykułu będziemy kontynuować naszą polemikę ze słownikiem „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

 

    Cytaty z literatury wczesnochrześcijańskiej cytowane według:

    „Ojcowie Apostolscy” z serii ‘Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy’ Tom XLV, tłum. A. Świderkówna, Warszawa 1990;

Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem. Justyn Męczennik” ks. A. Lisiecki, Poznań 1926;

    Wykład Nauki Apostolskiej. Ireneusz z Lyonu” przekład W. Myszor, Kraków 1997;

    „Klemens Aleksandryjski Kobierce” tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994;

    „Trójca Święta. Tertulian. Przeciw Prakseaszowi. Hipolit. Przeciw Noetosowi” tłum. E. Buszewicz, S. Kalinkowski, Kraków 1997;

    „Antologia patrystyczna” A. Bober, Kraków 1965;

    „Antologia Literatury Patrystycznej” tłum. M. Michalski, Warszawa 1975;

    Przeciw Celsusowi, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986;

    „Apokryfy Nowego Testamentu. Listy i Apokalipsy Chrześcijańskie” pod redakcją ks. M. Starowieyskiego, Kraków 2001.

 

 

 

2.2. Jezus Chrystus a archanioł Michał i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu przedstawiliśmy dawne poglądy Towarzystwa Strażnica związane z imieniem Michał i ilością archaniołów. Omówiliśmy też hasło ‘Archanioł’ ze słownika biblijnego pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006) wydanego przez Świadków Jehowy. Tu będziemy kontynuować polemikę z tą publikacją i poszerzymy ją o hasło ‘Michał’.

 

    Oto teksty biblijne, dotyczące archanioła, które najczęściej będziemy przywoływać:

    „Wtedy przybył mi z pomocą Michał, jeden z pierwszych książąt” Dn 10:13;

    „Nikt zaś nie może mi skutecznie pomóc przeciw nim z wyjątkiem waszego księcia Michała” Dn 10:21;

    „W owych czasach wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu” Dn 12:1;

    „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi” 1Tes 4:16;

    „Gdy zaś archanioł Michał tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: ‘Pan niech cię skarci!’” Jud 9;

    „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze smokiem. I wystąpił do walki smok i jego aniołowie” Ap 12:7.

 

Michał

 

    1) Oto co podaje biblijny słownik Towarzystwa Strażnica o imieniu „Michał” (hasło ‘Michał’):

    MICHAŁ. (któż jest jak Bóg?). Jedyny poza Gabrielem święty anioł wymieniony w Biblii z imienia i jedyny nazwany ‘archaniołem’ (Judy 9)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. II, s. 42).

 

    Cóż powiemy o tych opiniach? Otóż, jak widzieliśmy w pierwszej części artykułu, imię Michał obok Gabriela, to nie jedyne imiona aniołów wymienione w Biblii. Jest też Rafał, o którym nawet nie wspomniano w słowniku Towarzystwa Strażnica. Ale ponieważ Świadkowie Jehowy odrzucają deuterokanoniczną Księgę Tobiasza, w której ono występuje, więc przypomnijmy im co o niej i innych księgach tego typu podaje ich własny słownik:

    „Chociaż greckojęzyczni Żydzi aleksandryjscy z czasem dołączyli owe apokryficzne księgi do greckiej Septuaginty, uznając je chyba za część poszerzonego kanonu świętych pism, to jednak przytoczona powyżej wypowiedź Flawiusza ukazuje, że nigdy nie włączono ich do kanonu palestyńskiego (jerozolimskiego) i że były w najlepszym razie uważane za księgi drugorzędne, niepochodzące od Boga. Z tego względu ok. 90 r. n.e. synod żydowski w Jawne (Jamnia) wyraźnie wyłączył wszystkie takie pisma z kanonu hebrajskiego” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 88).

    Myślimy, że przy tak ‘ekumenicznej’ opinii Towarzystwa Strażnica o księgach deuterokanonicznych, Świadkowie Jehowy nie będą mieli nam za złe, że cytujemy tu Księgę Tobiasza. My bowiem nie kierujemy się synodem żydowskim z Jawne z 90 roku po Chr., ale tym, że przejęliśmy te księgi od chrześcijan pierwszego wieku, rozproszonych po całym ówczesnym świecie chrześcijańskim, od Aleksandrii po Rzym i inne krańce cesarstwa. Uważamy też, że Towarzystwo Strażnica polemizując z katolicyzmem zdaje sobie sprawę z tego, że my uznając księgi deuterokanoniczne właśnie za kanoniczne, będziemy je cytować w naszym dowodzeniu, jak pozostałe księgi biblijne, które uważamy za natchnione.

 

    Dalej słownik Świadków Jehowy podaje, że Michał jest jako „jedyny nazwany ‘archaniołem’ (Judy 9)”.

    Otóż jeśli rzeczy tak się mają, to Towarzystwo Strażnica nie ma prawa Jezusa nazywać „archaniołem”, czy uważać Go za archanioła.

    Biblia nigdzie nie nazywa Michała „jedynym” archaniołem. Mało tego, zwie go „jednym z pierwszych książąt [anielskich]” Dn 10:13. Jeśli więc „jednego z pierwszych” utożsamimy z „archaniołem”, to okazuje się, że jest więcej tych „pierwszych”, a więc i archaniołów. Mamy bowiem prawo twierdzić, że słowo „książę” z Dn 10:13 jest odpowiednikiem „archanioła” z Jud 9. Jeśli zaś termin „książę” zastąpimy jego synonimem („archanioł”), który znamy z pełnego objawienia Nowego Testamentu, to uzyskamy takie oto zdanie:

    „Michał, jeden z pierwszych archaniołów” lub prościej „Michał jeden z archaniołów”.

 

    Ponieważ w tekście 1Tes 4:16 („na głos archanioła”) nie pada imię Michał, więc Towarzystwo Strażnica nie może stanowczo twierdzić, że on jest „jedynym archaniołem”.

    Mało tego, nie ma prawa mówić, że tym archaniołem z 1Tes 4:16 jest Jezus, tym bardziej, że w Jud 9 Michał nazwany jest archaniołem, a nie Chrystus.

    Choć nie przeczymy temu, że w 1Tes 4:16 mowa jest o „głosie archanioła” Michała, to jednak przypis do tego wersetu w Biblii Poznańskiej wyraża tylko takie przypuszczenie:

    „Jest to jedyne miejsce w pismach Pawła, w których wymienia archanioła. Prawdopodobnie chodzi o archanioła Michała”.

    Na ogół uważa się, że Michał jest „siódmym aniołem trąbiącym” z Ap 11:15 (por. Ap 8:2, 1Kor 15:52) i dlatego tekst 1Tes 4:16 łączony bywa z jego osobą.

 

    2) Dalej Towarzystwo Strażnica w swoim słowniku wymienia i cytuje teksty Dn 10:13, 20, 21 i 12:1 (pomijamy te cytaty), a następnie stwierdza:

    „Można stąd wysnuć wniosek, że to on był aniołem, który prowadził Izraelitów przez pustkowie (Wj 23:20, 21, 23; 32:34; 33:2). Przemawia za tym również okoliczność, iż ‘archanioł Michał miał zatarg z Diabłem i toczył spór co do ciała Mojżesza’ (Judy 9)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. II, s. 42).

 

    Cóż powiemy o powyższym. Otóż można zgodzić się z tym, że tym opiekunem Izraela był archanioł Michał (Dn 12:1), choć nie pada tam jego imię, ale utożsamianie anioła z Jezusem, bo o „aniele” jest mowa w tych tekstach, jest już dużym naciąganiem faktów. Chrystus jest, jak Jahwe, ponad wszystkimi aniołami, więc sam nim nie może być. Upewnia nas o tym chociażby tekst Hbr 1:6, który zastosowany jest do Jezusa, a w Ps 97:7 do Jahwe. Oto jego słowa:

    „Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży! Do aniołów zaś powie...” Hbr 1:6-7.

    Inne teksty również zdecydowanie odróżniają Chrystusa od wszelkich aniołów. Oto tylko trzy przykłady:

    „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa i wybranych aniołów” 1Tm 5:21;

    „Nie aniołom bowiem poddał przyszły świat (...) Wszystko poddałeś pod jego stopy. Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił nie poddanego Jemu” Hbr 2:5, 8;

    „Objawi się Pan Jezus z aniołami swojej potęgi” 2Tes 1:7.

    Jeszcze tylko dodajmy, że nie tylko anioł towarzyszył Izraelitom, ale i sam Jahwe (Wj 33:14) i Chrystus (1Kor 10:4). Oto słowa o tym:

    „[Jahwe] powiedział: Jeśli Ja osobiście pójdę, czy to cię zadowoli?” Wj 33:14;

    „Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus” 1Kor 10:4.

 

    3) Oto kolejne słowa z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Z Pisma Świętego wynika, że imię Michał nosił Syn Boży, zanim opuścił niebiosa, by zostać Jezusem Chrystusem, a także gdy tam powrócił. Jedynie jego nazwano ‘archaniołem’, czyli naczelnym, głównym aniołem. Tytuł ten występuje w Biblii wyłącznie w liczbie pojedynczej. Najwyraźniej więc istnieje tylko jeden wyznaczony przez Boga zwierzchnik czy naczelnik zastępów anielskich” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. II, s. 42).

 

    Komentując te wypowiedzi należy stwierdzić, że słownik ten nie mówi prawdy, albo myli fakty!

    Z Pisma Świętego nie wynika bowiem, że Syn Boży nosi imię Michał, zanim opuścił niebiosa. Nie wynika też wcale, że „jego nazwano ‘archaniołem’”, bo przecież w Starym Testamencie nie było nawet słowa „archanioł”. Nie wynika też z Biblii, że Syn Boży po powrocie do nieba „nosił imię Michał”.

    Pismo Święte wskazuje jakim imieniem określany jest Jezus przed wcieleniem. Jest to „Logos” czyli „Słowo” J 1:1 por. 1J 1:1.

    Dalej Ewangelista mówi, że „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1:14), przybierając imię „Jezus” Mt 1:21, 25.

 

    Dla nas dziś, po objawieniu Nowego Testamentu, imię „Jezus” jest, tak jak dla Pawła, imieniem Syna Bożego nawet z czasu przed wcieleniem:

    „To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej...” Flp 2:5-6.

    Syn Boży na zawsze pozostał dla nas Jezusem, bo i takim Go przecież poznaliśmy:

    Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” Hbr 13:8.

 

    Nawet imiona Jezusa zapowiedziane w Starym Testamencie nie były zapewne niczym nowym u Boga i należały do Niego jeszcze przed wcieleniem, a jedynie pod nimi objawił się ludziom w swym działaniu:

    „Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” Iz 9:5.

    Chrystus po swym powrocie do nieba, wbrew słownikowi Towarzystwa Strażnica, znów określony jest imieniem „Słowo”, a nie Michał:

    „a imię Jego nazwano: Słowo Boga” Ap 19:13.

 

    Mało tego, po wstąpieniu do nieba Syn Boży sam przedstawia się Pawłowi jako Jezus, a nie Michał:

    „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” Dz 9:5.

    Ten zaś Go pytał: „Kto jesteś Panie?” Dz 9:5.

 

    Umierający Szczepan modlił się do Syna Bożego:

    „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!” Dz 7:59.

    Czyżby według Towarzystwa Strażnica męczennik nie wiedział, że w niebie Syn Boży nie jest już Jezusem, ale jest ponownie Michałem?

 

    Janowi Syn Boży z nieba przedstawił się jako Jezus, a nie Michał:

    „Ja, Jezus, posłałem mojego anioła..” Ap 22:16.

    Ewangelista zaś napisał:

    „Przyjdź, Panie Jezu! Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi!” Ap 22:20-21.

 

    Paweł mówi też o „Jezusie Chrystusie” (Ef 1:17), że Bóg „posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich (...), i ponad wszelkim innym imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym” (Ef 1:20-21).

    Czy imię Michał było, czy jest, jakimś szczególnym imieniem? Przecież pisaliśmy, że „Michał [to], jeden z pierwszych książąt” (Dn 10:13), a nie imię „ponad wszelkim innym imieniem” Ef 1:21.

 

    Jan, choć nie wymienia tu Jezusa z imienia (por. „mają świadectwo Jezusa” Ap 12:17), to jednak odróżnia Michała od Boga i Chrystusa:

    „Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem (...) Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca” Ap 12:7, 10.

 

    Juda Tadeusz pisząc w czasie gdy Jezus był już w niebie stwierdził:

    „Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie (...), a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa” Jud 4.

    Zupełnie oddzielnie zaś napisał o archaniele Michale (Jud 9), wspominając dawne czasy dotyczące Mojżesza. Czyż nie była to najbardziej odpowiednia chwila, by dodać, jak uczy Towarzystwo Strażnica, że to ta sama osoba?

    Jednak mamy bardzo podobny fragment do Jud 9, z którego widać, że nie mówi on (jak Jud 9) o Jezusie, lecz o aniołach. Porównajmy te teksty:

    „Tymczasem aniołowie, których siła i potęga jest większa, nie wnoszą przeciwko nim przed Pana przeklinającego wyroku potępienia” 2P 2:11;

    „Gdy zaś archanioł Michał tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: ‘Pan niech cię skarci!’” Jud 9.

 

    Myślimy że wystarczy przykładów wskazujących, że nie tego uczy Biblia, czego naucza Towarzystwo Strażnica.

    Ale na koniec jeszcze jeden tekst o tym, że Syn Boży w niebie nadal jest „Jezusem”, a nie „Michałem”, oraz „Człowiekiem”, a nie „archaniołem”:

    „jeden jest pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” 1Tm 2:5.

 

    O zarzucie Towarzystwa Strażnica, że tytuł „archanioł” występuje w Biblii tylko w liczbie pojedynczej pisaliśmy w pierwszej części artykułu (rozdział „Archanioł” pkt 2).

    Ale to nie wszystko! Dodajmy tu, że wprawdzie w 1Tes 4:16 słowo „archanioł” występuje w liczbie pojedynczej (w oryginale), to jednak polska Biblia Świadków Jehowy wcale tego nie ukazuje. Dlaczego? Bowiem z frazy „z głosem archanielskim” może wynikać też liczba mnoga dla archanioła, podobnie jak w określeniach z „głosem ludzkim”, anielskim czy zwierzęcym.

    Jednak Towarzystwo Strażnica nie mogło w swej Biblii użyć słów „na głos archanioła” (jak większość Biblii), bowiem za bardzo by był on tu odróżniony od Pana występującego w tym wersecie:

    „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej...” 1Tes 4:16.

 

    Co jeszcze można dodać o liczbie mnogiej słowa „archanioł”? Otóż jeżeli, w 1Tes 4:16 archaniołem wymienianym tam nie jest Michał (brak tam imienia), to mamy już w Biblii ich dwóch. Jeden w Jud 9, a drugi w 1Tes 4:16. Jeśli zaś jest ich co najmniej dwóch, to jest to już liczba mnoga.

 

    A co powiemy o powyżej cytowanym stwierdzeniu słownika Towarzystwa Strażnica: „Najwyraźniej więc istnieje tylko jeden wyznaczony przez Boga zwierzchnik czy naczelnik zastępów anielskich”? Otóż nie istnieje, jak się wydaje słownikowi Świadków Jehowy, tylko jeden zwierzchnik zastępów anielskich. Już samo stwierdzenie „Michał, jeden z pierwszych książąt [anielskich]” (Dn 10:13) wskazuje, że tych książąt anielskich, a więc zwierzchników, jest więcej.

    Prócz tego Michał, jako „jeden z książąt” (Dn 10:13), miał zapewne przydzielony pewien zastęp aniołów, jak podaje Ap 12:7: „Michał i jego aniołowie”.

    Ale ci „jego aniołowie” w rzeczywistości nie należą do niego, ale do Boga „Najwyższego Księcia [‘Książę Książąt’]” Dn 8:25.

    O tym, że On jest Wodzem anielskim mówią same Jego tytuły: „Bóg Zastępów” (Ps 80:15), „Jahwe Zastępów” (Iz 1:9), czy „Pan Zastępów” Jk 5:4.

    Jezus nawet wspomina, że Bóg sam zarządza zastępami anielskimi:

    „Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów” Mt 26:53.

    Istnieje mnóstwo tekstów, które mówią o tym, że Bóg rządzi aniołami, którzy wykonują „Jego rozkazy” (Ps 103:20). Oto przykłady: Ps 103:20, 148:2, Mt 4:6, 22:30, Łk 4:10, 12:8-9, 15:10, Hbr 1:6, Ap 22:6.

    Ale też Biblia uczy, że Jezus, jak Ojciec, jest właścicielem aniołów, zgodnie ze słowami: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje” J 17:10.

    Znamy zapewne fragmenty:

    „Objawi się Pan Jezus z aniołami swojej potęgi” 2Tes 1:7;

    „Syn Człowieczy pośle aniołów swoich...” Mt 13:41;

    „Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi...” Mt 16:27;

    „Pośle On aniołów swoich z trąbą...” Mt 24:31 por. Mt 4:11, 25:31, Mk 8:38, 13:27, Łk 9:26.

    Określenie „Michał i jego aniołowie” (Ap 12:7) nie oznacza wszystkich aniołów, bowiem szatan też ma ich ograniczoną ilość („Smok i jego aniołowie” Ap 12:7). Trudno przypuszczać by Bóg przydzielił archaniołowi do tej akcji nieograniczone grono aniołów, raczej tylko jakiś zastęp.

    Jezusowi zaś kłaniają się, jak Bogu, „wszyscy aniołowie Boży” Hbr 1:6 por. Ps 97:7.

    Zauważmy jeszcze, że nigdzie nie jest napisane, by Michał „posłał” jakiegoś anioła, natomiast takie teksty istnieją o Ojcu i Synu:

    „Pan Bóg (...) posłał swojego anioła” Ap 22:6;

    „Ja, Jezus, posłałem mojego anioła” Ap 22:16.

 

    4) Oto dalsze słowa biblijnego słownika Świadków Jehowy:

    „O tym, że zmartwychwstały Pan Jezus Chrystus jest archaniołem, świadczy werset 1 Tesaloniczan 4:16, gdzie powiedziano, że zstąpi on z nieba ‘z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim’. Nie ulega wątpliwości, iż jego głos nie zostałby określony słowem umniejszającym ogromną władzę sprawowaną przez Chrystusa jako Króla królów i Pana panów (Mt 28:18; Obj 17:14). Gdyby termin ‘archanioł’ nie odnosił się do niego, lecz do jakiegoś innego anioła, wówczas wzmianka o ‘głosie archanielskim’ nie byłaby na miejscu, gdyż nawiązywałaby do głosu osoby ustępującej rangą Synowi Bożemu” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. II, s. 42-43).

 

    Cóż powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż dla nas nie wynika z tekstu 1Tes 4:16, że Jezus jest „archaniołem”. My widzimy w tym fragmencie „Pana”, nazwanego też „Chrystusem”, oraz „archanioła”, a także pośrednio mowa jest tu o Bogu („trąba Boża”). Przypominamy słowa tego wersetu:

    „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi” 1Tes 4:16.

    Jednak Świadkowie Jehowy nie zgadzają się na takie słowa 1Tes 4:16 i oddają je inaczej w swej Biblii, tak aby pasowały do ich wykładni. Dlatego w tabeli zestawimy cztery teksty tego wersetu. Prócz ich przekładu zamieścimy Biblię Gdańską z 1632 r., na której oni wzorowali się (jest to jedyny polski przekład, który im odpowiadał zanim wydali swój tekst), oraz „Grecko-Polski Nowy Testament. Wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi” (ks. prof. dr hab. R. Popowski SDB, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993) i Biblię Tysiąclecia (wyd. III).

 

„Biblia Gdańska” 1632

„Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997

„Grecko-Polski Nowy Testament” 1993

„Biblia Tysiąclecia” 1980

„Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanielskim i z trąbą Bożą zstąpi z nieba, a pomarli w Chrystusie powstaną najpierwej” 1Tes 4:16.

„ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą i ci, co umarli w jedności z Chrystusem, powstaną pierwsi” 1Tes 4:16.

„że sam Pan na wezwanie, na głos archanioła i na trąbę Boga zejdzie z nieba, i martwi w Pomazańcu wstaną najpierw” 1Tes 4:16.

„Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi” 1Tes 4:16.

 

    Jak widzimy powyższe przekłady różnią się oddaniem słowa związanego z archaniołem.

    Wydaje się, że sugerowanie, że fraza „z głosem archanielskim” musi oznaczać, że to Pan jest tym archaniołem jest pewnym nadużyciem, szczególnie gdy chodzi o Biblię Gdańską. Te słowa mogą mówić nam o tym, że Pan przy obecnym okrzyku archanielskim objawi się. Na to wskazują odsyłacze z Biblii Gdańskiej zamieszczone przy słowach 1Tes 4:16. Jest tam podany werset Mt 24:31 („Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym...”) i 1Kor 15:52 („na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli postaną...”). Tłumacz Biblii Gdańskiej, jako protestant, nie wyrażał poglądu, że Jezus jest Michałem, czy archaniołem, więc trudno przypuszczać by tak rozumiał swój własny tekst, jak dziś próbują odczytać go Świadkowie Jehowy. Widać też z tego, że dla nas do zaakceptowania są oba różne teksty, jeśli tylko właściwie się na nie popatrzy i je odczyta. Towarzystwo Strażnica zaś może przyjąć tylko jeden, ten odpowiedni dla niego.

    Mało tego, uwspółcześniony w 1881 r. Nowy Testament z Biblii Gdańskiej, aby nie było już żadnych wątpliwości, oddał tekst 1Tes 4:16 następująco:

    „Gdyż sam Pan przy okrzyku, przy głosie Archanioła i przy trąbie Bożej zstąpi z nieba, a umarli w Chrystusie powstaną pierwej” („Nowy Testament Pana naszego Jezusa Chrystusa” wyd. Trinitarian Bible Society, London).

    Widzimy więc, że fragment ten oddano tak, że można go odczytać i zrozumieć dosłownie tak, jak powyżej sugerowaliśmy.

 

    Nie myślimy, że wołanie i głos archanioła byłyby czymś ‘umniejszającym’ dla Pana, jak twierdzi Towarzystwo Strażnica. Te zjawiska mają być dla nas, a nie dla Jezusa, któremu by miał archanioł dać przyzwolenie na zstąpienie z nieba. On będzie tylko jakby heroldem Pana. Przecież niemożliwe by te hasło o zstąpieniu było dla Syna Bożego, a nie dla ludzi, bo by się okazało, że archanioł wiedział wcześniej „o dniu i godzinie” niż Syn Boży! A to On powiedział: „bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” Mt 24:44 por. Ap 3:3.

    Ale nawet gdyby archanioł miał powiadomić Syna Bożego, o Jego zstąpieniu z nieba, to wykonałby tylko polecenie Boga, występując jako poseł między Ojcem a Synem. Aniołowie właśnie takie funkcje pełnią, bo „anioł” (gr. angelos) to „zwiastun”, „wysłannik”.

    Ciekawe, że pisząc o ‘umniejszaniu’ Syna Bożego poprzez „głos archanioła”, Towarzystwo Strażnica nie dostrzega drugiej części tego wersetu: „z trąbą Bożą” 1Tes 4:16. Stosując tę samą zasadę by musiało ono uznać w Jezusie Boga, jeśli posiada On to, co należy do Ojca. Dlaczego tu Świadkowie Jehowy nie mówią o ‘wywyższaniu’ Syna Bożego, skoro tam mówią o ‘umniejszaniu’?

    Zestawmy jeszcze dwa teksty, które omawiają to samo wydarzenie:

    „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej” 1Tes 4:16;

    „gdy z nieba objawi się Pan Jezus z aniołami swej potęgi” 2Tes 1:7.

    Porównując te teksty widzimy, iż aniołowie mają towarzyszyć Panu Jezusowi, a nie że On ma być jednym z nich.

 

    Poniżej w tabeli przedstawiamy porównanie trzech fragmentów tekstu 1Tes 4:16 Towarzystwa Strażnica. Ocenę ich wzajemnej zgodności pozostawiamy zainteresowanym do samodzielnego rozpatrzenia. Dla ułatwienia w tekście angielskim zaznaczamy przez podkreślenie słowa wspólne i identyczne dla obu przekładów.

 

Tłumaczenie ‘słowo w słowo’ z The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985

Tekst z New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984

Tekst polski z „Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997

because very (one) the Lord in command, in voice of archangel and in trumpet of God, he will come down from heaven...” 1Tes 4:16.

because the Lord himself will descend from heaven with a commanding call, with an archangel’s voice and with God’s trumpet...” 1Tes 4:16.

„ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą...” 1Tes 4:16.

 

    Ciekawostką jest fakt, że angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures - With References 1984) podaje w przypisie do 1Tes 4:16, że niektóre nowożytne przekłady hebrajskie (na które oni powołują się wstawiając imię Jehowa do Nowego Testamentu), mają w tym wersecie zamiast terminu „Pan” imię „Jehowa” (także dwukrotnie w 1Tes 4:17)! Wynikałoby z tego, i z nauki Towarzystwa Strażnica (że Pan to archanioł), że Jehowa jest archaniołem Michałem w tym tekście! Zaznaczmy tu, że dwa z czterech powyższych hebrajskich przekładów (oznaczone J7 i J8), to te same według których np. w 1Tes 4:15 Świadkowie Jehowy zamienili frazę „słowo Pańskie” na „słowa Jehowy”. Choć samo Towarzystwo Strażnica nie uważa, że tekst 1Tes 4:16 mówi o Jehowie, to jednak powołuje się często na wątpliwej jakości przekłady z których wybiera to co mu potrzebne.

 

    5) Oto kolejny fragment biblijnego słownika Świadków Jehowy:

    „Istnieją jeszcze inne przesłanki potwierdzające, że Michał to w rzeczywistości Syn Boży. Po pierwszej wzmiance o Michale (Dn 10:13) Daniel zanotował proroctwo o ‘czasie końca’ (Dn 11:40), zapowiadające m.in.: ‘A w owym czasie powstanie Michał, wielki książę, który stoi dla dobra synów twego [Daniela] ludu’ (Dn 12:1). Miał wtedy nastać ‘czas takiej udręki, jakiej nie sprowadzono, odkąd się pojawił którykolwiek naród, aż do owego czasu’ (Dn 12:1). W proroctwie Daniela czasownik ‘powstać’ często odnosi się do objęcia przez kogoś tronu lub do innych skutecznych posunięć króla (Dn 11:2-4, 7, 16b, 20, 21). Płynie stąd wniosek, że Michał to Jezus Chrystus, którego Jehowa ustanowił Królem i któremu wyznaczył zadanie zgładzenia wszystkich narodów w Har-Magedonie (Obj 11:15; 16:14-16)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. II, s. 43).

 

    Co odpowiemy na te ‘zarzuty’? Otóż na początek przypomnijmy słowa, o których tylko napomknięto w powyższym fragmencie: „Michał, jeden z pierwszych książąt” Dn 10:13. Czy zdanie to może w jakikolwiek sposób sugerować, że „Michał to w rzeczywistości Syn Boży” i to „jednorodzony Syna Boży” (J 3:18)?

    Owszem, Michał wystąpi w czasach ostatnich, jak podaje 1Tes 4:16 („na głos archanioła”), ale nic nie upoważnia nas do utożsamiania go z Jezusem. Wystąpi on obok Pana, a nie jako Chrystus (o innych wystąpieniach Michała patrz Jud 9, Dn 10:13, 21, Ap 12:7).

    Czy słowo „powstać” (‘wystąpi’ Dn 12:1 BT) musi oznaczać w tym wersecie „objęcie przez kogoś tronu”? Przecież Michał jest już według tego fragmentu „wielkim księciem” (Dn 12:1), więc to „powstać” nie tyczy się darowania mu tronu, ale wystąpienia z misją opisaną w 1Tes 4:16. Pisanie zaś, że „Michał to Jezus Chrystus, którego Jehowa ustanowił Królem”, jest już tworzeniem nowych faktów. Syn Boży jeszcze przed stworzeniem świata był „dziedzicem wszystkich rzeczy” (Hbr 1:2), a więc wtedy był już Królem (por. Mt 2:2, Łk 19:38, J 1:49), a nie od jakiegoś konkretnego momentu, który by mu wyznaczyło Towarzystwo Strażnica.

    Dodajmy, że Dn 12:1 mówi, że „naród twój dostąpi zbawienia”, a wiemy, że Zbawicielem jest Jezus (Łk 2:11, Flp 3:20, Tt 2:13), natomiast Michałowi nie przypisano nigdzie funkcji zbawczych.

    Zauważmy też, że Michał nazwany jest „opiekunem dzieci twojego narodu” (Dn 12:1), a Chrystus jest przecież „dziedzicem” (Hbr 1:2) i właścicielem (J 1:11) wszystkiego tego co ma Ojciec (J 17:10).

 

    6) Oto dalszy fragment biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „W Księdze Objawienia (12:7, 10, 12) wymieniono Michała w związku z narodzinami Królestwa Bożego i okresem strasznej niedoli na ziemi: ‘I wybuchła wojna w niebie: Michał i jego aniołowie toczyli bitwę ze smokiem i toczył bitwę smok i jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało wybawienie i moc, i królestwo naszego Boga i władza jego Chrystusa, ponieważ zrzucony został oskarżyciel braci naszych (...) Dlatego weselcie się niebiosa i wy, którzy w nich przebywacie! Biada ziemi i morzu’. Później ukazano, jak Jezus Chrystus prowadzi niebiańskie zastępy na wojnę przeciwko narodom ziemi (Obj 19:11-16). Miało to oznaczać dla narodów udrękę, którą niewątpliwie można skojarzyć z ‘czasem ucisku’ przepowiedzianym na okres, gdy ‘powstanie Michał’ (Dn 12:1). Skoro Syn Boży ma wyruszyć na wojnę z narodami, rozsądny jest wniosek, że właśnie on wraz ze swymi aniołami stoczył wcześniej bitwę z symbolicznym smokiem, Szatanem Diabłem, i jego aniołami” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006, t. II, s. 43).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż nie będziemy tu przeprowadzać polemiki z całym tym fragmentem Apokalipsy (Ap 12:7-12), bo byłoby to odejście od naszego zasadniczego tematu. Skupmy się tu tylko na osobach opisanych w Ap 12:7-17 i 19:11-17, tzn. we fragmentach wymienionych częściowo przez omawiany słownik.

    Zauważmy, że w Ap 12:7 występuje archanioł „Michał”, natomiast w pozostałych miejscach tego rozdziału opisany jest Syn Boży, obdarzony różnymi tytułami i imionami: „Chrystus” (Ap 12:7), „Baranek” (Ap 12:11), „Mężczyzna” (Ap 12:13), „Jezus” (Ap 12:17). Wcześniej nazwany jest On dodatkowo „Synem” i „Dziecięciem” Ap 12:5.

    Czy potrzeba jeszcze więcej tytułów, by odróżnić Syna Bożego od archanioła?

    Mało tego, Syn Boży nazwany jest też „Wiernym i Prawdziwym” (Ap 19:11), „Słowem Boga” (Ap 19:13) oraz „Królem królów i Panem panów” Ap 19:16.

    Czy te wszystkie tytuły mogą być porównywalne z określeniem Michała, jako tylko „jednego z pierwszych książąt” (Dn 10:13)?

    Jeśli Świadkowie Jehowy chcą identyfikować osobę Jezusa z Michałem, niech sobie to robią dla siebie, ale niech nie próbują nam wmawiać, że na podstawie powyższych tekstów biblijnych my mamy też wierzyć jak oni, i że jest to jedyna właściwa interpretacja.

    Wydaje się, że z braku argumentów biblijnych i tradycji identyfikowania Michała z Jezusem, Towarzystwo Strażnica mogło tylko napisać, że „rozsądny (...) wniosek” pozwala mu przyjąć swoją specyficzną naukę.

 

    Na koniec przedstawiamy w tabeli porównanie Jezusa i Michała. Ilość danych ograniczamy ze względu na Michała, o którym niewiele mamy tekstów bezpośrednich.

 

Jezus

Michał

„Tam bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” J 3:14;

„Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem” Wj 23:20;

jedyny Władca i Pan” Jud 4;

jeden z pierwszych książąt” Dn 10:13;

„Król królów i Pan panów” Ap 19:16;

„wielki książę” Dn 12:1;

„Dziedzic” (Hbr 1:2), który „przyszedł do swej własności” J 1:11;

„opiekun (...) narodu” Dn 12:1;

„Pan mój i Bóg mój” J 20:28;

„archanioł” Jud 9;

„Objawi się (...) z aniołami swojej potęgi” 2Tes 1:7 por. Mt 13:41, 16:27, 24:31;

posiada aniołów do pomocy, przeciw szatanowi i jego aniołom (Ap 12:7);

Przyjmuje hołd od ludzi (Łk 24:52, J 5:23) i „wszystkich aniołów” Hbr 1:6;

jako anioł nie może przyjmować hołdu (por. Ap 19:10, 22:8-9);

„teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony” J 12:31 por. 16:11, Mt 25:41;

„nie odważył się rzucić wyroku” na diabła (Jud 9);

Bóg „wszystko poddał pod jego stopy. Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił nie poddanego Jemu” Hbr 2:8.

Bóg „nie aniołom bowiem poddał przyszły świat” Hbr 2:5.

 

    Ostatni fragment ze słownika Towarzystwa Strażnica nie wnosi już nic więcej. O dziwo, przyznaje on, że „Jezus zanim stał się człowiekiem, był nazwany ‘Słowem’ (Jn 1:1). (...) Po zmartwychwstaniu zachował imię Jezus (Dz 9:5)” (s. 43). Te stwierdzenia na koniec były potrzebne Towarzystwu Strażnica, by choć trochę być w zgodzie z Biblią, ale też by zaraz dodać do tego, że Syn Boży „Nosił też imię Michał” (s. 43).

 

    My zaś dodajmy do powyższego jeszcze kilka uwag.

    Tradycji Izraela obcy był pogląd, że archanioł Michał będzie Mesjaszem. Żydzi wyparli się później Jezusa, a nie Michała.

    Nikt na pytania Chrystusa: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” i „A za kogo wy Mnie uważacie” (Mt 16:13, 16) nie odpowiada, że za Michała.

    Nigdy żaden z uczniów Syna Bożego i Jego słuchaczy nie zwracał się do Jezusa „Michale” lub „archaniele”, lecz „Synu Dawida”, „Jezusie, Synu Dawida”, „Panie, Synu Dawida”, „Jezusie, Synu Boga Najwyższego”, „Jezusie, Mistrzu”, „Mistrzu”, „Panie” itd. por. „Mesjasz, Syn Boga żywego”, „Pan mój i Bóg mój” J 20:28.

 

    W wielu tekstach biblijnych aniołowie odróżnieni są od Chrystusa. Nie może więc być On jednym z nich, jak uczy Towarzystwo Strażnica:

    Mt 4:11, 13:41, 16:27, 24:31, 24:36, 25:31, 26:53, Mk 1:13, 8:38, 13:27, 13:32, Łk 2:13, 9:26, 12:8-9, 1Kor 4:9-10, 6:3, Ga 3:19, Kol 2:17-18, 2Tes 1:7, 1Tm 3:16, 5:21, Hbr 1:5-8, 13, 2:2-3, 2:5-9, 12:22 1P 1:11-12, 3:22, Ap 5:11-12, 11:15, 14:10, 19:14.

 

    Tu należy się też wyjaśnienie, czemu Mesjasz w Ml 3:1 nazwany jest „Aniołem Przymierza”. Otóż w Biblii słowo „anioł” (gr. angelos) jest wieloznaczne i nie musi określać niebiańskiego zwiastuna. W Ml 3:1 „aniołem” zapowiedziany jest Jan Chrzciciel, który był jednak człowiekiem (Mt 11:10, Mk 1:2, Łk 7:27). Hebrajskie i greckie terminy określające „anioła” występują też w kilku innych miejscach Pisma Świętego i nie oznaczają anioła w pełnym tego słowa znaczeniu. Oto przykłady:

    kapłan (Ml 2:7, Koh 5:5);

    prorok (Ag 1:13);

    lud izraelski (Iz 42:19);

    posłowie (1Sm 11:3-4, 16:19);

    wywiadowcy (Jk 2:25);

    wysłannicy (Łk 7:24);

    posłańcy (Łk 9:52).

    Jezus jest więc w Ml 3:1 „aniołem” tzn. „Wysłannikiem Przymierza”. On jest „posłanym”, jak bardzo często mówi o Nim Nowy Testament (np. J 3:17).

 

    Na koniec zapytajmy się siebie samych: kim dla nas jest Jezus Chrystus? Czy tylko „jednym z książąt” (Dn 10:13), czy raczej „Królem królów i Panem panów” (Ap 19:16)?

    Zadajmy też pytanie Świadkom Jehowy: jak rozumieją to, że według ich nauki Jezus jest tylko „jednym z książąt” (Dn 10:13)?

 

    Pozostałe zarzuty, z innych publikacji Towarzystwa Strażnica, omówiliśmy w książce pt. „W obronie wiary” w rozdziale ‘Chrystus i archanioł Michał’ (www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl). Tu skupiliśmy się tylko na tym, co podaje biblijny słownik Świadków Jehowy.

 

 

 

2.3. Piotr w Rzymie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica nie od samego swego początku zaprzeczało obecności Apostoła Piotra w Rzymie. Pytany w 1911 roku o tę kwestię C. T. Russell (zm. 1916), prezes tej organizacji, odpowiedział między innymi:

    „Że św. Piotr, a także św. Paweł byli w Rzymie nie ulega wątpliwości, lecz byli oni tam jako cierpiący, jako męczennicy, a nie jako papieże” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” Chicago 1947 [ang. 1917] s. 391).

    Fragment ten jest też zapewne zamieszczony w tzw. Convention Reports Towarzystwa Strażnica z 1911 roku, bo pytanie do Russella było postawione na konwencji (dziś zwanej kongresem).

    Trudno też znaleźć, w literaturze z czasów Russella, coś o obecności Piotra w literalnym Babilonie.

    Chociaż w jednej z publikacji, powołując się na tradycję, napisał on:

    „Tradycja podaje, że wszyscy Apostołowie ostatecznie rozeszli się w różne strony, głosząc Ewangelię – (…) Tomasz do Persji i Indii, Piotr do Babilonu i Rzymu. Wnosimy jednak, że do owego czasu pozostawali jeszcze w Jerozolimie” (ang. Strażnica 01.05 1903 s. 3188 [reprint]).

 

W tym fragmencie Russell jednak myli się, gdyż tradycja nie mówi nic o pobycie Piotra w Babilonie, a tylko w Rzymie.

    Również w książce wydanej w 1917 roku, a rozprowadzanej aż do 1929 roku, Towarzystwo Strażnica nie zaprzeczało obecności Piotra w Rzymie, a nawet pośrednio ją potwierdzało. Napisało w niej, że „Piotr ukrzyżowany był głową w dół” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 28). I choć nie podaje ono miejsca tej śmierci krzyżowej, to jednak źródła historyczne, do których zapewne Towarzystwo Strażnica tu się odwołuje, łączą to ukrzyżowanie z Rzymem.

    Słowa powyższe są jakby cytatem z pisma Orygenesa (ur. 185), który napisał o Piotrze:

    „wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął. (...) Tak mówi dosłownie Orygenes w III tomie swych Komentarzy do Genezy” (cytowane w „Historii Kościoła” III:1,2 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Poniżej zobaczymy jak niewygodny był dla Towarzystwa Strażnica ten tekst, który ono zacytowało dość niedawno. Prócz tego, że nie wspomniano iż jest to wcześniejsza opinia Orygenesa, to na dodatek prawdopodobnie celowo pominięto (!) z niego słowa o Piotrze w Rzymie:

    „Starożytny dziejopisarz religijny Euzebiusz nadmienia, że Piotr ‘był ukrzyżowany głową w dół, gdyż sam chciał cierpieć w ten sposób’.” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 2 s. 24).

 

    Negację obecności Piotra w Rzymie Towarzystwo Strażnica zaakceptowało oficjalnie, jak się wydaje, w 1937 roku przedstawiając ją w publikacji pt. „Odsłonięte” (s. 30). Jednak już wcześniej próbowało ono, w sposób jednak słabo „udokumentowany”, ją wprowadzać. Pisano przykładowo, że Piotr był za stary, by tak daleko podróżować, czy że nie znał łaciny i greki by mógł porozumiewać się w Rzymie. Oto słowa ze Strażnicy Nr 3, 1922 s. 47:

    „jest wysoce nieprawdopodobną rzeczą, że podejmowałby on długą i przykrą podróż, mając powiedzmy, lat siedemdziesiąt pięć. Nie ma żadnego powodu do przypuszczenia, że w ogóle widział on Rzym kiedykolwiek, nie potrafił bowiem mówić ani po grecku, ani po łacinie, a jest wiele powodów do przypuszczenia, że zakończył on dni swoje w Babilonie”.

    Ciekawe, że ten podeszły wiek nie przeszkadzał Piotrowi w podróży do Babilonu, a był przeszkodą w drodze do Rzymu. Dziwi też przekonanie Towarzystwa Strażnica o tym, że Apostoł na pewno nie znał łaciny i greki. Skąd ta wiedza? A co z językiem używanym w Babilonie? Czy Piotr go znał? Jakoś też zapomniano, że zarówno Piotr jak i Paweł zawsze mieli ze sobą kogoś do pomocy oraz przemilczano fragment Dz 2:5-11, z którego wynika, iż wszyscy rozumieli Apostołów. Tajemniczo też brzmią słowa Towarzystwa Strażnica, że „jest wiele powodów do przypuszczenia, że zakończył on dni swoje w Babilonie”. Jakie to powody? Gdzie historyczne czy biblijne potwierdzenie tego faktu?

 

    W nowych publikacjach Świadkowie Jehowy odważyli się nawet na stanowczy wniosek dotyczący Piotra:

    nigdy nie był w Rzymie” („Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000” 2003 s. 362).

    Czy jednak Towarzystwo Strażnica, w myśl zasady „tylko Biblia”, znajdzie w niej stwierdzenie typu „Piotr nigdy nie był w Rzymie”? Jeśli Pismo Święte takiego wniosku nie przedstawia, to skąd takie przekonanie? Jeżeli Biblia nie zawiera takiej negacji, jaką formułują Świadkowie Jehowy i nie podaje szczegółowej relacji z całego życia i podróży Piotra, to może by lepiej wstrzymać się przed wygłaszaniem ostatecznych sądów o tym, gdzie Apostoł „nigdy nie był”.

 

    Przykładem nadinterpretacji (a może manipulacji) Towarzystwa Strażnica jest powoływanie się na Euzebiusza i jego dzieło, by zasugerować, że on jakby ‘kierował’ Piotra do Babilonu. Oto słowa z publikacji Świadków Jehowy:

    „Niemniej w późniejszym okresie historyk Euzebiusz napisał, że jakiś czas przed rokiem 66 ‘inni (...) apostołowie, narażeni na tysiączne zasadzki na swe życie, opuścili ziemię żydowską i wyruszyli na opowiadanie i nauczanie do wszystkich narodów, pełni mocy Chrystusa’ (Euzebiusz, Historia Kościelna, księga III, rozdział 5, werset 2). Wprawdzie słowa Euzebiusza nie wchodzą w skład natchnionego sprawozdania, ale harmonizują z jego treścią. Na przykład około roku 62 Piotr przebywał w Babilonie, daleko od Jeruzalem (1 Piotra 5:13)” (Strażnica Nr 10, 1997 s. 16-17).

    Tymczasem Euzebiusz w tym samym rozdziale swego dzieła pisał o Piotrze w Rzymie i nawet nie zasugerował Babilonu:

    „Piotr, jak się zdaje głosił Ewangelię Żydom żyjącym na obczyźnie w Poncie, Galacji, Bitynii, Kappadocji i w Azji [1P 1:1] wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął” („Historia Kościoła” III:1,2).

    „Linus zaś, o którego obecności w Rzymie z sobą razem Paweł wspomina w II Liście do Tymoteusza [2Tm 4:21], został jako pierwszy po Piotrze wybrany na biskupstwo kościoła rzymskiego” („Historia Kościoła” III:4,8).

    Mało tego, Euzebiusz „Babilon” z 1P 5:13 utożsamiał z Rzymem:

    „O Marku wspomina Piotr w swym Pierwszym Liście, który miał napisać w samym Rzymie, na co zresztą sam wskazuje, zowiąc Rzym obrazowo Babilonem w takich oto słowach: ‘Pozdrawia Was kościół w Babilonie, wybrany razem z Wami, i Marek, syn mój’ [1P 5:13]” („Historia Kościoła” II:15,2).

 

    Negowanie obecności Piotra w Rzymie podtrzymuje też wydany w 2006 roku słownik biblijny Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (ang. ed. 1988), którego wykładnię przedstawimy poniżej i z którym przeprowadzimy polemikę.

 

    Na koniec tego wstępu, jeszcze o pewnej niekonsekwencji Towarzystwa Strażnica. Otóż choć neguje ono fakt obecności Piotra w Rzymie, to jednak przynajmniej jego następców tam umiejscawia:

    „w okresie, gdy zesłany [Jan] przebywał na wyspie Patmos (...) w Rzymie rolę papieża odgrywał biskup imieniem Klemens, który tam urzędował w latach od 88 do 97 n.e. Po nim nastąpił Ewaryst (97-105 n.e.)” (Strażnica Nr 17, 1968 s. 9 - przypis).

    „Kolejnym autorem wczesnych prac dotyczących chrystianizmu był Klemens, uważany za ‘biskupa’ Rzymu” (Strażnica Nr 3, 1992 s. 20).

    Można by zapytać, na kim wzorowali się ci papieże? Skąd u nich zwyczaj przebywania w Rzymie?

    Z satysfakcją jednak podkreślmy, że powyższe zdania mogą być dla Świadków Jehowy dobrym problemem do przemyślenia. Tym bardziej, że wcześniejsze publikacje Towarzystwa Strażnica przeczyły, że wymienieni byli papieżami w Rzymie:

    „‘The Catholic Encyclopedia’ podaje kilku papieży, którzy rzekomo nastąpili po Piotrze: św. Linus, św. Anaklet I, św. Klemens I i św. Ewaryst, przy czym ten ostatni miał rządzić około roku 99 po Chr. Apostoł Jan żył mniej więcej do roku 100 lub jeszcze dłużej. (...) Dziwna wydaje się też okoliczność, że jeszcze za życia apostoła Jana rzekomo nastąpiło po Piotrze aż czterech papieży. Gdyby już miał ktoś być jego następcą, to przede wszystkim wchodziłby w rachubę Jan, umiłowany uczeń Jezusa...” (Strażnica Nr 9, 1959 s. 22).

    Czyżby szykował się jakiś przełom w nauce Towarzystwa Strażnica, skoro dziś już uznaje się powyższych chrześcijan za papieży rzymskich i to w pierwszym wieku w latach 64-105?

 

    Wiele osób może też zadaje sobie pytania typu:

    „Dlaczego Towarzystwo Strażnica neguje obecność Piotra w Rzymie?”;

    „Do czego Towarzystwu Strażnica potrzebna jest ta negacja?”.

    Otóż by wskazać na Nowy Jork, jako miejsce skąd płyną dziś ‘najprawdziwsze’ nauki. Oto uzasadnienie Towarzystwa Strażnica dla tej informacji:

    „Miejscem, skąd w I wieku n.e. kierowano pracą wszystkich zorganizowanych chrześcijan, było Jeruzalem (Dzieje 15:1, 2). Dziś jest nim Brooklyn, dzielnica Nowego Jorku” (Strażnica Rok CIII [1982] Nr 23 s. 16; por. Strażnica Nr 19, 1966 s. 11).

 

Piotr i Rzym

 

    1) Oto co podaje słownik Świadków Jehowy o Piotrze w Babilonie (hasło ‘Piotra, Listy’):

    „Z wypowiedzi samego Piotra wynika, że pierwszy list napisał podczas pobytu w Babilonie (1Pt 5:13). Tam też prawdopodobnie powstał drugi list. Dostępne dowody wyraźnie poświadczają, iż pod nazwą ‘Babilon’ kryje się miasto nad Eufratem, a nie Rzym, jak niektórzy twierdzą” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 377).

 

    Co powiemy o tej opinii? Otóż na początku wyrażamy zdziwienie, że Towarzystwo Strażnica użyło stwierdzenia typu, „pod nazwą ‘Babilon’, kryje się ‘Babilon’”. Raczej jeśli coś się ‘kryje’, to ma inną nazwę, a nie tą samą. Dodajmy tu, że nie przedstawiono tu wspomnianych „dostępnych dowodów”, do których trzeba się ustosunkować.

    Według naszych dostępnych dowodów wspomnianym Babilonem jest starożytny Rzym. Oto kilka faktów, obok których nie możemy przejść obojętnie:

    Tertulian (ur. 155) - „Tak i Babilon, nawet u naszego Jana, jest figurą miasta Rzymu, a więc wielkiego i pysznego z królowania i prześladowcy świętych Bożych” („Przeciw Marcjonowi” III:13,10);

    „Tak i Egipt czasem jest rozumiany jako cały świat, ze względu na oskarżenie go o zabobon i złorzeczenie. Tak i Babilon jest u naszego Jana figurą miasta Rzymu, a to z powodu panowania wielkiej pychy i miasta zwalczającego świętych” („Przeciw Żydom” 9). Patrz też Ireneusz (ur.130-40) „Przeciw herezjom” 5:26,1.

 

    Wydaje się, że Euzebiusz (ur. 260) wypowiadając się na ten temat, odwołuje się do Papiasza (ur. 80) i Klemensa Aleksandryjskiego (ur. 150), którzy są przez niego kilka razy cytowani i przytaczani:

    „jeszcze za panowania Klaudiusza, (...) Opatrzność przywiodła do Rzymu przeciwko tak groźnemu niszczycielowi życia Piotra, apostoła potężnego i wielkiego, który swą cnotą przewyższał wszystkich innych. Przyszedł jako dzielny hetman boży, w boży uzbrojony oręż, przyniósł ze Wschodu ludziom Zachodu bezcenny skarb światła duchowego, głosił dobrą nowinę o samym już Świetle (...) Tak wśród Rzymian rozgościło się słowo Boże (...) Takim blaskiem płonęło światło religii w sercach słuchaczy Piotrowych, że było im za mało, iż raz tylko słyszeli ustne opowiadanie nauki bożej. Usilnie przeto prosili Marka, autora ewangelii i towarzysza Piotrowego, by im na piśmie pozostawił pamiątkę ustnie im podanej nauki; prosić zaś nie przestali, póki ich życzenia nie spełnił. (...) Mówi o tem Klemens w VI księdze Zarysów, a i zgadza się z nim biskup hierapolitański Papiasz. O Marku wspomina Piotr w swym Pierwszym Liście, który miał napisać w samym Rzymie, na co zresztą sam wskazuje, zowiąc Rzym obrazowo Babilonem w takich oto słowach: ‘Pozdrawia Was kościół w Babilonie, wybrany razem z Wami, i Marek, syn mój’ [1P 5:13]” („Historia Kościoła” II:14,6-15,2).

 

    Orygenes (ur. 185) opisujący dwukrotnie, gdzie przebywał Piotr, za jednym razem użył słowo „Babilon”, a za drugim „Rzym”.

    „Głosił Ewangelię Żydom (...) wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął. (...) Tak mówi dosłownie Orygenes w III tomie swych Komentarzy do Genezy” („Komentarz do Księgi Rodzaju” cytowany w „Historii Kościoła” III:1,2-3 Euzebiusza [ur. 260]);

    „Drugą zaś jest Ewangelia według Marka, który ją ułożył według wskazówek Piotra, i dlatego Piotr w swym Liście katolickim [1P] uznaje go za syna, kiedy mówi: ‘Pozdrawia Was kościół w Babilonie, wybrany razem z Wami, i Marek, syn mój’ [1P 1:13]” („Komentarz do Ewangelii Mateusza” cytowany w „Historii Kościoła” VI:25,5, Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Nazywanie Rzymu „Babilonem” potwierdza też Talmud Żydowski (Billerbeck III:816), jak i inne pisma pozabiblijne: 4Ezd 3:1,28,31, 2Bar 64:7, Ap Bar 11:1, 67:7, Wyrocznie Sybilli 5:158-160 (patrz Biblia Poznańska, wstęp do 1P).

    W tych ostatnich napisano:

    „Z nieba spadnie na straszliwy słony potok wielka gwiazda i zapali głębokie morze i sam Babilon i kraj Italii, z powodu którego zginęło wielu świętych i wierzących Hebrajczyków” („Wyrocznie Sybilli” 5:158-160; cytat za „Piotr i Rzym” J. Gnilka, Kraków 2002, s. 131).

    Dziwne, że Towarzystwo Strażnica nigdy nawet nie wspomniało o tych tekstach, omawiając sprawę Babilonu i Rzymu.

 

    Określenie „Babilon” jako Rzym widnieje kilka razy w Apokalipsie i we wspomnianym 1P 5:13. Jest on nazwany „miastem” i „stolicą”, co potwierdza przyjęte założenie (Ap 16:19, 17:18, 18:10, 21). Nawet dane topograficzne Rzymu zgodne są z wypowiedzią Ap 17:9. Podobnie jak Rzym, Jerozolima została nazwana wiele mówiącymi określeniami. Jej nazwa to „Sodoma i Egipt” Ap 11:8 por. Iz 1:8-10.

    Czemu Piotr i Jan nazwali Rzym „Babilonem”? Otóż z powodu panującego w nim bałwochwalstwa, zepsucia i chęci panowania nad całym światem oraz ze względu na identyczną sytuację ludu Bożego żyjącego w tych miastach pośród pogan. Młody Kościół doświadczał tego samego w Rzymie, czego w przeszłości Izrael w Babilonii i Babilonie.

    Zapytajmy też, czy Towarzystwo Strażnica potrafi wytłumaczyć, dlaczego w Apokalipsie ani razu nie pojawia się słowo „Rzym”, a widnieje 6 razy termin „Babilon” (Ap 14:8, 16:19, 17:5, 18:2, 10, 21)? Zaznaczmy tu, że nazwy innych miast w tej księdze występują (Ap 2-3), tylko „stolica” (np. Ap 18:18-19) nie jest zwana „Rzymem”, a „Babilonem”.

    Zaznaczmy też, że wśród przybyłych do Jerozolimy Żydów Dz 2:9-11 nie wymieniają „przybyszów z Babilonu”, pomimo iż wspominają o mieszkańcach Mezopotamii. Z nazwy wymienione jest tam tylko jedno miasto - Rzym.

 

    Biblia nie mówi, że Piotr poszedł do „literalnego” Babilonu w Babilonii, jak chcieliby Świadkowie Jehowy. Oni sami wiedzą i uczą, że słowo „Babilon” w Apokalipsie św. Jana (np. Ap 14:8) nie oznacza literalnego miasta, więc dziwne, że nie dopuszczają innego możliwego znaczenia w tekście 1P 5:13.

    Oto przykładowo jak Towarzystwo Strażnica odrzuca literalne znaczenie Babilonu w Apokalipsie:

    „Skoro Babilon Wielki dysponuje tak ogromnym bogactwem i władzą, nie może chodzić po prostu o miasto Babilon nad Eufratem w Mezopotamii. (...) Chociaż samo miasto istniało jeszcze w czasach Jana, a nawet później, nie odgrywało już w świecie większej roli. W końcu obróciło się w całkowitą ruinę. Babilon Wielki musi więc mieć znaczenie symboliczne” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 176).

 

    Jeśli Towarzystwo Strażnica uznaje się za znawcę Babilonu, to może powinno wyjaśnić, dlaczego w Dz 7:43 Szczepan użył słowo „Babilon”, skoro werset który on przytacza, jest cytatem z Am 5:27, a tam występuje termin „Damaszek”. Ciekawe czemu biblijny słownik Świadków Jehowy nie wyjaśnia tego, a i inne publikacje tę sprawę pomijają.

    Może jednak tu także widać jakąś próbę nadania specyficznego słowa („Babilon”) innemu miastu, by podkreślić wagę omawianego problemu bałwochwalstwa? Czyżby tylko przez przypadek nastąpiła w Dz 7:43 zmiana słowa? W każdym razie dla Szczepana wydalenie poza Babilon oznacza coś odrażającego, bo z tym kojarzyło się Izraelitom to miasto.

    Skoro Szczepan mógł zmienić nazwę „Damaszek” na „Babilon”, to czyż Piotr nie mógł zamienić terminu „Rzym” na „Babilon”? To samo dotyczy Jana i jego Apokalipsy.

 

    Trudno zrozumieć też powód użycia przez Towarzystwo Strażnica słów, że w 1P 5:13 chodzi o literalny Babilon „a nie Rzym, jak niektórzy twierdzą”. Kto to są ci „niektórzy”? Czyżby ponad miliard katolików i prawie drugie tyle protestantów i wyznawców prawosławia? A może Towarzystwo Strażnica pomyliło się i chciało użyć termin „niektórzy” względem osób, które uczą, że Piotr „nigdy nie był w Rzymie”? Ci zapewne nie są w większości i by można nazwać ich „niektórymi”.

    Patrz też pkt 2 w części drugiej tego artykułu.

 

    2) Oto dalszy fragment słownika Towarzystwa Strażnica o Piotrze w Babilonie:

    „Piotrowi powierzono dobrą nowinę dla obrzezanych, więc słusznie można się spodziewać, że pełnił służbę w ośrodku judaizmu, jakim był Babilon (Gal. 2:8, 9)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 377).

 

    Cóż powiemy na ten temat? Owszem, Piotr głosił wśród obrzezanych. Słowa Pawła: „mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii wśród nieobrzezanych, podobnie jak Piotrowi wśród obrzezanych” (Ga 2:7), nie przeczą jednak temu, że święci ci nie „zamieniali się” rolami. Bo i Paweł głosił Żydom (Dz 9:20, 13:2-5, 14:1, 17:1, 28:17), a Piotr poganom (Dz 10:1-11:18, Ga 2:12).

    Mało tego, to właśnie Piotr powiedział na Soborze Jerozolimskim, że jest tym, który zaczął im pierwszy głosić Chrystusa:

    „Wiecie bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli” Dz 15:7.

    Trzeba tu zaznaczyć, że na soborze tym był również uczestnikiem Paweł, który nie protestował na takie słowa Piotra.

    Listy Piotra przez wszystkie wieki służą i służyły do nawracania ludzi tak z Żydów, jak i z pogan, choć 1P 1:1 zawiera dedykację adresowaną do określonych wybranych.

    Również Chrystus, pomimo że powiedział iż został „posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 15:24), zajmował się też poganami (Mt 15:22 i 28, 8:5 i 13).

    Powiedział On także do Apostołów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody...” Mt 28:19. Czyżby Piotr miał zajmować się tylko jednym narodem? Gdyby Apostoł zajął się wyłącznie Żydami, nie wypełniłby misji Chrystusa o wszystkich narodach (por. Dz 28:28).

 

    Idźmy dalej. Czy tylko dla Żydów pisał Piotr? Towarzystwo Strażnica samo podaje, że „Jak donosi najstarsza tradycja Marek [piszący Ewangelię] czerpał informacje głównie od Piotra...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 1264). Dalej uczy ono, że ta Ewangelia, której źródłem był głównie Piotr, napisana została dla pogan, zwłaszcza dla Rzymian: „Chociaż Ewangelia według Marka była interesująca i pożyteczna także dla Żydów, to wydaje się, że nie została spisana z myślą o nich. Prawdopodobnie była przeznaczona głównie dla ludzi z innych narodów, zwłaszcza dla Rzymian” (j/w. s. 1265).

    Czy więc zajmował się Piotr nawracaniem nieobrzezanych, czy też nie? Widać z tego, że Towarzystwo Strażnica samo przyznało, choć pośrednio, że Apostoł ten miał wielki udział w głoszeniu poganom, jak i Żydom.

 

    Ale nawet gdyby Piotr był w literalnym Babilonie, to przecież nie mieszkali tam wyłącznie Żydzi, ale przede wszystkim tubylcy. Czy Towarzystwo Strażnica uważa, że Piotr wyłączyłby ich ze swego ewangelizowania tylko dlatego iż nie byli oni obrzezani? Jest tu chyba jakaś niekonsekwencja w nauczaniu Świadków Jehowy.

 

    Słowa Ga 2:8-10 mówiące o nawracaniu Żydów przez Piotra nie przeczą jego obecności w Rzymie, bo i tam było ich ok. 60 tysięcy (por. Dz 2:10, 28:17; patrz „Nowy Testament na tle epoki” ks. E. Dąbrowski, Poznań-Warszawa-Lublin 1965, s. 448). Miał więc kogo Piotr nawracać w tym mieście.

    O obecności wielu Żydów w Rzymie, w czasach przed i po Chrystusie, pozostało do dziś wiele świadectw pisanych np. Cycero (†46) Pro Flacco 28; Swetoniusz (ur.69) Vita Iulii Caesaris 84, Vita Tiberii 36; Juvenalis (ur. 60) Sat. XIV,96; Flawiusz (ur. 37) „Dawne Dzieje Izraela” 17:11,1, „Wojna Żydowska” 2:6,1; Filon (†50) Legatio ad Caium 23 (patrz „List do Rzymian. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. K. Romaniuk, Poznań-Warszawa 1978, s. 49).

    W mieście tym, w tamtych latach było podobno 13 synagog (j/w. s. 49). Chociaż ok. 49 roku usunięto Żydów z Rzymu (Dz 18:2), to jednak oni tam wrócili, z czym zgadza się słownik Świadków Jehowy: „Wielu innych Żydów również wróciło do Rzymu” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1092).

    Ciekawe, że nawet Towarzystwo Strażnica, w innej swej publikacji, przyznaje iż w Rzymie mieszkało dość ‘sporo’ Żydów:

    „za czasów apostolskich (...) w Rzymie było ich stosunkowo mało, bo około 8000” (Strażnica Nr 17, 1967 s. 9).

    Czyżby była to zbyt mała liczba Żydów dla Piotra? Wydaje się, że wystarczająca i dla Pawła i dla niego i dla innych chrześcijan.

    Także omawiany słownik Towarzystwa Strażnica wspomina o istnieniu diaspory żydowskiej w Rzymie, choć nie podaje jak była ona liczna:

    „W I stuleciu n.e. kolonie żydowskie istniały w Tesalonice, Atenach, Koryncie, Efezie, Rzymie, Babilonie i innych miastach...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1092).

 

    Na koniec przytoczmy wypowiedź cytowanej wcześniej publikacji, która powołując się na jednego z uczonych stwierdziła:

    „nie dysponujemy doniesieniem o podróży misyjnej apostoła Piotra do Chaldei” (Strażnica Nr 17, 1967 s. 9).

    Dodajmy tylko, że zgadzamy się z tą opinią, w czym utwierdzają nas teksty Pisma Świętego i pisarzy wczesnochrześcijańskich.

 

    3) Oto kolejny fragment słownika biblijnego Świadków Jehowy:

    „W starożytnym Babilonie i okolicach mieszkało sporo Żydów. Omawiając powstanie Talmudu Babilońskiego, dzieło Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomina o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’, działających tam już w naszej erze” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 377).

 

    Co powiemy o tym fragmencie? Otóż Towarzystwo Strażnica przedstawiało powyższe słowa w różnych wersjach w swych słownikach. Czy nie jest to rodzaj manipulacji? Przedstawiamy poniżej zestawienia tekstów, które sami oceńmy.

 

Aid to Bible Understanding 1971

Insight on the Scriptures 1988

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

Na s. 1298, gdzie występuje omówienie obecności Piotra w Babilonie, brak tego fragmentu. Słownik ten był pierwotną formą angielskiego „Wnikliwe poznawanie Pism” czyli Insight on the Scriptures 1988.

„There was a large Jewish population in Babylon. The Encyclopaedia Judaica (Jerusalem, 1971, Vol. 15, col. 755), when discussing production of the Babylonian Talmud, refers to Judaism’s “great academies of Babylon” during the Common Era” (t. II, s. 621).

„W starożytnym Babilonie i okolicach mieszkało sporo Żydów. Omawiając powstanie Talmudu Babilońskiego, dzieło Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomina o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’, działających tam już w naszej erze” (t. II, s. 377).

 

    Widzimy, że ‘stary’ biblijny słownik Świadków Jehowy nie zawierał tego fragmentu. Angielska wersja „Wnikliwe poznawanie Pism” mówiła o Żydach w Babilonie. Natomiast polska edycja, gdy pewnie zauważono, że w Babilonie prawie nie było Żydów, albo ich brakowało dla Piotra, dołożyła jeszcze okolice tego miasta.

 

    Ale nie tylko w tej publikacji Towarzystwo Strażnica zastosowało ten manewr. Oto kolejny przykład dotyczący tego samego fragmentu.

 

Reasoning From the Scriptures 1989

„Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 1991

„Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001

„since there was a large Jewish population in Babylon. The Encyclopaedia Judaica (Jerusalem, 1971, Vol. 15, col. 755), when discussing production of the Babylonian Talmud, refers to Judaism’s “great academies of Babylon” during the Common Era” (s. 41).

„gdyż w Babilonie była duża kolonia żydowska. W Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomniano w związku z powstaniem Talmudu babilońskiego o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’ działających tam na początku naszej ery” (s. 329).

„gdyż w Babilonie i okolicznych miastach osiedliło się wielu Żydów. W Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomniano w związku z powstaniem Talmudu Babilońskiego o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’ działających tam na początku naszej ery” (s. 325).

 

    Świadkowie Jehowy negując obecność Piotra w Rzymie chcieli mieć dla niego jak najwięcej słuchaczy w Babilonie, więc w nowszej wersji książki dodali jeszcze i inne miasta tego okręgu. Czy ci wszyscy okoliczni mieszkańcy mieliby przybywać do Piotra, czy on ich odwiedzać w tych miastach, tego podręcznik Towarzystwa Strażnica nie podaje. Jakoś też „duża kolonia” Babilonu skurczyła się z czasem i pozostało tylko „wielu Żydów” i to z całego regionu.

 

    Oto kolejne porównanie, tym razem trzech różnych publikacji.

 

„Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998

„Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

„a w Babilonie osiedliło się sporo Żydów (Gal. 2:7-9). Encyclopaedia Judaica, opisując powstanie Talmudu Babilońskiego, wspomina o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’, działających w naszej erze.* (*Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755)” (s. 252).

„gdyż w Babilonie i okolicznych miastach osiedliło się wielu Żydów. W Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomniano w związku z powstaniem Talmudu Babilońskiego o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’ działających tam na początku naszej ery” (s. 325).

„W starożytnym Babilonie i okolicach mieszkało sporo Żydów. Omawiając powstanie Talmudu Babilońskiego, dzieło Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomina o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’, działających tam już w naszej erze” (t. II, s. 377).

 

    Widzimy powyżej dużą różnorodność argumentacji Towarzystwa Strażnica. Mamy tu i „sporo Żydów” w samym Babilonie, ale i „sporo Żydów” w „Babilonie i okolicach”, albo „w Babilonie i okolicznych miastach”.

    Raz mowa jest o „początku naszej ery”, a drugim razem o „naszej erze”. Przy tak ważnym dla Świadków Jehowy zwalczaniu obecności Piotra w Rzymie uważamy, że argumentacja ich powinna być jednolita, a nie różna w zależności od publikacji i roku jej wydania. Wydaje się więc, że ona podlega pewnej ewolucji w zależności od sytuacji i może ukazujących się publikacji krytykujących postawę Towarzystwa Strażnica.

 

    Co jeszcze powiemy o tych fragmentach? Otóż nie wiadomo dlaczego w swoim słowniku i w innych publikacjach Towarzystwo Strażnica tak akcentuje te „wielkie akademie Babilonu”. Czyżby Piotr miał je wizytować? On raczej, gdyby do Babilonu dotarł, nie byłby gościem Żydów, ale chrześcijan, a o tych ostatnich jakoś Towarzystwo Strażnica nie wspomina.

    Określenie „w naszej erze”, czy nawet „na początku naszej ery”, może oznaczać II wiek lub koniec I wieku, tym bardziej, że tu tylko słowa „wielkie akademie Babilonu” są cytatem, jak widać, z tej encyklopedii.

    J. Flawiusz (†98), historyk żydowski, opisujący Rzymianom dorobek Izraelitów, nie mówi nic o akademiach Babilonu. Nie wspomina o nich też Nowy Testament. Powstały one pewnie po 70 r. po Chr., kiedy to została zburzona Jerozolima i niektórzy uczeni w Piśmie przenieśli się poza terytoria Cesarstwa Rzymskiego, a Piotr (†64) już w tym czasie nie żył. Tam też powstała kolonia żydowska, wśród której redagowano począwszy od II wieku Talmud Babiloński. Prócz tego Towarzystwo Strażnica samo jakby przyznaje, że o tych „akademiach Babilonu” mowa jest „w związku z powstaniem Talmudu Babilońskiego”, a określa jego powstawanie na II-VI wiek („Człowiek poszukuje Boga” 1994 s. 221). Nie ma to więc nic wspólnego z obecnością Piotra w Babilonie. Wydaje się też, że te akademie „Babilonu” to określenie dla terytorium dawnego „państwa” Babilon (Babilonia), a nie „miasta”. Natomiast Świadkowie Jehowy głoszą, jak wiemy, że Piotr był w „mieście” Babilon.

    Mało tego, Towarzystwo Strażnica w innej swej publikacji potwierdza, powołując się na inną encyklopedię, że centrum judaizmu mezopotamskiego nie był Babilon, lecz inne miasta:

    „Dwoma głównymi ośrodkami judaizmu mezopotamskiego były Nehardea nad Eufratem, oraz Nisibis nad Mygdoniosem, dopływem rzeki Chaboras; w miastach tych znalazło także oparcie chrześcijaństwo syryjskie” (Strażnica Nr 17, 1967 s. 8).

    Dodajmy tu, że owo wspomniane „chrześcijaństwo syryjskie” nigdy nie powoływało się na Piotra, jako na swego założyciela, ani nie twierdziło, że Apostoł u nich zmarł i jest pochowany.

 

    W kolejnej swej publikacji (art. „Czym jest Talmud?”) Towarzystwo Strażnica potwierdza, że Żydzi dopiero za czasów istnienia „odstępczego chrześcijaństwa” (po śmierci Apostołów) zaczęli masowo przenosić się z Palestyny do Mezopotamii. Na dodatek mówi ono też, że owe ‘akademie babilońskie’, dzięki którym powstał Talmud Babiloński, wcale nie działały w mieście Babilon, lecz w innych miejscowościach:

    „Niemniej wskutek pogarszającej się sytuacji gospodarczej, ciągłej niestabilności politycznej i wreszcie presji oraz prześladowań za strony odstępczego chrześcijaństwa zaczęła się masowa emigracja na wschód, do innego ośrodka judaistycznego - Babilonii. (...) Raw założył uczelnię w Surze, gdzie było sporo Żydów, ale niewielu uczonych. W akademii tej podjęło naukę 1200 uczniów (...) Inny wybitny uczony tamtego okresu, Samuel, otworzył szkołę w Nehardei. Liczące się uczelnie powstały już w Pumbedicie i Machozie” (Strażnica Nr 10, 1998 s. 30).

 

    Co jeszcze powiemy o literalnym Babilonie? Otóż wpierw przytaczamy cytat ze słownika Świadków Jehowy:

    „Flawiusz donosi, że w I w. p.n.e. żyło tam ‘wielu Judejczyków’ (Dawne dzieje Izraela, XV, II, 2)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1092).

    Dziwne, dlaczego Towarzystwo Strażnica podaje co było w I w. przed Chr., a nie w I w. po Chr.? Oto stan Babilonu w czasach apostolskich.

    Filon (†50) wręcz zaprzecza aby w jego czasach żyli Żydzi w Babilonie:

    „A nie tylko prowincje kontynentalne pełne są koloni żydowskich, ale i najsławniejsze z wysp: Eubea, Cypr i Kreta. Zamilczę o prowincjach z tamtej strony Eufratu, gdyż wszystkie z niewielkim wyjątkiem: Babilon i prefektury, położone w najżyźniejszej części kraju, zamieszkałe są przez Żydów” (Legatio ad Caium 23; cytat za „Nowy Testament na tle epoki” ks. E. Dąbrowski, Poznań-Warszawa-Lublin 1965, s. 448).

    Protestancki biblista O.Cullman, który nie może być posądzony o służenie Kościołowi Katolickiemu, wspomina o istnieniu dawnych gmin żydowskich w Babilonie jeszcze przed 70 r.:

    „Babilon, stolica Babilonii, o świetnej przeszłości (...) istniał jeszcze w tych czasach według Józefa Flawiusza i Filona, lecz utracił swe dawne znaczenie, i nawet kolonia żydowska opuściła to miasto, mniej więcej w połowie I wieku, aby osiedlić się w Seleucji. Nieprawdopodobne jest, aby Piotr tam się udał (...). Pozostaje symboliczna interpretacja, według której Babilon oznaczałby Rzym. (...) Na przykład w księdze Apokalipsy, w rozdziale 17 Babilon oznacza Rzym. (...) Sądzimy więc, że Babilon w 1 P 5:13 oznacza Rzym” („Zarys historii ksiąg Nowego Testamentu” W-wa 1968, s. 109-110).

    Widać więc, że kolonia żydowska w Babilonie przestała istnieć zanim Piotr napisał swój list (ok. 63-64 r.). Nie mógł więc go pisać on w rzeczywistym Babilonie, lecz w Rzymie.

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica samo niechcąco potwierdziło, że rzeczywisty Babilon nie był prawie zamieszkały w czasach Chrystusa. Mówił o tym Strabon, żyjący od 65 r. przed Chr. do 20 r. po Chr., którego ono cytuje:

    „Grecki geograf Strabo pisze: ‘Wielkie miasto stało się wielkim pustkowiem’” (Przebudźcie się! Nr 2 z lat 1960-1969 s. 29).

    W innych publikacjach Świadkowie Jehowy sami w pewien sposób utwierdzali nas w tym, że Żydzi opuszczali Babilon, tak że go całkowicie opuścili w połowie I w. po Chr.

    Strażnica Nr 17, 1967 s. 8 podaje, że J. Flawiusz „wspomina o 2000 rodzin żydowskich, przesiedlonych przez Antiocha z Babilonii i Mezopotamii do Frygii i Syrii”.

    Strażnica Nr 7, 1967 s. 9 podaje za J. Flawiuszem, że „za panowania króla Partów Artabana III, który rządził w latach 16-42 n.e., okrutnie wymordowano w Mezopotamii ponad 50 000 osiedleńców żydowskich”.

    Widać więc, że powyższe czynniki spowodowały, że Żydzi mieli podstawy aby opuszczać Babilon i Babilonię. Później jednak, po zburzeniu Jerozolimy, ponownie zasiedlili tereny dawnej Babilonii. Wtedy powstawał wspomniany Talmud Babiloński.

 

    4) Oto dalsze słowa z omawianej publikacji Towarzystwa Strażnica:

    „A skoro [Piotr] pisał do ‘tymczasowych osiedleńców rozproszonych po [literalnym] Poncie, Galacji, Kapadocji, Azji i Bitynii’ (1Pt 1:1), logika podpowiada, że gdy wymienił ‘Babilon’ jako miejsce powstania listu, miał na myśli literalne miasto o tej nazwie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 377).

 

    Co odpowiemy na ten zarzut? Otóż widać z powyższego, że tylko „logika podpowiada” (a nie argumenty) Towarzystwu Strażnica takie rozwiązanie. Ciekawe co by na analogiczny problem powiedziało ono w sprawie drugiego Listu Piotra, w którym brak jest pozdrawianych regionów i miasta z którego go wysłano. Dla nas dziś nie ma już wielkiego znaczenia do jakich kościołów literalnych wysłano list Apostoła, bo on służył i służy całemu Kościołowi przez wieki i na całym świecie. Dlatego regiony te przestały być dla nas literalne, a są symbolicznymi (jak miasta w Ap 2-3). Także więc i Babilon nie musi być co do litery.

    Wydaje się też, że porównanie wymienionych „regionów” z „literalnym miastem” nie jest trafne ze strony Towarzystwa Strażnica. Na podstawie tego mógłby ktoś najwyżej dojść do przekonania, że mowa jest o „regionie” Babilonu czyli Babilonii, a nie o „literalnym mieście”.

 

    Oto jak Towarzystwo Strażnica odrzuca dla odmiany literalne znaczenie Babilonu w Apokalipsie (14:8, 18:2):

    „Skoro Babilon Wielki dysponuje tak ogromnym bogactwem i władzą, nie może chodzić po prostu o miasto Babilon nad Eufratem w Mezopotamii. (...) Chociaż samo miasto istniało jeszcze w czasach Jana, a nawet później, nie odgrywało już w świecie większej roli. W końcu obróciło się w całkowitą ruinę. Babilon Wielki musi więc mieć znaczenie symboliczne” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 176).

 

    Ktoś mógłby też zastosować powyższą analogię Towarzystwa Strażnica i powiedzieć, że skoro Jan pisał do „literalnych miast” wymienionych w Ap 2-3 (Efez, Smyrna, Pergamon, Tiara, Sardes, Filadelfia, Laodycea), to również Babilon z tej księgi musi być co do litery.

 

    5) Oto kolejny fragment z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Biblia nigdzie nie sugeruje, jakoby nazwa ‘Babilon’ odnosiła się do Rzymu, ani nigdzie nie wspomina o pobycie Piotra w Rzymie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 377).

 

    Co odpowiemy na ten zarzut? Otóż nawet według obecnej nauki Towarzystwa Strażnica słowo „Babilon” zawiera w sobie Rzym, gdyż uczy ono, że oznacza ono „ogólnoświatowe imperium religii fałszywej” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 147). Te imperium składa się obecnie z wszystkich religii, z chrześcijaństwem i Kościołem Rzymsko-Katolickim na czele. Ale jeszcze do 1963 roku Świadkowie Jehowy nauczali, że te imperium to chrześcijaństwo (j/w. s. 147).

    Wspomnijmy tu, że jeszcze wcześniej Towarzystwo Strażnica np. słowa Ap 16:19 („wielkie miasto (...) Babilon”) odnosiło do Rzymu w którym jest siedziba papieża:

    „Odnosi się to do Rzymu (...) Przez Rzym rozumiemy papiestwo” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 306).

 

    Czy rzeczywiście Biblia nigdzie nie sugeruje „jakoby nazwa ‘Babilon’ odnosiła się do Rzymu”? W punkcie pierwszym tego artykułu pisaliśmy o tym i tu to powtarzamy. Oto te słowa.

    Określenie „Babilon” jako Rzym widnieje kilka razy w Apokalipsie i we wspomnianym 1P 5:13. Jest on nazwany „miastem” i „stolicą”, co potwierdza przyjęte założenie (Ap 16:19, 17:18, 18:10, 21). Nawet dane topograficzne Rzymu zgodne są z wypowiedzią Ap 17:9. Podobnie jak Rzym, Jerozolima została nazwana wiele mówiącymi określeniami. Jej nazwa to „Sodoma i Egipt” Ap 11:8 por. Iz 1:8-10.

    Czemu Piotr i Jan nazwali Rzym „Babilonem”? Otóż z powodu panującego w nim bałwochwalstwa, zepsucia i chęci panowania nad całym światem oraz ze względu na identyczną sytuację ludu Bożego żyjącego w tych miastach pośród pogan. Młody Kościół doświadczał tego samego w Rzymie, czego w przeszłości Izrael w Babilonii i Babilonie.

 

    Czy Biblia rzeczywiście „nigdzie nie wspomina o pobycie Piotra w Rzymie”? Otóż jeśli Towarzystwo Strażnica przyjęło za pewnik, że Babilon, to nie Rzym, to zapewne trudno będzie nam usatysfakcjonować jego wyznawców naszym dowodzeniem. My jednak pozostaniemy przy swoim tradycyjnym rozumieniu.

    Można by tu zapytać, na jakiej podstawie samo Towarzystwo Strażnica uczyło kiedyś o obecności Piotra w Rzymie? Jeśli nie za tekstem biblijnym 1P 5:13, to na jakich innych przesłankach to opierało? Wszak nazywa się ono „Biblijnym i Traktatowym”. Czyżby w tym wypadku jednak poszło ono kiedyś za tradycją?

    Nie będziemy tu powtarzać tego, że od samego początku chrześcijaństwa utożsamiano „Babilon” z Apokalipsy i z 1P 5:13 z Rzymem. Zainteresowanych odsyłamy do punktu 1 powyżej.

 

    Ale to nie wszystko. Okazuje się bowiem, że mamy w Nowym Testamencie pewne wskazówki, które łączone były i są z obecnością Piotra w Rzymie.

    Przykładowo w Liście do Rzymian istnieje ślad tego, że Piotr bywał w Rzymie. Paweł pisał do Rzymian, że nie buduje wiary „na fundamencie położonym przez kogo innego [dosł. ‘na cudzym fundamencie’]” Rz 15:20. Świadkowie Jehowy jakoś ostatnio nie komentują tego wersetu (wg ich skorowidza wersetów biblijnych ostatnio w 1967 r. i ogólnikowo), a w swoim słowniku biblijnym nie poświęcili mu wcale uwagi! My zaś wiemy, że wielu pisarzy wczesnochrześcijańskich potwierdzało to, że tym budującym wiarę Rzymian był Piotr (ich teksty patrz cz. II tego artykułu). Jeśli jednak Towarzystwo Strażnica uważa, że tylko Nowy Testament ma odpowiedzieć na to kto był tym „innym” z Rz 15:20, to może jednak uznać, że to Piotr wspomniany w 1P 5:13.

    Zauważmy, że Paweł pisze Rzymianom:

    „o wierze waszej mówi się po całym świecie” Rz 1:8;

    „wasze posłuszeństwo znane jest wszystkim” Rz 16:19.

    Z tego może wynikać, iż tak mocną wiarę mógł Rzymianom zaszczepić Piotr, bo Paweł u nich jeszcze przed nim nie był (Rz 1:13-15). Piotrowi to Chrystus powiedział: „utwierdzaj twoich braci” Łk 22:32.

    Jeden z komentarzy biblijnych omawia Rz 15:20 następująco:

    „Chociaż Paweł był urzędowym, przez samego Boga ustanowionym, apostołem wszystkich pogan, to nawet na terytoriach przez nich zamieszkałych nie rozpoczynał działalności tam, gdzie już przedtem pojawił się apostoł. Wyraźne to nawiązanie do jego dotychczasowej niebytności w Rzymie i do faktu - bardzo prawdopodobnego - założenia tam Kościoła przez Piotra” („List do Rzymian. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. K. Romaniuk, Poznań-Warszawa 1978, s. 278).

 

    Gdyby Piotr nie był w Rzymie, dziwne by było, że dopiero ok. 58 roku (gdy napisał Paweł „List do Rzymian”) zainteresowano się chrześcijanami w tym mieście. Przecież gdy Apostołowie usłyszeli o chrześcijanach w Samarii i Antiochii to ‘natychmiast’ wysłano tam Barnabę, Jana i Piotra (Dz 8:14, 11:22). Ponieważ o innych Apostołach (prócz Pawła od roku 60) nie mamy informacji, że byli w Rzymie, więc tym, który doglądał tam wcześniej gminę chrześcijan był zapewne Piotr.

 

    To, że istnieli w Rzymie chrześcijanie przed przybyciem tam Apostołów jest pewne (Dz 2:10). Ale faktem może być też to, że to oni mogli zasadniczo wpłynąć na rozwój chrześcijaństwa w tym mieście przez swe przybycie. To sprawiło, że Piotrowi i Pawłowi przypisano później założenie Kościoła Rzymskiego (patrz tekst Ireneusza). Także przemowa Piotra w Jerozolimie, też do przybyszów z Rzymu (Dz 2:10-14), jemu daje pierwszeństwo w przekazaniu Ewangelii do tego miasta i zaistnieniu tam Kościoła. Czy to, że on pierwszy w swym kazaniu zwrócił się do nich, nie zobowiązywało go choć ‘trochę’ do odwiedzenia ich później w Rzymie? Czyżby czekał, aż nawróci się Paweł i go wyręczy z tej misji jako „Apostoł pogan”?

    Mało tego, właśnie Rzymianina Korneliusza (Dz 10:1) nakazał Piotr ochrzcić (Dz 10:47-48). Czyżby ten naród był mu na tyle obojętny, że nie zechciał go później odwiedzić i ewangelizować? Towarzystwo Strażnica o Korneliuszu w swoim słowniku napisało następująco:

    „Jego rzymskie imię może wskazywać, że należał do jakiegoś szlachetnego rodu w Rzymie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1123).

    Wydarzenia opisane w Dziejach Apostolskich w rozdziałach 10 i 11 również wskazują, że Piotrowi przypisane jest pierwszeństwo w ewangelizowaniu Rzymian, do których zapewne później zechciał osobiście powędrować.

    Sumując to, jeśli Piotr jako pierwszy nauczał Żydów z Rzymu i poganina rzymskiego, to czy nie mógł też jako pierwszy z Apostołów udać się do tego miasta?

 

    Wielu biblistów uważa też, że słowa dotyczące Piotra „I udał się gdzie indziej” (Dz 12:17), oznaczają jego udanie się do Rzymu, choć niekoniecznie natychmiast, bo mógł najpierw przebywać w Antiochii nad Orontesem - Ga 2:11 (patrz przypis do Dz 12:17 w Biblii Poznańskiej).

    Ks. S. Kowalski w swym Nowym Testamencie w przypisie do Dz 12:17 podał:

    „Tradycja mówi, że tym ‘innym miejscem’ był Rzym. Łukasz przejął tą wiadomość ze źródła współczesnego opisywanym wydarzeniom, które ze zrozumiałych względów nie chciało wymieniać miejsca pobytu ściganego przez Heroda apostoła”.

    Szerzej ten problem omawia jeden ze znanych komentarzy biblijnych i do niego odsyłamy zainteresowanych („Dzieje Apostolskie. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. E. Dąbrowski, Poznań 1961, s. 328-329).

 

    Pewnym wyjaśnieniem co oznacza określenie „udał się gdzie indziej” (Dz 12:17, dosł. „wyszedłszy poszedł w inne miejsce”) jest podobne prorocze wskazanie tekstu Ez 12:3 („wyjdź z miejsca twego pobytu na inne”). Tak jak prorok Ezechiel znalazł się później w literalnym Babilonie wraz ze swym ludem (por. Ez 12:13), tak Piotr powędrował do symbolicznego Babilonu tzn. Rzymu.

    Świadkowie Jehowy jednak słów z Dz 12:17 nie odnoszą ani do Babilonu, ani do Rzymu i raczej tego wersetu nie komentują. W swoim słowniku biblijnym jedynie wspomnieli o nim i nawet nie zamieścili go wśród omówionych tekstów w ‘Skorowidzu wersetowym’.

 

    Wśród biblistów, zwolenników podziału Dziejów Apostolskich na dwie części (rozdziały 1-12 poświęcone głównie działalności Piotra; rozdziały 13-28 poświęcone głównie działalności Pawła), istnieje pogląd, że jak druga ich część, na końcu wskazuje na obecność Pawła w Rzymie (Dz 28:16), tak analogicznie pierwsza, wraz z wersetem Dz 12:17, kończy się sugestią pójścia Piotra do Rzymu. W pierwszym przypadku wymieniono z nazwy miasto Rzym, bo Paweł był w nim już uwięziony (Dz 28:16, 20). W drugim zaś nie podano miejscowości, bo Piotr miał się do Rzymu dopiero udać. Ponieważ był zapewne ścigany przez ludzi Heroda (Dz 12:18-19), lepiej było więc nie podawać miejsca jego celu. Obie też części Dziejów Apostolskich kończą się epizodem uwięzienia. W Piotra przypadku nastąpiło „wyjście” z więzienia, Paweł natomiast ma je opuścić (Dz 28:30).

 

    Pośrednim dowodem obecności i śmierci Piotra w Rzymie są słowa Chrystusa, które skierował także do niego: „z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników” Łk 21:12 por. Mk 13:3 i 9.

    Z Nowego Testamentu nie jest nam jednak znana żadna wizyta Piotra przed królem czy namiestnikiem, może więc zgładzenie Piotra przez Nerona jest wypełnieniem się tej zapowiedzi Jezusa (por. J 21:18-19).

 

    Nawiasem mówiąc literalny Babilon leżał poza jurysdykcją cezara i jeśli Towarzystwo Strażnica choćby sugeruje, że Piotr w tym mieście mógłby podlegać pod Nerona, to jest w błędzie (patrz „Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 101; por. Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 6 s. 6, cytowana w części drugiej tego artykułu). Gdzie indziej słownik Świadków Jehowy nawet podaje, że Babilon leżał na terenie królestwa Partów niezależnego od Rzymu:

    „W I w. n.e. państwo partyjskie dalej było niezawisłe...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 304).

 

    Widzimy więc, że kilka fragmentów biblijnych wskazuje na obecność Piotra w Rzymie. W drugiej i trzeciej części artykułu zobaczymy, że i pisarze wczesnochrześcijańscy to zdecydowanie potwierdzają, jak i nawet wczesne apokryfy, które tak pewnego faktu nie śmiały zanegować. Mało tego, również archeologia świadczy przeciw nauce Towarzystwa Strażnica.

 

    W drugiej części artykułu będziemy kontynuować naszą polemikę ze słownikiem „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

    Natomiast w trzeciej części, prócz polemiki, wymienimy źródła tekstów wczesnochrześcijańskich, które cytujemy w całym artykule.

    Tu zaś chciałbym podziękować za pomoc w weryfikacji tekstów źródłowych J. Romanowskiemu z Warszawy i innej życzliwej mi osobie.

 

 

 

2.4. Piotr w Rzymie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu wspomnieliśmy dawny pogląd Towarzystwa Strażnica dotyczący obecności Piotra w Rzymie. Następnie w pięciu punktach omówiliśmy między innymi:

    sprawę Babilonu w tekstach 1P 5:13 i Apokalipsy (pkt 1);

    głoszenie przez Piotra Ewangelii Żydom i poganom (pkt 2);

    problem diaspory mezopotamskiej, akademii rabinackich i Talmudu Babilońskiego (pkt 3);

    temat literalnego Babilonu i innych miast z listu 1P (pkt 4);

    pobyt Piotra w Rzymie według Nowego Testamentu (pkt 5).

    Mówiliśmy też o pewnej niekonsekwencji Towarzystwa Strażnica, które choć neguje fakt obecności Piotra w Rzymie, to jednak przynajmniej jego następców z I wieku tam umiejscawia.

 

    W tej części artykułu będziemy kontynuować polemikę ze słownikiem biblijnym pt. „Wnikliwe poznawanie Pism”, wydanym w 2006 roku (ang. 1988) przez Towarzystwo Strażnica.

    Zamieścimy też, na końcu tej części artykułu, osobny rozdział pt. ‘Piotr w Rzymie według pism wczesnochrześcijańskich’.

 

    W związku z tym tematem da się zauważyć również pewną niekonsekwencję Towarzystwa Strażnica. Dotyczy ona śmierci Piotra. Otóż w jednej ze swych publikacji, przedstawiło ono, nie polemizując z tym, takie oto zdania sugerujące śmierć Piotra (także Pawła) z rąk Nerona i to zapewne w Rzymie:

    „Oczywiście imperialistyczny Rzym okrutnie prześladował (...) naśladowców Jezusa (...) Istnieje opinia, że Rzym zadał śmierć nawet apostołom Piotrowi i Pawłowi po wielkim pożarze tego miasta, którego spowodowanie cesarz Neron przypisał chrześcijanom” (Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 6 s. 6). Por. podobne, choć ‘łagodniejsze’ sugestie we „Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 101.

    Z tymi zdaniami Towarzystwa Strażnica my moglibyśmy się zgodzić, ale czy przyjmą je jako swoje Świadkowie Jehowy? Znamienne jest też to, że razem z Piotrem wymieniono Pawła, którego śmierci w Rzymie Świadkowie Jehowy nigdy nie kwestionowali.

    Można by tu też zapytać, jak Towarzystwo Strażnica potrafi pogodzić śmierć Piotra z rąk Nerona, skoro umiejscawia Apostoła na terenach, gdzie władza jego nie sięgała? Przecież samo gdzie indziej napisało, że Babilon leżał na terenie królestwa Partów, a ono było niezależne od Rzymu:

    „W I w. n.e. państwo partyjskie dalej było niezawisłe...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 304).

 

Piotr i Rzym

 

    1) Oto co podaje słownik Towarzystwa Strażnica o Piotrze w Rzymie (hasło ‘Piotra, Listy’):

    „Pierwszym, który stwierdził, iż Piotr umarł śmiercią męczeńską w Rzymie, był Dionizy, biskup Koryntu z drugiej połowy II w. Żyjący wcześniej Klemens Rzymski wymienia razem Pawła i Piotra, ale wspomina, że cechą wyróżniającą Pawła było głoszenie zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie, sugerując tym, iż Piotr nigdy nie był na zachodzie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 377-378).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż z II wieku mamy nie tylko jedno świadectwo Dionizego z Koryntu, ale i inne, o których Towarzystwo Strażnica milczy! Oto słowa wspomnianego męża:

    „Tedy i Wy przez tak serdeczne Wasze upomnienie związaliście jak najściślej Rzym z Koryntem, szczepy sadzone rękami Piotra i Pawła. Toć obydwaj w naszym Koryncie szczep ten sadzili i nieśli nam naukę. To samo w Italii. Razem nieśli naukę i w jednym czasie śmierć ponieśli męczeńską” („List do Rzymian” Dionizego [II w.] cytowany w „Historii Kościoła” II:25,8 Euzebiusza [ur. 260]).

    Zauważmy tu, że nie tylko o śmierci Piotra w Rzymie (razem z Pawłem) mówi Dionizy, ale i o „sadzeniu szczepu”, a więc zakładaniu Kościoła Rzymskiego.

 

    Pozostałych pisarzy wczesnochrześcijańskich i ich teksty wymienimy w dalszej części naszego artykułu, a tu zajmiemy się przywołanym przez Towarzystwo Strażnica Klemensem Rzymskim (†101), który żył, jak widać, w I wieku! Dodajmy tu, że biskupem Rzymu, a więc papieżem, był on w latach 90/92-101.

    Na początek przytaczamy jego słowa:

    „Popatrzmy na świętych Apostołów: Piotra nie raz i nie dwa, ale wiele razy spotykała ciężka próba z powodu niegodziwej zazdrości, a złożywszy w ten sposób swoje świadectwo, odszedł do chwały, na którą sobie dobrze zasłużył.

    Przez zazdrość i niezgodę również Paweł [znalazł sposobność by nam] wskazać, jaka jest nagroda wytrwania: więziony siedem razy, skazywany na wygnanie, kamienowany [por. 2Kor 11:24-25], stał się heroldem Pana na Wschodzie i na Zachodzie, pozyskał też za swoją wierność szlachetną sławę. Uczył sprawiedliwości ziemię całą i dotarł aż do zachodnich jej granic, a złożywszy wobec przedstawicieli władz [por. Dz 24:26] swoje świadectwo odszedł ze świata i został przyjęty w miejscu świętym, stanowiąc [dla nas] najwspanialszy wzór wytrwania” („List do Koryntian” 5:4-7).

 

    Przypomnijmy, że Towarzystwo Strażnica o tym fragmencie uczy, „że cechą wyróżniającą Pawła było głoszenie zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie, sugerując tym, iż Piotr nigdy nie był na zachodzie”.

    Otóż zauważmy, że Klemens o Piotrze, gdzie on głosił, nic nie relacjonował. Zajął się tylko jego śmiercią. Wyciąganie zaś z tego wniosku, że Piotr nie był na Zachodzie jest chyba jakimś nieporozumieniem. Przecież Klemens nie napisał też, że Apostoł ten był na Wschodzie! Bo jeśli ktoś z faktu głoszenia Pawła na Wschodzie i Zachodzie wyciąga wniosek, że Piotr nie był na Zachodzie (bo o tym nie wspomniano), to również musi stwierdzić, że nie był on na Wschodzie, bo o tym także nie mówi tekst.

 

    Czemu Klemens pisząc z Rzymu, akurat tych dwóch Apostołów wspomina? Jeśli Paweł był wcześniej bezspornie w Rzymie i w nim zginął, to może nie pozostaje nic innego jak tylko uznać, że i o Piotrze to samo myślał Klemens. Należy dodać, że po omówieniu śmierci Piotra i Pawła autor listu opisuje męczeństwo innych Rzymian, przez co widać, że zajmuje się on tylko kwestią dotyczącą Rzymu i jego chrześcijan:

    „Oprócz tych mężów [Piotra i Pawła], żyjących tak święcie, pamiętać trzeba o całym mnóstwie wybranych, którzy cierpiąc z powodu zazdrości rozmaite zniewagi i tortury stali się dla nas najpiękniejszym przykładem. Prześladowane przez zazdrość kobiety (...) ofiary zniewag okrutnych i świętokradczych, przebiegły pewnym krokiem całą drogę wiary i mimo słabości swego ciała zdobyły chwalebną nagrodę” („List do Koryntian” 6:1-2).

    Nadmieńmy tu, że choć Klemens pisze też w swym liście ogólnie o Apostołach, to z imienia wymienia tylko Piotra i Pawła.

    Jeśli Towarzystwu Strażnica tak spodobało się przeciwstawianie Wschodu Zachodowi to przytoczmy wypowiedź historyka Euzebiusza (ur. 260), który o naszym zagadnieniu pisze następująco:

    „jeszcze za panowania Klaudiusza [od 41 r.], (...) Opatrzność przywiodła do Rzymu (...) Piotra, apostoła potężnego i wielkiego, który swą cnotą przewyższał wszystkich innych. Przyszedł jako dzielny hetman boży, w boży uzbrojony oręż, przyniósł ze Wschodu ludziom Zachodu bezcenny skarb światła duchowego, głosił dobrą nowinę o samym już Świetle...” („Historii Kościoła” II:14,6).

 

    Uzupełniając problem osoby Klemensa Rzymskiego podajmy kilka zdań świadczących o jego autorytecie i Kościoła, który on reprezentował:

    „Kościół Boży w Rzymie do Kościoła Bożego w Koryncie (...) Z powodu nieszczęść i klęsk, spadających na nas nagle i jedne po drugich, nie mogliśmy zająć się wcześniej sprawami, o jakie się spieracie...” („List do Koryntian” Wstęp i 1:1).

    „Wy zatem, którzy daliście początek buntowi, podporządkujcie się waszym prezbiterom” („List do Koryntian” 57:1 por. 63:1-3).

    „Jeśli ktoś jednak odmówi posłuszeństwa słowom, jakie Bóg przez nas do niego zwraca, niech wie, że niemałą ponosi winę i naraża się na niemałe niebezpieczeństwo. My za grzech ten nie ponosimy odpowiedzialności” („List do Koryntian” 59:1-2).

 

    Z powyższych fragmentów wynika, że Rzymianin, trzeci z kolei następca Piotra, czuł się zobowiązany rozstrzygać spory w innej wspólnocie, do której pisał. Takie uprawnienia musiały z czegoś wypływać. Czy nie z prymatu Piotrowego i jego dawnej obecności w tym mieście? Klemens też wspomina Koryntianom, jak widzieliśmy, Apostołów jako mu dobrze znanych ze stolicy Cesarstwa.

    Na koniec jeszcze jedna uwaga. W tym czasie, znacznie bliżej Koryntu, bo w Efezie, żył jeszcze i przebywał Apostoł Jan, a jednak to Klemens miał rozwiązać zaistniały problem.

    Inne informacje o osobie Klemensa znajdziemy poniżej wśród wypowiedzi pozostałych pisarzy wczesnochrześcijańskich.

    Na marginesie dodajmy, że powyższy fragment z I wieku o odejściu do „chwały” i „przyjęciu w miejscu świętym” Piotra i Pawła jest bardzo niewygodny dla Towarzystwa Strażnica, które odrzuca ich egzystencję po śmierci.

 

    2) Oto dalszy fragment ze słownika Świadków Jehowy o Piotrze w Rzymie:

    „A ponieważ władze rzymskie (z Neronem na czele) najwyraźniej jeszcze nie rozpoczęły zaciekłych prześladowań chrześcijan, Piotr nie miał powodu ukrywać tożsamości Rzymu pod inną nazwą” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 378).

 

    Cóż powiemy o tym stwierdzeniu? Otóż Piotr wcale nie z powodu „zaciekłych prześladowań chrześcijan” użył w swym liście słowo „Babilon”, bo te były jeszcze przed nimi, jak sam zauważa słownik Towarzystwa Strażnica.

    Przyczyną nadania tej nazwy Rzymowi było panujące w nim bałwochwalstwo, zepsucie i chęć panowania nad całym światem oraz ze względu na sytuację ludu Bożego żyjącego w tym mieście pośród pogan, identyczną jakiej doświadczał w przeszłości lud Izraela w Babilonie. Nie było to więc „ukrywanie tożsamości Rzymu pod inną nazwą” lecz przenośne nadanie biblijnej nazwy, która pasowała do Rzymu. My dziś również potrafimy pewne miejsca nazwać „Sodomą i Gomorą”, gdy gorszy nas np. ustawodawstwo danego kraju (eutanazja, aborcja, związki homoseksualne).

    Z drugie strony, jeśli chodzi o drugi list Piotra, to niektórzy uczeni dopatrują się w jego słowach „bo wiem, że bliskie jest zwinięcie mojego namiotu, jak to nawet Pan nasz Jezus Chrystus dał mi poznać” (2P 1:14), być może aluzję do rozpoczętych już prześladowań, a nawet aresztowania Apostoła (patrz przypis „Nowy Testament” ks. S. Kowalskiego). Wtedy zaś Piotr mógłby użyć w pierwszym liście terminu „Babilon”, by jego przeciwnicy nie wiedzieli skąd jest on napisany, gdyby ewentualnie przechwycili pismo. Natomiast ludowi Bożemu była znana ta zaszyfrowana nazwa.

 

    Piotr pisząc swój list do gmin azjatyckich użył określenia „Babilon”, gdyż one doskonale wiedziały czym był rzeczywisty Babilon w przeszłości i jaki los go spotkał. Rozumieli to szczególnie ci, którzy mieszkali teraz ‘obok’ niego. Przez ten termin odbiorcy listu wyobrażali sobie ‘zdegenerowane’ środowisko rzymskie, identycznie jak dawne babilońskie, wiedząc przy okazji, jak zakończy żywot imperium Rzymu, co później Jan w Apokalipsie potwierdzi i opisze.

    Termin „Babilon” tym bardziej był znany czytelnikom listu Piotra, jako że pisał on do chrześcijan wywodzących się z Żydów, którym miasto to, jego bałwochwalstwo i panowanie nad wszystkimi były aż nadto znane ze Starego Testamentu.

 

    Dodajmy tu, że żadne pismo wczesnochrześcijańskie nie umiejscawia Piotra w literalnym Babilonie. My nie mamy awersji na punkcie Babilonu, bo przecież gdyby on tam bywał, nic nie stałoby na przeszkodzie aby uznać obecność jego tak w Rzymie, jak i w Babilonie.

    Żadne też miasto, przez całą historię, nie zgłaszało pretensji o to, że w nim, a nie w Rzymie, zginął męczeńsko Piotr. Tylko jedno miasto - Rzym, przez wieki szczyciło się posiadaniem u siebie grobu Piotra.

    Czyżby Towarzystwo Strażnica te milczenie historii o rzekomej wizycie Piotra w Babilonie uważało za jakiś spisek ogólnoświatowy przeciw niemu?

    Uzupełnijmy, że według „Historii Kościoła” (I:13, II:1,7) Euzebiusza (ur. 260) na terenach dawnej Babilonii, w Mezopotamii, Ewangelię głosił Apostoł Juda Tadeusz. Również Partów i Persów nauczał Apostoł Tomasz co podał Orygenes (ur. 185):

    „Tomasz jak mówi podanie, z woli bożej dostał w udziale Partię, Andrzej Skitję, Jan Azję (...) Tak mówi dosłownie Orygenes w III tomie swych Komentarzy do Genezy” (cytowane w „Historii Kościoła” III:1,1-3 Euzebiusza [ur. 260]).

    Potwierdza też to Sokrates Scholastyk (380-450) w swej „Historii Kościoła” I:19.

    Patrz też pkt 1 w części pierwszej tego artykułu.

 

    3) Oto kolejny fragment ze słownika Towarzystwa Strażnica, przeczący obecności Piotra w Rzymie:

    „Poza tym gdy Paweł pisał do Rzymian, imiennie pozdrowił wielu tamtejszych chrześcijan, ale nic nie wspomniał o Piotrze. Gdyby Piotr był w Rzymie znaczącym nadzorcą, pominięcie go byłoby wysoce nieprawdopodobne. Co więcej, Piotr nie występuje wśród osób przesyłających pozdrowienia wymienionych w listach Pawła pisanych z Rzymu - do Efezjan, Filipian, Kolosan, 2 do Tymoteusza, do Filemona i Hebrajczyków” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 378).

 

    Cóż powiemy o tych argumentach? Dlaczego Paweł nie pozdrowił Piotra (ok. 58 r.) w „Liście do Rzymian”?

    Otóż Euzebiusz (ur. 260) w „Historii Kościoła” (II:14,6) o przybyciu Piotra do Rzymu pisze:

    „jeszcze za panowania Klaudiusza [od 41 r.], (...) Opatrzność przywiodła do Rzymu (...) Piotra, apostoła potężnego i wielkiego, który swą cnotą przewyższał wszystkich innych. Przyszedł jako dzielny hetman boży, w boży uzbrojony oręż, przyniósł ze Wschodu ludziom Zachodu bezcenny skarb światła duchowego, głosił dobrą nowinę o samym już Świetle...”.

    Pisma wczesnochrześcijańskie mówią o latach 42-64 związanych z obecnością Piotra w Rzymie. Nie była ona jednak ciągła, lecz w pewnych okresach. Nowy Testament wspomina np. o obecności Piotra w Samarii (Dz 8:14), w Jerozolimie (Dz 15:4-7) i Antiochii (Ga 2:11), a Dionizy (II w.) o pobycie w Koryncie („Historia Kościoła” II:25,8 Euzebiusza [ur. 260]. por. też wzmianki w 1Kor 1:11-12, 3:21-22, 9:5, 15:5). Historyk Euzebiusz (ur. 260) zaś dodaje, że Piotr również głosił Ewangelię na terenach (1P 1:1) do których wysłał swój list („Historia Kościoła” III:1;2, IV:2).

    Stąd zrozumiały staje się brak pozdrowień dla Piotra w „Liście do Rzymian” (od Pawła), bo mogło go wtedy w Rzymie nie być.

    Również podobna sytuacja mogła mieć miejsce w Koryncie, do którego Paweł pisząc list nie pozdrawia nieobecnego tam w tym czasie Piotra. A wiemy z innych źródeł, że ten Apostoł w tym mieście przebywał, o czym wspomnieliśmy powyżej.

    Paweł w tym liście nie pozdrawia żadnego innego przewodniczącego gminy rzymskiej, a i w żadnym innym piśmie nie przekazuje osobnych pozdrowień dla przełożonych kościołów do których pisze, choć pozdrawia wiele osób (Rz 16:3-20, Kol 4:15, 2Tm 4:19).

    Jedynie w Hbr 13:24 są takie pozdrowienia dla przełożonych, ale bez podania ich imion.

 

    Brak wspomnienia Piotra, jako przesyłającego pozdrowienia innym, w listach Pawła (Flp, Kol, Ef, Flm) pisanych z Rzymu (61-63), nie oznacza, jak sądzi Towarzystwo Strażnica, braku obecności tam tego Apostoła. Piotra mogło akurat nie być w Rzymie w czasie, gdy Paweł pisał swe listy.

    Prócz tego Piotr sam pisał swe listy do gmin chrześcijańskich, które znajdowały się często na tym samym obszarze (1P 1:1), co gminy do których pisywał Paweł (patrz położenie gmin do których on pisał).

    Apostoł bezpośrednio to zaświadcza pisząc do swych odbiorców listu: „jak to również umiłowany nasz brat Paweł (...) napisał do was” 2P 3:15.

    W pierwszym liście też wspomina o innych, którzy głosili jego adresatom Ewangelię (1P 1:12, 25 por. 2P 3:2). Może Piotr ma tu na myśli i Pawła.

    Każdy więc sam pisał swoje listy i pozdrowienia w swoim imieniu. Również Jakub posłał list do tych samych chrześcijan co Piotr i Paweł, tzn. do „dwunastu pokoleń w rozproszeniu” Jk 1:1.

    Jeśli chodzi listy do Hbr i 2Tm to Świadkowie Jehowy popełnili błąd, bo Piotr zginął prawdopodobnie w 64 r., a listy te powstały ok. 67 r. Nie mógł więc on być wtedy pozdrawiany przez Pawła [Towarzystwo Strażnica inaczej datuje powstanie tych listów: 2Tm ok. 65 r.; Hbr ok. 61 r.; patrz „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 988 i t. 1, s. 791].

 

    Jeśli warunkiem bycia w Rzymie dla Piotra ma być wspomnienie jego osoby przez Pawła w „Liście do Rzymian”, to przecież Piotr wspominał w swym liście osobę Pawła (2P 3:15), a ten bywał w tym czasie w Rzymie. Byli więc może tam jednocześnie?

    Wydaje się jednak, że nie byłoby wskazane, aby w jednym czasie, w jednym mieście przebywali dwaj wielcy Apostołowie. Mieli bowiem głosić Ewangelię po krańce ziemi (Mk 16:15).

    Piotr, podobnie jak Paweł i niedawno Jan Paweł II, ciągle pielgrzymował („Piotr odwiedzał wszystkich” Dz 9:32) i ukoronował swe życie śmiercią męczeńską w Rzymie.

 

    Co jeszcze powiemy o wymaganych przez Towarzystwo Strażnica pozdrowieniach Pawłowych i braku Piotra wśród osób przesyłających takowe, w listach Pawła pisanych z Rzymu? Oto listy wymienione przez nie (Ef, Flp, Kol, 2Tm, Flm i Hbr) i nasz komentarz do nich:

    W Ef brak pozdrowień (wzmianki o urzędzie apostolskim - Ef 2:20, 3:5, 4:11).

    W Flp 4:21-22 są pozdrowienia bez podania imion pozdrawiających: „Pozdrawiają was bracia, którzy są ze mną. Pozdrawiają was wszyscy święci...”. Skąd Towarzystwo Strażnica wie, że nie obejmują one Piotra? (Flp 4:3 wspomina Klemensa, który utożsamiany jest z następcą Piotra z lat 90/92-101).

    W Kol 4:10-14 wysłane pozdrowienia nie obejmują Piotra, a jedynie bezpośrednich współpracowników Pawła.

    W 2Tm 4:21 wysłane pozdrowienia nie wymieniają Piotra, ale obejmują Linusa, który utożsamiany jest z następcą Piotra z lat 64-79.

    W Flm 23-24 wysłane pozdrowienia nie obejmują Piotra, a jedynie bezpośrednich współpracowników Pawła.

    W Hbr 13:24 są pozdrowienia od braci „z Italii” i ciekawe skąd Towarzystwo Strażnica wie, że nie mogą one zawierać też życzeń od Piotra, skoro uważa, że on wtedy jeszcze żył?

 

    Jeśli chodzi o wzajemne wspominanie o sobie w pismach Nowego Testamentu, to obaj Apostołowie czynią to bardzo rzadko.

    Paweł tylko w dwóch listach mówi o Piotrze (1Kor 1:12, 3:22, 9:5 15:5; Ga 1:18, 2:7-9, 11, 14) i ani razu nie wspomina o nim w Dziejach Apostolskich i pozostałych listach.

    Piotr w jednym liście mówi o Pawle (2P 3:15 por. 1P 1:12, 25, 2P 3:2) i ani razu nie wspomina o nim w Dziejach Apostolskich.

    Również Jan (wspomina Efez - Ap 2:1, w którym głosił też Paweł), Jakub i Juda nie mówią w swych listach o Piotrze i Pawle (por. Jud 17), a tym bardziej nie pozdrawiają ich.

 

    A co powiedzieć o tym, że Piotra nie było przy uwięzionym Pawle (2Tm 1:15-17, 4:11, Dz 28:16, 30-31)? Otóż dziwne by było zaproszenie do siebie tego, którego może by chciano pochwycić (J 21:18). Wcześniej był bowiem on ścigany przez Heroda Agryppę (Dz 12:17-19).

    Jeśli chodzi 2Tm 1:15-17 i 4:11 to Świadkowie Jehowy popełnili błąd, jak pisaliśmy powyżej, bo Piotr zginął prawdopodobnie w 64 r., a list ten powstał ok. 67 r. Nie mógł więc być wtedy Piotr u boku Pawła.

 

    4) Oto co jeszcze podaje biblijny słownik Świadków Jehowy o nieobecności Piotra w Rzymie:

    „nie ma żadnego dowodu, iż kiedykolwiek zawitał tam [w Rzymie] Piotr, jak utrzymują niektóre przekazy. Opowieści o jego męczeńskiej śmierci w Rzymie opierają się wyłącznie na tradycji i są pozbawione wszelkich podstaw historycznych” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 653).

 

    Cóż powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż spróbujmy na początek zbudować podobną, opartą na tych samych słowach, taką oto tezę dotyczącą prezesa Towarzystwa Strażnica C. T. Russella (zm. 1916):

    „Nie ma żadnego dowodu, iż kiedykolwiek Russell zawitał na ziemiach polskich, jak utrzymują niektóre przekazy. Opowieści o jego śmierci po ciężkiej chorobie w drodze z kolejnymi wykładami po USA opierają się wyłącznie na tradycji i są pozbawione wszelkich podstaw historycznych”.

    Na podstawie tych stwierdzeń widzimy, jak łatwo zbudować odrzucenie czegoś, jeśli już nie żyją bezpośredni świadkowie wydarzeń, a mamy zachowane tylko zapisy na papierze i tradycję. Tak jak Świadkowie Jehowy potraktują naszą wypowiedź o Russellu, tak my mamy prawo podobnie osądzić stwierdzenie Towarzystwa Strażnica dotyczące Piotra.

 

    Ciekawe jakie fakty dotyczące Piotra, nie „pozbawione wszelkich podstaw historycznych”, ma w zanadrzu Towarzystwo Strażnica? Wydaje się, że żadne, bo gdyby je miało, zapewne by przedstawiło w swym słowniku.

    Jakich to z imienia biskupów, następców Piotra w Babilonie zna Towarzystwo Strażnica? Gdzie umiejscawia ono jego grób? Które to teksty wczesnochrześcijańskie o tych faktach wspominają?

    Oto zaś jedna z wypowiedzi pisarzy wczesnochrześcijańskich o śmierci Piotra w Rzymie, oparta na „podstawach historycznych”, jak tego chce Towarzystwo Strażnica. Jest ona jakby kierowana specjalnie do Świadków Jehowy:

    „Jeśliby jednak heretyk chciał wiarygodnych dokumentów tego, to mówią o tym cesarskie źródła i kamienie Jerozolimy. Czytamy w ‘Żywotach Cezarów’ [Swetoniusza (ur. 69)], że Neron był pierwszy, który powstającą w Rzymie wiarę zdusił we krwi. Wtedy Piotr rzeczywiście opasany przez innego został przybity do krzyża [J 21:18-19]. Wtedy to Paweł osiągnął rzeczywiście obywatelstwo rzymskie, gdy w konsekwencji swego urodzenia, tam właśnie odradza się w szlachetnym męczeństwie” („Lekarstwo na ukłucie skorpiona” 15);

 

    Dodajmy tu, że negowanie obecności Piotra w Rzymie nie jest oryginalną nauką Towarzystwa Strażnica i na dodatek pojawiło się ono dopiero kilka wieków temu.

    Jeden z komentarzy biblijnych podaje:

    „Przez blisko tysiąc lat panowało powszechne przeświadczenie, że Piotr żył, działał i poniósł śmierć męczeńską w Rzymie. Tezę tę zakwestionował jako pierwszy Marsilius z Padwy [filozof i pisarz polityczny] w r. 1326 [dzieło: Defensor pacis]. W okresie reformacji pojawiały się od czasu do czasu głosy - nie dość jednak śmiałe i niedostatecznie umotywowane - że Piotr w ogóle nie był w Rzymie” („List do Rzymian. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. K. Romaniuk, Poznań-Warszawa 1978, s. 53).

    Widać więc, że Świadkowie Jehowy nic nie wnosząc nowego, powielają poglądy dawno już przezwyciężone przez jednych i porzucone przez drugich.

    J. Salij OP w swej publikacji, w rozdziale ’Nowy Testament na temat prymatu Piotra’, dodaje iż wspomniany Marsyliusz zakwestionował pobyt Piotra w Rzymie, „kiedy szukał teoretycznych uzasadnień dla politycznej opozycji obozu cesarskiego przeciw papieżowi” („Praca nad wiarą” Poznań 1999, s. 175).

    Potwierdza to jedna z encyklopedii, która podaje, że był on „rzecznikiem podporządkowania Kościoła władzy świeckiej” („Encyklopedia PWN w trzech tomach” Warszawa 1999, hasło ‘Marsyliusz z Padwy’).

 

    Ale jednak nie Marsyliusz był pierwszym, który zanegował obecność i śmierć Piotra w Rzymie. Wcześniej, w XII-XIII wieku, zrobili to wspólnotowo waldensi, o których wspomina jedna z naszych publikacji:

    „dzięki odkryciom na via Appia [grób Piotra] raz na zawsze został uniemożliwiony upór sekciarski (który, niestety, i w nauce miał swoich przedstawicieli), z jakim od czasów Waldensów zwalczano pobyt św. Piotra w Rzymie” („Dzieje Pawła z Tarsu” ks. prof. E. Dąbrowski, Warszawa 1953, s. 378).

    To, że waldensi byli protoplastami Świadków Jehowy w zwalczaniu obecności Piotra w Rzymie poświadcza też Towarzystwo Strażnica:

    „Pojawiły się jednak głosy protestu. W XII i XIII stuleciu (...) waldensi, którzy wyjaśnili na podstawie Biblii, że Piotr nigdy nie był w Rzymie. Kilkaset lat później podobne argumenty wysuwali przedstawiciele reformacji” (Strażnica Nr 20, 1994 s. 30).

    Dodajmy tu, że nie cały ruch reformacji kwestionował śmierć Piotra w Rzymie. Początkowo, jak widzieliśmy w części pierwszej tego artykułu, nawet Towarzystwo Strażnica uznawało ten fakt i w tym temacie wzorowało się zapewne na tych protestantach, którzy uczyli podobnie.

 

    Interesujące podsumowanie naszego tematu przekazuje też jeden ze znanych biblistów:

    „Cokolwiek by jednak powiedziano, nieprzyjaciele papiestwa w drugim i trzecim stuleciu znali z pewnością lepiej niż my historię św. Piotra i początki Kościoła Rzymskiego. Leżało w ich interesie zebrać w tym względzie wszelkie informacje. Gdyby mogli, nie omieszkaliby z pewnością ugodzić Rzym w samo serce zabierając mu jego Apostoła. I jeżeli nawet nie próbowali tego, jeżeli uchylając wszelkie roszczenia papieży nie kwestionowali faktu, na którym się one opierały, to tylko dlatego, że wszyscy przyjmowali apostolat i męczeństwo Piotra w Rzymie. Z tego wynika, że teksty, wokół których toczy się dzisiaj dyskusja, od Klemensa Rzymskiego do Kajusa [Gajusza] wszyscy interpretowali podobnie jak i my. A wszyscy ci wrogowie Rzymu, których zmysł krytyczny zaostrzało poczucie urazy, znali przecież lepiej niż my język grecki ich czasów” („Dzieje Pawła z Tarsu” ks. prof. E. Dąbrowski, Warszawa 1953, s. 379).

 

Piotr w Rzymie według pism wczesnochrześcijańskich

 

    Na początku przytaczamy wypowiedź słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Pogląd, jakoby Piotr był w Rzymie i przewodził tamtejszemu zborowi, opiera się na bardzo niepewnej tradycji i nie znajduje potwierdzenia w Biblii” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 376).

    Czy rzeczywiście jest to „bardzo niepewna tradycja”? Przekonajmy się sami.

 

    Ponieważ Towarzystwo Strażnica wspomniało tylko o dwóch wypowiedziach pisarzy wczesnochrześcijańskich na temat obecności Piotra w Rzymie (patrz powyżej pkt 1), uzupełnimy ten zestaw o inne świadectwa z I, II, III wieku oraz o najważniejsze z początku IV wieku.

    Oto ci, których będziemy poniżej cytować:

    Klemens Rzymski (†101);

    Ignacy Antiocheński (†107);

    Papiasz (II w.);

    Dionizy z Koryntu (II w.);

    Hegezyp (110-185);

    Ireneusz z Lyonu (†202);

    Gajusz (II/III w.);

    Klemens Aleksandryjski (†212);

    Polikrates (II w.);

    Tertulian (†220);

    Hipolit (†235);

    Orygenes (†254);

    Cyprian (†258);

    Firmilian (†268);

    Piotr Aleksandryjski (†311);

    Laktancjusz (†330);

    Euzebiusz (†339).

 

    Przypomnijmy, że Towarzystwo Strażnica pisało o Dionizym z Koryntu (II w.) i o Klemensie Rzymskim (I w.), którego materiał jednak zakwestionowało. W punkcie 1-ym tego artykułu opisaliśmy to i przedstawiliśmy teksty wspomnianych pisarzy. Tu jeszcze raz je przypominamy:

    Klemens Rzymski (†101) - „Popatrzmy na świętych Apostołów: Piotra nie raz i nie dwa, ale wiele razy spotykała ciężka próba z powodu niegodziwej zazdrości, a złożywszy w ten sposób swoje świadectwo, odszedł do chwały, na którą sobie dobrze zasłużył.

    Przez zazdrość i niezgodę również Paweł [znalazł sposobność by nam] wskazać, jaka jest nagroda wytrwania: więziony siedem razy, skazywany na wygnanie, kamienowany [por. 2Kor 11:24-25], stał się heroldem Pana na Wschodzie i na Zachodzie, pozyskał też za swoją wierność szlachetną sławę. Uczył sprawiedliwości ziemię całą i dotarł aż do zachodnich jej granic, a złożywszy wobec przedstawicieli władz [por. Dz 24:26] swoje świadectwo odszedł ze świata i został przyjęty w miejscu świętym, stanowiąc [dla nas] najwspanialszy wzór wytrwania” („List do Koryntian” 5:4-7).

 

    Dionizy z Koryntu (II w.) - „Tedy i Wy przez tak serdeczne Wasze upomnienie związaliście jak najściślej Rzym z Koryntem, szczepy sadzone rękami Piotra i Pawła. Toć obydwaj w naszym Koryncie szczep ten sadzili i nieśli nam naukę. To samo w Italii. Razem nieśli naukę i w jednym czasie śmierć ponieśli męczeńską” („List do Rzymian” cytowany w „Historii Kościoła” II:25,8 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Teraz przedstawiamy całkowicie pominięte przez słownik Towarzystwa Strażnica świadectwa o Piotrze w Rzymie.

 

    Ignacy Antiocheński (†107), który żył w I-ym i na początku II wieku, w „Liście do Rzymian” używa takich oto słów:

    „Nie wydaję wam [Rzymianom] rozkazów jak Piotr i Paweł. Oni - Apostołowie, ja - skazaniec, oni - wolni, ja - do dziś dnia niewolnik. Kiedy jednak będę cierpiał, wtedy stanę się wyzwoleńcem Jezusa Chrystusa i powstanę w Nim wolny” („List do Rzymian” 4:3).

    Owszem nie muszą te słowa oznaczać, że Piotr i Paweł dawali rozkazy osobiście Rzymianom, choć nie znamy żadnego listu Piotra do nich. To skłania nas do uznania jego wizyty w Rzymie, jak i Pawła. Prócz tego, mówi on o ich śmierci. I jeśli Paweł oddał życie w Rzymie, to i Piotr również.

    To, że Ignacy list swój kieruje do Rzymian i im przypomina dwie wielkie postacie Kościoła, już o czymś świadczy. Można zapytać: czemu akurat tych spośród wielu uczniów Pańskich wybrał on i Rzymianom stawia za przykład?

    W liście tym są też charakterystyczne zdania, które wskazują na prymat Kościoła Rzymskiego:

    „Do Kościoła w Rzymie (...) do Kościoła obdarzonego miłosierdziem (...) Kościoła wielce umiłowanego i oświeconego (...) Kościoła, który przewodzi w krainie Rzymian, godny Boga, godny czci, godny pochwały, godny powodzenia, godny czystości [wiary] i przewodzący w miłości, naznaczony prawem Chrystusowym i imieniem Ojca” („List do Rzymian” Wstęp);

    „Nigdyście jeszcze nie zazdrościli nikomu, lecz innych uczyliście. Ja zaś chcę, aby zachowały ważność także polecenia, które nauczając innym dajecie” („List do Rzymian” 3:1).

    Natomiast o swoim lokalnym kościele w Syrii, opuszczonym z powodu jego aresztowania, Ignacy pisał:

    „Strzec go będzie tylko Jezus Chrystus i wasza miłość” („List do Rzymian” 9:1).

    Fragmenty te potwierdzają wielki autorytet Kościoła Rzymskiego, który mógł on zdobyć tylko przez obecność tam i kierownictwo Apostołów. Zauważmy, że Piotr w cytowanym liście wymieniany jest jako pierwszy, a to też ma swoją wymowę.

    Zaznaczmy też, że Ignacy prowadzony jest do Rzymu, aby jak Piotr i Paweł otrzymać tam wyrok:

    „Mam oto nadzieję powitać was [Rzymian] jako więzień w Chrystusie (...) abym okazał się godny dojść aż do kresu” („List do Rzymian” 1:1);

    „Od Syrii aż do Rzymu potykam się z dzikimi bestiami (...) przykuty do dziesięciu lampartów, to znaczy do oddziału żołnierzy” („List do Rzymian” 5:1).

    Widać więc, że opisując swą drogę ku śmierci do Rzymu Ignacy przypomina Rzymianom męczeństwo Piotra i Pawła w ich mieście (por. powyżej „List do Rzymian” 4:3). Łącząc w swym liście nauczanie i śmierć Apostołów oraz swoją podróż do Rzymu, Ignacy potwierdza tym obecność Piotra i Pawła w stolicy Cesarstwa Rzymskiego.

 

    Papiasz (II w.) patrz poniżej Euzebiusz (ur. 260), który się na niego powołuje.

 

    Hegezyp (110-185) to historyk kościelny, którego wczesne „Pamiętniki” (Hypomnemata) zacytował Euzebiusz (ur. 260) w swej historii Kościoła:

    „Gdym był w Rzymie ustaliłem sukcesję [Piotrową] aż do Aniceta [154-65] (...) a po Anicecie objął następstwo Soter [166-174]. Po nim zaś Eleuteros [174-189]” („Historia Kościoła” cytowana w „Historii Kościoła” IV:22,3 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Ireneusz z Lyonu (ur. 130-140, †202) jest kolejnym chrześcijaninem, który pisał jeszcze w II wieku:

    „Zbyt wiele miejsca w tej księdze zajęłoby wyliczanie sukcesji [biskupów] we wszystkich Kościołach, przekazujemy zatem tradycję pochodzącą od Apostołów i wiarę głoszoną ludziom tylko na przykładzie największego, najstarszego i wszystkim znanego Kościoła, założonego i ustanowionego przez dwu najsławniejszych Apostołów, Piotra i Pawła, Kościoła w Rzymie, tradycję i wiarę tak, jak dotarła ona do nas dzięki następstwu kolejnych biskupów. Tak właśnie zawstydzimy wszystkich, którzy w jakiś sposób, czy to dla przypodobania się, czy dla próżnej chwały, czy to przez zaślepienie i złą wolę, gromadzą się osobno, nie jak należy. Tymczasem z tym Kościołem, z powodu jego szczególnego autorytetu założenia, winien zgadzać się każdy Kościół, to znaczy wszyscy wierni zewsząd. W nim zawsze została zachowana przez wiernych zewsząd ta tradycja, która wywodzi się od Apostołów. A więc błogosławieni Apostołowie, zakładając i budując Kościół, powierzyli Linusowi urząd biskupa dla zarządzania Kościołem. To ten Linus, którego Paweł wspomniał w Liście do Tymoteusza [2Tm 4:21]. Jego następcą był Anaklet. Po nim, jako trzeciemu przypadło biskupstwo Klemensowi [Flp 4:3], który jeszcze i widział Apostołów, i utrzymywał z nimi kontakty, i na własne uszy słyszał ich nauczanie, i przed oczyma miał ich tradycję. Nie był zresztą sam, gdyż z tego okresu pozostało wtedy wielu, którzy zostali pouczeniu przez Apostołów. Za Klemensa powstał niemały zatarg wśród braci w Koryncie. Wówczas Kościół rzymski napisał bardzo ważny list do Koryntian, aby ich zachęcić do zgody, odnowić ich wiarę i zwiastować im właśnie przejętą od Apostołów tradycję. (...) Po Klemensie nastąpił Ewaryst, po Ewaryście Aleksander, a następnie szósty, licząc od Apostołów, Sykstus, po nim Telesfor, który poniósł chwalebne męczeństwo, następnie Hygin, dalej Pius, po nim Anicet, po Anicecie nastąpił Soter, a obecnie jest biskupem, jako dwunasty po Apostołach, Eleuteros. Na podstawie takiego porządku i sukcesji tradycja apostolska w Kościele i głoszenie prawdy przechodzi aż do nas. I jest to najpełniejszy dowód, że w Kościele jest przechowana i przekazana w prawdzie, jednak i ożywiająca wiara, od Apostołów aż do dzisiaj” („Przeciw herezjom” III:3,2-3; cytowane też w „Historii Kościoła” V:6,1-5 Euzebiusza [ur. 260]).

    „Otóż Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelię w ich języku ojczystym, podczas gdy Piotr i Paweł w Rzymie ewangelię opowiadali i zakładali Kościół. Po ich odejściu [tzn. po ich śmierci] Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam również to, co Piotr głosił. Łukasz zaś, towarzysz Pawła, w księdze swej złożył ewangelię, jak ją ten apostoł rozszerzał.” („Przeciw herezjom” 3:1,1; cytowane też w „Historii Kościoła” V:8,2-4 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Gajusz (II/III w.) to mąż, którego świadectwo, prawdopodobnie z 211 roku, przytacza Euzebiusz w swej historii Kościoła, bezpośrednio przed cytowanym listem Dionizego z Koryntu (II w.). Pisząc o istniejących w jego czasach cmentarzach „pod Piotra i Pawła wezwaniem” dodaje:

    „Świadczy o tem również mąż kościelny, imieniem Gajus, żyjący za czasów Zefiryna, biskupa rzymskiego [198-217]. W swej rozprawie przeciwko Proklosowi, głowie sekty katafrygijskiej, tak mówi o miejscach, w których złożono święte zwłoki wspomnianych apostołów:

    ‘Ja zaś mogę pokazać trofea apostolskie. Wstąp na wzgórze Watykanu, albo idź na drogę do Ostii, a znajdziesz trofea tych, którzy ten Kościół założyli’.” („Rozprawa przeciw Proklosowi” cytowana w „Historii Kościoła” II:25,6-8 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150, †212) jest kolejnym pisarzem wczesnochrześcijańskim z przełomu II i III wieku, wspominającym obecność Piotra w Rzymie:

    „Gdy Piotr w Rzymie publicznie głosił Słowo Boże i za sprawą Ducha opowiadał Ewangelię, tedy liczni jego słuchacze wezwali Marka, który mu od dawna towarzyszył i słowa jego pamiętał, by spisał to, co mówił Piotr. Marek to uczynił i dał Ewangelię tym, którzy go o nią prosili” („Zarysy” cytowane w „Historii Kościoła” VI:14,6 Euzebiusza [ur. 260]);

    „Marek, towarzysz Piotra, w czasie gdy Piotr głosił Ewangelię w Rzymie w obecności pewnych oficerów Cezara i wygłaszał wiele świadectw Chrystusa, na ich prośbę - by mieć spisane to, co było im głoszone - z nauk głoszonych przez Piotra spisał Ewangelię, która nazywana jest Ewangelią według Marka” (Adumbrationes in epistulas canonicas cytat za „Geneza Ewangelii Marka” ks. A. Kowalczyk, Pelplin 2004, s. 13).

 

    Polikrates (II w.) pośrednio potwierdza pobyt Piotra w Rzymie. Świadczy o tym jego korespondencja z papieżem. Wydaje się, że papież Wiktor (188-199), choć nie zachował się jego list do Polikratesa (wspomina o takim liście Euzebiusz [ur. 260] w „Historia Kościoła” V:23,3), powoływał się w sprawie Niedzieli Wielkanocnej na Piotra i Pawła. Wynika to z tego, że Polikrates w zachowanym liście (odpowiedzi do papieża), powołując się na Filipa i Jana, jako obchodzących 14 nisan, napisał:

    „My tego dnia [14 nisan] nie święcimy lekkomyślnie (...) Albowiem [i] w Azji wielkie zaszły gwiazdy [Filip i Jan]” („Historia Kościoła” V:24,2 Euzebiusza [ur. 260]).

    Jednak polski przekład tego wiersza z niewiadomych przyczyn nie zawiera spójnika „i”, tak ważnego dla nas, choć jest on jednak w identycznym zdaniu w „Historii Kościoła” III:31,3 (poniżej). Otóż poprzez użycie powyższych słów Polikrates pośrednio potwierdza, że i w Kościele Rzymskim inne „wielkie gwiazdy zaszły”. Chodzi tu zapewne o Piotra i Pawła. Oto słowa Euzebiusza relacjonującego opowiadanie Polikratesa:

    „Opisaliśmy już wyżej czas i rodzaj śmierci Pawła i Piotra, oraz miejsce, gdzie po ich zejściu zwłoki ich pochowano (...) ‘Albowiem i w Azji wielkie pozachodziły gwiazdy’ [Jan, Filip]” („Historia Kościoła” III:31,1-3).

 

    Tertulian (ur. 155, †220) jest następnym pisarzem wczesnochrześcijańskim z przełomu II i III wieku, mówiącym o Piotrze w Rzymie:

    „Tak właśnie Kościół smyrneński stwierdza, że Polikarp był mianowany przez Jana; rzymski powołuje się na ustanowienie Klemensa przez Piotra, podobnie zresztą wszystkie inne kościoły. Każdy z nich wymienia konkretną osobę powołaną na biskupstwo przez samego Apostoła, a przez to samo na pośredniczącą rolę w przekazywaniu ziarna nauki apostolskiej” („Preskrypcja przeciw heretykom” 32);

    „Jeśli masz niedaleko do Macedonii, masz tam Filipian; jeśli masz możność jechać do Azji, masz tam Efez; jeśli zaś jesteś w sąsiedztwie Italii, masz tam Rzym, którego powagę i my uznajemy. Jak szczęśliwy ten kościół. Jemu to Apostołowie całą naukę razem z krwią swoją przelali. Tu Piotr upodobnił się w męce do Pana, tu Paweł został ukoronowany śmiercią Jana Chrzciciela” („Preskrypcja przeciw heretykom” 36);

    „Jeśliby jednak heretyk chciał wiarygodnych dokumentów tego, to mówią o tym cesarskie źródła i kamienie Jerozolimy. Czytamy w ‘Żywotach Cezarów’ [Swetoniusza (ur. 69)], że Neron był pierwszy, który powstającą w Rzymie wiarę zdusił we krwi. Wtedy Piotr rzeczywiście opasany przez innego został przybity do krzyża [J 21:18-19]. Wtedy to Paweł osiągnął rzeczywiście obywatelstwo rzymskie, gdy w konsekwencji swego urodzenia, tam właśnie odradza się w szlachetnym męczeństwie” („Lekarstwo na ukłucie skorpiona” 15);

    „Nie ma też różnicy między tymi, których Jan w Jordanie a tymi, których Piotr ochrzcił w Tybrze” („O chrzcie” 4);

    „Popatrzcie jakie to mleko czerpali Koryntianie od Pawła, do jakiej reguły zostali przywróceni Galaci, co czytali Filipianie, Tesaloniczanie, Efezjanie, co nawet Rzymianie mówią podobnie. A przecież i Piotr i Paweł zostawili im Ewangelię opieczętowaną nawet krwią własną” („Przeciw Marcjonowi” IV:5,1);

 

    Hipolit (ur. przed 170, †235) to kolejny mąż piszący w II i III wieku. Oto słowa Euzebiusza (ur. 260) o przypisywanym jemu dziełku, w którym potwierdza on zarówno prymat Piotra, jak i jego obecność w Rzymie, oraz drugie świadectwo z jego innego pisma:

    „Jeden z tych mężów [Hipolit] napisał dzieło przeciwko herezji Artemona, którą Paweł z Samostaty usiłował za naszych odświeżyć czasów. Znajduje się tam opowieść, należąca do zajmującej nas obecnie historii. Jest w niej bowiem odparcie co dopiero wspomnianej herezji, która twierdzi, że Zbawiciel był tylko człowiekiem, a która nie tak dawno temu wystąpiła z nowinkami swemi, podczas gdy jej twórcy chcieli ją starożytności otoczyć powagą. Prócz tego znajduje się tam wiele innych dowodów na zbicie owego kłamstwa bluźnierczego, a wreszcie czytamy dosłownie: ‘Otóż twierdzą oni, że wszyscy starzy, a nawet apostołowie, przejęli i nauczali to samo, co oni mówią obecnie, że prawdziwa nauka przechowała się do czasów Wiktora [papież w latach 189-198], trzynastego z rzędu po Piotrze biskupa rzymskiego. Począwszy zaś od Zefiryna [papież w latach 198-217], następcy jego, prawda została sfałszowana. Twierdzenie to mogłoby mieć pozór prawdy, gdyby się przede wszystkiem Księgi boże temu nie sprzeciwiały...’.” („Przeciw herezji Artemona” cytowane w „Historii Kościoła” V:28,3 Euzebiusza [ur. 260]).

    „[Szymon Mag] podróżując aż do Rzymu upadł do nóg Apostołów. Z powodu jego guślarskich oszustw Piotr zaproponował mu powtórne nawrócenie” („Odparcie wszelkich herezji” 6:20).

 

    Orygenesa (ur. 185, †254) dzieło przytacza nam Euzebiusz i dzięki niemu wiemy, że i ten mąż pisał o śmierci Piotra w Rzymie:

    „Piotr, jak się zdaje głosił Ewangelię Żydom żyjącym na obczyźnie w Poncie, Galacji, Bitynii, Kappadocji i w Azji [1P 1:1] wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął. Cóż powiedzieć o Pawle? Począwszy od Jerozolimy aż do Illyrikum dokonał opowiadania Ewangelii Chrystusowej, a w końcu w Rzymie, za Nerona, śmierć poniósł męczeńską. Tak mówi dosłownie Orygenes w III tomie swych Komentarzy do Genezy” (cytowane w „Historii Kościoła” III:1,2 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Oto zaś pozostali pisarze wczesnochrześcijańscy z połowy III-go i IV-go wieku, którzy pozostawili nam świadectwa o obecności i śmierci Piotra w Rzymie:

    Cyprian (ur. 200, †258) - „Po tym wszystkim ustanowiwszy sobie przez heretyków pseudobiskupa, odważają się jeszcze popłynąć i do stolicy Piotra i do Kościoła zajmującego pierwsze miejsce, źródła jedności kapłańskiej, i tu wiozą listy schizmatyków i bezbożników, nie myśląc o tym, że zwracają się do Rzymian, których wiarę wychwala Apostoł i do których wiarołomstwo nie może mieć dostępu” („List” 59:14).

 

    Firmilian (†268) - „Stefan [papież w latach 254-257] (...) powołuje się na to, iż jest następcą Piotra, na którym zostały wzniesione fundamenty Kościoła (...) który głosi, że prawem następstwa zajmuje katedrę Piotra” („List” 75:17).

 

    Piotr Aleksandryjski (†311) - „Piotr, pierwszy wybrany z Apostołów, który był często aresztowany, wrzucany do więzienia i haniebnie traktowany, w końcu został ukrzyżowany w Rzymie” („O pokucie” kan. 9).

 

    Laktancjusz (ur. 250, †330) - „[Apostołowie] rozproszyli się po całej ziemi dla głoszenia Ewangelii i przez dwadzieścia pięć lat, aż do nastania panowania Nerona, założyli podwaliny pod budowę Kościoła we wszystkich prowincjach i miastach. Już za rządów Nerona przybył Piotr do Rzymu i zdziaławszy szereg cudów mocą daną mu przez samego Boga, nawrócił wielu ku sprawiedliwości i założył Bogu świątynię wierną i stałą (...) Neron (...) Piotra przybił do krzyża, a Pawła zamordował” („Jak umierali prześladowcy chrześcijan” 2).

 

    Euzebiusz z Cezarei (ur. 260, †339) - „Dzieje mówią, że w Rzymie, za jego [Nerona] panowania Paweł został ścięty, a Piotr przybity do krzyża. Wiadomość tę potwierdza nazwa cmentarzy rzymskich, które istnieją pod Piotra i Pawła wezwaniem” („Historia Kościoła” II:25,5).

    „Linus zaś, o którego obecności w Rzymie z sobą razem Paweł wspomina w II Liście do Tymoteusza [4:21], został jako pierwszy po Piotrze wybrany na biskupstwo kościoła rzymskiego, co się zresztą już wyżej rzekło. Ale i Klemens, trzeci biskup kościoła rzymskiego, był według świadectwa Pawłowego jego pomocnikiem i broni towarzyszem [Flp 4:3]. (...) W dalszym opowiadania toku mówić się będzie we właściwem miejscu o sukcesji apostołów, tak jak następowała z biegiem czasu” („Historia Kościoła” III:4,8-11).

    „jeszcze za panowania Klaudiusza, (...) Opatrzność przywiodła do Rzymu przeciwko tak groźnemu niszczycielowi życia Piotra, apostoła potężnego i wielkiego, który swą cnotą przewyższał wszystkich innych. Przyszedł jako dzielny hetman boży, w boży uzbrojony oręż, przyniósł ze Wschodu ludziom Zachodu bezcenny skarb światła duchowego, głosił dobrą nowinę o samym już Świetle (...) Tak wśród Rzymian rozgościło się słowo Boże (...) Takim blaskiem płonęło światło religii w sercach słuchaczy Piotrowych, że było im za mało, iż raz tylko słyszeli ustne opowiadanie nauki bożej. Usilnie przeto prosili Marka, autora ewangelii i towarzysza Piotrowego, by im na piśmie pozostawił pamiątkę ustnie im podanej nauki; prosić zaś nie przestali, póki ich życzenia nie spełnił. W ten sposób spowodowali napisanie Ewangelii według Marka. O tem, co się stało, miał się Piotr dowiedzieć przez objawienie Ducha Świętego. Cieszyła go ich gorliwość i zgodził się na to, by to pismo czytano w kościołach. Mówi o tem Klemens w VI księdze Zarysów, a i zgadza się z nim biskup hierapolitański Papiasz” („Historia Kościoła” II:14,6-15,2).

 

    W trzeciej części artykułu będziemy kontynuować naszą polemikę ze słownikiem „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

    Zamieścimy też w niej źródła tekstów wczesnochrześcijańskich, które cytujemy w całym artykule.

 

 

 

2.5. Piotr w Rzymie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. III)

 

    W drugiej części tego artykułu, w czterech punktach, omówiliśmy między innymi:

    teksty Dionizego z Koryntu (II w.) i Klemensa Rzymskiego (I w.) o Piotrze w Rzymie (pkt 1);

    kwestię przyszłych prześladowań i ‘ukrywanie’ tożsamości Rzymu pod inną nazwą (pkt 2);

    brak pozdrowień dla Piotra od Pawła w „Liście do Rzymian” i przemilczenie osoby Piotra w listach Pawłowych pisanych z Rzymu (pkt 3);

    problematykę tradycji i z nią związanej śmierci Piotra w Rzymie (pkt 4).

    Zamieściliśmy też osobny rozdział pt. ‘Piotr w Rzymie według pism wczesnochrześcijańskich’.

 

    Przypomnijmy, że w pierwszej części tego artykułu mówiliśmy o pewnej niekonsekwencji Towarzystwa Strażnica. Chodziło o zaprzeczanie obecności Piotra w Rzymie, a równocześnie nauczanie, że jego następcy rezydowali w Rzymie, będąc papieżami.

    W drugiej części tego artykułu również wskazaliśmy na jedną z niekonsekwencji Towarzystwa Strażnica, które wspomniało o istnieniu opinii (z którą nie polemizowało), że Piotr i Paweł zginęli podczas prześladowań Nerona w Rzymie.

    W tej części artykułu ukażemy inne niekonsekwencje Towarzystwa Strażnica, które omówimy poniżej obszernie. Otóż nie uznaje ono na podstawie tradycji faktu śmierci Piotra w Rzymie, a według tej samej tradycji potwierdza np. śmierć Pawła w Rzymie, Jana w Efezie, czy powstanie Ewangelii Marka w Rzymie i według nauk oraz wskazówek Piotra. O tych faktach świadczą często te same teksty jednego lub kilku pisarzy wczesnochrześcijańskich.

 

    Poniżej będziemy kontynuować polemikę ze słownikiem biblijnym pt. „Wnikliwe poznawanie Pism”, wydanym w 2006 roku (ang. 1988) przez Towarzystwo Strażnica.

    Przedstawimy ją w następujących rozdziałach:

    ‘Jan w Efezie i Piotr w Rzymie’;

    ‘Śmierć Piotra i Pawła w Rzymie’;

    ‘Powstanie Ewangelii Marka i obecność Piotra w Rzymie’.

 

    Na końcu zamieścimy też dwie dodatkowe kwestie:

    ‘Dodatek 1. Apokryfy o Piotrze w Rzymie’.

    ‘Dodatek 2. Różne Babilony’.

 

Jan w Efezie i Piotr w Rzymie

 

    Na początek mała uwaga. Otóż w Piśmie Świętym nie ma żadnej wzmianki, że Jan przebywał w Efezie, natomiast są ślady, jak przedstawialiśmy wcześniej, że Piotr bywał w Rzymie.

 

    Niekonsekwencją Towarzystwa Strażnica jest to, że na podstawie tradycji przyjmuje, że Jan przebywał w Efezie, a według niej nie uznaje, że Piotr był w Rzymie.

    Często o obu Apostołach mówią teksty wczesnochrześcijańskie jednej osoby, lub nawet informacje o tych faktach znajdują się w jednym jej dziele, albo nawet w jednym zdaniu!

    Oto słowa ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Jak podaje tradycja, Jan udał się potem do Efezu, gdzie ok. r. 98 spisał Ewangelię oraz trzy listy i gdzie przypuszczalnie zmarł ok. r. 100, za rządów cesarza Trajana” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 878; por. „Jak się powszechnie przyjmuje (...) przebywał w (...) Efezie lub w jego okolicy” j/w. s. 881).

 

    W innej swej publikacji Towarzystwo Strażnica, powołując się na Ireneusza i Euzebiusza, o powyższym napisało:

    „O tym, że Ewangelia ta została spisana w Efezie lub jego okolicach, świadczy wypowiedź Ireneusza przytoczona przez historyka Euzebiusza (ok. 260 - ok. 340): ‘Jan, uczeń Pański, który spoczywał na piersi Jego, także wydał Ewangelię za swego pobytu w Efezie’. [cytat z „Przeciw herezjom” 3:1,1 Ireneusza (ur. 130-140) przytoczony przez Euzebiusza w „Historii Kościoła” V:8,4]” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 194).

 

    Cóż powiemy o tych słowach? Otóż porównajmy w tabeli fragment z pisma Ireneusza (ur. 130-140), przytoczony przez Towarzystwo Strażnica, z całym jego urywkiem.

 

Fragment Ireneusza o Janie cytowany przez Towarzystwo Strażnica

Cały fragment Ireneusza o Janie i Piotrze

Jan, uczeń Pański, który spoczywał na piersi Jego, także wydał Ewangelię za swego pobytu w Efezie [cytat z „Przeciw herezjom” 3:1,1 Ireneusza przytoczony też przez Euzebiusza w „Historii Kościoła” V:8,4]” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 194).

„Otóż Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelię w ich języku ojczystym, podczas gdy Piotr i Paweł w Rzymie ewangelię opowiadali i zakładali Kościół. Po ich odejściu Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam również na piśmie to, co Piotr głosił; Łukasz zaś, towarzysz Pawła, w księdze swej złożył ewangelię, jak ją ten apostoł rozszerzał. Następnie Jan, uczeń Pański, który spoczywał na piersi Jego, także wydał Ewangelię za swego pobytu w Efezie” (cytat z „Przeciw herezjom” 3:1,1 Ireneusza przytoczony też przez Euzebiusza w „Historii Kościoła” V:8,2-4).

 

    Widzimy więc, że Towarzystwo Strażnica z jednego fragmentu Ireneusza uznaje to, co napisał on o Janie i Efezie, a odrzuca to, co mówił on o Piotrze i Rzymie. Zwróćmy uwagę, że jest to jeden fragment tekstu.

    Nie jest to jedyny tekst Ireneusza na ten temat. Oto inny jego fragment:

    „Zbyt wiele miejsca w tej księdze zajęłoby wyliczanie sukcesji [biskupów] we wszystkich Kościołach, przekazujemy zatem tradycję pochodzącą od Apostołów i wiarę głoszoną ludziom tylko na przykładzie największego, najstarszego i wszystkim znanego Kościoła, założonego i ustanowionego przez dwu najsławniejszych Apostołów, Piotra i Pawła, Kościoła w Rzymie, tradycję i wiarę tak, jak dotarła ona do nas dzięki następstwu kolejnych biskupów (...) Także założony przez Pawła kościół w Efezie, w którym zatrzymał się Jan wśród jego wiernych aż do czasów Trajana” („Przeciw herezjom” III:3,2-4).

 

    Ponieważ słownik Świadków Jehowy mówi ogólniej o „tradycji”, więc popatrzmy jak inni pisarze wczesnochrześcijańscy opisywali Jana i Efez oraz Piotra i Rzym.

 

Pisarze wczesnochrześcijańscy

Jan w Efezie

Piotr w Rzymie

Klemens Aleksandryjski (ur. 150);

„Kiedy po śmierci tyrana Jan powrócił z wyspy Patmos do Efezu, wezwany przez pobliskie ludy, udał się do nich; tu miał biskupów ustanowić, tam cały kościół zorganizować...” („Który człowiek bogaty może być zbawiony?” 42).

Patrz też ten tekst cytowany przez Euzebiusza w jego „Historii Kościoła” III:23,6;

„Marek, towarzysz Piotra, w czasie gdy Piotr głosił Ewangelię w Rzymie w obecności pewnych oficerów Cezara i wygłaszał wiele świadectw Chrystusa, na ich prośbę - by mieć spisane to, co było im głoszone - z nauk głoszonych przez Piotra spisał Ewangelię, która nazywana jest Ewangelią według Marka” (Adumbrationes in epistulas canonicas cytat za „Geneza Ewangelii Marka” ks. A. Kowalczyk, Pelplin 2004, s. 13);

Tertulian (ur. 155);

Tekst obok porusza i obecność Jana w Efezie i Piotra w Rzymie;

„Jeśli masz niedaleko do Macedonii, masz tam Filipian; jeśli masz możność jechać do Azji, masz tam Efez; jeśli zaś jesteś w sąsiedztwie Italii, masz tam Rzym, którego powagę i my uznajemy. Jak szczęśliwy ten kościół. Jemu to Apostołowie całą naukę razem z krwią swoją przelali. Tu Piotr upodobnił się w męce do Pana, tu Paweł został ukoronowany śmiercią Jana Chrzciciela, stąd Apostoł Jan, (...) został zesłany na wyspę” („Preskrypcja przeciw heretykom” 36);

Orygenes (ur. 185);

Tekst obok porusza i obecność Jana w Efezie i Piotra w Rzymie;

„Tomasz jak mówi podanie, z woli bożej dostał w udziale Partię, Andrzej Skitję, Jan Azję, gdzie też przebywał i w Efezie życia dokonał. Piotr, jak się zdaje głosił Ewangelię Żydom żyjącym na obczyźnie w Poncie, Galacji, Bitynii, Kappadocji i w Azji wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął Tak mówi dosłownie Orygenes w III tomie swych Komentarzy do Genezy” (cytowane w „Historii Kościoła” III:1,1-3 Euzebiusza [ur. 260]);

Euzebiusz z Cezarei (ur. 260).

„Wówczas też, według starej tradycji, Jan apostoł powrócił z wygnania na wyspie i znowu osiadł w Efezie” („Historia Kościoła” III:20,9).

„Dzieje mówią, że w Rzymie, za jego [Nerona] panowania Paweł został ścięty, a Piotr przybity do krzyża. Wiadomość tę potwierdza nazwa cmentarzy rzymskich, które istnieją pod Piotra i Pawła wezwaniem” („Historia Kościoła” II:25,5).

 

    Pośrednio też pobyt Piotra w Rzymie i Jana w Efezie potwierdza Polikrates (II w.). Świadczy o tym jego korespondencja z papieżem. Wydaje się, że papież Wiktor (188-199), choć nie zachował się jego list do Polikratesa (wspomina o takim liście Euzebiusz w „Historia Kościoła” V:23,3), powoływał się w sprawie Niedzieli Wielkanocnej na Piotra i Pawła. Wynika to z tego, że Polikrates w zachowanym liście (odpowiedzi do papieża), powołując się na Filipa i Jana, jako obchodzących 14 nisan, napisał:

    „My tego dnia [14 nisan] nie święcimy lekkomyślnie (...) Albowiem [i] w Azji wielkie zaszły gwiazdy [Filip i Jan] (...) Jest jeszcze Jan, który spoczywał na piersi Pana (...) Spoczywa on w Efezie” („Historia Kościoła” V:24,2-3 Euzebiusza).

    Jednak polski przekład tego wiersza z niewiadomych przyczyn nie zawiera spójnika „i”, tak ważnego dla nas, choć jest on jednak w identycznym zdaniu w „Historii Kościoła” III:31,3 (poniżej). Otóż poprzez użycie powyższych słów Polikrates pośrednio potwierdza, że i w Kościele Rzymskim inne „wielkie gwiazdy zaszły”. Chodzi tu zapewne o Piotra i Pawła. Oto słowa Euzebiusza relacjonującego opowiadanie Polikratesa:

    „Opisaliśmy już wyżej czas i rodzaj śmierci Pawła i Piotra, oraz miejsce, gdzie po ich zejściu zwłoki ich pochowano (...) ‘Albowiem i w Azji wielkie pozachodziły gwiazdy’ [Jan, Filip] (...) Jest i Jan, który opierał się o pierś Pańską (...) Spoczywa on w Efezie” („Historia Kościoła” III:31,1-3).

 

    Jak widzimy z powyższego, czy samego Ireneusza teksty przytoczymy, czy ogólniej tradycję przekazaną przez innych pisarzy wczesnochrześcijańskich, to zawsze Piotr umiejscawiany jest w Rzymie, a Jan w Efezie. Towarzystwo Strażnica zaś powołuje się wybiórczo na Ireneusza i tradycję w sprawie Jana, natomiast obecność Piotra w Rzymie zaznaczoną w tych tekstach przemilcza i odrzuca. Jest to z jego strony niekonsekwencja w powoływaniu się na źródła, lub co gorsze tendencyjne i niepełne przedstawianie faktów.

 

    Gdyby ktoś stwierdził, że Towarzystwo Strażnica nie powołuje się na tradycję odnośnie obecności Jana w Efezie, a tylko ją przywołuje czy wspomina, to dodajmy, że w żadnej swej publikacji nie neguje ono tego faktu przekazanego przez pisarzy wczesnochrześcijańskich. Natomiast obecność Piotra w Rzymie, przekazana również przez tę samą tradycję, jest ciągle kwestionowana w różnych publikacjach Świadków Jehowy.

 

Śmierć Piotra i Pawła w Rzymie

 

    Na początek mała uwaga. Otóż Biblia wskazuje, że Paweł przebywał w Rzymie (np. Dz 28:16), ale nie podaje tego, czy on tam zginął. To samo dotyczy Piotra.

    W związku z tym ciekawe, czy w stosunku do Pawła Towarzystwo Strażnica użyłoby tego samego zdania, które zastosowało względem Piotra? Oto ten fragment z jego słownika:

    „Opowieści o jego męczeńskiej śmierci w Rzymie opierają się wyłącznie na tradycji i są pozbawione wszelkich podstaw historycznych” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 653).

 

    Oto natomiast co podaje Towarzystwo Strażnica w swym słowniku o śmierci Pawła:

    „Powszechnie uznaje się, że wkrótce potem stracono go z rozkazu Nerona (por. 2Tm 1:16, 17; 4:6-8)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 294);

    „Prawdopodobnie wkrótce potem zginął śmiercią męczeńską z rozkazu Nerona” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 315).

 

    Inne publikacje Towarzystwa Strażnica mówią nawet wprost, że o śmierci Pawła w Rzymie Świadkowie Jehowy wiedzą z tradycji:

    „Jak głosi tradycja, wkrótce potem apostoł został ścięty...” (Strażnica Nr 22, 2007 s. 20);

    „jak podaje tradycja - uśmiercono go [Pawła] na rozkaz Nerona” (Strażnica Nr 9, 1996 s. 7);

    Tradycja głosi, jakoby apostoła Pawła stracono w Rzymie przez ścięcie” (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 19 s. 21).

 

    Cóż powiemy o tym akceptowaniu przez Towarzystwo Strażnica męczeńskiej śmierci Pawła w Rzymie i negowaniu takowej Piotra, w obu przypadkach na podstawie tradycji? Otóż powiemy, że jest to kolejna niekonsekwencja Świadków Jehowy w przyjmowaniu źródeł tradycji i historii. Przypomnijmy, że w Piśmie Świętym nie ma bezpośredniego stwierdzenia: „Piotr zginął w Rzymie”, ale i nie ma innego: „Paweł zginął w Rzymie”, i tylko (!) te same świadectwa wczesnochrześcijańskiej tradycji opisują śmierć obu Apostołów w tym mieście.

    Wydaje się więc, że jeśli Towarzystwo Strażnica odrzuca teksty tradycji dotyczące śmierci Piotra w Rzymie, powinno i zanegować te o Pawle, bo to te same pisma wczesnochrześcijańskie o tym mówią.

 

    Zauważmy też, że te same teksty tradycji, do której odwołuje się Towarzystwo Strażnica w przypadku Pawła, nie tylko potwierdzają śmierć Piotra i Pawła w Rzymie, ale też ich wcześniejszą tam obecność połączoną z nauczaniem. Fragmenty poniższe omówiliśmy w części drugiej tego artykułu w rozdziale pt. ‘Piotr w Rzymie według pism wczesnochrześcijańskich’. Tu niektóre z nich, które dotyczą obu Apostołów, przypomnimy. Oto one:

    Klemens Rzymski (†101) - „Popatrzmy na świętych Apostołów: Piotra nie raz i nie dwa, ale wiele razy spotykała ciężka próba z powodu niegodziwej zazdrości, a złożywszy w ten sposób swoje świadectwo, odszedł do chwały, na którą sobie dobrze zasłużył.

    Przez zazdrość i niezgodę również Paweł [znalazł sposobność by nam] wskazać, jaka jest nagroda wytrwania: więziony siedem razy, skazywany na wygnanie, kamienowany [por. 2Kor 11:24-25], stał się heroldem Pana na Wschodzie i na Zachodzie, pozyskał też za swoją wierność szlachetną sławę. Uczył sprawiedliwości ziemię całą i dotarł aż do zachodnich jej granic, a złożywszy wobec przedstawicieli władz [por. Dz 24:26] swoje świadectwo odszedł ze świata i został przyjęty w miejscu świętym, stanowiąc [dla nas] najwspanialszy wzór wytrwania” („List do Koryntian” 5:4-7).

 

    Ignacy Antiocheński (†107) - „Nie wydaję wam [Rzymianom] rozkazów jak Piotr i Paweł. Oni - Apostołowie, ja - skazaniec, oni - wolni, ja - do dziś dnia niewolnik. Kiedy jednak będę cierpiał, wtedy stanę się wyzwoleńcem Jezusa Chrystusa i powstanę w Nim wolny” („List do Rzymian” 4:3).

 

    Dionizy z Koryntu (II w.) - „Tedy i Wy przez tak serdeczne Wasze upomnienie związaliście jak najściślej Rzym z Koryntem, szczepy sadzone rękami Piotra i Pawła. Toć obydwaj w naszym Koryncie szczep ten sadzili i nieśli nam naukę. To samo w Italii. Razem nieśli naukę i w jednym czasie śmierć ponieśli męczeńską” („List do Rzymian” cytowany w „Historii Kościoła” II:25,8 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Ireneusz (ur. 130-40, †202) - „Otóż Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelię w ich języku ojczystym, podczas gdy Piotr i Paweł w Rzymie ewangelię opowiadali i zakładali Kościół. Po ich odejściu [tzn. po ich śmierci] Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam również to, co Piotr głosił. Łukasz zaś, towarzysz Pawła, w księdze swej złożył ewangelię, jak ją ten apostoł rozszerzał.” (cytat z „Przeciw herezjom” 3:1,1; tekst przytoczony też w „Historii Kościoła” V:8,2-4 Euzebiusza [ur. 260]).

    Patrz też jego „Przeciw herezjom” III:3,2-3 (cytowane też w „Historii Kościoła” V:6,1-5 Euzebiusza [ur. 260]) cytowane w części drugiej tego artykułu w rozdziale pt. ‘Piotr w Rzymie według pism wczesnochrześcijańskich’.

 

    Gajusz (II/III w.) - „Ja zaś mogę pokazać trofea apostolskie. Wstąp na wzgórze Watykanu, albo idź na drogę do Ostii, a znajdziesz trofea tych, którzy ten Kościół założyli” („Rozprawa przeciw Proklosowi” cytowana w „Historii Kościoła” II:25,7-8 Euzebiusza [ur.260]).

 

    Polikrates (II w.) pośrednio potwierdza śmierć Piotra i Pawła w Rzymie. Świadczy o tym jego korespondencja z papieżem. Wydaje się, że papież Wiktor (188-199), choć nie zachował się jego list do Polikratesa (wspomina o takim liście Euzebiusz [ur. 260] w „Historia Kościoła” V:23,3), powoływał się w sprawie Niedzieli Wielkanocnej na Piotra i Pawła. Wynika to z tego, że Polikrates w zachowanym liście (odpowiedzi do papieża), powołując się na Filipa i Jana, jako obchodzących 14 nisan, napisał:

    „My tego dnia [14 nisan] nie święcimy lekkomyślnie (...) Albowiem [i] w Azji wielkie zaszły gwiazdy [Filip i Jan]” („Historia Kościoła” V:24,2 Euzebiusza [ur. 260]).

    Jednak polski przekład tego wiersza z niewiadomych przyczyn nie zawiera spójnika „i”, tak ważnego dla nas, choć jest on jednak w identycznym zdaniu w „Historii Kościoła” III:31,3 (poniżej). Otóż poprzez użycie powyższych słów Polikrates pośrednio potwierdza, że i w Kościele Rzymskim inne „wielkie gwiazdy zaszły”. Chodzi tu zapewne o Piotra i Pawła. Oto słowa Euzebiusza relacjonującego opowiadanie Polikratesa:

    „Opisaliśmy już wyżej czas i rodzaj śmierci Pawła i Piotra, oraz miejsce, gdzie po ich zejściu zwłoki ich pochowano (...) ‘Albowiem i w Azji wielkie pozachodziły gwiazdy’ [Jan, Filip]” („Historia Kościoła” III:31,1-3).

 

    Tertulian (ur. 155, †220) - „Jeśli masz niedaleko do Macedonii, masz tam Filipian; jeśli masz możność jechać do Azji, masz tam Efez; jeśli zaś jesteś w sąsiedztwie Italii, masz tam Rzym, którego powagę i my uznajemy. Jak szczęśliwy ten kościół. Jemu to Apostołowie całą naukę razem z krwią swoją przelali. Tu Piotr upodobnił się w męce do Pana, tu Paweł został ukoronowany śmiercią Jana Chrzciciela” („Preskrypcja przeciw heretykom” 36);

    „Jeśliby jednak heretyk chciał wiarygodnych dokumentów tego, to mówią o tym cesarskie źródła i kamienie Jerozolimy. Czytamy w ‘Żywotach Cezarów’ [Swetoniusza (ur. 69)], że Neron był pierwszy, który powstającą w Rzymie wiarę zdusił we krwi. Wtedy Piotr rzeczywiście opasany przez innego został przybity do krzyża [J 21:18-19]. Wtedy to Paweł osiągnął rzeczywiście obywatelstwo rzymskie, gdy w konsekwencji swego urodzenia, tam właśnie odradza się w szlachetnym męczeństwie” („Lekarstwo na ukłucie skorpiona” 15);

    „Popatrzcie jakie to mleko czerpali Koryntianie od Pawła, do jakiej reguły zostali przywróceni Galaci, co czytali Filipianie, Tesaloniczanie, Efezjanie, co nawet Rzymianie mówią podobnie. A przecież i Piotr i Paweł zostawili im Ewangelię opieczętowaną nawet krwią własną” („Przeciw Marcjonowi” IV:5,1);

 

    Orygenes (ur. 185, †254) - „Piotr, jak się zdaje głosił Ewangelię Żydom żyjącym na obczyźnie w Poncie, Galacji, Bitynii, Kappadocji i w Azji [1P 1:1] wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął. Cóż powiedzieć o Pawle? Począwszy od Jerozolimy aż do Illyrikum dokonał opowiadania Ewangelii Chrystusowej, a w końcu w Rzymie, za Nerona, śmierć poniósł męczeńską. Tak mówi dosłownie Orygenes w III tomie swych Komentarzy do Genezy” (cytowane w „Historii Kościoła” III:1,2 Euzebiusza [ur. 260]).

 

    Laktancjusz (ur. 250, †330) - „[Apostołowie] rozproszyli się po całej ziemi dla głoszenia Ewangelii i przez dwadzieścia pięć lat, aż do nastania panowania Nerona, założyli podwaliny pod budowę Kościoła we wszystkich prowincjach i miastach. Już za rządów Nerona przybył Piotr do Rzymu i zdziaławszy szereg cudów mocą daną mu przez samego Boga, nawrócił wielu ku sprawiedliwości i założył Bogu świątynię wierną i stałą (...) Neron (...) Piotra przybił do krzyża, a Pawła zamordował” („Jak umierali prześladowcy chrześcijan” 2).

 

    Euzebiusz z Cezarei (ur. 260, †339) - „Dzieje mówią, że w Rzymie, za jego [Nerona] panowania Paweł został ścięty, a Piotr przybity do krzyża. Wiadomość tę potwierdza nazwa cmentarzy rzymskich, które istnieją pod Piotra i Pawła wezwaniem” („Historia Kościoła” II:25,5).

 

    Widzimy więc, że tradycja wczesnochrześcijańska jest zgodna. Zawsze razem wspomina o śmierci obu Apostołów w Rzymie. Natomiast Towarzystwo Strażnica nie jest w pełni zgodne z nią, bo śmierć Pawła w Rzymie uznaje na podstawie tradycji, a śmierci Piotra w tym mieście nie chce uznać.

    Zapytajmy na koniec: czy według Świadków Jehowy, te same teksty tradycji dotyczące Piotra są niewiarygodne, a dotyczące Pawła są prawdziwe? Jak Towarzystwo Strażnica to godzi?

 

    Jeśliby ktoś powiedział, że Towarzystwo Strażnica nie powołuje się na tradycję odnośnie śmierci Pawła w Rzymie, a tylko ją przywołuje i wspomina, to dodajmy, że w żadnej swej publikacji nie neguje ono tego faktu przekazanego przez pisarzy wczesnochrześcijańskich. Natomiast śmierć Piotra w tym mieście, przekazana również przez tę samą tradycję, jest co jakiś czas kwestionowana w różnych publikacjach Świadków Jehowy.

 

Powstanie Ewangelii Marka i obecność Piotra w Rzymie

 

    Na początek mała uwaga. Biblia nie podaje wprost gdzie powstała Ewangelia Marka, ani pod wpływem kogo została napisana. Te informacje posiadamy z tradycji.

 

    Jeśli chodzi o powstanie Ewangelii Marka, to mamy związane z tym trzy fakty opisane przez pisarzy wczesnochrześcijańskich:

    napisana w Rzymie;

    napisana przez Marka pod wpływem nauczania Piotra;

    napisana w związku z obecnością Piotra w Rzymie.

 

    Towarzystwo Strażnica jednak dwa pierwsze fakty uznaje, przyjmując je z tradycji, natomiast trzeciego nie uznaje, a nawet zwalcza. Dziwne to, bo przecież, jak zobaczymy, te same teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich łączą powyższe trzy elementy dotyczące powstania Ewangelii Marka.

    Jeszcze tylko raz powtórzmy. W Biblii nie ma zdań typu: „Marek napisał Ewangelię w Rzymie” czy „Marek spisał co Piotr nauczał”.

 

    Oto główna wypowiedź Towarzystwa Strażnica z jego słownika biblijnego, z hasła omawiającego Ewangelię Marka:

    „Jak donosi najstarsza tradycja, Marek czerpał informacje głównie od Piotra, czego potwierdzeniem jest okoliczność, że przebywali razem w Babilonie (1Pt 5:13). Zdaniem Orygenesa Marek spisał Ewangelię ‘według wskazówek Piotra’ (Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, tłum. A. Lisiecki, VI,25,3-7). A Tertulian twierdzi, że ‘Marek Ewangelię, którą wydał, opierał na autorytecie Piotra, bo był jego tłumaczem’ (Przeciw Marcjonowi, IV, 5.3, tłum. S. Ryzner, Warszawa 1994, s. 148). Euzebiusz cytuje za Papiaszem (ok. 140 n.e.) słowa ‘Jana prezbitera’: ‘To zaś powiedział prezbiter: Marek, który był tłumaczem Piotra, spisał dokładnie wszystko, co przechował w pamięci, ale nie w tym porządku, w jakim następowały po sobie słowa i czyny Pańskie. (...) Nie popełnił więc Marek żadnego błędu, jeśli w szczegółach tak pisał, jak to się w jego przechowało pamięci. O jedno się tylko starał, o to, by nic nie opuścić z tego, co słyszał, oraz, by nie napisać jakiej nieprawdy’ (Historia kościelna, III,39,12-16)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1264).

 

    Cóż powiemy o tych zdaniach. Otóż na początek należy stwierdzić, że łączenie słów o „najstarszej tradycji” z literalnym Babilonem, o jakim uczy Towarzystwo Strażnica, jest jakimś nadużyciem. Nie znajdziemy bowiem żadnego pisarza wczesnochrześcijańskiego, który by tam umiejscawiał Piotra. Wszyscy oni piszą o Rzymie, jak to widzieliśmy w poprzednich rozdziałach tego artykułu.

    Natomiast jeśli chodzi o teksty cytowane, to ukażemy je w tabeli, w pełnym ich kontekście. Zestawimy je też z przemilczanymi przez Towarzystwo Strażnica tekstami.

    Zanim to przedstawimy zacytujmy jeszcze dwie inne publikacje Towarzystwa Strażnica, które mówią o tym, gdzie powstała Ewangelia Marka:

    „Według najstarszej tradycji - opartej na wypowiedziach Papiasza, Orygenesa i Tertuliana - czerpał wiadomości od Piotra, z którym pozostawał w zażyłych stosunkach” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 182);

    „Ponieważ wszystko wskazuje na to, że Marek pisał głównie z myślą o Rzymianach, więc jego Ewangelia najprawdopodobniej powstała w Rzymie. Zarówno najdawniejsza tradycja, jak i treść tej księgi pozwalają wnioskować, iż została tam spisana...” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 182-183).

    „Sama ewangelia nie wspomina co prawda, że napisał ją Marek, ale potwierdzają to w swych dziełach Papiasz, Justyn Męczennik, Tertulian, Orygenes, Euzebiusz, Hieronim i inni (...) Według tradycji podstawowe wiadomości zawarte w tej ewangelii pochodzą od apostoła Piotra” (Strażnica Nr 20, 1989 s. 30). Por. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1266.

 

    Przedstawiamy poniżej zestawienie z dwóch publikacji Towarzystwa Strażnica oraz całe wypowiedzi cytowanych pisarzy wczesnochrześcijańskich.

 

Strażnica Nr 12, 1962 s. 11

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1264

Fragmenty wczesnochrześcijańskie

‘Marek, Hermeneut /tłumacz/ Piotra pisał dokładnie to, co Piotr opowiedział.’ (Papiasz);

Euzebiusz cytuje za Papiaszem (ok. 140 n.e.) słowa ‘Jana prezbitera’: ‘To zaś powiedział prezbiter: Marek, który był tłumaczem Piotra, spisał dokładnie wszystko, co przechował w pamięci, ale nie w tym porządku, w jakim następowały po sobie słowa i czyny Pańskie. (...) Nie popełnił więc Marek żadnego błędu, jeśli w szczegółach tak pisał, jak to się w jego przechowało pamięci. O jedno się tylko starał, o to, by nic nie opuścić z tego, co słyszał, oraz, by nie napisać jakiej nieprawdy’ (Historia kościelna, III,39,12-16);

Papiasz (II w.) - „Marek, który był tłumaczem Piotra, spisał dokładnie wszystko, co przechowywał w pamięci, ale nie w tym porządku, w jakim następowały po sobie słowa i czyny Pańskie. Ani bowiem Pana nie słyszał, ani nie należał do jego orszaku, i tylko później, jak się rzekło, był towarzyszem Piotra. Otóż Piotr stosował nauki do potrzeb słuchaczy, a nie dbał o związek słów Pańskich. Nie popełnił więc Marek żadnego błędu, jeśli w szczegółach tak pisał, jak to się w jego przechowało pamięci. O jedno się tylko bowiem starał, o to, by nic nie opuścić z tego, co słyszał, oraz by nie napisać jakiej nieprawdy” (przytoczone w „Historii Kościoła” III:39,15 Euzebiusza [ur. 260]);

Patrz też pod tabelą świadectwo Euzebiusza, który odwołuje się do Papiasza;

‘Po śmierci Piotra i Pawła Marek, uczeń i tłumacz Piotra przekazał nam na piśmie wszystko, co głosił Piotr.’ (Ireneusz);

 

Ireneusz (ur. 130-40) - „Otóż Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelię w ich języku ojczystym, podczas gdy Piotr i Paweł w Rzymie ewangelię opowiadali i zakładali Kościół. Po ich odejściu Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam również na piśmie to, co Piotr głosił. Łukasz zaś, towarzysz Pawła, w księdze swej złożył ewangelię, jak ją ten apostoł rozszerzał.” („Przeciw herezjom” 3:1,1; przytoczone też w „Historii Kościoła” V:8,2-4 Euzebiusza [ur. 260]);

‘Marek napisał swą Ewangelię pod kierownictwem Piotra.’ (Orygenes);

Zdaniem Orygenesa Marek spisał Ewangelię ‘według wskazówek Piotra’ (Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, tłum. A. Lisiecki, VI,25,3-7);

Orygenes (ur. 185) - „Piotr, jak się zdaje, głosił ewangelię Żydom (...) wreszcie przybył do Rzymu i został ukrzyżowany głową w dół, jak sam tego pragnął” („Komentarz do Księgi Rodzaju” cytowany w „Historii Kościoła” III:1,2 Euzebiusza [ur. 260]);

„Drugą zaś jest Ewangelia według Marka, który ją ułożył według wskazówek Piotra, i dlatego Piotr w swym Liście Katolickim uznaje go za syna, kiedy mówi: ‘Pozdrawia Was kościół w Babilonie, wybrany razem z wami i Marek, syn mój’” („Komentarz do Ewangelii Mateusza” cytowany w „Historii Kościoła” VI:25,5 Euzebiusza [ur. 260]);

‘Ewangelię Marka uważa się za Ewangelię Piotra, którego on był tłumaczem (...), ponieważ to co publikują uczniowie, można także traktować jako dzieła ich mistrzów.’ - Tertulian.

A Tertulian twierdzi, że ‘Marek Ewangelię, którą wydał, opierał na autorytecie Piotra, bo był jego tłumaczem’ (Przeciw Marcjonowi, IV, 5.3, tłum. S. Ryznar, Warszawa 1994, s. 148).

Tertulian (ur. 155) - „Popatrzcie jakie to mleko czerpali Koryntianie od Pawła, do jakiej reguły zostali przywróceni Galaci, co czytali Filipianie, Tesaloniczanie, Efezjanie, co nawet Rzymianie mówią podobnie. A przecież i Piotr i Paweł zostawili im Ewangelię opieczętowaną nawet krwią własną. (...) Ten sam autorytet Kościołów apostolskich będzie patronował i pozostałym Ewangeliom, które przecież tak samo mamy przez nie i zgodnie z nimi. Mówię mianowicie o Ewangelii Jana i Mateusza, chociaż i Marek Ewangelię, którą wydał, opierał na autorytecie Piotra, bo był jego tłumaczem. Bo i Łukasza dzieło zwykło się przypisywać Pawłowi” („Przeciw Marcjonowi” IV:5,1-3).

 

    Widzimy z powyższego, że Towarzystwo Strażnica cytując tradycję i powołując się na niektórych pisarzy wczesnochrześcijańskich skrzętnie pominęło to, co mówią oni o Piotrze w Rzymie, w związku z powstaniem Ewangelii Marka. Słownik Świadków Jehowy nawet nie zauważył Ireneusza, którego kiedyś Strażnica wyrywkowo przywołała.

 

    Ale to nie wszystko! Tak się składa, że posiadamy i inne teksty z pierwszych wieków, których słownik Towarzystwa Strażnica nie zacytował nawet, choć o autorach ich napomknął:

    „Według najdawniejszej tradycji Ewangelia według Marka została po raz pierwszy udostępniona w Rzymie, co poświadczają tacy dawni pisarze, jak Klemens Aleksandryjski, Euzebiusz z Cezarei i Hieronim” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1266).

 

    Otóż wydaje się, że Towarzystwo Strażnica nie przytoczyło tekstów powyższych mężów, bo znów by okazało się, że mówią one przy okazji o Piotrze w Rzymie! Oto ich słowa:

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „Gdy Piotr w Rzymie publicznie głosił Słowo Boże i za sprawą Ducha opowiadał Ewangelię, tedy liczni słuchacze wezwali Marka, który mu od dawna towarzyszył i słowa jego pamiętał, by spisał to, co mówił Piotr. Marek to uczynił i dał Ewangelię tym, którzy go o nią prosili” („Zarysy” cytowane w „Historii Kościoła” VI:14,6 Euzebiusza [ur. 260]);

    „Marek, towarzysz Piotra, w czasie gdy Piotr głosił Ewangelię w Rzymie w obecności pewnych oficerów Cezara i wygłaszał wiele świadectw Chrystusa, na ich prośbę - by mieć spisane to, co było im głoszone - z nauk głoszonych przez Piotra spisał Ewangelię, która nazywana jest Ewangelią według Marka” (Adumbrationes in epistulas canonicas; cytat za „Geneza Ewangelii Marka” ks. A. Kowalczyk, Pelplin 2004, s. 13). Patrz też poniżej świadectwo Euzebiusza, który odwołuje się do dzieła Klemensa.

 

    Euzebiusz (ur. 260) - „jeszcze za panowania Klaudiusza, (...) Opatrzność przywiodła do Rzymu przeciwko tak groźnemu niszczycielowi życia Piotra, apostoła potężnego i wielkiego, który swą cnotą przewyższał wszystkich innych. Przyszedł jako dzielny hetman boży, w boży uzbrojony oręż, przyniósł ze Wschodu ludziom Zachodu bezcenny skarb światła duchowego, głosił dobrą nowinę o samym już Świetle (...) Tak wśród Rzymian rozgościło się słowo Boże (...) Takim blaskiem płonęło światło religii w sercach słuchaczy Piotrowych, że było im za mało, iż raz tylko słyszeli ustne opowiadanie nauki bożej. Usilnie przeto prosili Marka, autora ewangelii i towarzysza Piotrowego, by im na piśmie pozostawił pamiątkę ustnie im podanej nauki; prosić zaś nie przestali, póki ich życzenia nie spełnił. W ten sposób spowodowali napisanie Ewangelii według Marka. O tem, co się stało, miał się Piotr dowiedzieć przez objawienie Ducha Świętego. Cieszyła go ich gorliwość i zgodził się na to, by to pismo czytano w kościołach. Mówi o tem Klemens w VI księdze Zarysów, a i zgadza się z nim biskup hierapolitański Papiasz” („Historia Kościoła” II:14,6-15,2).

 

    Hieronim (ur. 347, †420) - „Na początku stoi Mateusz, celnik z przydomkiem Lewi, który zredagował Ewangelię w języku hebrajskim, na żądanie przede wszystkim Żydów, którzy uwierzyli w Jezusa i gdy przyjęli prawdę Ewangelii, nie zachowywali już Prawa. Jako drugi - Marek, tłumacz apostoła Piotra i pierwszy biskup Aleksandrii, który Pana i Zbawcy sam nie widział, lecz opowiada to, co słyszał w kazaniach nauczyciela, zważając bardziej na pewność wydarzeń niż kolejność” (Commentarius in Matthaeum, Praefatio; cytat za „Geneza Ewangelii Marka” ks. A. Kowalczyk, Pelplin 2004, s. 14);

    „Szymon Piotr, syn Jana, z Betsaidy w prowincji Galilei, brat apostoła Andrzeja i książe (princeps) apostołów, był biskupem Kościoła w Antiochii i głosił ewangelię wśród nawróconych Żydów, rozproszonych w Poncie, Galacji, Kapadocji, Azji i Bitynii [1P 1:1]. W drugim roku panowania Klaudiusza udał się do Rzymu, celem zwalczania Szymona Maga i tu (...) [za] Nerona, za [panowania] którego został uwieńczony męczeństwem przybity do krzyża głową w dół...” („O znakomitych mężach” 1).

 

    Widać więc, że tradycja jest zgodna i prawie zawsze razem wspomina o pobycie Piotra w Rzymie i powstaniu Ewangelii Marka w tym mieście oraz z inspiracji Apostoła. Natomiast Towarzystwo Strażnica nie jest całkowicie zgodne z nią, bo powstanie Ewangelii Marka w Rzymie i pod wpływem Piotra uznaje na jej podstawie, a pobytu i śmierci Piotra z Rzymie nie przyjmuje, choć to te same teksty tradycji o tym mówią.

 

    Jeśli jednak Świadkowie Jehowy odrzucają świadectwa tradycji dotyczące obecności Piotra w Rzymie, powinni i zanegować te o powstaniu Ewangelii Marka, bo to te same pisma wczesnochrześcijańskie o tym mówią.

    Czy według nich te same teksty tradycji dotyczące obecności Piotra w Rzymie są nieprawidłowe, a dotyczące powstania Ewangelii Marka są dobre? Czy Świadkowie Jehowy tego nie zauważają? Jak Towarzystwo Strażnica to godzi?

 

    Jeśliby ktoś powiedział, że Towarzystwo Strażnica nie powołuje się na tradycję odnośnie powstania Ewangelii Marka w Rzymie i pod wpływem Piotra, a tylko ją przywołuje, to dodajmy, że w żadnej swej publikacji nie neguje ono tych faktów przekazanych przez pisarzy wczesnochrześcijańskich. Natomiast obecność i śmierć Piotra w tym mieście, przekazane również przez tę samą tradycję, są co jakiś czas kwestionowane w różnych publikacjach Świadków Jehowy.

 

Dodatek 1. Apokryfy o Piotrze w Rzymie

 

    Innymi świadectwami dotyczącymi obecności i śmierci Piotra w Rzymie są wczesne pisma apokryficzne. Choć w wielu punktach są one niezgodne z nauką Kościoła, to jednak faktu obecności Piotra w Rzymie nie podważały i są dodatkowym świadectwem wiary pewnych ludzi pierwszych wieków. Oto cytaty z nich:

    „[Piotrze] Idź do miasta, które panuje nad Zachodem (albo: do miasta nierządu) i wypij kielich, który ci obiecałem” („Apokalipsa Piotra” [Papirus Rainer 17] [ok. 100-135] cytowane za „Piotr i Rzym” J. Gnilka, Kraków 2002, s. 314).

 

    „Zejdzie on ze swego firmamentu w postaci człowieka, króla nieprawości, zabójcy swej matki [Neron] - taki jest król tego świata. Będzie prześladował roślinę [Kościół], którą zasadziło dwunastu Apostołów Umiłowanego; jeden z dwunastu będzie wydany w jego ręce” („Wniebowstąpienie Izajasza” 4:2-3 [ok. 100-150]).

 

    Prócz tego prawie całe „Dzieje Piotra” (ok. 180 r.) opisują obecność, działalność i męczeństwo Piotra w Rzymie. Tekst ich zawarty jest w zbiorze pt. „Apokryfy Nowego Testamentu. Apostołowie” ks. M. Starowieyski, Kraków 2007, cz. 1, s. 485-524 (fragmenty w „Apokryfy Nowego Testamentu” D. Rops, F. Amiot, tłum. Z. Romanowiczowa, Londyn 1955).

 

    Jeśli Świadkowie Jehowy postawiliby nam zarzut, że obecność Piotra w Rzymie oparta jest na apokryfach z II wieku, to nadmieńmy, że o obecności Piotra w literalnym Babilonie nie mówi nawet żaden apokryf z pierwszych wieków! A przecież ten rodzaj twórczości lubił uzupełniać to, co nie zostało ‘dokładnie’ opisane w Nowym Testamencie.

 

Dodatek 2. Różne Babilony

 

    Ciekawe skąd Towarzystwo Strażnica wie, o którym Babilonie mówi 1P 5:13, skoro odrzuca tradycję, a miejscowości o tej nazwie były dwie i Rzym, który tak nazywano. Oto dwa cytaty o tym:

    „Ci, którzy usiłowali dowieść, że Piotr nigdy nie był w Rzymie, próbowali rozumieć termin ‘Babilon’ dosłownie, przy czym jedni opowiadali się za sławnym Babilonem w Mezopotamii, gdzie Piotr miał rzekomo prowadzić również swoją działalność apostolską, inni zaś umiejscawiają ten Babilon w środkowym Egipcie, niedaleko Memfis, gdzie według Strabona (XVII, 1,30) istniała wojskowa placówka rzymska o nazwie Babilonia, gdzie również Piotr miałby się znaleźć pod koniec swego życia” („Św. Piotr. Życie i dzieło” bp K. Romaniuk, Katowice 1995, s. 129-130).

    „Identyfikowano ją z miastem leżącym w Mezopotamii, a znanym z historii starożytnej, zwłaszcza ze Starego Testamentu; z przedmieściem Kairu, które nosiło tę nazwę, i wreszcie z Rzymem” („Listy Katolickie. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. dr F. Gryglewicz, Poznań 1959, s. 244-245).

 

    Dodajmy tu, że wiadomo iż w Egipcie żyło wielu Żydów (tam udała się też św. Rodzina) i później chrześcijan, do których teoretycznie Piotr mógłby się udać. My dzięki Pismu Świętemu i przekazowi tradycji wiemy, że nie chodziło w 1P 5:13 ani o Babilon, o którym uczą Świadkowie Jehowy, ani o Babilon powyżej wspomniany, tylko o Rzym zwany Babilonem. Towarzystwo Strażnica nie może mieć pewności o którym Babilonie jest mowa, bo nie uznaje tradycji, lub traktuje ją wybiórczo. Wydaje się, że z tego powodu nawet nie wspomina o tym egipskim Babilonie, by nie robić tym problemem zamieszania wśród Świadków Jehowy.

 

    Inne wątpliwości na temat obecności i śmierci Piotra w Rzymie, przedstawiane przez Świadków Jehowy w pozostałych ich publikacjach i odpowiedzi na nie, patrz rozdział ‘Czy św. Piotr był w Rzymie?’ w mojej książce „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” (opublikowana na www.apologetyka.info i www.piotrandryszczak). Tu zajęliśmy się tylko tymi zarzutami, które przedstawia omawiany słownik.

    Również z powodu tego, że słownik Towarzystwa Strażnica nie porusza sprawy grobu Piotra w Rzymie, nie będziemy tu omawiać tego tematu. Odsyłamy zainteresowanych do powyżej wymienionej książki i do jej punktu 19.4., gdzie to przedstawiliśmy w polemice z poglądami Świadków Jehowy.

 

    Teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich cytowane według:

    „Antologia Literatury Patrystycznej” tłum. M. Michalski, Warszawa 1975;

    „Antologia patrystyczna” tłum. A. Bober SJ, Kraków 1965;

    „Apokryfy Nowego Testamentu. Listy i Apokalipsy Chrześcijańskie” pod red. ks. M. Starowieyskiego, Kraków 2001;

    „Św. Cyprian. Listy” tłum. O. W. Szołdrski CSsR, Warszawa 1969;

    Historia Kościelna. O Męczennikach Palestyńskich. Euzebiusz z Cezarei”, tłum. Ks. A. Lisiecki, Poznań 1924;

    „Św. Ireneusz z Lyonu. Chwałą Boga żyjący człowiek” tłum. W. Myszor, Kraków 1999;

    „Klemens Aleksandryjski, Czy człowiek bogaty może być zbawiony” przekł. ks. J. Czuj Warszawa 1953;

    „Laktancjusz. Pisma Wybrane” tłum. ks. dr J. Czuj, Poznań 1933;

    „Ojcowie Apostolscy” z serii ‘Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy’ Tom XLV, tłum. A. Świderkówna, Warszawa 1990;

    „Tertulian. Wybór Pism” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. W. Kania, Warszawa 1970;

    „Tertulian. Wybór Pism II” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. A. C. Guryn, ks. K. Obrycki, Warszawa 1983;

    „Tertulian. Przeciw Marcjonowi” tłum. O. S. Ryzner CSsR, Warszawa 1994.

 

 

 

2.6. Prymat Piotra i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica nigdy w swej krótkiej historii istnienia nie nauczało, że Piotr był „pierwszym z Apostołów”, czy chociażby „pierwszym wśród równych”. Strażnica Nr 18, 1991 s. 16 nazywając go „rzecznikiem apostołów” sugeruje nawet, że był jakby niższym od pozostałych. Dlaczego tak uważamy? Gdyż według nauki Świadków Jehowy Jezus będąc „rzecznikiem Jehowy” jest od niego niższy rangą (Strażnica Nr 12, 1998 s. 22). Wydaje się więc, że podobnie jest z Piotrem. W życiu codziennym również rzecznicy nie są urzędnikami najwyższej rangi (np. rzecznik rządu w hierarchii jest poniżej wicepremierów czy ministrów).

    Również biblijny słownik Towarzystwa Strażnica nazywa Jezusa „Rzecznikiem Jehowy” i „rzecznikiem prawdziwego Boga” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 974 i 976), a Piotra „rzecznikiem” czy „rzecznikiem apostołów” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 878; t. II, s. 375).

    Także częste podkreślanie przez Świadków Jehowy, że „apostołowie - najwyraźniej jako grono - ‘wysłali’ do nich [do Samarytan] Piotra i Jana [Dz 8:14]” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 376), wskazuje, że Piotr nie ma według nich wysokiej rangi wśród pozostałych Apostołów.

 

    Z drugiej strony zdarzało się Towarzystwu Strażnica jakby ‘wywyższać’ Piotra. Oto kilka wypowiedzi z tym związanych:

    „W natchnionym tekście zastosowano do Piotra różne określenia: Szymon, Symeon, Piotr, Szymon Piotr i Kefas; łącznie wspomniano o nim pod tymi imionami częściej niż o jedenastu pozostałych współapostołach razem wziąwszy...” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 22);

     „Jego pierwszego wymieniono wśród tych, których Jezus powołał na pełnoczasowych uczniów, a kiedy imię Piotra pojawia się obok imion tych pozostałych apostołów, zawsze nieodmiennie występuje na pierwszym miejscu - bez względu na to, czy wymienieni są wszyscy dwunastu (reszta nie zawsze w tej samej kolejności), czy tylko czterech, trzech, czy choćby dwóch apostołów” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 22);

    „Piotr z własnej inicjatywy częściej zabierał głos niż pozostała jedenastka, przy czym przemawiał bądź tylko w swoim imieniu, bądź też w imieniu całego grona” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 22);

    „Jezus też modlił się specjalnie za Piotra i polecił mu utwierdzać braci w wierze. Najprawdopodobniej Piotr był pierwszym apostołem, któremu po zmartwychwstaniu ukazał się Jezus, a później temuż Piotrowi udzielił wielokrotnego napomnienia, by pasł jego owieczki i jagnięta. I jak już wspomnieliśmy, Piotrowi powierzył Jezus klucze Królestwa” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 23);

    „W tym stanie rzeczy należało się spodziewać, że po zmartwychwstaniu Jezusa, kiedy ten już nie przebywał ze swoimi uczniami, właśnie Piotr podejmie wśród nich inicjatywę, i tak też się stało. Przewodził zarówno w sprawach dotyczących poszczególnych osób, jak i w spełnianiu zlecenia od Boga” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 23);

    „Po wniebowstąpieniu Jezusa, w okresie oczekiwania na ducha świętego, nie kto inny jak Piotr wystąpił z propozycją wybrania kogoś na miejsce Judasza. A kiedy na 120 uczniów zgromadzonych w sali na piętrze pewnego domu w Jeruzalem został wylany duch święty, widzimy Piotra przystępującego zgodnie z otrzymanym poleceniem na czele pozostałych...” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 23);

    „Wydaje się ponadto, iż Piotr miał większą moc uzdrawiania niż inni, gdyż czytamy, że nawet jego cień przyczyniał się do uleczenia” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 23);

    „Dlatego też - chociaż [Jezus] wolał apostoła Jana, którego darzył specjalnym uczuciem - udzielił wielu wspaniałych przywilejów Piotrowi” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 25);

„Widzi w jego osobie człowieka szczególnie wybranego przez Syna Bożego, wyróżnionego nieprzeciętnymi przywilejami spośród reszty apostołów...” (Strażnica Nr 9, 1970 s. 25);

    „Wkrótce potem [Jezus] uhonorował go, pozwalając mu przewodzić w dziele prowadzonym przez uczniów” („Zbliż się do Jehowy” 2002 s. 298).

 

    Po tych wszystkich wypowiedziach należy wyrazić satysfakcję, że choć czasem zdarza się Towarzystwu Strażnica uwypuklić to, co Biblia mówi o Piotrze. Warto by każdy ze Świadków Jehowy zapoznał się bliżej z tymi tekstami, a i my moglibyśmy się pod nimi podpisać, przynajmniej pod tymi przytoczonymi. Wydaje się, że trudno by było znaleźć u niekatolika równie mocno sugerujące prymat Piotra fragmenty, jak te powyższe.

 

    Pomimo niektórych powyższych wypowiedzi dowartościowujących Piotra, Towarzystwo Strażnica neguje jego prymat. Oto jego najbardziej charakterystyczne stwierdzenia o nim:

    „nie był najważniejszym apostołem”;

    „nie był masywem skalnym [opoką, skałą] (Mt 16:18)”;

    „nie był papieżem” („Skorowidz do Publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000” 2003 s. 362).

 

    Negację prymatu Piotra podtrzymuje słownik biblijny Towarzystwa Strażnica wydany w 2006 r. (ang. edycja 1988) pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” i tu zajmiemy się przedstawieniem jego opinii. Przeprowadzimy też z nim polemikę.

    W artykule tym (w drugiej części) zamieścimy też osobny rozdział pt. ‘Klucze Królestwa’, w którym omówimy między innymi zmianę w nauczaniu Świadków Jehowy. Dotyczy ona ilości kluczy Piotrowych.

 

    Na koniec tego wstępu wspomnijmy jeszcze o pewnej niekonsekwencji Towarzystwa Strażnica. Otóż choć neguje ono fakt istnienia prymatu Piotra, to jednak przynajmniej jego następców nim obdziela:

    „w okresie, gdy zesłany [Jan] przebywał na wyspie Patmos (...) w Rzymie rolę papieża odgrywał biskup imieniem Klemens, który tam urzędował w latach od 88 do 97 n.e. Po nim nastąpił Ewaryst (97-105 n.e.)” (Strażnica Nr 17, 1968 s. 9 - przypis).

    „Kolejnym autorem wczesnych prac dotyczących chrystianizmu był Klemens, uważany za ‘biskupa’ Rzymu” (Strażnica Nr 3, 1992 s. 20).

    Szkoda, że zapomniano wspomnieć o Linusie (64-79) i Anaklecie (79-90/92).

    Można by zapytać, na kim wzorowali się ci papieże? Skąd u nich „odgrywanie roli papieża”, jak to nazwie Towarzystwo Strażnica?

    Z zadowoleniem podkreślmy, że powyższe zdania mogą być dla Świadków Jehowy dobrym tematem do przemyślenia. Tym bardziej, że wcześniejsze ich publikacje przeczyły, że wymienieni byli papieżami:

    „‘The Catholic Encyclopedia’ podaje kilku papieży, którzy rzekomo nastąpili po Piotrze: św. Linus, św. Anaklet I, św. Klemens I i św. Ewaryst, przy czym ten ostatni miał rządzić około roku 99 po Chr. Apostoł Jan żył mniej więcej do roku 100 lub jeszcze dłużej. (...) Dziwna wydaje się też okoliczność, że jeszcze za życia apostoła Jana rzekomo nastąpiło po Piotrze aż czterech papieży. Gdyby już miał ktoś być jego następcą, to przede wszystkim wchodziłby w rachubę Jan, umiłowany uczeń Jezusa...” (Strażnica Nr 9, 1959 s. 22).

    Czyżby szykował się jakiś przełom w nauce Towarzystwa Strażnica, skoro dziś już uznaje się powyższych chrześcijan za papieży i to w pierwszym wieku?

 

    Wiele osób może też zadaje sobie pytania typu:

    „Dlaczego Towarzystwo Strażnica neguje prymat Piotra?”;

    „Do czego Towarzystwu Strażnica potrzebna jest ta negacja?”.

    Otóż by wskazać na Nowy Jork, jako miejsce skąd płyną dziś ‘najprawdziwsze’ nauki. Oto uzasadnienie Towarzystwa Strażnica dla tej informacji:

    „Miejscem, skąd w I wieku n.e. kierowano pracą wszystkich zorganizowanych chrześcijan, było Jeruzalem (Dzieje 15:1, 2). Dziś jest nim Brooklyn, dzielnica Nowego Jorku” (Strażnica Rok CIII [1982] Nr 23 s. 16; por. Strażnica Nr 19, 1966 s. 11).

 

Prymat Piotra

 

    1) Oto fragment biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica o imieniu ‘Piotr’:

    PIOTR (‘odłam skalny’) (...) greckie ‘Piotr’ (w Biblii określające tylko jego), odpowiadające mu semickie ‘Kefas’ (być może spokrewnione z hebr. słowem kefim [‘skały’], użytym w Hi 30:6; Jer 4:29)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 373).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż dziwne, że skoro imię ‘Piotr’ jest odpowiednikiem słowa ‘Kefas’, to dlaczego pierwsze z nich ma oznaczać tylko „odłam skalny”, a to drugie nawet „skały”. Czy nie jest to jakaś próba umniejszania ważności osoby Piotra? Ważne jest to, że Towarzystwo Strażnica podkreśliło, że tylko on nazwany jest w Biblii tym imieniem. Dodajmy jednak, że zostało ono wymyślone i wprowadzone przez Jezusa i nikt wcześniej nie posiadał takiego imienia! Jeśli Chrystus czegoś takiego dokonał, to musiało to mieć jakieś wielkie znaczenie. Tylko dla niego Chrystus wprowadził do obiegu nowe imię i mu je nadał.

    W innym miejscu swego słownika Świadkowie Jehowy podają:

    „Jezus nadał mu wtedy imię Kefas (Piotr) (Mk 3:16; Jn 1:42), mające niewątpliwie znaczenie prorocze” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 373).

    Szkoda jednak, że Towarzystwo Strażnica ‘komentując’ te prorocze znaczenie imienia Piotra ograniczyło się tylko do stwierdzenia:

    „Piotr rzeczywiście zapewniał współwyznawcom solidne oparcie, zwłaszcza po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, wzmacniał ich bowiem i pokrzepiał pod względem duchowym...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 373).

    Nadanie Szymonowi nowego imienia „Piotr” w Mt 16:18 staje się znakiem jego szczególnego powołania (tak jak zmiana Abram na Abraham - Rdz 17:5). Tak jak Abraham jako protoplasta Izraela został nazwany „skałą” (Iz 51:1-2), tak też Piotr mógł być określony terminem „Skała”, jako protoplasta Izraela duchowego (por. J 21:15-17). Słownik Towarzystwa Strażnica sam uczy, że „skałą” z Iz 51:1 jest Abraham:

    „Do kamieniołomu i wykonywanej w nim pracy nawiązuje sugestywna metafora, którą posłużył się Jehowa za pośrednictwem Izajasza (Iz 51:1). Jak wynika z kontekstu, ‘skałą’ najwyraźniej był Abraham, praojciec Izraelitów...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1055).

    Widzimy więc, że jeśli Abraham mógł być „skałą”, to i Piotra imię mogło do niej nawiązywać, a nie do „odłamu skalnego”.

    Więcej o znaczeniu imienia „Piotr” powiemy poniżej (pkt 3), gdy omawiać będziemy hasło słownikowe ‘MASYW SKALNY’.

 

    Ciekawym stwierdzeniem słownika jest też zdanie:

    „W Ewangeliach utrwalono więcej wypowiedzi Piotra niż któregokolwiek innego apostoła” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 374).

    Szkoda, że Towarzystwo Strażnica nie napisało dlaczego Ewangeliści zanotowali najwięcej wypowiedzi Piotra, skoro uważa, że on w niczym nie był ważniejszy od pozostałych Apostołów. Czyżby tylko przez przypadek jego cytowano najczęściej?

 

    Również interesującymi fragmentami ze słownika Świadków Jehowy są następujące teksty:

    „On i Jan są jedynymi apostołami wymienianymi potem z imienia w Dziejach Apostolskich, nie licząc krótkiej wzmianki o straceniu ‘Jakuba, brata Jana’ - trzeciego z apostołów będących najbliższymi towarzyszami Jezusa (Dz 12:2). Piotr był chyba szczególnie znany z dokonywania cudów (Dz 3:1-26; 5:12-16; por. Ga 2:8) (...) Być może jeszcze w tym samym roku (36 n.e.) do Jerozolimy zawitał Paweł - po raz pierwszy jako nawrócony chrześcijanin i apostoł. Udał się tam, żeby ‘odwiedzić Kefasa’, czyli Piotra, u którego zatrzymał się 15 dni” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 375).

    Żałować należy, że wymienione epizody nie mają dla Towarzystwa Strażnica żadnego głębszego znaczenia. Dla nas są to kolejne fakty, które ukazują Piotra ponad pozostałymi Apostołami.

 

    2) Oto kolejne słowa Towarzystwa Strażnica o Piotrze:

    „Z całej tej relacji wyraźnie wynika, że chociaż Piotr był wybitnym i szanowanym członkiem zboru, nie sprawował wśród apostołów prymatu, tzn. nie górował nad nimi pozycją ani urzędem. Kiedy np. działalność Filipa wśród Samarytan przyniosła owoce, apostołowie - najwyraźniej jako grono - ‘wysłali’ do nich Piotra i Jana (Dz 8:14)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 376).

 

    Cóż powiemy o tych słowach? Otóż najpierw powiedzmy kilka zdań o „wysłaniu Piotra i Jana” (Dz 8:14). Warto by na początek zapytać, jak Świadkowie Jehowy godzą to, że „Kefas i Jan uważani za filary” (Ga 2:9) mogli zostać tak zwyczajnie „posłani”? Zauważmy, że zostali oni ‘posłani’ przez „Apostołów” (Dz 8:14), a więc również przez samych siebie, stanowiąc wśród nich „filary” (Ga 2:9). Widać z tego, że to oni sami mieli duży i zapewne decydujący wpływ na swoją misję.

    Zarzut Towarzystwa Strażnica i innych atakujących pozycję Piotra byłby uzasadniony, gdyby było pewne, że inni Apostołowie wysłali Piotra i Jana w sposób autorytatywny, nakazując im iść do Samarii. Wynikałoby też z tego, że Piotr i Jan jako ‘posłani’ byli podwładnymi pozostałych Apostołów, a z tym pewnie Świadkowie Jehowy nie godzą się. Piotr jednak poszedł zapewne do Samarii ulegając radzie i prośbie Apostołów. Oni też zrozumieli, że Piotr z powodu wyższego autorytetu będzie najodpowiedniejszym do tej misji i dlatego pewnie prosili go, by się jej podjął, a on zgodził się (por. inna misja obu - Łk 22:8). To, że Piotr i Jan w Ga 2:9 nazwani są „filarami” Kościoła potwierdza, że byli najbardziej odpowiednimi osobami do tej misji.

    Z Biblii nie wynika, że zawsze wysyłający posiadają wyższy autorytet czy stanowisko niż posłani. Warto prześledzić kilka przykładów: J 1:19, 18:24, Dz 17:10, 14. Ciekawy jest fragment w którym „bracia wysłali Pawła i Sylasa do Berei” (Dz 17:10), co pewnie nie oznacza, że wysyłający przewyższali w czymś Apostoła narodów.

 

    Oto wypowiedź jednego z komentarzy biblijnych o posłaniu Piotra, nawiązująca do tradycji Izraela:

    „‘Wysłanie’ Piotra w niczym nie podważa jego najwyższej godności w Kościele, i rozumieć to należy w tym samym znaczeniu, w jakim Żydzi ‘wysłali’ najwyższego kapłana Izmaela do Rzymu (Antiq 20, 8, 11 [„Dawne Dzieje Izraela” J. Flawiusza (†98)]), chociaż był ich zwierzchnikiem religijnym o dużych wpływach politycznych” („Dzieje Apostolskie. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. E. Dąbrowski, Poznań 1961, s. 293).

 

    Również pisarze wczesnochrześcijańscy używali podobnej terminologii związanej z „posłaniem”. Oto przykład z pisma Ignacego Antiocheńskiego (†107):

    „Tak właśnie postąpiły już Kościoły sąsiednie, które posłały jedne - swoich biskupów, inne zaś - kapłanów i diakonów” („Do Kościoła w Filadelfii” 10:2).

 

    Przypomnijmy pierwsze cytowane powyżej słowa Towarzystwa Strażnica: „chociaż Piotr był wybitnym i szanowanym członkiem zboru, nie sprawował wśród apostołów prymatu, tzn. nie górował nad nimi pozycją ani urzędem”.

    Trochę zadziwia te stwierdzenie, gdyż jak wiemy Świadkowie Jehowy zawsze podkreślają, że to tylko Piotr użył kluczy Królestwa, o czym powiemy w drugiej części naszego artykułu. Otworzył w ten sposób drogę do Królestwa Żydom, Samarytanom i poganom. Oto jedno z ich zdań:

    „Kiedy więc Jezus wspomniał Piotrowi o ‘kluczach’, dał do zrozumienia, że apostoł ten będzie miał przywilej zainicjować program nauczania, który otworzy przed innymi szczególne możliwości związane z Królestwem niebios” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1103).

    Wymieniliśmy też, w punkcie pierwszym, kilka akcentów ze słownika Świadków Jehowy, a dotyczących wiodącej roli Piotra. Wspominaliśmy także o niej we wprowadzeniu tego artykułu, cytując np. Strażnicę Nr 9, 1970 s. 22-25.

 

    Wydaje się jednak, że choć Towarzystwo Strażnica odrzuca prymat Piotra, to jednak wprowadza zastępczo „przewodniczenie” innych Apostołów. Oto fragment z jego słownika:

    „Wygląda na to, że po śmierci apostoła Jakuba ciału kierowniczemu przewodniczył [appears to have presided in the governing body - wg ang. ed. 1988, t. I, s. 129] uczeń Jakub, przyrodni brat Jezusa. (...) Jakub (nie jeden z ‘dwunastu’ - ani syn Zebedeusza, ani syn Alfeusza - lecz przyrodni brat Jezusa)...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 95).

    W innej publikacji podano, że „funkcję przewodniczącego pełnił Jakub, który w chwili śmierci Jezusa nie był nawet jego uczniem” (Strażnica Nr 5, 1994 s. 6).

    Widzimy więc, że zamiast prymatu Piotrowego mamy przedstawione dwa ‘prymaty’ Jakubów. Czy to nie jest „górowanie nad pozostałymi pozycją czy urzędem”, jak to zwą Świadkowie Jehowy? Nie wiadomo też jak Towarzystwo Strażnica cytowane zdania godzi z innym:

    „Nie ma dowodów na to, by którykolwiek z nich zyskał prymat w utworzonym zborze chrześcijańskim (zob. PIOTR)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 94).

    Mało tego, dziwne że Towarzystwo Strażnica uważa, iż dwunastu Apostołom, których wybrał osobiście Jezus (prócz Macieja), przewodniczył ktoś, kto ani nie należał do „Dwunastu”, ani nawet nie był Apostołem, jak Paweł!

    Ciekawe też, że jedna z dawniejszych publikacji Towarzystwa Strażnica jednak nadawała Piotrowi, pewnie ‘rotacyjnie’ i „od święta”, funkcję przewodniczącego:

    „Ze sprawozdania zamieszczonego w Dziejach Apostolskich wynika, że zapewne apostoł Piotr przewodniczył ciału kierowniczemu w świątecznym dniu Pięćdziesiątnicy roku 33 n.e., zaś w późniejszym okresie jako przewodniczący pewnego razu wystąpił uczeń Jakub, przyrodni brat Jezusa Chrystusa” (Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 7 s. 18).

 

    Poniżej przedstawimy inne fakty biblijne, dotyczące roli Piotra w pierwotnym Kościele.

    Prymat Piotra uwidoczniony jest szczególnie po wniebowstąpieniu Chrystusa. Wcześniej był przez Niego zapowiedziany (Mt 16:18-19), ale z racji obecności Jezusa z Apostołami nie był w pełni przez Piotra sprawowany.

    Chrystus nigdy nie zaprzeczył, że któryś z Apostołów będzie przewodniczył reszcie. Potwierdził to nawet, ale i odpowiednio uwarunkował: „największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa” Łk 22:26.

    Nie są żadnym argumentem przeciw Piotrowi słowa „A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym” (Mt 20:27) i „Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy” Łk 22:24. Piotr nie przywłaszczył sobie sam pierwszeństwa lecz nadał mu je Chrystus (Mt 16:18-19, J 21:15-17), a opisał to po latach Mateusz, nazywając go „pierwszym” Mt 10:2.

    Nie istnieje też w Biblii stwierdzenie, że wszyscy Apostołowie są równi z Piotrem. Owszem jest nakaz, że mają być braćmi (Mt 23:8), ale i wśród braci rodzonych pierworodny syn był ważniejszy od pozostałych. Ciekawostką jest fakt, że Towarzystwo Strażnica w swej Biblii w 1Krn 23:19-20 synów pierworodnych nazywa „głowami”.

    Prezbiterzy także są braćmi wobec pozostałych wiernych, a jednak przewodniczą kościołom lokalnym, czyli są wyżsi w hierarchii.

    Liczba 12-tu Apostołów również nawiązuje do 12-tu plemion Izraela, wśród których jedno (Lewiego) było najbardziej uprzywilejowane, bo otrzymywało od wszystkich dziesięcinę (Lb 18:21, 35:2, Joz 21:1-3). Podobnie uprzywilejowaniem darzy się Piotra, jednego z Dwunastu.

 

    Oto fakty przewodnictwa Piotra po zmartwychwstaniu Jezusa:

    Jego pierwszego powiadomiono o zmartwychwstaniu Pana (J 20:2);

    Jemu, pierwszemu z Apostołów, ukazuje się Jezus zmartwychwstały (1Kor 15:5, Łk 24:34);

    On wymieniony jest na pierwszym miejscu w spisie Apostołów w Dziejach Apostolskich (Dz 1:13);

    On decyduje o wyborze dwunastego Apostoła i jest odróżniony od 120 osób (Dz 1:15);

    On przemawia w Zielone Świątki w imieniu Kościoła i jest ‘odróżniony’ od „Jedenastu” (Dz 2:14);

    Żydzi zapytali „Piotra i pozostałych Apostołów” (Dz 2:37) i on w imieniu swoim i innych udzielił im odpowiedzi na pytanie (Dz 2:38-39);

    On pierwszy po zesłaniu Ducha Świętego uzdrawia (Dz 3:6), będąc wymieniony z imienia, choć o innych ogólnie też jest mowa (Dz 2:47);

    On wygłasza drugą mowę po zesłaniu Ducha Świętego (Dz 3:12);

    On broni Kościoła przed Sanhedrynem (Dz 4:8);

    On przemawia w imieniu i w obecności innych Apostołów (Dz 5:2-3);

    On kieruje pierwszą gminą chrześcijańską, gdy trzeba podjąć konkretną decyzję (Dz 5:3-9);

    Jego cień uzdrawia (Dz 5:15);

    On ponownie przemawia przed Sanhedrynem będąc odróżniony od pozostałych Apostołów („odpowiedział Piotr i Apostołowie” Dz 5:29);

    On „odwiedzał wszystkich” (Dz 9:32);

    Jego, spośród Dwunastu, cuda uzdrawiania (Dz 9:34) i wskrzeszania (Dz 9:40) zostały opisane;

    On dostaje wizję dotyczącą ewangelizowania pogan i wygłasza kolejne mowy (Dz 10:9, 34, 44, 11:4);

    On decyduje o ochrzczeniu pierwszego poganina (Dz 10:47-48);

    Tylko jemu z Apostołów złożono pokłon, choć tego nie chciał (Dz 10:25-26);

    Jego, uważanego za przywódcę Apostołów, nakazał Herod aresztować (Dz 12:2);

    Do niego skierował swe kroki nawrócony Paweł (Ga 1:18), a Jakuba tylko wspomniał (Ga 1:19);

    On „po długiej wymianie zdań przemówił” (Dz 15:7) do pozostałych Apostołów i starszych podczas Soboru Jerozolimskiego;

    On powiedział do Apostołów i starszych (Dz 15:6), że „Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii” (Dz 15:7);

    Po nim dopiero przemawiał na Soborze Jerozolimskim Jakub, będący biskupem Jerozolimy (Dz 15:13 por. Dz 12:17, 21:17-18, Ga 1:18-19), który nawet powołał się na Piotra na początku swej mowy (Dz 15:14);

    On jest odróżniony od pozostałych uczniów i Apostołów („apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas” 1Kor 9:5);

    On został wyróżniony jako Apostoł obrzezanych (Ga 2:8), choć i Jakub i Jan też mieli misję wśród Żydów (Ga 2:9);

    Od niego, Jakuba i Jana Paweł otrzymuje misję głoszenia wśród pogan (Ga 2:9);

    Jemu, a nie innym, zwraca uwagę Paweł (inni łącznie z Barnabą brali w tym udział), gdy postąpiono „nieszczerze” (Ga 2:13). Piotra upomniano, bo miał on wpływ na innych, przez co widać też jego prymat. Tertulian (ur. 155) słusznie napisał o tym, że „był to błąd postępowania a nie przepowiadania” („Preskrypcja przeciw heretykom” 23);

    On, jako Apostoł (1P 1:1) i „współstarszy”, czuje się upoważniony upominać innych starszych („was napominam” 1P 5:1 NP por. ks. Kow.).

    On występując obok innych Apostołów wymieniany jest jako pierwszy. Wyjątek pozorny od tej reguły to Ga 2:9: „Jakub, Kefas i Jan uważani za filary”. Jednak Kodeks D ma w tym przypadku kolejność „Piotr, Jakub i Jan”. Jakub był biskupem Jerozolimy (Dz 21:17-18, 12:17 por. Ga 1:18-19), więc zapewne dlatego wymieniając te miasto (Ga 2:1) wspomniano o nim na pierwszym miejscu. Kiedy indziej Piotr wymieniany jest zawsze jako pierwszy (Dz 3:1-4, 11, 4:13, 19, 8:14, Łk 22:8). To, że wszyscy trzej Apostołowie są „filarami” nie musi oznaczać ich równości. Wszystkich zwycięzców Chrystus uczyni „filarami w świątyni Boga” (Ap 3:12), co nie oznacza ich równych zasług w pracy Pańskiej.

 

    Owszem wiele decyzji Kościoła jest też podejmowanych kolegialnie (np. Dz 6:2, 6, 8:14, 15:22), ale często udział w nich Piotra jest szczególnie podkreślany (Dz 8:14, 20, 15:7). Początkowo jednak on decydował o wszystkim, ale z czasem, gdy Kościół rozrastał się, przekazywał wiele spraw gronu Apostolskiemu, czy poszczególnym ustanawianym starszym w gminach chrześcijańskich.

 

    Dzieje Apostolskie ukazują Piotra, (jak Ewangelie Chrystusa), jako działającego jak Jezus, od Niego czerpiącego moc:

    Dz 3:1-11 por. J 9:1-7;

    Dz 5:15 por. Mt 14:36;

    Dz 5:16 por. Mk 1:34, 6:55;

    Dz 9:34 por. Mk 2:11-12;

    Dz 9:40 por. Mk 5:41.

 

    Również podczas ziemskiej pielgrzymki Chrystusa Piotr ukazywany jest w Ewangeliach jako szczególnie wybrany i ten, który ma poprowadzić Kościół po wniebowstąpieniu Pana:

    On zostaje jako pierwszy powołany na Apostoła, wraz ze swym bratem (Mt 4:18-19);

    Jego, jako pierwszego, wymieniają wszystkie spisy Apostołów (Mt 10:2, Mk 3:16, Łk 6:14, J 21:2, Dz 1:13);

    Jego tekst Mt 10:2 nazywa „pierwszym” wśród Apostołów. Nie jest napisane o innych Apostołach np. „drugi Andrzej”, „trzeci Jakub” itd. (por. Mt 22:25-26, Ap 4:7, 16:2-17), lecz tylko „pierwszy Szymon zwany Piotrem” Mt 10:2. Widać, że Mateusz przekazał nam fakt przodownictwa Piotra wśród pozostałych Apostołów, w czasie gdy pisał Ewangelię;

    On zawsze wymieniany jest z imienia, choć inni uczniowie występują często anonimowo (J 13:5-6, 18:15, 20:2, 21:2, Mk 1:36, 16:7);

    Jego dom jest pierwszym z domów apostolskich nawiedzonych przez Jezusa (Mk 1:29);

    Z jego łodzi naucza Chrystus (Łk 5:2-3);

    Jego najczęściej poucza i sprawdza Chrystus, przygotowując do pasterzowania (Mt 14:29, 26:34-35, Łk 5:4-5);

    Jemu nakazuje ponawianie „połowu” ludzi (Łk 5:4-5, 10);

    On w imieniu Apostołów zwraca się do Chrystusa, gdy mają wątpliwości (Mt 15:15, 19:27, 18:21, 16:15-16, Łk 12:41, J 6:68);

    Do niego bezpośrednio zwraca się Chrystus, choć sprawa dotyczy też innych (Mt 26:40, Mk 14:37);

    On najczęściej odpowiada na pytania Chrystusa kierowane do wszystkich (Mt 16:15-16, Łk 8:45). Gdy Jezus stawia pytania dotyczące ogółu ludzi odpowiadają Apostołowie („A oni odpowiedzieli” Mt 16:14) ale w imieniu Apostołów odpowiada Piotr („Odpowiedział Szymon Piotr” Mt 16:16);

    Nazwanie Andrzeja „bratem Szymona Piotra” w J 1:40, choć Piotr wcześniej w tej Ewangelii nie występuje, wskazuje na wielki autorytet tego drugiego. Zawsze Andrzej zwany jest bratem Piotra, a nie odwrotnie (Mt 4:18, J 6:8);

    On z Jakubem i Janem byli uprzywilejowani u Pana, ale Piotr występuje w ich imieniu, gdy wypada i trzeba coś powiedzieć (Mt 17:1, Mk 5:37, 14:37, 9:2, 5, 13:3, 14:33, Łk 8:51, 9:28);

    Do niego, a nie innych Apostołów przychodzą poborcy po podatek za Pana (Mt 17:24). Jezus płaci go za siebie i za Piotra (Mt 17:27), a nie za innego Apostoła;

    Tylko „imiennie” o Piotrze powiedział Jezus, że jest błogosławionym i tylko jemu rzekł, że to co wie on o Nim objawił mu Bóg (Mt 16:17);

    On otrzymuje od Jezusa nowe imię „Piotr”, pochodzące od skały lub oznaczające nawet „opokę” (Mt 16:18);

    Tylko on otrzymuje klucze do Królestwa Niebieskiego od Chrystusa i jako pierwszy władzę związywania i rozwiązywania (Mt 16:19). Użyte w tym wersecie słowo „cokolwiek” ukazuje powagę misji Piotra. Por. „cokolwiek” dotyczące Jezusa (J 2:5);

    Jemu nakazuje Jezus utwierdzanie braci w wierze i za niego szczególnie się modli (Łk 22:32);

    Od niego szczególnie domaga się Chrystus czuwania (Mk 14:37);

    Jemu, Najwyższy Pasterz, przekazuje pasterzowanie (J 21:15-17);

    Od niego oczekuje Chrystus miłości większej niż od innych Apostołów (J 21:15);

    Tylko jemu Chrystus na koniec powiedział: „Ty pójdź za Mną” (J 21:22), co się w pełni zrealizowało, gdy Piotr oddał życie na krzyżu (J 21:19 por. J 18:32, 13:33);

    Tak zwane krótkie zakończenie Ewangelii Marka zamieszczone w Biblii Towarzystwa Strażnica ukazuje też pierwszeństwo Piotra: „tym, którzy byli wokół Piotra”; patrz też „Wszystko zaś przykazane (tym) wokół Piotra...” („Grecko-polski Nowy Testament wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi” tłum. ks. prof. dr hab. R. Popowski SDB, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993).

 

    Nowy Testament wyróżnia Piotra spośród uczniów i Apostołów Jezusa:

    „Pospieszył za Nim Szymon z towarzyszami” (Mk 1:36);

    „I jego [Piotra] i jego wszystkich towarzyszy (...) jak również Jakuba i Jana” (Łk 5:9-10);

    „Piotr i towarzysze” (Łk 9:32);

    „Powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi” (Mk 16:7);

    „Piotr w obecności (...) 120 osób” (Dz 1:15);

    „Piotr razem z Jedenastoma” (Dz 2:14);

    „Zapytali Piotra i pozostałych Apostołów” (Dz 2:37);

    „Odpowiedział Piotr i Apostołowie” (Dz 5:29);

    „Apostołowie i starsi (...) przemówił do nich Piotr” (Dz 15:6-7).

 

    Słownik Towarzystwa Strażnica nie mówi całej prawdy o Piotrze, odbierając mu jego właściwe miejsce w Kościele. Niesłusznie też przeciwstawia mu Jakuba czy Pawła, który sam określał siebie jako najmniejszego wśród Apostołów (1Kor 15:8-9).

 

    3) Oto fragment biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica o terminie „skała”, którą ono nazywa „masywem skalnym”:

    MASYW SKALNY. Odpowiednik greckiego słowa petra (rodz. żeński), które oznacza litą skałę, opokę (Mt 7:24, 25; 27:51, 60; Łk 6:48; 8:6, 13; Obj 6:15, 16) - w odróżnieniu od petros (wyraz rodz. męskiego, oddawany jako imię własne Piotr), dosłownie ‘kamień; odłam skalny’. Wyraźnie stąd wynika, że gdy Jezus rzekł: ‘Tyś jest Piotr, a na tym masywie skalnym [‘opoce’, Bp, Bw] zbuduję mój zbór’, nie posłużył się synonimami (Mt 16:18). Różnica ta jest widoczna także w przekładzie aramejskim (syryjskim), w którym i ‘Piotr’, i ‘masyw skalny’ oddano przez ki’fa’, lecz imię apostoła poprzedzono męskim zaimkiem osobowym hu, a w drugim wypadku użyto żeńskiego zaimka wskazującego hade’.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1269).

 

    Cóż powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż nie widzimy nic dziwnego w tym, że imię Petros jest rodzaju męskiego, a skała, czyli petra, jest rodzaju żeńskiego. Trudno przecież by Piotra nazwać wprost petra, skoro to rodzaj żeński, a on jest mężczyzną. W związku z tym nie ma powodu by odrzucać to, że słowa petros i petra są synonimami.

    Ciekawe, że Towarzystwu Strażnica nie przeszkadza to, że Skała, którą oni identyfikują z mężczyzną Jezusem, jest rodzaju żeńskiego. Natomiast zawadza mu, że Piotr miałby być Skałą.

    Zastanawiające jest, czemu w języku polskim skałę rodzaju żeńskiego Towarzystwo Strażnica zamieniło na „masyw skalny” (ang. rock-mass) rodzaju męskiego? Czyżby dlatego, by pasowało to bardziej do jego koncepcji, że Jezus jako mężczyzna może być nazwany „masywem”?

 

    Oto jeszcze porównanie tekstu Świadków Jehowy ze słowami z oryginału:

    „Tyś jest Piotr, a na tym masywie skalnym zbuduję mój zbór”;

    „Ty jesteś Petros, a na tej petra zbuduję Kościół mój”.

    Sami oceńmy, czy występują synonimy w drugim tekście. Natomiast w fragmencie Towarzystwa Strażnica zrobiono wszystko, by nikt synonimów nie zauważył. Jeśli zaś o tym, że dwa słowa są synonimami ma świadczyć jednakowy rodzaj np. męski, to wtedy rzeczywiście przekład Świadków Jehowy sam wskazuje na to, że Piotr i masyw skalny to wyrazy bliskoznaczne, bo oba są tego samego rodzaju (męskiego).

 

    Jeśli imię Piotr nie miałoby żadnego głębszego znaczenia w tym wersecie, to czemu Jezus dał Apostołowi imię związane ze skałą? Czemu nikt inny nie otrzymał tego imienia, choć wszyscy inni „niby żywe kamienie” mieli tworzyć Kościół (1P 2:5)?

    Jeżeli imię Piotr-Kefas pochodzi od skały (kefy), a Jezus w Mt 16:18 wskazywałby na siebie jako Skałę (kefę), to po co by była tworzona tak niejasna sytuacja, w której dwie osoby byłyby nazywane identycznie czy podobnie? Chrystus powiedziałby wprost Piotrowi „na sobie samym wybuduję Kościół” i nie nadawałby Szymonowi imienia związanego ze skałą czy chociażby kamieniem.

    Interesujące rozwiązanie kwestii imienia Piotra przedstawił w swym przekładzie Mt 16:18 laicki znawca greki W. Witwicki, który określił go słowem „Skałosz”, a więc ten, którego imię pochodzi od skały („Dobra Nowina według Mateusza i Marka” W.Witwicki, Warszawa 1958).

    Ciekawe z którego miejsca Biblii Towarzystwo Strażnica wie, że imię Petros oznacza „dosłownie ‘kamień; odłam skalny’”? Przecież imię to nie istniało, zanim Jezus je wprowadził do obiegu. On zaś stosował je w formie semickiej Kefas, które jak samo Towarzystwo Strażnica stwierdza, pochodzi od kefy - skały. Przypomnijmy te słowa z innej strony omawianej publikacji:

    PIOTR (‘odłam skalny’) (...) greckie ‘Piotr’ (w Biblii określające tylko jego), odpowiadające mu semickie ‘Kefas’ (być może spokrewnione z hebr. słowem kefim [‘skały’], użytym w Hi 30:6; Jer 4:29)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 373).

    Najbardziej znany w Polsce słownik grecko-polski Nowego Testamentu, choć nie tłumaczy wprost imienia Petros, to jednak dokonuje tego pod hasłem Kefas:

    „Kefas, przydomek Szymona Piotra, oznaczający skałę, opokę: J 1,42; 1 Kor 1,12; 3:22; 9:5; 15:5; Ga 1,18; 2,9.11.14” („Wielki Słownik Grecko-Polski Nowego Testamentu” ks. R. Popowski SDB, Warszawa 1995).

    Inny słownik biblijny pod hasłem ‘Piotr (św.)’ podaje:

    „gr. Petros: ‘skała’, zmaskulinizowana postać rzeczownika petra: ‘skała’, odpowiednik przydomku Kephas, będącego zhellenizowaną formą aramejskiego kepha: ‘skała’” („Słownik Nowego Testamentu” X. Leon-Dufour SJ, przekład bp K. Romaniuk, Poznań 1986).

    Jeśli więc imię Petros pochodzi od słowa Kefas, a te oznacza skałę, to jak imię Piotr miałoby pochodzić od kamienia, jak uczy słownik Towarzystwa Strażnica? Świadkowie Jehowy sami powinni odpowiedzieć sobie na te pytanie.

    Towarzystwo Strażnica zdaje się choć częściowo potwierdzać, za pewnym słownikiem, że słowo Petros może oznaczać skałę, a nie tylko kamień:

    Petros oznacza fragment skały, oddzielny głaz lub kamień...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 725).

    Ale i biblijnie potrafi ta organizacja wskazać na to, że imię Piotr wywodzi się od skały:

    „W przypowieści Jezusa o siewcy miejsca skaliste, na które padła część ziaren, określono greckim przymiotnikiem petrodes - spokrewnionym z rzeczownikiem petros (Mt 13:3-5, 20). Ów rzeczownik jest także używany jako imię własne Piotr (Jn 1:42)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 725).

    Widać z tego, że choć ‘coś’ wspólnego ze skałą ma według Świadków Jehowy imię Piotr.

 

    Jeśli chodzi o zmianę rodzaju męskiego na żeński (petros i petra) w Mt 16:18, to podobny fakt ma miejsce np. w 1P 2:8 („kamień [lithos - rodzaj męski] upadku i skała [petra - rodzaj żeński] zgorszenia”), gdzie dokonano jej wobec Jezusa. W związku z tym, w stosunku do Piotra też było to możliwe. Mało tego, nawet gdyby uznać postulat Towarzystwa Strażnica, że imię Petros to „kamień”, to widać, że Chrystus nazwany został wymiennie „kamieniem” i „skałą”. Dlatego również Piotr mógłby być zarówno „kamieniem” (petros), jak i „skałą” (petra) w Mt 16:18.

    Wydaje się też, że gdyby Chrystus chciał nazwać Szymona „kamieniem”, to zastosowałby pochodną od słowa lithos - kamień, a nie od petra. Nie użyłby też imienia Kefas (J 1:42), które tylko z kefą-skałą jest łączone.

 

    Następnie, jak widzieliśmy, Towarzystwo Strażnica mówi o języku aramejskim: „‘Piotr’, i ‘masyw skalny’ oddano przez ki’fa’, lecz imię apostoła poprzedzono męskim zaimkiem osobowym hu, a w drugim wypadku użyto żeńskiego zaimka wskazującego hade’.”.

    Otóż cóż w tym dziwnego, że aramejskie imię Piotra (ki’fa’) poprzedzono „męskim zaimkiem osobowym hu”? Raczej byśmy wyrażali zdziwienie, gdyby tam był inny zaimek, a on był mężczyzną. To samo dotyczy skały (ki’fa’). Ale to, że termin ki’fa’ jest identyczny dla Kefasa, jak i dla skały, dla Towarzystwa Strażnica nie ma już żadnego znaczenia, a dla nas owszem, jest to bardzo ważne! Wskazuje nam bowiem to, że analogicznie należy potraktować słowa petros i petra.

 

    Z jeszcze innego powodu, skałą z drugiej części tekstu Mt 16:18, nie może być Chrystus. Otóż Jezus jest tu „Budowniczym” („zbuduję Kościół mój”), a nie fundamentem i takim terminem określa Go też Apostoł Paweł: „O tyle nawet większej czci godzien jest od Mojżesza, o ile większą cześć od domu ma jego budowniczy” Hbr 3:3.

 

    Powiedzmy też kilka słów o niekonsekwencji Towarzystwa Strażnica. Otóż w Mt 16:18, w swej Biblii, zmieniło ono tradycyjne określenia „opoka”, „skała” na „masyw skalny”, natomiast w Hi 30:6 i Jr 4:29, gdzie pada w Septuagincie również termin petra, oddało go słowem „skała” (także Wj 17:6).

    W kolejnym miejscu Towarzystwo Strażnica nazwało Boga „skałą” (Iz 8:14; w Septuagincie petra), a Jezusa „masywem skalnym” (1P 2:8; w grece petra). Dziwne to, bo jest to ten sam werset.

    Również w 2Sm 22:2 Biblia Świadków Jehowy zwie Boga „skałą”, choć w Septuagincie pada tu słowo petra. To samo dotyczy Abrahama (Iz 51:1-2).

    Czyżby używanie przez Towarzystwo Strażnica w Nowym Testamencie określenia „masyw skalny” jest jakimś specjalnym zabiegiem, który ma zneutralizować termin „skała” stosowany przez nas względem Piotra?

 

    Tu uzupełnijmy nasz temat o starsze publikacje Towarzystwa Strażnica, które uznawały, że imię Piotr oznacza „opokę”:

    „A Jać też powiadam, żeś ty jest Piotr [petros - kamień, opoka]; a na tej opoce zbuduję kościół mój [petra - skała, wielka podstawowa opoka prawdy, którą przed chwilą wyznałeś]” („Nowe Stworzenie” 1919 s. 263-264).

    „Imię twoje [‘Petros’] znaczy ‘opoka’ (skała), a na owej opoce [greckie ‘petra’] to jest na sobie samym (...) zbuduję kościół mój” („Religia zbiera wicher” 1944 s. 38).

    Wydaje się, że dopiero około roku 1950-go Świadkowie Jehowy zaczęli negować to, że imię Piotr oznacza opokę, choć zawsze uważali iż opoką w drugiej części Mt 16:18 jest Jezus. Wtedy to w swej angielskiej Biblii wprowadzili termin rock-mass (masyw skalny). Przykładowo tak nauczała już ang. Strażnica z 15.10 1955 r. s. 612, a za nią jej polski odpowiednik:

    „Mówię ci: Ty jesteś Piotr /po grecku: - ‘kamień’, wyraz rodzaju męskiego/, a na tym masywie skalnym /po grecku: - dosłownie ‘lita skała, opoka’, wyraz rodzaju żeńskiego/ zbuduję mój zbór” (Strażnica Nr 9, 1959 s. 18).

    Mało tego, jedna z publikacji Towarzystwa Strażnica, nawet wbrew ich słownikowi, twierdzi, iż imię Kefas oznacza kamień:

    „Piotr, którego też zwano Kefasem, co znaczy ‘kamień’” (Strażnica Rok CVII [1986] Nr 5 s. 15; por. ang. Strażnica 1.1 1986 s. 18 „Cephas, meaning ‘a stone’.”).

 

    W drugiej części artykułu będziemy kontynuować naszą polemikę ze słownikiem „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

    Zamieścimy też w niej źródła tekstów wczesnochrześcijańskich, które cytujemy w całym artykule.

 

 

 

2.7. Prymat Piotra i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu, na jego początku, przytoczyliśmy kilka wypowiedzi Towarzystwa Strażnica dowartościowujących Piotra, oraz takie, które nazywają go „rzecznikiem”.

    Wspomnieliśmy też o pewnej niekonsekwencji Świadków Jehowy, którzy choć negują fakt istnienia prymatu Piotra, to jednak przynajmniej jego następców z I wieku nim obdzielają.

    Później, w trzech punktach, przeprowadzaliśmy polemikę ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006), którą tu będziemy kontynuować.

    W artykule tym (na końcu) zamieścimy też osobny rozdział pt. ‘Klucze Królestwa’, w którym omówimy między innymi pewną zmianę w nauczaniu Świadków Jehowy. Dotyczy ona ilości kluczy Piotrowych.

 

Prymat Piotra

 

    1) Oto fragment ze słownika Towarzystwa Strażnica o „masywie skalnym”, o którym pisaliśmy też w pierwszej części tego artykułu:

    „Również apostołowie nie uważali, jakoby mianem ‘masywu skalnego’ czy ‘opoki’ Jezus określił Piotra. Świadczy o tym okoliczność, że później sprzeczali się, kto z nich jest największy (Mk 9:33-35; Łk 22:24-26). Taki spór byłby bezpodstawny, gdyby Piotrowi przysługiwał prymat jako ‘opoce’, na której miał być zbudowany zbór” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1269-1270).

 

    Co powiemy o tym fragmencie? Otóż nie wiadomo czemu Towarzystwo Strażnica uważa, że to iż Piotr posiadałby prymat miałoby zapobiec sporom o to, kto jest największy. Kłótnie o władzę, pierwszeństwo i wpływy bywają i wśród równych sobie i wśród ludzi różnych szczebli hierarchii.

    Przykładem biblijnym może być Diotrefes, „który pragnie być pierwszym wśród nich, nie przyjmuje nas” (3J 9). Człowiekowi temu, jak widać, nie dość że w swej gminie zachciało się być pierwszym, to na dodatek stawiał się wyżej nad Apostoła Jana, którego ignorował i krytykował (3J 10).

    Znany jest też przypadek chęci uzyskania „przywileju pierworodztwa” przez Jakuba od Ezawa (Rdz 25:29-34). Przypomnijmy tylko, że syn pierworodny stał wyżej w hierarchii rodzinnej od pozostałych braci, bo stawał się dziedzicem tego co należało do ojca i otrzymywał specjalne błogosławieństwo (Rdz 27:29, Hbr 12:16). W związku z tym moglibyśmy użyć podobnego sformułowania jak Towarzystwo Strażnica:

    „Taka chęć pozyskania pierwszeństwa przez Jakuba byłaby bezpodstawna, gdyby Ezawowi przysługiwał przywilej pierworodztwa, poprzez który stawał się dziedzicem”.

    A jednak Jakub, będąc mniej znaczącym synem, zapragnął stanąć ponad bratem, który był wyżej w hierarchii rodzinnej. Podobne pragnienia mogły udzielić się Apostołom (por. Mk 10:35-40).

 

    Powtórzymy tu też słowa z pierwszej części tego artykułu (pkt 2), w której omawialiśmy to zagadnienie.

    Prymat Piotra uwidoczniony jest szczególnie po wniebowstąpieniu Chrystusa. Wcześniej był przez Niego zapowiedziany (Mt 16:18-19), ale z racji obecności Jezusa z Apostołami nie był w pełni przez Piotra sprawowany.

    Chrystus nigdy nie zaprzeczył, że któryś z Apostołów będzie przewodniczył reszcie. Potwierdził to nawet, ale i odpowiednio uwarunkował: „największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa” Łk 22:26.

    Nie są żadnym argumentem przeciw Piotrowi słowa „A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym” (Mt 20:27) i „Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy” Łk 22:24. Piotr nie przywłaszczył sobie sam pierwszeństwa, ani go nie pragnął, lecz nadał mu je Chrystus (Mt 16:18-19, J 21:15-17), a opisał to po latach Mateusz, nazywając go „pierwszym” Mt 10:2.

    Nie istnieje też w Biblii stwierdzenie, że wszyscy Apostołowie są równi z Piotrem. Owszem jest nakaz, że mają być braćmi (Mt 23:8), ale i wśród braci rodzonych pierworodny syn był ważniejszy od pozostałych. Ciekawostką jest fakt, że Towarzystwo Strażnica w swej Biblii w 1Krn 23:19-20 synów pierworodnych nazywa „głowami”.

    Prezbiterzy także są braćmi wobec pozostałych wiernych, a jednak przewodniczą kościołom lokalnym, czyli są wyżsi w hierarchii.

    Liczba 12-tu Apostołów również nawiązuje do 12-tu plemion Izraela, wśród których jedno (Lewiego) było najbardziej uprzywilejowane, bo otrzymywało od wszystkich dziesięcinę (Lb 18:21, 35:2, Joz 21:1-3). Podobnie uprzywilejowaniem darzy się Piotra, jednego z Dwunastu.

 

    Również to, że Jezus często zabierał z sobą tylko trzech Apostołów i zawsze tych samych (Piotr, Jakub, Jan), świadczy o tym, że byli oni szczególnie wybrani przez Niego (Mt 17:1, Mk 5:37, 9:2, 14:33, Łk 8:51, 9:28). Pomimo tego wybrania przez Chrystusa, jak widzimy, Apostołowie nadal wiedli spory o pierwszeństwo.

    Także to, że Jan nazwany jest uczniem umiłowanym (J 13:23, 19:26, 21:7, 20), nie zapobiegło istnieniu nieporozumień o pierwszeństwo. Choć Jezus wszystkich miłował, to tego Apostoła szczególnie. Podobnie też do wielu zadań wybrał Apostołów (Mt 18:18), ale Piotra wyjątkowo (Mt 16:19).

    Dlaczego więc zapowiedziany na przyszłość prymat dla Piotra (gdy Jezus odejdzie i będzie budował swój Kościół) miałby zapobiec sporom o pierwszeństwo, skoro inne rodzaje wybrania też tym kłótniom nie zapobiegły?

    Jakoś też Towarzystwu Strażnica ‘zagubił się’ przywilej Piotra dotyczący „kluczy Królestwa” (Mt 16:19), które tylko on miał posiąść od Chrystusa. Pomimo tego uczniowie Pana wiedli spory, o to kto jest największy z nich.

 

    2) Oto kolejny fragment ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Pismo Święte wyraźnie wskazuje, że wszyscy apostołowie - nie wyłączając Piotra - byli sobie równi i tworzyli jednakowe ‘kamienie fundamentowe’, spoczywające na Chrystusie Jezusie jako na ‘fundamentowym kamieniu narożnym’ (Obj 21:2, 9-14; Ef 2:19-22). Sam Piotr też uznawał, że to Chrystus Jezus stanowi masyw skalny (petra), na którym jest budowany zbór (1Pt 2:4-8). Poza tym apostoł Paweł napisał: ‘Bo [Izraelici] pili z duchowego masywu skalnego, który z nimi podążał, a ów masyw skalny oznaczał Chrystusa’ (1Ko 10:4). Izraelici co najmniej dwa razy i w dwóch różnych miejscach otrzymali za sprawą cudu wodę z masywu skalnego (Wj 17:5-7; Lb 20:1-11). Można zatem powiedzieć, że ów ‘masyw skalny’, rozumiany jako źródło wody, niejako ‘podążał za nimi’. Symbolizował Chrystusa Jezusa, który oznajmił Żydom: ‘Jeżeli ktoś odczuwa pragnienie, niech przyjdzie do mnie i pije’ (Jn 7:37)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1270).

 

    Co powiemy o tych słowach? Owszem Pismo Święte wskazuje na to, że godność Apostołów przed Bogiem jest równa, ale nigdzie, że mówi iż oni „byli sobie równi”. Przecież nawet tekst Ga 2:9 uczy, że trzej Apostołowie, „Jakub, Kefas i Jan, [są] uważani za filary” Kościoła. Mało tego, tylko Piotr spośród nich, otrzymał „klucze królestwa niebieskiego” (Mt 16:19) i Jezus wyłącznie jemu nadał imię pochodzące od skały, które wcześniej nie istniało. Nie będziemy tu powtarzać naszej argumentacji zawartej powyżej i tam odsyłamy zainteresowanych, by prześledzić pierwszeństwo Piotra ukazane w Piśmie Świętym.

    Oczywiście Piotr (nie sam) wraz z Apostołami i prorokami stanowi „fundament” (gr. themelion) Kościoła, którego „kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus” (Ef 2:20). Ale choć tworzą oni wspólny fundament, to jednak Pismo Święte często odróżnia Piotra od pozostałych Apostołów. Oto przykłady:

    „Piotr razem z Jedenastoma” (Dz 2:14);

    „Zapytali Piotra i pozostałych Apostołów” (Dz 2:37);

    „Odpowiedział Piotr i Apostołowie” (Dz 5:29).

    Również to, że Ap 21:14 mówi o dwunastu warstwach fundamentu, z wypisanymi na nich imionami dwunastu Apostołów (Ap 21:14), nie świadczy o ich równości i identycznych zadaniach dla nich. Sąsiedni tekst z Ap 21:12 mówi o dwunastu bramach, z wypisanymi dwunastoma pokoleniami synów Izraela, a wśród nich jedno było szczególnie wybrane. Chodzi o pokolenie Lewiego, które było na tyle uprzywilejowane, że otrzymywało od pozostałych dziesięcinę (Lb 18:21, 35:2, Joz 21:1-3).

 

    Cóż powiemy o tym, że Piotr i Paweł uznawali Jezusa za „skałę” (1P 2:8, 1Kor 10:4)? Otóż odpowiemy na to, że słowo „skała” nie tylko Jezusowi przypisano jako określenie.

    Oto osoby „skały” (petra):

    Bóg (2Sm 22:2-3, Iz 8:14);

    Chrystus (1Kor 10:4, 1P 2:8);

    Abraham (Iz 51:1-2);

    Piotr (Mt 16:18).

    Widzimy więc, że tak jak w Starym Testamencie Bóg nazwał Abrahama „skałą”, a on stał się protoplastą Izraela cielesnego, tak również w Nowym Testamencie Chrystus określił Szymona „skałą”, a on został protoplastą nowego ludu Bożego.

    Różnica polega na tym, że Bóg i Chrystus są „skałami” z samych siebie, a Abraham i Piotr to „skały” z ustanowienia przez osoby Boże.

    Towarzystwo Strażnica komentując tekst Iz 51:1-2, między innymi napisało:

    „‘Skałą’, z której zostali ‘wykuci’ Żydzi, to Abraham - postać historyczna, chluba Izraela (Mateusza 3:9; Jana 8:33, 39). Jest on praojcem tego narodu” („Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2001 t. II, s. 166);

    „Do kamieniołomu i wykonywanej w nim pracy nawiązuje sugestywna metafora, którą posłużył się Jehowa za pośrednictwem Izajasza (Iz 51:1). Jak wynika z kontekstu, ‘skałą’ najwyraźniej był Abraham, praojciec Izraelitów...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1055).

    Ciekawe, że Towarzystwu Strażnica nie przeszkadza to, że Abraham, jak Bóg, nazwany jest „skałą”, a zawadza to, że jest nią Piotr.

 

    Oto zestawienie interesujących nas tekstów.

 

Bóg i Abraham

Chrystus i Piotr

„Boże mój, skało moja, na którą się chronię” 2Sm 22:3;

 

„On będzie kamieniem obrazy i skałą potknięcia się...” Iz 8:14;

„a ta skała - to był Chrystus” 1Kor 10:4;

 

 

„stał się głowicą węgła - i kamieniem upadku, i skałą zgorszenia” 1P 2:7-8;

„Wejrzyjcie na skałę, z której was wyciosano (...) Wejrzyjcie na Abrahama, waszego ojca” Iz 51:1-2.

„Ty jesteś Piotr [petros], a na tej skale [petra] zbuduję Kościół mój” Mt 16:18.

 

    Prócz tego, warto wiedzieć, że fałszywych bogów Biblia nazywa „skałami” (Pwt 32:37, 31). Dziwne, że ci według Towarzystwa Strażnica mogą być określeni jako „opoka” czy „skała”, a Piotr nie!

    Mało tego, w Biblii Świadków Jehowy „skałami” nazwani zostali nawet najgorsi z chrześcijan, a Piotr według nich nie może być skałą: „To skały ukryte pod wodą, gdy z wami biesiadują na waszych ucztach miłości, pasterze, którzy bez bojaźni pasą samych siebie...” Jud 12.

 

    Innym przykładem tego, że Piotr (jak inni) może być nazwany tym samym terminem co Jezus, jest słowo „kamień”. Nie zachodzi tu żadna sprzeczność. Oto interesujący nas fragment:

    „Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem [lithon], odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie [lithoi], jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo...” (1P 2:4-5).

    Ciekawe, że Towarzystwu Strażnica nie przeszkadza to, że według niego słowo „Piotr” może znaczyć „kamień” (Mt 16:18) i może być on „kamieniem” (1P 2:5), a tym samym terminem nazwano Boga i Chrystusa (Iz 8:13-14, 1P 2:4). Dziwne więc, że „skałą”, jak te osoby Boże, nie może być Piotr, a „kamieniem” tak!

 

    A co powiemy o Pawle? Oczywiście nazywa on Jezusa „skałą” (1Kor 10:4), ale i Piotra określa wiele razy imieniem Kefas lub Kefa (1Kor 1:12, 3:22, 9:5, 15:5, Ga 1:18, 2:9, 11, 14), które oznacza „skałę”.

    To samo dotyczy Jana, który tłumaczy wprost imię Kefas na Petros (J 1:42).

 

    Na koniec dodajmy, że Bogu nie jest obce nadawanie ludziom określeń związanych z misją posłanego. Przykładowo Biblia nazywa Jeremiasza „twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi” (Jr 1:18). Choć tylko Bóg jest naszą Twierdzą (Ps 18:3, 62:3, 144:2), to jednak mógł On nazwać też „twierdzą” proroka.

    Także wspomniany Apostoł Paweł nazwany jest „budowniczym” (1Kor 3:10), choć jest nim przede wszystkim Jezus (Hbr 3:3, Mt 16:18) i Bóg (Iz 62:5, Hbr 11:10). Podobnie ma się rzecz z Piotrem, który w innym znaczeniu niż Jezus i Bóg jest określony terminem „skała”.

 

    3) Oto ostatni fragment ze słownika Towarzystwa Strażnica o skale z Mt 16:18:

    „Rzecz ciekawa, iż Augustyn (354-430 n.e.), zwykle zwany ‘świętym Augustynem’, początkowo wierzył, że ‘masywem skalnym’ czy ‘opoką’ jest Piotr. Później jednak skorygował swój pogląd i napisał: ‘Albowiem nie od Piotra ‹petra› (Skała), lecz Piotr [Petrus] od petry (Skały), jak Chrystus nie od chrześcijanina, ale chrześcijanin od Chrystusa ma nazwę. Toteż Pan powiedział: ‹Na tej skale zbuduję Kościół mój›, bo Piotr rzekł: ‹Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego›. A więc mówi, na tej skale, którą wyznałeś, zbuduję mój Kościół. ‹A skałą jest Chrystus›, na którym to fundamencie też Piotr jest zbudowany. ‹Bo nikt nie może założyć innego fundamentu, prócz tego, który jest już założony, a którym jest Chrystus Jezus›’ (Homilie na Ewangelie i Pierwszy List św. Jana, tłum. W. Szołdrski, W Kania, Warszawa 1977, traktat 124.5)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1270).

 

    Cóż powiemy o powyższych słowach? Otóż to, że pomimo iż Augustyn zmienił z czasem swą interpretację tekstu Mt 16:18, to jednak nie odrzucał nigdy prymatu Piotra i późniejszych papieży.

    Uczony, badacz pierwotnego chrześcijaństwa, John N. D. Kelly, do którego Towarzystwo Strażnica lubi się odwoływać (np. Strażnice: Nr 3, 1992 s. 22-23; Nr 14, 2002 s. 4; „Człowiek poszukuje Boga” 1994 s. 2), na ten temat pisze następująco:

    „Stanowisko Augustyna było bardzo podobne. Idąc za Cyprianem uważał św. Piotra za przedstawiciela lub symbol jedności Kościoła i apostolskiego kolegium, a także za apostoła, któremu został nadany prymat (w tym wypadku był on symbolem Kościoła jako całości [Por. Enarrationes in psalmos, 108, 1; Sermones 46, 30; 295, 2]). Tak więc rzymski Kościół, siedziba św. Piotra, ‘któremu Pan po swym zmartwychwstaniu powierzył pasienie swych owiec’ [Por. Contra Epistulam quam vocant Fundamenti, 5] był dla niego kościołem ‘w którym zawsze kwitł prymat (principatus) apostolskiej stolicy’ [Por. Epistulae, 43, 7]. Trzy listy dotyczące pelagianizmu, które kościół afrykański wysłał do Innocentego I w r. 416, a które zredagował Augustyn [Por. Epistulae, 175, 176, 177] sugerują, że przypisywał papieżowi władzę pasterską i nauczycielską rozciągającą się nad całym Kościołem i znajdował podstawę do tego w Piśmie Świętym” („Początki doktryny chrześcijańskiej” John N. D. Kelly, Warszawa 1988, s. 311).

 

    My mamy prawo odwoływać się do wcześniejszego poglądu Augustyna, gdyż w innym swym dziele, które cytuje Towarzystwo Strażnica w kolejnej swej publikacji („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 322), napisał on, po przedstawieniu swej nowej opinii o Mt 16:18, następujące słowa:

    „Czytelnik niech osądzi, która z tych dwóch opinii jest bardziej prawdopodobna” („Sprostowania” 1:21).

    Jednak Towarzystwo Strażnica przemilcza te zdanie w swych publikacjach. Jeden raz ang. Strażnica [The Watchtower] 15 VI 1958 s. 362 przytoczyła te słowa Augustyna, a później stało się ono dla Świadków Jehowy niewygodne.

    Widać z nich, że Augustyn nikomu nie narzuca interpretacji, lecz rozważa znaczenie tego tekstu.

    Dziwne, że Towarzystwo Strażnica przeskakuje do V wieku w sprawie Mt 16:18, nie cytując innych chrześcijan żyjących przed Augustynem. Nawet to, że on ‘zakwestionował’ w „Sprostowaniach” swe wcześniejsze i tradycyjne rozumienie tego wersetu świadczy o tym, że wyznawał dotychczas, za chrześcijanami żyjącymi przed nim, inny i istniejący od dawna pogląd. On nie zwalczał rozumowania pozostałych katolików, jak dziś Świadkowie Jehowy, a jedynie przedstawił swe stanowisko.

    On też w „Wyznaniach” (12,31) ukazał to, jak często w Biblii jedna interpretacja tekstu nie musi przeczyć drugiej, lecz może ją uzupełniać:

    „Dlaczego nie przyjąć obu wykładów, jeśli oba są prawdziwe? Albo i trzeciego i czwartego i jeszcze innego, jaki ktoś prawdziwie w tych słowach zobaczy? Dlaczego nie przyjąć, że autor natchniony widział je wszystkie w ich prawdzie i różnorodności, skoro przez niego jeden Bóg wystawił Pismo Św. na rozumienie wielu?”.

 

    Ale to nie wszystko, bo jak przyjrzymy się cytowanym przez Towarzystwo Strażnica słowom Augustyna, to zauważymy, że on nie przeczy temu, że Piotr jest skałą, a jedynie stwierdza, że jest opoką z ustanowienia Jezusa. Twierdzi też on, że imię Piotra pochodzi od skały tzn. od Chrystusa, a nie od kamienia. Popatrzmy jeszcze raz na słowa:

    „Albowiem nie od Piotra ‹petra› (Skała), lecz Piotr [Petrus] od petry (Skały)”;

    „‹A skałą jest Chrystus›, na którym to fundamencie też Piotr jest zbudowany”.

    Mało tego, we fragmencie Augustyna nie znajdziemy słów „Piotr nie jest skałą”.

    Widzimy więc, że Jezus jest prawdziwą Skałą, a Piotr skałą z Jego ustanowienia.

    Również „Sprostowania” Augustyna, które przytacza Towarzystwo Strażnica w swej innej publikacji, zawierają następujące zdanie, potwierdzające pierwszeństwo Piotra:

    „a Piotr tak nazwany przez ową Skałę reprezentował sobą Kościół, który wznosi się na tej Skale i ‘otrzymał klucze Królestwa niebieskiego’” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 322).

 

    Oto zaś przykładowe teksty pisarzy chrześcijańskich komentujących tekst Mt 16:18, którzy żyli ponad 100 lat wcześniej zanim urodził się w 354 roku Augustyn:

    Tertulian (ur. 155, †220) - „Czy nie pouczył o wszystkim Piotra, nazwanego opoką zaplanowanego Kościoła, któremu oddał klucze Królestwa Niebieskiego i przekazał władzę rozwiązywania i związywania tak w niebie jak i na ziemi?” („Preskrypcja przeciw heretykom” 22).

    „Zmienia i Piotrowi imię z Szymona, bo i Stwórca pozmieniał imiona: Abrahamowi i Sarze i Ozeaszowi na Jozuego [por. Rdz 17:5-15, Lb 13:16]. Tamtym dodając tylko zgłoski. A dlaczego i Piotrowi? Jeżeli z powodu mocy jego wiary, to wiele by było materii podobnie solidnych, które by mogły wyrazić swoją solidnością stosowność nowego imienia. A może dlatego, że Chrystus jest skałą i kamieniem? Przecież czytamy, że On został położony jako kamień obrazy i jako skała zgorszenia. Pozostałe pomijam. A więc z uczuciem użyczył najmilszemu z uczniów specjalnie imienia spośród swoich figur. I to sądzę, że odpowiedniej niż nie ze swoich” („Przeciw Marcjonowi” IV:13,5-6).

 

    Orygenes (ur. 185, †254) - „Stwierdzono, że nazwał go Piotrem, wyprowadzając to imię od skały, którą jest Chrystus. Jak bowiem mędrzec wywodzi nazwę od mądrości, a święty od świętości, tak Piotr (Petros) od skały (petra) (...) Wynika to ze słów jakie Zbawiciel wypowiedział do tego, który takie otrzymał imię: ‘Ty jesteś Piotr (Skała), i na tej skale zbuduję Kościół Mój’” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” Fragment 22 - J 1:42).

    „Zobacz, co jest powiedziane przez Pana temu wielkiemu fundamentowi Kościoła i najsilniejszej opoce, na której Chrystus zbudował Kościół: czemu zwątpiłeś małej wiary” („Homilie o Księdze Wyjścia” 5).

 

    Cyprian (ur. 200, †258) - „Również Piotr, na którym Kościół łaską Pana został zbudowany mówi w liście swoim: ‘Chrystus ucierpiał za nas...’ (1P 2:21-22)” („O pożytku cierpliwości” 9).

    „Także Piotr, któremu Pan powierzył pasienie i strzeżenie swych owiec, na którym założył i zbudował Kościół, zaprzecza, by miał złoto i srebro, lecz uważa się za bogatego łaską Chrystusa, za zasobnego jego wiarą i mocą, dzięki czemu w cudowny sposób wielkie czynił rzeczy, przez co ku łasce chwały w duchowe dobra opływał” („O stroju dziewic” 10).

    „Jeden jest Kościół i jedna jest stolica, na Piotrze założona, głosem Pana. Nie można ustanawiać innego ołtarza i czynić nowego kapłaństwa, poza jednym ołtarzem i jednym kapłaństwem” (List 43:5).

 

    Fortunat z Tukaboris na synodzie (256 r.), któremu przewodniczył Cyprian powiedział:

    „Fortunat z Tukaboris rzekł: Jezus Chrystus i Bóg nasz, Boga Ojca i Stworzyciela Syn, zbudował Kościół na Piotrze, nie na herezji, i władzę chrzczenia dał biskupom, nie heretykom” („Zdania biskupów w liczbie 86 o chrzcie heretyków”).

 

    Firmilian (†268), przeciwnik w sporze z papieżem Stefanem I (254-57), w swym liście kierowanym do Cypriana potwierdza prymat biskupa Rzymu wywodzący się od Piotra. Oto jego słowa:

    „I z tego względu słusznie się oburzam [na] (...) Stefana, który się chlubi swym biskupim stanowiskiem i powołuje się na to, iż jest następcą Piotra, na którym zostały wzniesione fundamenty Kościoła” (List 75:17 - list zachowany wśród listów Cypriana).

 

    Nawet gnostycka „Apokalipsa Piotra” (ok. 150) sugeruje szczególne znaczenie imienia Piotra i jego wybranie:

    „Ty zaś, Piotrze, stań się doskonałym razem ze mną ze względu na twe imię, gdyż ja cię wybrałem” (71).

 

    Inne teksty powyższych i innych pisarzy patrz moje artykuły (na www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl):

    „Prymat św. Piotra według Cypriana”;

    „Tertulian i prymat św. Piotra”;

    „Klemens Aleksandryjski i Orygenes o prymacie św. Piotra”.

 

    Jak, wobec powyższego, ocenić takie oto stwierdzenie Towarzystwa Strażnica:

    „Ani pierwotny zbór chrześcijański, ani dawni ‘ojcowie Kościoła’ nie utrzymywali, jakoby Piotr był opoką, na której zbudowany został Kościół” (Strażnicy Nr 8, 1964 s. 9).

 

Klucze Królestwa

 

    Towarzystwo Strażnica nie tylko głosi swoje nauki, ale i poucza innych oraz polemizuje z wykładnią Biblii różnych wyznań chrześcijańskich. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że samo zmienia od czasu do czasu swoją interpretację Pisma Świętego. Tak też jest w kwestii kluczy Piotrowych z Mt 16:19.

    W tabeli przedstawimy jak w biblijnym słowniku Świadków Jehowy dokonano korekty dotyczącej ilości kluczy Piotra. Wcześniejsza nauka Towarzystwa Strażnica mówiła o dwóch, a w 1979 roku wprowadziło ono trzeci klucz. Wspomina tę zmianę np. Strażnica Nr 10, 1995 s. 24, która odwołuje się do Strażnicy Rok CI [1980] Nr 14 s. 1-14.

    Oto porównanie tych samych tekstów z biblijnych słowników Towarzystwa Strażnica. Zacytujemy tu fragmenty z haseł ‘Piotr’ i ‘Klucz’.

 

Aid to Bible Understanding 1971

Insight on the Scriptures 1988

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

Hasło ‘PETER’

„Again, on Pentecost, under guidance of holy spirit Peter acted as spokesman for the apostles and made use of the first of thekeys” given him by Jesus, thereby opening up the way for Jews to become members of the kingdom” (s. 1297);

Hasło ‘PETER’.

„Again, on Pentecost, under guidance of holy spirit Peter acted as spokesman for the apostles and made use of the first of thekeys” given him by Jesus, thereby opening up the way for Jews to become members of the Kingdom” (t. II, s. 620);

Hasło ‘PIOTR’.

„Z kolei w dniu Pięćdziesiątnicy pod kierownictwem ducha świętego wystąpił jako rzecznik apostołów i posługując się pierwszym kluczem z ‘kluczy’ powierzonych mu przez Jezusa, otworzył Żydom drogę do wejścia w skład Królestwa” (t. II, s. 375);

„when Philip (the evangelizer) had aided and baptized a number of believers in Samaria, Peter and John traveled there to enable these believers to receive the holy spirit. Then the two apostles “went declaring the good news” to many Samaritan villages on their return to Jerusalem (Ac 8:5-25)” (s. 1298);

„when Philip (the evangelizer) had aided and baptized a number of believers in Samaria, Peter and John traveled there to enable these believers to receive the holy spirit. There Peter used the secondkey of the kingdom.’ Then on their return to Jerusalem, the two apostles “went declaring the good news” to many Samaritan villages. (Ac 8:5-25)” (t. II, s. 620);

„Filip pozyskał i ochrzcił grono wierzących z Samarii, a wtedy Piotr i Jan udali się tam, żeby umożliwić im otrzymanie ducha świętego. Piotr użył wtedy drugiego zkluczy królestwa’” (t. II, s. 375);

„From Joppa, Peter was guided to use the secondkey of the kingdom,’ traveling to Caesarea to preach to Cornelius and his relatives and friends, resulting in their becoming the first uncircumcised Gentile believers to receive the holy spirit as Kingdom heirs” (s. 1298).

„From Joppa, Peter was guided to use the thirdkey of the kingdom,’ traveling to Caesarea to preach to Cornelius and his relatives and friends, resulting in their becoming the first uncircumcised Gentile believers to receive the holy spirit as Kingdom heirs” (t. II, s. 620).

„Z Joppy został skierowany do Cezarei, gdzie użył trzeciegoklucza królestwa’, głosząc poganinowi Korneliuszowi oraz jego krewnym i przyjaciołom, którzy dzięki temu stali się pierwszymi nieobrzezanymi uczniami Chrystusa i otrzymali ducha świętego jako dziedzice Królestwa” (t. II, s. 375);

 

 

 

Hasło ‘KEY’.

„Peter clearly did use divinely provided knowledge to help persons to ‘enter into the kingdom,’ notably on two occasions. One was on the day of Pentecost 33 C.E., (...) about 3,000 Jews (and Jewish converts) took the step that led to their becoming prospective members...” (s. 990);

Hasło ‘KEY’.

„Peter clearly did use divinely provided knowledge to help persons to ‘enter into the kingdom,’ notably on three occasions. One was on the day of Pentecost 33 C.E., (...) about 3,000 Jews (and Jewish converts) took the step that led to their becoming prospective members...” (t. II, s. 148);

Hasło ‘KLUCZ’.

„Piotr korzystał z otrzymanej od Boga wiedzy, by pomagać innym ‘wejść do Królestwa’ W szczególny sposób uczynił to przy trzech okazjach. W dniu Pięćdziesiątnicy (...) 3000 Żydów i prozelitów usłuchało zachęty Piotra...” (t. I, s. 1103);

Brak tego fragmentu dotyczącego Samarytan;

„On another occasion Peter and John were sent to the Samaritans, who had not received the holy spirit even though they had been baptized. However, the two apostles “prayed for them” and “went laying their hands upon them,” and they received holy spirit. - Ac 8:14-17” (t. II, s. 148);

„Jakiś czas później Piotra i Jana posłano do Samarytan, którzy zostali ochrzczeni, ale jeszcze nie otrzymali ducha świętego. Kiedy jednak ci dwaj apostołowie ‘modlili się za nich’ i ‘wkładali na nich ręce’, również owi Samarytanie otrzymali ducha świętego (Dz 8:14-17)” (t. I, s. 1103);

„The second occasion of Peter’s being used in a special way to introduce persons into privileges as Kingdom heirs was when he was sent to the home of the Gentile Cornelius, an Italian centurion” (s. 990).

„The third occasion of Peter’s being used in a special way to introduce persons into privileges as Kingdom heirs was when he was sent to the home of the Gentile Cornelius, an Italian centurion” (t. II, s. 148).

Trzecia sytuacja, w której Piotr w szczególny sposób pomógł innym wejść do grona dziedziców Królestwa, miała związek z posłaniem go do domu poganina Korneliusza, italskiego setnika” (t. I, s. 1103).

 

    Powyżej widzimy, że przed 1979 rokiem Samarytanie byli łączeni z Żydami i obejmował ich pierwszy klucz, a pogan drugi. Później Samarytanom przydzielono osobny tzn. drugi klucz, poganom trzeci, a Żydom zaś pierwszy. To dotyczy hasła słownikowego ‘Piotr’. Natomiast w haśle ‘Klucz’, w starszym słowniku, pominięto nawet Samarytan.

 

    Ciekawe jest to, że przed 1979 rokiem Towarzystwo Strażnica wręcz zaprzeczało, że mogłyby być więcej niż dwa klucze. Przykładowo w artykule pt. „Czy obecnie Piotr jeszcze używa ‘kluczy Królestwa’?” jest rozdział zatytułowany ‘NIE POTRZEBA DALSZYCH KLUCZY’. W nim zaś padają między innymi takie słowa:

    „Czy poza tamtymi kluczami istnieją jeszcze jakieś inne klucze? (...) Stąd potrzebne były tylko dwa klucze. Poza tym Piotr wcale nie miał już zastosowania dla dalszych kluczy, ponieważ drzwi stały się otworem dla Żydów, jak i dla pogan” (Strażnica Nr 16, 1967 s. 9);

    „Chodziło więc o dwa klucze Królestwa, klucze do wiedzy o nim...” (Strażnica Nr 16, 1967 s. 8).

 

    Mało tego Towarzystwo Strażnica dopuściło się prawdopodobnie jakiejś manipulacji związanej z kluczami. Dlaczego? Otóż Strażnica Nr 10, 1995 s. 24 podaje, że rzekomo Strażnica Rok CI [1980] Nr 14 s.1-14 objawiła nowość, że Piotr użył jednego z kluczy (drugi) w stosunku do Samarytan. Tymczasem jak widzieliśmy w tabeli już w starszym słowniku (z 1971 r.) Świadków Jehowy pisano o Samarytanach, podciągając ich pod Żydów, którzy skorzystali z pierwszego klucza Piotrowego.

    Prócz tego książka Towarzystwa Strażnica pt. „Prawda was wyswobodzi” z 1946 roku podaje, że z pierwszego klucza skorzystał „ostatek Żydów i niektórzy Samarytanie” (s. 255).

    Kolejne publikacje też wspominały Samarytan, jako korzystających z pierwszego klucza. Oto przykład:

    „Przez pozostałe trzy i pół roku (...) zbór chrześcijański nadal składał się tylko z rodowitych Izraelitów, Samarytan i obrzezanych prozelitów żydowskich (...) Dla Żydów klucz do wiedzy i sposobności wstąpienia do Królestwa został użyty przez Piotra” (Strażnica Nr 16, 1967 s. 9). Por. Strażnica Nr 3, 1970 s. 7.

 

    Co zatem było nowego w nauce Towarzystwa Strażnica od 1979 roku? Nowością stało się „rozmnożenie” ilości kluczy, a nie kwestia Samarytan. Te trzy klucze wprowadzono aby odróżnić się od chrześcijaństwa, które przedstawia czasem Piotra na obrazach czy figurach z dwoma symbolicznymi kluczami.

    Innym powodem zmiany ilości kluczy mogły być też różne grupy badaczy Pisma Świętego, które powołując się na naukę C. T. Russella (zm. 1916), dawnego prezesa Towarzystwa Strażnica, uczą nadal o dwóch kluczach Piotrowych. Ta wykładnia przedstawiona jest w dwóch jego książkach: „Nowe Stworzenie” 1919 s. 264-265; „Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1920 s. 245-246.

    Jak widzimy, ponieważ Towarzystwo Strażnica lubi być oryginalne w swych pouczeniach, więc i tę swoją pierwotną naukę zmieniło.

 

    W związku z tak ścisłym określaniem przez Towarzystwo Strażnica ilości symbolicznych kluczy można by zapytać, skąd wie ono, że było ich trzy (wcześniej dwa)? Przecież Biblia nie określa ich liczby.

    Gdy przykładowo ktoś mówi, że było „trzech” mędrców ze Wschodu, bo są wymienione trzy dary (Mt 2:11), to Świadkowie Jehowy zaraz protestują, mówiąc że Pismo Święte nie podaje ilu ich było. Natomiast w sprawie kluczy Towarzystwo Strażnica definiuje ich ilość i na dodatek później koryguje swe wyliczenie.

    Można by też zapytać, dlaczego w nauce Świadków Jehowy trzeci klucz dotyczy całości pogan, a nie np. tylko Rzymian, bo Korneliusz był tej narodowości. Dlaczego nie zastosować kolejnych kluczy do różnych narodów wymienionych w 1P 1:1, skoro Samarytan oddziela się od innych nacji. Przecież Mt 28:19 mówi o „wszystkich narodach”, a Mk 16:15 o „wszelkim stworzeniu”. A co z tubylcami Babilonu, do którego według Świadków Jehowy poszedł Piotr?

 

    Dziwne że słownik Świadków Jehowy, sugeruje, czy nawet twierdzi, że „klucze Królestwa” (Mt 16:19) są kluczami wiedzy o Królestwie. Przecież Biblia wyraźnie odróżnia „klucze Królestwa” od „kluczy poznania” (Łk 11:52). Prócz tego oryginał grecki ma w Łk 11:52 klucz w liczbie pojedynczej, a w Mt 16:19 w liczbie mnogiej.

    W Biblii klucze często są symbolem władzy np. Iz 22:20-22, Ap 1:18, 3:7, 20:1 por. 9:1, Syr 42:6. Takie jest znaczenie kluczy Piotrowych, które są nie tylko kluczami poznania, ale i „kluczami Królestwa Niebieskiego” (Mt 16:19), co potwierdza nadanie mu władzy związywania i rozwiązywania.

    Słownik Towarzystwa Strażnica nawet zdaje się potwierdzać, że Biblia mówi o kluczu jako symbolu władzy:

    „W sensie przenośnym ‘klucz’ oznacza w Biblii pewną miarę władzy” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1102).

    W innej swej publikacji, o dziwo, Towarzystwo Strażnica nawet napisało:

    „W Biblii słowo ‘klucz’ symbolizuje autorytet lub władzę (porównaj Mateusza 16:19)” („Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2000 t. I, s. 240).

    Zastanawiające jest więc to, że Świadkowie Jehowy w swym słowniku nie akcentują tego znaczenia kluczy z Mt 16:19, a tylko wskazują na „klucze wiedzy” o Królestwie.

 

    Należy też zauważyć, że Towarzystwo Strażnica unika określenia dlaczego właśnie Piotr i tylko on otrzymał klucze Królestwa Niebieskiego, a nie żaden inny z Apostołów. Dla nas jest to oznaka jego prymatu.

 

    Oto jak dalecy są pisarze wczesnochrześcijańscy od interpretacji kluczy Piotrowych w wykonaniu Towarzystwa Strażnica:

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „‘Ci więc, którzy zajmują się bezbożnymi naukami oraz innych jeszcze do nich wiodą, a także nie posługują się słowem - Bożym - w sposób właściwy, lecz w błędny’, ani sami nie wejdą do Królestwa Niebieskiego, ani też nie pozwolą innym, których świadomie wprowadzili w błąd, uzyskać prawdy. Ale nie posiadają właściwego klucza do wejścia, lecz klucz fałszywy, zwany w codziennym języku wytrychem, przy pomocy którego nie otwierają oni na rozcież głównych drzwi (to droga, którędy my wchodzimy przez przekaz Pana), ale mogą nim odmykać tylko boczne drzwi i po kryjomu podkopują się pod mur Kościoła, omijając prawdę, i stają się misteryjnymi przewodnikami duchowymi ludzi bezbożnych. Bo nie wymaga długich wyjaśnień to, że zorganizowali ludzkie zgromadzenie, młodsze od Kościoła powszechnego. Nauczycielska działalność Pana podczas Jego pobytu na ziemi zaczyna się za cesarza Augusta i Tyberiusza oraz zamyka się podczas panowania tego ostatniego. Działalność zaś Jego apostołów aż do publicznej służby Bożej świętego Pawła zamyka się za Nerona. Dopiero gdzieś za czasów cesarza Hadriana wystąpili twórcy herezji i przetrwali aż do czasów Antonina Starszego, jak na przykład Bazylides, jeśli wymienia on jako swego nauczyciela Glaukiasa, który, jak się chwalą sami bazylidianie, był tłumaczem Piotra (...) Jeśli zaś chodzi o Marcjona, to był on współcześnie z nimi oraz obcował z nimi jako starszy człowiek z młodszymi. Po nim Szymon słuchał przez krótki czas Piotra. W tym stanie rzeczy jasne jest, że te herezje, później powstałe, i jeszcze inne, młodsze chronologicznie od tamtych, są nowinkami i fałszerstwami w stosunku do najstarszego i najbardziej autentycznego Kościoła” („Kobierce” VII:106,1-107,2).

 

    Tertulian (ur. 155) - „Bo nawet jeśli uważasz, że niebo jest zamknięte, to pamiętaj, klucze do niego Pan powierzył Piotrowi a przez niego Kościołowi” („Lekarstwo na ukłucie skorpiona” 10);

    „Czy nie pouczył o wszystkim Piotra, nazwanego opoką zaplanowanego Kościoła, któremu oddał klucze Królestwa Niebieskiego i przekazał władzę rozwiązywania i związywania tak w niebie jak i na ziemi?” („Preskrypcja przeciw heretykom” 22).

 

    Orygenes (ur. 185) - „Ale chociaż Jezus dał Piotrowi i tym, co trzy razy upomnieli braci, wspólne polecenie, to jednak, ponieważ trzeba było, aby Piotr miał jakieś wyróżniające go spośród nich zadanie, osobno polecił Piotrowi: Tobie dam klucze królestwa niebios, ‘cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebiosach, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebiosach’ (Mt 16:19), wcześniej niż zapowiedział tamtym: Wszystko, co zwiążecie na ziemi itd. Zresztą jeśli starannie zastanowimy się nad tekstem ewangelicznym, to również w tym, co wydaje się wspólne dla Piotra i tych, którzy trzy razy upomnieli braci, możemy odkryć wielką różnicę i wyższość polecenia danego Piotrowi nad poleceniem, jakie otrzymali inni. Nie jest to bowiem mała różnica, że Piotr otrzymał klucze nie jednego nieba, lecz wielu niebios, aby cokolwiek zwiąże na ziemi, było związane nie w jednym [tylko] niebie, lecz we wszystkich niebiosach [i co rozwiąże na ziemi, było rozwiązane nie tylko w jednym niebie, lecz we wszystkich niebiosach]; tymczasem do wielu, którzy wiążą na ziemi i rozwiązują na ziemi, [tak powiedziano], aby wiązali i rozwiązywali nie w niebiosach, jak polecono Piotrowi, lecz w jednym niebie. Ich moc bowiem nie sięga tak daleko, jak moc Piotra, aby mogli wiązać lub rozwiązywać we wszystkich niebiosach” („Komentarz do Ewangelii według Mateusza” XIII:31).

 

    Cyprian (ur. 200) - „Pan nasz, którego nakazów winniśmy się lękać i przestrzegać, mówiąc w swej ewangelii o godności biskupa i ustroju swego Kościoła, oświadcza i mówi do Piotra: ‘Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotrem, na tej opoce zbuduję Kościół mój i bramy piekielne nie zwyciężą go. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego, a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiesiech, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebiesiech’ [Mt 16:18]. Wprawdzie zmieniają się czasy i sprawujący urzędy, ale trwa nieustannie ustanawianie biskupów i zarząd Kościoła tak, że Kościół opiera się na biskupach i wszystkie sprawy kościelne przez tych zwierzchników są załatwiane” (List 33:1).

    „Pan woła, aby, kto jest spragniony, przyszedł i pił ze strumieni żywej wody, która z Jego ciała wypłynęła [por. J 7:37]. Do kogo spragniony ma się udać? Czy do heretyków, którzy wcale nie mają źródła i strumienia żywej wody, czy też do Kościoła, który jest jeden i głosem Pana został zbudowany na jednym, który i Jego klucze od Niego otrzymał? Tylko Kościół ma i posiada całą władzę swego Oblubieńca i Pana” (List 73:11).

 

    Zaznaczamy też, że inne wątpliwości związane z prymatem Piotra, przedstawiane przez Świadków Jehowy w pozostałych publikacjach i odpowiedzi na nie, omówiliśmy w rozdziale „Prymat świętego Piotra” w książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl). Tu zajęliśmy się tylko tymi zarzutami, które przedstawia omawiany słownik.

 

    Chciałbym też podziękować za pomoc w weryfikacji tekstów źródłowych szczególnie J. Romanowskiemu z Warszawy i innej życzliwej mi osobie.

 

    Teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich cytowane według:

    „Św. Cyprian. Pisma I. Traktaty” tłum. Ks. dr J. Czuj, Poznań 1937;

    „Św. Cyprian. Listy” tłum. O. W. Szołdrski CSsR, Warszawa 1969;

    „Klemens Aleksandryjski Kobierce” tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994;

    „Ojcowie Apostolscy” z serii ‘Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy’ Tom XLV, tłum. A. Świderkówna, Warszawa 1990;

    „Tertulian. Wybór Pism” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. W. Kania, Warszawa 1970;

    „Tertulian. Wybór Pism II” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. A. C. Guryn, ks. K. Obrycki, Warszawa 1983;

    „Tertulian. Przeciw Marcjonowi” tłum. o. S. Ryzner CSsR, Warszawa 1994.

    Komentarz do Ewangelii św. Jana, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1981;

    Komentarz do Ewangelii według Mateusza, Orygenes” przekł. K. Augustyniak, Kraków 1998;

    Komentarz do Ewangelii według Mateusza, Orygenes” przekł. K. Augustyniak, Kraków 2002;

    Homilie o Księgach Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1984;

    „Apokryfy Nowego Testamentu. Listy i Apokalipsy Chrześcijańskie” pod red. ks. M. Starowieyskiego, Kraków 2001.

 

 

 

2.8. Bracia i siostry Jezusa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica nie od samego swego początku istnienia nauczało, że Jezus miał braci i siostry, którzy byli dziećmi Maryi i Józefa. Za życia C. T. Russella (zm. 1916), pierwszego prezesa Strażnicy, uważało ono, jak wcześniej np. Luter czy Kalwin, że bracia Jezusa, o których mówi Biblia, to Jego kuzyni.

    Wydaje się, że dopiero w 1937 r. w Towarzystwie Strażnica wprowadzono naukę, że Chrystus miał „cielesne” czy „przyrodnie” rodzeństwo. Tak wskazuje na to ang. skorowidz Watch Tower Publications Index 1930-1985 (1986, hasło: Mary, podhasło: children), w którym w sprawie dzieci Maryi odesłano do czasopisma Świadków Jehowy pt. The Golden Age z 28.07 1937 r. s. 700-703.

 

    Oto przykłady dawnej wykładni Towarzystwa Strażnica:

 

    „[Jezus] jako Król rozpoczął głosić swoim braciom - [to jest] swoim krewnym [w ang. kinsfolk] - którzy zaczęli tracić wiarę, ponieważ ich obchodziła od początku raczej duma niż wiara” (ang. Strażnica 15.02 1899 r. s. 52).

 

    „Ten Jakub, który zmarł w początkach ery chrześcijańskiej, nie powinien być kojarzony z innym Jakubem, autorem Listu Jakuba, znanym jako Jakub Mniejszy syn Alfeusza (Kleofasa - Mk 3:18) męża Marii. Przypuszczalnie był on dalszym kuzynem [w ang. cousin] naszego Pana i z tego powodu, według żydowskich zwyczajów tytułowany jest ‘bratem Pańskim’ - Ga 1:19” (ang. Strażnica 01.05 1902 r. s. 135).

 

    „Kontekst wskazuje, że w tym czasie niektórzy bracia naszego Pana (prawdopodobnie jego kuzyni [w ang. cousins], ponieważ kuzynów w tamtych czasach nazywano braćmi) wydawali się mieć wątpliwości co do jego mesjaństwa i ponaglali go by udał się do Jerozolimy [J 7:3, 5]...” (ang. Strażnica 15.02 1905 r. s. 56).

 

„O tym, że ci czterej »bracia« byli w rzeczywistości kuzynami Pana; że ich matką była Maria, siostra matki Pana, i że ich ojciec, Kleofas (gdzie indziej nazywany Alfeuszem), mamy wyraźną naukę w następujących fragmentach: Jana 19:25; Marka 15:40; Łukasza 6:15, 16; Dzieje 1:13 (...) Maria, siostra matki Pana, żona Kleofasa (Jana 19:25), inaczej zwanego Alfeuszem (Mateusza 10:3; Łukasza 6:15). Ta Maria była matką »braci« Pańskich (kuzynów), mianowicie: Jakuba Mniejszego, Szymona, Judy i Jakuba (Mateusza 13:55; 27:56; Marka 6:3)” (ang. Złoty Wiek 06.04 1927 s. 428-429 [w tym fragmencie prawdopodobnie przez pomyłkę wymieniono dwa razy Jakuba, a pominięto Józefa, którego jednak wymieniono w innym zdaniu na stronie 428]).

 

„Że ci czterej »bracia« byli, w rzeczywistości kuzynami naszego Pana, że matka ich była Marja, siostra matki naszego Pana i że ojcem ich był Kleofas [zwany inaczej Alfeuszem], jasno jest pokazane w następujących miejscach: Jan 19:25; Marek 15:40; Łukasz 6:15, 16; Dzieje Apostolskie 1:13” (Złoty Wiek 15.04 1928 s. 119).

 

    „Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną, by Marja, matka naszego Pana, miała żyjących synów i córki i że Jezus byłby, gdy umierał, zupełnie zignorował ten węzeł rodzinny, powierzając matkę Swoja opiece Jana, który nie był krewnym (Jan 19:27)” (jw. s. 119).

 

„Nie ulega wątpliwości, iż szatan wyhodował powszechne błędne pojmowanie, że Jakób, Jozes, Szymon i Judasz byli dziećmi Marji matki Jezusa (Mateusza 13:55)” (jw. s. 119).

 

    „Marja, siostra matki naszego Pana, żona Kleofasa (Jan 19:25), zwanego inaczej Alfeuszem (Mateusz 10:3; Łukasz 6:15). Ta Marja była matką »«braci« [kuzynów] Jezusa, mianowicie Jakóba mniejszego, Szymona, Judy i Jozesa (Mateusz 13:55; Marek 6:3). Była ona »Marją drugą«, która była obecna przy ukrzyżowaniu i pogrzebaniu Jezusa (Mateusz 27:56-61)” (jw. s. 119).

 

    Właściwie w publikacjach Towarzystwa Strażnica wydanych przed rokiem 1950-tym trudno znaleźć komentarze do tekstów biblijnych mówiących o „braciach” Jezusa. Wystarczy popatrzeć do Watch Tower Publications Index 1930-1985 (wyd. 1986) by się o tym przekonać. W angielskiej Strażnicy z 15.12 1950 r. na s. 522 pojawiło się nawet pytanie czytelnika o braci Chrystusa, na które odpowiedziano według dzisiejszej wykładni Towarzystwa Strażnica. Czyżby wcześniej Świadkowie Jehowy miewali jakieś problemy z kwestią braci? Może wtedy jeszcze wielu pamiętało starą naukę o kuzynach Pana?

    Kolejne publikacje, które omawiają te sprawę, zawierają już jawną nadinterpretację fragmentów biblijnych o braciach Jezusa. Oto przykład:

 

Tekst biblijny

Komentarz Towarzystwa Strażnica

„Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” Dz 1:14.

„Byli wśród nich wierni apostołowie Jezusa, jego matka Maria i jej pozostali synowie, jego młodsi bracia przyrodni. - Dzieje Apostolskie 1:14, 15” („Od raju utraconego do raju odzyskanego” 1960 s. 147).

 

    Jak widzimy w tabeli, Towarzystwo Strażnica (wbrew tekstowi biblijnemu) nazwało „braci Jego” - już według swej nauki - „pozostałymi synami” Maryi i „młodszymi, przyrodnimi” braćmi Jezusa.

 

    Poniżej przedstawiamy teksty biblijne, na podstawie których Świadkowie Jehowy uważają, że Jezus miał „rodzeństwo przyrodnie”. Opatrzymy je też naszymi krótkimi uwagami.

 

Teksty biblijne o braciach i siostrach

Komentarze

„Czy nie jest On synem cieśli? Czy Jego matce nie jest na imię Miriam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas?” Mt 13:55-56.

Por. „Czy nie jest to syn Józefa?” Łk 4:22;

„Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy?” J 6:42.

Józef i Maryja nazwani są tu tylko rodzicami „Jego” tzn. Jezusa. Pozostałe wymienione osoby nie są określone jako dzieci cieśli i Miriam, choć nazwane są braćmi i siostrami Chrystusa.

„Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? (...) A Jezus mówił im: ‘Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony’.” Mk 6:3-4.

Komentarz patrz jak powyżej.

Prócz tego Jezus, przez wymienienie „krewnych [gr. syggeneus]” (Mk 6:4), zdaje się sugerować, że za takich uważa wymienionych z imienia braci i siostry.

„Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić” Mt 12:46.

Maryja nie jest tu nazwana „matką braci”, lecz określona jest tylko jako Matka Jezusa.

„Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać” Mk 3:31.

Komentarz patrz jak powyżej.

Prócz tego tu, jeszcze bardziej niż w Mt 12:46, podkreślono że Maryja jest „Matką Jego” (Mk 3:31). Tam bowiem w oryginale jest tylko określenie „Matka”. Nie pada tu np. forma „Matka Jego i jego braci”.

„Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia...” Łk 8:19.

Komentarz patrz jak powyżej w Mt 12:46.

„Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum...” J 2:12.

Maryja jest tu nazwana tylko „Matką Jego”, a nie matką „braci Jego”.

„Rzekli więc Jego bracia do Niego (...) Bo nawet bracia Jego nie wierzyli w Niego (...) Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On...” J 7:3, 5, 10.

Maryja nie występuje w tym fragmencie. Prawdopodobnie do Jerozolimy wędrowała oddzielnie. Spotykamy ją z niewiastami i u boku Jana (J 19:25-27).

„Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” Dz 1:14.

Maryja jest tu nazwana tylko „Matką Jezusa”, a nie matką „braci Jego”. Patrz też komentarz poniżej.

„Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty-siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas” 1Kor 9:5.

Jeśli pojmować, że fragment ten mówi o rzeczywistych braciach Jezusa, to czyżby Chrystus nie miał żadnych wierzących w Niego krewnych?

„Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego” Ga 1:19.

Widać, że ten Jakub jest Apostołem. Jezus nie miał zaś wśród nich swego brata. Musiał być on więc krewnym Chrystusa.

 

    Zastanówmy się dlaczego tak wiele razy Maryja nazwana jest „Matką Jego”, „Matką Jezusa” czy „Matką Pana” (Mt 1:18, 2:11-14, 20-21, 12:46, 13:55, Mk 3:31, Łk 1:43, 2:33-34, 48, 51, 8:19-20, J 2:1-5, 12, 19:25, Dz 1:14), a nigdy „Matką ich” czy „Matką braci Jego”?

    Mało tego, o żadnym z tych braci Jezusa nie powiedziano jak o Nim:

    „Rodzice Jego” Łk 2:41, 43;

    „Rodzice (...) Dzieciątka Jezus” Łk 2:27;

    „Jego ojciec i Matka” Łk 2:33;

    „ojciec Twój i ja” 2:48;

    „Syn Józefa” Łk 4:22;

    „Syn cieśli” Mt 13:55;

    „Syn Maryi” Mk 6:3;

    „Twoja Matka” Mt 12:46, Mk 3:32, Łk 8:20.

 

    Zaznaczmy też, że z powodu tego, że Chrystus był synem Boga, a nie Józefa, Świadkowie Jehowy nazywają rodzeństwo Jego „braćmi i siostrami przyrodnimi”, choć czasem również mówią o „braciach cielesnych”.

    Pogląd o tym, że Jezus miał „przyrodnich braci i przyrodnie siostry”, które to dzieci były synami i córkami Maryi i Józefa, podtrzymuje biblijny słownik Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” wydany w 2006 roku (ang. 1988). Przedstawimy tu jego opinie na ten temat i przeprowadzimy z nim polemikę.

 

Bracia i siostry Jezusa

 

    1) Oto fragment biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica (hasło ‘Brat’):

    Bracia Jezusa. W Ewangeliach, w Dziejach Apostolskich i dwóch listach Pawła wspomniano o ‘braciach Pana’, ‘bracie Pana’, ‘jego braciach’ i ‘jego siostrach’; imiennie wymieniono czterech braci: Jakuba, Józefa, Szymona i Judasa (1Ko 9:5; Gal 1:19; Mt 12:46; 13:55, 56; Mk 3:31; Łk 8:19; Jn 2:12; Dz 1:14). W świetle takich dowodów większość biblistów zgadza się, że Jezus miał co najmniej czterech braci i dwie siostry i że wszyscy oni urodzili się Józefowi i Marii w naturalny sposób po cudownych narodzinach Jezusa” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 272).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż nie wiadomo co znaczą słowa „większość biblistów”. Prawdopodobnie chodzi tylko o „większość biblistów protestanckich”, a nie katolickich czy prawosławnych, bo ci w większości wierzą inaczej niż Świadkowie Jehowy. Jeśli zaś tylko „większość biblistów protestanckich” (a nie wszyscy) tak uważa, to dla nas jest to budujące, że przynajmniej część tego obozu wierzy tak jak my. Dziwne dla nas jest też to, że „w świetle takich dowodów” bibliści ci, na których powołuje się Towarzystwo Strażnica, wierzą, że ci bracia i siostry „urodzili się Józefowi i Marii w naturalny sposób”. Nigdzie Biblia nie mówi, ani o ich urodzeniu z Maryi i Józefa, ani tym bardziej nie zwie tych osób ich synami czy córkami. Pismo Święte używa w stosunku do nich tylko terminów „bracia” i „siostry”, a nie „synowie” i „córki”.

    Ciekawe jest też stwierdzenie słownika Świadków Jehowy, że „Jezus miał co najmniej czterech braci” i że uznaje to większość biblistów. Przeważnie Towarzystwo Strażnica samo wymienia tylko czterech braci, a nie „co najmniej czterech”. Czyżby były jakieś różnice między poglądami Świadków Jehowy, a wspomnianymi biblistami, co do ilości braci?

 

    2) Oto następny fragment z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Twierdzenie, jakoby bracia Jezusa byli synami Józefa z poprzedniego małżeństwa lub z małżeństwa lewirackiego z bratową, jest zupełnie bezpodstawne. Biblia w żaden sposób tego nie sugeruje. Hipoteza, według której słowo ‘brat’ (adelfos) oznacza w tym wypadku ‘kuzyna’ (anepsios), nie powstała wcześniej niż w 383 r. n.e. i przypisuje się ją Hieronimowi. Jednak Hieronim nie przytoczył żadnych uzasadniających ją argumentów, a w późniejszych pismach wyraził nawet pewne wątpliwości wobec swej ‘teorii kuzynów’” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 272).

 

    Cóż powiemy o tym fragmencie? Otóż Biblia nie zaprzecza temu, że „bracia Jezusa byli synami Józefa z poprzedniego małżeństwa”. Dlatego też w pierwszych wiekach wielu chrześcijan uważało, że Józef był wdowcem, a wspomniani synowie i córki to jego dzieci z pierwszego małżeństwa. Nie był to pogląd jedyny, ale nie było wtedy opinii, że Maryja miała inne dzieci oprócz Jezusa. Ta nauka pojawiła się po raz pierwszy w piśmie ucznia ariańskiego Helwidiusza w drugiej połowie IV wieku („Encyklopedia Katolicka” praca zbiorowa, Lublin 1993, t. 6, s. 670).

    Jeżeli Towarzystwo Strażnica twierdzi, że „Biblia w żaden sposób tego nie sugeruje”, że wymienione osoby mogłyby być dziećmi tylko Józefa (ale nie Maryi), to tym bardziej nie może Pismo Święte mówić, że są one i Józefa i Maryi, bo przecież nie są one nawet nazwane ich córkami i synami!

 

    Czy prawdą jest to, że dopiero w 383 roku pojawiła się „hipoteza, według której słowo ‘brat’ (adelfos) oznacza w tym wypadku ‘kuzyna’ (anepsios)”?

    Otóż nie, ponieważ zmarły w 339 roku Euzebiusz z Cezarei opisał to, co pozostawił po sobie w swych „Pamiętnikach” (Hypomnemata) Hegezyp, żyjący dużo wcześniej bo w latach 110-185.

    Oto zestawienie podstawowego tekstu biblijnego z imionami braci Jezusa, inne fragmenty Biblii, które wymieniają ich matkę oraz słowa Hegezypa i Euzebiusza o tym, że mowa jest o kuzynach Chrystusa.

 

Mk 6:3-4

Inne teksty biblijne

Hegezyp (110-185)

Euzebiusz z Cezarei (260-339)

„Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? (...) A Jezus mówił im: ‘Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony’.”.

„obok krzyża (...) stały: (...) Maria, żona Kleofasa” J 19:25;

 

„Między nimi były (...) Maria, matka Jakuba i Józefa” Mt 27:56;

 

Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa” Mk 15:40;

 

Maria, matka Józefa” Mk 15:47;

 

Maria, matka Jakuba” Mk 16:1;

 

Maria, matka Jakuba” Łk 24:10.

„niektórzy z tych właśnie heretyków oskarżali Szymona, syna Kleofasa, iż jest potomkiem Dawida” („Pamiętniki” cyt. w „Historii Kościoła” III:32,3, Euzebiusza);

 

„Wówczas potomek stryja Pańskiego, wyżej wspomniany Szymon, syn Kleofasa, oskarżony przez heretyków, stanął przed sądem” („Pamiętniki” cyt. w „Historii Kościoła” III:32,6, Euzebiusza);

 

„został ustanowiony biskupem Symeon, syn stryja Chrystusowego, Kleofasa, któremu wszyscy dali pierwszeństwo, bo i on był krewnym Pańskim” („Pamiętniki” cyt. w „Historii Kościoła” IV:22,4, Euzebiusza);

 

„Z rodziny Pańskiej żyli jeszcze wnukowie Judy, tak zwanego brata Pańskiego według ciała” („Pamiętniki” cyt. w „Historii Kościoła” III:20,1, Euzebiusza).

Szymon, syn Kleofasa, o którym wspomina również Ewangelia [J 19:25], (...) miał on być kuzynem Zbawiciela, Hegezyp bowiem opowiada, iż Kleofas był bratem Józefa” („Historia Kościoła” III:11);

 

„Przy takiej właśnie sposobności miał według podania Symeon, syn Kleofasa, którego wymieniliśmy jako drugiego biskupa jerozolimskiego, życie zakończyć śmiercią męczeńską” (j/w. III:32,1);

 

„O Symeonie słusznie można przypuszczać, że należał do tych, którzy Pana widzieli i słyszeli. Dowodem na to jest długie życie jego i w Ewangelii zawarta wzmianka o Marii, żonie Kleofasa, a matce jego (...) Ten sam autor [Hegezyp] mówi, że jeszcze inni potomkowie jednego z tak zwanych braci Zbawicielowych, a mianowicie Juda, dożyli czasów tego samego cesarza...” (j/w. III:32,4-5).

 

    Jak z powyższego widzimy, wymienione osoby w Mk 6:3 (Jakub, Józef, Szymon, Juda) są, według tekstów biblijnych i wczesnochrześcijańskich, krewnymi Chrystusa. Wskazuje na to też Mk 6:4.

    Jakub i Józef są według słów J 19:25 i Mt 27:56 synami Marii Kleofasowej, natomiast Szymon i Juda są według Hegezypa i Euzebiusza synami Kleofasa. To znaczy, że wszyscy czterej są synami małżeństwa Marii i Kleofasa.

    Maria ta jest według J 19:25 prawdopodobnie krewną Maryi („siostra Matki Jego, Maria żona Kleofasa”), natomiast Kleofas był według Hegezypa i Euzebiusza bratem (krewnym?) Józefa tzn. stryjem Jezusa.

    Widzimy też, że nieprawdą jest to, że jakoby koncepcja kuzynów Jezusa pojawiła się dopiero w 383 roku, jak uczy Towarzystwo Strażnica. Euzebiusz zmarł w 339 roku, a Hegezyp dużo wcześniej, bo w 185 roku! Nikt też przed nimi, ani za ich życia, nie pisał o synach i córkach Maryi.

 

    Również Klemens Aleksandryjski (ur. 150) i Orygenes (ur. 185) choć wspominają braci Jezusa, to jednak żaden z nich nie uważał ich za synów Maryi:

    Orygenes pisał, że oni „nie urodzili się z Maryi. A i żaden tekst Pisma o tym nie wspomina!” („Homilie o Ewangelii św. Łukasza” 7:4);

    „Paweł natomiast (...) powiada, że widział owego Jakuba ‘brata Pańskiego’ [Ga 1:19] nie tyle z więzów krwi, co ze wspólnego wychowania, pokrewieństwa obyczajów i wyznawania tej samej nauki” („Przeciw Celsusowi” I:47);

    „Wielu ludzi zastanawia się, jak Jezus mógł mieć braci, skoro Maria aż do śmierci pozostała dziewicą. Jezus nie miał naturalnych braci, bo ani dziewica nie urodziła nikogo innego, ani On sam nie był synem Józefa” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” frag. 31);

    „Jeśli bowiem, zgodnie z opinią ludzi wypowiadających słuszne poglądy na osobę Maryi nie miała ona żadnego innego syna poza Jezusem, a Jezus mówi do Matki: ‘Oto Twój Syn’ - nie zaś ‘Oto i ten jest Twoim synem’...” („Komentarz do Ewangelii według Jana” I:4,23).

 

    Klemens Aleksandryjski o Judzie i Jakubie (Mt 13:55) stwierdził:

    „Juda, który napisał list (...) był bardzo pobożny i chociaż znał swe pokrewieństwo z Panem, nie twierdził, iż jest Jego bratem. Lecz cóż twierdził: ‘Juda, sługa Jezusa Chrystusa, brat zaś Jakuba’ [Jud 1]” (In epist. Iudae catolica).

 

    Wydaje się również, że Tertulian (155-220), który nie uznawał dziewictwa Maryi po urodzeniu Jezusa, który też choć nie użył słowa „kuzyni”, ale „krewni”, nie uważał braci Jezusa za Jej dzieci:

    „[Jezus] nie tyle zaprzeczył istnieniu krewnych, o ile zrezygnował z nich. A więc, gdy najpierw zapytał: ‘Kto jest mi matką i jacy to są mi braćmi?’ [Mt 12:48] dodając ‘Jeśli nie ci, którzy słuchają moich słów i wypełniają je’, przeniósł imiona krewnych na innych, których uważał za bliższych sobie z powodu ich wiary. (...) czy tym samym zaprzeczył pokrewieństwa tym, którzy byli Jego krewnymi? (...) Przez to, że adoptował innych, nie negował pokrewieństwa swych krewnych” („Przeciw Marcjonowi” IV:19,11-13).

 

    Ciekawe, że w innej swej publikacji Towarzystwo Strażnica zacytowało katolicką encyklopedię, która jawnie przeczy temu, że dopiero w 383 roku zaczęto uważać braci Jezusa za jego kuzynów:

    „W dziele New Catholic Encyclopedia czytamy: ‘Kościół od samego początku nauczał, że Maria była zawsze dziewicą. Nie ulega zatem wątpliwości, iż Maria nie miała żadnych innych dzieci’. Według tego samego dzieła określenia ‘brat’ i ‘siostra’ mogą się odnosić do ‘osoby lub osób związanych wspólną więzią religijną lub inną’ albo do krewnych, na przykład kuzynów” (Strażnica Nr 24, 2003 s. 3).

 

    Dalej słownik Świadków Jehowy podaje, że „Hieronim nie przytoczył żadnych uzasadniających ją argumentów, a w późniejszych pismach wyraził nawet pewne wątpliwości wobec swej ‘teorii kuzynów’”. Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica nie opisało nawet co Hieronim napisał w swym opracowaniu i nie zacytowało tych późniejszych jego rzekomych „wątpliwości” (nie podało też źródeł!).

    Ponieważ nie ukazało się do dziś w języku polskim wspomniane pismo Hieronima (Adversus Helvidium) i trudno by było je całe tłumaczyć i przepisywać tu, zacytujmy choć kilka zdań o nim z jednego z opracowań katolickich:

    „Przeciwnicy dozgonnego dziewictwa Matki Najświętszej zwracają jeszcze uwagę na zapis z Ewangelii Mateusza, że Józef ‘nie zbliżał się do niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus’ (1,25). Czyż ze słów tych nie wynika - argumentują - że potem prowadzili oni normalne życie małżeńskie? Czyżby ze słów - odpowiada na ten zarzut święty Hieronim (†419) - że ‘Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci’ (2 Sm 6,23), wynikało, że po swojej śmierci zaczęła rodzić dzieci? Czy ze słów Pana Jezusa, że będzie z nami ‘aż do skończenia świata’ (Mt 28,20), wynika, że potem już z nami nie będzie? I wyjaśnia święty Hieronim, że grecki wyraz heos (‘aż’, ‘dopóki’) nie zawiera żadnego przekazu na temat tego, co było potem” („Listy szóste” J. Salij OP, Poznań 2004, rozdz. ‘Bracia Pana Jezusa’).

 

    Ciekawe, że gdzie indziej Towarzystwo Strażnica potrafiło dość pozytywnie oceniać wiedzę Hieronima:

    „Na Wulgatę Hieronima wielokrotnie powołano się w przypisach do Przekładu Nowego Świata” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 310).

    W Strażnicy Nr 1, 1999 s. 26-29 podało zaś, że posiadał on znajomość języków hebrajskiego, syryjskiego, greckiego, łaciny i był wszechstronnie wykształcony w takich dziedzinach jak gramatyka, retoryka, filozofia. Zapomniano tylko wspomnieć o teologii.

 

    3) Oto kolejny fragment z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Biblista J. B. Lightfoot napisał: ‘Św. Hieronim nie oparł swej teorii na tradycji, a zatem dowodów na jej poparcie należy szukać wyłącznie w Piśmie Świętym. Zbadałem biblijne świadectwa i stwierdziłem, że (...) argumenty na rzecz tej teorii są znacznie słabsze niż argumenty przeciwko niej, należy więc ją odrzucić’ (St. Paul’s Epistle to the Galatians, Londyn 1874, s. 258)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 272).

 

    Co powiemy o tych słowach? Otóż ciekawe czemu przeciw katolikom i dla pouczenia ich, Towarzystwo Strażnica cytuje J. B. Lightfoota (1828-1889) biblistę anglikańskiego, nie wspominając też jakiego on jest wyznania. Raczej wskazane by było, aby w sprawie Hieronima Świadkowie Jehowy zacytowali biblistę czy patrologa katolickiego, który jak on należał do tego samego Kościoła. Nadmieńmy tylko, że dzieło Hieronima nie spotkało się z jakąś krytyką w jego czasach, a on sam był uznawany za wielkiego znawcę języków biblijnych. Czyżby wtedy, gdy greką posługiwano się powszechnie, nikt nie zauważył, że Hieronim rzekomo narobił błędów w utożsamianiu braci z kuzynami?

    Z przytoczonego fragmentu Lightfoota wynika, że Hieronim nie oparł się na tradycji. Zatem na czym? Na Biblii? Na kwestiach językowych? Tu Świadkowie Jehowy powinni być zadowoleni, że nie odwołał się on do tradycji, bo przecież oni jej nie uznają. Z dalszych słów cytowanego biblisty wynika jednak, że Hieronim na Biblii opierał swe dowodzenie, tylko że Lightfoot uważał je jako za słabe, jak dla niego.

    Ciekawe, że słownik Świadków Jehowy nie przytoczył żadnych argumentów Lightfoota, w których ‘obala’ on dowody Hieronima. Interesujące by było też, co zawierał jego fragment wykropkowany przez słownik Towarzystwa Strażnica.

 

    Ponieważ Świadkowie Jehowy nie po raz pierwszy próbują oceniać Hieronima i jego opinię o braciach Jezusa, przedstawmy jak różnych argumentów używają przeciw niemu.

 

Przebudźcie się! Nr 14 z lat 1970-79 s. 27

„Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 167

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 272

„Hieronim nie odwołał się ani do Biblii, ani do tradycji”.

„Św. Hieronim, kierując się tradycyjną wiarą Kościoła”.

„Św. Hieronim nie oparł swej teorii na tradycji”.

 

    Dodajmy tu, że przytoczyliśmy powyżej tylko jeden fragment z pisma Hieronima i jest on oparty na Biblii. Na dodatek jego pogląd dotyczący braci Jezusa i dziewictwa Maryi jest zgodny z tradycją tzn. z cytowanymi wcześniej opiniami Hegezypa i Euzebiusza oraz w pewien sposób z pismami Tertuliana, Klemensa Aleksandryjskiego i Orygenesa.

 

    4) Oto kolejne słowa z publikacji Towarzystwa Strażnica:

    „Gdy w Pismach Greckich jest mowa o siostrzeńcu lub kuzynie, nie pojawia się słowo adelfos. W takich sytuacjach wyjaśniano, o jakie pokrewieństwo chodzi; czytamy np. o ‘synu siostry Pawła’ czy ‘Marku, kuzynie [anepsios] Barnabasa’ (Dz 23:16; Kol 4:10)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 272-273).

 

    Cóż powiemy o tym fragmencie? Otóż ciekawe, że Towarzystwo Strażnica dyskusję o kuzynach zamyka w obszarze Nowego Testamentu, który nazywa Pismami Greckimi. Czyż nie cała Biblia jest natchniona? Czy Septuaginta nie stanowi Pism Greckich?

    Otóż tak się składa, że w niej słowo anepsios (kuzyn) występuje dwa razy. Tylko dwa razy! Czyżby więc w całym Starym Testamencie nie było więcej kuzynów?

    Najważniejsze jest jednak to, że w biblijnym języku hebrajskim nie istniało specjalne słowo, którym oznaczano kuzyna. W grece zaś, jak widzimy, tylko sporadycznie stosowano termin anepsios. Milczenie Towarzystwa Strażnica, związane z tymi faktami, jest znamienne, choć przyznało ono nam częściowo rację w słowach: „W Pismach Hebrajskich (...) nie używa się odpowiednika słowa ‘kuzyn’” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1180).

    Mało tego, słownik Świadków Jehowy przyznaje też, że termin anepsios nie zawsze musi oznaczać kuzyna, ale czasem może określać nawet dalszego krewnego:

    „Wyraz ten odnosi się przede wszystkim do dziecka ciotki lub wuja, choć w szerszym znaczeniu także do dalszych krewnych” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1180).

    Owszem słowo anepsios oznacza kuzyna, ale i terminem adelphos określano go. Jakie mamy na to dowody?

    Tu mała uwaga. Choć Towarzystwo Strażnica nie uznaje przytoczonej poniżej księgi za kanoniczną, to jednak musi uwzględnić to, że jest ona przynajmniej świadkiem dla reguł greki czasów Septuaginty.

    Otóż w Księdze Tobiasza, w różnych kodeksach, mamy albo zastosowane słowo anepsios albo adelphos:

    Tb 7:2 - anepsio (Kodeksy Watykański i Aleksandryjski);

    Tb 7:2 - adelpho (Kodeks Synaicki). Patrz Septuaginta t. I-II dr A. Rahlfs, Stuttgart 1979.

    Widzimy więc, że o ile pierwszy tekst wprost określił pewne osoby kuzynami, to w drugim zastosowane zostało słowo adelphos, którym też ich tak nazywano. Z tego też powodu tłumacze na język polski oddali występujące tam słowa terminem „brat” (np. Biblia Tysiąclecia, Biblia Poznańska), choć jest to kuzyn.

 

    Nie zawsze więc Biblia oddaje termin „kuzyn” słowem anepsios jak w Kol 4:10 i Lb 36:11.

    Poświadcza to też pośrednio Towarzystwo Strażnica podając, że w Dz 23:16 mowa jest o „synu siostry Pawła”. Przypomnijmy tu, że żaden z braci Jezusa nie został nazwany „synem Maryi”, a mowa jest na przykład o „synach Zebedeusza” (Mt 26:37), „matce synów Zebedeusza” (Mt 27:26), „siedmiu synach (...) Skewasa” (Dz 19:14) itp.

    Septuaginta używa też, na oznaczenie kuzynów i dalszych krewnych, terminu adelphos (brat). Oto przykłady:

    Joz 17:3-4 podaje, że córki Selofchada, nazwały „braćmi” (adelphos) swoich kuzynów, którzy byli synami braci ich ojca. Były więc one kuzynkami tych mężczyzn.

    1Krn 23:21-22 podaje, że bracia Eleazar i Kisz mieli, jeden córki, a drugi synów. Synowie Kisza będąc ich „braćmi” (adelphos), wzięli je sobie za żony. Były to więc ich „kuzynki”.

    Kpł 10:1 i 4 podaje, że Miszael i Elsafan nazwani są „braćmi” Nadaba i Abihu, choć pierwsi są synami Uzzjela, a drudzy Aarona. Uzzjel zaś był stryjem Aarona.

    Rdz 13:8, 14:14 i 16 podaje, że Abraham i Lot są „braćmi”, choć pierwszy jest synem Teracha, a drugi Harana. Abraham był zaś bratem Harana (Rdz 11:27).

[Biblia Tysiąclecia w tych tekstach zgodnie z Rdz 11:27 oddała słowo „brat” poprzez „krewny”. Występuje tam hebrajski termin ach czy grecki adelphos]

    Rdz 29:12 i 15 podaje, że Laban, teść Jakuba, jest jego „bratem” (adelphos). Laban był zaś Jakuba matki (Rebeki) bratem (Rdz 29:10). A przecież wiemy, że Jakub był w rzeczywistości bratem Ezawa.

    Rdz 24:48 podaje, że Rebeka nazwana jest „siostrą” (adelphe) Abrahama, choć jest w rzeczywistości jego bratanicą, córką Betuela (Rdz 24:47).

    Sdz 9:1 i 3 podaje, że Abimelek nazwany jest „bratem”, przez swych wujów, to znaczy przez braci jego matki.

    Podobnie jak w Septuagincie, zasada ta występuje w tekście hebrajskim Biblii i nawet częściej niż w grece.

 

    Również w Nowym Testamencie mamy podobne przypadki:

    Ga 1:19 podaje, że Jakub, jeden z Apostołów, jest „bratem Pańskim” (adelphos). Wiemy zaś, że wśród Apostołów nie było braci Jezusa, więc musiał być on krewnym Pana.

    J 19:25 podaje, że Maria Kleofasowa nazwana jest „siostrą” (adelphe) Maryi. Musiała być ona jej krewną, gdyż niemożliwe by dwie siostry miały tak samo na imię.

 

    Siostry przyrodnie (z innej matki lub z innego ojca) także nazywane są w Biblii „siostrami” (adelphe) . Taki przykład mamy w Rdz 20:12, gdzie Sara nazwana jest „siostrą” Abrahama, będąc córką tego samego ojca (Teracha), ale innej matki niż on.

    Podobnie było w czasach Nowego Testamentu. Przykładowo słowo adelphos użyto dla oznaczenia braci przyrodnich. Herod Antypas (syn Mariamme) nazwany jest „bratem” Filipa, syna Maltake (Mt 14:3, Mk 6:17-18) i Filipa, syna Kleopatry (Łk 3:1). Choć wszyscy trzej są oni synami Heroda Wielkiego, to każdy z nich miał inną matkę. Wspomina o tym też słownik Świadków Jehowy („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 810).

 

    Słowa greckie adelphe (siostra), adelphos (brat) mają w tym języku greckim wielorakie znaczenie i oznaczają siostrę lub brata przyrodniego, rodzonego, kuzyna, krewnego, towarzysza wspólnoty, chrześcijanina. Tych terminów używa Biblia i to jest kluczem do rozwiązania problemu braci.

    Słowo adelphe (siostra) pada w Nowym Testamencie 26 razy, a adelphos (brat) aż 343 razy (patrz „Wielki Słownik Grecko-Polski Nowego Testamentu” ks. R. Popowski SDB, Warszawa 1995).

 

    Dodajmy tu, że Towarzystwo Strażnica w swym słowniku wymienia cała gamę znaczeń i określeń dla których Biblia stosuje termin adelphos („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 271-272). Dziwne jednak, że upiera się, iż słowo to w przypadku braci Jezusa musi oznaczać, że są to synowie urodzeni przez Maryję.

 

    5) Oto dalszy fragment ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „W Łk 21:16 występuje zarówno greckie słowo syggenon (‘krewni’, np. kuzyni), jak i adelfon (‘bracia’), co wskazuje, że w Pismach Greckich słowa te nie są używane zamiennie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

 

    Co powiemy o tym stwierdzeniu? Oto słowa przytoczonego wersetu:

    „A wydawać was będą rodzice i bracia, krewni i przyjaciele...” Łk 21:16.

    Otóż niekoniecznie w tym wypadku słowo „krewni” musi zawierać w sobie kuzynów. Może mowa jest tu o dalszych krewnych (np. dziadkowie, wujowie, powinowaci itp.). Widać więc, że pod terminem „bracia” mogą kryć się też „kuzyni”. Zauważmy, że nie ma tu mowy np. o „siostrach”. Jest więc to tylko ogólne stwierdzenie, a nie jakaś zasada służąca odróżnianiu kuzynów od braci.

    Mało tego, Towarzystwo Strażnica samo przyznaje, że „W Septuagincie wyraz syggenes pojawia się pięciokrotnie i odnosi się raczej ogólnie do krewnych niż konkretnie do kuzynów (Kpł 18:14; 20:20; 25:45; 2Sm 3:39; Eze 22:6, LXX)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1180).

    Teraz porównajmy dwa cytowane zdania:

    „słowo syggenon (‘krewni’, np. kuzyni)”;

    syggenes (...) odnosi się raczej ogólnie do krewnych niż konkretnie do kuzynów”.

    Widzimy więc, że raz Towarzystwu Strażnica wygodnie by termin „krewni” obejmował kuzynów, a innym razem potrzebne jest mu, by wykluczał kuzynów. Sami oceńmy tę zasadę.

    Prócz tego to, iż w Septuagincie tylko pięć razy występuje termin „krewni” (syggenes) świadczy o tym, że w pozostałych miejscach tak braci, jak i kuzynów oraz krewnych, określano słowem „bracia”. Przecież nikt chyba nie uważa, że w całym Starym Testamencie tylko pięć razy mowa jest o „krewnych”? Po co więc tworzyć jakieś formy odróżniania krewnych od braci czy kuzynów.

    Zauważmy też, że w Łk 2:44 mowa jest o tym, że Maryja i Józef szukali Jezusa wśród „krewnych i znajomych”, a więc pośród wszystkich, tak dalszych krewnych, jak i pewnie wśród swoich braci i sióstr. Tu zatem mamy, inaczej niż w Łk 21:16, połączenie braci, kuzynów i innych krewnych.

 

    W drugiej części artykułu będziemy kontynuować naszą polemikę ze słownikiem „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

    Zamieścimy też w niej źródła tekstów wczesnochrześcijańskich, które cytujemy w całym artykule.

 

 

 

2.9. Bracia i siostry Jezusa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu, na jego początku, przytoczyliśmy kilka dawnych wypowiedzi Towarzystwa Strażnica o tym, że Jezus miał kuzynów, a nie braci.

    Zacytowaliśmy też wszystkie teksty biblijne, które Świadkowie Jehowy obecnie przytaczają dla uzasadnienia, że Chrystus posiadał „przyrodnich braci”. Opatrzyliśmy je też krótkimi uwagami.

    Później, w pięciu punktach, przeprowadzaliśmy polemikę ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006), którą tu będziemy kontynuować.

    Omówiliśmy tam między innymi:

    opinie „większości biblistów” (pkt 1);

    pogląd Hieronima i wcześniejszych chrześcijan (pkt 2);

    opinię biblisty Lightfoota o Hieronimie (pkt 3);

    kwestię terminów adelphos (brat) i anepsios (kuzyn) (pkt 4);

    kwestię słów syggenon (krewny) i adelphos (brat) (pkt 5).

 

    Na końcu tej części artykułu zamieścimy ‘Dodatek’ o autorstwie Listów Jakuba i Judy.

 

Bracia i siostry Jezusa

 

    1) Oto kolejny fragment z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica (hasło ‘Brat’, rozdział ‘Bracia Jezusa’):

    „Skoro wtedy, gdy Jezus pełnił swą służbę, ‘jego bracia nie wierzyli w niego’, wyrażenie ‘jego bracia’ z pewnością nie może się odnosić do braci w sensie duchowym (Jn 7:3-5). Jezus wyraźnie pokazał różnicę między swymi cielesnymi braćmi a uczniami, którzy uwierzyli w niego i byli jego braćmi duchowymi (Mt 12:46-50; Mk 3:31-35; Łk 8:19-20). Wzmianka o tym, że cieleśni bracia nie wierzyli w Jezusa, wyklucza utożsamianie ich z apostołami noszącymi te same imiona: Jakubem, Szymonem i Judasem. Poza tym w Biblii braci Jezusa wyraźnie odróżniono od jego uczniów (Jn 2:12)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż nie wiemy, czy wszyscy bracia (krewni) nie wierzyli w Jezusa. Wiemy tylko, że nie wierzyli ci, którzy się do Niego wtedy zwrócili w znanych nam słowach (J 7:3, 5). Jeżeli przyjmiemy, że inni bracia (krewni np. Jakub i Juda) byli wśród jego uczniów, to widać z tego, że mogły być dwie różne grupy osób, odmiennie ustosunkowane do Chrystusa. Nie można zaraz przyjmować za Towarzystwem Strażnica tego, że J 7:3-5 mówi o „cielesnych braciach”, skoro w Biblii nie pada takie określenie, a ono samo kiedyś nauczało na podstawie tego tekstu, że mowa jest w nim o kuzynach (patrz cz. I, tego artykułu).

    W związku z tym przytaczane teksty biblijne (Mt 12:46-50 itd.) nie dzielą osób na „cielesnych braci” i „uczniów”, ale na tych, którzy Mu wierzą i na tych, którzy w Niego wątpią. Niewierzący znaleźli się i wśród uczniów Chrystusa (J 6:66), czego szczególnym przykładem był Judasz, będący wcześniej wśród tych, których Towarzystwo Strażnica zaliczyło do „uczniów”.

    Co to znaczy „braci Jezusa wyraźnie odróżniono od jego uczniów (Jn 2:12)”? Owszem odróżniono braci o uczniów, ale po to by wskazać, że oddzieleni bracia nie byli uczniami. Nie ma w Biblii stwierdzenia, że wśród Apostołów nie było ani jednego krewnego tzn. brata Jezusa. Niektóre teksty biblijne zdają się wskazywać, że dwaj bracia, Jakub i Juda zwany Tadeuszem (Jud 1, Jk 1:1), byli zarówno Apostołami (Ga 1:19, Dz 1:13 - „Juda Jakubowy”), jak i krewnymi Chrystusa (Mk 16:1, 15:40, J 19:25). W przeciwnym przypadku niezrozumiałe by było określanie osoby ich matki Marii („Maria, matka Jakuba” Mk 16:1, Łk 24:10) poprzez imiona synów, którzy nie wiadomo kim by mieli być. Jeśli Jakub z Łk 24:10 nie był Apostołem, to kim był, że go tu przywołano, skoro wcześniej w Biblii nie było o nim mowy? Jeśli zaś był Apostołem (Łk 6:15) i jednym z braci tzn. krewnych Jezusa (Mt 13:55), wszystko staje się jasne. To samo dotyczy Józefa, o którym mówi Mk 15:47 („Maria, matka Józefa”). Jeśli on nie jest Józefem z Mk 6:3, to kim on jest, że go wymieniono w Mk 15:44 i 47?

    Ciekawą informację przekazuje nam też jeden z komentarzy biblijnych. Otóż o słowach z „nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego” (J 7:5) podaje on, że „rkp. [rękopisy] D, W, L i niekt. tłum. [zawierają słowa]: ‘uwierzyli’...” („Ewangelia według św. Jana. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. L. Stachowiak, Poznań - Warszawa 1975, s. 224). Nie może więc Towarzystwo Strażnica stosować tego wersetu jako swego koronnego argumentu.

    Jeśli zaś chodzi o słowa „bracia i uczniowie” (J 2:12), to niektórzy uczeni sądzą, że określenie to wskazuje na zbiór zwolenników Jezusa, podobnie jak słowa „Apostołowie i bracia” w Dz 11:1 (por. J 20:17, Dz 1:15). J 2:12 więc nie mówiłby o braciach, czyli krewnych Chrystusa, ale o pewnej grupie Jego wiernych, odróżnianych od Apostołów.

    Oto zestawienie osób Apostołów i braci Pańskich.

 

Apostołowie (Mt 10:2-4, Mk 3:16-19, Łk 6:14-16, J 21:2, Dz 1:13)

Bracia Pańscy (Mk 6:3)

Piotr (Szymon) i Andrzej;

 

Jakub i Jan Zebedeuszowie;

 

Filip i Bartłomiej (Natanael);

 

Tomasz (Didymos) i Mateusz (celnik);

 

Jakub (syn Alfeusza) i Juda Tadeusz (dosł. Jakubowy - Łk 6:16 Dz 1:13 [brat lub syn Jakuba; por. obok]);

Jakub (Apostoł i brat Pański - Ga 1:19) i Juda (brat [krewny?] Jakuba - Jud 1). Ci są Apostołami wspomnianymi obok. Jakub, zwany Mniejszym, wraz z Józefem (patrz poniżej), to synowie Marii Kleofasowej, krewnej Maryi (Mk 15:40, J 19:25).

Szymon (Gorliwy) i Judasz (Iskariota).

 

 

Józef i Szymon. Ci nie są Apostołami (Dz 1:14, 1Kor 9:5). Józef, wraz z Jakubem (patrz powyżej), to synowie Marii Kleofasowej, krewnej Maryi (Mk 15:40, J 19:25). Szymon, według Hegezypa (110-185), to, jak Józef, syn Kleofasa: „niektórzy z tych właśnie heretyków oskarżali Szymona, syna Kleofasa, iż jest potomkiem Dawida” („Pamiętniki” cyt. w „Historii Kościoła” III:32,3, Euzebiusza).

 

    Przypomnijmy jeszcze raz fragment ze słownika Świadków Jehowy:

    „Wzmianka o tym, że cieleśni bracia nie wierzyli w Jezusa, wyklucza utożsamianie ich z apostołami noszącymi te same imiona: Jakubem, Szymonem i Judasem”.

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica, które neguje fakt, że wśród Apostołów Jezus miał braci np. Jakuba i Judę (według nas to kuzyni), samo twierdzi, iż kuzynami Jego byli Jan i Jakub Zebedeuszowie, którzy należeli do grona apostolskiego! Oto opinia słownika Świadków Jehowy:

    „apostoł Jan, jego kuzyn, dowiódł swej wiary i Jezus szczególnie go miłował” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

    „Salome była chyba rodzoną siostrą Marii, matki Jezusa. Jeśli tak się rzecz miała, to Jakub był jego kuzynem” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 870).

    Czy Towarzystwo Strażnica, tę opinię o kuzynach i Salome jako krewnej, z łatwością godzi ze słowami:

    „A Jezus mówił im: ‘Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony’.” Mk 6:4.

    Dlaczego zatem, według Towarzystwa Strażnica, Jakub i Juda nie mogą być Apostołami, jako kuzyni Jezusa, a Jan i drugi Jakub mogą?

 

    Poświęćmy jeszcze kilka zdań Salome. Otóż, jak widzimy powyżej, Towarzystwo Strażnica sądzi, że Salome z Mk 15:40 jest siostrą Maryi z J 19:25. Świadkowie Jehowy twierdzą, że słowa „siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa” (J 19:25) trzeba rozbić na dwie części. Wtedy mowa by była o „siostrze Maryi” i „Marii, żonie Kleofasa”. W ten sposób imię Salome z jednej Ewangelii (Mk 15:40), łączą oni z tą „siostrą” z innej Ewangelii (J 19:25).

    Jednak taka interpretacja ma swoje wady. Raz, że nie ma poparcia w tradycji, a po drugie, iż u poszczególnych Ewangelistów wszystkie niewiasty, wymienione pojedynczo pod krzyżem, zawsze występują wraz ze swoim imieniem lub męża (Mt 27:56, Mk 15:40, 47, J 19:25 por. Mt 28:1, Mk 16:1, Łk 24:10). Siostra Maryi byłaby więc jedyną, której wprost nie przydzielono go!

    Salome mogła być zaś u Łukasza jedną z tych anonimowych kobiet, o których wspomina on (Łk 23:27, 24:10 por. Mt 27:55). Inny Ewangelista podał natomiast jej imię (Mk 15:40, 16:1). Nie trzeba więc robić z niej zaraz rodzonej siostry Maryi, a z Jana i Jakuba Zebedeuszowych bardzo bliskich kuzynów Jezusa. Oni zresztą nie są określeni jako „kuzyni” czy „bracia” Jezusa.

    Ponieważ Salome nigdzie nie jest też wprost nazwana „matką synów Zebedeusza” (por. Mt 20:20, 27:56), więc nie można jej z całą pewnością za takową uważać. Imię jej w Biblii występuje tylko dwa razy (Mk 15:40, 16:1) i nigdzie nie jest ono połączone bezpośrednio z Janem i Jakubem.

    W związku z tym dziwne by też było, gdyby ta sama niewiasta występowała pod krzyżem za każdym razem z innym opisem:

    „matka synów Zebedeusza” Mt 27:56;

    „Salome” Mk 15:40;

    „siostra Matki Jego” J 19:25.

    Wiemy, że niewiast było wiele pod krzyżem (Mt 27:55, Łk 23:27, 24:10), więc nie ma potrzeby, by Salome musiała przejmować cudze funkcje. Jednak najczęściej, znając zależności Ewangelii Mateusza i Marka, uważa się Salome za „matkę synów Zebedeusza”.

 

    2) Oto następne słowa z publikacji Towarzystwa Strażnica:

    „Również stosunki łączące cielesnych braci Jezusa z jego matką, Marią, wskazują, że byli to jej synowie, a nie dalsi krewni. Zazwyczaj wymieniano ich razem z nią” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

 

    Cóż powiemy o tym fragmencie? Otóż ciekawe, jakie to „stosunki łączące cielesnych braci Jezusa z jego matką” zna Towarzystwo Strażnica? W Biblii mamy zaledwie wzmianki o nich, ale o „stosunkach łączących” ich z Maryją nic. Gdyby te „stosunki” były takie, jak sugeruje omawiany słownik, to Jezus nie przekazywałby Maryi Janowi (J 19:26-27).

    Prócz tego, słownik Świadków Jehowy narzuca gotową odpowiedź mówiąc o „cielesnych braciach”, a Ewangelie nie nazywają ich tak wprost.

    Czy coś wskazuje, że wspomniani bracia to „synowie Maryi”, jak stwierdza Towarzystwo Strażnica? Faktem jest to, że nie są oni nazwani „synami Maryi”.

    Czy rzeczywiście „zazwyczaj” owych braci wymienia się z Maryją? Owszem, ale zauważmy też, że są wypowiedzi w których występują obok nich i inne osoby, albo nie ma przy nich Maryi. Oto przykłady:

    „Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum...” J 2:12.

    „Rzekli więc Jego bracia do Niego (...) Bo nawet bracia Jego nie wierzyli w Niego (...) Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On...” J 7:3, 5, 10.

    „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” Dz 1:14.

    Jest też kilka wypowiedzi o Maryi, obok której nie ma tych braci (Łk 2:41-52, J 6:42, 19:25).

    Ciekawe, że o „siostrach” mowa jest w Ewangelii tylko dwa razy (Mt 13:56, Mk 6:3) i nie są one w jednym zdaniu połączone z Maryją. Im też nie przekazał swej Matki Jezus (J 19:26-27), a przecież tym niewiastom Świadkowie Jehowy nie zarzucą chyba niewiary, bo o tym Ewangelie milczą.

 

    3) Oto kolejne słowa z publikacji Świadków Jehowy:

    „Pogląd, iż Maria z Józefem mieli inne dzieci, potwierdzają też biblijne wypowiedzi o tym, że Jezus był ‘pierworodnym’ Marii (Łk 2:7) i że Józef ‘z nią nie współżył, dopóki nie urodziła syna’ (Mt 1:25). Nawet mieszkańcy Nazaretu rozpoznawali Jezusa jako ‘brata Jakuba i Józefa, i Judasa, i Szymona’, dodając: ‘A jego siostry - czyż nie są tu wśród nas?’ (Mk 6:3)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

 

    Co powiemy o tych słowach? Otóż Towarzystwo Strażnica popełnia tu duży błąd. „Pierworodny” to przede wszystkim prawny dziedzic (Rdz 27:33-36, Wj 13:2, Łk 2:23). Prócz tego termin ten oznacza głównie to, że nikt nie urodził się przed nim, a nie iż po nim musiały pojawiać się kolejne dzieci. Przecież „pierworodnym” jest się obojętnie, czy ma się rodzeństwo, czy się go nie posiada. Jest się nim i zanim pojawią się inne dzieci, ale również, gdy się już nie urodzi żaden syn czy córka.

    To, że Jezus nazywany jest „pierworodnym” (Łk 2:7) nie oznacza więc, że musiał mieć rodzeństwo. Przykładowo wygubienie pierworodnych w Egipcie (Wj 12:12) nie mówi nam, że każdy Egipcjanin musiał mieć więcej niż jednego syna.

    Mamy też przykład historyczny, z czasów bliskich narodzenia Jezusa, że „pierworodnym” nazwano jedyne dziecko pewnej kobiety:

    „O tym, że pierworodnymi nazywano także jedynaków, świadczy pewien nagrobek starożytny z roku 5 przed Chr. z napisem: ‘Los doprowadził mnie do końca życia wśród bólów rodzenia mego pierworodnego dziecka’.” (Biblia Tysiąclecia, przypis do Łk 2:7; szerzej o tym patrz Biblia Poznańska, przypis do Łk 2:6-7).

 

    Co zaś powiemy o fragmencie „Józef ‘z nią nie współżył, dopóki nie urodziła syna’ (Mt 1:25)”? Przypomnijmy tu cytowane już w pierwszej części tego artykułu słowa J. Salija OP, który przywołał św. Hieronima:

    „Przeciwnicy dozgonnego dziewictwa Matki Najświętszej zwracają jeszcze uwagę na zapis z Ewangelii Mateusza, że Józef ‘nie zbliżał się do niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus’ (1,25). Czyż ze słów tych nie wynika - argumentują - że potem prowadzili oni normalne życie małżeńskie? Czyżby ze słów - odpowiada na ten zarzut święty Hieronim (†419) - że ‘Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci’ (2 Sm 6,23), wynikało, że po swojej śmierci zaczęła rodzić dzieci? Czy ze słów Pana Jezusa, że będzie z nami ‘aż do skończenia świata’ (Mt 28,20), wynika, że potem już z nami nie będzie? I wyjaśnia święty Hieronim, że grecki wyraz heos (‘aż’, ‘dopóki’) nie zawiera żadnego przekazu na temat tego, co było potem” („Listy szóste” J. Salij OP, Poznań 2004, rozdz. ‘Bracia Pana Jezusa’).

    Widać z powyższego, że polskie słówko „dopóki” czy „aż” jest tylko przybliżonym odpowiednikiem terminu greckiego i ten werset nie świadczy na rzecz opinii Towarzystwa Strażnica (por. „Wielki Słownik Grecko-Polski Nowego Testamentu” ks. R. Popowski SDB, Warszawa 1995, s. 253; - „aż do czasu gdy, aż, zanim nie, dopóki nie, zanim nie”).

    Określeniem tym autor wyznacza kres czasu który go interesuje, nie zajmując się czasokresem występującym później (po owym „aż”). Prócz znanego tekstu Mt 28:20 („A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni do skończenia świata)” podobny problem ukazują inne fragmenty biblijne np. 2Sam 6:23, 1Mch 5:54, Ps 110:1, 112:8, Iz 46:4, Flp 2:8, 1Tm 4:13.

    Jeden ze znanych komentarzy biblijnych podaje, że interesujący nas werset (Mt 1:25) powinien być oddany i zrozumiany następująco:

    „I nie zbliżał się do niej, a gdy porodziła Syna, nadał mu imię Jezus” („Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. J. Homerski, Poznań - Warszawa 1979, s. 81).

    Zaś w szerokim omówieniu uzupełnia to dwiema innymi wersjami:

    „i nie poznał jej, mimo to porodziła...”;

    „chociaż jej nie poznał porodziła...” (j/w. s. 82).

    Podobną myśl wyrażają dwa inne, znane przekłady Nowego Testamentu (ks. Kowalskiego [1957 r.] i bp. Romaniuka [1989 r.]).

 

    Jeśli chodzi o ostatnie słowa omawianego fragmentu Towarzystwa Strażnica („Nawet mieszkańcy Nazaretu rozpoznawali Jezusa jako ‘brata Jakuba i Józefa, i Judasa, i Szymona’, dodając: ‘A jego siostry - czyż nie są tu wśród nas?’ (Mk 6:3)”), to odsyłamy do wcześniejszych naszych odpowiedzi z tym związanych. Przypomnijmy jednak, że Jezus tych braci i te siostry zaliczył do krewnych:

    „A Jezus mówił im: ‘Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych (gr. syngeneusin) i w swoim domu może być prorok tak lekceważony’.” Mk 6:4.

    Dodajmy, że tego zdania Towarzystwo Strażnica jakoś nie lubi komentować, choć przynajmniej jeden raz omówiło go jakby po naszej myśli:

    „Gorszą się nim nawet krewni, może za względu na bliską zażyłość. Toteż Jezus oświadcza: ‘Nigdzie prorok nie jest pozbawiony czci, chyba tylko w ojczyźnie swojej i pośród krewnych swoich, i w domu swoim’.” („Największy za wszystkich ludzi” 1991 rozdz. 48).

    Nie wiadomo też dlaczego słownik Świadków Jehowy stwierdza, że „nawet” mieszkańcy Nazaretu rozpoznali Jezusa jako brata itd. Przecież oni najlepiej znali Go, więc niezrozumiałe staje się tu użycie słowa „nawet”. Termin ten byłby w pełni odpowiedni, gdyby napisano np.: „nawet mieszkańcy odległych stron rozpoznali Jezusa...”.

 

    4) Oto następny fragment o braciach ze słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica:

    „W związku z powyższymi wersetami nasuwa się pytanie. Dlaczego więc Jezus tuż przed śmiercią nie powierzył swej matki, Marii, opiece cielesnych braci, lecz apostoła Jana? (Jn 19:26, 27) Najwyraźniej dlatego, że apostoł Jan, jego kuzyn, dowiódł swej wiary i Jezus szczególnie go miłował. Ta duchowa więź była dla niego ważniejsza od cielesnej; ponadto nic nie wskazuje na to, by bracia Jezusa już wtedy byli jego uczniami” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

 

    Co powiemy o tym fragmencie? Otóż my uważamy, że Jezus przekazał Maryję Janowi dlatego, że nie miała Ona innych swoich dzieci prócz Niego. Bo cóż wspólnego z tym ma to, że rzekomi bracia Chrystusa nie byli Jego uczniami? Przecież wcześniej chodzili razem z Jego Matką (Mk 3:31, J 2:12), a też nie byli Jego uczniami (J 7:5). Nie jest też napisane w Biblii, że oni nienawidzili Jezusa czy Maryję, aby odmówić Jej swej opieki.

    Mało tego, Jezus miał według Towarzystwa Strażnica „cielesne siostry”, a o tych nie napisano, że nie wierzyły w Chrystusa. Wręcz przeciwnie teksty biblijne zdają się wskazywać na to, że wiele kobiet było obok krzyża (Mt 27:55, Łk 23:27, 24:10). Czyżby Świadkowie Jehowy uważali, że żadna z Jego sióstr nie przyszła tam? Czy te rzekomo urodzone przez Maryję „siostry” Jezusa nie mogły się Nią zaopiekować? Dziwne jest też milczenie omawianego słownika w sprawie sióstr.

    Towarzystwo Strażnica sugeruje, że Jan przekazał Maryję Janowi (J 19:25-27), gdyż bracia Jego w Niego nie wierzyli (J 7:5). Otóż dziwne jest to, że w Dz 1:14 podano, iż „bracia Jego” trwali na modlitwie z Maryją. Chrystus jako posiadający nieograniczoną wiedzę o ludziach (J 2:25) wiedziałby, że bracia Jego zaraz się nawrócą i nie przekazywałby Maryi Apostołowi, gdyby to byli rzeczywiście Jej synowie. Inna sprawa, nawet gdyby bracia nie wierzyli wcześniej w posłannictwo Jezusa, to czyż to byłoby zaraz powodem do tego, by Maryję odrywać od swych dzieci? Po utracie jednego Syna miałaby pozbywać się Ona pozostałych dzieci?

    Dziwne jest też stwierdzenie Towarzystwa Strażnica, że „duchowa więź była dla niego [Jezusa] ważniejsza od cielesnej”, skoro Jan był według Świadków Jehowy kuzynem Chrystusa.

    Ciekawe jest to, że Maryja miała być dla Jana kimś ważniejszym („oto Matka twoja” J 19:27), niż jego własna matka, która też stała obok krzyża (Mt 27:56).

 

    5) Tu opuszczamy ostatnie słowa z hasła ‘Brat’, jako mało istotne dla naszej sprawy, a przytaczamy zdanie z hasła ‘Jakub’:

    „Mógł być niewiele młodszy od Jezusa, gdyż wymienia się go na pierwszym miejscu wśród czterech rodzonych synów Marii, którymi byli Jakub, Józef, Szymon i Judas” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 870).

 

    Co powiemy o tych słowach? Otóż na początek przypomnijmy, że Biblia tych mężczyzn nie nazywa „rodzonymi synami Maryi”. Tylko interpretacja Towarzystwa Strażnica powoduje, że stają się oni dla Świadków Jehowy „rodzonymi” i „synami” Maryi.

    Drugą sprawą jest to, że ten rzekomy brat cielesny Jezusa nie mógł być „niewiele młodszy”, ale najwyżej gdyby nim był, byłby „dużo młodszym”. Nawet o co najmniej dwanaście lat. Dlaczego tak sądzimy? Dlatego, że znamy dobrze scenę z dwunastoletnim Jezusem w świątyni. Jest tam mowa tylko o „krewnych i znajomych” Łk 2:44. Również gdy Maryja z Józefem odnajdują Go stwierdza, że we dwoje szukali Jego z bólem serca (Łk 2:48). Nic tu nie ma o niepokoju o Jezusa ze strony Jego braci i sióstr.

    Prócz tego napisane jest, że „Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy” Łk 2:41. Czyżby fakt istnienia tak wielu dzieci (gdyby je miała) i poszczególnych ciąż nie uniemożliwiał Maryi takich corocznych dalekich pielgrzymek? Tekst Pwt 16:16 (Wj 23:17, 34:23) nakazywał tylko mężczyznom taką podróż do Jerozolimy, a więc Maryja jako kobieta i na dodatek posiadająca gromadkę dzieci oraz będąca nie raz w stanie błogosławionym byłaby z tego zwolniona. Czyżby ryzykowała stanem zdrowia przyszłych pociech? Wydaje się więc, że jako brzemienna, Maryja tylko jeden raz udała się w daleką podróż, gdy Cezar August zarządził spis ludności (Łk 2:1, 5). Pozostałe pielgrzymki odbywały się tylko najwyżej w obecności Jezusa, bo nawet tekst biblijny o tym mówi: „Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy” Łk 2:41.

 

    Zaznaczamy też, że inne wątpliwości związane z kwestią braci i sióstr Jezusa, przedstawiane przez Świadków Jehowy w pozostałych publikacjach i odpowiedzi na nie, omówiliśmy w rozdziałach „Bracia i siostry Chrystusa” i „Maryja” (pkt 17.10.) w książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl). Tu zajęliśmy się tylko tymi zarzutami, które przedstawia omawiany słownik.

 

    Pragnąłbym wyrazić też wdzięczność, za pomoc w weryfikacji tekstów źródłowych, J. Romanowskiemu z Warszawy i innej życzliwej mi osobie. Moje dociekliwe pytania często zmuszają ich do poszukiwań, za które im serdecznie dziękuję.

 

Dodatek

Kto jest autorem Listów Judy i Jakuba?

 

    Towarzystwo Strażnica twierdzi, że autorami Listów Judy i Jakuba nie są Apostołowie, lecz „cieleśni bracia” Jezusa o tych imionach. Oto wypowiedź ze słownika Świadków Jehowy:

    „Brat Jezusa Jakub (...) napisał list noszący jego imię (... Jak 1:1). Inny brat Jezusa, Juda, również napisał taki list (Judy 1, 17)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 273).

 

    Cóż powiemy o tych opiniach? Otóż na początek wspomnijmy, że w listach Judy i Jakuba nie znajdziemy tego, że ci dwaj mężowie są, jako ich autorzy, „braćmi Jezusa”. Oto teksty dotyczące tego:

    „Jakub, sługa Boga i Pana Jezusa Chrystusa...” Jk 1:1;

    „Juda, sługa Jezusa Chrystusa, brat zaś Jakuba...” Jud 1.

    Widzimy więc, że Juda choć zaznaczył, że jest „bratem Jakuba”, ani słowem nie wspomniał, że miałby być przede wszystkim „bratem Jezusa”. Również Jakub nie twierdził, że jest bratem Chrystusa.

    Towarzystwo Strażnica poprzez przytoczenie tekstu Jud 17 zdaje się sugerować, że Juda nie jest Apostołem, bo sam jakby odróżnia się od nich („Wy zaś, umiłowani, przypomnijcie sobie te słowa, które były zapowiedziane przez Apostołów Pana...”).

    Jednak zauważmy, że podobnego stwierdzenia użył Piotr w swym liście, a z tego powodu Świadkowie Jehowy nie starają się go rugować z grona apostolskiego. Oto jego słowa:

    „abyście przypomnieli sobie słowa, które były dawno już przepowiadane przez świętych proroków, oraz przykazanie Pana i Zbawiciela, podane przez waszych apostołów” 2P 3:2.

 

    Inny zarzut Świadków Jehowy o tym, że autorzy Listów Judy i Jakuba nie należą do grona apostolskiego, to ten, że nie przedstawiają się oni jako „Apostołowie”. Jednak ten „argument” niewiele jest wart, gdyż Paweł też w niektórych swych listach nie przedstawiał się jako Apostoł:

    „Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa...” Flp 1:1;

    „Paweł, Sylwan i Tymoteusz...” 2Tes 1:1;

    „Paweł więzień Chrystusa Jezusa i Tymoteusz brat...” Flm 1, por. 19.

    Również autor Listu do Hebrajczyków i uczeń Jan, w swych trzech Listach i Apokalipsie, nie przedstawili się jako „Apostołowie” (patrz np. 2J 1, 3J 1, Ap 1:4, 9). Czy z tego powodu Towarzystwo Strażnica pozbawi ich też autorytetu apostolskiego?

    Charakterystyczne jest także to, że Juda i Jakub nazwali siebie, podobnie jak Paweł, „sługami Jezusa”. Mało tego, przynajmniej Jakub, którego uważamy za kuzyna Jezusa, jest nazwany „Apostołem”:

    „Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego” Ga 1:19.

 

    Najdziwniejsze jest to, że Towarzystwo Strażnica neguje to, że List Jakuba napisał Apostoł Jakub, natomiast Jakuba, brata Jezusa, autora tego listu, nazywa też „apostołem”, ale w innym znaczeniu (!):

    „Wygląda na to, że po śmierci apostoła Jakuba ciału kierowniczemu przewodniczył uczeń Jakub, przyrodni brat Jezusa. (...) Jakub (nie jeden z ‘dwunastu’ - ani syn Zebedeusza, ani syn Alfeusza - lecz przyrodni brat Jezusa) najwyraźniej był uważany za ‘apostoła’ w szerszym znaczeniu tego słowa, czyli jako ‘posłany’ przez zbór w Jerozolimie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 95).

 

    Przypomnijmy też tu starą naukę Towarzystwa Strażnica, gdy jeszcze uznawało ono, że to Apostoł Jakub napisał list i że jest on kuzynem Pana. Dopóki więc uczyli Świadkowie Jehowy, że Chrystus nie miał braci przyrodnich (do 1937 r.), to uważali iż Listy Jakuba i Judy są dziełami Apostołów o tych imionach:

    „Ten Jakub, który zmarł w początkach ery chrześcijańskiej, nie powinien być kojarzony z innym Jakubem, autorem Listu Jakuba, znanym jako Jakub Mniejszy syn Alfeusza (Kleofasa - Mk 3:18) męża Marii. Przypuszczalnie był on dalszym kuzynem [w ang. cousin] naszego Pana i z tego powodu, według żydowskich zwyczajów tytułowany jest ‘bratem Pańskim’ - Ga 1:19” (ang. Strażnica 01.05 1902 r. s. 135).

 

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica w sprawie autentyczności Listu Judy odwołuje się do tradycji:

    „Autorzy wczesnych katalogów biblijnych (II-IV w. n.e.) uważali list spisany przez Judę za kanoniczny. Należeli do nich Klemens Aleksandryjski, Tertulian, Orygenes...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1040).

    Ale tu Świadkowie Jehowy zastosowali pewne przemilczenia dotyczące tradycji. Otóż „zapomnieli” wspomnieć kogo ci wymienieni mężowie uważali za autora Listu Judy. Otóż pisali oni, że Juda nie był bratem Jezusa, pomimo, że był Jego krewnym, oraz twierdzili iż był on Apostołem Judą Tadeuszem (por. Dz 1:13, Mt 10:3). Oto ich słowa:

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „Juda, który napisał list (...) był bardzo pobożny i chociaż znał swe pokrewieństwo z Panem, nie twierdził, iż jest Jego bratem. Lecz cóż twierdził: ‘Juda, sługa Jezusa Chrystusa, brat zaś Jakuba’ [Jud 1]” (In epist. Iudae catolica);

    Tertulian (ur. 155) - „Co więcej, Henoch ma świadectwo o sobie u apostoła Judy [Jud 14]” („O strojeniu się kobiet” 3:3);

    Orygenes (ur. 185) - „Tak więc najpierw w Księdze Rodzaju stwierdzono, że wąż zwiódł Ewę; o wężu jest mowa w Wniebowzięciu Mojżesza, księdze, o której wspomina w swym liście apostoł Juda; otóż archanioł Michał pertraktował z diabłem o ciało Mojżesza... [Jud 9]” („O zasadach” III:2,1).

    Patrz też Orygenesa Comm. ad Rom., PG 14, 1016.

 

    Wspomniany Tertulian też pośrednio potwierdza, że obaj autorzy listów (Juda i Jakub) są Apostołami, nazywając te pisma, razem z innymi, „Listami Apostolskimi”:

    „Łączy w jedną całość Prawo i Proroków razem z Ewangeliami i Listami Apostolskimi; stąd czerpie wiarę...” („Preskrypcja przeciw heretykom” 35).

 

    Na koniec dodajmy, że choć wielu współczesnych uczonych uważa, że Jakub „brat Pański” (będący kuzynem Jezusa i autorem Listu Jakuba) jest różny od Apostoła Jakuba (syna Alfeusza), to jednak „Encyklopedia Katolicka” (Lublin 1997, t. 7) podaje o tym pierwszym:

    „tradycja przypisuje mu autorstwo Jk (EuzebHist 2,23); od czasów Orygenesa identyfikowany z Jakubem, synem Alfeusza (›Jakub Młodszy Apostoł)...” (hasło ‘Jakub Brat Pański’).

 

    Teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich cytowane według:

    „Tertulian. Przeciw Marcjonowi” o. S. Ryzner, Warszawa 1994;

    „Tertulian. Wybór Pism” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. W. Kania, Warszawa 1970;

    „Tertulian. Wybór Pism III” D. Sutryk, ks. E. Stanula CSsR, ks. K. Obrycki, ks. T. Skibiński SAC, ks. T. Kołosowski SDB, S. Kalinkowski, I. Salamonowicz-Górska, Warszawa 2007;

    Historia Kościelna. O Męczennikach Palestyńskich. Euzebiusz z Cezarei” tłum. Ks. A. Lisiecki, Poznań 1924;

    Komentarz do Ewangelii św. Jana, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1981;

    Homilie o Ewangelii św. Łukasza, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986;

    Komentarz do Listu świętego Pawła do Rzymian, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1994;

    Przeciw Celsusowi, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986;

    O zasadach, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Kraków 1996.

 

 

 

3.0. Boże Narodzenie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica choć od początku swego istnienia kwestionowało datę 25 grudnia, jako dzień narodzenia Jezusa, to jednak nie negowało samego obchodzenia święta Bożego Narodzenia. Mało tego, nawet w jego biurze głównym, aż do 1926 roku, obchodzono je i to uroczyście, co ukazuje fotografia zamieszczona w książce pt. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 200.

    Towarzystwo Strażnica tak wspomina dawne lata:

    „Wkrótce potem dzięki kolejnej strudze światła Badacze Pisma Świętego przestali obchodzić Boże Narodzenie. Wcześniej świętowali je na całej ziemi, a w bruklińskim Biurze Głównym czynili to bardzo uroczyście. Zrozumiano jednak, iż święcenie dnia 25 grudnia jest w gruncie rzeczy zwyczajem pogańskim (...) Z czasem zrozumiano, że skoro nie należy obchodzić święta upamiętniającego najważniejsze narodziny w całych dziejach ludzkich, to nie powinno się także świętować żadnych innych urodzin” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 19);

    „Potem w latach 1927-1928 słudzy Jehowy zaniechali obchodzenia Bożego Narodzenia i urodzin, gdyż uświadomili sobie, że nie ma to uzasadnienia biblijnego” (Strażnica Nr 4, 2006 s. 29).

    Oto jedno ze wspomnień związanych z zaprzestaniem obchodzenia Bożego Narodzenia:

    „A dlaczego Badacze Pisma Świętego przestali obchodzić Boże Narodzenie? Richard H. Barber odpowiada: ‘Poproszono mnie o wygłoszenie godzinnego odczytu radiowego na temat Bożego Narodzenia. Nadano go przez radio 12 grudnia 1928 roku, a następnie opublikowano w Złotym Wieku w numerze 241 oraz rok później w numerze 268. Odczyt ten zwracał uwagę na pogańskie pochodzenie Bożego Narodzenia’.

    ‘Czy mieliśmy coś przeciwko odrzuceniu tych pogańskich zwyczajów?’ - pyta Charles John Brandlein. ‘W żadnym wypadku. Po prostu zastosowaliśmy się do nowo poznanych faktów. Nigdy przedtem nie wiedzieliśmy, że to są zwyczaje pogańskie. To tak jakbyśmy zdjęli jakąś poplamioną odzież i ją wyrzucili’. Następnie zaniechano dalszych zwyczajów związanych z wielbieniem stworzenia - obchodzenia urodzin oraz Dnia Matki. Siostra Lilian Kammerud wspomina: ‘Bracia niezwykle chętnie przestali obchodzić te święta i przyznawali, że cieszą się, iż się od nich uwolnili. Nowe prawdy zawsze nas uszczęśliwiały (...) czuliśmy, że mamy przywilej poznawać rzeczy, o których inni nie mają pojęcia’.” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 66).

    Należy podziwiać naiwność głosicieli Towarzystwa Strażnica, którzy nie wiedzieli przez tyle lat, że ono serwowało im rzekomo pogańskie nauki i zwyczaje. Zgadzamy się, że tak było przynajmniej w przypadku piramidy Cheopsa, o której poniżej wspomniano. Czyżby rzeczywiście Towarzystwo Strażnica miało jakiś pogański model obchodzenia Bożego Narodzenia? Oto jego wspomnienia:

    „Wielbiciele prawdziwego Boga musieli się jednak całkowicie uwolnić od pogańskich nauk i obyczajów. Na przykład jeszcze przez jakiś czas po roku 1919 zwracali uwagę na to, by nosić ubiory nadające jakoby wygląd bardziej świątobliwy, uważali wielką piramidę egipską za ‘Biblię w kamieniu’, obchodzili takie pogańskie święta jak ‘Boże Narodzenie’, posługiwali się pogańskimi symbolami, jak krzyż, i pielęgnowali inne nieczyste zwyczaje religijne” (Strażnica Nr 8, 1969 s. 4).

    Jeśli Towarzystwo Strażnica rzeczywiście po pogańsku obchodziło Boże Narodzenie przez ponad 45 lat, to powinno być ostatnią organizacją, która śmie krytykować chrześcijańskie obchodzenie tego święta. Mało tego, powinno samo bić się w piersi za takie swe świętowanie, a nie pouczać innych.

 

    Również różne zwyczaje chrześcijan (choinka, podarki, życzenia) były praktykowane w dawnych latach przez głosicieli Towarzystwa Strażnica. Przykładowo podręcznik pt. „Niebiańska manna, czyli rozmyślania duchowe na każdy dzień w roku”, wydawany od 1905 do 1928 roku, pod datą 25 XII nauczał:

    „Zwyczaj dawania w tym czasie upominków zdaje się być właściwym. Bóg jest dawcą każdego dobrego i doskonałego daru. On jest tym, który ustawicznie udziela, a my ustawicznie od Niego przyjmujemy. Lecz największym darem, jaki otrzymaliśmy, jest Jego Syn, który stał się naszym Zbawicielem”.

    Inna publikacja Towarzystwa Strażnica wspomina:

    „W tamtych czasach oddani Bogu chrześcijanie faktycznie obchodzili urodziny. Czemu więc nie mieli świętować rzekomego dnia urodzin Jezusa? Również tę rocznicę obchodzili przez wiele lat. W czasach pastora Russella Boże Narodzenie świętowano w starym Domu Biblijnym w Allegheny w Pensylwanii. Ora Sullivan Wakefield przypomina sobie, że z tej okazji brat Russell dawał członkom rodziny Domu Biblijnego złote 5- lub 10-dolarówki. A Mabel P.M. Philbrick wspomina: ‘Mieliśmy zwyczaj, oczywiście dziś już zarzucony, obchodzić Boże Narodzenie przy choince w jadalni Betel. Brat Russell codziennie pozdrawiał nas słowami: «Dzień dobry wszystkim!», ale w tym dniu mawiał: «Życzę wszystkim wesołych świąt!»‘.” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 65).

    Czasopismo Towarzystwa Strażnica składało nawet swym głosicielom życzenia świąteczne i proponowało podarki na tę okazję:

    „Wszystkim czytelnikom Złotego Wieku życzymy Wesołych Świąt” („Złoty Wiek” Nr 61, 15 XII 1927 s. 578);

    „Upominki na Gwiazdkę (...) Mogą im zrobić najlepszy upominek czyli podarunek na Gwiazdkę przez zaprenumerowanie Złotego Wieku, lecz też przez posłanie im książek. Siedem Tomów Wykładów Pisma Św.” („Złoty Wiek” Nr 59, 15 XI 1927 s. 560). [Skany z tych dwóch publikacji patrz art. „Boże Narodzenie i Świadkowie Jehowy” (www.piotrandryszczak.pl)]

    Kolejny podręcznik Towarzystwa Strażnica, w rozdziale o narodzeniu Jezusa, ukazał na ilustracji trzech jeźdźców na wielbłądach i zamieścił taki oto opis:

    „Mędrcy prowadzeni przez gwiazdę” („Stworzenie czyli historia biblijna w obrazach” 1914 s. 55).

    Dodajmy tu, że dziś Świadkowie Jehowy odrzucają to, że było trzech mędrców i nazywają ich „astrologami inspirowanymi przez demony” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 199; por. Strażnica Nr 24, 2002 s. 32). Tę naukę Towarzystwo Strażnica wprowadziło w 1920 roku i zaprezentowano ją np. w wydanej w 1921 roku książce pt. „Harfa Boża” (s. 91-96), choć ona jeszcze wtedy uczyła konkretnie o „trzech mędrcach”, którzy „czcili demonów” (s. 91, 93, 96).

 

    A co z datą 25 grudnia? Jak Towarzystwo Strażnica godziło ją ze swoją nauką o narodzeniu Jezusa dnia 1 października?

    Wspomniany podręcznik pt. „Niebiańska manna, czyli rozmyślania duchowe na każdy dzień w roku”, pod datą 25 XII, nauczał:

    „Chociaż dzień 25 grudnia nie był właściwym dniem narodzenia naszego Zbawiciela, ale raczej 1 października i ponieważ nie mamy powiedziane by ten dzień obserwować, to nie stanowi dla nas wielkiej różnicy, kiedy ten dzień, który jest tak ważny obchodzimy. W tym dniu powszechnie święconym możemy przyłączyć się do wszystkich, których serca pałają miłością ku Bogu i ku Zbawicielowi”.

    Ponad tymi słowami zamieszczono też tekst Łk 2:10-11 ze słowami „dziś narodził się Zbawiciel”.

    Inne podręczniki Towarzystwa Strażnica z dawnych lat nauczały, że ponieważ Jezus urodził się 1 października, to Jego poczęcie w łonie Maryi nastąpiło właśnie 25 grudnia podczas zwiastowania!

    Nie była więc to taka zła data, tylko przez zbieg okoliczności przyjęto ją później według Towarzystwa Strażnica jako datę narodzenia Jezusa. Opisano to następująco:

    „rozsądnem jest przypuszczać, iż narodzenie miało miejsce dnia 1-go października (...) Dziewięć miesięcy wstecz od tego czasu przyprowadzi nas do Gwiazdki r. 3 przed Chr., daty, kiedy nasz Pan odłożył na stronę niebieską chwałę, którą miał u Ojca przedtem, aniżeli świat był stworzony, a rozpoczął proces przemiany na ludzką naturę. - Bardzo możebne, że to dało początek obchodzenia ‘Gwiazdki’ dnia 25-go grudnia. Niektórzy kronikarze historyi kościelnej nawet twierdzą, że pierwotnie obchodzono Gwiazdkę na pamiątkę zwiastowania przez Anioła Gabryela Maryi Pannie, iż przez nią Słowo stanie się ciałem” („Nadszedł Czas” 1919 s. 63);

    „narodzenie Jezusa nastąpiło w październiku, a dnia 25-go grudnia, na dziewięć miesięcy przedtem, miało miejsce zwiastowanie” („Harfa Boża” 1929 s. 91).

    Dziś Towarzystwo Strażnica, aby ‘zatrzeć’ całkowicie datę 25 grudnia, nawet czas poczęcia Jezusa zmieniło:

    „Jezus został poczęty na początku stycznia (stąd urodzony na początku października)” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 [ed. ang. 1953] s. 60).

    Nie uczy się też obecnie konkretnie o „1 października”, ale o dacie „około 1 października” (np. Strażnica Nr 10, 1995 s. 19).

    Ciekawostką jest fakt, że Towarzystwo Strażnica stosuje dwa rodzaje argumentacji. Gdy zwalcza naszą datę, podaje iż Biblia nie podaje nawet miesiąca narodzenia Jezusa, a gdy uczy o swej dacie, to wymienia za Pismem Świętym „październik”. Oto przykłady takiego dowodzenia:

    Biblia nie podaje ani dnia, ani miesiąca, w którym Chrystus przyszedł na świat” (Strażnica Nr 24, 1997 s. 4);

    Biblia wskazuje, że Jezus przyszedł na świat około 1 października” (Strażnica Nr 10, 1995 s.19).

 

Boże Narodzenie

 

    1) Oto fragment o narodzeniu Jezusa z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Kiedy Jezus przyszedł na świat, pasterze przebywali w nocy na polu i pilnowali swych stad (Łk 2:8). Okoliczność ta stanowi pewną wskazówkę co do czasu jego narodzin, bo wprawdzie w ciągu dnia stada można wyprowadzać na pastwiska o każdej porze roku, jednak nie zawsze można tam z nimi nocować. W połowie października zaczyna się w Palestynie pora deszczowa, która trwa kilka miesięcy. W grudniu w Betlejem, tak jak w Jerozolimie, często są nocne przymrozki. A zatem fakt, że pasterze w Betlejem znajdowali się nocą na polu, wskazuje na czas przed rozpoczęciem pory deszczowej” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 221; por. podobnie na s. 979).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż nie wiadomo dlaczego Towarzystwo Strażnica z taką determinacją zwalcza to, że Jezus urodził się w grudniu. Przecież Kościół Katolicki wcale nie twierdzi stanowczo, że Jezus urodził się na pewno 25 XII, lecz że ten dzień wydał mu się najbardziej odpowiedni na to święto Syna Bożego. Chrystus, który jest Panem każdego dnia (J 13:3), odebrał przecież nie istniejącym bożkom należące się Jemu dni, więc i święto „narodzin niezwyciężonego słońca”. On jak Ojciec (Ps 84:12) jest prawdziwym Słońcem (Ml 3:20, Łk 1:78, Ap 1:16, Dz 26:13, Mt 17:2) i Światłością świata (J 1:9, 8:12, Łk 2:32). Przyjęcie daty 25 XII na dzień narodzin Chrystusa ma też inne, symboliczne uzasadnienie. Dzień ten jest jednym z najkrótszych dni w roku, więc tym, który ma najdłuższą noc. Od tego dnia, wraz z obchodzonymi narodzinami Jezusa, przybywa nam dnia i światła. Prorok Izajasz o narodzeniu Mesjasza pisał: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. (...) Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany...” Iz 9:1, 5.

 

    Tu jednak podejmiemy polemikę z Towarzystwem Strażnica, przyjmując za prawdopodobne narodzenie Jezusa w grudniu. Miesiąc ten, a nie październik, ma udokumentowane potwierdzenie u Hipolita (170-235) (o czym się poniżej przekonamy), a więc na przełomie II i III wieku.

    Co do wypasania stad owiec w grudniu, to wydaje się, że Towarzystwo Strażnica, pod wpływem faktów, zmieniło pogląd. Oto porównanie starszej i obecnej jego koncepcji.

 

Dawniejszy pogląd

Dzisiejszy pogląd

„Pewnym jest, że wśród zimy pasterze nie pasą swych trzód w polu nawet i w Palestynie, co również dowodzi, że 25-ty grudzień żadnym sposobem nie może być właściwą datą narodzenia naszego Pana” („Nadszedł czas” 1919 s. 63);

„W zimie przecież nawet w Palestynie pasterze nie trzymają swych trzód w polu, ani też nie śpią pod gołym niebem” („Harfa Boża” 1929 s. 90);

„Pasterze nie trzymaliby w grudniu stad na otwartym polu, ale w październiku było to możliwe. Data grudniowa jest więc zupełnie błędna” (Strażnica Nr 15, 1957 s. 17).

„wprawdzie w ciągu dnia stada można wyprowadzać na pastwiska o każdej porze roku, jednak nie zawsze można tam z nimi nocować” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 221).

 

    Widzimy więc, że dawniej Towarzystwo Strażnica nauczało, że w grudniu nie wypasa się owiec w Palestynie, a dziś daje na to zgodę, a jedynie twierdzi, że „nie zawsze można tam z nimi nocować” na polu. Nie ma więc tu nawet zdecydowanej negacji tego „nocowania” w zimie na polu.

    Dlaczego Towarzystwo Strażnica zmieniło swój pogląd?

    Otóż dlatego, ponieważ jego nauczanie zostało zanegowane nawet przez jego głosicieli w listach do Strażnicy. Oto przykłady:

    „Załączam wycinek ze styczniowego numeru pisma ‘Journal’, ukazującego się u nas w Milwaukee. Jest to zdjęcie, które przedstawia pasterzy jordańskich wypędzających stada na pastwiska górskie w pobliżu Jerozolimy. Wykonane zostało dla agencji ‘United Press’ i wydaje się, iż ono zbija argument o tym, że Chrystus nie mógł się narodzić zimą. Wpłynęły również inne listy z podobnymi uwagami, jakoby okoliczności, że w tym czasie owce pozostawały nocą na pastwiskach, ze względu na klimat Palestyny nie można uważać za dowód zaprzeczający narodzinom Jezusa w dniu 25 grudnia” (Strażnica Nr 17, 1960 s. 15);

    „W pewnym czasopiśmie zobaczyłem zdjęcie, na którym pokazano pasterzy ze stadami na polu pod Betlejem w czasie świąt ‘Bożego Narodzenia’. Dotąd sądziłem, że około 25 grudnia, a więc w okresie przyjmowanym tradycyjnie za datę narodzin Chrystusa, jest tam już za zimno na to, by pasterze mogli przebywać na polach ze swymi trzodami. Jak ta sprawa właściwie się przedstawia? (...) W Stanach Zjednoczonych zdjęcie to ukazało się w całym szeregu czasopism. Typowym komentarzem do niego był na przykład podpis (...) ‘Żołnierze izraelscy szukają w wieczór wigilijny min ewentualnie podłożonych przez terrorystów na polach w pobliżu Betlejem; w głębi pasterze doglądający swoich trzód’.” (Strażnica Nr 21, 1970 s. 24).

 

    Aby wybronić częściowo swe stanowisko Towarzystwo Strażnica akcentuje to, że pasterze byli „w nocy” na polu, gdy zimą jest zbyt zimno by tam przebywać. Nawet posunęło się ono do zafałszowania tekstu biblijnego w swoim przekładzie dodając w Łk 2:8 słowa, że przebywali oni „pod gołym niebem”. Oto porównanie oryginalnego tekstu biblijnego Łk 2:8 z przekładem Świadków Jehowy.

 

„Grecko-polski Nowy Testament wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi” tłum. ks. prof. dr hab. R. Popowski SDB, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993

„Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997

„I pasterze byli w krainie tej na polu nocujący i strzegący strażami nocy przy stadzie ich” Łk 2:8.

„W tej samej krainie byli też pasterze, przebywający pod gołym niebem i strzegący nocą swych trzód” Łk 2:8.

 

    Widzimy więc, że dodając podkreślone słowa, Towarzystwo Strażnica chciało wykazać, że w grudniu jest zbyt zimno by nocować „pod gołym niebem”. Ale kto powiedział, że pasterze nocowali w ten sposób?

    Z tekstu Łk 2:8 wynika tylko to, że pasterze czuwali nad stadem owiec, a nie że je wypasali w nocy. Było ono wtedy zapędzone do zagrody specjalnie przygotowanej z ciernistych krzewów. Wypasano je za dnia. Ks. E. Dąbrowski, profesor nauk biblijnych, który bywał w Palestynie o tym pisze:

    „Pasterze palestyńscy (...) ubrani są w tunikę sięgającą przynajmniej kolan (...). Chroniąc się przed chłodem nocy używają kożucha lub płaszcza. (...) Na noc pasterz wprowadza owce do specjalnego ogrodzenia, którego tylko pewna część nakryta jest dachem. (...) W razie niepogody owce są wprowadzane na miejsce osłonięte dachem. (...) Spędzanie nocy wraz z trzodą na pastwisku, i to podczas zimy, nie należy wprawdzie do zwyczaju przyjętego ogólnie. Nie można jednak tego uważać za rzecz niezwykłą - wielu z betleemitów po dzień dzisiejszy postępuje w ten sposób” („Życie Maryi Matki Bożej” A. Nicolas, ks. E. Dąbrowski, Warszawa 1954, s. 140).

    Jeden z komentarzy do Pisma Świętego również uczy podobnie:

    „Pasterze nocą czuwający nad stadem nie są w okolicach Betlejem czymś nadzwyczajnym. (...) Ich przebywanie nocą na wolnym powietrzu jest możliwe w okolicach Betlejem nawet podczas deszczowej pory roku. Na noc pasterze zapędzają wtedy stado do zagrody specjalnie na ten cel przygotowanej z ciernistych krzewów, sami zaś śpią w szałasie. Jeden z nich zawsze czuwa, aby bronić stada przed złodziejem lub dzikimi zwierzętami” („Ewangelia według św. Łukasza. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. F. Gryglewicz, Poznań-Warszawa 1974, s. 104).

    Tu warto też uruchomić wyobraźnię Świadków Jehowy. Otóż każdy kto był np. w polskich Tatrach, to zauważył szałasy pasterskie rozsiane po górskich halach, z których szczególnie dawniej korzystali wypasający owce. Pasterze więc zawsze znajdą sobie w miarę ciepły kąt i ubiór, paląc też ogniska (por. J 18:18).

    Ciekawe, że biblijny słownik Towarzystwa Strażnica, pod hasłem ‘Owczarnia’, przedstawia fotografię na której widnieje zadaszone „Schronienie dla pasterzy w ogrodzonej murkiem owczarni”. Podano też taki oto opis:

    „Owczarnia. Ogrodzona przestrzeń, w której zwykle zamykano na noc owce dla ochrony przed złodziejami i drapieżnikami. Niekiedy owczarnie urządzano w jaskiniach i innych naturalnych miejscach schronienia, ale częściej budowano w tym celu zagrody okolone kamiennym murkiem (Lb 32:16; 1Sm 24:3; Sof 2:6) i wyposażano w drzwi wejściowe (Jn 10:1). Podobnie jak w nowszych czasach, murek mógł być przykryty gałęziami ciernistych roślin. Nieraz w obrębie ogrodzenia wznoszono niskie płaskie daszki, pod którymi owce mogły się schronić podczas złej pogody” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 284).

 

    2) Oto następny fragment z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Jest też bardzo mało prawdopodobne, by Cezar August niepotrzebnie prowokował Żydów, zarządzając spis ludności w zimnym i deszczowym grudniu, kiedy podróżowanie bywa szczególnie uciążliwe (Łk 2:1-6; por. Mt 24:20)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 221; por. podobnie na s. 979).

 

    Cóż powiemy o tym fragmencie? Otóż dziwne by było aby Cezar miał pytać Żydów, kiedy sobie życzą aby był przeprowadzany spis ludności. Palestyna była małą prowincją, z którą mało kto się liczył. Znamy inny biblijny przykład protestu Żydów z okazji spisu, na których opinię nie patrzył panujący, ale go zdusił: „Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni” Dz 5:37.

    Spisy ludności były najczęściej rozłożone w czasie i w różnych prowincjach odbywały się one w innych miesiącach.

    Te podróżowanie zimą nie jest w Palestynie aż tak uciążliwe, jak stara się przedstawić to Towarzystwo Strażnica, bowiem Jezus właśnie wtedy przybył do Jerozolimy i przemawiał na dworze:

    „Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona” J 10:22-23.

    Jeden ze słowników biblijnych przedstawia kwestię temperatur w Palestynie następująco:

    „Na odrębność dwu pór roku wpływ zasadniczy wywierają deszcze a nie temperatury, które są łagodne w zimie (od 8o do 12o) i znośne w lecie (od 21o do 29o) (...) Noce są chłodne nawet u progu samego lata (por. Mk 14,67)” („Słownik Nowego Testamentu” X. Leon-Dufour SJ, przekład bp K. Romaniuk, Poznań 1986, s. 104).

    Również słownik Towarzystwa Strażnica w innym miejscu potwierdza te słowa:

    „Dlatego w Jerozolimie temperatura rzadko kiedy przekracza 32oC i rzadko też spada poniżej 0oC. Średnia temperatura w styczniu wynosi ok. 10oC. Śnieg nie jest w tej części kraju częstym zjawiskiem (por. 2Sm 23:20)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 293).

 

    3) Oto kolejny fragment z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica (hasło ‘Jezus Chrystus’):

    Nie urodził się zimą. Z powyższych rozważań wynika, że data 25 grudnia, uznawana powszechnie za dzień narodzin Jezusa, nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego. Jak wskazują liczne encyklopedie, w terminie tym przypadało święto pogańskie. Jezuita Urbanus Holzmeister tak napisał o genezie świętowania 25 grudnia:

    ‘Dzisiaj powszechnie się przyznaje, że obchodzimy 25 grudnia dlatego, iż w tym dniu mieli swoje święto poganie. Już Petavius [francuski teolog jezuicki, 1583-1652] słusznie zauważył, że 25 grudnia obchodzono ›narodziny słońca niezwyciężonego‹.

    Świadectwa o tym święcie: a) Kalendarz Dionizego Filokala, opracowany w roku 354 [n.e.] i zawierający uwagę: ›25 grudnia N(arodziny) niezwyciężonego (Słońca)‹; b) kalendarz astrologa Antiocha (opracowany ok. r. 200 [n.e.]): ›Miesiąc grudzień (...) 25 (...) Narodziny Słońca; zaczyna przybywać dnia‹; c) cesarz Julian [Apostata, 361-363 n.e.] ustanowił igrzyska, które obchodzono pod koniec roku ku czci słońca, nazywanego ›słońcem niezwyciężonym‹’ (Chronologia vitae Christi, Pontificium Institutum Biblicum, Rzym 1933, s. 46)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 979).

 

    Co powiemy o tych słowach? Otóż na początek porównajmy dwa zdania z tych cytowanych powyżej:

    „data 25 grudnia, uznawana powszechnie za dzień narodzin Jezusa”;

    powszechnie się przyznaje, że obchodzimy 25 grudnia dlatego, iż w tym dniu mieli swoje święto poganie”.

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica powinno zdecydować się, czy powszechnie uważa się, że Jezus urodził się 25 grudnia, czy że wtedy ‘niezwyciężone słońce się narodziło’. Czy naprawdę Świadkowie Jehowy bardziej są skłonni uznawać fakt narodzin słońca dnia 25 grudnia, niż Chrystusa?

    Ciekawe też, w której publikacji katolickiej Towarzystwo Strażnica przeczytało, że „data 25 grudnia, uznawana [jest] powszechnie za dzień narodzin Jezusa”.

 

    Ponieważ starszy słownik Towarzystwa Strażnica (1971) miał w tym samym miejscu inne słowa o Bożym Narodzeniu niż nowy słownik, postarajmy się je tu porównać i wyciągnąć jakieś wnioski.

 

Aid to Bible Understanding 1971 s. 921-922

Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 21 s. 20-22

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 979

„As most encyclopedic works show, it stems from a pagan holiday. Thus, The Encyclopedia Americana (1956 ed., Vol. 6, p. 622) says of the ‘Christmas’ date and customs: ‘The celebration was not observed in the first centuries of the Christian church ... a feast was established in memory [of Jesus’ birth] in the 4th century. In the 5th century the Western church ordered the feast to be celebrated on the day of the Mithraic rites of the birth of the sun and at the close of the Saturnalia [resulting in the December 25 date] ... Most of the customs now associated with Christmas ... were pre-Christian and non-Christan customs taken up by the Christian church. Saturnalia, a Roman feast celebrated in mid-December, provided the model for many of the merry-making customs of Christmas’.”.

Prawie identyczne słowa podano w polskiej Strażnicy:

„W pierwszych stuleciach Kościół chrześcijański nie obchodził tego święta (...). Ponieważ nie znano dnia narodzin Chrystusa, w V wieku Kościół Zachodni nakazał świętować je pod koniec Saturnalii, w dniu, kiedy w kulcie Mitry obchodzono narodziny słońca (...) Większość zwyczajów związanych teraz z Bożym narodzeniem początkowo nie wchodziła w skład tego święta, ale raczej należała do przedchrześcijańskich i niechrześcijańskich obrzędów, które akceptował Kościół chrześcijański. Rzymskie święto Saturnalii, obchodzone w połowie grudnia, wywarło wpływ na ukształtowanie się licznych wesołych praktyk towarzyszących Bożemu Narodzeniu (...) - The Encyclopedia Americana, wydanie z roku 1959, tom 6, strona 622”.

„Jak wskazują liczne encyklopedie, w terminie tym przypadało święto pogańskie. Jezuita Urbanus Holzmeister tak napisał o genezie świętowania 25 grudnia:

‘Dzisiaj powszechnie się przyznaje, że obchodzimy 25 grudnia dlatego, iż w tym dniu mieli swoje święto poganie. Już Petavius [francuski teolog jezuicki, 1583-1652] słusznie zauważył, że 25 grudnia obchodzono ›narodziny słońca niezwyciężonego‹. Świadectwa o tym święcie: a) Kalendarz Dionizego Filokala, opracowany w roku 354 [n.e.] i zawierający uwagę: ›25 grudnia N(arodziny) niezwyciężonego (Słońca)‹; b) kalendarz astrologa Antiocha (opracowany ok. r. 200 [n.e.]): ›Miesiąc grudzień (...) 25 (...) Narodziny Słońca; zaczyna przybywać dnia‹; c) cesarz Julian [Apostata, 361-363 n.e.] ustanowił igrzyska, które obchodzono pod koniec roku ku czci słońca, nazywanego ›słońcem niezwyciężonym‹’ (Chronologia vitae Christi, Pontificium Institutum Biblicum, Rzym 1933, s. 46)”.

 

    Cóż powiemy o tych zmienionych fragmentach w poszczególnych słownikach Świadków Jehowy? Otóż starsza publikacja akcentowała bardziej wpływ Saturnaliów na Boże Narodzenie, a nowsza „narodzin niezwyciężonego słońca” identyfikowanego z Mitrą. W pierwszej krytykowano zwyczaje świąteczne, a w drugiej samą datę. Starszy słownik cytował źródło świeckie, nowszy zaś jezuickie.

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica nie może się zdecydować, który bóg pogański miał większy wpływ na Boże Narodzenie, Mitra czy Saturn. Natomiast źródło świeckie zmieniono na katolickie zapewne dlatego, by bardziej atakować katolików za datę 25 grudnia.

    Dobrze, że w przypadku Bożego Narodzenia słowniki Świadków Jehowy powołują się na wpływ tylko dwóch bożków (Mitra, Saturn), bo jak wiemy odnośnie kultu Maryi przywoływanych jest mnóstwo bogiń np. Isztar (Strażnica Nr 7, 1989 s. 8), Diana, Artemida („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 171), Mater Matuta, Izyda („Człowiek poszukuje Boga” 1994 s. 277), Isi, Cybele, Fortuna, Ceres, Semiramid (Strażnica Nr 13, 1965 s. 9-10; por. Nr 13, 1991 s. 3-7), Wenus, Rea („Niech Bóg będzie prawdziwy” rozdz. 3, par. 8).

    Ale to nie wszystko, bo okazuje się, że Świadkowie Jehowy wyprowadzali też datę 25 grudnia od Nemroda (Rdz 10:8-10):

    „dzień 25 grudnia jest tradycyjnym dniem urodzin Nemroda a nie Jezusa” (Strażnica Nr 18, 1952 s. 18; por. Strażnica Nr 16, 1956 s. 16).

    Wydaje się, że dziś ten pogląd Świadkowie Jehowy porzucili, uznając go za absurdalny. Wolą pewnie Mitrę i Saturna.

    Korzystając z tego, że nowszy słownik Towarzystwa Strażnica w swym dowodzeniu przywołuje tylko „niezwyciężone słońce”, my więc również tylko odniesiemy się do niego (na końcu tej części artykułu powrócimy jednak do Saturnaliów).

    Dodajmy też, że w innej swej publikacji Świadkowie Jehowy pisząc o zwyczajach związanych z Bożym Narodzeniem zacytowali obszerny fragment z dzieła Britannica - edycja polska, w którym jest zdanie nie mówiące wcale o jakimś szczególnym wpływie pogańskich bogów czy zwyczajów na nasze święto:

    „Tradycyjne obyczaje związane z B.N. są wynikiem zbieżności świętowania narodzin Chrystusa z pogańskimi obrzędami związanymi z rolnictwem i słońcem podczas przesilenia zimowego” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 358).

    Inna publikacja Towarzystwa Strażnica, cytując znaną encyklopedię, podaje:

    „Tradycyjne obrzędy bożonarodzeniowe mają różną genezę i są rezultatem przypadkowej zbieżności między obchodami narodzin Chrystusa a zimowymi świętami pogańskimi ku czci słońca i boga rolnictwa” (Strażnica Nr 24, 1993 s. 6).

    Czy więc wszystkie encyklopedie potwierdzają tezy Towarzystwa Strażnica?

 

    Co powiemy o przytaczanych przez Towarzystwo Strażnica, za jezuitą Holzmeisterem, latach dotyczących istnienia pogańskiego święta „narodzin niezwyciężonego słońca”? Wymienione są tam: 354 r., ok. 200 r. i 361-363 r.

    Otóż zgadzamy się na lata 354 i 361-363, jako te, w których istniało wspomniane pogańskie święto. Natomiast jeśli chodzi o rok ok. 200 („kalendarz astrologa Antiocha”), to Holzmeister popełnił zapewne błąd, jeśli rzeczywiście został zacytowany rzetelnie. Dlaczego tak sądzimy? Dlatego gdyż powszechnie znana jest sprawa, że święto „narodzin niezwyciężonego słońca” zostało wprowadzone przez cesarza Aureliana w 274 roku, co nawet Towarzystwo Strażnica uznaje:

    „Dnia 25 grudnia 274 roku Aurelian ogłosił boga-słońce naczelnym patronem cesarstwa i poświęcił mu świątynię na Polu Marsowym” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 359);

    „Ze wszystkich poczynań Aureliana bodaj najbardziej znaczącym było ustanowienie w 274 roku n.e. dorocznego święta ku czci słońca, obchodzonego w czasie przesilenia zimowego” (Strażnica Nr 2, 1999 s. 29).

    Dodajmy tu, że z cytowanych słów Petaviusa nie wynika, aby uważał on, że Boże Narodzenie ma swój początek w święcie „narodzin niezwyciężonego słońca”. Wypowiada się on tylko o tym, że istniała taka uroczystość pogańska.

    Wspomnijmy też, że hipotezę, iż dzień 25 grudnia został wybrany na święto Bożego Narodzenia, aby „schrystianizować”, wprowadzone przez cesarza Aureliana, święto „narodzin niezwyciężonego słońca”, sformułował dopiero uczony niemiecki Franz Dölger, żyjący w latach 1879-1940 („Poszukiwania w wierze” rozdz. ‘Czy Kościołowi wolno było ustanowić święta Bożego Narodzenia?’ J. Salij OP, Poznań 1991, s. 234-241).

    Nawet Towarzystwo Strażnica w swych początkach nie powoływało się na hipotezę Dölgera, ale ją dopiero w późniejszych latach podchwyciło.

 

    A co wiemy o początkach świętowania Bożego Narodzenia?

    Otóż chociaż najstarszym zachowanym dowodem dotyczącym obchodzenia świąt Narodzenia Pańskiego jest Depositio Martyrum z 336 r. to jednak „Encyklopedia Katolicka” podaje:

    „Nie wiadomo ile lat [wcześniej] przed 336 r. obchodzono Boże Narodzenie” (t. 2, Lublin 1985, hasło ‘Boże Narodzenie’ s. 866).

    Dogmatyk ks. W. Granat o początkach naszego święta pisze:

    „Nie ma żadnej wzmianki historycznej pewnej o samym ustanowieniu święta, natomiast tradycja, której ślady znajdujemy w Liber Pontificalis uważa, że istniało ono w Rzymie już w pierwszej połowie II wieku...” („Chrystus Bóg - Człowiek” Lublin 1959, s. 310).

    „Święto Epifanii albo Objawienia istnieje na Wschodzie chrześcijańskim w II wieku i oznacza w ogóle objawienie się Słowa Wcielonego w ludzkim ciele” (j/w. s. 311).

    Jedno jest pewne, Kościół już w I wieku przyjął od Izraelitów zwyczaj czytania na nabożeństwach eucharystycznych fragmentów Biblii (Łk 4:17, Dz 13:15, 1Tes 5:27, Kol 4:16). Potwierdza to Justyn Męczennik (ur. 100) który pisze:

    „W dniu zaś zwanym Dniem Słońca, odbywa się zebranie w jednym miejscu (...) Tedy czyta się Pamiętniki apostolskie, albo Pisma prorockie...” („Apologia” I:67,3; cyt. za „Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem” ks. A. Lisiecki, Poznań 1926).

    Wiadomo też, że tak Izraelici jak i chrześcijanie posiadali kalendarz czytań liturgicznych. Wyznawcy Chrystusa odczytywali zapewne przynajmniej jednego dnia w roku fragmenty Ewangelii o narodzeniu Pana, a następnie komentowali je. Widać więc, że już wtedy chrześcijanie upamiętniali i rozważali narodzenie Pańskie. Później, pewnie po 313 r., kiedy mogli oficjalnie krzewić swą wiarę, zaczęli jawne, uroczyste obchodzenie Bożego Narodzenia. Jak zaś wierzyli pierwsi chrześcijanie pisze Orygenes (ur. 185):

    „Jego narodziny, wychowanie, moc, męka i zmartwychwstanie nie tylko dokonały się ówcześnie, ale i teraz w nas się dokonują” („Homilie o Ewangelii św. Łukasza” 7:7; cyt. za „Homilie o Ewangelii św. Łukasza, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986).

 

    A co powiedzieć o najczęściej przytaczanym przez Towarzystwo Strażnica zarzucie, że data święta Bożego Narodzenia została przejęta z kultu Mitry („dzień narodzin niezwyciężonego słońca”).

    Otóż sprawa nie jest tak prosta, jak się wydaje wielu Świadkom Jehowy. Nawet uczony adwentystów, którzy nauczają podobnie jak głosiciele Strażnicy, napisał:

    „Czy źródła chrześcijańskie otwarcie przyznają, że zapożyczono od pogan datę pogańskiego święta? Oczywiście, nie!” („Od soboty do niedzieli” S. Bacchiocchi, Warszawa 1985, s. 282).

    Dodajmy, że chodzi mu o dawne pisma chrześcijańskie. Dalej cytowany uczony napisał:

    „Niektórzy Ojcowie wyrażali pogląd, że zarówno poczęcie, jak i męka Chrystusa nastąpiły w czasie wiosennego zrównania dnia z nocą, czyli dnia 25 marca. Gdy policzy się od tej daty dziewięć miesięcy ciąży Marii, wówczas data narodzin Chrystusa wypadałaby w dniu 25 grudnia” (j/w. s. 282-283).

    Tę wypowiedź uzupełnia też „Encyklopedia Katolicka” mówiąc:

    „Inna hipoteza (L. Duchesne, H. Engberding, L. Fendt, A. Strobel) wybór daty B[ożego] N[arodzenia] uzasadnia opartym na apokryfach NT przekonaniem chrześcijan, którzy uważali, że poczęcie Chrystusa dokonało się 25 III, stąd jego narodzenie powinno przypadać 25 XII” (t. 2, Lublin 1985, hasło ‘Boże Narodzenie’ s. 866).

    Jak widać chrześcijanie wcale nie musieli przejmować daty 25 XII od pogan na swe święto, tak samo jak w żadnym dziele wczesnochrześcijańskim nie jest napisane, że przejęli oni od nich ich pogański dzień słońca. Również dzieła pogańskie nie mają takich stwierdzeń czy zarzutów wobec chrześcijan.

 

    Prócz tego Towarzystwu Strażnica można zarzucić brak rzetelności, ponieważ na ogół unika ono cytowania fragmentu Hipolita (ur. przed 170). Zawiera on najstarsze zachowane świadectwo dotyczące daty 25 XII. Pisał on:

    „Pierwsze przyjście naszego Pana w ciele, kiedy narodził się w Betlejem, miało miejsce w ósmym dniu przed kalendami stycznia [25 XII]” (In Danielem 4,23,3; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 30).

    Jeśli dodamy, że Hipolit zmarł ok. 235 roku, a „dzień narodzin niezwyciężonego słońca” wprowadził cesarz Aurelian (270-275) w 274 roku, to wszystko staje się jasne.

    Widać więc, że chrześcijanie nie musieli korzystać z „pogańskiej daty”, bo znali ją dużo wcześniej!

    Dopiero później pojawia się znane Świadkom Jehowy Depositio Martyrum z 336 roku z tekstem:

    „ósmego dnia przed kalendami styczniowymi narodził się Chrystus w Betlejem [25 XII]”.

 

    Towarzystwo Strażnica prawdopodobnie tylko jeden raz w latach 1950-2007 wspomniało o istnieniu tekstu Hipolita w ang. Przebudźcie się! [Awake!] 22 XII 1973 s. 4 (brak polskiego odpowiednika). Czyżby był on tak niewygodny, że wolało go więcej nie przypominać, nie cytować i nie omawiać? Oto te słowa z Przebudźcie się!:

    „Scholars mention two explanations for the date December 25. One is due to a calculation attributed to a certain Hippolytus of the third century C.E.”.

 

    Prócz Hipolita, na temat daty urodzenia Jezusa, wypowiada się też Klemens Aleksandryjski (ur. 150). Choć przytacza on próby wyznaczania jej przez pewnych ludzi, to jednak nikt z nich nie podaje dnia 1 października, jak dziś Świadkowie Jehowy. Pomimo, że bywają brane pod uwagę różne miesiące (ale nie grudzień), to jednak często pojawia się data „25”, jak w przypadku 25 grudnia. Oto wypowiedź Klemensa:

    „Niektórzy pragną ustalić jeszcze ściślej w związku z narodzinami Zbawiciela nie tylko rok, lecz nawet dzień, i wymieniają go jako dwudziesty piąty dzień Pachona [Pachon, pierwszy miesiąc letni w Egipcie, przypadający na maj] (...) Są i tacy, którzy powiadają, ze Zbawiciel urodził się w miesiącu Farmuthi, w dniu dwudziestym czwartym lub dwudziestym piątym [Farmuthi, miesiąc egipski, odpowiadający attyckiemu Elafebolion, tj. drugiej połowie marca i pierwszej kwietnia]” („Kobierce” I:145,6 i I:146,4-5; cytat za „Klemens Aleksandryjski Kobierce” tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994, s. 101).

 

    Przypomnijmy też, że Towarzystwo Strażnica kiedyś wyprowadzało datę 25 grudnia od Nemroda (Rdz 10:8-10):

    „dzień 25 grudnia jest tradycyjnym dniem urodzin Nemroda a nie Jezusa” (Strażnica Nr 18, 1952 s. 18; por. Strażnica Nr 16, 1956 s. 16).

    Pogląd ten Świadkowie Jehowy raczej już porzucili, uznając go za absurdalny. Bo właściwie od czyich narodzin wzięto tę datę? Od Mitry, czy od Nemroda?

 

    Powiedzmy jeszcze kilka zdań o Saturnaliach, o których uczył starszy słownik Towarzystwa Strażnica (Aid to Bible Understanding 1971 s. 921-922; cytat patrz powyżej tabela). Ich termin obchodzenia niewiele miał wspólnego z datą Bożego Narodzenia i prawdopodobnie dlatego wydając nowy słownik, zmieniono tekst o naszym święcie (usunięto Saturnalia, a zamieszczono słowa o ‘niezwyciężonym słońcu’). O ile początek Saturnaliów miał miejsce 17 grudnia, to data końcowa różnie bywa określana przez znawców: 19, 21, 23 i 24 grudnia. Wyznacza się w związku z tym różną ilość dni na te święta (3, 5, 7 dni). Wynika to z tego, że w historii tego święta obchodzono je niejednakowo. Jedno z dzieł wydanych przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe podaje:

    „Wreszcie 17 grudnia rozpoczynały się i trwały od trzech do pięciu dni najbardziej popularne święta rzymskie, Saturnalia; obchodzono je na pamiątkę złotego wieku, tj. rządów Saturna, bóstwa staroitalskiego, któremu wzniesiono u stóp Kapitolu świątynię w r. 497 p.n.e. Wtedy podobno wprowadzono Saturnalia na wzór greckich Kroniów” („Starożytni Grecy i Rzymianie w życiu prywatnym i państwowym” O. Jurewicz, L. Winniczuk, Warszawa 1973, s. 256).

    Towarzystwo Strażnica zdaje się to potwierdzać, bo też różnie datuje Saturnalia, cytując rozmaite źródła:

    „The festivities accompanying Christmas probably originated with the Roman festival of Saturnalia, December 17 to 19, honoring Saturn...” (ang. Przebudźcie się! 22.12 1976 s. 4);

    „Christmas comes direct from the pagan Saturnalia, celebrated December 17 to 23 (ang. Strażnica 15.12 1953 s. 740);

    „Trwało ono od 17 do 24 grudnia” („Czego naprawdę uczy Biblia?” 2005 s. 158).

    „Saturna wielbiono za to, że pod jego rządami panował w Rzymie złoty wiek. Ku jego czci obchodzono Saturnalia, początkowo jedno-, a potem siedmiodniowe święto przypadające na drugą połowę grudnia” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 256).

    Ciekawe jak Towarzystwu Strażnica udaje się pogodzić „siedmiodniowe” święto z dniami „od 17 do 24 grudnia”. Według nas jest to osiem dni. Ale Świadkowie Jehowy potrafią „przeciągnąć” Saturnalia do dziewięciu dni, aż do 25 XII. Oto przykład:

    „biskup rzymski Liberiusz kazał ludowi świętować w dniu 25 grudnia. Wybrał tę datę najprawdopodobniej dlatego, że lud rzymski już święcił w tym dniu Saturnalia ku czci narodzin słońca” („Prawda, która prowadzi do życia wiecznego” 1970 rozdz. 16, par. 20).

    Czyżby Towarzystwo Strażnica pomyliło Saturna ze słońcem (Mitra), któremu oddawano cześć 25 XII? Jak można mylić te pojęcia? Przecież u pogan Saturnowi poświęcona była sobota (dzień Saturna), a słońcu niedziela (dzień Słońca). Inna publikacja Świadków Jehowy też myli te pojęcia i miesza Saturna ze słońcem:

    „W pogańskim Rzymie (...) obchodzono Saturnalia, narodziny słońca niezwyciężonego” (Przebudźcie się! Nr 12, 1993 s. 11).

    Wydaje się, że to „przeciąganie” siedmiodniowych Saturnaliów (od 17 XII) do 24 czy 25 XII (co daje 8 lub 9 dni) potrzebne jest Towarzystwu Strażnica, by zdyskredytować daty Wigilii i Bożego Narodzenia.

    Na koniec wspomnijmy, że czasopismo Świadków Jehowy wydawane w latach 1919-1937 miało tytuł „Złoty Wiek”! Czyżby to jakiś wpływ Saturna i jego „złotego wieku”, o którym mówi słownik Towarzystwa Strażnica i cytowane powyżej inne źródło?

    Wydaje się też, że Świadkowie Jehowy raczej powinni się cieszyć, a nie krytykować nas za to, że Boże Narodzenie wyparło Saturnalia i święto „narodzin niezwyciężonego słońca”. Ale może im zależy na tym, aby te pogańskie święta dziś jeszcze istniały? Można taki wniosek wyciągnąć z ciągłego wspominania tych uroczystości przez Towarzystwo Strażnica.

 

    W drugiej części tego artykułu będziemy kontynuować polemikę ze słownikiem pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006.

 

 

 

3.1. Boże Narodzenie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu rozpoczęliśmy polemikę, dotyczącą Bożego Narodzenia, ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006). Tu będziemy ją kontynuować. Tam zaś omówiliśmy historię obchodów Bożego Narodzenia przez Towarzystwo Strażnica i praktyk z nim związanych (choinka, życzenia, podarki). Wspomnieliśmy o akceptowaniu kiedyś daty 25 grudnia, choć nie utożsamianiu się z nią w pełni, bo Świadkowie Jehowy twierdzili, że Jezus urodził się 1 października.

    W dalszej części artykułu omówiliśmy, między innymi, następujące kwestie:

    wypasania owiec w grudniu i przebywania pasterzy w nocy w polu (pkt 1);

    podróżowania zimą i klimatu w Palestynie (pkt 2);

    daty 25-go grudnia i początków istnienia Bożego Narodzenia oraz rzekomego wpływu na tę datę i święto dnia „narodzin niezwyciężonego słońca” (pkt 3).

 

Boże Narodzenie

 

    1) Przypomnijmy tu dwa zdania ze słownika Towarzystwa Strażnica, z cytowanych już w pierwszej części tego artykułu (pkt 3):

    „Z powyższych rozważań wynika, że data 25 grudnia, uznawana powszechnie za dzień narodzin Jezusa, nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego. Jak wskazują liczne encyklopedie, w terminie tym przypadało święto pogańskie” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 979).

 

    Co jeszcze dodamy do tego co napisaliśmy o tych słowach w pierwszej części tego artykułu? Otóż nie trzeba, jak to robi Towarzystwo Strażnica, doszukiwać się dla daty 25 XII pogańskiego śladu. My wskażemy tu na jedno ze świąt Izraelitów czasów Jezusa, którego termin często pokrywał się z datą Bożego Narodzenia.

    Chodzi tu o święto „Poświęcenia świątyni” (J 10:22), zwane też według J. Flawiusza i Talmudu „świętem Światła [gr. fota]”, „świętem Świateł” lub Chanukka (por. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 909). Uroczystość ta przypadała w izraelskim miesiącu Kislew (listopad/grudzień) i to 25-go dnia miesiąca. Trwała ona 8 dni (j/w. s. 909), poprzez co prawie zawsze obejmowała naszą datę 25-go grudnia. Mało tego, sama liczba „25” jest identyczna w obu świętach. Ks. E. Dąbrowski o tym święcie pisał następująco:

    „Obchodzono je w dniach 25 Kislew (grudzień) - 3 Tebet (grudzień, styczeń) śpiewem i procesjami” („Nowy Testament na tle epoki. Geografia - Historia - Kultura” Poznań - Warszawa - Lublin 1965, s. 355).

    Choć święto to upamiętniało przywrócenie kultu w świątyni przez Judę Machabeusza w 164 r. (lub 165) przed Chr., to jednak „przypuszcza się, że powstało ono w miejsce dawnego lud.[owego] obchodu zimowego przesilenia słonecznego” („Encyklopedia Katolicka” Lublin 1985, t. 3 hasło ‘Chanukka’). W związku z tym nie musimy dziwić się, że i data Bożego Narodzenia bywa łączona z „zimowym przesileniem”. Z tego też widać, że daty świąt Chanukka i Bożego Narodzenia prawdopodobnie pokrywały się.

    Jeśli zaś Chrystus urodził się dnia 25 Kislew, a święto to trwało 8 dni, to Jego obrzezanie ósmego dnia i nadanie Mu imienia „Jezus” dokonało się właśnie w tym ostatnim dniu tej uroczystości (Łk 2:21).

    Powiedzmy też kilka zdań o samym święcie „Poświęcenia świątyni” i jego powiązaniu z Jezusem. Na początek słowa biblijne:

    „Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona” J 10:22-23 (patrz też 1Mch 4:36-59, 2Mch 1:18, 2:16-19, 10:1-8).

    Później Chrystus wygłosił swe mowy i przez to widzimy, że brał On udział w tej uroczystości. Jednak Jezus o sobie powiedział: „Tu jest coś większego niż świątynia” Mt 12:6.

    Towarzystwo Strażnica samo stwierdza o tym święcie:

    „Ani w wypowiedziach Jezusa, ani w pismach jego uczniów nie ma słów potępiających Święto Poświęcenia” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 909).

    Można by też zapytać, jeśli Towarzystwo Strażnica jest tak tolerancyjne wobec obchodzenia święta świątyni, to dlaczego podaje krytyce świętowanie dnia Tego, który jest „większy niż świątynia” (Mt 12:6)?

 

    Powiedzmy też kilka zdań o drugiej nazwie tej uroczystości tzn. „święto Światła”. Otóż „W obchodzie Ch.[anukka] miejsce centr. zajmuje zapalenie 7-ramiennej lampy lub świecznika (> menora), stąd Józef Flawiusz nazywa to święto fota (FlavAnt 12.7.7)” („Encyklopedia Katolicka” Lublin 1985, t. 3 hasło ‘Chanukka’).

    Wydaje się, że do tej nazwy jeszcze bardziej nawiązuje Jezus swoim pojawieniem się na świecie w narodzeniu swoim i w swych mowach o „światłości świata” J 8:12.

    Mało tego, właśnie słowo „światłość” pojawia się razem z narodzeniem Chrystusa:

    „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. (...) Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany...” Iz 9:1, 5 (por. Mt 4:16);

    „światło przyszło na świat” J 3:19;

    „Ja przyszedłem na świat jako światło” J 12:46;

    „Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (...) światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” Łk 2:30, 32.

    Później Jan napisze nam o Słowie i „światłości prawdziwej”, która na świat przyszła (J 1:4-10).

    Wreszcie Jezus osobiście wiele razy powie o sobie jako o „światłości” i „świetle” (J 8:12, 9:5, 12:35-36).

 

    Pomimo naszych rozważań nadal pozostają nam do końca pytania bez odpowiedzi.

    Czy Jezus urodził się w święto „Poświęcenia świątyni”, które przypadło akurat 25 grudnia?

    Czy może tylko święto to stało się dla chrześcijan wzorem dla ustanowienia Bożego Narodzenia w dniu uroczystości Chanukka?

    Czyżby zbieżności związane z datą i występowaniem światła, którym okazał się Jezus, oraz świątyni, którą zastąpił sobą, były tylko przypadkowe?

    Można też zapytać, dlaczego Towarzystwo Strażnica próbuje szukać pochodzenia Bożego Narodzenia w pogańskich świętach, a nie w tych które obchodzili Izraelici, a z nimi Jezus?

 

    Ale i Towarzystwo Strażnica potrafiło ‘niechcąco’ ukazać powiązanie Bożego Narodzenia z izraelskim świętem Chanukka. Oto jeden z jego z cytatów:

    „Na temat żydowskiego święta Chanuka rabin Moris Kertzer wypowiedział się (...): ‘Żydzi amerykańscy nadali temu pośledniemu świętu tak wielkie znaczenie głównie dlatego, że jego tradycyjne zwyczaje dość ściśle odpowiadają ceremoniom Bożego Narodzenia, które wypada w tym samym czasie...’.” (Strażnica Rok C [1979] Nr 22 s. 2).

    Inna publikacja zawiera też szerszy artykuł na ten temat, ale niestety nie ukazał się on w języku polskim. Ma on tytuł: Hanukkah - Is It a „Jewish Christmas”? (ang. Przebudźcie się! 08.12 1990 s. 11).

    Jak z powyższego widać, Towarzystwo Strażnica samo potwierdza, że data obchodzenia obu świąt pokrywa się, a i wiele zwyczajów również. Po co więc wyprowadzać Boże Narodzenie, jego tradycje i datę z kultu pogańskiego?

 

    Wydaje się, że dobrze iż nie jest wyznaczony jakiś konkretny dzień tygodnia, w którym urodził się Jezus, jak to jest w przypadku Jego zmartwychwstania (niedziela). Dlaczego? Otóż dlatego, że zaraz Towarzystwo Strażnica znalazłoby pogański ślad dla tego dnia. Samo przecież wspomina w swym słowniku, że każdy dzień tygodnia był poświęcony u pogan jakiemuś bożkowi:

    „Rzymianie nazwali poszczególne dni tygodnia na cześć Słońca, Księżyca, Marsa, Merkurego, Jowisza, Wenus i Saturna...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 519).

    Widać więc, że którego dnia Jezus by się nie urodził, to zawsze będzie to „pogański dzień”.

    Myślimy, że według podobnej zasady Towarzystwo Strażnica znalazło pogański odpowiednik dla Bożego Narodzenia. W starożytności było czczonych tak wielu bożków w różnych religiach i narodach, że trudno by było znaleźć jakąś datę na narodzenie Jezusa, która by nie była już ‘zajęta’ przez któregoś z nich. Uważamy też, że i dla daty wyznaczonej przez Towarzystwo Strażnica tzn. dla ok. 1 października zapewne by znalazła się jakaś uroczystość czy święto któregoś z bogów. Wystarczy tylko poszukać.

 

    Oto mała próbka takich poszukiwań, ale tylko wewnątrz literatury Towarzystwa Strażnica. Otóż wyznacza ono dla końca „czasów pogan” datę 5 października:

    „A zatem ‘siedem czasów’, czyli 2520 lat, skończyło się nie później niż 15 Tiszri (4 lub 5 października) 1914 roku” („Pilnie zważaj na proroctwa Daniela!” 1999 s. 97).

    Tak się jednak składa, że tego dnia (5 października) według Towarzystwa Strażnica poganin „Baltazar urządził w mieście wspaniałą ucztę (...) w Babilonie obchodzono święto” (Strażnica Rok CIX [1988] Nr 11 s. 23; por. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 204). Ang. Strażnica z 15.10 1980 s. 18 nazwała nawet te święto „religious festival”.

    Czyżby więc wydarzenie wyznaczone przez Świadków Jehowy miało babilońskie pochodzenie, skoro data święta pogańskiego pokrywa się z ich końcem „czasów pogan”?

    Ta data wspomnianego święta pogańskiego może też pokrywać się z dniem narodzin Jezusa wyznaczonym przez Towarzystwo Strażnica, skoro uczy ono, że Chrystus urodził się „prawdopodobnie ok. 1 października” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1261).

    Mało tego, skoro potrafiło ono zmieniać datę końca „czasów pogan” z 1 października na 4/5 października (patrz poniżej tabela), to i zapewne dzień narodzin Jezusa nie jest jakimś sztywno ustanowionym terminem przez Towarzystwo Strażnica (zmieniano już datę „1 października” na „ok. 1 października”). Pewnie więc można znaleźć więcej pogańskich świąt październikowych pokrywających się „mniej więcej” z datą Świadków Jehowy.

 

    Tak się właśnie składa, że termin jednego ze stałych świąt pogańskich pokrywał się z datą „około 1 października”. Otóż „Wielkie Misteria Eleuzyńskie”, ku czci bogini Demeter odbywały się od 16 do 25 dnia greckiego miesiąca Boedromion (wrzesień-październik). „Do wtajemniczenia dopuszczano wszystkich, zarówno kobiety jak i mężczyzn, obywateli i cudzoziemców, wolnych i niewolnych. Wobec Demetery, bogini ziemi, i wobec śmierci wszyscy byli równi. (...) Misteria eleuzyńskie z kultu o charakterze lokalnym przekształciły się (...) w państwowe święta ateńskie, ażeby z czasem nabrać nawet charakteru wszechhelleńskiego, stały się nawet, obok Panatenajów i Dionizjów największym świętem państwowym. Uroczystości trwały kilka dni (16.-25. Boedromion)” („Starożytni Grecy i Rzymianie w życiu prywatnym i państwowym” O. Jurewicz, L. Winniczuk, Warszawa 1973, s. 249).

    Cytowana publikacja na stronach 252 i 258 podaje zestawy świąt greckich i rzymskich i trudno by nam było znaleźć jakiś czas dla Bożego Narodzenia, który nie pokrywa się z datą którejś z pogańskich uroczystości. A Grecy i Rzymianie to nie jedyne narody, których święta były obchodzone w Cesarstwie Rzymskim. Nie zapominajmy o Egipcjanach, Persach i innych.

    W związku z powyższym, Towarzystwo Strażnica wysuwając zarzut, że data 25 grudnia wywodzi się z pogańskiego kultu, powinno zdać sobie sprawę, że ktoś może postawić mu przytyk, że i jego termin ok. 1 października, dla narodzenia Jezusa, pochodzi od daty uroczystości pogańskiej.

    Ciekawe, że Świadkowie Jehowy wiele razy mówili o wpływie kultu bogini Demeter na ‘odstępcze’ chrześcijaństwo (np. Strażnica Nr 13, 1991 s. 4-7). Czyżby na nich i ich datę 1 października też?

    Nadmieńmy również, że polemizujący ze Świadkami Jehowy przywołują i inne pogańskie uroczystości przypadające dnia 1 października np. rzymskie „honor fides”, czy egipską wizytację w świątyni boga Ra. Ponieważ dalecy jesteśmy od wyprowadzania rzekomej daty narodzenia Jezusa (ok. 1 X) od tych świąt, więc pozostawiamy te zagadnienie do indywidualnego dociekania. Ale nie dziwimy się, że adwersarze Towarzystwa Strażnica przytaczają te fakty, skoro i ono pomawia wszystkich o łączność z pogańskimi kultami.

 

    Mamy też jeszcze małą uwagę odnośnie innej, znanej publikacji Towarzystwa Strażnica. Znajdują się w niej takie oto dwa zdania:

    „Biblia nie mówi, kiedy Jezus się urodził. Wyraźnie jednak wskazuje, że nie było to w grudniu” („Czego naprawdę uczy Biblia?” 2005 s. 221).

    Wydaje się, że trudno te dwa zdania uzgodnić ze sobą. Bo jeśli Pismo Święte nie mówi wcale, kiedy Jezus się urodził, to jak może negować grudzień? Jeżeli Biblia nie mówi, kiedy Chrystus narodził się, to jak może uczyć Towarzystwo Strażnica, że nastąpiło to około 1 października? Czyżby miało ono jakieś informacje, które nie występują w Piśmie Świętym? Te źródło wiadomości Towarzystwa Strażnica będziemy się starali przybliżyć w dalszej części tego artykułu.

 

    2) Oto kolejny fragment o narodzeniu Jezusa z biblijnego słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Ponieważ nie było dla nich miejsca w kwaterze, dziecko urodziło się w niezwykle skromnych warunkach, po czym zostało położone w żłobie. Stało się to prawdopodobnie ok. 1 października 2 r. p.n.e.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 1261).

    „1 października 2 r. p.n.e. (przybliżona data narodzin Jezusa)” (j/w. s. 360);

    „urodził się ok. 1 października 2 r. p.n.e.” (j/w. s. 811);

    „zapewne więc Jezus urodził się jesienią 2 r. p.n.e.” (j/w. s. 977).

 

    Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż na początek należy stwierdzić, że 1 października, jako data narodzenia Jezusa, obcy jest tradycji chrześcijańskiej. Towarzystwo Strażnica nigdy nie przytoczyło żadnego fragmentu z pism wczesnochrześcijańskich, który by potwierdzał ich koncepcję. Mało tego, Świadkowie Jehowy nie napisali kiedy ta data pojawiła się w wierzeniach ich poprzedników. Nie myślimy by wymyśliło ją Towarzystwo Strażnica, ale dziwne, że nie podało ono kto wcześniej jej używał. Chyba, że Świadkowie Jehowy, przez swe milczenie w tej sprawie, sobie chcą przypisać odkrycie narodzenia Jezusa około 1 października.

 

    Wydaje się, że w ostatnich latach zmniejszyła się pewność Towarzystwa Strażnica co do swej daty. Dlaczego tak sądzimy? Dlatego bo kiedyś zdecydowanie uczyło ono konkretnie o „1 października”, a dziś pojawiają się pełne wątpliwości stwierdzenia typu „prawdopodobnie ok. 1 października” i „przybliżona data narodzin Jezusa”.     Przypomnijmy dwie dawne wypowiedzi:

    „Chociaż dzień 25 grudnia nie był właściwym dniem narodzenia naszego Zbawiciela, ale raczej 1 października...” („Niebiańska manna, czyli rozmyślania duchowe na każdy dzień w roku” wyd. 1905-1928, data 25 XII);

    „rozsądnem jest przypuszczać, iż narodzenie miało miejsce dnia 1-go października” („Nadszedł Czas” 1919 s. 63).

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica wpierw ‘przygotowało’ konkretną datę „1 października” czy „ok. 1 października”, a później dopasowało wyliczenie do niej. Dlaczego tak sądzimy? Otóż dlatego, że zaczyna ono swe wyliczenie od śmierci Jezusa (ok. 1 kwiecień 33 r.), później odejmuje od tego okres 3,5 roku działalności Chrystusa (daje to ok. 1 październik 29 r.), a następnie odejmuje 30 lat życia Chrystusa z czasu ‘ukrytego’ (daje to ok. 1 październik 2 r. przed Chr.) (patrz np. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 978-979).

    Słabym ogniwem tej ‘wyliczanki’ jest równy co do dnia „3,5 letni” okres działalności Jezusa.

    Jednak najsłabszym punktem tego jest to, że Chrystus niby przed działalnością publiczną żył równo „30 lat”, a przecież Biblia mówi, że „Jezus rozpoczynając swoją działalność miał lat około trzydziestu” Łk 3:23.

    Czyżby Towarzystwo Strażnica było lepiej poinformowane niż historyk Łukasz?

    Nie wiadomo też jak godzi ono swe ‘dokładne’ wyliczenie z własnymi słowami z innych publikacji:

    Biblia nie podaje ani dnia, ani miesiąca, w którym Chrystus przyszedł na świat” (Strażnica Nr 24, 1997 s. 4);

    Pismo Święte nie podaje daty narodzin doskonałego człowieka Jezusa...” („Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego” 1995 s. 126);

    „Biblia nie mówi, kiedy Jezus się urodził (...) Pismo Święte nie precyzuje, kiedy Jezus przyszedł na świat” („Czego naprawdę uczy Biblia?” 2005 s. 221, 222).

    Jeśli Biblia nie podaje daty, kiedy urodził się Chrystus, to czym wspierało się w przeszłości Towarzystwo Strażnica, aby to ustalić? Otóż opierało się na „przedziałach przejść piramidy” Cheopsa, bo do nich odsyła nas ono w swej dawnej publikacji znanej jako „Dokonana Tajemnica” (1925 s. 68), a konkretnie wskazuje ta książka na przedziały piramidalne „10-43”.

    Przypomnijmy zaś, co później napisało Towarzystwo Strażnica o tym swoim źródle:

    „Wielbiciele prawdziwego Boga musieli się jednak całkowicie uwolnić od pogańskich nauk i obyczajów. Na przykład jeszcze przez jakiś czas po roku 1919 (...) uważali wielką piramidę egipską za ‘Biblię w kamieniu’, obchodzili (...) pogańskie święta (...) posługiwali się pogańskimi symbolami (...) i pielęgnowali inne nieczyste zwyczaje religijne” (Strażnica Nr 8, 1969 s. 4).

    Widać więc, że porzucając wiarę w piramidę Cheopsa, Świadkowie Jehowy nie odrzucili wyliczeń, które wyprowadzali z jej wymiarów! Czy więc całkowicie uwolniło się Towarzystwo Strażnica od „pogańskich nauk i obyczajów”?

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica ma jakąś obsesję na punkcie wyznaczania dnia 1 października, ok. 1 października, czy października. Dlaczego tak uważamy? Otóż dlatego, że stara się ono jak najwięcej wydarzeń umiejscowić w czasie początków tego miesiąca. W tabeli wymieniamy najważniejsze z nich i niech każdy sam odpowie sobie na pytanie, czy najpierw Towarzystwo Strażnica nie wybrało dla siebie ‘odpowiedniego’ miesiąca, a później dostosowało do niego jakieś wydarzenie biblijne. Poniżej zamieściliśmy dawne daty Świadków Jehowy (np. 1799, 1874, 1881, 1925 r.), jak i dzisiejsze. Niektóre z nich występują w kilku różnych odmianach.

 

Wydarzenie i data październikowa

Cytat z publikacji Towarzystwa Strażnica

Stworzenie Adama - ok. 1 października 4026 r. przed. Chr.;

„‘Pierwszy człowiek jest z ziemi i uczyniony z prochu’. ‘Pierwszy człowiek, Adam, stał się duszą żyjącą’ (1Ko 15:45, 47; Rdz 2:7). Wydarzyło się to w 4026 r. p.n.e., prawdopodobnie jesienią, gdyż w najstarszych kalendarzach rok rozpoczynał się podczas nowiu ok. 1 października” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 43);

Spustoszenie Jerozolimy - ok. 1 października lub 1 października lub ok. 4-5 października 607 r. przed Chr.;

„A zatem odliczanie 70 lat spustoszenia musiało się rozpocząć ok. 1 października 607 r.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 368);

„Gdybyś chciał obliczyć, kiedy upłynęło 2520 lat od 1 października 607 roku p.n.e....” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 282);

„Całkowite opustoszenie ziemi judzkiej rozpoczęło się w siódmym miesiącu roku zburzenia Jeruzalem, to znaczy około 4-5 października roku 607 p.n.e.” „Narody mają poznać, że ja jestem Jehowa - jak?” 1974 s. 189;

Koniec spustoszenia Jerozolimy - ok. 1 października 537 r. przed Chr.;

„A zatem odliczanie 70 lat spustoszenia musiało się rozpocząć ok. 1 października 607 r., a zakończyć się w r. 537” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 368);

„mogliby dotrzeć tam przed nastaniem miesiąca siódmego (Tiszri), na przełomie września i października 537 r. p.n.e. [tekst ang. ‘(Tishri, or about October 1)’ t. I, s. 458]” (j/w. s. 360);

Uczta u Baltazara - 5 października 539 r. przed Chr.;

„noc 5 października 539 roku p.n.e. Król Belszaccar (..) urządza wielką ucztę dla tysiąca dostojników” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 140);

Narodzenie Jezusa - ok. 1 października lub 1 października 2 r. przed Chr.;

„urodził się ok. 1 października 2 r. p.n.e.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 811);

„rozsądnem jest przypuszczać, iż narodzenie miało miejsce dnia 1-go października” („Nadszedł Czas” 1919 s. 63);

Chrzest Jezusa - ok. 1 października lub ok. 3 października 29 r.;

„1 października 29 r. n.e. (przybliżona data jego chrztu)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 360);

„Jezus był ochrzczony od Jana i otrzymał namaszczenie z Ducha Św. R. P. 29, około dnia 3-go października, w którym to czasie miał trzydzieści lat” „Nadszedł Czas” 1919 s. 70-71;

Piotr używa drugiego klucza otwierając drogę poganom do Królestwa - ok. 1 października 36 r.;

„Less than three and one-half years later, about October 1, A.D. 36, Peter on earth was given the second of the keys of the kingdom of the heavens” (ang. Strażnica 15.09 1957 s. 565);

Początek „czasu końca” - 1 października 1799 r.;

„Egipska wyprawa Napoleona rozpoczęła się w r. 1798, a skończyła się z jego powrotem do Francji dnia 1-go października, r. 1799. Wyprawa ta krótko, lecz wyraźnie opisana jest w proroctwie, w wierszach 40 do 44 [Dn 11:40-44], będąc skończona w r. 1799, oznacza według słów proroka początek ‘czasu końca’.” („Harfa Boża” 1929 s. 237);

Niewidzialny powrót Chrystusa - październik 1874 r.;

„Pan nasz zaczął być obecnym na ziemi w październiku 1874 roku (...) w tym samym czasie rozpoczęło się żniwo” („Przyjdź Królestwo Twoje” 1919 s. 258);

Rozpoczęcie Tysiąclecia Restytucji i wielkiego Roku Jubileuszowego - październik 1874 r.;

„Lecz ten Jubileusz nie jest typem czy obrazem, ale rzeczywistością; (...) pozafiguralnem Tysiącleciem Restytucyi wszystkich rzeczy, jakie rozpoczęło się w październiku R. P. 1874” („Nadszedł Czas” 1919 s. 205);

„Sądzono, iż od października roku 1874 trwa obecność Chrystusa, a wraz z nią wielki, pozaobrazowy Rok Jubileuszowy” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s. 16);

Koniec powoływania do klasy niebiańskiej - październik 1881 r.;

„w Październiku 1881 roku, ‘wysokie powołanie’ skończyło się, chociaż następnie wielu miało być dopuszczonych do tej łaski, bez ogólnego powołania, aby wypełnili miejsca tych, co byli powołani, lecz gdy zostali wystawieni na próbę, okazali się niegodnymi” („Przyjdź Królestwo Twoje” 1919 s. 411);

„Gdy szczególna łaska ewangelicznego powołania skończyła się (w Październiku 1881 r.) to zdawałoby się, iż błogosławieństwa dla świata powinny się rozpocząć” („Przyjdź Królestwo Twoje” 1919 s. 415);

Początek restytucji ziemi - październik 1881 r.;

„Ktośkolwiek może zapytać: Czy w październiku 1881 okazał się jaki początek naprawiania wszystkich rzeczy t. j. restytucyi? Odpowiadamy na to, że coś takiego co świat mógłby zauważyć nie okazało się. My dotąd jeszcze postępujemy wiarą a nie widzeniem. Wszelkie przygotowania do tego wielkiego dzieła można uznać za krople deszczowe, które z czasem orzeźwią całą ziemię” („Przyjdź Królestwo Twoje” 1919 s. 417);

Koniec „czasów pogan”, zabranie do nieba i wytracenie narodów pogańskich - 1 października 1914 r.;

„W końcu nadszedł oczekiwany dzień - 1 października roku 1914. ‘Czasy pogan’ się skończyły, ale spodziewane wywyższenie kościoła do niebiańskiej chwały nie nastąpiło. Nie doszło do tego również później, do chwili śmierci Russella, który zmarł 31 października 1916 roku. Zamiast tego na wyczekujących spotkania z Oblubieńcem spadły wielkie trudności i prześladowania” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s. 17);

„Spodziewano się, że ta niewidzialna obecność będzie trwać aż do czasu, gdy w roku 1914 zakończą się ‘czasy pogan’; narody pogańskie miały być wtedy wytracone, a ostatek ‘czystej panny’ wzięty do chwały w niebie u boku Oblubieńca” (j/w. s. 17);

„W Strażnicy z 1 lutego 1916 roku zajęto się szczególnie dniem 1 października roku 1914 (...) spełniające się proroctwa zdawały się niedwuznacznie dowodzić, iż owa data wyznaczała koniec Czasów Pogan” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 136);

Koniec „czasów pogan” - ok. 1 października lub 1 października 1914 r.;

„Nie potrzebujemy powtarzać tutaj dowodów na to, że ‘czasy pogan’, czyli ‘wyznaczone czasy narodów’, skończyły się około 1 października roku 1914” (Strażnica Nr 3, 1969 s. 5);

„Oznacza to, że 2520 lat od 1 października 607 roku p.n.e. (...) upływa na początku roku 1914 n.e. , a dodatkowe trzy czwarte roku prowadzi do 1 października tegoż roku” („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne” 1998 s. 282);

Oczekiwanie na zabranie do nieba - październik 1915 r.;

„Minął październik 1914 roku, a C.T. Russell i jego współtowarzysze ciągle jeszcze przebywali na ziemi. Potem minął również październik roku 1915” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 62; por. s. 211);

Abraham obejmie dziedzictwo - 1 października 1925 r.;

„Pełne 1924 lata okresu ery Chrystusowej skończą się 31 Grudnia R.P. 1924, a dodając jeszcze 3/4 roku, otrzymamy 1 październik 1925 R.P., o którym to czasie należy się spodziewać, że Abraham obejmie w posiadanie swoje dziedzictwo” („Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” 1920 s. 72);

Niewidzialny powrót Chrystusa - ok. 4/5 października 1914 r.;

„However, events on earth since the end of the “appointed times of the [Gentile] nations” have been fulfilling Bible prophecy and prove that the promised “presence” or parousia of Christ in Kingdom power began first about October 4/5, 1914 C.E.” (Man`s Salvation out of World Distress at Hand! 1975 s. 287)

[„parousia Chrystusa w mocy Królestwa rozpoczęła się najpierw ok. 4/5 października 1914 roku”];

Koniec „czasów pogan” - 4 lub 5 października lub ok. 4/5 października 1914 r.;

„A zatem ‘siedem czasów’, czyli 2520 lat, skończyło się nie później niż 15 Tiszri (4 lub 5 października) 1914 roku” („Pilnie zważaj na proroctwa Daniela!” 1999 s. 97). Por. „około 4/5 października 1914 roku” (Strażnica Rok CI [1980] Nr 13 s. 9);

Zakończenie okresu proroctwa o 2300 „wieczorach i porankach” (Dn 8:14) - 8 lub 22 października 1944 r.

„Jeżeli policzymy 6 lat, 4 miesiące i 20 dni od 1 lub 15 czerwca 1938 roku, to okaże się, iż wspomniane 2300 dni skończyło się 8 lub 22 października 1944 roku” („Pilnie zważaj na proroctwa Daniela!” 1999 s.177-178).

 

    Przyglądając się wydarzeniom podanym w tabeli można zadziwić się, że według Towarzystwa Strażnica Jezus starał się wszystko robić w październiku: narodzenie, chrzest, niewidzialna obecność od 1874 i 1914 roku. Czyżby i Jego powrót w chwale i koniec świata (Armagedon) miały nastąpić również w tym miesiącu? Ale i taka przymiarka była już w związku z rokiem 1914 (patrz tabela). Podobnie było z rokiem 1975, gdy Świadkowie Jehowy oczekiwali na Armagedon, po 6000 latach od stworzenia Adama ok. 1 października 4026 r. przed Chr. (patrz powyżej tabela):

    „według zasługującej na zaufanie chronologii biblijnej 6000 lat dziejów ludzkich skończy się we wrześniu bieżącego roku według kalendarza księżycowego. Zbiega się to z czasem, gdy ‘gatunek ludzki /jest/ bliski zagłodzenia się na śmierć’, jak również stoi w obliczu zatrucia na skutek skażenia środowiska i zniszczenia przez broń nuklearną. (...) ‘Nie ma podstawy do przekonania, iż ludzkość dotknięta tym, z czym się teraz boryka, mogłaby przetrwać przez siódmy okres tysiącletni’ pod panowaniem obecnego systemu rzeczy (...) ‘nie powinniśmy sądzić, jakoby obecny rok 1975 nie miał dla nas żadnego znaczenia’. Biblia dowodzi, że Jehowa jest ‘największym znawcą chronologii’, a ponadto ‘mamy datę kluczową, rok 1914, wyznaczający koniec ›czasów pogan‹’. Dlatego też dalej (...) ‘Pilnie oczekujemy tego, co przyniesie bliska przyszłość naszemu pokoleniu’.” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s. 20-21).

    Dodajmy tu, że stworzenie Adama było też różnie datowane przez Towarzystwo Strażnica i to w jednym czasie:

    ok. 1 października (Aid to Bible Understanding 1971 s. 33; „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I s. 43 patrz tabela powyżej);

    wrzesień - „Kiedy we wrześniu 1975 roku rozpoczął się nowy rok według żydowskiego kalendarza księżycowego, ludzkość osiągnęła doniosły moment w swoich dziejach. Biblijna rachuba czasu zaświadcza, że wtedy upłynęło akurat 6000 lat istnienia człowieka na ziemi (...) Adam (...) we wrześniu ubiegłego roku ukończyłby równe 6000 lat” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 10 s. 14).

 

    Na koniec zauważmy, że z datą Towarzystwa Strażnica pokrywa się dziś kilka świeckich ‘dni’ obchodzonych 1 października np.:

    Międzynarodowy Dzień Osób Starszych;

    Światowy Dzień Muzyki;

    Międzynarodowy Dzień Wegetarianizmu.

 

    Zaznaczamy też, że inne wątpliwości związane z kwestią Bożego Narodzenia, przedstawiane przez Świadków Jehowy w pozostałych publikacjach i odpowiedzi na nie, omówiliśmy w rozdziale „Boże Narodzenie” w książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl). Tu zajęliśmy się tylko tymi zarzutami, które przedstawia omawiany słownik.

    Kwestię rzekomego wpływu kultu Mitry na Boże Narodzenie przedstawiliśmy też w artykułach pt. „Mitra i Świadkowie Jehowy” oraz „Niedziela ‘Dniem Pańskim’ chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

 

    Pragnąłbym wyrazić też wdzięczność, za pomoc w weryfikacji tekstów źródłowych, J. Lewandowskiemu i J. Romanowskiemu z Warszawy oraz innej życzliwej mi osobie. Ich cenne uwagi, za które im serdecznie dziękuję, przyczyniły się do poszerzenia mej wiedzy i podzielenia się nią z innymi.

 

 

 

3.2. Służba wojskowa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica w swej krótkiej historii miało różny stosunek do służby wojskowej i brania udziału w wojnach. Od czynnego udziału w tych czynnościach, do całkowitej ich negacji. Od przesiadywania w więzieniach za odmowę służby zastępczej, do zaakceptowania tej formy ‘odsłużenia wojska’.

    Zanim podejmiemy więc polemikę ze słownikiem Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism”, który wydali oni w 2006 roku (ang. 1988), przedstawimy tu jak zmieniał się stosunek Towarzystwa Strażnica do wojska i wojny.

    Oto rozdziały, które zamieściliśmy w tym artykule:

    Okres przed I wojną światową i podczas niej.

    Okres przed II wojną światową i podczas niej.

    Okres po II wojnie światowej do nastania Armagedonu.

    Okres Armagedonu.

 

    Na końcu tego artykułu zamieścimy też dwa rozdziały, w których omówimy następujące kwestie dodatkowe:

    Teksty Izajasza 2:4 i Micheasza 4:3.

    Armagedon a wojny światowe.

 

    Okres przed I wojną światową i podczas niej.

    Zarówno C. T. Russell (zm. 1916), jak i J. F. Rutherford (zm. 1942), prezesi Towarzystwa Strażnica, nie wzbraniali swoim głosicielom brać udziału w I wojnie światowej. Oto ich wypowiedzi:

    Russell - „Jednakowoż możemy być zmuszeni do służby wojskowej bez względu na to czy głosujemy, czy nie; jeżeli będą tego od nas wymagać, musimy być posłuszni obecnym władzom, uważając, że skoro Pan pozwolił na przymusową służbę wojskową, to może On obrócić to na nasze i innych dobro. W takim wypadku możemy bez uchybienia sobie objaśnić nasze stanowisko odnośnym urzędnikom i poprosić o przydzielenie nas do korpusu medycznego lub oddziału szpitalnego, gdzie nasza służba może być użyteczną ze spokojem naszego sumienia. Ale choćby nas zmuszono do służby na linii bojowej i kazano nam strzelać, nie mogą nas zmusić do strzelania w naszych bliźnich” („Nowe Stworzenie” 1919 [ed. ang. 1904] s. 736-737);

    „Nie ma żadnego przykazania w Piśmie Św. przeciwko służbie wojskowej” (ang. Strażnica 1.08 1898 s. 2345);

    „Nic przeciwko naszym sumieniom, aby pójść do wojska” (ang. Strażnica 15.04 1903 s. 3108); [oba cytaty przytoczone za „Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy” C. Podolski 1996 s. 102]

    Dodajmy tu, że cytowane powyżej i poniżej książki Russella pt. „Nowe Stworzenie” i „Nadszedł Czas” były aż do 1930 r. reklamowane i rozprowadzane przez drugiego prezesa Rutherforda (patrz np. „Wyzwolenie” 1929 s. 351; Strażnica 01.11 1929 s. 322; Strażnica 01.04 1930 s. 111; Złoty Wiek 15.07 1930 s. 224).

    Wydaje się, że Russell nawet ‘cieszył się’ z wybuchu wojny, gdyż ona zdawała mu się potwierdzać jego proroctwa. Z tego też powodu ‘chwalił’ anarchię. Oto jego słowa i jednego z jego uczniów:

    „Ogólny ustrój dzisiejszy rozpadnie się, gdyż to proroczo zostało wykazane i na pewno przyjdzie, pomimo, że ci, którzy miłują prawo, porządek i pokój nie życzyliby sobie tego. Tylko ci, którzy uznają nadchodzący czas wielkiego ucisku i bezrządu jako czynnik w ręku Bożym (...) zwycięsko przejdą przez te doświadczenia” („Nadszedł Czas” 1919 s. 43).

    „W tym okresie były też powody do radości. Lud Boży już od lat wskazywał, że w roku 1914 upłyną Czasy Pogan. Te przewidywania nie zawiodły. Dnia 28 lipca 1914 roku wybuchła pierwsza wojna światowa, a w miarę jak zbliżał się 1 października, przystępowało do niej coraz więcej państw i narodów (...) Wszyscy już siedzieli, kiedy do jadalni wszedł brat Russell. Jak zwykle powiedział wesoło ‘Dzień dobry wszystkim!’ Ale w ten szczególny dzień było inaczej. Zamiast iść zaraz na swoje miejsce, klasnął w dłonie i zawołał radośnie: ‘‹Narodów czas› już się skończył, ich królów był to czas’. ‘Zerwała się burza oklasków!’ - opowiada przejęta Cora Merrill” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” Nadarzyn, bez daty wydania, s. 25).

    „W sierpniu 1914 roku ludzie tłumnie zgromadzeni przed redakcją lokalnej gazety czytali o wybuchu I wojny światowej. Nadszedł tato i zobaczył, co się dzieje. ‘Bogu niech będą dzięki!’ - wykrzyknął. Zrozumiał, że rozpoczęcie się wojny stanowi spełnienie ogłaszanych przez niego proroctw biblijnych (Mateusza 24:7). Wielu ówczesnych Badaczy Pisma Świętego spodziewało się szybkiego pójścia do nieba. Kiedy to nie nastąpiło, niektórzy poczuli się zawiedzeni.” (Strażnica Nr 19, 1997 s. 22).

    Wydaje się też, że głosiciele Towarzystwa Strażnica byli ludźmi, którzy najmniej cieszyli się z zakończenia wojny lub nawet byli zawiedzeni tym, gdyż spodziewali się, że wraz z rozszerzaniem się jej rozpocznie się Armagedon a później Królestwo Boże. Oto ich oczekiwania:

    „Podczas I wojny światowej oddani Bogu badacze Biblii byli skłonni sądzić, że ten konflikt doprowadzi stopniowo do przepowiedzianej w Objawieniu 16:13-16 bitwy Armagedonu. Toteż zawieszenie broni i koniec wojny w listopadzie 1918 r. były dla nich niemałym zaskoczeniem!” („Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 s. 229-30).

 

    Rutherford - „Wielu młodych mężczyzn z terytorium całego kraju pisało do Towarzystwa Strażnica, pytając sędziego Rutherforda, jak mają postąpić. W późniejszym okresie on sam tak się wypowiedział na ten temat: ‘Sporo młodych ludzi z całego kraju pytało mnie, jak postąpić w tej sprawie. Wszystkim młodzieńcom, którzy prosili o radę, odpowiadałem jednakowo: ‹Jeżeli sumienie nie pozwala ci walczyć na wojnie, możesz na mocy paragrafu 3 Ustawy o poborze do służby wojskowej wystąpić z prośbą o zwolnienie. Powinieneś zgłosić się, złożyć i uzasadnić podanie o zwolnienie, a komisją poborowa prześle je dalej›. Nigdy nie zrobiłem niczego ponad to, że radziłem skorzystać z ustawy Kongresu. Zawsze podkreślałem, iż każdy obywatel powinien przestrzegać prawa państwowego, dopóki nie koliduje ono z prawem Bożym’.” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” Nadarzyn, bez daty wydania, s. 41);

    „Mniej więcej w tym czasie kilku młodych mężczyzn związanych z Badaczami Pisma Świętego otrzymało powołanie do służby wojskowej. Ponieważ ze względu na sumienie odmówili, wysłano ich do obozu (...) Rutherford napisał list, którego najistotniejszy fragment brzmiał następująco: ‘Każdy z was sam musi zdecydować, czy chce podjąć czynną służbę wojskową, czy nie. Zróbcie to, co uważacie za swój obowiązek i co jest słuszne w oczach Wszechmocnego Boga’.” (j/w. s. 41-42).

    Strażnica wydawana za czasów Rutherforda, z kwietnia 1918 roku, w artykule pt. „Nie jesteśmy przeciw rządom” pouczała między innymi:

    „głoszono ogłaszając wszędzie, jakoby nasze Stowarzyszenie było przeciwne rządowi i w swej działalności powstrzymywało postęp wojny (...) Nie jesteśmy przeciwni prowadzeniu wojny. Nie jesteśmy przeciw rządom w żadnem słowa tego znaczeniu. Uznajemy rząd Stanów Zjednoczonych za najlepszy na świecie. Uznajemy także, iż rządy, jako polityczne i ekonomiczne instytucye, mają władzę i prawo wypowiadać wojnę i powoływać swych obywateli do służby militarnej. Nie mamy najmniejszego zamiaru wtrącać się lub przeciwdziałać temu porządkowi rzeczy, tak dalece jak władza i prawo dotyczą. Uważamy, że każdy obywatel, gdy mu sumienie nie czyni wyrzutu, powinien wziąć udział w obronie swego kraju. Wszyscy powinni przynależnie poważać urzędy prawa (Dzieje Ap. 23:5)” (s. 63).

 

    Znając takie opinie Towarzystwa Strażnica, wielu jego głosicieli podejmowało przymusową służbę wojskową i brało udział w wojnie. Taki stan trwał, jak się wydaje, aż do 1939 roku:

    „Jednakże aż do roku 1939 nie pojmowali w pełni, na czym polega chrześcijańska neutralność (zobacz wydanie angielskie Strażnicy z 1 listopada 1939 roku lub wydanie polskie z 1 stycznia 1940 roku)” (Strażnica Nr 9, 1994 s. 25).

    Oto kilka wspomnień dotyczących tamtych lat:

    „nie wszyscy bracia zachowali chrześcijańską neutralność wobec spraw tego świata. Pokaźna liczba braci służyła w wojsku i walczyła na froncie. Inni nie chcieli służyć z bronią w ręku, ale zgadzali się działać w charakterze sanitariuszy” („Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974” 1975 s. 9);

    „w roku 1918 zostałem powołany do służby wojskowej. W tym czasie nie mieliśmy jeszcze jasnego zrozumienia w kwestii obowiązków chrześcijanina wobec ‘władz zwierzchnich’, toteż przyjąłem służbę w ograniczonym zakresie chociaż ze względu na sprzeciw sumienia wzbraniałem się od wcielenia do oddziałów bojowych. Przydzielono mnie do poczty wojskowej...” (Strażnica Nr 6, 1970 s. 19);

    „Wielu nie miało sprecyzowanego poglądu na chrześcijańską neutralność i podejmowało służbę nieliniową, chociaż w mundurach” (Strażnica Rok XCII [1971] Nr 9 s. 12);

    „Na podstawie tego wersetu [Rz 13:1] uważali, że jeśli w czasie wojny chrześcijanin zostanie powołany do wojska, to jest zobowiązany włożyć mundur, wziąć karabin na ramię i pójść na front do okopów. A ponieważ nie może zabijać bliźnich, więc w ostateczności - jak sądzili - będzie zmuszony strzelać w powietrze” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 21-22);

    „Otóż przed rokiem 1919 sługom Jehowy trochę brakowało gorliwości. Podczas pierwszej wojny światowej nie zachowywali całkowicie neutralnej postawy i bardziej byli skłonni naśladować człowieka niż swego Króla, Jezusa Chrystusa” (Strażnica Nr 1, 1996 s. 19);

    „Niektórzy zrozumieli, że chodzi o całkowite podporządkowanie się władzom, toteż podczas pierwszej wojny światowej zgodzili się nawet na pełnienie służby wojskowej” (Strażnica Nr 9, 1996 s. 13);

    „Poszczególni Badacze Pisma Świętego znaleźli się podczas wojny w rozmaitych sytuacjach i różnie się w nich zachowywali. Niektórzy, poczuwając się do obowiązku okazywania posłuszeństwa ‘zwierzchnościom, które są’ - jak nazywali władców świeckich - szli na front do okopów z karabinami i bagnetami. Mając jednak w pamięci werset: ‘Nie będziesz zabijał’, strzelali w powietrze lub usiłowali po prostu wytrącić broń z ręki nieprzyjaciela (...) Pod tym względem Badacze Pisma Świętego nie całkiem przypominali wtedy pierwszych chrześcijan...” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 191-192).

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica zaangażowało się również emocjonalnie w przebieg wojny, gdyż poleciło nawet modlitwy o zwycięstwo:

    „Na przykład Strażnica zachęcała swych czytelników aby zarezerwowali sobie dzień 30 maja 1918 r. jako dzień modlitwy o zwycięstwo mocarstw demokratycznych, do czego wzywał Kongres Stanów Zjednoczonych i osobiście prezydent Wilson” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 19 s. 13).

    „Chociaż starali się postępować w sposób podobający się ich zdaniem Bogu, to jednak nie zawsze zachowywali całkowitą neutralność. (...) Dlatego w myśl proklamacji prezydenta USA Strażnica zaapelowała do Badaczy Pisma Świętego, by 30 maja 1918 roku przyłączyli się do obchodów dnia modlitw i błagań o pomyślny wynik wojny światowej” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 191).

 

    Dziś Towarzystwu Strażnica trudno jest ocenić swój udział w pierwszej wojnie światowej, dlatego funkcjonują u Świadków Jehowy dwie różne oceny tamtego okresu, w zależności od potrzeby. Oto one:

 

Strażnica Rok CVII [1986] Nr 16 s. 23-24

Strażnica Nr 3, 1990 s. 22

„Jednakże wielu członków ostatka w gruncie rzeczy uległo naciskowi ze strony świata i zaniedbało wypełniania obowiązków przedstawicieli ludu wybranego wyprowadzonego ze światowego systemu rzeczy. Nie widzieli wtedy potrzeby zachowania absolutnej neutralności w konfliktach tego świata i w pewnej mierze ściągnęli na siebie winę krwi, tak iż przejściowo zasługiwali również na ‘gniew’ Boży”.

„Która religia w naszym stuleciu stosuje się do tego prawa miłości? Z pewnością nie kościoły chrześcijaństwa, gdyż ich wyznawcy pozbawili życia dziesiątki milionów ludzi w dwóch wojnach (...) Jedynie Świadkowie Jehowy przestrzegają tego prawa w każdym miejscu naszego globu. Zachowują ścisłą neutralność w wojnach między narodami (...) Dzięki temu mogą powtórzyć za apostołem Pawłem, iż czyści od krwi wszystkich ludzi’.”.

 

    Jak z powyższego widać, jedna wypowiedź Towarzystwa Strażnica mówi, że jego głosiciele mają ‘krew na rękach’, a inna, że są ‘wolni od przelewania krwi’.

 

    Okres przed II wojną światową i podczas niej.

    Przed drugą wojna światową, a właściwie już podczas niej (!), stosunek Towarzystwa Strażnica do brania w niej udziału zaostrzył się. Wydaje się, że było to spóźnione działanie, bowiem zapewne wielu głosicieli i sympatyków Towarzystwa Strażnica chwyciło już za broń. Kiedy Świadkowie Jehowy ogłosili swoją neutralność? Czy przed wybuchem wojny? Nie! Nastąpiło to dopiero w rok po zajęciu przez Niemców Austrii (1938) i Czechosłowacji (1938 - III 1939) oraz w dwa miesiące po napaści na Polskę! Oto wspomnienie Towarzystwa Strażnica:

    „Rozważmy na przykład kwestię neutralności. Szczególnie jasna struga padła na to zagadnienie w artykule pod tytułem ‘Neutralność’, opublikowanym w angielskim wydaniu Strażnicy z 1 listopada 1939 roku. Ukazał się on naprawdę w stosownym czasie - tuż po wybuchu drugiej wojny światowej! Wyjaśnił, czym jest neutralność, oraz wskazał, że chrześcijanom nie wolno się angażować w sprawy polityczne ani konflikty między państwami...” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 23).

    Po tym stanowisku Towarzystwa Strażnica można zapytać, w którym miesiącu czy roku wojny ta informacja dotarła do innych krajów, np. do Świadków Jehowy w Polsce?

    Czy znów wielu z nich nie postąpiło, jak uczono przed 1939 r., gdy wolno było im brać udział w pierwszej wojnie światowej? Ale odpowiedzi na te pytanie udziela nam samo Towarzystwo Strażnica, które mówi, że polscy głosiciele dowiedzieli się (czy wszyscy?) o neutralności 1 stycznia 1940 roku (!), a więc gdy już cały kraj był opanowany przez okupantów:

    „Jednakże aż do roku 1939 nie pojmowali w pełni, na czym polega chrześcijańska neutralność (zobacz wydanie angielskie Strażnicy z 1 listopada 1939 roku lub wydanie polskie z 1 stycznia 1940 roku)” (Strażnica Nr 9, 1994 s. 25).

    Wtedy dopiero Świadkowie Jehowy „odrzucili doktrynę, jakoby należało zabijać współchrześcijan” (Strażnica Nr 9, 1969 s. 4).

    Oto pełna treść tego fragmentu:

    „Kiedy zarówno w krajach demokratycznych, jak i totalitarnych, wyłoniła się kwestia nacjonalizmu, Jehowa miłościwie wzmocnił swój lud ‘pokarmem na czas słuszny’. Artykuł pod tytułem ‘Neutralność’, zamieszczony w angielskim wydaniu Strażnicy z 1 listopada roku 1939, dopomógł wielu chrześcijanom w wytknięciu sobie bezkompromisowej drogi, której się trzymali przez wszystkie nacjonalistyczne sztormy drugiej wojny światowej. Świadkowie Jehowy odrzucili doktrynę, jakoby należało zabijać współchrześcijan, którym wypadło żyć w innym kraju” (Strażnica Nr 9, 1969 s. 4).

 

    Czy wszyscy Świadkowie Jehowy po wprowadzeniu tej nauki stali się nagle neutralni? Wydaje się, że nie, bowiem mamy świadectwa mówiące o pewnym zaangażowaniu się Towarzystwa Strażnica w kwestię wojska. Otóż podczas II wojny światowej, w Szwajcarii, oddział krajowy Świadków Jehowy zezwolił głosicielom przyjmować służbę wojskową. Było to pewnie uzgodnione z Biurem Głównym w USA. Czemu tak się stało? Dlatego gdyż od 1920 roku istniało w Szwajcarii tzw. „Centralne Biuro Europejskie Towarzystwa Strażnica” („Działalność świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974” 1975 s. 11). Wydawało ono literaturę dla Świadków Jehowy zamieszkałych w Europie. Ponieważ podczas wojny nie było możliwe sprowadzanie jej z USA, trzeba było zagwarantować ‘neutralnym’ Szwajcarom możliwość jej drukowania i rozpowszechniania. Aby nie drażnić władz i nie dopuścić do likwidacji wydawnictwa, jak to stało się np. w Niemczech, w czasopiśmie niemieckim Świadków Jehowy pt. Trost („Pociecha”) z 1 X 1943 roku, (dziś Przebudźcie się!), napisano między innymi:

    „Setki naszych członków i przyjaciół naszej wiary wypełniło swe obowiązki militarne i wypełnia je nadal. Nie ośmieliliśmy się nigdy i nigdy się nie ośmielimy widzieć w spełnianiu obowiązków wojskowych czegoś przeciwnego zasadom i dążeniom Zjednoczenia Świadków Jehowy...” (cały tekst patrz „Świadkowie Jehowy bez retuszu” G. Fels, Niepokalanów 1996, rozdz. ‘Służba wojskowa Świadków Jehowy’; „Byłem Świadkiem Jehowy” G. Pape, Warszawa 1991, rozdz. ‘Dziwni obywatele’; „Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy” C. Podolski, Gdańsk 1996, rozdz. ‘Służba wojskowa’).

 

    Mamy też jednostkowe przykłady tego, że Świadkowie Jehowy nie zawsze postępowali podczas wojny ‘neutralnie’. Jedna z publikacji podaje:

    „mama uwierzyła w Jehowę i oddała Mu swe życie, symbolizując to chrztem wodnym w maju 1943 roku. Kilka miesięcy później tata i ja poszliśmy w jej ślady. (...) Zaledwie kilka miesięcy przed zakończeniem wojny w maju 1945 roku dobrowolnie wziąłem udział w kilku spotkaniach Hitlerjugend. Napisałem o tym mamie, która doszła do wniosku, że nie chcę już służyć Jehowie” (Przebudźcie się! Nr 4, 1998 s. 12, 14).

    Dodajmy tu, że po wojnie człowiek ten ponownie wrócił do Świadków Jehowy:

    „Zaraz po wojnie mama wróciła z więzienia. Z jej pomocą odzyskałem równowagę duchową” (j/w. s. 14).

 

    Kilka innych przykładów zaangażowania się Świadków Jehowy w wojnę opisuje też broszura Towarzystwa Strażnica pt. „Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974” 1975 (np. s. 50-51).

 

    Oto jeden przykład:

 

    Sporą liczbę braci, którzy podpisali deklarację, zaciągnięto do wojska i wysłano na front, gdzie większość zginęła. Chociaż istnieje wiele dowodów, że bracia, którzy podpisali oświadczenie znaleźli się poza ochroną Jehowy, jednak, poza nielicznymi wyjątkami, nie byli »zdrajcami«. Wielu jeszcze przed wyjściem cofnęło swój podpis, gdy wyrozumiali i dojrzali bracia pomogli im zrozumieć błąd. Pełni skruchy prosili Jehowę, aby dał im jeszcze jedną możliwość udowodnienia, że są wobec Niego lojalni. Wielu z nich zaraz po załamaniu się systemu hitlerowskiego stanęło w szeregach głosicieli, a później służyli w charakterze pionierów, nadzorców, a nawet nadzorców podróżujących, popierając w przykładny sposób sprawy Królestwa Jehowy” („Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974” 1975 s. 50).

 

    Wydaje się, że całkowity zakaz służenia w armii, Towarzystwo Strażnica mogło wyegzekwować od swych głosicieli dopiero w kilka lat po wojnie, to znaczy w 1952 roku, kiedy to wprowadziło ono karę wykluczenia z organizacji. Jedna z publikacji o tym fakcie donosi:

    „W roku 1952 wprowadzono opartą na Biblii metodę formalnego wykluczenia grzeszników ze społeczności zborowej. (...) Organizacja Boża nie tolerowała odtąd nikogo, komu nie zależało na pozostawaniu niesplamionym, czystym i bez skazy w oczach Jehowy” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s. 11; por. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 187).

    Widać więc, że wielu Świadków Jehowy mogło ‘swobodnie’ brać udział wcześniej w obu wojnach.

 

    Okres po II wojnie światowej do nastania Armagedonu.

    Jak wspomnieliśmy powyżej, całkowity zakaz służenia w armii, Towarzystwo Strażnica mogło wyegzekwować od swych głosicieli dopiero w kilka lat po wojnie, to znaczy w 1952 roku, kiedy to wprowadziło ono karę wykluczenia z organizacji. Dotyczy to też „służby zastępczej”, której do 1996 roku nie wolno było podejmować Świadkom Jehowy.

    Jednak Towarzystwo Strażnica nie tylko zakazywało służenia w wojsku swym głosicielom, ale i rozpoczęło ‘delikatną formę nacisku’ na władze, aby zwolniono ich od służenia w armii i w tzw. służbie zastępczej, którą nazwało „robotami rządowymi”. Przykładem dla innych państw miały być Stany Zjednoczone. Oto przykład takiej ‘presji’ na innych i zarazem wskazówka z ‘odwołaniem się’ do ONZ:

    „Działalność kaznodziejska sług Jehowy uprawnia ich do domagania się zwolnienia od ćwiczeń wojskowych i służenia w siłach zbrojnych kraju, w którym zamieszkują. Takie zwolnienie świadków Jehowy, na przykład w USA, dotyczy także robót rządowych, na jakie zazwyczaj kieruje się tam ludzi, którzy idąc za głosem sumienia odmawiają pełnienia służby wojskowej z bronią lub bez broni, ponieważ świadkowie Jehowy są sługami ewangelii, a nie politycznymi, studenckimi czy religijnymi pacyfistami. Jako wysłannicy, czyli ambasadorowie Królestwa Bożego pragną zachować neutralność i korzystać z praw przysługujących tym, którzy są neutralni (...) Obecnie jeden z czołowych członków Organizacji Narodów Zjednoczonych, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczył oficjalnie, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną i że jej kaznodzieje są zwolnieni od ćwiczeń wojskowych i od służby w siłach zbrojnych” („Niech Bóg będzie prawdziwy” 1954 rozdz. 20, par. 6-7).

    Dodajmy tu, że pierwsze wydanie angielskie cytowanej książki ukazało się w 1946 roku (polonijne 1950 r.) i również zawiera tę informację. Widać więc, że zaraz po wojnie Towarzystwo Strażnica rozpoczęło swoją ofensywę, to znaczy ‘domaganie się’ jakby statusu kapłanów dla swych głosicieli, by mogli być oni zwolnieni ze służby wojskowej.

 

    Tymczasem niektórzy głosiciele Towarzystwa Strażnica ‘wypracowali’ sobie też własną metodę ‘wymigania się’ od służby wojskowej. Raymond Franz (ur. 1922), były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy, wspomina w swej książce, że przykładowo w Meksyku Świadkowie Jehowy potrafili ‘załatwiać’ sobie ‘odpłatnie’ zwolnienie ze służby w wojsku (patrz „Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006, s. 156-175). Mówi też, że w Polsce wielu głosicieli - aby uniknąć poboru - podejmowało pracę w kopalniach. W 1979 roku zajęto się więc na posiedzeniu Ciała Kierowniczego także sprawą naszego kraju (j/w. s. 175).

    Prócz tego, przez wiele lat niektórzy głosiciele, np. w Polsce, wobec groźby więzienia, przyjmowali oferowaną im „zastępczą służbę wojskową”, a może i niejeden też ‘zwykłą’. Oczywiście zostawali za to wykluczani z organizacji. Sam zetknąłem się ze Świadkiem Jehowy, który na czas służby wojskowej ‘zawiesił’ swoją działalność (wykluczono go z organizacji), a później powrócił do organizacji po roku skruchy.

    Dziś w Polsce (od początku lat 90-tych XX wieku) nie powołuje się Świadków Jehowy do wojska i nie wsadza się ich do więzień za odmowę służby wojskowej i zastępczej (cywilnej). Upadł więc im „argument”, rzekomego prześladowania ich za „neutralność”. Publikacje Towarzystwa Strażnica tak to opisują:

    „Jeszcze kilka lat temu setki Świadków Jehowy przebywało w więzieniach z powodu chrześcijańskiej neutralności. Obecnie Świadkowie jako ochrzczeni kaznodzieje, ordynowani słudzy Boży, nie są w Polsce powoływani do służby wojskowej. Władze respektują odpowiednie zaświadczenia wystawione przez Towarzystwo osobom, które się do tego kwalifikują” („Rocznik Świadków Jehowy 1994” s. 251);

    „W latach dziewięćdziesiątych w kilku krajach, takich jak Szwecja, Finlandia, Polska, Holandia i Argentyna, aktywni Świadkowie Jehowy nie są już nakłaniani do podjęcia służby wojskowej ani obowiązkowej służby zastępczej, chociaż każda sprawa jest skrupulatnie badana” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 195).

    Osobnym zagadnieniem jest to, kim są ci „aktywni Świadkowie Jehowy”? Czy to tylko pionierzy? Czy również wszyscy głosiciele, ale uczęszczający regularnie na spotkania „teokratycznej szkoły służby kaznodziejskiej”? Kto w zborze czuwa nad tym, by powiadamiać wojsko w przypadku, gdy ktoś przestanie być Świadkiem Jehowy lub przestanie udzielać się w terenie?

    Niedługo, gdy za kilka lat zostanie zlikwidowana w Polsce „poborowa służba wojskowa”, Świadkowie Jehowy stracą swój wyróżnik w czasie pokoju, a ich zasługa ‘neutralności’ przejdzie do lamusa historii.

 

    Ogólnoświatowy przełom u Świadków Jehowy nastąpił 1 maja 1996 roku, gdy Towarzystwo Strażnica sprostowało swe „stanowisko wobec pewnych rodzajów służby cywilnej” (Strażnica Nr 15, 1997 s. 12). Zarządzenie to dotyczy możliwości przyjmowania „zastępczej służby wojskowej” w krajach, w których nie zwalnia się głosicieli z normalnej „służby wojskowej”. Chroni to Świadków Jehowy przed pójściem do więzienia za odmowę służenia w wojsku.

    Towarzystwo Strażnica kilka razy wspominało o tym swoim milowym kroku. Oto kilka publikacji mówiących o tej nowej nauce, omawiających ten temat:

    Strażnice: Nr 9, 1996 s. 19-20; Nr 21, 1996 s. 27; Nr 15, 1997 s. 12; Nr 16, 1998 s. 17; „Rocznik Świadków Jehowy 1997” s. 16; „Rocznik Świadków Jehowy 2002” s. 12-13.

 

    Ciekawe jednak, że Towarzystwo Strażnica dokonało zmiany tak późno. Wszak wspomniany Raymond Franz, były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy, wspomina, że już w latach 1977-1980 omawiano sprawę „służby zastępczej”, ale nie zdołano przegłosować wtedy zmiany tej nauki. Opisał on dyskusję Ciała Kierowniczego w tej sprawie w swej książce pt. „Kryzys Sumienia” (R. Franz, 2006, s. 122-147, 175-176) i tam odsyłamy zainteresowanych tym tematem.

    Mało tego, już w 1979 roku (ang. 1978) Towarzystwo Strażnica uczyło o Jezusie jako o tym, który jakby tolerował istnienie ‘służby cywilnej’. Nawiązano tu do tekstu Mt 5:41, który w Biblii Świadków Jehowy oddano następująco: „jeśli ktoś mocą władzy przymusza cię do służby przez milę, idź z nim dwie mile”. Ciekawe jednak czemu nie zastosowano tej nauki w praktyce. Oto słowa Świadków Jehowy:

    „Pierwotnie określenie to odnosiło się do uprawnień kurierów państwowych, czyli posłańców działających z upoważnienia króla Persji. Kurierzy tacy mieli prawo brać siłą do swojej dyspozycji ludzi, konie, statki i w ogóle wszystko, co mogłoby przyśpieszyć załatwienie spraw urzędowych (...). System ten przejęli potem Rzymianie. W okresie ziemskiej służby Jezusa urzędnicy państwowi mogli nakazywać Żydom przenoszenie ciężarów lub wykonywanie innych rodzajów pracy przymusowej (Mat. 27:32; Marka 15:21). Żydzi uważali takie wymuszone usługi dla pogan za bardzo wstrętne. Jezus natomiast zalecił swoim słuchaczom wykonywać je ochoczo” (Strażnicy Rok C [1979] Nr 6 s. 24).

 

    Pomimo swej deklarowanej ‘neutralności’ Towarzystwo Strażnica zdaje sobie sprawę z tego, że ma wśród swoich głosicieli wielu takich, którzy nie tylko kiedyś służyli w wojsku, ale i walczyli na wojnach. Czy więc taka sytuacja wyróżnia jakoś Świadków Jehowy wśród pozostałych ludzi? Oto stwierdzenie Towarzystwa Strażnica na ten temat:

    „Niejeden z nas, zanim zaczął studiować Słowo Boże, może przelewał krew ludzką albo należał do obciążających winą krwi organizacji religijnych lub politycznych” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 1 s. 17-18).

    Czy wobec powyższego, może z całym przekonaniem Towarzystwo Strażnica twierdzić, że samo ono, jak i wszyscy jego głosiciele, są i byli w pełni ‘neutralni’?

 

    Jeszcze tylko z kronikarskiej rzetelności przytoczmy dawną opinię Towarzystwa Strażnica o „służbie cywilnej” (publikacje z ostatnich lat przed zmianą nauki). Warto byśmy wyrobili sobie zdanie o tym, jak wielkich zmian może ono dokonywać w swej nauce, powołując się za każdym razem na Biblię i wykładnię rzekomo apostolską. Oto trzy cytaty:

    „Niezależnie od tego, czy w danym wypadku wchodziło w grę przelewanie krwi, służenie w wojsku bez broni, służba zastępcza, czy oddawanie honorów godłom, takim jak flaga narodowa - wierni chrześcijanie nie chwytali się połowicznych rozwiązań. W szeregu wypadków za zajęcie takiego stanowiska odebrano im życie...” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 1 s. 16);

    „Z faktów historycznych wynika, że Świadkowie Jehowy nie tylko odmawiają noszenia mundurów wojskowych i chwytania za broń, ale że w ciągu ostatnich z górą 50 lat nie zgadzali się na pełnienie służby bez broni ani do podjęcia pracy w ramach służby zastępczej” („Zjednoczeni w oddawaniu czci jedynemu prawdziwemu Bogu” 1989 s. 167) [Uwaga! W nowszej edycji tej książki, ale pod tytułem „Oddawaj cześć jedynemu prawdziwemu Bogu” 2002 s. 164, zmieniono ten paragraf, bo wydano ją już po zmianie nauki];

    „Kiedy więc rządy zlecają jakieś prace na rzecz społeczeństwa, chrześcijanie słusznie je wykonują, chyba że miałyby w ramach kompromisu zastępować jakąś służbę sprzeczną z Biblią lub w inny sposób naruszałyby zasady Pisma Świętego, na przykład z Księgi Izajasza 2:4” (Strażnica Nr 21, 1990 s. 12).

    Wydaje się, że ostatni raz negatywnie o zastępczej służbie wspomniano w 1991 roku w ang. 1991 Yearbook of Jehovah’s Witnesses (s. 161, 166-167). Później był okres ‘wyciszenia’ ze strony Towarzystwa Strażnica, a następnie zmiana nauki. Czyżby upadek ‘komuny’ skłonił i Świadków Jehowy do przemyślenia i wprowadzenia nowej wykładni ‘służby cywilnej’?

 

    Narzuca się tu też pytanie, jak Towarzystwo Strażnica, które ‘częściowo narzuca’ zakaz służenia w wojsku, może równocześnie wypowiadać takie oto słowa:

    „Podobnie w dobie obecnej chrześcijanie nie powinni bezpośrednio pouczać drugich, jaką pozycję mają zająć w kwestiach związanych z chrześcijańską neutralnością. Każdy musi powziąć w swoim sumieniu decyzję zgodną z własnym zrozumieniem zasad biblijnych...” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 1 s. 15).

    Czyżby Towarzystwo Strażnica nigdy nie pouczało bezpośrednio swoich głosicieli „jaką pozycję mają zająć w kwestiach związanych z chrześcijańską neutralnością”?

    Czyżby poszczególni Świadkowie Jehowy wszyscy sami podejmowali takie same decyzje, bez pouczania ich?

    Czy bez żadnej presji głosiciele Towarzystwa Strażnica odrzucali służbę wojskową?

    Czy nie stosowano wobec nich kary wykluczenia za podjęcie służby w wojsku?

    Czy Świadkowie Jehowy zdają sobie choć sprawę z tego, że nawet w ich Biblii nie występuje słowo ‘neutralność’?

    Czyż ‘neutralnym’ można nazwać Towarzystwo Strażnica, które o Organizacji Narodów Zjednoczonych, która posiada „siły pokojowe ONZ” i „siły zbrojne ONZ”, mówi:

    „Bestia ta przedstawia Organizację Narodów Zjednoczonych” („Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2000 t. 1, s. 153);

    „Organizacja Narodów Zjednoczonych jest rzeczywiście bluźnierczą imitacją mesjańskiego Królestwa Bożego...” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 248).

    Czyż tak Towarzystwo Strażnica rozumie ‘neutralność’?

 

    Okres Armagedonu.

    Choć Towarzystwo Strażnica ciągle podkreśla swoją ‘neutralność’, to jednak jest ona tylko tymczasowa! Dlaczego? Otóż dlatego, że naucza ono, że przynajmniej jego członkowie z klasy niebiańskiej będą brać udział w ‘wojnie Jehowy’ przeciwko wszystkim ludziom, którzy nie stoją po stronie Bożej. Będą oni, wraz z aniołami, stanowić armię Boga, która zniszczy tych, którzy nie przyjmują pouczeń Towarzystwa Strażnica. Oto słowa z publikacji Świadków Jehowy:

    „Do tej końcowej części wielkiego ucisku nie dojdzie za sprawą żadnych wojsk ludzkich, lecz (...) Jezusa Chrystusa, mającego do pomocy ‘wojska, które są w niebie’, między innymi wskrzeszonych pomazańców” (Strażnica Nr 16, 1996 s. 20);

    „‘Objawią się’ też zmartwychwstali ‘synowie Boży’, gdy razem z Chrystusem wezmą udział w niszczeniu niegodziwego systemu rzeczy, podległego władzy Szatana...” (Strażnica Nr 18, 1998 s. 19);

    „Z całą pewnością nadejdzie czas, gdy bracia Chrystusa, wskrzeszeni do życia w chwale niebiańskiej, wezmą udział w unicestwianiu wrogów Jehowy” („Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2001 t. II, s. 25).

    Czy tak ma wyglądać ‘neutralność’ Świadków Jehowy?

    Ale abyśmy nie myśleli, że jest to jakaś nowa wykładnia Towarzystwa Strażnica, przytoczmy też słowa jego pierwszego prezesa C. T. Russella (zm. 1916).

    W 1916 roku pytającemu: „Jaki dział będzie mieć Kościół w wiązaniu królów?”, nawiązując do Ps 149:5-9, tak odpowiedział:

    „Biblia pokazuje, że Kościół będzie miał w tym ważny udział, lecz w jaki sposób to będzie czynione, dopiero czas pokaże. Bóg nie objawił w jaki akurat sposób plan Jego będzie wykonany. Powinniśmy znajdować się w odpowiednim stanie do wykonania naszego działu, gdy czas na to nadejdzie, lecz całą tę sprawę musimy z zadowoleniem pozostawić w rękach Pańskich. W armiach tego świata zastępy wojska do ostatniej chwili nie wiedzą kiedy atak ma być uczyniony, aż dany jest rozkaz do ruszenia naprzód. W słusznym czasie, my również otrzymamy nasze rozkazy” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” Chicago 1947 [ang. 1917] s. 238; szerzej o tym patrz też s. 542-543).

    W innej, znanej swej książce, Russell nauczał:

    „Że święci uczestniczyć będą w dziele niszczenia dzisiejszych królestw, nie ma żadnej wątpliwości, albowiem napisane jest: ‘Tać jest sława wszystkich świętych Jego; aby wiązali pętami królów jego, a szlachtę ich okowami żelaznemi; aby postąpili z nimi według prawa zapisanego’ (Psalm 149:8, 9)” („Nadszedł Czas” 1919 s. 105).

    Wtedy, aż do 1926 roku, uważano, że Armagedon „będzie jakąś rewolucją społeczną” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 18) i jak widać, nie tylko wybrańcy z nieba mieli brać udział w wojnie Boga, ale i ci egzystujący na ziemi. Później wprowadzono większą ‘neutralność’ i tylko dla tych wziętych już do nieba pozostawiono udział w niszczeniu przeciwników Boga i Towarzystwa Strażnica.

 

    Należy jeszcze stwierdzić, że ta ‘neutralność’, o której uczy Towarzystwo Strażnica, w przypadku jego głosicieli była i jest tylko połowiczna, skoro brali oni udział w jednej z dwóch wojen światowych. Mało tego, ta wojna w której walczyli była tą, którą Świadkowie Jehowy uważają za ważniejszą, bo stanowiącą ‘znak czasu’ potwierdzający ich zakończenie ‘czasów pogan’ i rozpoczęcie się ‘czasów ostatecznych’ w 1914 roku.

    Wtedy Towarzystwo Strażnica prawdopodobnie nic nie robiło aby podkreślić swą ‘neutralność’. Russell nawet potrafił wymienić wyznanie Kwakrów, które było zwolnione ze służby wojskowej, sam zaś nie poczynił kroków aby jego głosicieli uwolniono od armii:

    „Prawda, że rząd nie zawsze uwalnia tych, którzy przeciwni są uczestniczyć w wojnie, jednak ustanowiono bardzo chwalebne prawo pod tym względem w przeszłości, w odniesieniu do tych, którzy tak jak my uważamy wojnę za niesprawiedliwość. Na przykład Przyjaciół, czyli Kwakrów uwolniono od służby wojskowej na podstawie specjalnego szlachetnego prawa” („Nowe Stworzenie” 1919 [ed. ang. 1904] s. 736).

    Ktoś może zapyta: ‘Dlaczego Towarzystwo Strażnica nie ogłaszało wcześniej swej neutralności i nie ubiegało się o zwolnienie ze służby wojskowej’? Otóż dlatego, że w tamtych latach nie był to czas na zajmowanie się takimi sprawami, ale wyczekiwaniem na ważniejsze wydarzenia takie jak:

    „‘walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego’ (Obj. 16:14), która zakończy się R. P. 1915, kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy” („Nadszedł Czas” 1919 s. 106);

    „Pełne 1924 lata okresu ery Chrystusowej skończą się 31 Grudnia R.P. 1924, a dodając jeszcze 3/4 roku, otrzymamy 1 październik 1925 R.P., o którym to czasie należy się spodziewać, że Abraham obejmie w posiadanie swoje dziedzictwo” („Miljony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” 1920 s. 72).

 

    Na koniec kwestia pacyfizmu. Otóż Świadkowie Jehowy sami piszą o sobie:

    „Prawdziwi chrześcijanie miłują pokój. (...) Ale nie są pacyfistami w ścisłym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Ponieważ z utęsknieniem wyglądają wojny Boga...” (Przebudźcie się! Nr 9, 1997 s. 23).

    Czy tacy którzy „miłują pokój”, a „z utęsknieniem wyglądają wojny” mogą być jakimikolwiek pacyfistami?

 

    Teksty Izajasza 2:4 i Micheasza 4:3.

    Na zakończenie przytoczmy sztandarowy werset Świadków Jehowy, którym uzasadniają swoją neutralność, oraz ich ustosunkowywanie się do niego w różnych latach. Chodzi tu o słowa:

    „Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny” Iz 2:4, Mi 4:3.

    Kiedyś Towarzystwo Strażnica odnosiło ten fragment do „wszystkich narodów” i do „przyszłości”, gdy zapanuje Królestwo Boże (po Armagedonie, w Tysiącleciu). Dziś zaś twierdzi, że podobno słowa te nie mogą zrealizować się na wszystkich narodach, ale tylko na Świadkach Jehowy i na dodatek wypełniają się one już dziś na głosicielach Towarzystwa Strażnica. Oto porównanie tekstów.

 

„Proroctwo” 1929

„Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2000

„Na przykład Izajasz prorokował, że Bóg zaprowadzi na ziemi sprawiedliwy rząd, który będzie na ramieniu Mesjasza (Izajasza 9:6, 7); dalej że wszystkie narody udadzą się do Jerozolimy, by otrzymać od Jehowy pouczenia, przestrzegać danych przez jego rząd poleceń i nie przygotowywać się więcej do wojen (Izaj. 2:2-4)” (s. 24);

Gdy zapanuje na całej ziemi rząd Chrystusa, wszyscy ludzie poznają prawdę; na zawsze przestaną uczyć się wojny i przemienią maszyny wojenne i narzędzia do zniszczenia na narzędzia do upiększania ziemi. Izajasza 2:2-4; Micheasza 4:1-4” (s. 312).

„Narody jako całość nigdy nie urzeczywistnią tego szczytnego celu. Po prostu przerasta to ich możliwości. Słowa Izajasza spełniają się na poszczególnych osobach, które pochodzą z wielu narodów i które jednoczy czyste wielbienie Boga” (t. I, s. 46);

„Jakże pokrzepiające słowa znajdujemy w Księdze Micheasza 4:1-4 (...) Do kogo odnoszą się użyte tu określenia ‘wiele ludów’ i ‘potężne narody’? Nie chodzi o narody i rządy tego świata. Proroctwo mówi raczej o poszczególnych ludziach ze wszystkich narodów, którzy w jedności pełnią dla Jehowy świętą służbę (...) Przekuli już swe miecze na lemiesze i żyją w pokoju zarówno z drugimi Świadkami Jehowy, jak i z innymi ludźmi” (Strażnica Nr 16, 2003 s. 17).

 

    Zwróćmy uwagę w jakie zwątpienie w możliwości Boga wpadło Towarzystwo Strażnica poprzez swe słowa o narodach: „Po prostu przerasta to ich możliwości”. Przecież pierwszy jego prezes uczył nawet, że Bóg ‘przygniecie’ uciskiem narody, a one ugną się i wypełnia każdą Jego wolę (patrz np. „Walka Armagieddonu” 1919 s. 775).

    Ciekawe jest też powyższe zdanie o Świadkach Jehowy, że „Przekuli już swe miecze na lemiesze”. Czyli wynika z tego, że był czas, gdy sięgali oni jednak po miecze. Kiedy nastąpiło to ‘przekucie’, tego Towarzystwo Strażnica tu nie mówi (w 1939 r.?). Jednak wiemy, że dla klasy niebiańskiej ta czynność będzie zawieszona w czasie Armagedonu, gdy będzie ona pomagać w niszczeniu innych ludzi, źle ustosunkowanych do Towarzystwa Strażnica (patrz poprzedni rozdział).

 

    Cytowane słowa z publikacji „Proroctwo” nie są jedynymi, poprzez które Towarzystwo Strażnica tak uczyło. Jedna z książek wydana nawet w 1946 roku odnosiła omawiane słowa proroków do okresu po Armagedonie:

    „Ci co przeżyją Armagedon, obrócą mordercze narzędzia, używane do walki przez zniszczone narody, dla celów chwały Bożej. ‘I przekują miecze swe na lemiesze...’ - Micheasza 4:2-5” („Prawda was wyswobodzi” 1946 s. 339).

    Podobnie Towarzystwo Strażnica uczyło w innych swych książkach, nie twierdząc, że słowa te wypełniają się już teraz i to na dodatek tylko na jego głosicielach:

    „W dwóch proroctwach mamy przedstawiony obraz Tysiącletniego panowania Chrystusa, w których powiedziano: ‘I stanie się, że będzie przygotowana góra (królestwo) domu Pańskiego - Jehowy - na wierzchu gór (gdy zniesie wszystkie inne królestwa) (...) - Izajasz 2:2-4; Micheasz 4:1-3’” („Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem” 1920 s. 46-47);

    „Z chwilą ustanowienia nowego porządku rzeczy pod Mesyaszem, wszelkie wojny i rewolucye ustaną, ponieważ On przyobiecał, że ‘przekują miecze swe na lemiesze...’.” („Harfa Boża” 1921 s. 362);

    „Izajasz prorokował, że w ostatnich dniach królestwo Pana ustanowione będzie na gruzach wszystkich królestw ziemskich i wszystkie narody zapełnią je, aby uczyć się Jego dróg i w tym czasie przekują miecze swe na lemiesze, a włócznie swe na sierpy i zaprzestaną ćwiczyć się do bitwy (Izaj. 2:2-4)” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 101; patrz też s. 107);

    „Izajasz prorokował, że po ustanowieniu królestwa Bożego zakon wyjdzie z Syjonu, a słowo Boże z Jerozolimy; że wtedy już żadnych wojen nie będzie, lecz że Pan rządzić będzie w pokoju (Izajasza 2:2-4)” („Życie” 1929 s. 210);

    „Kiedy Jego sądy będą się odbywać na ziemi, wtedy mieszkańcy jej będą się uczyć sprawiedliwości (Izajasza 26:9). Oni się nauczą pokoju i nie będzie więcej wojny. ‘Przekują miecze swe na lemiesze...’ (Izajasza 2:4). Wtedy każdy zamieszka w pokoju, a nikogo nie będzie, ktoby ich przestraszył (Mich 4:4). Oni będą mieli pokój na wieki” („Wyzwolenie” 1929 s. 339-340); Patrz też „Rząd” 1928 s. 333.

    Tak też nauczało Towarzystwo Strażnica w swoich wszystkich broszurach z lat 20-tych i 30-tych XX wieku np. „Faszyzm czy wolność” 1939 s. 35-36; „Bezpieczeństwo. Pociecha” 1937 s. 55; „Kto będzie rządził światem?” 1935 s. 50; „Kryzys” 1933 s. 24, 26; „Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” 1920 s. 60, 82, 88.

    Najbardziej zaś obrazowo przedstawiła dawną wykładnię jedna z bardziej znanych publikacji:

    „W świetle Pisma Świętego możemy się racjonalnie spodziewać, że Jerozolima będzie stolicą świata z doskonałymi i wiernymi ludźmi, a mianowicie z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem, Dawidem, Danielem i innymi, którym będą powierzone rządy ziemi; niektórzy z tych wiernych ludzi jako władcy będą umieszczeni w głównych częściach ziemi (...). Możemy się spodziewać, że za pomocą wielkich, udoskonalonych i urządzonych w wielu miejscach stacyj radjograficznych Abraham będzie kierował z Góry Synaj sprawami całej ziemi. Wtedy narody nie będą znały wojny, lecz przekują oręże na narzędzia rolnicze, udoskonalą ziemię, zamieszkają w pokoju i będą błogosławieństwem jeden dla drugiego. - Zob. Micheasza 4:1-5” („Pożądany rząd” 1924 s. 30-31).

 

Armagedon a wojny światowe

 

    Najciekawszą nauką Towarzystwa Strażnica była ta, że wojna światowa przekształci się w Armagedon. Tak było podczas obu wojen. Są też pewne sugestie, że w oczekiwaniu na „1975 rok” łączono te wydarzenia (wojnę i Armagedon). Oto teksty dotyczące wojen i oczekiwanego Armagedonu:

 

I wojna światowa

II wojna światowa

III wojna światowa

„Podczas I wojny światowej oddani Bogu badacze Biblii byli skłonni sądzić, że ten konflikt doprowadzi stopniowo do przepowiedzianej w Objawieniu 16:13-16 bitwy Armagedonu. Toteż zawieszenie broni i koniec wojny w listopadzie 1918 r. były dla nich niemałym zaskoczeniem!” („Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 s. 229-230).

„Zdawało się nam, że ta wojna przejdzie już bezpośrednio w rozstrzygającą bitwę wielkiego dnia Boga Wszechmogącego, w Armagedon (Objawienie 16:14-16). Dobrze pamiętam, jak niecierpliwie wyglądaliśmy tego dawno zapowiedzianego wydarzenia” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 16 s. 25);

„Mniej więcej w marcu 1945 roku dotarła do nas wiadomość, że nowym tekstem rocznym są słowa z Ewangelii według Mateusza 28:19 (...). Napełniło to nas radością i nadzieją, dotąd bowiem uważaliśmy, że wojna zakończy się Armagedonem” (Strażnica Nr 17, 2007 s. 11).

„1966 (...) Wzmaga się groźba trzeciej wojny światowej między ‘królem północy’, a ‘królem południa’ (Dan. 11:5-7, 40)” („Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 s. 25);

„Pieczętowanie ostatnich z ich grona, którzy już stanowią tylko pewien ostatek, ma być zakończone przed rozpoczęciem się tysiącletniego panowania ‘Baranka Bożego’, Jezusa Chrystusa. Z tego by wynikało, że członkowie ostatka (...) mieli być popieczętowani (...) pod koniec szóstego tysiąclecia istnienia rodzaju ludzkiego. Właśnie zbliżamy się do tej chwili! Wskazuje na to chronologia biblijna. Niebawem musi więc nastąpić burza światowa” (j/w. s. 229; por. s. 25 - „1975 (...) Koniec szóstego 1000-letniego dnia istnienia człowieka (wczesną jesienią)”).

 

    Jeśli tak jest, jak czytamy w zamieszczonych powyżej cytatach, to Towarzystwu Strażnica bardziej wojna, a nie pokój, potrzebna była dla doczekania się Armagedonu i 1000-letniego Królestwa. Gdzie tu neutralność Świadków Jehowy?

    Dodajmy tu, że w miarę stabilizowania się sytuacji w świecie (rozmowy pokojowe, rozbrojeniowe), Towarzystwo Strażnica porzuciło swoje wiązanie przyszłego Armagedonu z ewentualną trzecią wojną światową. Przykładowo ang. skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica z lat 1930-1985 zawiera jeszcze hasło World War III, ale już polski skorowidz dotyczący publikacji z lat 1986-2000 nie posiada takiego hasła.

    Natomiast wcześniej było zgoła inaczej. Przykładowo to samo zdanie, o groźbie wojny (patrz tabela), znalazło się też w jednym z artykułów o roku 1975 zatytułowanym „Mądre spożytkowanie czasu, jaki jeszcze pozostał” (Strażnica Nr 16, 1968 s. 4-8). Również inny artykuł pt. ‘Co tobie przyniesie przyszłość’ (Strażnica Nr 1, 1969 s. 8-9) omawia razem kwestię trzeciej wojny światowej i Armagedonu. Oto jedna z wypowiedzi przytoczona przez Towarzystwo Strażnica:

    „U. Thant, oświadczył: ‘Obawiam się, że wkraczamy teraz w pierwszą fazę trzeciej wojny światowej’.” (Strażnica Nr 1, 1969 s. 8). Patrz też Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s. 20.

 

    Inne zagadnienia związane z ‘neutralnością’ Świadków Jehowy zostały opisane w rozdziale ‘Służba wojskowa’ w mojej książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” oraz w artykule pt. „Świadkowie Jehowy ‘apolityczni’ w „Bądź wola Twoja na ziemi”?” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

    W części drugiej tego artykułu rozpoczniemy zapowiedzianą tu polemikę ze słownikiem biblijnym Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

 

    Na koniec składam podziękowanie za pomoc w weryfikacji tekstów źródłowych życzliwej mi osobie.

 

 

 

3.3. Służba wojskowa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu przedstawiliśmy, jak zmieniał się stosunek Towarzystwa Strażnica do wojska i wojny. Zawarliśmy w niej następujące rozdziały:

    Okres przed I wojną światową i podczas niej.

    Okres przed II wojną światową i podczas niej.

    Okres po II wojnie światowej do nastania Armagedonu.

    Okres Armagedonu.

    Teksty Izajasza 2:4 i Micheasza 4:3.

 

    W tej części artykułu rozpoczniemy polemikę ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006).

    Na wstępie zaznaczmy też, że nie zawiera on żadnych informacji o „zastępczej służbie wojskowej” czy „służbie cywilnej”. Nie miała ich też angielska edycja tego słownika wydana w 1988 roku, a więc w czasie, gdy Świadkowie Jehowy odrzucali jeszcze ten rodzaj służby (nauka zmieniona w 1996 r.).

    Dodajmy także, że w słowniku biblijnym Towarzystwa Strażnica nie znajdziemy hasła ‘Neutralność’. Również w Piśmie Świętym nie występuje to słowo, o czym niewielu Świadków Jehowy wie!

    Na końcu tego artykułu zamieścimy dodatek pt. ‘Terminologia wojskowa we wczesnym chrześcijaństwie’.

 

Żołnierze i „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    1) Oto fragment ze słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica o służbie wojskowej (‘Wojsko’):

    „Pierwsi chrześcijanie odmawiali służby w wojsku rzymskim, zarówno w legionach, jak i w oddziałach pomocniczych (auxilia), gdyż uważali ją za całkowicie sprzeczną z naukami chrystianizmu. Justyn Męczennik, żyjący w II w. n.e., napisał: ‘My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze’ (Apologja. Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926, s. 295). A Tertulian (ok. 200 n.e.) w jednym ze swych traktatów zastanawia się, ‘czy w ogóle przystoi chrześcijanom uczestniczyć w wojnach’, i wykazuje, iż Biblia nie pozwala im nawet wstąpić do wojska, po czym podsumowuje: ‘Wykluczam pełnienie przez nas służby wojskowej’ (De corona, XI)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1075).

 

    Co powiemy o tych słowach? Otóż jak widzimy, Towarzystwo Strażnica nie mogło przytoczyć fragmentów Pisma Świętego o tym, że ono zabrania podejmowania służby wojskowej, a to dlatego, iż takich słów w nim brak. Nawet nie napisało nam o tym, że Biblia takiego zakazu nie wprowadza.

    W jednej ze starszych publikacji Świadkowie Jehowy próbowali nawet wyjaśnić to, dlaczego Biblia nie zawiera zakazu podejmowania służby wojskowej. Oto te słowa:

    „Jeżeli pisane Słowo Boże (...) bezpośrednio mówiłoby oddanym Bogu chrześcijanom, co mają czynić w wypadku powołania ich do służby wojskowej (...) to niewątpliwie w każdym kraju pozostającym pod władzą ‘dzikiego zwierza’ Pismo Święte byłoby zakazane, i to szczególnie z powodu wskazówek co do kwestii militarnej. Tak więc Jehowa Bóg mądrze uczynił, odstępując od udzielania w natchnionym Piśmie Świętym bezpośredniej rady w tej kwestii. W Jego Piśmie wyłuszczone są tylko zasady teokratyczne, którymi chrześcijanie mają się kierować (...) żaden poszczególny chrześcijanin ani żadna grupa chrześcijan nie otrzymała od Boga zlecenia udzielania innemu chrześcijaninowi bezpośrednich wskazówek, co we wspomnianej sprawie ma czynić; co do tej sprawy Bóg też nie nałożył na nikogo odpowiedzialności za drugiego. Każdy musi sam zadecydować, co uczyni” (Strażnica Nr 3, 1958 s. 9-10).

    Po tych ‘tolerancyjnych’ słowach moglibyśmy zapytać, dlaczego wobec tego wszyscy Świadkowie Jehowy odrzucają służbę wojskową, skoro sumienie ma nam dyktować jak mamy się zachować. Czyżby wszyscy, jak jeden mąż, mieli je identyczne? A może jednak groźba przed wykluczeniem z organizacji jest u głosicieli ważniejsza niż sumienie?

    Poniżej zobaczymy, że wśród chrześcijan pierwszych wieków, na których próbuje powoływać się Towarzystwo Strażnica, istniały różne postawy wobec armii i służby żołnierskiej.

    Ale zanim zajmiemy się nimi, sięgnijmy do innego hasła z omawianego słownika, by się przekonać, że służba wojskowa nie była obca Izraelitom czasów Chrystusa i chrześcijanom.

    Oto słowa Towarzystwa Strażnica (hasło ‘Żołnierz’):

    Żołnierze żydowscy. W tamtych czasach żołnierzami byli też Żydzi; niektórzy z nich przystąpili do Jana Chrzciciela z pytaniem: ‘Co mamy czynić?’ Prawdopodobnie zajmowali się czymś w rodzaju nadzoru policyjnego, związanego zwłaszcza z opłatami celnymi lub zbieraniem podatków (Łk 3:12-14)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1208).

    Tu tylko uzupełnijmy ten fragment o odpowiedź Jana udzieloną żołnierzom:

    „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie” Łk 3:14.

 

    Drugi urywek ze słownika Świadków Jehowy dotyczy Rzymianina, który jako pierwszy z pogan stał się chrześcijaninem, będąc na dodatek żołnierzem! Czyż nie jest to wymowne? Oto wspomniane słowa:

    Pierwszy chrześcijanin pochodzenia pogańskiego. Jakieś trzy i pół roku później pewien rzymski setnik wysłał dwóch sług domowych i ‘pobożnego żołnierza’, by zaprosić Piotra do Cezarei. Po wysłuchaniu apostoła Korneliusz i jego domownicy - wśród nich niewątpliwie wspomniany ‘pobożny żołnierz’ - otrzymali ducha świętego i stali się pierwszymi członkami zboru chrześcijańskiego powołanymi z pogan (Dz 10:1, 7, 44-48)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1209).

    Tu choć cytowany słownik nie mówi o tym, jakie były dalsze losy setnika Korneliusza i owego ‘pobożnego żołnierza’, ale jedna ze straszych publikacji Świadków Jehowy uzupełnia nasz temat:

    „Czy rzymski setnik Korneliusz porzucił potem służbę wojskową, czy nie, o tym Dzieje Apostolskie nie wspominają. (...) Gdyby apostoł Piotr wezwał Korneliusza do porzucenia służby, wtedy można by było wystąpić przeciw Piotrowi z oskarżeniem, że zwalcza program wojskowy szóstej głowy ‘dzikiego zwierzęcia’ i być może zostałby za to stracony...” (Strażnica Nr 3, 1958 s. 9).

    Niewątpliwie pod sobą miał też żołnierzy prokonsul Cypru Sergiusz Paweł, który stał się chrześcijaninem (Dz 13:7, 12). Nigdzie nie czytamy aby pozbył się on swego stanowiska, które łączyło się z zarządzaniem podległym mu wojskiem.

    Inna publikacja Świadków Jehowy sugeruje, że zarówno on, jak i Korneliusz „mógł wkrótce potem zastanowić się nad piastowanym stanowiskiem w świetle nowo poznanej wiary i powziąć właściwą decyzję. (...) Nie ma żadnej wzmianki o tym, iżby uczniowie nakazywali im, co mają zrobić. Mogli do tego dochodzić na podstawie osobistego studium Słowa Bożego...” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 1 s. 15).

 

    Uzupełnijmy te informacje tym, że jakieś „siły zbrojne” mieli też obaj Herodowie, którzy kazali pochwycić małego Jezusa i Jana Chrzciciela (Mt 2:16, Mk 6:17). Nie byli to żołnierze rzymscy, ale zapewne żydowscy.

 

    Jeszcze tylko nadmieńmy, że mamy w Nowym Testamencie co najmniej dwie wzmianki sugerujące to, że wśród chrześcijan byli żołnierze.

    Pierwsza to słowa Pawła: „Pozdrawiają was wszyscy święci, zwłaszcza ci z domu Cezara” Flp 4:22.

    Zaś przypis do tego tekstu w Biblii Tysiąclecia podaje: „Nawróceni pretorianie, urzędnicy, personel cesarski, włącznie z niewolnikami”.

    Druga wzmianka, to słowa z tego samego listu, które wyjaśniają zapewne jak wyżej wspomniani ‘z domu Cezara’ stali się chrześcijanami: „kajdany moje stały się głośne w Chrystusie w całym pretorium i u wszystkich innych” Flp 1:13.

    Paweł mógł też oddziaływać na innych żołnierzy, którzy go pilnowali podczas ‘aresztu domowego’ w Rzymie (Dz 28:16).

    Ale abyśmy mieli pełny obraz dotyczący opinii Nowego Testamentu o wojsku w okresie Starego Testamentu zacytujmy interesujący nas fragment. Otóż natchniony autor przytoczonego listu chwali ludzi, którzy „stali się bohaterami w wojnie i do ucieczki zmusili nieprzyjacielskie szyki” Hbr 11:34.

 

    Co powiemy o Justynie Męczenniku (100-167) i Tertulianie (155-220), przytaczanych przez Towarzystwo Strażnica? Otóż przede wszystkim to, że słownik Świadków Jehowy potraktował wybiórczo ich wypowiedzi. My tu poświęcimy uwagę każdemu z nich osobno i powiemy o ich wszystkich wypowiedziach o wojsku. Wspomnimy też o Klemensie Aleksandryjskim (150-212) i Orygenesie (185-254) oraz o trzech wcześniejszych pismach innych chrześcijan.

    Justyn Męczennik.

    Na początek przytoczmy szerszy fragment z pisma Justyna Męczennika (100-167), który rzuci nam światło na cytat ze słownika Świadków Jehowy:

    „My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze i uprawiamy pobożność, sprawiedliwość, dobroczynność, wiarę i nadzieję, płynącą przez Ukrzyżowanego od samego Ojca, a każdy z nas spoczywa pod własnym winnym szczepem swoim, to znaczy, każdy z nas żyje z jedyną poślubioną sobie niewiastą. Toć wiecie, że słowo prorocze powiada: ‘A niewiasta jego jak winny szczep urodzajny’ [Ps 128:3]. A że nie ma nikogo, kto by strachu napędzał i w niewolę zabierał nas, cośmy po całej ziemi uwierzyli w Jezusa, to rzecz jasna. Przecie ścinają nam głowy, przybijają nas do krzyża, rzucają nas na pastwę dzikich zwierząt, wtrąca się nas do więzienia, wydaje na ogień i wszelkie inne męczarnie, a widzicie, że od wyznania nie odstępujemy. Przeciwnie, im więcej tak właśnie cierpimy, tem więcej wzrasta liczba tych, co się dla imienia Jezusowego stają wiernymi i bogobojnymi” („Dialog z Żydem Tryfonem” II:110,3-4).

 

    Wydaje się, że Justyn dokonał w tej wypowiedzi pewnego uogólnienia. Nie wszyscy bowiem zanim stali się chrześcijanami „myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie”, nie wszyscy posiadają „jedyną poślubioną” (są też samotni), nie wszyscy doznali prześladowań („ścinają nam głowy, przybijają nas do krzyża, rzucają nas na pastwę dzikich zwierząt...”). Przyjmując wprost słowa Justyna, trzeba by uwierzyć, że wszyscy chrześcijanie wcześniej byli żołnierzami, myślącymi o wojnie itd. Tak jednak nie było, bo przekrój społeczny chrześcijaństwa był bardzo zróżnicowany.

 

    Oto inna trochę ‘przesadzona’ wypowiedź Justyna:

    „A my, cośmy się wzajemnie mordowali, nie tylko już nie wojujemy z nieprzyjaciółmi naszymi, ale by nie kłamać i w błąd nie wprowadzać sędziów naszych, z radością wyznajemy Chrystusa i na śmierć idziemy” („Apologia” I:39,3).

 

    Mamy też jedną wypowiedź, w której trochę inaczej i pozytywniej mówi Justyn o służbie wojskowej. Przypomnijmy, w cytowanych powyżej słowach zrobił on z żołnierzy (?) ludzi z natury złych („My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości”). Oto fragment mówiący o pełniących służbę wojskową:

    „Na żarty by chyba zakrawało, gdyby żołnierze, przez Was pod chorągwie powołani i popisani, ponad swe życie, ponad swych rodziców, ponad ojczyznę i własne sprawy swoje kładli wierność ślubowaną Wam, którzy im w zamian nic nieskazitelnego dać nie możecie” („Apologia” I:39,5).

 

    Na koniec jeszcze jedna kwestia, w związku z przytaczaniem przez Towarzystwo Strażnica tekstu Justyna. Jest z tym związane pewne ‘nadużycie’, bo zacytowano w jednej z publikacji jego dzieło z przekładu ks. A. Lisieckiego, ale zmieniono w nim treść! Usunięto bowiem słowa o „Ukrzyżowanym”. Oto porównanie tekstów w tabeli.

 

Tekst Justyna wg „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

Tekst Justyna wg „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001

Tekst Justyna wg „Apologja. Dialog z Żydem Tryfonem” tłum. ks. A. Lisiecki, Poznań 1926

„‘My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze’ (Apologja. Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926, s. 295)” (t. II, s. 1075).

„‘My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze i uprawiamy pobożność, sprawiedliwość, dobroczynność, wiarę i nadzieję, które mamy od samego Ojca’ (Apologja. Dialog z żydem Tryfonem, tłum. ks. A. Lisiecki, Poznań 1926, s. 295)” (s. 194-195).

„My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze i uprawiamy pobożność, sprawiedliwość, dobroczynność, wiarę i nadzieję, płynącą przez Ukrzyżowanego od samego Ojca” (s. 295).

 

    Wprawdzie to zagadnienie nie wiąże z naszym tematem, ale jeśli ktoś próbuje Justyna przywoływać na potwierdzenie swych nauk, to powinien cytować go rzetelnie.

 

    Tertulian.

    Towarzystwo Strażnica zdaje się nie odróżniać wierzeń Tertuliana (155-220) z czasu, gdy był on katolikiem, od jego przekonań, gdy został montanistą (ok. 212 r.). A może celowo ta organizacja to robi? Jednak już w swych dziełach pisanych od 207 roku, jak zauważają specjaliści, Tertulian prezentuje czasem „w zakresie chrześcijańskiej moralności tezy montanistyczne” („Tertulian. Wybór Pism III” s. 11). Widać więc, że słownik Świadków Jehowy myli fakty podając, że jego dzieło De corona („O wieńcu”) pochodzi z około 200 roku, bo powszechnie uważa się, że powstało ono po roku 211 („Tertulian. Wybór Pism III” s. 20). W tabeli przedstawiamy poglądy Tertuliana z jego dzieł, z obu okresów jego życia.

 

Tertulian - okres katolicki

Tertulian - okres montanistyczny

„Przeto mieszkamy na tym świecie razem i nie gardzimy forum, nie gardzimy targowiskiem, używamy kąpieli, chodzimy do waszych magazynów, warsztatów, hoteli, oglądamy wasze targi i cały ruch handlowy. Spotykamy się razem z wami na okrętach, razem odbywamy służbę wojskową, razem uprawiamy rolę i razem prowadzimy handel. Dlatego jest między nami wymiana, bo sztukę naszą i pracę oddajemy na wasz użytek. Jak więc my, którzy wśród was i z was żyjemy, mamy być dla waszych interesów nieużyteczni, tego nie pojmuję” („Apologetyk” 42:3);

„Gdybyśmy bowiem chcieli zagrać rolę nie tyle ukrytych mścicieli, ile otwartych nieprzyjaciół waszych, czyż brakłoby nam siły i liczby wojsk? (...) Od wczoraj jesteśmy, a wszystko co macie już zapełniliśmy: miasta, wyspy, kasztele, miasteczka, rady miejskie, nawet wojskowe obozy, cechy w Rzymie i na prowincji, pałac, senat, forum. Wam zostawiliśmy tylko [wasze] świątynie” („Apologetyk” 37:4);

„Teraz bowiem przy wielkiej liczbie chrześcijan nie macie tak licznych nieprzyjaciół, gdyż prawie wszyscy obywatele należą do chrześcijan” („Apologetyk” 37:8);

„Krzyczą, że całe miasto myśmy obsiedli, że na wsi, w warowniach, na wyspach są chrześcijanie” („Apologetyk” 1:7);

„My tymczasem w Marku Aureliuszu, władcy pełnym mądrości, wskazać możemy naszego protektora; on to w listach swych poświadcza, że owo pragnienie niszczące wojsko Germanii ustało dzięki deszczowi, który spadł wymodlony przez chrześcijańskich podobno żołnierzy” („Apologetyk” 5:6);

„Zanosimy modły zawsze za wszystkich cesarzy, aby mieli szczęśliwe i długie życie, spokojne panowanie, pomyślność w domu, dzielne wojsko, wierny senat, lud uczciwy, pokój na ziemi…” („Apologetyk” 30:4).

„Wydarzyło się niedawno. Dzięki hojności najznakomitszych imperatorów obdarowano w obozie żołnierzy, a ci podchodzili, z głowami uwieńczonymi wawrzynem. Wezwano jednego z nich, bardziej żołnierza Boga, odważniejszego od pozostałych braci, którzy sądzili, iż mogą dwom panom służyć; sam jeden z odkrytą głową, trzymał bezużyteczny wieniec. Już z takiego zachowania wszyscy rozpoznali, że jest chrześcijaninem, a on jaśniał” („O wieńcu” I:1);

„Oczywiście inna jest sytuacja tych, którzy byli już związani służbą wojskową, gdy przystąpili do wiary, jak choćby żołnierzy, którym Jan udzielał chrztu [Łk 3:14], czy też tych naprawdę wiernych centurionów, z których jednego chwali Chrystus [Mt 8:10, Łk 7:9], drugiego zaś Piotr poucza w wierze [Dz 10:28-36]. Jednak po przyjęciu i przypieczętowaniu chrztem wiary, albo należy natychmiast zrezygnować ze służby wojskowej, jak to uczyniło wielu, albo na wszystkie sposoby zabiegać, by nie popełnić przeciw Bogu czegoś, co nie jest dozwolone także poza służbą wojskową, albo wreszcie cierpieć za Boga, czego wymaga i wiara w stanie cywilnym. Służba wojskowa nie zapewnia bowiem ani bezkarności za przestępstwa, ani wolności od męczeństwa. (...) U Niego [Jezusa] tak wierzący cywil jest żołnierzem, jak i wierzący żołnierz jest cywilem. Stan wiary nie dopuszcza złagodzenia obowiązków” („O wieńcu” XI:4-6);

„O pierwszej części problemu, czyli niedozwoloności samej służby wojskowej, nie będę więcej pisał, aby przedstawić drugą część. Gdybym bowiem przy użyciu wszelkich argumentów odrzucił służbę wojskową, na nic zdałoby się omawianie zagadnienia wieńców wojskowych. Uznajmy, że służba wojskowa jest dozwolona i rozważmy powody, dla których żołnierze noszą wieńce. Powiedzmy najpierw o wieńcu. Ten wieniec wawrzynowy jest poświęcony Apollinowi albo Bachusowi, pierwszy z nich był bowiem bogiem strzał, drugi zaś triumfów” („O wieńcu” XII:1).

 

    Jak z powyższego widać, Tertulian pod pewnymi względami przypomina Świadków Jehowy, którzy jeszcze jako katolicy popierali służbę wojskową, a po zmianie wyznania ‘zajadle’ ją zwalczają.

 

    Widzimy też, że Tertulian czego innego uczył o służbie wojskowej jako katolik, a czego innego jako montanista.

    Po zmianie wyznania nie chwali się już tym, że chrześcijanie są wszędzie, a więc i w wojsku. Raczej stara się odciągać ich od służby wojskowej, choć zdecydowanie jej nie potępia. Nie jest więc on pacyfistą i nie zwalcza instytucji wojska. Mało tego, sam potwierdza że chrześcijanie służą w wojsku! Jego sprzeciw budzi jednak np. noszenie przez żołnierzy wieńców na głowach, co zalicza do zwyczajów pogańskich i związanych z bałwochwalstwem.

    Tertulian jako montanista zachęcał też, by nie podejmować służby wojskowej, bo może ona uniemożliwić branie udziału w kulcie Bożym w niedzielę, której Świadkowie Jehowy dziś nie uznają:

    „Straż zaś albo będzie trzymał przy innych bardziej niż przy Chrystusie, albo będzie ją miał w niedzielę, kiedy nie będzie wcale czuwał dla Chrystusa? I będzie stał na warcie przy świątyniach, których się wyrzekł?” („O wieńcu” XI:3).

    Popadł on też w taką skrajność jako montanista, że nawet nie dopuszczał do takiej służby wojskowej, która nie wymagała składania ofiar bogom i brania udziału w innych czynnościach rażących chrześcijan. Oto jego słowa z pisma datowanego również na czas po 211 roku:

    „W tym rozdziale można by przyjrzeć się także określeniu służby wojskowej, która znajduje się pomiędzy godnością i władzą. Ale teraz stawia się pytanie o to, czy wierzący może wstąpić do służby wojskowej i czy służba wojskowa dopuszcza przyjęcie wiary, także przez noszących obuwie żołnierskie lub żołnierzy niższych stopniem, którzy nie muszą ofiar składać lub uczestniczyć w egzekucji wyroków śmierci. Nie ma zgody pomiędzy przysięgą Bożą i przysięgą ludzką, sztandarem Chrystusa i sztandarem diabła...” („O bałwochwalstwie” XIX:1-2).

 

    Prócz tego, nie udało mi się w rozdziale XI dzieła „O wieńcu” znaleźć zdania, które podaje słownik Towarzystwa Strażnica (‘Wykluczam pełnienie przez nas służby wojskowej’). A najbardziej charakterystyczne fragmenty z tego pisma, które potwierdzają, że służbę wojskową podejmowali niektórzy chrześcijanie i dopuszczające istnienie takiej służby, choć ją krytykujące, cytujemy powyżej.

    Ale jest i pewna niekonsekwencja u Tertuliana i to już w piśmie z okresu montanistycznego (datowane na lata 212-215). Otóż w jednym z nich pochwalił się on chrześcijańską służbą wojskową (!):

    „Także Marek Aureliusz osiągnął deszcz w czasie suszy dzięki modlitwie skierowanej do Boga przez chrześcijańskich żołnierzy” („Do Skapuli” 4).

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica nie odróżnia też sprawy dawnej służby wojskowej, związanej z kultem bogów obcych, z dzisiejszą służbą, która nie posiada łączności z nimi. Tertulian zaś, gdy odwodził od służby wojskowej, kładł cały akcent na sprawę tego, że wojsko związane było z bałwochwalstwem i pogańskimi bogami.

 

    Klemens Aleksandryjski.

    Przed Klemensem Aleksandryjskim (150-212), tymi którzy wypowiedzieli się pośrednio o służbie wojskowej byli Ignacy Antiocheński (†107), Ireneusz z Lyonu (ur. 130-140; †202) oraz anonimowe pismo „Do Diogneta” tzw. protreptyk z II w. zachęcający czytelnika aby przyjął wiarę chrześcijańską.

    Ignacy napisał tylko:

    „Unikaj rzemiosł nieuczciwych, a nawet wygłoś przeciw nim homilię” („Do Polikarpa” 5:1).

    Ireneusz stwierdził:

    „Także wierzący, którzy są na dworze cesarskim, czy nie mają z majątku cesarza tego, czego potrzebują, i każdy z nich daje coś według swych możliwości tym, co nic nie mają?” („Przeciw herezjom” 4:30,1).

    Zaś wspomniany anonimowy chrześcijanin napisał:

    „Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą (...) Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawo” („Do Diogneta” 5:5, 9-10).

    Ani słowa w tych pismach o tym, by służba wojskowa była czymś złym.

    Jeśli zaś chodzi o Klemensa Aleksandryjskiego, to jego wypowiedź jest już bezpośrednio o wojsku:

    „Uprawiaj ziemię, powiemy, jeśli jesteś rolnikiem, lecz poznaj Boga rolników. Wypłyń na morze, jeśli jesteś żeglarzem, ale wołaj zawsze sternika z nieba. Poznanie zastało cię w walce? Słuchaj wodza i jego rozkazów” („Zachęta Greków” X:100,4).

 

    Orygenes.

    We wcześniej wydanym angielskim słowniku Aid to Bible Understanding (1971), z którego treść ‘przepisano’ do „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006; ang. 1988), jest jeszcze jeden fragment, który nie dostał się do omawianej publikacji. Chodzi tu o przytaczanego Orygenesa (cytat z dzieła A. Gordona Nasby’ego), a słowa o nim zacytujemy za inną książką Świadków Jehowy:

    „Orygenes /który żył na przełomie II i III wieku naszej ery/ (...) stwierdza, że ‘kościół chrześcijański nie może wdać się w wojnę przeciw żadnemu narodowi. Nauczył się od swego Przywódcy, że jego członkowie są dziećmi pokoju’. W tym czasie wielu chrześcijan poniosło śmierć męczeńską za odmowę służby wojskowej. W dniu 12 marca 295 r. Maksymilian, syn jednego ze słynnych weteranów rzymskich, odmówił pełnienia służby w armii rzymskiej, oświadczając po prostu: ‘Jestem chrześcijaninem’...” („Prawdziwy pokój i bezpieczeństwo - skąd?” 1975 s. 123; por. skrót tej wypowiedzi w „Jak znaleźć prawdziwy pokój i bezpieczeństwo?” 1988 s. 124).

    Dlaczego ten fragment nie znalazł się w omawianym słowniku, choć był w jego pierwowzorze? Otóż wydaje się, że dlatego, gdyż świadczy on o istnieniu ‘kościoła chrześcijańskiego’ już „przełomie II i III wieku”, a więc na wiele lat przed Konstantynem, który według Świadków Jehowy założył nasz Kościół w IV wieku.

    Po drugie, choć fragment ten podaje, że „wielu chrześcijan poniosło śmierć męczeńską za odmowę służby wojskowej”, to i sugeruje, że wielu innych, którym sumienie pozwoliło, przyjmowało taką służbę. To zaś nie odpowiadało Towarzystwu Strażnica, które chce mieć wszystkich chrześcijan ‘identycznie’ myślących i zachowujących się oraz z jednakowym sumieniem.

    Świadkowie Jehowy pewnie też zrozumieli, że jeden konkretny przykład Maksymiliana, który za odmowę służby wojskowej został skazany, to chyba zbyt mało w stosunku do wielkiej liczby wiernych straconych tylko za to, że są chrześcijanami.

    Co jeszcze powiemy o wspomnianym Orygenesie (185-254)? Wprawdzie nie był zwolennikiem tego, by chrześcijanie walczyli jako żołnierze, ale domaga się od pogan, aby pozwolili im na to, by nie byli powoływani pod broń, tak jak pogańscy kapłani. Podkreśla też, że chrześcijanie modlą się za walczących (!):

    „To jeszcze powiem wrogom naszej wiary, którzy zmuszają nas do walki o wspólne dobro i każą nam zabijać ludzi: wasi kapłani (...) nie powołujecie więc ich pod broń, gdy wybuchnie wojna. Jeżeli aprobujecie takie postępowanie, to tym bardziej powinniście uznać za słuszne postępowanie chrześcijan, którzy w czasie wojny sami wyruszają jako kapłani i słudzy Boga, nie plamią jednak swych rąk, a walczą tylko modlitwami, zanosząc je do Boga w intencji żołnierzy bijących się za słuszną sprawę oraz w intencji sprawiedliwego władcy; modlą się o to, aby pobici zostali wrogowie i przeciwnicy ludzi sprawiedliwych. Gdy więc zwyciężamy za pomocą modlitwy wszystkie złe duchy, które wzniecają wojny, gwałcą przysięgi i zakłócają pokój, większą niesiemy pomoc władcy aniżeli walczący orężem wojownicy” („Przeciw Celsusowi” 8:73).

 

    Wydaje się, że najczęściej przeciwnikami służby wojskowej w pierwszych wiekach mogli być ludzie, którzy jak Świadkowie Jehowy w latach 1929-1962, odrzucali tradycyjną wykładnię tekstu Rz 13:1-2 („Do roku 1962 Świadkowie Jehowy uważali, że ‘władzami zwierzchnimi’ są Jehowa Bóg i Chrystus Jezus” Strażnica Nr 21, 1990 s. 11). Towarzystwo Strażnica mówiąc o Ireneuszu wspomina o istnieniu takich osób:

    „Jak podaje Ireneusz, pisarz z II stulecia, niektórzy z jego współczesnych sądzili, że w Liście do Rzymian 13:1 chodzi o ‘moce anielskie [lub] o niewidzialnych władców’. Jednakże on sam uważał, iż ‘władzami zwierzchnimi’ są ‘istniejące władze ludzkie’. Kontekst omawianych słów Pawła wskazuje, że Ireneusz miał rację” (Strażnica Nr 21, 1990 s. 11).

 

    2) Oto dalsze fragmenty ze słownika Świadków Jehowy. Przytoczymy tu tylko cytaty podane przez Towarzystwo Strażnica, natomiast źródła ich znajdzie każdy w omawianym słowniku. Umieścimy je od razu w tabeli, aby te ‘fragmenciki’ każdy mógł konfrontować z cytatami najbardziej znanych historyków Kościoła i patrologów. Chodzi nam o A. G. Hammana, J. Danielou i H. I. Marrou. Przypomnimy też tu niektóre fragmenty Tertuliana.

 

Cytaty dobrane przez Towarzystwo Strażnica

Cytaty z dzieła A. Hammana

Cytaty z dzieła J. Danielou i H. Marrou

„Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza [121-180 n.e.] żaden chrześcijanin nie stał się żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej”;

„Obecnie byłoby niezmiernie trudno udowodnić, że w okresie pomiędzy rokiem 60 a 165 n.e. choć jeden chrześcijanin był żołnierzem; (...) co najmniej do panowania Marka Aureliusza żaden ochrzczony chrześcijanin nie został żołnierzem”;

„Nawet w II wieku wyznawcy chrystianizmu (...) twierdzili, że służby wojskowej nie da się pogodzić z chrystianizmem”;

„Chrześcijanie zachowywali się zupełnie inaczej niż Rzymianie (...) Ponieważ Chrystus głosił pokój, nie zgadzali się na służbę wojskową”;

„Pierwsi chrześcijanie uważali walkę za coś złego i dlatego nie służyli w wojsku, nawet jeśli cesarstwo potrzebowało żołnierzy”;

„Chrześcijanie (...) uchylali się od piastowania urzędów publicznych oraz od służby wojskowej”;

„Wpajając sobie zasady biernego posłuszeństwa, [chrześcijanie] odmawiali wzięcia jakiegokolwiek czynnego udziału w administracji państwowej Cesarstwa i w jego obronie zbrojnej (...) Niemożliwością było, aby chrześcijanin mógł zostać żołnierzem, dostojnikiem państwowym bądź władcą, nie wyrzekając się tym samym obowiązku bardziej uświęconego” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 1075-1076).

„W czasach Marka Aureliusza wielu chrześcijan służy w legionach rzymskich, zwłaszcza w legionie XII, stacjonującym w Melitene (Turcja), i w III w Lambese, w Afryce Północnej. ‘Zapełniliśmy (...) nawet wojskowe obozy’ [Apologetyk XXXVII:4], głosi Tertulian, niewątpliwie w większości na niższych stanowiskach; armia była awansem dla ubogich, dla których stopień centuriona stanowił buławę marszałkowską, a renta weterana - zabezpieczenie. Cud jaki wydarzył się w legii meliteńskiej za czasów Marka Aureliusza, uwieczniony na kolumnie Aureliusza w Rzymie, świadczy o obecności chrześcijan w armii rzymskiej. Autorzy chrześcijańscy stwierdzają [Tertulian, Euzebiusz z Cezarei], że to Bóg chrześcijan przybył z pomocą wszystkim żołnierzom bez wyjątku” („Życie codzienne pierwszych chrześcijan (95-197)” A. Hamman, Warszawa 1990, s. 74);

„W czasach Septymiusza Sewera [cesarz w latach 193-211] o obecności chrześcijan na dworze cesarskim wiedzą wszyscy; Tertulian niejednokrotnie nawiązuje do tego. Chrześcijanie wchodzili prawdopodobnie także w skład gwardii pretoriańskiej [Apologetyk, XXXVII,4; Do Skapuli, 3; O wieńcu, 12]” (j/w. 62);

„Służba państwowa - czy chodziło o urzędników cesarskich, miejskich, czy nawet żołnierzy - nie od razu była przyczyną konfliktu sumienia chrześcijan drugiego stulecia. Po nawróceniu - zgodnie z radą Pawła - jedni i drudzy nadal pełnią piastowane dotąd urzędy, stanowiące źródło utrzymania. (...) Służba wojskowa stała się rodzajem służby ochotniczej. W armii rzesze żołnierzy rekrutowały się z prostych warstw społeczeństwa; tak naturalnie w regionach takich jak Azja i Afryka, opanowanych przez Ewangelię. Służba wojskowa wymagała lojalności wobec Cesarstwa i pociągała za sobą ryzyko przelewu krwi oraz obowiązek składania ofiary z kadzidła cesarzowi” (j/w. s. 72-73);

„Filozof Justyn, syn kolonów i być może weteranów rzymskich, zachowuje wojskową żyłkę. Ze szlachetną dumą wspomina żołnierzy Cesarstwa, którzy angażują się z wiarą i poświęcają swe życie. Odmawiający służby wojskowej z pobudek religijnych pojawiają się dopiero sto lat później” (j/w. s. 73-74);

„Żołnierze przyjmujący chrześcijaństwo bez żadnych skrupułów służą Cesarstwu [przypis ‘(...) Mamy wiele epitafiów żołnierzy rzymskich - chrześcijan z II i III wieku...‘]. W III wieku Tertulian, Laktancjusz i - subtelnie - Orygenes zadają sobie pytanie: Czy chrześcijanin może wybrać zawodową służbę wojskową? Jest to spór bezprzedmiotowy, jeśli uwzględni się procent żołnierzy wśród męczenników w III wieku, i dyskusja nieco akademicka, jako że żołnierze chrześcijańscy żyli na marginesie wspólnoty. Rzadko widziano mundury na zgromadzeniach liturgicznych. W czasach Konstantyna usunięto z martyrologiów imiona żołnierzy odmawiających służby z pobudek religijnych. Niemniej Kościół w II wieku odradza wiernym służbę wojskową, o ile jej nie zakazuje” (j/w. s. 74-75);

„Jeśli [chrześcijanin] obejmuje urząd publiczny, obowiązuje go składanie ofiar. Jeśli jest rekrutem, jak ma uchylić się od przysięgi i obrzędów, jakie zakłada służba wojskowa? W Kartaginie w dniu defilady wojskowej wszyscy żołnierze niosą wieniec ku czci bogów. Jeden z nich niesie wieniec w ręku. Jest chrześcijaninem. Zatrzymują go, przesłuchują. ‘Jestem chrześcijaninem, tego mi nie wolno’. Wielkie poruszenie w mieście. Jest to wydarzenie dnia. Rośnie oburzenie. przestraszeni chrześcijanie sami ganią ten gest: ‘Co za nierozwaga, co za lekkomyślność!’. Co robić? Jak żyć? Chrześcijanin wchodzi w konflikty z państwem” (j/w. s. 121).

„Chrześcijaństwo zatem pociąga za sobą również moralność obywatelską. Ale czy mimo to, pomijając sprawę bałwochwalstwa, nie ma w służbie państwu takich rzeczy, które nie dadzą się pogodzić ze służbą Chrystusowi? Najtrudniejszy jest problem służby wojskowej. Według Tradycji Apostolskiej należy usunąć takiego katechumena, który chciałby zostać żołnierzem, natomiast zezwala się na udzielanie chrztu żołnierzom, nie wymagając od nich zrezygnowania ze służby. Znamy też pewną liczbę chrześcijańskich żołnierzy i męczenników z tego czasu. Z dzieł Tertuliana czy Orygenesa wynika jedynie, że chrześcijanin, który walczy w wojsku duchowym, nie powinien się oddawać w służbę życiu ziemskiemu. Ale z drugiej strony chrześcijanie uważają, że istnienie żołnierzy dla obrony Cesarstwa jest konieczne, a zatem zawód wojskowego sam w sobie nie ma nic niemoralnego” („Historia Kościoła. Od początków do roku 600” J. Danielou, H. I. Marrou, Warszawa 1986, t. I, s. 147);

„Chrześcijanie są obecni we wszystkich sferach działalności, ale coraz mniej godzą się na zaakceptowanie w nich tego, co wydaje im się sprzeczne z wiarą religijną i prawem moralnym. Stąd biorą się podejmowane równocześnie próby wyparcia z rozmaitych dziedzin życia elementów bałwochwalstwa i tego, co niemoralne, oraz próby przepojenia życia duchem chrześcijańskim. (...) Prawo rzymskie dotyczące rodziny, rzymska koncepcja własności, rzymski patriotyzm zostają uszanowane, ale ożywia je zamiast dawnej idololatrii duch chrześcijański” (j/w. s. 148);

„Jednakże w ciągu pierwszych dwudziestu lat panowania Dioklecjana [cesarz w latach 284-305] chrześcijanie nie byli niepokojeni w jakiś poważniejszy sposób: w latach 284-303 zanotowano tylko odosobnione przypadki żołnierzy męczenników, ale interpretacja tych wypadków jest ponadto sprawą delikatną. Czy chodziło tu o sprzeciw sumienia tych, którzy pozostawali wierni ideałowi non-violence pierwszych pokoleń chrześcijan i o ofiary nowego systemu poborowego, który czynił służbę wojskową obowiązkową, czy też o reakcję przeciwko najnowszej ewolucji kultu cesarskiego, którego dotychczas raczej mglista treść religijna zostaje silniej zaakcentowana, narzucając żołnierzom aktywne uczestnictwo w kulcie pogańskim? Podobne wypadki mogły pociągąć za sobą pierwsze restrykcje przeciwko chrześcijanom, wydalenie z wojska (albo przynajmniej z kadr), o czym wspominają niektóre z tekstów Euzebiusza (302?), restrykcje będące wstępem do wielkiego prześladowania” (j/w. s. 185).

 

    Cóż odpowiemy na zarzuty Towarzystwa Strażnica zamieszczone w tabeli? Otóż wydaje się, że przytaczane cytaty mogą być powyrywane z szerszego kontekstu. Dlaczego bowiem są tak krótkie? Czyżby ci fachowcy, na których powołują się Świadkowie Jehowy, nie mieli nic więcej do powiedzenia o służbie wojskowej? Czyżby nie znali oni stwierdzeń Tertuliana i innych pisarzy wczesnochrześcijańskich? A może przynajmniej niektórzy z nich są ‘zawodowymi zwalczaczami’ katolicyzmu, czy nawet całości chrześcijaństwa? Dlaczego ich tezy są często całkowicie odwrotne, niż przytoczonych przez nas uczonych? Dlaczego na przykład ich opinia o czasach Aureliusza jest wprost przeciwna do tej, którą przedstawia A. Hamman? Dlaczego Świadkowie Jehowy w swym słowniku nie cytują Hammana, Marrou i Danielou?

 

    Ważne jest również to, że Towarzystwu Strażnica znany jest A. Hamman i jego dzieło, bo nawet jest ono cytowane w jednej z publikacji Świadków Jehowy w artykule pt. ‘Pierwsi chrześcijanie a świat’ (Strażnica Nr 13, 1993 s. 5; por. też art. ‘Pierwsi chrześcijanie a państwo’ Strażnica Nr 9, 1996 s. 6). Jednak w słowniku Świadków Jehowy, jak i w wymienionych publikacjach, jakoś ‘zapomniano’ zaakcentować, co ma on do powiedzenia o służbie wojskowej pierwszych chrześcijan, choć jedno jego zdanie, jakby niepostrzeżenie, dostało się do wspomnianej Strażnicy Nr 13, 1993 s. 5: „Jeśli jest rekrutem, jak ma uchylić się od przysięgi i obrzędów, jakie zakłada służba wojskowa?”.

    Również cytowany powyżej historyk H. Marrou znany jest Towarzystwu Strażnica, ale we wspomnianym słowniku, jak i w artykule pt. ‘Jak chrześcijaństwo zaczęło należeć do świata’ (Strażnica Nr 13, 1993 s. 9) także ‘zapomniano’ napomknąć o tym, co napisał on wraz z J. Danielou o chrześcijanach w armii.

 

    We wcześniej wydanym angielskim słowniku Aid to Bible Understanding (1971), z którego treść ‘przepisano’ do „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006; ang. 1988), jest jeszcze jeden fragment, który - podobnie jak w przypadku omawianego Orygenesa - nie dostał się do omawianej publikacji. Chodzi tu o słowa poniżej zacytowane, które przytaczamy po polsku za jednym z czasopism Świadków Jehowy:

    „Gorliwi chrześcijanie nie służyli w siłach zbrojnych ani nie przyjmowali stanowisk politycznych” (Strażnica Nr 13, 1967 s. 12; por. ten sam cytat w Nr 24, 1969 s. 3, ale ze zmienionymi trochę słowami: „stanowisk publicznych”).

    Dlaczego Towarzystwo Strażnica ten cytat odrzuciło w nowym słowniku? Otóż dlatego, że z niego wynika, że nie wszyscy chrześcijanie nie służyli w armii. Tylko „gorliwi” odrzucali wojsko, a ci byli zapewne w mniejszości. Cała reszta, jak widzimy z wypowiedzi pisarzy wczesnochrześcijańskich, podejmowała taką służbę.

 

    Na koniec dodajmy, że służba wojskowa rzeczywiście była dla wielu chrześcijan problemem. Jednak nie była ona, jak chciałoby zasugerować Towarzystwo Strażnica, odrzucana przez wszystkich, ‘jak jeden mąż’ chrześcijan. Chrześcijaństwo nigdy nie było jednolite na całym świecie i w omawianym okresie czasu. To dziś Towarzystwo Strażnica chce taki stan wprowadzić wśród swoich głosicieli i pragnie wpoić im, że w pierwszych wiekach było identycznie, jak obecnie jest u nich.

    Oto jeszcze jeden przykład oficera wojskowego ściętego w roku 257. Opis jego męczeństwa znajdujemy w dziele Euzebiusza:

    „W owych czasach, aczkolwiek wszędzie kościoły cieszyły się pokojem, to przecie w Cezarei Palestyńskiej Marynus, dostojnik wojskowy, mąż znakomity pochodzeniem i majątkiem, został ścięty Chrystusowi na świadectwo, a stało się to z następującego powodu” („Historia Kościoła” VII:15,1).

    Po tych słowach następuje długi opis tego wydarzenia (patrz jw. VII:15,1-VII:16).

 

Terminologia wojskowa we wczesnym chrześcijaństwie

 

    Gdyby służba wojskowa była czymś złym dla pierwszych chrześcijan, to niezrozumiałe by było używanie przez nich terminologii z jej zakresu do opisu spraw Bożych. To tak, jak gdyby dziś te zagadnienia przedstawiać językiem rynsztoka, a nikt tego jednak nie czyni, chyba że przeciwnicy Boga i wiary. Widać z tego, że służba wojskowa nie była niczym złym w oczach wczesnych chrześcijan, skoro i pierwszym ochrzczonym poganinem był żołnierz - setnik Korneliusz (Dz 10:1-2, 7, 48).

    Cytowany wcześniej wybitny patrolog A. Hamman na omawiany temat pisał:

    „Od Apostoła Pawła do Justyna i Ireneusza lojalność wobec Cesarstwa jest poza dyskusją. Dumni z przynależności do państwa rzymskiego, korzystający z jego pokoju i rozkwitu, chrześcijanie podziwiają armię, która jest tego najlepszym budowniczym. Poruszają się w symbolice wojskowej jak ryba w wodzie. W listach Pawłowych pobrzmiewa szczęk broni rynsztunku rzymskiego. Klemens [†101], w imieniu wspólnoty rzymskiej, z dumą stawia armię za wzór wiernym Kościoła...” („Życie codzienne pierwszych chrześcijan (95-197)” A. Hamman, Warszawa 1990, s. 73).

    Oto przykłady nazewnictwa wojskowego w Nowym Testamencie i wczesnych pismach chrześcijańskich.

    Chrystus uzdrawiając sługę setnika daje nam tego żołnierza za wzór, chwaląc jego wiarę:

    „Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” Mt 8:10.

    Jezus w przypowieściach stosuje terminologię wojskową (Mt 22:7, Łk 14:31-32). Nie widać u Niego negatywnego stosunku do ludzi pełniących tę służbę.

    W Ewangeliach i Dziejach Apostolskich żołnierze i ich dowódcy kilka razy są dla nas wzorem postępowania:

    Setnik pochwalony za wybudowanie synagogi (Łk 7:5);

    Setnik i żołnierze wyznający Syna Bożego (Mt 27:54);

    Setnicy i żołnierze strzegący Pawła przed Żydami (Dz 21:32, 23:23-24), broniący go przed biczowaniem (Dz 22:25-26), oddający mu usługę (Dz 23:17), ratujący mu życie (Dz 27:42-43). Mało tego, Łukasz stwierdza nawet, że setnik Juliusz „życzliwie odnosił się do Pawła” Dz 27:3.

    Apostoł Paweł używa porównawczo wielu terminów wojskowych:

    „Czy ktoś pełni kiedykolwiek służbę żołnierską na własnym żołdzie?” (1Kor 9:7);

    „Przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny” 2Kor 6:7;

    „oręż bojowania naszego nie jest z ciała” 2Kor 10:4;

    „Obleczcie pełną zbroję Bożą (...) Stańcie [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość (...) W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz ducha” Ef 6:11-17; por. 1Tes 5:8 (pancerz, hełm);

    „Uznałem też za konieczne posłać (...) współbojownika mojego” Flp 2:25;

    „Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa!” 2Tm 2:3-4;

    Apostoł Paweł uczy nas też uległości wobec władzy:

    „Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi Bożemu (...) Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzania sprawiedliwej kary temu, który czyni źle” Rz 13:1-2, 4.

    Podobne myśli przekazał nam Apostoł Piotr (1P 2:13-17).

 

    Oto zaś niektóre pozabiblijne stwierdzenia o wojsku:

    Klemens Rzymski (†101) - „Służmy więc, bracia, z całą gorliwością pod rozkazami tego Wodza nieskazitelnego. Pomyślmy o żołnierzach na wyprawie wojennej, jak są zdyscyplinowani, ulegli, jak posłusznie wypełniają polecenia swoich dowódców. Nie wszyscy stoją na czele całej armii ani na czele tysiąca ludzi ani nawet setki czy pięćdziesiątki i tak dalej, lecz każdy na swoim posterunku wypełnia rozkazy cesarza i swoich dowódców. Wielcy nie mogą obyć się bez małych, ani mali obyć się bez wielkich, ale wszystkie rzeczy się łączą i w ten sposób są pożyteczne” („List do Kościoła w Koryncie” 37:1-4).

 

    Ignacy Antiocheński (†107) - „Starajcie się podobać Temu, pod czyimi rozkazami walczycie, od kogo też żołd dostajecie. Niechaj nikt z was nie okaże się dezerterem. Niech chrzest będzie wam jakby tarczą, wiara - hełmem, miłość - włócznią, a cierpliwość - zbroją. Wasze depozyty [odłożona część żołdu otrzymywana po skończeniu służby] to wasze czyny, abyście otrzymali sumy wam należne w całości” („Do Kościoła w Smyrnie” 6:2).

 

    Klemens Aleksandryjski (†212) - „Jeśli trąbka swym donośnym głosem zwołuje żołnierzy i obwieszcza wojnę, to czy Chrystus - posyłając na krańce ziemi pieśń pokoju - nie zgromadzi sobie żołnierzy pokoju? Oczywiście. Zgromadził, człowiecze, krwią i słowem niekrwawe wojsko i przekazał mu Królestwo Niebieskie. Trąbką Chrystusa jest Jego Ewangelia. On zatrąbił i my usłyszeliśmy. Uzbrójmy się w pokojową broń, przywdziewając pancerz, którym jest sprawiedliwość, biorąc tarczę wiary, nakładając ‘hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże’ [Ef 6:17]. W ten sposób Apostoł wyposaża nas w pokojową broń. Taka jest nasza broń, nie zadająca nikomu rany. Tak uzbrojeni stańmy do walki ze złem; rozżarzone pociski zła zgaśmy ostrzem miecza zanurzonym w wodzie przez Słowo...” („Zachęta Greków” XI:116,2-4).

 

    Jak z powyższego widać, chrześcijanom nie było obce używanie terminów wojskowych do opisywania swej wiary. Gdyby służba wojskowa była czymś zdecydowanie złym w ich oczach, na pewno nie używaliby słów i określeń związanych z armią.

 

    Inne zagadnienia związane z wojskiem zostały opisane w rozdziale ‘Służba wojskowa’ w mojej książce pt. „W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” oraz w artykule pt. „Tertulian - Służba wojskowa i inne uzupełnienia” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl). Tu staraliśmy się odnieść tylko do zagadnień poruszanych w słowniku Towarzystwa Strażnica pt. „Wnikliwe poznawanie Pism”.

 

    Teksty wczesnochrześcijańskie cytowane według:

    „Apologetyk” dr J. Sajdak, Poznań 1947;

    „Tertulian. Wybór Pism II” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. A. C. Guryn, ks. K. Obrycki, Warszawa 1983;

    „Tertulian. Wybór Pism III” D. Sutryk, ks. E. Stanula CSsR, ks. K. Obrycki, ks. T. Skibiński SAC, ks. T. Kołosowski SDB, S. Kalinkowski, I. Salamonowicz-Górska, Warszawa 2007;

    Apologie. Minucjusz Feliks, Oktawiusz, Do Diogneta, Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków” przekład M. Szarmach, A. Świderkówna, ks. J. Sołowianiuk, Warszawa 1988;

    Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem. Święty Justyn filozof i męczennik” ks. A. Lisiecki, Poznań 1926;

    Przeciw Celsusowi, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986;

    „Św. Ireneusz z Lyonu. Bóg w Ciele i Krwi” tłum. W. Myszor, Kraków 2001;

    „Ojcowie Apostolscy” z serii ‘Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy’ Tom XLV, tłum. A. Świderkówna, Warszawa 1990.

 

 

 

3.4. Niedziela i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I)

 

    Towarzystwo Strażnica nie od samego swego początku istnienia (1881 r.) zwalcza niedzielę jako „Dzień Pański”. Wręcz przeciwnie, przez pierwsze swe ponad 40 lat egzystencji wyrażało ono bardzo pozytywne opinie o tym powszechnie zachowywanym przez chrześcijan dniu. Wydaje się, że pogląd Towarzystwa Strażnica o niedzieli zbliżony był do nauki większości grup protestanckich. Być może od nich właśnie został on zaczerpnięty przez C. T. Russella (zm. 1916), pierwszego prezesa tej organizacji.

    Mało tego, nawet słowa „doznałem zachwycenia w dzień Pański” (Ap 1:10) dawniej dzisiejsi Świadkowie Jehowy odnosili do niedzieli. Oto fragmenty mówiące o tym:

    „Niektórzy twierdzą, że (pierwszy dzień) chrześcijański sabat został wprowadzony edyktem przez jednego z papieży. Ale to błąd. Na początku faktem było to, że chodziło o pierwszy dzień tygodnia, w którym nasz Pan powstał z martwych. I w tym dniu i wieczorem [tego dnia] spotkał się ze swoimi uczniami, rozjaśniał im Pisma, aż serca w nich pałały. (...) Najstarszy zapis w Piśmie, który używa określenia: ‘Dzień Pański’ - jako pierwszy dzień tygodnia jest w Ap 1:10 (A. D. 96)” (ang. Strażnica Nr 21/22, 1894 s. 348);

 

    „Chociaż słowa ‘dzień Pański’ mogą być rozsądnie zrozumiane w znaczeniu, że Jan w wizji został przeniesiony w strumieniu czasu do wielkiego Dnia Millenium, Dnia Chrystusa, Dnia Pańskiego, niemniej jednak sądzimy, że rozsądnym jest rozumieć to również w znaczeniu iż ujrzał tę wizję pierwszego dnia tygodnia. I jak właściwym było, że nasz Pan, który powstał pierwszego dnia tygodnia, w tym dniu najczęściej ukazywał swoją moc zmartwychwstania, powinien tego samego dnia objawiać siebie i niechybność wspaniałych instrukcji Kościołowi poprzez Jana, honorując tenże dzień tygodnia” (ang. Strażnica Nr 11, 1901 s. 187);

 

    „O Dniu Pańskim. Przypuszczalnie Jan odnosił do pierwszego dnia tygodnia, zwanego dziś niedzielą. Jest to szczególny dla nas dzień Pański - dzień w którym nasz Pan powstał z martwych i w którym wszyscy - zgodnie z obietnicą Słowa Bożego otrzymali życie, a nasze nadzieje dzięki Chrystusowi zostały przyspieszone. W tym okresie widzimy też odniesienie do Wieku Millenium, często zwanym w Piśmie - ‘dniem Chrystusa’.” (ang. Strażnica Nr 11, 1905 s. 168);

 

    „Przypuszczalnie Apostoł miał wizję pierwszego dnia tygodnia, dziś zwanego niedzielą. Dla chrześcijan to szczególny dzień Pański - dzień, w którym nasz Zbawiciel powstał z martwych, i w którym wszyscy - zgodnie z obietnicą Słowa Bożego - otrzymali życie a nasze nadzieje dzięki Chrystusowi zostały przyspieszone. W tym określeniu widzimy też odniesienie do Wieku Millenium, często zwanego w Piśmie - ‘dniem Pana’. Dziś, według naszego zrozumienia chronologii, żyjemy w bliskości tego Dnia Chrystusa; i jest to właściwie dostatecznie blisko, że zaczynamy widzieć cudowne rzeczy Boskiego charakteru i planu” (ang. Strażnica Nr 22, 1916 s. 343);

 

1:10. In the spirit: In a trance. (Matt. 17:9; Dan. 7:1; Acts 10:10) On the Lord’s day: The day of his resurrection, our Sunday. (Z.’94-348) The first day of the week, typifying the Millennial age, the day of Christ. (Z.’05-168) We today are living in the early dawn of this day. (Z.’16-343)... (The Revelation of Jesus Christ - According to the Sinaitic Text 1918 s. 44).

    Tłumaczenie: „[Obj. 1:10] W dniu Pańskim: w dniu jego zmartwychwstania, w naszą niedzielę. (Z. ’94-348) Pierwszy dzień tygodnia, będący typem ery Millenijnej, dzień Chrystusa (Z. ’05-168) Obecnie żyjemy we wczesnym brzasku tego dnia (Z. ’16-343)…”.

 

    „Przypuszczalnie Jan nawiązał do pierwszego dnia tygodnia powszechnie zwanego niedzielą. On jest w sposób szczególny dniem Pańskim, dniem w którym nasz Pan zmartwychwstał…” (ang. Strażnica Nr 3, 1920 s. 43);

 

    „W następnym tygodniu pierwszego dnia znowu byli razem pospołu gdy Pan się im objawił. Więc od tego czasu zaczęli się zgromadzać pierwszego dnia każdego tygodnia i nazywali ten dzień, dniem Pańskim” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ed. ang. 1917] s. 538).

 

    W publikacjach Towarzystwa Strażnica, jak i w zachowanych wypowiedziach C. T. Russella, zawartych jest przynajmniej kilka fragmentów o niedzieli. Oto one:

„Sam fakt, że Pan zmartwychwstał w pierwszym dniu tygodnia, wystarczał, aby dzień ten był święcony przez Jego wyznawców, jako dzień oznaczający odżycie ich nadziei” („Nowe Stworzenie” 1919 s. 470).

 

    „A o ile nam wiadomo, prawie wszystkie objawienia się naszego Pana przed oczami braci miały miejsce w pierwszym dniu tygodnia. Nic więc dziwnego, że bez żadnego rozkazu Pana lub apostołów pierwotny Kościół przyjął zwyczaj zbierania się razem w pierwszym dniu tygodnia, na pamiątkę tych radości, jakie spadły na wiernych przez zmartwychwstanie Pańskie, oraz na pamiątkę tej chwili, kiedy to serca ich pałały w nich, gdy Pan otwierał przed nimi Pisma Św. Co więcej, wierni zaczęli obchodzić pamiątkę ‘łamania chleba’ wspólnie w pierwszym dniu tygodnia (...) jako pamiątkę tych błogosławieństw w Emaus, kiedy Pan łamał z nimi chleb, a oczy ich otworzyły się i poznali Go” („Nowe Stworzenie” 1919 s. 471).

 

    „pierwotny Kościół zgromadzał się każdego pierwszego dnia tygodnia na ‘łamanie chleba’. - Dzieje Ap. 2:42, 46; 20:7. Zauważyliśmy poprzednio, że tygodniowy zwyczaj łamania chleba (...) było to przyjacielskie zebranie na pamiątkę Jego zmartwychwstania i kilkorazowego łamania chleba, kiedy mieli sposobność być z Panem (...) Pamiątka łamania chleba na pierwszy dzień tygodnia, podczas którego oczy ich bywały otwarte, iż poznali Pana, prawdopodobnie było powodem, iż uczniowie odtąd przyjęli zwyczaj zgromadzania się w ten pierwszy dzień, przyjmując wspólny posiłek” („Nowe Stworzenie” 1919 s. 582-583).

 

    „Każda pamiątka zmartwychwstania Pańskiego będzie drogą dla ludu Pańskiego i dla tych, którzy właściwie pojmują sprawę, każda niedziela jest Wielką Niedzielą, ponieważ każda niedziela jest pamiątką zmartwychwstania Pańskiego” („Nowe Stworzenie” 1919 s. 592).

 

    „Nic dziwnego, że uczniowie postanowili zbierać się pierwszego dnia w tygodniu, aby omawiać to zajście razem i przypominać sobie wszystkie okoliczności towarzyszące wypadkom Zmartwychwstania Pańskiego i aby serca ich ‘pałały’ nadal i nadal” („Nadszedł Czas” 1919 s. 123-124).

 

    „Jezus miał powstać dnia trzeciego i miało to być w pierwszym dniu tygodnia, ponieważ ten dzień z właściwością przedstawiał nowy początek, nową dyspensację (...) Zatem Pańskie Zmartwychwstanie w pierwszym dniu tygodnia przedstawiałoby właściwie jakoby powstanie nowego stworzenia - zapoczątkowanie nowego porządku rzeczy” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ed. ang. 1917] s. 182).

 

„Z powyższych powodów, upominamy naszych czytelników, aby obserwowali Niedzielę jako dzień święty, a prawem ludzkim przeznaczony na dzień odpoczynku. Niech będzie on zupełnie odłączony od pracy, a na ile to możebne, od wszelkiej pracy, która nie jest niezbędną. Niech będzie ten dzień poświęcony na budowanie samego siebie, rodziny, Domowników wiary, i tych wszystkich, którzy się mogą dostać pod wpływ Prawdy – jak również w kierunku moralnym i duchowym” (Strażnica Nr 1, 1918 s. 16 [ang. 01.12 1917]).

 

„Pierwszy Dzień – Dniem Pana

Stosując się do tej wolności, zaraz w początkach kościoła zaczęto odbywać swoje zgromadzenia w pierwszym dniu tygodnia, ponieważ w dniu tym Odkupiciel ich zmartwychwstał. W dniu tym ukazał się niektórym w górnej izbie i dwom w drodze do Emmaus, a Maryi i później innym uczniom blisko grobu. Te cztery znaki zmartwychwstania Pana nadały dniu temu specyalne znaczenie i uczyniły go dniem świętym w zaraniu kościoła. (...) W rzeczywistości, o ile nam wiadomo, ilekroć się ukazał uczniom po swoim zmartwychwstaniu, czynił to zawsze w pierwszym dniu tygodnia. Nic też dziwnego, że zaczęli dzień ten nazywać Dniem Pana” (Strażnica 15.02 1921 s. 60 [ang. 15.10 1920 s. 319]).

 

    C. T. Russellowi w uznawaniu niedzieli nie przeszkadzało nawet to, że Kościół Katolicki nazywał on „antychrystem”, który uznawał ją i inne ważne dni oraz uroczystości. Zadającemu mu w 1909 roku pytanie: „Jeżeli papiestwo jest Anty-Chrystem, dlaczego trzymamy się starych tradycji Palmowej Niedzieli, Wielkiego Piątku i Rannego Niedzielnego Zmartwychwstania?”, odpowiedział:

    „Co rozumiemy przez Palmową Niedzielę? Nie myślę, że katolicy ją ustanowili. Jezus ją dał nam parę stuleci przed ustanowieniem Katolickiego kościoła. (...) Jeżeli kto chce obchodzić Piątek jako specjalną pamiątkę śmierci Chrystusa, nie mam nic przeciw temu. Gdy myślą, że to jest korzystnym dla nich, niech Bóg im błogosławi, niech starają się pamiętać dzień śmierci naszego Zbawcy. (...) Czemuż nie mamy święcić niedzieli, przecież wszyscy interesujemy się nią. Poganie nie interesują się nią. (...) Z wszystkich ludzi na świecie tylko my właściwie pojmujemy i pragniemy zmartwychwstania. Jeżeli są jacy ludzie na ziemi, którzy powinni święcić pamiątkę zmartwychwstania, to ja chcę święcić. (...) Mamy mieć w pamięci, że każda niedziela przedstawia zmartwychwstanie naszego Pana (...) Dla mnie zmartwychwstanie i niedziela stają się cenniejsze z każdym dniem” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ed. ang. 1917] s. 391-392).

 

    Ta nauka obowiązywała w Towarzystwie Strażnica aż do 1928 roku, a nawet do 1930 roku, gdy zaprzestano reklamować książki autorstwa C. T. Russella i ją ukazywano w kolejnych publikacjach:

 

    „Niektórzy twierdzą, że papież Grzegorz przeniósł sabat na pierwszy dzień w tygodniu. Lecz jest to błąd. Powodem tego, że zaczęto świętować pierwszy dzień w tygodniu, był fakt, że Pan nasz tego dnia zmartwychwstał i że wieczorem tego dnia ukazał się uczniom Swoim i wykładał im Pisma. Nic więc dziwnego, że później nie otrzymawszy nawet specjalnego nakazu, zgromadzali się tego dnia, i mając w pamięci ową chwilę przebywania z zmartwychwstałym Panem, dziękowali, łamali chleb i wzajemnie przypominali sobie kosztowne obietnice, które Bóg im dał przez proroków i objaśnienia niektórych z nich, które im dał Mistrz. Przez pewien czas chrześcijanie świętowali pierwszy i siódmy dzień tygodnia. Pierwszy dzień świętowali na pamiątkę zmartwychwstania Pańskiego, a siódmy dawał im dogodniejszą sposobność do głoszenia poselstwa ewangelji wśród żydów” (Złoty Wiek 15.04 1928 s. 116 [ang. 21.09 1927 s. 818]).

 

    W jednej z publikacji z 1928 roku autorstwa J. F. Rutherforda (zm. 1942), drugiego prezesa tej organizacji, o niedzieli napisał on:

    „Lecz, po pierwsze, dzień sabatu, który był postanowiony przez prawo Boże, nie jest niedzielą, która obecnie jest obchodzona przez narody świata tego. (...) Dlatego duchowieństwo ma niewłaściwy dzień postanowiony, chociażby nawet i prawo wykładali prawdziwie” („Rząd” 1928 s. 73).

    Ale i nawet wtedy nadal Świadkowie Jehowy sami obchodzili niedzielę. Przedstawiamy być może ostatni cytat z publikacji Towarzystwa Strażnica z roku 1932, w którym zachęcało ono do świętowania niedzieli i wymieniało podstawy biblijne dla przyjęcia tego dnia:

    Pytanie: Czy chrześcijanina obowiązuje święcenie niedzieli? Jak mi wiadomo, zamieniono sobotę na niedzielę za czasów rzymskiego cesarza Konstantego Wielkiego.

Odpowiedź: Zupełnie mylne jest mniemanie, że święcenie niedzieli datuje się od czasu rzymskiego cesarza Konstantego Wielkiego. Wprawdzie cesarz ten wydał dekret, który nakazywał ówczesnemu nominalnemu chrześcijaństwu sprawowanie swych obrządków religijnych w niedzielę i powstrzymywanie się w tym dniu od wszelkiej pracy ręcznej, jednak istotnie święcenie niedzieli wzięło swój początek już za życia pierwszych chrześcijan. Okoliczność, że Pan nasz powstał z umarłych w niedzielę i że się po zmartwychwstaniu przeważnie w tym dniu ukazywał swym uczniom, skłoniła pierwszych chrześcijan do zbierania się w niedzielę na pamiątkę wielkiej radości, jakiej doznali z powodu zmartwychwstania Jezusa. Również obrządek łamania chleba obchodzili w owym dniu, na pamiątkę niedzieli, w którą ukazał się im Jezus, którego poznali przy łamaniu chleba, kiedy im dostatecznie dowiódł, że to był on sam, chociaż bardzo zmieniony, i że im wtedy »otworzył zmysł, żeby zrozumieli Pisma« (Ew. Łukasza 24:35-43). (...) Nawet ludzie nie znający Pisma Św. przyznają, że po sześciu dniach pracy człowiekowi potrzebny jest dzień wypoczynku. Z tego też względu prawdziwi chrześcijanie dobrze czynią, jeżeli święcą niedzielę, tembardziej że ustawodawstwo w krajach tak zwanych chrześcijańskich niedzielę przepisuje jako dzień wypoczynku. Naturalnie naśladowcy Chrystusa w niedzielę nie tylko modlić się będą i śpiewać, ale będą się starali w tym dniu szczególnie nieść poselstwo o Królestwie Bożym innym ludziom” („Złoty Wiek” 15.04 1932 s. 123).

 

    Współczesne artykuły i książki Towarzystwa Strażnica źle wspominają niedzielę:

    „W latach dwudziestych lud Jehowy przestał obchodzić ‘Boże Narodzenie’ [1928] oraz inne święta, których pogańskie pochodzenie stało się dla niego jasne” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 19 s. 17).

 

    „W latach dwudziestych i trzydziestych światło zrozumienia Biblii z biegiem czasu coraz bardziej się nasilało. Zaprzestano obchodzenia świeckich uroczystości i świąt, takich jak Boże Narodzenie. Zaniechano również innych praktyk i wierzeń, gdy zrozumiano, że swymi korzeniami tkwią w tradycjach zniesławiających Boga” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 79).

 

    Obecnie Towarzystwo Strażnica niedzielę nazywa „pogańską”, a przyjęcie jej na dzień święty określa jako objaw „odstępstwa”:

    „Kościół rzymski wprowadził więc celebrowanie święta wielkanocnego w pogańską niedzielę...” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 9 s. 6).

 

    „Dopiero po śmierci apostołów nadano niedzieli takie znaczenie i zaczęto ją nazywać ‘dniem Pańskim’. Stanowiło to element odstępstwa, przepowiedzianego przez Jezusa i apostołów...” (Strażnica Nr 8, 1991 s. 27).

 

    Interesujące jest to, jak Towarzystwo Strażnica rozumie „pogańskość” niedzieli przyjętej przez chrześcijan, skoro samo uczy, jak zobaczymy, że stała się ona dniem wolnym od pracy dopiero w 321 roku (poganie wcześniej nie mieli wolnego dnia w niedzielę).

    Czy również nazwie ono pozostałe dni „pogańskimi”? Czy poniedziałek - dzień Księżyca, wtorek - dzień Marsa, środa - dzień Merkurego, czwartek - dzień Jupitera, piątek - dzień Wenus i sobota - dzień Saturna są według Świadków Jehowy równie „pogańskie” jak niedziela?

    Który dzień tygodnia nie byłby „pogański” według Towarzystwa Strażnica?

    Czyżby niedziela była szczególnie „pogańska”?

    Czy w pozostałe dni poganie nie upamiętniali swoich bożków - planet, a tylko wyjątkowo w niedzielę słońce?

    Ciekawe, że drugi cytowany fragment ze Strażnicy, jak się wydaje, bardzo wcześnie datuje pojawienie się ‘instytucji niedzieli’ („po śmierci apostołów”). Wyrażamy tu zadowolenie, że Towarzystwo Strażnica choć raz przyznało, że ‘odkrycie’ niedzieli nie nastąpiło dopiero w 321 roku.

 

    Krytycznie o niedzieli uczy również znany podręcznik Towarzystwa Strażnica pt. „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 (s. 304).

    Tę naukę podtrzymuje też wydany w 2006 roku słownik Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (ang. ed. 1988), którego naukę przedstawimy poniżej i z którym przeprowadzimy polemikę.

    Oto zawarte w nim słowa o niedzieli:

    Hasło ‘Sabat’.

    „Po śmierci Jezusa jego apostołowie nigdy nie nakazali obchodzenia sabatu. Nie wymieniono go wśród wymagań obowiązujących chrześcijan ani w Dziejach 15:28, 29, ani później. Nie ustanowiono też nowego sabatu, ‘dnia Pańskiego’. Choć Jezus zmartwychwstał w dniu nazywanym dziś niedzielą, Biblia nigdzie nie wskazuje, by ten dzień miał być upamiętniany jako ‘nowy sabat’ albo w jakikolwiek inny sposób. Niektórzy usiłują uzasadnić świętowanie niedzieli wersetami z 1 Koryntian 16:2 i Dziejów 20:7. Ale w liście do Koryntian Paweł jedynie zachęcił chrześcijan, by każdego pierwszego dnia tygodnia odkładali w swych domach pewną sumę na potrzeby braci w Jerozolimie. Pieniędzy tych nie mieli przekazywać w miejscu zebrań; należało je zatrzymać do przyjazdu apostoła. A spotkanie Pawła z braćmi z Troady w pierwszym dniu tygodnia, opisane w Dziejach Apostolskich, nie mogło się odbyć kiedy indziej, skoro następnego dnia udawał się on w dalszą podróż. Jak widać, pierwsi chrześcijanie nie obchodzili ani dni, ani lat sabatowych. Dopiero w 321 r. cesarz Konstantyn postanowił, że niedziela (łac. dies Solis [‘dzień Słońca’], starodawna nazwa związana z astrologią i kultem słońca, a nie sabbatum [‘sabat’] ani dies Domini [‘dzień Pański’]) ma być dniem odpoczynku dla wszystkich z wyjątkiem rolników” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 658).

 

    Hasło ‘Dzień Pański’.

    „W Biblii wyraz ‘dzień’ może oznaczać okres znacznie dłuższy niż zwykła doba (Rdz 2:4; Jn 8:56; 2Pt 3:8). Z kontekstu wynika, że ‘dzień Pański’, o którym mowa w Objawieniu 1:10, nie jest konkretnym dniem 24-godzinnym. Skoro Jan znalazł się w tym dniu ‘w natchnieniu’, nie chodziło o któryś z dni tygodnia, bo żeby się w nim znaleźć, apostoł nie musiałby doznawać natchnienia. A zatem wyrażenie ‘dzień Pański’ odnosi się do jakiegoś przyszłego czasu, w którym miały się rozegrać wydarzenia ukazane w wizji Janowi” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 521).

 

    Jak widzimy, niewiele uczy o niedzieli słownik biblijny Towarzystwa Strażnica. Ale może takie ogólnikowe potraktowanie tego tematu posłużyło temu, by nie ukazywać całej teologicznej głębi „pierwszego dnia tygodnia”? Przemilczenie czegoś też ‘coś’ wyraża.

    W każdym razie odniesiemy się tu tylko do przedstawionych zarzutów. Ale dla uzupełnienia tej problematyki odsyłamy do szczegółowego opracowania poświęconego adwentystom i ich stosunkowi do niedzieli, nawiasem mówiąc bardzo podobnego do wyrażanego przez Świadków Jehowy, jak i osoby z kręgów ateistycznych.

    Oto wspomniane opracowanie:

    „Niedziela ‘Dniem Pańskim’ chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

 

Niedziela ‘dniem Pańskim’ a „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    1) Oto pierwszy fragment o niedzieli ze słownika Świadków Jehowy:

    „Po śmierci Jezusa jego apostołowie nigdy nie nakazali obchodzenia sabatu. Nie wymieniono go wśród wymagań obowiązujących chrześcijan ani w Dziejach 15:28, 29, ani później. Nie ustanowiono też nowego sabatu, ‘dnia Pańskiego’” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 658).

 

    Co powiemy o tych słowach? Otóż zbieranie się chrześcijan w niedzielę stało się zwyczajem, który nie wynikał z jakiegoś nakazu, czy „ustanowienia”. Podobnie było z nabożeństwami Izraelitów w szabat w synagogach. W Starym Testamencie nie ma postanowienia by wybudować synagogi i w każdy szabat zbierać się w nich, a jednak Chrystus, jak pobożni Żydzi, bywał w nich w soboty „swoim zwyczajem” Łk 4:16. Chrześcijanie więc podobnie zaczęli spotykać się na modlitwie w dniu, w którym Jezus zmartwychwstał (przez co jakby wybudował Kościół por. J 2:21-22), ukazywał się im i zesłał Ducha Świętego (J 20:19, 26; Dz 2:1).

    Odnieśmy się jeszcze do słowa „nakazać”, bo Towarzystwo Strażnica tego terminu używa mówiąc o sobocie i niedzieli.

    Zapytajmy w związku z tym Świadków Jehowy, gdzie w Biblii Elżbieta znalazła „nakaz” by małego Jezusa określić „swym Panem” (Łk 1:43)? Kiedy Tomasz otrzymał „nakaz” by Chrystusa nazwać „Bogiem” (J 20:28). Podobnie było z niedzielą, którą chrześcijanie obrali bez „nakazu” na dzień poświęcony zmartwychwstałemu Jezusowi.

 

    2) Oto kolejny fragment o niedzieli ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Choć Jezus zmartwychwstał w dniu nazywanym dziś niedzielą, Biblia nigdzie nie wskazuje, by ten dzień miał być upamiętniany jako ‘nowy sabat’ albo w jakikolwiek inny sposób” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 658).

 

    Cóż powiemy o tym zdaniu? Zapytajmy Towarzystwo Strażnica, co to znaczy, że „Biblia nigdzie nie wskazuje, by ten dzień miał być upamiętniany”, skoro pokazuje ona, że właśnie w niedzielę Jezus nie tylko zmartwychwstał, ale i ukazywał się oraz zesłał Ducha Świętego (J 20:19, 26; Dz 2:1). Same te fakty, jak i to, że przynajmniej jeden raz Biblia mówi o późniejszym spotkaniu niedzielnym (Dz 20:7 por. J 20:26) oraz o odkładaniu pieniędzy dla potrzebujących w ten dzień (1Kor 16:2), świadczy o tym, że niedziela była w pewien sposób upamiętniana. Czyżby Świadkowie Jehowy uważali, że to wszystko działo się przez przypadek w pierwszym dniu tygodnia?

 

    3) Oto następny fragment o niedzieli ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Niektórzy usiłują uzasadnić świętowanie niedzieli wersetami z 1 Koryntian 16:2 (...). Ale w liście do Koryntian Paweł jedynie zachęcił chrześcijan, by każdego pierwszego dnia tygodnia odkładali w swych domach pewną sumę na potrzeby braci w Jerozolimie. Pieniędzy tych nie mieli przekazywać w miejscu zebrań; należało je zatrzymać do przyjazdu apostoła” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 658).

 

    Co powiemy o tym fragmencie? Otóż nikt nie próbuje tekstem 1Kor 16:2 „uzasadniać świętowania niedzieli”, a jedynie wskazać, że dzień ten był jakimś szczególnym dniem, skoro wtedy należało szczególnie pamiętać o braciach potrzebujących pomocy. Towarzystwo Strażnica w swym słowniku jakoś nie uzasadniło biblijnie dlaczego właśnie w niedzielę miało mieć miejsce to, o czym wspomina Paweł. Nie wyjaśniło też dlaczego „w domach” chrześcijanie mieli odkładać pieniądze. Z tego fragmentu słownika nie widać również negacji „zebrań” w niedzielę, a jedynie wspomniano, że wsparcie miało być gromadzone w domach. Nie przypuszczamy również, by Świadkowie Jehowy zaprzeczali temu, że chrześcijanie zbierali się każdego dnia (Dz 2:42, 46), a jedynie niedziela była nieodpowiednia do tego.

 

    Oto kilka refleksji o 1Kor 16:2.

    Tekst ten nie wyklucza regularnych nabożeństw w każdą niedzielę, jak się wydaje być może Świadkom Jehowy.

    Chrześcijanie mieli odkładać pewną kwotę, dosłownie „u siebie”, ale miało to mieć miejsce właśnie w niedzielę, w którą jak wiemy z Dz 20:7 (patrz poniżej pkt 4) odbywało się „łamanie chleba” i ten dzień miał być tym, w którym szczególnie mieli oni pamiętać o potrzebujących braciach.

    Akcentowanie przez Towarzystwo Strażnica słów „w domach”, skoro Paweł nie umieścił ich w swym liście, jest pewnym zaciemnianiem sprawy. Jeśli one nie zostały w piśmie Apostoła umieszczone, to może właśnie dlatego by pozostawić nam inną możliwość odkładania dla biednych, np. „u siebie w zgromadzeniu”.

    Słownik Towarzystwa Strażnica nie odpowiada na pytanie, dlaczego akurat na niedzielę Paweł wyznaczył odkładanie pieniędzy. Wydaje się bardziej prawdopodobnym to, że ten dzień odkładania pieniędzy musiał mieć jakieś znaczenie religijne - skoro z nazwy został wymieniony i była to zbiórka zorganizowana przez Kościół (!) - niż miałby być on bez znaczenia dniem w kulcie chrześcijan.

    Zapytajmy dlaczego Paweł nie powiedział „niech każdy wybierze sobie jakiś dzień tygodnia” do odkładania pieniędzy dla biednych, ale wyznaczył konkretnie niedzielę na tę czynność? Widocznie, choć mieli chrześcijanie składać pieniądze „u siebie”, to musiały im się te dni odkładania ofiar z ‘czymś’ kojarzyć. Czy nie z niedzielnymi nabożeństwami?

    Dlaczego mieli chrześcijanie odkładać pieniądze w domach? Otóż dlatego, że nie istniały jeszcze wtedy stałe miejsca nabożeństw i chrześcijanie spotykali się „po domach” (Dz 2:46) i zapewne co rusz w innych, a to by nie sprzyjało odkładaniu ich w stałym miejscu. A może bezpieczeństwo ich też było na uwadze, bo mniejsza kwota nie jest zapewne pokusą dla złodziei w przeciwieństwie do dużej ilości pieniędzy gromadzonych w stałym pomieszczeniu.

 

    Dodajmy tu, że jedna z publikacji Świadków Jehowy o powodach niedzielnego odkładania funduszy dla biednych podała:

    „Uczony Adolf Deissmann sugeruje, że mógł to być dzień wypłaty. Tak czy inaczej rada Pawła była praktyczna, bo w ciągu tygodnia pieniądze mogły się rozejść” (Strażnica Nr 8, 1991 s. 27).

    Otóż z Biblii nie wynika, że niedziela była dniem wypłaty.

    Rada Pawła, jak i inne zalecenia, miały obowiązywać wszystkich chrześcijan, przez wszystkie wieki, więc nie mógł on stosować się do jakiegoś tymczasowego, charakterystycznego dla jakiegoś regionu przypuszczalnego dnia wypłaty.

    Jak widać Towarzystwo Strażnica zbudowało swe wnioski na wyłącznie przypuszczeniach Deissmanna dotyczących rzekomego dnia wypłaty, a z tych sugestii wynika, że chrześcijanie to jakieś ‘niedorajdy’, które nie potrafią rozplanować wydatków kiedykolwiek, a to planowanie mogli zrobić odpowiednio wyłącznie w pierwszy dzień tygodnia. A gdzie roztropność chrześcijańska? Wszystko to zaś oczywiście, gdyby ta „przypuszczalna” wypłata była w niedzielę.

    Chrześcijanie mieli w niedzielę odkładać „to co właściwe”, więc nie było zapewne potrzebne jakieś planowanie wydatków zaraz po otrzymaniu zapłaty za pracę, rzekomo co tydzień pierwszego dnia tygodnia. My dziś otrzymujemy wypłatę na ogół raz w miesiącu, a umiemy wspierać Kościół co tydzień.

    Nadanie tekstowi 1Kor 16:2 „świeckiego” charakteru („dzień wypłaty”) i zrobienie z ofiar pochodzących od serca problemu „pieniędzy, które mogły się rozejść”, wydaje się wysoce niestosowne.

    Ważniejsze jest nie kiedy była wypłata w Koryncie, tylko to, że Paweł użył semickiego określenia „pierwszy dzień tygodnia”, co wskazuje na jerozolimskie pochodzenie niedzieli i to dało mu myśl na połączenie tego dnia ze zbiórką pieniędzy.

    Jak zauważymy poniżej w wypowiedziach uczonych, określenie „zbiórka” (logeia) pieniędzy nabiera w innych miejscach Nowego Testamentu, poprzez stosowane tam odmienne słowa, charakteru religijnego związanego z kultem, liturgią. Nie ma więc racji cytowana Strażnica, który tylko do „rady praktycznej” sprowadza „polecenie” (1Kor 16:1) Pawła.

    Jeden z uczonych, E. Bianchi, o interesującym nas problemie napisał:

    „Zresztą już same nazwy, jakimi określa się kolektę, posiadają w znacznym stopniu charakter liturgiczny (prosfora = ofiara: Dz 24,17; diakonia = służba: 2 Kor 8,4 i 9,1; koinonia = wspólnota: 2 Kor 8,14 i 9,13; leitourgia = posługa: 2 Kor 9,12) i mogą wskazywać na związek z kultem chrześcijańskim” („Niedziela. Dzień Pana. Dzień Człowieka” Poznań 1998, s. 111).

    Powyższe stwierdzenia uzupełnia „Słownik Nowego Testamentu” (przekład bp K. Romaniuk, Poznań 1986):

    „Są nadto dwa terminy, ukazujące początek i rezultat akcji miłosiernych: karpos: ‘owoc’ [Rz 15,28], charis: ‘dar darmo dany’ [1 Kor 16,2n.]. Z użyciem tych terminów łączy się zazwyczaj temat ‘gorliwości’ (spoude) [2 Kor 8,8. (17). 22 por. Gal 2,10] oraz dobrego przykładu Chrystusa [2 Kor 8,9]” (hasło ‘Zbiórka na ubogich’ s. 694).

    Tę problematykę podsumował krótko H. Pietras SJ, który napisał:

    „Inne kościoły wspomagały ich więc, ale znaczące dla nas jest to, że właśnie niedziela była dniem, w którym według Pawła w szczególny sposób powinni pamiętać o potrzebujących braciach. Warto jeszcze dodać, że w drugim liście do kościoła w Koryncie Paweł pisząc znowu o zbiórce na rzecz Jerozolimy określa ją słowem ‘leitourgia’ [2 Kor 9:12], co pierwotnie znaczyło ‘posługiwanie w sprawach publicznych’. A jako że - jak wiemy - słowo to nabrało z czasem innego znaczenia, musiał istnieć pierwotnie jakiś związek między kolektą na ubogich a mszą świętą” („Dzień Święty” Kraków 1992, s. 11).

 

    O ile słowa Pawła „Niechaj pierwszego dnia każdy z was coś odłoży [u siebie]” (1Kor 16:2) odczytamy nie tylko jako skierowane do poszczególnych wiernych jednej wspólnoty w Koryncie, ale do wszystkich całych kościołów, Kościoła Powszechnego, to możemy je zrozumieć jako: „niech każda z was wspólnota odłoży [u siebie] w kościele” coś w niedzielę.

    Być może kierowani takim rozumieniem sprawy chrześcijanie, za czasów Justyna Męczennika (ur. 100), tak słowa 1Kor 16:2 wprowadzili w czyn u siebie.

    On to, opisując zwyczaje chrześcijan pokazał, że połączyli oni obchodzenie dnia świątecznego ze zbieraniem ofiar dla potrzebujących, co jest praktykowane do dziś. Justyn przekazał nam następujące słowa:

    „W dniu zaś, zwanym Dniem Słońca odbywa się zebranie w jednym miejscu wszystkich razem, i z miast i ze wsi. Tedy czyta się Pamiętniki apostolskie albo Pisma prorockie (...) gdy modlitwa się skończy, przynoszą chleb oraz wino i wodę, a przełożony zanosi modlitwę a także dziękczynienie. (...) Wreszcie następuje rozdawanie i rozdzielanie wszystkiego tego, co się stało Eucharystią, nieobecnym zaś rozsyła się ją przez diakonów. Ci którym się dobrze powodzi i którzy mają dobrą wolę, dają co chcą, a wszystko, co się zbierze, składa się na ręce przełożonego. On zaś roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi albo z innej przyczyny cierpiącymi niedostatek, nad więźniami, obcymi gośćmi, jednym słowem śpieszy z pomocą wszystkim, co są w potrzebie” („Apologia” I:67,3-6).

 

    Z satysfakcją trzeba podkreślić, że Świadkowie Jehowy w swym słowniku uznają w słowach z 1Kor 16:2 to, że dotyczą one wielu niedziel („by każdego pierwszego dnia tygodnia odkładali”). Wiemy bowiem, że w przypadku „łamania chleba w pierwszy dzień po szabacie” (Dz 20:7), uczą oni tylko o jednorazowym i przypadkowym (okazjonalnym) łamaniu chleba w niedzielę.

    Ciekawe czemu Świadkowie Jehowy, którzy tak mocno starają się zakwestionować nasze rozumienie tekstu 1Kor 16:2, sami nie praktykują odkładania składek „pierwszego dnia tygodnia”. Czyżby pomimo swej rzekomej gorliwości w uznawaniu zasady sola Scriptura nie zauważyli, że List Pawła jest natchniony i dotyczy wszystkich chrześcijan i to z całego okresu istnienia Kościoła? Czy cokolwiek przeszkadza im w wypełnianiu słów czy „polecenia” z 1Kor 16:1-2?

    Zapytajmy też: czy tylko przez przypadek wyznaczone przez Pawła niedzielne odkładanie ofiar dla ubogich (1Kor 16:2) odbywało się w tym samym dniu, w którym zebrali się chrześcijanie by pożegnać Apostoła (Dz 20:7)? Dodajmy, że oba te fakty miały miejsce w latach 56-57.

    Czy tylko przypadkiem należy tłumaczyć to, że oba te wydarzenia odbywały się w dzień w którym Chrystus zmartwychwstał, ukazywał się i zesłał Ducha Świętego?

 

    4) Oto kolejne zdania ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Niektórzy usiłują uzasadnić świętowanie niedzieli wersetami z (...) Dziejów 20:7. (...) A spotkanie Pawła z braćmi z Troady w pierwszym dniu tygodnia, opisane w Dziejach Apostolskich, nie mogło się odbyć kiedy indziej, skoro następnego dnia udawał się on w dalszą podróż. Jak widać, pierwsi chrześcijanie nie obchodzili ani dni, ani lat sabatowych” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 658).

 

    Co powiemy o takich stwierdzeniach Towarzystwa Strażnica? Otóż nie wiadomo dlaczego według niego spotkanie Pawła z braćmi „nie mogło się odbyć kiedy indziej”. Mogło odbyć się ono zarówno w dniu odejścia Pawła, jak i w dniu poprzedzającym to, albo nawet jeszcze wcześniej. Jednak podanie, że odbyło się ono w niedzielę, ma chyba jakieś znaczenie. Po cóż by podawały Dzieje Apostolskie dzień tygodnia odejścia Pawła, skoro według Świadków Jehowy to nie ma żadnego znaczenia? Biblia nie wymienia dni tygodnia, gdy one są nieistotne.

    J. Salij OP po przestudiowaniu „argumentów” jednego z uczonych adwentystów związanych z Dz 20:7 i opisanymi wydarzeniami z 57 roku, napisał:

    „Otóż choćby Bacchiocchi poświęcił temu wersetowi nie dwanaście (s. 111-122), ale sto dwadzieścia stron druku, nie jest w stanie zmienić tego świadectwa, który nie zaczyna się od słów: ‘Ponieważ postanowiliśmy pożegnać Pawła, zebraliśmy się w pierwszym dniu po szabacie’, ale brzmi w sposób znacznie bardziej dla adwentystów niewygodny: ‘W pierwszym dniu po szabacie, kiedy zebraliśmy się na łamaniu chleba’, itd. I żadna sofistyka tego nie zmieni, że tekst sugeruje raczej to, iż Pawła pożegnano przy okazji ‘łamania chleba’, jakie odbywano wówczas ‘w pierwszy dzień po szabacie’.” („Poszukiwania w wierze” rozdz. ‘Spór o niedzielę’, Poznań 1991, s. 231).

    Te same słowa, cytowanego dominikanina, można odnieść również do Świadków Jehowy.

 

    Oto kilka refleksji o Dz 20:7.

    Gdyby spotkanie Pawła z chrześcijanami opisane w Dz 20:7 było tylko okazjonalne (z powodu jego odjazdu), a nie z powodu obchodzenia niedzieli, to niezrozumiałe by było to, czemu Łukasz opisując te wydarzenie posłużył się tak bogatym jego opisem teologicznym.

    W Dz 20:7-12 występuje wiele aluzji do wydarzeń związanych z niedzielnym zmartwychwstaniem Jezusa i wieczorną Eucharystią w Wielki Czwartek. Cytowany już E. Bianchi o tym pisze:

    „Liczne detale tego tekstu nadają wydarzeniu szczególnego kolorytu i silnie paschalną wymowę. Przede wszystkim (...) dynamika przejścia z nocy (20,7) aż do poranka (20,11), z ciemności do światła; przejście od upadku w śmierć (20,9) do powstania ku życiu (20,12) młodego Eutycha, którego zmorzył sen; odpowiadający mu ruch zejścia (katabas: 20:10) i wejścia (anabas: 20,11) Pawła, który powoduje zmartwychwstanie chłopca...” („Niedziela. Dzień Pana. Dzień Człowieka” Poznań 1998, s. 113).

    „Ostatnia wieczerza” Pawła, która była „łamaniem chleba” (Dz 20:7), przypomina „Ostatnią Wieczerzę” Chrystusa, gdy On „łamał chleb” (Mt 26:26).

    Poranne wskrzeszenie Eutycha (Dz 20:10) i „niemała radość” z tego faktu przypomina poranne zmartwychwstanie Chrystusa i „wielką radość” (Mt 28:8, Łk 24:41, J 20:20) chrześcijan z tego powodu.

    Niektórzy badacze chcą widzieć nawet inne analogie w omawianym tekście np. „trzecie piętro” (Dz 20:9), z którego upadek spowodował prawdziwą śmierć Eutycha, przyrównują do „trzech dni” prawdziwej śmierci Chrystusa. Patrz też np. „górna sala” (Mk 14:15, Dz 20:8), „wyjaśnianie Pism” (Łk 24:27, 32, Dz 20:9, 11), światłość (Mk 16:2, Dz 20:8).

 

    Jeśli Świadkowie Jehowy twierdzą, że spotkanie niedzielne opisane w Dz 20:7 było tylko specjalnym zgromadzeniem, to czyż nie odpowiedniejszym dniem byłby do tego każdy inny dzień, byle nie „dzień słońca”? Czy święty dzień Izraelitów szabat nie byłby właściwszym, skoro niedziela miała ponoć zabarwienie pogańskie? Gdzie tu konsekwencja Świadków Jehowy?

 

    Ciekawe, że o ile w przypadku 1Kor 16:2 („Niechaj pierwszego dnia tygodnia”) Świadkowie Jehowy zgadzają się z tym, że można rozumieć ten tekst jako mówiący o „każdej niedzieli” („by każdego pierwszego dnia tygodnia”), choć mowa jest dosłownie jakby o jednej, to w stosunku do Dz 20:7 nie zgadzają się na takie rozszerzenie łamania chleba na „każdą niedzielę”.

    Warto też przypomnieć Towarzystwu Strażnica, że tekst Dz 20:7 nie miał być tylko przekazem historycznym pewnego zdarzenia, ale Dzieje Apostolskie jako pismo natchnione miały być wskazówką dla wszystkich pokoleń chrześcijan, jak postępować i żyć.

    Mało tego, gdyby pożegnanie Pawła byłoby tylko przypadkowo w niedzielę, niezrozumiałe by było podawanie dnia tygodnia, w którym się ono odbyło. Do czego ta informacja miałaby nam służyć?

    Tu też zaznaczmy, że chociaż w Listach i Dziejach Apostolskich wymieniane jest wiele razy słowo „dzień” (w znaczeniu dni tygodnia np. Dz 4:3, 5, 10:9, 14:20) to jednak z nazwy nie wymienia się żadnego z nich. Tylko dni świąteczne Żydów (np. sobota [Dz 13:14] i dzień Przaśników - Dz 12:3) i chrześcijan (dzień Pięćdziesiątnicy [Dz 2:1, 20:16, 1Kor 16:8] i pierwszy dzień tygodnia, czy pierwszy dzień po szabacie - 1Kor 16:2, Dz 20:7) posiadają oznaczenia w tych pismach. Widać więc, że określenia „pierwszy dzień po szabacie”, czy „pierwszy dzień tygodnia”, są terminami związanymi ze świątecznym charakterem niedzieli, analogicznie jak w przypadku pozostałych wymienionych świątecznych dni.

 

    Zapytajmy też Świadków Jehowy: czy tylko przez przypadek zebranie w Troadzie w „pierwszy dzień po szabacie” (Dz 20:7) zbiega się z ustanowionym przez Pawła niedzielnym odkładaniem ofiar dla ubogich (1Kor 16:2)? Dodajmy, że oba te fakty miały miejsce w latach 56-57.

    Czy tylko przypadkiem należy tłumaczyć to, że oba te wydarzenia odbywały się w dzień w którym Chrystus zmartwychwstał, ukazywał się i zesłał Ducha Świętego?

 

    Przedstawiamy też jedno świadectwo z pism wczesnochrześcijańskich. Charakterystyczne dla poniższych zdań Tertuliana (ur. 155) jest to, że w sprawie zebrań niedzielnych chrześcijan odwołuje się on do praktyki Apostołów! Pisze on:

    „Ale - powiesz - jak będziemy mogli się zebrać, w jaki sposób sprawować niedzielną uroczystość? Oczywiście tak, jak Apostołowie, ubezpieczeni wiarą, a nie pieniędzmi. (...) Wreszcie, jeżeli nie możesz urządzić zebrania za dnia, masz noc [por. Dz 20:7n.]; światło Chrystusa ją rozjaśnia. Czy nie możesz tworzyć małych grup, jeśli przecież Kościół jest już tam, gdzie jest trzech? Lepiej, żebyś nie widział tych twoich tłumów, niż miałbyś się zaprzedać w niewolę” („O ucieczce w czasie prześladowania” 14:1; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 112).

    Jak z powyższego widać, nie jest prawdą to, co podaje słownik Towarzystwa Strażnica, że „pierwsi chrześcijanie nie obchodzili ani dni...”.

 

    Na koniec przypomnijmy jeszcze, jak kiedyś Towarzystwo Strażnica komentowało tekst Dz 20:7:

    „pierwotny Kościół zgromadzał się każdego pierwszego dnia tygodnia na ‘łamanie chleba’. - Dzieje Ap. 2:42, 46; 20:7. Zauważyliśmy poprzednio, że tygodniowy zwyczaj łamania chleba (...) było to przyjacielskie zebranie na pamiątkę Jego zmartwychwstania i kilkorazowego łamania chleba, kiedy mieli sposobność być z Panem (...) Pamiątka łamania chleba na pierwszy dzień tygodnia, podczas którego oczy ich bywały otwarte, iż poznali Pana, prawdopodobnie było powodem, iż uczniowie odtąd przyjęli zwyczaj zgromadzania się w ten pierwszy dzień, przyjmując wspólny posiłek” („Nowe Stworzenie” 1919 s. 582-583).

 

    W części drugiej tego artykułu będziemy kontynuować polemikę ze słownikiem „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006). Omówimy w niej między innymi tekst Ap 1:10 oraz sprawę cesarza Konstantyna. Zamieścimy też „Dodatek. Biblijna niedziela w publikacjach Towarzystwa Strażnica”.

 

 

 

3.5. Niedziela i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. II)

 

    W pierwszej części tego artykułu omówiliśmy dawne znaczenie niedzieli w naukach Towarzystwa Strażnica. Wspomnieliśmy o odrzuceniu jej przez tę organizację w 1928 roku. Następnie rozpoczęliśmy polemikę ze słownikiem Świadków Jehowy pt. „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006), którą tu będziemy kontynuować. Zajęliśmy się w części pierwszej fragmentami z 1Kor 16:2 i Dz 20:7. Tu zaś powiemy o Ap 1:10 i cesarzu Konstantynie.

    Na końcu artykułu zamieścimy „Dodatek. Biblijna niedziela w publikacjach Towarzystwa Strażnica”, a w zakończeniu powiemy też o kilku innych tekstach niedzielnych.

 

Niedziela ‘dniem Pańskim’ a „Wnikliwe poznawanie Pism”

 

    1) Oto kolejne zdania ze słownika Towarzystwa Strażnica:

    „Dopiero w 321 r. cesarz Konstantyn postanowił, że niedziela (łac. dies Solis [‘dzień Słońca’], starodawna nazwa związana z astrologią i kultem słońca, a nie sabbatum [‘sabat’] ani dies Domini [‘dzień Pański’]) ma być dniem odpoczynku dla wszystkich z wyjątkiem rolników” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 658).

 

    Cóż powiemy o tym fragmencie? Otóż cieszy fakt, że Towarzystwo Strażnica w nim nie neguje, że niedziela była przed Konstantynem obchodzona przez chrześcijan, a jedynie twierdzi, że za jego czasów stała się ona dniem wolnym od pracy.

    Poniżej przedstawiamy kilka świadectw z pism wczesnochrześcijańskich mówiących o niedzieli, jako dniu obchodzonym przez wyznawców Chrystusa. Na początek krótki cytat z publikacji Towarzystwa Strażnica, o najstarszym pozabiblijnym źródle chrześcijańskim:

    „Jednym z najwcześniejszych pozabiblijnych zbiorów zasad wiary chrześcijańskiej jest Didache, czyli Nauka dwunastu apostołów. Zdaniem niektórych historyków dzieło to, składające się z 16 krótkich rozdziałów, pochodzi sprzed roku 100 n.e. Jego autor jest nieznany” (Strażnica Nr 3, 1992 s.19).

    Oto zaś fragment o niedzieli z tego dzieła i innych pism:

    „Didache” (ok. 90 r. [uczeni datują od 70 do 150 r.]) - „W dniu Pana, w niedzielę, gromadźcie się razem, by łamać chleb i składać dziękczynienie, a wyznawajcie ponad to wasze grzechy, aby ofiara wasza była czysta. Niechaj nikt, kto ma jakiś spór ze swoim bratem, dopóki się nie pogodzą, nie bierze udziału w tym zgromadzeniu, aby nie została skalana wasza ofiara. Oto bowiem słowa Pana: ‘Na każdym miejscu i w każdym czasie składać mi będą ofiarę czystą, ponieważ jestem Królem wielkim, mówi Pan, a imię moje budzi podziw miedzy narodami’ [Ml 1:11, 14]” (14:1-3).

 

    Ignacy Antiocheński (†107) - „Tak więc nawet ludzie żyjący dawniej w starym porządku rzeczy doszli do nowej nadziei i nie zachowują już szabatu, ale obchodzą dzień Pański, w którym to przez Jezusa Chrystusa i przez śmierć Jego także i nasze życie wzeszło jak słońce. Niektórzy wprawdzie temu przeczą, lecz przecież właśnie przez tę tajemnicę otrzymaliśmy wiarę i po to w niej trwamy...” („Do Kościoła w Magnezji” 9:1).

 

    „List Barnaby” (ok. 130 r. [niektórzy uczeni datują 70-79 r.]) - „Popatrzcie, co to znaczy: Nie te teraźniejsze szabaty są dla mnie przyjemne, lecz ten, który sam ustanowiłem i w którym doprowadziwszy wszystko do spoczynku uczynię początek dnia ósmego, to jest początek nowego świata. Dlatego też świętujemy z radością dzień ósmy: w dniu tym Jezus powstał z martwych i ukazawszy się [uczniom] wstąpił od nieba [Łk 24:51, J 20:17]” (15:8-9).

 

    Justyn Męczennik (ur. 100) - „W dniu zaś, zwanym Dniem Słońca, odbywa się zebranie w jednym miejscu wszystkich razem, i z miast i ze wsi. Tedy czyta się Pamiętniki apostolskie albo Pisma prorockie, póki czas pozwala. Potem, gdy lektor skończy, przełożony daje żywym słowem upomnienie i zachętę do naśladowania tych nauk znakomitych. Następnie wszyscy z miejsc powstajemy i modlimy się. Poczem, jak się już powiedziało, gdy modlitwa się skończy, przynoszą chleb oraz wino i wodę, a przełożony zanosi modlitwy tudzież dziękczynienia, ile tylko może, lud zaś z radością odpowiada: Amen. Wreszcie następuje rozdawanie i rozdzielenie wszystkim tego, co się stało Eucharystią, nieobecnym zaś rozsyła się ją przez diakonów. Ci którym się dobrze powodzi, i którzy dobrą mają wolę, dają co chcą, a wszystko, co się zbierze, składa się na ręce przełożonego. On zaś roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi, albo z innej przyczyny cierpiącymi niedostatek, nad więźniami, obcymi gośćmi, jednym słowem śpieszy z pomocą wszystkim, co są w potrzebie. Zgromadzenia zaś nasze dlatego odbywają się w Dniu Słońca, ponieważ to pierwszy dzień, w którym Bóg przetworzył ciemności oraz materię i świat uczynił, ponieważ i Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, tego samego dnia zmartwychpowstał. W przeddzień bowiem Dnia Saturna został ukrzyżowany, a nazajutrz po tymże dniu, to znaczy w Dzień Słońca, objawił się apostołom i tę im podał naukę, którąśmy niniejszym Waszej przedłożyli uwadze” („Apologia” I:67,3-7).

 

    Nie będziemy tu cytować pozostałych tekstów wczesnochrześcijańskich o niedzieli, ale za to poinformujemy, że kilkanaście takich fragmentów zainteresowany znajdzie w rozdziale ‘Inne teksty wczesnochrześcijańskie o niedzieli’ w moim w opracowaniu pt. „Niedziela ‘Dniem Pańskim’ chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian” (patrz www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl).

 

    Co zaś powiemy o Konstantynie? Czy rzeczywiście chrześcijanie przed jego postanowieniem z 321 roku nie odpoczywali w niedzielę?

    Otóż wydaje się, że tam gdzie były ku temu warunki, starano się w pierwszych wiekach uczynić ten dzień wolnym od pracy. Przykładowo gdy pan-chrześcijanin i jego niewolnik-chrześcijanin wspólnie uczestniczyli w Eucharystii, to zapewne również razem wstrzymywali się od zajęć.

    Istnieje kilka tekstów z pism wczesnochrześcijańskich, które mówią o odpoczynku w niedzielę:

    Tertulian (ur. 155) - „W dniu zmartwychwstania Pana (...) musimy powstrzymać się od wszystkiego, co przynosi niepokój i od naszych codziennych zajęć, odkładając również nasze interesy, by nie dawać okazji diabłu” („O modlitwie” 23:2; cytat za „Niedziela. Dzień Pana. Dzień Człowieka” E. Bianchi, Poznań 1998, s. 128, 169).

    „Jeśli chodzi o odpoczynek dla ciała, masz nie tylko parę dni, ale wiele. Poganie bowiem mają tylko jeden dzień świąteczny w roku, a ty masz co osiem dni [por. J 20:26]” („O bałwochwalstwie” 14:7; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 53).

 

    Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „A zatem dzień siódmy [sobota] ogłoszony został jako dzień odpoczynku oraz przez powstrzymanie się od zła stał się czasem przygotowania do dnia stanowiącego prapoczątek stworzenia świata [niedziela], stając się dla nas dniem odpoczynku, zaś istotowo to dzień samego początku świata (...) Od tego dnia świeci nam pramądrość i poznanie” („Kobierce” VI:138,1-2).

 

    Podobnie pisał Klemens Aleksandryjski (ur. 150) o chrześcijańskich gnostykach (I/IIw.), którzy uczyli:

    „Odpoczynek duchowych ludzi wypada w dniu Pana, w dniu ósmym [por. J 20:26], który jest nazwany dniem Pana [por. Ap 1:10]” („Wypisy z Theodota” I:63,1).

 

    „Didaskalia” (tuż po 200) - „Nie przedkładajcie nad Słowo Boże potrzeb obecnego życia, lecz w dniu niedzielnym, odkładając na bok wszelkie sprawy, śpieszcie do kościoła” (2:59,2; cytat za „Niedziela. Dzień Pana. Dzień Człowieka” E. Bianchi, Poznań 1998, s. 169).

 

    Jeszcze jedna refleksja. Otóż o ile słownik Świadków Jehowy sugeruje wprowadzenie niedzieli w chrześcijaństwie w 321 roku, to inne publikacje Towarzystwa Strażnica wskazują czasem na co innego. Przykładowo Strażnica Nr 6, 1994 s. 4 mówi o II wieku wspominając niedzielę Wielkanocy:

    „Jednakże w II stuleciu niektórzy zaczęli zmieniać czas obchodzenia tej uroczystości. Urządzali Pamiątkę w pierwszym dniu tygodnia (odpowiadającemu obecnie niedzieli) (...) Uważano również, iż większe znaczenie ma dzień zmartwychwstania niż śmierci Jezusa. Dlatego wybrano niedzielę”.

    Czyżby tu była jakaś niekonsekwencja Towarzystwa Strażnica, skoro różnie określa się motywy i czas zaistnienia ‘instytucji’ niedzieli?

 

    Co zaś powiemy o słowach: „Konstantyn postanowił, że niedziela (łac. dies Solis [‘dzień Słońca’], starodawna nazwa związana z astrologią i kultem słońca, a nie sabbatum [‘sabat’] ani dies Domini [‘dzień Pański’])...”?

    To, że Konstantyn (zm. 337) użył terminu „dzień Słońca”, a nie „dzień Pański”, nie dziwi, gdyż jak widzieliśmy z pisma Justyna Męczennika (ur. 100), było to normalne świeckie określenie niedzieli przez długie wieki. Tak jak dziś jest obecne w języku angielskim słowo Sunday, a w niemieckim Sonntag, co oznacza wprost „dzień Słońca”.

    Rzeczywiście w swoim postanowieniu Konstantyn napisał o „dniu Słońca”:

    „Wszyscy sędziowie i ludność miejska oraz wszelkiego rodzaju rzemieślnicy mają wstrzymać się od pracy w czcigodnym dniu słońca. Jednakże ludność wiejska może swobodnie i bez przeszkód zajmować się uprawą roli, ponieważ często się tak zdarza, że w innym dniu nie da się tak dogodnie zasiać zboża czy obrobić winnicy; nie może więc przepaść dogodna okazja dana przez niebieską Opatrzność” („Cesarz Konstantyn do A. Helpidiusza [prefekta Rzymu] z 3 III 321. Kodeks Justyniana III:12,2 [529]”; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 127).

 

    Użycie przez cesarza terminu „dzień Słońca” nie oznacza jednak, że tak jego postanowienie rozumieli chrześcijanie, którzy określali niedzielę „dniem Pańskim”. Oto ich komentarze do słów Konstantyna:

    Euzebiusz z Cezarei (ur. 260) - „Konstantyn zarządził, by dzień, który jest czcigodny i pierwszy, dzień Pana i zbawienia, był uważany za dzień modlitwy. Jego słudzy, a równocześnie ludzie poświęceni Bogu, godni podziwu z powodu ich życia i wszelkiej cnoty, odpowiedzialni za prowadzenie całego domu, a także pretorianie, wierna straż osobista, uzbrojeni w charakter życzliwy i wierny, biorąc cesarza za nauczyciela prawideł pobożności, czcili nie mniej Pański dzień zbawienia, wznosząc w tym dniu modlitwy ulubione przez cesarza. Do tej praktyki błogosławiony człowiek zachęcał wszystkich, gdyż ślubował doprowadzić wszystkich ludzi do pobożności. Dlatego też nakazał prawem, aby wszyscy obywatele cesarstwa rzymskiego powstrzymywali się od pracy w dzień zwany Pańskim, a również, by świętowali dzień przed szabatem, aby upamiętnić, jak sądzę, wspominane wypełnienie zbawienia, jakie w tym dniu nastąpiło. Pragnąc nauczyć żołnierzy czci, w ten dzień zbawienia, który słusznie nazywa się dniem światła i słońca, zwolnił tych, którzy przystąpili do wiary w Boga, aby mogli bez przeszkód wiernie iść do kościoła i modlić się. Tym, którzy nie nawrócili się jeszcze na wiarę w Boże Słowo, osobnym prawem nakazał, by w niedzielę udawali się poza obszar zamieszkały, na otwarte pole, i tam razem zwracali się do Boga modlitwą, którą recytowali z pamięci. Nie powinni bowiem pokładać nadziei ani we włóczni, ani w całym uzbrojeniu, ani we własnej sile fizycznej, ale [powinni] poznać Boga, który jest ponad wszystkim, dawcę wszelkiego dobra i samego zwycięstwa, do którego należy się zwracać ustalonymi modlitwami, podnosząc ręce ku niebu, zwracając w górę oczy duszy, ku Królowi nieba i wzywając Dawcę zwycięstwa, Zbawiciela, Opiekuna i Pomocnika. Wszystkich żołnierzy on sam nauczył jednej modlitwy i kazał im tak mówić w języku Rzymian...” (Vita Constantini IV; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 128-9).

 

    Sozomen (V w.) - „Co zaś do tak zwanego dnia Pańskiego, który Hebrajczycy nazywają pierwszym dniem tygodnia, a poganie poświęcają czci słońca, i co do dnia poprzedzającego szabat, cesarz Konstantyn zarządził, aby wtedy wszyscy wolni byli od sądów i od innych zajęć urzędowych i czcili Boga przez nabożeństwa i modły. A szanował ów dzień Pański dlatego, że tego właśnie dnia Chrystus zmartwychwstał, a ten drugi dlatego, że w tym dniu Chrystus został ukrzyżowany” („Historia Kościoła” I:8,22; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 130).

 

    Widzimy zatem, że nie Konstantyn wprowadził chrześcijanom niedzielę, jako dzień święty, ale fakt zmartwychwstania Jezusa był dla nich motywem obchodzenia tego dnia. Cesarz tylko udogodnił im odpoczynek w pierwszym dniu tygodnia. Euzebiusz zaś użył w swym piśmie i chrześcijańskiego terminu „dzień Pański” i określenia Konstantyna „dzień Słońca”.

 

    2) Oto ostatni fragment o niedzieli ze słownika Towarzystwa Strażnica (hasło ‘Dzień Pański’):

    „W Biblii wyraz ‘dzień’ może oznaczać okres znacznie dłuższy niż zwykła doba (Rdz 2:4; Jn 8:56; 2Pt 3:8). Z kontekstu wynika, że ‘dzień Pański’, o którym mowa w Objawieniu 1:10, nie jest konkretnym dniem 24-godzinnym. Skoro Jan znalazł się w tym dniu ‘w natchnieniu’, nie chodziło o któryś z dni tygodnia, bo żeby się w nim znaleźć, apostoł nie musiałby doznawać natchnienia. A zatem wyrażenie ‘dzień Pański’ odnosi się do jakiegoś przyszłego czasu, w którym miały się rozegrać wydarzenia ukazane w wizji Janowi” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 521).

    Musimy tu z innej publikacji Towarzystwa Strażnica uzupełnić to, jak ono rozumie, że określenie dzień Pański „odnosi się do jakiegoś przyszłego czasu”. Chodzi Świadkom Jehowy nie o jakiś eschatologiczny ‘dzień końca’, lecz o czas od roku 1914. Oto słowa o Ap 1:10 z ich komentarza do Apokalipsy:

    „A zatem pierwsza wizja oraz zawarte w niej rady odnoszą się do dnia Pańskiego, który zaświtał w roku 1914” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 24).

 

    Co powiemy o tych słowach Towarzystwa Strażnica? Otóż interpretacja „dnia Pańskiego” (Ap 1:10), jako czasu od roku 1914, nie była znana ani Apostołom, ani ich uczniom. Wymyślili ją dzisiejsi Świadkowie Jehowy i to dopiero około roku 1925. Oni nie przedstawiają nawet żadnego z pisarzy wczesnochrześcijańskich, który by potwierdzał ich koncepcję i nazywał „dniem Pańskim” z Ap 1:10 jakiś czas eschatologiczny. Jest za to wielu takich, którzy tak nazywają niedzielę (patrz poniżej).

    Określenie „dzień Pański” oznacza w Biblii dzień zwycięski Boga. Takim dniem dla Jezusa, naszego Boga (J 20:28), był dzień zwycięstwa nad śmiercią. Każda niedziela jest więc upamiętnieniem tamtego wydarzenia. Również ukazywania się Chrystusa w niedzielę były zapowiedzią Jego powrotu i ukazania się w eschatologicznym dniu Pańskim. Nie przez przypadek też dalsze słowa Biblii po Ap 1:10 mówią o fakcie zmartwychwstania Pana: „Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani” Ap 1:17-18.

    Czy dzień zmartwychwstania był tak ważny dla pierwszych chrześcijan, żeby go nazywać „dniem Pańskim”?

    Oczywiście! Ps 118:22-24 proroczo wskazywał na dzień Chrystusa Pana: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym (...) Oto dzień, który Jahwe uczynił: radujmy się zeń i weselmy!”.

    W Dz 4:10-11 Piotr odniósł fragment tego Psalmu do Chrystusa-Kamienia, mówiąc też o Jego zmartwychwstaniu: „w imię Jezusa Chrystusa (...) którego Bóg wskrzesił z martwych (...) On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła”. Zresztą słowa tego Psalmu już wcześniej Chrystus odnosił do siebie (Mt 21:42-44, Mk 12:10-11, Łk 20:17-18).

    Ten ‘dzień’ więc, w którym się dokonało wspomniane zmartwychwstanie Chrystusa, to niedziela - dzień Pana. Tego dnia towarzyszyła niewiastom i Apostołom - jak zapowiadał Psalm - „wielka radość” (Mt 28:8, Łk 24:41, J 20:20).

    Warto wiedzieć, że pisarze wczesnochrześcijańscy, czasem nawet samym „dniem” z tego Psalmu nazywają Chrystusa, który w niedzielę stwarzał świat i zmartwychwstał: np. „List Barnaby” (ok. 130 r.) 6:4; Klemens Aleksandryjski (ur. 150) „Kobierce” VI:145,5; Cyprian (ur. 200) „O Modlitwie Pańskiej” 35.

 

    Nie mają też racji Świadkowie Jehowy, którzy uczą, że określenie „dzień Pański” (Ap 1:10) musi mieć jakby znaczenie eschatologiczne (czas od roku 1914 do końca świata), a nie służy dla oznaczenia konkretnego dnia tzn. niedzieli. W Iz 58:13 szabat jest nazwany ‘dniem Jahwe’: „jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Jahwe czcigodnym”. Analogicznie dzień Pański jest dla ludu Chrystusowego dniem świętym i jest to niedziela (Ap 1:10).

 

    W Biblii greckiej dzień Pański, jako dzień powrotu Chrystusa, określony jest innymi słowami niż niedziela z Ap 1:10, czego język polski jednak nie ukazuje. W pierwszym przypadku stosowane są słowa hemera tou kyriou lub hemera kyriou (1Tes 5:2, 1Kor 1:8, 5:5 por. w LXX Iz 2:12, 13:6, Ez 13:5, 30:3, Jl 2:1, 11, 3:4, Am 5:18, 20, Sof 1:14, Ml 3:23), a w drugim kyriake hemera (Ap 1:10), które to określenie pada tylko jeden raz w Biblii. W pierwszym przypadku odnośnie greckiego słowa „Pański” użyto dopełniacza (dosłownie: dzień Pana), a w drugim przymiotnika (dosłownie: Pański dzień).

    Jan nie musiał znaleźć się w dniu eschatologicznym aby dawać wskazówki dla konkretnych kościołów jego czasów, które na dodatek znał osobiście (patrz Ap 1:11 i 2:1-3:22). Mógł to być konkretny dzień - niedziela.

    Samo to, że Świadkowie Jehowy stwierdzają, że dzień Pański z Ap 1:10 to dzień eschatologiczny, czy raczej czas od 1914 roku, nadal nie daje nam odpowiedzi na pytanie „kiedy” tzn. którego dnia, Jan znalazł się w duchu w tym dniu eschatologicznym. Apostoł mówi bowiem dosłownie: „Byłem w duchu w Pańskim dniu” (Ap 1:10). Jeśli zaś znalazł się on w tym widzeniu dotyczącym dnia eschatologicznego w niedzielę, wszystko staje się jasne.

 

    Niedzielę nazwało „dniem Pańskim” też wielu pisarzy wczesnochrześcijańskich, których tu wspomnimy (pierwsze dwa teksty cytowaliśmy): „Didache” 14:1 (90-100 r.); Ignacy Antiocheński (†107) „Do Kościoła w Magnezji” 9:1; Ireneusz (ur. 130-40) Fragm. 7; Klemens Aleksandryjski (ur. 150) „Kobierce” VII:76,4; Tertulian (ur. 155) De corona 3, „O modlitwie” 23, „O chrzcie” 19; Orygenes (ur. 185) „Homilie do Księgi Wyjścia” 7:5, „Przeciw Celsusowi” 8:22; Meliton z Sardes (II w.) „Dzień Pański”; Dionizy (II w.) „List Dionizego do Rzymian” i „Didaskalia” (tuż po 200) 2:25,2, 2:47,1. Nawet apokryficzne „Ewangelia Piotra” (IX:35, XII:50) z ok. 130-150r., „Dzieje Jana” (CVI) z ok. 150 r. i „Dzieje Piotra” (fragment koptyjski) z ok. 180-190 r. oraz heretyk z II w. Teodos (u Klemensa Aleksandryjskiego [ur. 150] „Wypisy z Theodota” 63:1) używają na oznaczenie niedzieli określenia „dzień Pański”.

    Widać więc, że też środowisko nie całkiem ortodoksyjne wobec nauki Kościoła, zachowało ten święty dzień (obszerne fragmenty z powyższych pism patrz moje opracowanie pt. „Niedziela ‘Dniem Pańskim’ chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian” [www.apologetyka.info lub www.piotrandryszczak.pl]).

    Warto pamiętać, że do dziś w języku greckim niedziela jest zwana „[dniem] Pańskim”.

 

    Przy tak wielu świadectwach niekorzystnych dla Towarzystwa Strażnica musiało ono przyznać: „Dopiero po śmierci apostołów nadano niedzieli takie znaczenie i zaczęto ją nazywać ‘dniem Pańskim’. Stanowiło to element odstępstwa...” (Strażnica Nr 8, 1991 s.27).

    Tymczasem Świadkowie Jehowy nie mają żadnego dowodu dla swego wniosku, bo i go nie przedstawiają.

    Ks. H. Pietras SJ na powyższy temat uczy: „Być może pierwotnie mówiono tylko ‘Wieczerza Pańska’, jak to poświadcza Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (11,20), a jako że spożywano ją w niedzielę, przymiotnik ‘Pańska’ zaczął oznaczać także sam dzień, być może dołączyło się do tego poczucie własnej odrębności i chęć przeciwstawienia się dniom świąt pogańskich, lub też jeszcze doszło eschatologiczne wyczekiwanie ostatniego ‘dnia Pańskiego’, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa, czego niedziela była znakiem” („Dzień Święty” Kraków 1992, s. 13).

 

    Jakie jeszcze pochodzenie określenia „dzień Pański” przedstawiają znawcy tej dziedziny?

    Otóż nawet uczony adwentystów, choć nie przyjmuje tego jako swego poglądu, to jednak podaje:

    „Niemniej jednak powszechnie sugerowano, że chrześcijanie wymyślili określenie ‘dzień Pański’ na znak świadomego protestu wobec istnienia ‘dnia Imperatora - Sebasth hmera’, co najwidoczniej wypadało raz na miesiąc albo być może nawet raz na tydzień. Używanie nazwy ‘dzień Imperatora’ znalazło potwierdzenie w Azji Mniejszej, co ma dla nas doniosłe znaczenie, skoro okazało się, że tam właśnie wyrażenie ‘dzień Pański’ zaczęło być najpierw używane” („Od soboty do niedzieli” S. Bacchiocchi, Warszawa 1985, s. 127).

    Również wspomina o tym katolicki biblista A. Jankowski OSB:

    „W wielu językach z czasem stanie się ta nazwa [dzień Pański] terminem technicznym (Dominica, domenica, dimanche itd.), a powstała ona zapewne w Azji Mniejszej jako reakcja na określenie jednego z dni tygodnia mianem sebasth - «cesarskiego»” („Apokalipsa Świętego Jana. Wstęp - Przekład z Oryginału - Komentarz” Poznań 1959, s. 142).

 

    Ale też inaczej, także biblijnie, można wykazać, że niedziela w Piśmie Św. nazwana jest „dniem Pańskim”.

    Otóż Zesłanie Ducha Świętego nastąpiło w niedzielę (Dz 2:1, Kpł 23:15-16) przez co Bóg wskazał, że dzień ten jest też dniem Ducha Świętego. Piotr tę niedzielę nazywa „dniem Pańskim” (Dz 2:16, 20). Choć może wydawać się, że dzień Pański z Dz 2:20 to tylko odległy dzień końca świata, to jednak tak nie jest (fragment ten może mieć też dwa znaczenia). Dz 2:16 mówią: „ale spełnia się przepowiednia proroka Joela”, więc cały jej fragment tzn. Dz 2:17-21 ulegają wypełnieniu. Poprzedzać ten dzień Pański miały np. „dziwy [‘cuda’ NP] na górze (...) i znaki na dole (...) Krew i ogień (...) słońce zamieni się w ciemności” Dz 2:19-20. Natomiast o tych znakach Dz 2:22 mówią, że się wypełniły: „Jezusa (...) posłannictwo Bóg potwierdził niezwykłymi czynami, cudami i znakami [„cuda, dziwy i znaki” ks. Dąbr.] por. Łk 23:44-45, 12:49, Dz 2:3, J 19:34.

    Przypis do Dz 2:20 w Biblii Poznańskiej mówi: „posługując się proroctwem Joela (3,1-5) [Piotr] odniósł jego treść do czasów mesjańskich, zwłaszcza wyrażenie: dzień Pański wielki i wspaniały (w. 20) w rozumieniu Piotra oznacza właśnie dzień zesłania Ducha Świętego”.

    Widać więc, że niedziela Zesłania Duch Świętego została nazwana „dniem Pańskim”, podobnie jak niedziela zmartwychwstania (Ap 1:10).

 

    Aby na koniec osłabić argumentację Towarzystwa Strażnica, jak również z kronikarskiego obowiązku, pragniemy przedstawić zmienność jego nauki.

    Oto dawna opinia Towarzystwa Strażnica (z czasów C. T. Russella [zm. 1916]), zamieszczona w jednym z podręczników. Okazuje się, że wspominany „dzień Pański” nie zaczynał się kiedyś dla niego w roku 1914, tylko w roku 1873! Oto słowa mówiące o tym:

    „Wierzymy, iż Słowo Boże dostarcza nam niewątpliwego dowodu na to, że obecnie żyjemy w tym ‘Dniu Pańskim’; że on zaczął się w roku 1873 i trwać będzie czterdzieści lat” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 213).

 

    Inna wypowiedź Towarzystwa Strażnica, z 15 listopada 1916 (po śmierci Russella, zm. 31.10 1916) roku, wskazuje że „dniem Pańskim” z Ap 1:10 była dla niego niedziela oraz jakiś nieodległy czas, ale zapewne nie rok 1914, bo ten minął dwa lata wcześniej:

    „Przypuszczalnie Apostoł miał wizję pierwszego dnia tygodnia, dziś zwanego niedzielą. Dla chrześcijan to szczególny dzień Pański - dzień, w którym nasz Zbawiciel powstał z martwych, i w którym wszyscy - zgodnie z obietnicą Słowa Bożego - otrzymali życie a nasze nadzieje dzięki Chrystusowi zostały przyspieszone. W tym określeniu widzimy też odniesienie do Wieku Millenium, często zwanego w Piśmie - ‘dniem Pana’. Dziś, według naszego zrozumienia chronologii, żyjemy w bliskości tego Dnia Chrystusa; i jest to właściwie dostatecznie blisko, że zaczynamy widzieć cudowne rzeczy Boskiego charakteru i planu” (ang. Strażnica Nr 22, 1916 s. 343).

 

    Przez wiele lat, aż do 1961 roku, Świadkowie Jehowy czasy od roku 1914 nazywali „dniem Jehowy” a nie „dniem Jezusa (Pańskim)”. Nawet biblijne określenie „dzień Pański” z Ap 1:10 odnosili oni do Jehowy (patrz np. „Bogactwo” 1936 s. 232):

    „opisuje Janową wielką wizję o dniu Jehowy, w jakim znajdujemy się teraz od roku 1914. Jan istotnie zaznaczył wówczas, w roku 96, iż w otrzymanej wizji był uniesiony w strumieniu czasu, gdyż mówi on: ‘(...) iż byłem w dniu Pańskim...’ - Obj. 1:10, 11” (Strażnica Nr 17, 1952 s. 8).

 

    „Od chwili narodzin Królestwa w roku 1914 nastał był dzień Jehowy” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 228; patrz też s. 231, 334).

 

    „Obecnie, kiedy żyjemy w ‘dniu Jehowy’, wielki Bóg nieba ‘czyni cuda’ (...) Jest to dzień, którego Dawid oczekiwał z radością (...) W naszych czasach nowożytnych, w roku 1914 Jehowa ustanowił wiecznotrwałe Królestwo niebios, którego władzę oddał w ręce kogoś większego niż Dawid...” (Strażnica Nr 10, 1961 s. 2).

 

    Od 1961 roku czasy od 1914 roku Towarzystwo Strażnica dla odmiany nazywa „dniem Pańskim”, natomiast „dzień Jehowy” to „koniec obecnego systemu rzeczy” (Armagedon).

    Mało tego, poucza ono głosicieli, by nie mylili obu dni:

    „Przejmującego lękiem dnia Jehowy nie należy mylić z ‘dniem Pańskim’, wspomnianym w Księdze Objawienia 1:10” (Strażnica Nr 24, 1997 s. 11).

    Można by tu zapytać, kto pierwszy „mylił” te dni, czy głosiciele, czy Towarzystwo Strażnica?

    Ale to nie wszystko, bo właśnie Towarzystwo Strażnica kiedyś utożsamiało oba dni:

    „Chrystus Jezus zasiadł w roku 1914 na tronie królewskim w niebie i od tej chwili począwszy ma do Armagedonu wykonać pewne dzieło. Ten okres znany jest jako ‘dzień Pański’ albo ‘dzień Jehowy’.” (Strażnica Nr 19, 1960 s. 9).

    Inna publikacja również prostuje tą naukę pytając i odpowiadając:

    „Czym ‘dzień Pański’ różni się od ‘dnia Jehowy’? (Objawienie 1:10; Joela 2:11). (...) W punkcie kulminacyjnym dnia Pańskiego nastanie napawający lękiem dzień Jehowy...” (Strażnica Nr 8, 1998 s. 31).

 

Dodatek. Biblijna niedziela w publikacjach Towarzystwa Strażnica

 

    Prócz tekstów biblijnych o niedzieli, które Towarzystwo Strażnica przytoczyło (Dz 20:7, 1Kor 16:2) w swym słowniku „Wnikliwe poznawanie Pism” (2006) i uznawało kiedyś (Ap 1:10), istnieje kilka innych przywoływanych w jego różnych publikacjach. Nie będziemy tu wymieniać tych, które są powszechnie znane z Nowego Testamentu (Mt 28:1, Mk 16:2 9; Łk 24:1, 13, 33-34, 36; Jan 20:1, 19), ale zajmiemy się wspomnieniem innych, o których nawet niektórzy Świadkowie Jehowy nie wiedzą, że takie istnieją i widnieją w ich czasopismach i książkach. Oto te teksty: J 12:12-15, 20:26, Dz 2:1.

 

    Wjazd triumfalny do Jerozolimy - J 12:12 (J 12:1, 19:31)

    „Pytanie (1909). - Jeżeli papiestwo jest Anty-Chrystem, dlaczego trzymamy się starych tradycji Palmowej Niedzieli, Wielkiego Piątku i Rannego Niedzielnego Zmartwychwstania? (...) Co rozumiemy przez Palmową Niedzielę? Nie myślę, że katolicy ją ustanowili. Jezus ją dał nam parę stuleci przed ustanowieniem Katolickiego kościoła. (...) Palmowa Niedziela nie była ustanowiona przez Rzymsko-katolicki kościół. Palma reprezentowała zwycięski przejazd Króla przez miasto” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ed. ang. 1917] s. 391-392).

 

    „Była niedziela, 9 dzień miesiąca Nisan w roku 33 n.e., pięć dni przed jego wstrząsającą śmiercią. Dnia tego Jezus doprowadził swą obejmującą cały naród działalność głoszenia Królestwa Bożego do punktu kulminacyjnego z bardzo widowiskowym zakończeniem” (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 3 s. 8).

 

    „Zmierzał właśnie do Jeruzalem, żeby w niedzielę, 9 Nisan, czyli w pięć dni przed żydowską Paschą, wjechać triumfalnie do tego świętego miasta” (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 5 s. 1).

 

    „W odpowiednim, przez Boga wyznaczonym czasie, to znaczy w niedzielę, dnia 9 Nisana roku 33 n.e., Jezus w myśl proroctwa Zachariasza 9:9 wjechał do Jeruzalem i wszedł do świątyni...” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 5 s. 10).

 

    „Tryumfalny wjazd Chrystusa do Jeruzalem. Następnego ranka, w niedzielę, Jezus z uczniami opuszcza Betanię...” („Największy ze wszystkich ludzi” 1991 rozdz. 102).

 

    „W niedzielę 9 Nisan Jezus tryumfalnie wjeżdża do Jerozolimy” (Strażnica Nr 18, 2000 s. 16).

 

    Ciekawe, że w latach 50-tych XX wieku Towarzystwo Strażnica uczyło w tej sprawie o poniedziałku i 10 Nisan (!):

    „Dzień, w którym ludzie wymachiwali Jezusowi palmami, nie był niedzielą, lecz poniedziałkiem 10 Nisan, r. 33 po Chr.” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 [ang. 1953] s. 62).

 

    Tomasz po ośmiu dniach - J 20:26

„Następnej niedzieli, gdy uczniowie byli zgromadzeni w wieczerniku i Tomasz był z nimi, Pan Jezus znowu się ukazał” („Stworzenie czyli historja biblijna w obrazach” 1914 s. 71); ten sam tekst patrz też „Złoty Wiek” 01.04 1928 s. 111;

 

    „Potem ukazał się dopiero za tydzień (w niedzielę wieczór) Apostołom. Tym razem i Tomasz był z nimi w Jeruzalemie. - Ew. Jana 20:26-29” („Harfa Boża” 1921 s. 172).

 

    „Później On się okazał uczniom w Jeruzalem, gdy Tomasz był z nimi. To już było w tydzień później po Jego zmartwychwstaniu. - Jana 20:26-29” („Wyzwolenie” 1929 s. 173).

 

    That meeting was late in the day, and we are told that “eight days later his disciples were again indoors.” (John 20:26) Let us assume that the count began with Sunday so the eight days would end on the next Sunday. (ang. Strażnica 15.11 1961 s. 677).

 

    On the other hand, mention is made that on certain occasions Christ’s disciples came together on the first day of the week. (John 20:19, 26; Acts 20:7). (ang. Przebudźcie się! 22.11 1972 s. 6).

 

    „Jednakże po upływie tygodnia [Tomasz] ujrzał i usłyszał Jezusa na innym zgromadzeniu, a przekonawszy się o jego tożsamości, wyznał: ‘Pan mój’. (...) Czy [Jezus] spytał Tomasza, gdzie był w ubiegłym tygodniu?” (Strażnica Tom XCII [1971] Nr 7 s. 11).

 

    „Jana 20:26-31 (...) Na tydzień przed tym zdarzeniem z Tomaszem zmartwychwstały Jezus rozmawiał z Marią Magdaleną...” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 6 s. 11).

 

    „[Jan] Miał zaszczyt ujrzeć wskrzeszonego Jezusa jeszcze tego samego wieczoru (Jn 20:19; Łk 24:36) i w następnym tygodniu (Jn 20:26)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 877).

 

    Jak widzimy, choć Towarzystwo Strażnica w ostatnich latach unika używania słowa „niedziela”, omawiając J 20:26, ale i tak mówiąc o kwestii tygodnia potwierdza dzień o którym myślimy.

 

    Zesłanie Ducha Świętego - Dz 2:1

    „A zatem nie było przypadkowym tylko zbiegiem okoliczności, że Jezus powstał z umarłych dnia 16 Nisana roku 33 n.e. - 1 Kor. 15:20. Następnie, poczynając od 16 Nisana, liczono siedem sabatów, czyli tygodni, a pięćdziesiątego dnia składano ofiarę z pierwocin plonów pszenicy (3 Mojż. 23:15-21). Dzień ten przyjęto nazywać Pięćdziesiątnicą (po grecku: Pentekostos), i nazwa ta była w użyciu także za czasów apostołów (Dzieje 2:1, NT). Właśnie tego dnia w roku 33 n.e., kiedy przypadł on według naszej rachuby na niedzielę, to jest pierwszy dzień żydowskiego tygodnia, zdarzyło się w Jeruzalem, że duch święty wylany został na pierwszych chrześcijan, czyli naśladowców Chrystusa. - Dzieje 2:1-36” (Strażnica Nr 17, 1965 s. 10).

 

    „I właśnie dziesięć dni po wstąpieniu Jezusa do nieba nastał ten nader doniosły dzień Pięćdziesiątnicy, niedziela, 6 Siwana roku 33 naszej ery. Przed dziewiątą godziną rano wydarzył się cud. Na stu dwudziestu uczniów Jezusa, którzy czekali zebrani w sali na piętrze pewnego domu w Jeruzalem, został wylany święty duch Boży...” (Strażnica Nr 1, 1969 s. 4).

 

    „tak zresztą było w wypadku 120 uczniów bezgrzesznego Jezusa, oczekujących w Jeruzalem w niedzielę, 6 Siwana 33 roku n.e. na dalszy bieg wydarzeń” (Strażnica Rok CI [1980] Nr 20 s. 4);

 

    „Jakże ekscytujące wydarzenia rozegrały się w Jerozolimie w niedzielę rano 6 Siwan 33 roku n.e.! Tuż przed godziną dziewiątą zdarzył się cud - osoby zebrane w pewnej sali ‛zaczęły mówić różnymi językami’ (Dzieje 2:4)” (Strażnica 15.08 2008 s. 25).

    Patrz też książka pt. God’s Kingdom of a Thousand Years Has Approached 1973 s. 103, 170.

 

    Zakończenie

    Jak z powyższego widać, przynajmniej trzy niedziele po kolei mają doniosłe znaczenie w Biblii:

    Niedziela Palmowa (J 12:12);

    Niedziela Zmartwychwstania (J 20:1);

    Niedziela zbierania się chrześcijan (J 20:26) i potwierdzenia Bóstwa Jezusa (J 20:28).

    Niektórzy uczeni zaś uważają, że także ukazanie się Jezusa nad Jeziorem Tyberiadzkim (J 21:1-23) dokonało się w niedzielę. Mają to potwierdzać np. słowa „To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał” (J 21:14), nawiązujące do wcześniejszych dwóch niedziel (J 20:19, 26).

    Mało tego, to ukazanie się Jezusa, jak się okazuje, nie było trzecim, lecz czwartym opisanym przez Jana: J 20:14, 19, 26, 21:1-23. Widać więc, że Apostoł liczy „dni” ukazywań się Chrystusa (pierwsze dwa ukazania były tej samej niedzieli), a nie same objawienia, i w związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że opis z J 21:14 dzieje się w kolejną niedzielę. Liczba trzech dni niedzielnych (z palmową czterech) ma też zapewne swoje znaczenie symboliczne, dowartościowując kolejne niedziele.

    Jeśli dodamy do tego trzy kolejne epizody niedzielne (Dz 20:7, 1Kor 16:2, Ap 1:10), to będziemy mieć siedem wspomnień o niedzieli. Natomiast gdy uwzględnimy to, że 1Kor 16:2 mówi o pierwszym dniu tygodnia w liczbie mnogiej, to mamy w Biblii opisanych wiele niedziel.

    Niektórzy bibliści uważają, że także określenie „trzeciego dnia” (J 2:1) z Kany Galilejskiej może oznaczać niedzielę, tak jak wielokrotnie termin ten odnosi się do niedzieli zmartwychwstania (teksty poniżej).

    Jest to, jak w przypadku stwarzania świata (Rdz 1:5) rozpoczętego w niedzielę, jakby nowe dzieło Boże, zaczynające się tego dnia, w którym Jezus „objawił swoją chwałę” J 2:11.

    Jeden z komentarzy biblijnych podaje, że termin „trzeciego dnia” z J 2:1 może zawierać „także aluzję do zmartwychwstania Jezusa (C. H. Dodd, Interpretation), punktu kulminacyjnego Jego chwały” („Ewangelia według św. Jana. Wstęp - Przekład z oryginału - Komentarz” ks. L. Stachowiak, Poznań-Warszawa 1975 s. 145).

    Niedziela, jako dzień zmartwychwstania Chrystusa, zapowiadało kilka tekstów Starego Testamentu. Określenie „trzeciego dnia” w Biblii łączy się z podjętym przez Boga działaniem mającym wyzwolić i zbawić Jego wiernych (Rdz 22:4, 42:18, Wj 19:16, Joz 2:16, Jon 2:1, Ezd 8:15 i 32, Est 5:1, Oz 6:2). Identyczne słowa „trzeciego dnia” padają w nawiązaniu do osoby Jezusa i Jego zmartwychwstania (Mt 16:21, 17:23, 20:19, 27:63n., Mk 8:31, 9:31, 10:34, Łk 9:22, 18:33, 24:7, 21, 46, Dz 10:40, 1Kor 15:4). Przez tak częste powtarzanie przez Chrystusa formuły „trzeciego dnia”, jest jasne, że dla chrześcijan, szczególnie judeochrześcijan, niedziela stała się dniem, w którym należało upamiętniać zbawcze dzieło Boga. Szerzej o tym zagadnieniu patrz „Niedziela. Dzień Pana. Dzień Człowieka” E. Bianchi, Poznań 1998, s. 107-109.

    Towarzystwo Strażnica powinno więc nam powiedzieć, czy tylko przypadek sprawił, że tak wiele zdarzeń z pierwszego dnia tygodnia odnotowało Pismo Święte?

 

    Na koniec pragnąłbym wyrazić podziękowanie J. Romanowskiemu z Warszawy, za pomoc w weryfikacji tekstów źródłowych.

 

    Teksty pism wczesnochrześcijańskich (poza oznaczonymi bezpośrednio) cytowane według:

    „Ojcowie Apostolscy” tłum. A. Świderkówna, Warszawa 1990;

    Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem. Święty Justyn filozof i męczennik” Ks. A. Lisiecki, Poznań 1926;

    Kobierce. Klemens Aleksandryjski” tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994;

    „Klemens Aleksandryjski, Wypisy z Theodota” tłum. P. Siejkowski, Kraków 2001.

 

 

 

3.6. Aid to Bible Understanding a „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. 1)

 

    Do roku 1969 Świadkowie Jehowy nie mieli żadnego swojego słownika biblijnego. Chociaż krytykowali inne tego typu leksykony, encyklopedie czy komentarze, to jednak często korzystali z nich, choć były one wydawane przez kościoły zaliczane przez nich do Babilonu Wielkiego. Oczywiście publikacje Towarzystwa Strażnica tylko wybiórczo przytaczały czy cytują nawet dziś te różne słowniki, ograniczając się często do haseł potrzebnych tej organizacji.

    Ciekawe wspomnienie związane z korzystaniem z tego typu publikacji przywołuje Raymond Franz (1922-2010), były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy (w latach 1971-1980). Oto jego słowa:

    „Wiceprezes Towarzystwa Fred Franz uchodził za najwybitniejszego uczonego biblistę organizacji. W wielu przypadkach udawałem się z pytaniami do jego biura. Ku mojemu zaskoczeniu często odsyłał mnie do komentarzy biblijnych, mówiąc: ‘Dlaczego nie spojrzysz, co mówi Adam Clarke albo Cooke?’ Gdy zaś przedmiot dotyczył głównie hebrajskiego tekstu Pisma Świętego, mówił: ‘Co mówią komentarze Soncino?’. Nasza biblioteka w Betel zawierała całe zestawy regałów wypełnione tego typu komentarzami. Ponieważ były one produktem pracy teologów i uczonych innych wyznań, nie przywiązywałem do nich zbyt wiele wagi i - podobnie jak innym ludziom z wydziału - towarzyszyła mi niepewność, a nawet nieufność, gdy miałem z nich korzystać. Karl Klein, długoletni pracownik Działu Redakcyjnego, mówił czasem o korzystaniu z tych komentarzy; w sposób dosadny wyrażał się, że jest to ‘ssanie mleka z sutek Babilonu Wielkiego’, czyli imperium religii fałszywej - zgodnie z interpretacją, jaką Towarzystwo nadawało symbolowi ‘wielkiej nierządnicy’ z Księgi Objawienia” („Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 23).

 

    W drugiej połowie lat 60-tych XX wieku zapadła w Towarzystwie Strażnica decyzja o wydaniu swojego słownika biblijnego.

    Do tworzenia jego zaangażowany został między innymi wspomniany R. Franz, który właściwie przewodniczył komitetowi składającemu się z kilkunastu osób. Był w nim też członek Ciała Kierowniczego L. Swingle (zm. 2001) i E. Dunlap (zm. 1999), sekretarz Szkoły Gilead, którzy później dołączyli się do tej pracy (patrz jw. s. 22).

    Początkowo, bo w 1969 roku, wydano jakby pierwszą część tego angielskiego słownika, zawierającą hasła od litery A do słowa Exodus (patrz „Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000” 2003 s. 430). Później zmieniono zamiar i postanowiono opublikować te dzieło w całości, a nie w kilku tomach, i nie kontynuowano już serii wielotomowej w języku angielskim.

    Z wielkim entuzjazmem opisano to wydanie częściowe z roku 1969 w angielskiej Strażnicy z roku 1970, a w rok później po polsku (patrz Strażnica Tom XCII [1971] Nr 21 s. 3-14).

    W roku 1971 Świadkowie Jehowy wydali w końcu swój słownik w całości. Tak jak poprzedni tom, tak i teraz miał on tytuł Aid to Bible Understanding (jeden tom, 1696 stron), który nigdy nie ukazał się po polsku (wydano edycje niemiecką, francuską, włoską, holenderską, hiszpańską). W niektórych językach został on wydany w ośmiu tomach (np. po niemiecku), a po włosku aż w 47 tomikach.

    Kulisy powstawania tego podręcznika opisał szeroko wspominany R. Franz (patrz „Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 22-30, 79, 189-190, 329).

    Niewielu polskich Świadków Jehowy wie o istnieniu tego słownika, bo np. w obszernej książce pt. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” (1995) wspomniano o nim zaledwie jeden raz, wymieniając jego tytuł po polsku: „Pomoc do zrozumienia Biblii” (s. 233). Czasem jednak w krajowych publikacjach odwoływano się do niego (np. Przebudźcie się! Nr 7, 1990 s. 27; „Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” 1990 s. 138).

 

    Poniżej zamieszczamy kilka fragmentów opisujących omawiany słownik i nasze uwagi do nich.

    „Zespół pracujący nad wydaniem Pomocy do zrozumienia Biblii usilnie starał się o stosowanie rady biblijnej: ‘Upewniajcie się o wszystkim; co godne, tego mocno się trzymajcie’ (1 Tes. 5:21, NW). Dążył do odsiania pszenicy od plew w zakresie informacji zawartych w różnych podręcznikach, encyklopediach i słownikach” (Strażnica Tom XCII [1971] Nr 21 s. 7).

 

    Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica tak ‘odsiewało’ te ‘plewy’ zachowując ‘pszenicę’, że po kilkunastu latach samo odrzuciło swój słownik, zmieniając wiele jego nauk i wydając nowy podręcznik pod zmienionym tytułem.

    Oto kolejny fragment:

    „Każdy z czytelników znających język angielski powinien dążyć do osiągnięcia pełnej korzyści z tej pomocy do studiowania Biblii, traktując ją jako dar zgotowany przez Jehowę Boga” (Strażnica Tom XCII [1971] Nr 21 s. 11).

 

    Ciekawe, że słownik, który był ‘darem’ od Boga Jehowy, Towarzystwo Strażnica odrzuciło i to tak szybko, wydając nowy zmieniony podręcznik.

 

    Następny fragment ukazuje nam to, że jednak ten słownik biblijny rangą jest mniej ważny od czasopisma Strażnica (!):

    „Jakie miejsce zajmie ona [Pomoc...] wśród pozostałej naszej literatury? Główny kanał doprowadzający pouczenia biblijne nadal znajdować będziemy w czasopiśmie Strażnica” (Strażnica Tom XCII [1971] Nr 21 s. 11).

 

    Zastrzeżenie Towarzystwa Strażnica zdaje się być zrozumiałe, gdyż w Strażnicach łatwo można zmieniać wykładnie lub wprowadzać nowe choćby co dwa tygodnie, zaś słownik pozostaje z takimi naukami z jakimi go wydano na całe lata. Później dopiero można go było odrzucić.

 

    Kolejny fragment ukazuje właśnie taki mechanizm. To znaczy, że w wydawanych czasopismach łatwiej można dostosowywać nowe nauki do konkretnych potrzeb i w danym czasie:

    „Z uwagi na obiektywne ujęcie tematu Pomoc do zrozumienia Biblii częstokroć wskazuje na wypełnienie proroctw w czasach starożytnych, ale na ogół nie omawia współczesnego spełnienia proroctw, jak wiele innych naszych publikacji. Może ona ułatwić czytelnikom wyłowienie zasad wplecionych w jakieś doniesienie lub życiorys postaci biblijnej; zazwyczaj jednak pozostawia czytelnikowi swobodę w zastosowaniu tych zasad do warunków dzisiejszych. Zatem Pomoc do zrozumienia Biblii nie zastępuje żadnej z naszych dotychczasowych publikacji” (Strażnica Tom XCII [1971] Nr 21 s. 11).

 

    Widzimy z tego, że z jednej strony ponoć słownik ten ‘odsiewał plewy od pszenicy’, a z drugiej ranga jego była tak niska (niższa od Strażnicy), że w roku 1988 zastąpiono go nowym podręcznikiem, a już wcześniej zmieniono wiele nauk, które on zawierał.

 

    Ciekawe wspomnienie z okresu powstawania omawianego podręcznika przytacza wspominany powyżej R. Franz. Dotyczy ono roku 607 przed Chr. Oto jego słowa:

    „Jak już powiedziałem w jednym z poprzednich rozdziałów, badania, które musiałem przeprowadzić w związku z książką Aid to Bible Understanding (Pomoc do zrozumienia Biblii) uświadomiły mi, że przyjęta przez Towarzystwo data - 607 rok p.n.e., to jest rok zburzenia Jerozolimy przez Babilon - jest sprzeczna z całym historycznym materiałem dowodowym. Nie bacząc na dowody, wciąż ufałem tej dacie w przeświadczeniu, że ma ona biblijne poparcie. Bez roku 607 p.n.e. podstawowa data - 1914 rok - zostałaby podana w wątpliwość. Przyjąłem więc założenie, że w historycznych dowodach może tkwić jakiś błąd. Tak też argumentowałem w książce Pomoc” („Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 189-190).

 

    Oto zaś szersza relacja R. Franza na powyższy temat:

    „Jeśli chodzi o datę wyjściową - 607 rok p.n.e. - uważa się, że właśnie w tym roku nastąpiło zburzenie Jerozolimy przez babilońskiego króla Nebukadneccara. Wiedziałem, że data 607 r. p.n.e. jest datą szczególną dla naszych publikacji, ale nie uświadamiałem sobie do końca, dlaczego. Zbadanie tego jednego tematu ‘chronologia’ zajęło mi długie miesiące. Zaowocowały one najdłuższym artykułem w słowniku. Większą część tego długiego czasu spędziłem w poszukiwaniach jakiegokolwiek dowodu, jakiegokolwiek faktu w historii, który prowadziłby do daty 607 p.n.e. - tak ważnej dla naszych obliczeń wskazujących na rok 1914. Charles Ploeger, członek personelu Biura Głównego pracujący wówczas jako mój sekretarz, przeszukał biblioteki całego Nowego Jorku szukając czegokolwiek, co od strony historycznej mogłoby uzasadnić datę 607 rok p.n.e. Nie znaleźliśmy absolutnie nic, aby ją podtrzymać. Wszyscy historycy wskazywali na datę o dwadzieścia lat późniejszą (na 586/587 rok p.n.e. - przyp. tłum.). (...) Choć nie dawało mi to spokoju, pragnąłem wierzyć, na przekór wszystkim przeczącym temu dowodom, że nasza chronologia jest właściwa” (jw. s. 29).

 

    Wydawało się, że omawiany słownik będzie służył Świadkom Jehowy przez długie lata, nawet do samego Armagedonu. Taką sugestię wyrażono nawet w artykule opisującym go. Oto te słowa:

    „Toteż ‘nabywajcie mądrości; a ze wszystkim, co nabywacie, nabywajcie zrozumienia’. Kto tak uczyni, tego życie będzie pełniejsze i bogatsze. Nowa książka będzie mu w tym służyła pomocą. Nie wiemy dokładnie, ile lat jeszcze pozostało doczesnemu porządkowi rzeczy, ale jego czas wyraźnie dobiega końca. Obyśmy wszyscy mądrze wyzyskali pozostałe chwile, skupiając uwagę na pomnażaniu swego zrozumienia budującej treści Słowa Bożego!” (Strażnica Tom XCII [1971] Nr 21 s. 13-14).

 

    Z drugiej strony słownik ten wskazywał wielokrotnie na rok 1975 (lub 1974), w którym kończyło się 6000 lat od stworzenia Adama (patrz Aid to Bible Understanding 1971 s. 23, 33, 333, 387, 642, 1100). Wtedy zaś oczekiwano na szczęśliwe 1000-lecie, jak zapewniała jedna z publikacji:

    „Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa. Dlatego bez względu na dokładną datę końca tego systemu rzeczy jest rzeczą jasną, że pozostało niewiele czasu, bo do końca 6000 lat historii człowieka brakuje jeszcze około pięciu lat” (Strażnica Nr 23, 1970 s. 10).

 

    W roku 1971, gdy wydano omawiany słownik, R. Franz został powołany na członka Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy. Być może jego praca nad tym podręcznikiem przyczyniła się do tego awansu.

    Jednak w kilkanaście lat po roku 1975 Towarzystwo Strażnica opracowało nowy słownik. Miał on tytuł Insight on the Scriptures i został opublikowany w roku 1988.

    R. Franz uważa nowy słownik Świadków Jehowy za „zrewidowaną” wersję ‘starego’ i nawet wyraża zdziwienie, że nie wspomniano w nim o ‘poprzedniku’, tzn. o Aid to Bible Understanding (patrz „Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 29). Towarzystwo Strażnica jednak zmieniło jego tytuł i rozbiło materiał na dwa tomy, choć treść obu leksykonów w większości pokrywa się.

    R. Franz podkreśla jednak, że np. w artykule o chronologii „wprowadzono daleko idącą zmianę, bowiem skrócono go do 20 stron [z 27 stron], przy czym nie przyznano się do żadnych problemów dotyczących daty 607 roku p.n.e.” („Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 29).

 

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica tylko jeden raz wspomniało o obu swych słownikach biblijnych razem:

    Insight on the Scriptures includes much of what was formerly in the book Aid to Bible Understanding and a great deal more. In what respects is it different? Scores of sections have been revised and updated. There are also many new articles as well as added features in Insight on the Scriptures. (ang. Strażnica 15.03 1989 s. 10 [brak polskiego odpowiednika]).

 

    W tym krótkim fragmencie choć wspomniano o pewnych „rewizjach” i „uaktualnieniach” tekstów, to jednak nie napisano o konkretnych „zmianach” w poszczególnych hasłach. Tym bardziej nie wymieniono odrzuconych nauk przez Towarzystwo Strażnica. Wszystko to pewnie po to, by nie zrazić swoich czytelników tym, że „słownik biblijny” może ulegać tak wielu modyfikacjom i korektom. A przecież ta organizacja, która wydała oba te podręczniki, zawsze twierdziła iż uczyła tak jak Apostołowie. Ktoś mógłby tu w związku z tym zapytać: a która wykładnia była apostolska, czy ta ze starszego słownika, czy ta z nowszego?

    Być może zmiana jego tytułu, jak i to, iż nie wspomniano w nowym podręczniku o starszym, miało za zadanie odwieść głosicieli od ewentualnego porównywania tej ‘zrewidowanej’ wersji z pierwowzorem. Może też to, że były członek Ciała Kierowniczego i zarazem były Świadek Jehowy miał kiedyś duży udział w opracowaniu ‘starego’ słownika stał się powodem odsunięcia tego podręcznika w cień, łącznie z jego tytułem, który zmieniono.

 

    Cytowany powyżej angielski fragment pochodził z artykułu pt. “Insight on the Scriptures”—A New Bible Encyclopedia, który omawiał to nowe dzieło, ale niestety nie ukazał się on w Strażnicy po polsku (ang. Strażnica 15.03 1989 s. 10-11).

    O wydaniu omawianego słownika ogłoszono zaś w artykule, będącym relacją z kongresu Świadków Jehowy w Montrealu, który odbył się latem 1988 r. Oto słowa z niego:

    „Szczytowym momentem dwuczęściowego sympozjum było oddanie do użytku dwutomowego dzieła pt. Insight on the Scriptures (Wnikliwe poznawanie Pisma Świętego), liczącego ponad 2500 stron; zawarte w nim pouczające wyjaśnienia i ilustracje pogłębią nasze docenianie spraw duchowych” (Strażnica Nr 5, 1989 s. 28).

    Po jakimś czasie, gdy wydano polską edycję tego leksykonu, zmieniono pierwotny zamiar dotyczący tytułu i zamiast „poznawanie Pisma Świętego” umiejscowiono na nim napis „poznawanie Pism”.

    Później o wydaniu jego angielskiej wersji poinformowano też w znanym podręczniku Świadków Jehowy pt. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 111, 123.

 

    Po dwóch latach Towarzystwo Strażnica zaczęło wydawać Insight on the Scriptures w innych językach (np. w roku 1990 po niemiecku i włosku). Później pojawiły się kolejne wersje np. hiszpańska, portugalska, japońska i holenderska.

    Natomiast w roku 2006 organizacja ta opublikowała słownik ten w języku polskim pod tytułem „Wnikliwe poznawanie Pism” (dwa tomy po 1278 stron każdy). Ukazał się on właściwie na początku roku 2007, choć widnieje w nim napis „Wydrukowano w roku 2006”. Wcześniej jednak kilka haseł z niego opublikowano w polskich Strażnicach w latach 1993-2002 (przeważnie z datą 15 lutego).

    W roku 2007 w wewnętrznym biuletynie Świadków Jehowy opublikowano artykuł o omawianym słowniku, który jest bardzo podobny do wspomnianego z angielskiej Strażnicy z roku 1989. Nosił on tytuł Wnikliwe poznawanie Pism - nasz leksykon biblijny („Nasza Służba Królestwa” Nr 9, 2007 s. 4-6).

 

    W związku z tym, iż ten leksykon ukazał się dopiero po 18 latach od wydania oryginału angielskiego, Towarzystwo Strażnica zmuszone było do dokonania w nim przynajmniej kilku ‘korekt’ doktrynalnych. Dotyczy to nauk, które uległy zmianie w ostatnim czasie. O tym jednak powiemy poniżej, gdy będziemy porównywać oba słowniki angielskie i ten polski.

    Postaramy się tu zestawić kilka tematów ze wspomnianych podręczników, aby ukazać jakiego typu ‘korekty’ wprowadzano do nowszych ich edycji. Oto poszczególne rozdziały z tym związane, z których pierwsze pięć przedstawimy w tej części artykułu:

    Lata 4027 oraz 1974 i 1975

    Grzech Adama i stworzenie Ewy

    Pokolenie roku 1914

    7000 lat

    Zmartwychwstanie Sodomitów

    Spirytysta Greber

    Wielbienie i hołd

    Piotr w Babilonie

    Klucze Piotra

    Boże Narodzenie

    Sąd owiec i kozłów

    Ciało Kierownicze

    Jubileusz

    Wieczerza Pańska i symboliczne spożywanie Ciała i Krwi

    Transfuzja krwi

    Zastępcza służba wojskowa

Modlitwa do Jezusa

Przeszczepy narządów.

 

Lata 4027 oraz 1974 i 1975

 

    Starszy słownik uczył o stworzeniu Adama w roku 4026 lub 4027 p.n.e. W nowszym usunięto datę 4027. To samo dotyczyło roku 1974, który wyznaczał 6000 lat od stworzenia Adama w roku 4027 p.n.e.

    Pomimo iż w nowym słowniku utrzymano datę 4026, to jednak nie pojawia się w nim także rok 1975 (!), który podobnie jak rok 1974 wskazywał Świadkom Jehowy czas, gdy minęło 6000 lat od stworzenia Adama. Oto porównanie tekstów (tekst angielski z 1988 roku jest identyczny jak polski, więc go pomijamy).

 

Aid to Bible Understanding 1971

Wnikliwe poznawanie Pism 2006

There are no actual records of ancient man, his writing, agriculture, and other pursuits, extending into the past before 4026 (or 4027) B.C.E., the date of Adam's creation. According to Bible chronology, 6,000 years of man's history will end about 1974 or 1975 C.E. (s. 1100).

„Nie ma żadnych niepodważalnych dowodów działalności człowieka - ani w postaci zapisków, ani śladów dokonań w dziedzinie rolnictwa czy jakiejkolwiek innej - pochodzących sprzed r. 4026 p.n.e., kiedy został stworzony Adam” (t. 1, s. 416).

This would have the effect of increasing by one the number of years B.C.E. as shown in this publication for each date from this point all the way back to Adam's creation, thus making that date 4027 B.C.E. (s. 23).

Brak tego fragmentu (patrz t. 1, s. 28).

and thereafter covers the period from man's creation (either 4027 or 4026 B.C.E., according to the method of calculation employed) on down to the year 1657 B.C.E., when Joseph died. (s. 642).

„Następnie obejmuje okres od stworzenia człowieka do 1657 r. p.n.e., w którym umarł Józef” (t. 2, s. 615).

 

    Zmiany powyższe wprowadzono pod wpływem tego, że nic się nie wydarzyło w roku 1975, o którym wspomnieliśmy wcześniej.

 

Grzech Adama i stworzenie Ewy

 

    Starszy słownik Świadków Jehowy wskazywał na około 4026 rok, jako czas grzechu Adama i ogłoszenia kary:

    Jehovah God, at Genesis 3:15, stated his purpose prophetically in the garden of Eden in the presence of Adam and Eve and the "serpent," about 4026 B.C.E. (Aid to Bible Understanding 1971 s. 387).

 

    Ten fragment Towarzystwo Strażnica później w nowym słowniku nieznacznie zmieniło, usuwając niewygodną datę:

    „W Rodzaju 3:15 utrwalono proroczą wypowiedź Jehowy Boga, który w ogrodzie Eden ogłosił swe zamierzenie w obecności Adama, Ewy i ‘węża’.” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 525).

 

    Datę tą usunięto, gdyż za bardzo wskazywała ona, że po 6000 lat od grzechu powinna nastąpić zmiana w świecie i nastać miało 1000-lecie, jak oczekiwano do roku 1975. Dziś Towarzystwo Strażnica nie wyznacza daty grzechu Adama.

 

    Inną sprawą związaną z Adamem jest czas stworzenia Ewy. Przed rokiem 1975 wskazywano, że ona została stworzona w tym samym roku co pierwszy człowiek. Później, po tym jak nic nie wydarzyło się w oczekiwanym roku, stwierdzono, że nie wiadomo kiedy Bóg stworzył Ewę.

    Otóż starszy słownik biblijny w jednym miejscu podaje, że Adam miał 130 lat, gdy narodził mu się syn Set, a w drugim wskazuje, iż Ewa miała 130 lat, gdy urodziła tego syna (patrz Aid to Bible Understanding 1971 s. 333, 538). To ukazuje jeden czas stworzenia tej pary. Oczywiście w nowym słowniku Towarzystwo Strażnica zmieniło już ten fragment dotyczący Ewy (patrz „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 616).

    Oto teksty dotyczące tego zagadnienia:

    Interestingly, Eve is the first one reported using God’s name, indicating that the name Jehovah was known to the very first humans. Later she gave birth to Abel as well at to other sons and daughters. At the age of 130 another son was born to her. (Aid to Bible Understanding 1971 s. 538; por. s. 333 - From Adam’s creation to the birth of Seth 130 years);

 

    „Ewa jest pierwszą osobą opisaną w Biblii, która użyła imienia Bożego, co świadczy o tym, że imię Jehowa było znane już pierwszym ludziom. Później urodziła Abla, jak również synów i córki. Gdy Adam miał 130 lat, Ewa urodziła syna, którego nazwała Set...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 616).

 

    Widzimy, że w pierwszym fragmencie nie ma ani słowa o Adamie, a mówi się tylko o Ewie, zaś w drugim cytacie już wstawiono Adama, zamiast Ewy.

 

Pokolenie roku 1914

 

    Towarzystwo Strażnica w wydanych swych słownikach dokonywało ‘korekt’ także w kwestii ‘pokolenia’. Sami oceńmy różnice w poszczególnych publikacjach, ale zaznaczmy, że w polskim tomie, wydanym już po odrzuceniu nauki o „pokoleniu roku 1914” (listopad 1995 r.), usunięto nawet w przynajmniej jednym istotnym miejscu słowo „pokolenie”.

 

Aid to Bible Understanding 1971

Insight on the Scriptures 1988

Wnikliwe poznawanie Pism 2006

In this instance, however, Jesus was not speaking only of the things that would befall natural Israel. He was answering a question as to what „sign” would mark his „presence” and „the conclusion of the system of things.” Therefore, he outlined things that would befall the Jewish nation during the execution of Jehovah’s judgment upon Jerusalem at the hands of the Roman general Titus. (Dan. 9:26) But his words also were evidently to have a later and larger fulfillment upon the system of things that would be in existence during his second presence, when he would come „in his glory” (Matt. 25:31-33; Rev. 1:7) In both instances Jesus was using the word „generation” in a literal sense, not in a symbolic or figurative sense, for the events Jesus described in the context were literal. - Matt. chap. 24.

 The people of this twentieth-century generation living since 1914 have experienced these many terrifying events concurrently and in concentrated measure - international wars, great earthquakes, terrible pestilences, widespread famine, persecution of Christians, and other conditions that Jesus outlined in Matthew chapter 24, Mark chapter 13, and Luke chapter 21. (s. 642);

In this instance, Jesus was answering a question regarding the desolation of Jerusalem and its temple as well as regarding the sign of his presence and of the conclusion of the system of things. Before his reference to “this generation,” however, he had focused his remarks specifically on his “coming on the clouds of heaven with power and great glory” and the nearness of the Kingdom of God. Immediately afterward, he continued with references to his “presence.” (Mt 24:30, 37, 39; Lu 21:27, 31) Jesus was using the word “generation” with reference to humans whose lives would in some way be associated with the foretold events. - Mt 24.

 The people of this 20th-century generation living since 1914 have experienced these many terrifying events concurrently and in concentrated measure - international wars, great earthquakes, terrible pestilences, widespread famine, persecution of Christians, and other conditions that Jesus outlined in Matthew chapter 24, Mark chapter 13, and Luke chapter 21. (t. I, s. 918);

„Odpowiadał właśnie na pytania dotyczące zburzenia Jerozolimy i tamtejszej świątyni, jak również znaku jego obecności oraz zakończenia systemu rzeczy. Słowa ‘to pokolenie’ musiały się więc odnosić do ludzi żyjących w okresie poprzedzającym r. 70. Jednakże Jezus używał terminu ‘pokolenie’ także w odniesieniu do ludzi, których życie miało się wiązać z wydarzeniami zapowiedzianymi na czas jego obecności (Mt 24).

 Ludzie żyjący w okresie od r. 1914 są świadkami wielu przerażających nieszczęść występujących w tym samym czasie i w ogromnym nasileniu; są to wojny na skalę międzynarodową, wielkie trzęsienia ziemi, straszliwe zarazy, dotkliwe klęski głodu, prześladowanie chrześcijan oraz inne wydarzenia przepowiedziane przez Jezusa, a zapisane w 24 rozdz. Mateusza, 13 rozdz. Marka i 21 rozdz. Łukasza” (t. II, s. 404).

Jesus, when foretelling Jerusalem’s destruction and “the conclusion of the system of things,” showed that pestilence would be a notable feature among the generation within whose life-span the “great tribulation” would come. (Matt. 24:3, 21; Luke 21:10, 11, 31, 32) (s. 1296).

Jesus, when foretelling Jerusalem’s destruction and “the conclusion of the system of things,” showed that pestilence would be a notable feature among the generation within whose lifetime the “great tribulation” would come. (Mt 24:3, 21; Lu 21:10, 11, 31, 32) (t. II, s. 617).

„Zapowiadając zniszczenie Jerozolimy oraz ‘zakończenie systemu rzeczy’, Jezus wskazał, że w dniach poprzedzających ‘wielki ucisk’ ludzi utrapią m.in. zarazy (Mt 24:3, 21; Łk 21:10, 11, 31, 32)” (t. II, s. 1130).

 

7000 lat

 

    Towarzystwo Strażnica aż do roku 1987 nauczało, że każdy dzień stworzenia Bożego to okres 7000 lat (patrz Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 3 s. 27).

    Otóż starszy leksykon wspomina o 7000 lat aż 3 razy (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1427, hasło Sabbath Day). Natomiast nowszy słownik już pomija ten okres (patrz Insight on the Scriptures 1988 t. 2, s. 833, hasło Sabbath Day; por. polska edycja „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 658, hasło Sabat).

    Czas wydania angielskiego słownika, tzn. 1988 rok, jest znamienny, wobec faktu, że okres 7000 lat w innych publikacjach występował ostatni raz rok wcześniej tzn. w 1987 roku.

    Oto słowa ze starszego leksykonu, których brak w nowszym:

    Therefore, Paul continues, a sabbath (which in his day had been in existence over 4,000 years and now, at this point in the twentieth century, nearly 6,000 years) remains ‘for the people of God’ (Heb. 4:9) who are obedient and exercise faith in Christ (...) Following the sabbatical pattern of sanctifying the seven part would make the last 1,000 years of God’s 7,000-year rest a grand sabbath day or a sabbath within the 7,000-year sabbath (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1427, hasło Sabbath Day).

 

    Odrzucenie nauki o 7000 lat również wiązało się z rokiem 1975 i jego oczekiwaniami, które się nie spełniły. Po 6000 lat od stworzenia Adama (w 1975 r.) oczekiwano na 1000 lecie, które to miało dopełnić do 7000 lat dzień odpoczynku Boga tzn. siódmy dzień.

 

Zmartwychwstanie Sodomitów

 

    W czerwcu 1988 roku Towarzystwo Strażnica po raz kolejny zmieniło naukę o zmartwychwstaniu Sodomitów stwierdzając, iż nie będą oni wskrzeszeni (patrz ang. Strażnica 01.06 1988 s. 30-31; pol. Strażnica 01.09 1989 s. 30-31). Wcześniej jednak nauczano, że oni zmartwychwstaną i taką wykładnię znajdziemy w obu angielskich słownikach Świadków Jehowy. Dopiero polski leksykon wydany w 2006 roku zawiera zmianę nauki Towarzystwa Strażnica. Oto porównanie starej i nowej wykładni z dwóch odpowiadających sobie słowników.

 

Insight on the Scriptures 1988

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

Jude mentions that “Sodom and Gomorrah . . . are placed before us as a warning example by undergoing the judicial punishment of everlasting fire.” This would not conflict with Jesus’ statement about a Jewish city that would reject the good news: “It will be more endurable for the land of Sodom and Gomorrah on Judgment Day than for that city.” Sodom and Gomorrah were everlastingly destroyed as cities, but this would not preclude a resurrection for people of those cities. - Jude 7; Mt 10:15; compare Lu 11:32; 2Pe 2:6. (t. 2, s. 985).

„Jezus tak oto powiedział o mieście żydowskim, które odrzuciłoby dobrą nowinę: ‘W Dniu Sądu znośniej będzie ziemi Sodomy i Gomory niż owemu miastu’ (Mt 10:15; 11:23, 24). Z Judy 7 dowiadujemy się jednak, że Sodoma i Gomora ‘stanowią dany nam ostrzegawczy przykład przez to, że ponoszą sądową karę ognia wiecznego’. A zatem Jezus najwyraźniej posłużył się hiperbolą, chcąc podkreślić, jak nieprawdopodobne jest to, by mieszkańcy niektórych miast żydowskich z I w. n.e. okazali skruchę, i to nawet w Dniu Sądu” (t. 2, s. 768).

Jesus himself said that the people of Tyre, Sidon, and Sodom would be on hand for Judgment Day, some of the pagans being more likely to repent than many to whom Jesus himself preached in Bethsaida, Chorazin, and Capernaum. - Mt 11:20-24; Lu 10:13-15. (t. 2, s. 791).

„Jezus dał do zrozumienia, że w Dniu Sądu będą obecni także przynajmniej niektórzy mieszkańcy Betsaidy, Chorazynu i Kafarnaum. Otrzymają sposobność okazania skruchy, chociaż ze względu na ich dawniejszą postawę może im to nastręczać trudności (Mt 11:20-24; Łk 10:13-15)” (t. 2, s. 1171).

The apostle Peter said that by reducing Sodom and Gomorrah to ashes, God condemned them, “setting a pattern for ungodly persons of things to come.” (2Pe 2:6) This mention by Peter and references by Jesus Christ and Jude prove that Jesus and his disciples acknowledged that these cities of the District had actually existed and that they accepted the Biblical account of them as true. Though the cities underwent “the judicial punishment of everlasting fire” (Jude 7), Jesus indicated that people of Sodom and Gomorrah would experience a resurrection to stand for judgment. He contrasted them with a city that rejected his disciples in their preaching of the Kingdom good news, saying: “It will be more endurable for the land of Sodom and Gomorrah on Judgment Day than for that city.” - Mt 10:7, 14, 15. (t. 1, s. 985).

„W I w. n.e. Jezus nawiązał do rażąco zdeprawowanej Sodomy i Gomory, gdy potępił niektóre miasta żydowskie. Zganił w ten sposób zatwardziałość Kafarnaum, w którym przecież osobiście dokonał wielu potężnych dzieł. A o mieście, które by odrzuciło jego uczniów i nie okazało wiary pomimo ich niezwykłych czynów świadczących o Bożym poparciu, Jezus powiedział: ‘W Dniu Sądu znośniej będzie ziemi Sodomy i Gomory niż owemu miastu’ (Mt 10:5-15; 11:23, 24). Ponieważ Sodoma i Gomora oraz okoliczne miasta zostały ukarane ‘ogniem wieczystym’, symbolizującym wiekuistą zagładę, Jezus najwyraźniej posłużył się tu hiperbolą w celu unaocznienia, jak nieprawdopodobne było to, że tacy wyzuci z wiary Żydzi się poprawią, nawet gdyby żyli podczas Dnia Sądu (Judy 7)” (t. 1, s. 714).

Resurrection Affords Opportunity. By contrast, the people of Sodom and Gomorrah as well as those of Canaanite Tyre and Sidon are spoken of by Jesus as finding “Judgment Day” more endurable than would the people of certain Jewish cities. (Mt 10:14, 15; 11:20-24). (t. 2, s. 775).

Skrucha po zmartwychwstaniu. Jednakże Jezus oznajmił w pierwszym stuleciu pewnym miastom żydowskim, że czeka je w przyszłości dzień sądu (Mt 10:14, 15; 11:20-24)” (t. 2, s. 736).

When using the expression “Judgment Day,” Jesus brought into the picture a resurrection of the dead. He mentioned that a city might reject the apostles and their message, and said: “It will be more endurable for the land of Sodom and Gomorrah on Judgment Day than for that city.” (Mt 10:15) This projected the matter into the future and naturally suggested that the people of Sodom and Gomorrah would then be alive by means of resurrection. (Compare Mt 11:21-24; Lu 10:13-15.) (t. 2, s. 136).

„Jezus posłużył się wyrażeniem ‘Dzień Sądu’ w kontekście wskrzeszenia umarłych. Wspomniał, że jakieś miasto może odrzucić apostołów oraz ich orędzie, po czym dodał: ‘W Dniu Sądu znośniej będzie ziemi Sodomy i Gomory niż owemu miastu’ (Mt 10:15). Chociaż najwyraźniej posłużył się tutaj hiperbolą (gdyż Sodomę i Gomorę spotkała wiecznotrwała zagłada), to z jego wypowiedzi wynika, że przynajmniej niektórzy mieszkańcy ówczesnych miast żydowskich staną w przyszłości przed sądem (por. Mt 11:22-24; Łk 10:13-15; Judy 7)” (t. 1, s. 524-525).

Brak tekstu, który wstawiono w polskim słowniku (patrz obok).

„‘(...)’ (Judy 7). Kara ta rzecz jasna nie dotyczy wyłącznie murów, lecz także mieszkańców owych miast, bo to właśnie oni popełnili rażące grzechy, które sprowadziły na nich unicestwienie” (t. 2, s. 1122).

 

    Prawie identyczne słowa o wskrzeszaniu Sodomitów, jak w Insight on the Scriptures, znajdziemy we wspomnianym wcześniejszym słowniku. Oto one, w takiej samej kolejności jak cytowane powyżej:

    „Jude mentions that “Sodom and Gomorrah . . . are placed before us as a warning example by undergoing the judicial punishment of everlasting fire.” This would not conflict with Jesus’ statement about a Jewish city that should reject the good news: “It will be more endurable for the land of Sodom and Gomorrah on Judgment Day than for that city.” Sodom and Gomorrah were everlastingly destroyed as cities, but this would not preclude a resurrection for people of those cities. - Jude 7; Matt. 10:15; compare Luke 11:32; 2 Peter 2:6” (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1519);

 

    „Jesus himself said that the people of Tyre, Sidon, and Sodom would be on hand for Judgment Day, some of the pagans being more likely to repent than many to whom Jesus himself preached in Bethsaida, Chorazin, and Capernaum. - Matt. 11:20-24; Luke 10:13-15” (jw. s. 1399);

 

    „The apostle Peter said that by reducing Sodom and Gomorrah to ashes, God condemned them, “setting a pattern for ungodly persons of things to come.” (2 Pet. 2:6) This mention by Peter and references by Jesus Christ and Jude prove that Jesus and his disciples acknowledged these cities of the District as actually having existed, and that they accepted the Biblical account of them as true. Though the cities underwent “the judicial punishment of everlasting fire” (Jude 7), Jesus indicated that people of Sodom and Gomorrah would experience a resurrection to stand for judgment. He contrasted them with a city that rejected his disciples in their preaching of the Kingdom good news, saying: “It will be more endurable for the land of Sodom and Gomorrah on Judgment Day than for that city.” - Mat. 10:7, 14, 15” (jw. s. 676);

 

    Resurrection To Opportunity For Repentance And Conversion. By contrast, the people of Sodom, Gomorrah and those of Canaanite Tyre and Sidon are spoken of by Jesus as finding “Judgment Day” more endurable than would the people of certain Jewish cities. (Matt. 10:14, 15; 11:20-24) (jw. s. 1389);

 

    When using the expression Judgment Day, Jesus brought into the picture a resurrection of the dead. He mentioned that a city might reject the apostles and their message, and said: “It will be more endurable for the land of Sodom and Gomorrah on Judgment Day than for that city.” (Matt. 10:15) This projected the matter into the future and naturally suggested that the people of Sodom and Gomorrah would then be alive by means of resurrection. (Compare Matthew 11:21-24; Luke 10:13-15.) (jw. s. 982).

 

    Można w tych tekstach zauważyć, że albo usuwano w edycji polskiej sprawę mieszkańców Sodomy, albo zmieniano treść, aby nie okazało się iż oni mogą zmartwychwstać. Ewentualnie nawet dostawiono fragment, który definitywnie rozstrzygał sprawę.

    Widzimy z powyższego, że Towarzystwo Strażnica zmieniało swoją wykładnię o Sodomitach nie tylko w czasopismach i książkach, ale również i w słownikach biblijnych, które powinny zawierać, jak się wydaje, przemyślane wcześniej wnioski, skoro miały posiadać wykładnię na wiele lat, a może nawet aż do Armagedonu.

 

    W drugiej części będziemy kontynuować zagadnienia, które wymieniliśmy we wstępnym fragmencie tego artykułu.

 

 

 

3.7. Aid to Bible Understanding a „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. 2)

 

    W pierwszej części tego artykułu opisaliśmy historię powstawania leksykonów biblijnych Towarzystwa Strażnica. Omówiliśmy też pięć tematów, które one uwzględniają. Oto one:

 

    Lata 4027 oraz 1974 i 1975

    Grzech Adama i stworzenie Ewy

    Pokolenie roku 1914

    7000 lat

    Zmartwychwstanie Sodomitów.

 

    W tej części artykułu omówimy pozostałe zagadnienia, które nas zainteresowały. Oto spis tematów:

 

    Spirytysta Greber

    Wielbienie i hołd

    Piotr w Babilonie

    Klucze Piotra

    Boże Narodzenie

    Sąd owiec i kozłów

    Ciało Kierownicze

    Jubileusz

    Wieczerza Pańska i symboliczne spożywanie Ciała i Krwi

    Transfuzja krwi

    Zastępcza służba wojskowa.

    Modlitwa do Jezusa

Przeszczepy narządów

 

Spirytysta Greber

 

    Towarzystwo Strażnica przez wiele lat, począwszy od połowy lat 50-tych XX wieku, potwierdzało swoje tłumaczenie Biblii tekstami z Nowego Testamentu wydanego przez spirytystę Johannesa Grebera (patrz ang. Strażnica 1 X 1955 s. 603; „Co Pismo Święte mówi o ‘życiu pozagrobowym’?” 1958 [ed. ang. 1955], s. 78-79, par. 137; Strażnica Nr 8, 1961 s. 3 por. s. 15-16 [ang. 15 II 1956 s. 110-111]; „Słowo - kogo miał na myśli apostoł Jan?” 1965 [ang. 1962] s. 5; Make Sure of All Things; Hold Fast to What Is Fine 1965 s. 489; Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 21 s. 24; Strażnica Rok C [1979] Nr 4 s. 24).

    Nic w tym więc dziwnego, że i dzieło Aid to Bible Understanding na poparcie swej wersji wersetów Mt 27:52-53 i J 1:1 odwoływało się do przekładu Nowego Testamentu wspomnianego spirytysty J. Grebera (s. 1134, 1669), oczywiście nie wymieniając jego profesji.

    W nowym słowniku pominięto powoływanie się na tę osobę, bo już odrzucono ją wcześniej w jednej z publikacji:

    „Uznano za niestosowne, by ‘Strażnica’ korzystała z przekładu, który ma tak ścisłe powiązania ze spirytyzmem (Powt. Pr. 18:10-12). (...) dlatego nie ma potrzeby, by powoływać się w tej sprawie na tłumaczenie Grebera” (Strażnica Rok CIV [1983] Nr 22 s. 24).

 

    Szczególnie jednak słowa „Słowo był bogiem” (J 1:1), według Biblii Świadków Jehowy, są nadal akcentowane przez nich i ciągle to łączy ich z przekładem Grebera. Bo przecież odrzucając jego osobę, nie porzuciło Towarzystwo Strażnica swego i jego poglądu, że Jezus jest tylko „bogiem”.

    Dla porównania podajemy zdania dotyczące J 1:1 z obu słowników. Słowa zawarte w pierwszym, a usunięte w drugim, pogrubiliśmy:

    (...) compare 2 Peter 1:4, where ‘divine nature’ is promised to Christ’s joint heirs.

    A translation by a former Roman Catholic priest, Johannes Greber (1937 ed.) renders the second appearance of the word ‘god’ in the sentence as ‘a god.’ And The Four Gospels - A New Translation, by Professor Charles Cutler Torrey (second ed., 1947) says:... (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1669).

 

    „(...) por. 2Pt 1:4, gdzie ‘Boską naturę’ obiecano współdziedzicom Chrystusa).

    Profesor C. C. Torrey w The Four Gospels - A New Translation (wyd. 2, 1947) napisał:...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. II, s. 759).

 

    Oto zaś fragmenty dotyczące Mt 27:52-53 (w nowszym słowniku usunięto fragment z cytatem z dzieła spirytysty Grebera):

    in 1962, when two hundred corpses in the cemetery were thrown out of their tombs by a violent earth tremor. - El Tiempo, Bogota, Colombia, July 31, 1962 .

    The translation by Johannes Greber (1937) of these verses reads as follows : "Tombs were laid open, and many bodies of those buried were tossed upright. In this posture they projected from the graves and were seen by many who passed by the place on their way back to the city." (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1134);

 

    „a w r. 1962 w kolumbijskim mieście Sonson, gdzie na cmentarzu nagle trzęsienie ziemi wyrzuciło z grobów 200 zwłok (El Tiempo, 31 lipca 1962, Bogota, Kolumbia)” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 756).

 

Wielbienie i hołd

 

    Starszy słownik zawierał zdanie, którego brak i w angielskiej (1988) i polskiej (2006) edycji Insight on the Scriptures (patrz „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 826):

    If the rendering ‘worship’ is preferred, then it must be understood that such ‘worship’ is only of a relative kind (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1242, hasło Obeisance).

    Zdanie to można przetłumaczyć następująco:

    „Gdyby przyjąć tłumaczenie ‘wielbić’ [lub ‘czcić’], wtedy musi być rozumiane, że takie ‘wielbienie’ [lub ‘cześć’] jest tylko względne”.

    Widać więc, że starszy słownik biblijny Towarzystwa Strażnica dopuszczał ‘względne wielbienie’ Jezusa, a nowszy już tego nie uwzględnił.

    Dlaczego miało to miejsce? Otóż dlatego, że jeszcze wydany w 1969 i 1970 roku angielski przekład Biblii zawierał w Hbr 1:6 słowo worship (czcić, wielbić), które w kolejnych jej edycjach zmieniono na obeisance (składać hołd).

    Oto jak to wyglądało przed zmianą:

    But when he again brings his First-born into the inhabited earth, he says: ‘And let all God’s angels worship him’ Hbr 1:6 (patrz np. The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1969);

 

    „A gdy znowu wprowadzi swego Pierworodnego na zamieszkałą ziemię, powie: ‘I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży’ (NW)” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 17 s. 22 [ang. 15.11.1970 s. 702]).

 

    A oto ten sam tekst po zmianie:

    But when he again brings his Firstborn into the inhabited earth, he says: ‘And let all God’s angels do obeisance to him’. Hbr 1:6 (patrz np. The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures 1985);

 

    „I niech mu złożą hołd wszyscy aniołowie Boży” („Chrześcijańskie Pisma Greckie w przekładzie Nowego Świata” 1994 [Hbr 1:6]).

 

    Widać z tego, że usunięcie cytowanego tekstu z nowych słowników było spowodowane likwidacją jakiejkolwiek czci dla Jezusa. Pozostawiono dla Syna Bożego tylko rodzaj hołdu, który składa się też ziemskim królom.

 

Piotr w Babilonie

 

    Towarzystwo Strażnica już za czasów prezesa J. Rutherforda (zm. 1942) zanegowało pobyt Piotra w Rzymie, który zwano Babilonem (1P 5:13), a nauczało iż przebywał on w literalnym mieście Babilon. W tym celu komponowało różne argumenty by uzasadniać swoją naukę. Oto zestawienie, jak ta organizacja dodawała sobie dowodów na to, że Piotr nauczał w Babilonie, mając tam wielu Żydów pod ręką. Jak zauważymy nie jest to argumentacja z Biblii, a jednak ją dostosowywano do swych potrzeb.

 

Aid to Bible Understanding 1971

Insight on the Scriptures 1988

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

Na s. 1298, gdzie występuje omówienie obecności Piotra w Babilonie, brak fragmentu cytowanego obok.

„There was a large Jewish population in Babylon. The Encyclopaedia Judaica (Jerusalem, 1971, Vol. 15, col. 755), when discussing production of the Babylonian Talmud, refers to Judaism’s “great academies of Babylon” during the Common Era” (t. II, s. 621).

„W starożytnym Babilonie i okolicach mieszkało sporo Żydów. Omawiając powstanie Talmudu Babilońskiego, dzieło Encyclopaedia Judaica (Jerozolima 1971, t. 15, szp. 755) wspomina o judaistycznych ‘wielkich akademiach Babilonu’, działających tam już w naszej erze” (t. II, s. 377).

 

    Widzimy, że ‘stary’ biblijny słownik Świadków Jehowy nie zawierał tego fragmentu. Angielska wersja „Wnikliwe poznawanie Pism” mówiła o Żydach w Babilonie. Natomiast polska edycja, gdy pewnie zauważono, że w Babilonie prawie nie było Żydów, albo ich brakowało dla Piotra, dołożyła jeszcze okolice tego miasta.

 

Klucze Piotra

 

    Stary słownik angielski różni się tym od nowego, że uczył on o dwóch kluczach Piotra, a w nowym ‘rozmnożono’ je do trzech.

    W tabeli przedstawimy jak w nowym leksykonie Świadków Jehowy dokonano korekty dotyczącej ilości kluczy Piotra. Do 1979 roku wykładnia Towarzystwa Strażnica mówiła o dwóch, a w tym właśnie roku wprowadziło ono trzeci klucz. Wspomina tę zmianę np. Strażnica Nr 10, 1995 s. 24, która odwołuje się do Strażnicy Rok CI [1980] Nr 14 s. 1-14.

    Oto porównanie tych samych tekstów z biblijnych słowników Towarzystwa Strażnica. Zacytujemy tu fragmenty z haseł ‘Piotr’ i ‘Klucz’.

 

Aid to Bible Understanding 1971

Insight on the Scriptures 1988

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006

Hasło ‘PETER’

„Again, on Pentecost, under guidance of holy spirit Peter acted as spokesman for the apostles and made use of the first of thekeys” given him by Jesus, thereby opening up the way for Jews to become members of the kingdom” (s. 1297);

Hasło ‘PETER’.

„Again, on Pentecost, under guidance of holy spirit Peter acted as spokesman for the apostles and made use of the first of thekeys” given him by Jesus, thereby opening up the way for Jews to become members of the Kingdom” (t. II, s. 620);

Hasło ‘PIOTR’.

„Z kolei w dniu Pięćdziesiątnicy pod kierownictwem ducha świętego wystąpił jako rzecznik apostołów i posługując się pierwszym kluczem z ‘kluczy’ powierzonych mu przez Jezusa, otworzył Żydom drogę do wejścia w skład Królestwa” (t. II, s. 375);

„when Philip (the evangelizer) had aided and baptized a number of believers in Samaria, Peter and John traveled there to enable these believers to receive the holy spirit. Then the two apostles “went declaring the good news” to many Samaritan villages on their return to Jerusalem (Ac 8:5-25)” (s. 1298);

„when Philip (the evangelizer) had aided and baptized a number of believers in Samaria, Peter and John traveled there to enable these believers to receive the holy spirit. There Peter used the secondkey of the kingdom.’ Then on their return to Jerusalem, the two apostles “went declaring the good news” to many Samaritan villages. (Ac 8:5-25)” (t. II, s. 620);

„Filip pozyskał i ochrzcił grono wierzących z Samarii, a wtedy Piotr i Jan udali się tam, żeby umożliwić im otrzymanie ducha świętego. Piotr użył wtedy drugiego zkluczy królestwa’” (t. II, s. 375);

„From Joppa, Peter was guided to use the secondkey of the kingdom,’ traveling to Caesarea to preach to Cornelius and his relatives and friends, resulting in their becoming the first uncircumcised Gentile believers to receive the holy spirit as Kingdom heirs” (s. 1298).

„From Joppa, Peter was guided to use the thirdkey of the kingdom,’ traveling to Caesarea to preach to Cornelius and his relatives and friends, resulting in their becoming the first uncircumcised Gentile believers to receive the holy spirit as Kingdom heirs” (t. II, s. 620).

„Z Joppy został skierowany do Cezarei, gdzie użył trzeciegoklucza królestwa’, głosząc poganinowi Korneliuszowi oraz jego krewnym i przyjaciołom, którzy dzięki temu stali się pierwszymi nieobrzezanymi uczniami Chrystusa i otrzymali ducha świętego jako dziedzice Królestwa” (t. II, s. 375);

 

 

 

Hasło ‘KEY’.

„Peter clearly did use divinely provided knowledge to help persons to ‘enter into the kingdom,’ notably on two occasions. One was on the day of Pentecost 33 C.E., (...) about 3,000 Jews (and Jewish converts) took the step that led to their becoming prospective members...” (s. 990);

Hasło ‘KEY’.

„Peter clearly did use divinely provided knowledge to help persons to ‘enter into the kingdom,’ notably on three occasions. One was on the day of Pentecost 33 C.E., (...) about 3,000 Jews (and Jewish converts) took the step that led to their becoming prospective members...” (t. II, s. 148);

Hasło ‘KLUCZ’.

„Piotr korzystał z otrzymanej od Boga wiedzy, by pomagać innym ‘wejść do Królestwa’ W szczególny sposób uczynił to przy trzech okazjach. W dniu Pięćdziesiątnicy (...) 3000 Żydów i prozelitów usłuchało zachęty Piotra...” (t. I, s. 1103);

Brak tego fragmentu dotyczącego Samarytan;

„On another occasion Peter and John were sent to the Samaritans, who had not received the holy spirit even though they had been baptized. However, the two apostles “prayed for them” and “went laying their hands upon them,” and they received holy spirit. - Ac 8:14-17” (t. II, s. 148);

„Jakiś czas później Piotra i Jana posłano do Samarytan, którzy zostali ochrzczeni, ale jeszcze nie otrzymali ducha świętego. Kiedy jednak ci dwaj apostołowie ‘modlili się za nich’ i ‘wkładali na nich ręce’, również owi Samarytanie otrzymali ducha świętego (Dz 8:14-17)” (t. I, s. 1103);

„The second occasion of Peter’s being used in a special way to introduce persons into privileges as Kingdom heirs was when he was sent to the home of the Gentile Cornelius, an Italian centurion” (s. 990).

„The third occasion of Peter’s being used in a special way to introduce persons into privileges as Kingdom heirs was when he was sent to the home of the Gentile Cornelius, an Italian centurion” (t. II, s. 148).

Trzecia sytuacja, w której Piotr w szczególny sposób pomógł innym wejść do grona dziedziców Królestwa, miała związek z posłaniem go do domu poganina Korneliusza, italskiego setnika” (t. I, s. 1103).

 

    Powyżej widzimy, że przed 1979 rokiem Samarytanie byli łączeni z Żydami i obejmował ich pierwszy klucz, a pogan drugi. Później Samarytanom przydzielono osobny tzn. drugi klucz, poganom trzeci, a Żydom zaś pierwszy. To dotyczy hasła słownikowego ‘Piotr’. Natomiast w haśle ‘Klucz’, w starszym słowniku, pominięto nawet Samarytan.

 

Boże Narodzenie

 

    Ponieważ starszy słownik Towarzystwa Strażnica miał w tym samym miejscu inne słowa o Bożym Narodzeniu niż nowy słownik, postarajmy się je tu porównać i wyciągnąć jakieś wnioski. W środkowej rubryce przedstawiamy polski tekst ze Strażnicy, odpowiadający słowom ze starszego słownika. Nowszy tekst angielski jest identyczny jak polski, więc go tu pomijamy.

 

Aid to Bible Understanding 1971 s. 921-922

Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 21 s. 20-22

„Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. I, s. 979

„As most encyclopedic works show, it stems from a pagan holiday. Thus, The Encyclopedia Americana (1956 ed., Vol. 6, p. 622) says of the ‘Christmas’ date and customs: ‘The celebration was not observed in the first centuries of the Christian church ... a feast was established in memory [of Jesus’ birth] in the 4th century. In the 5th century the Western church ordered the feast to be celebrated on the day of the Mithraic rites of the birth of the sun and at the close of the Saturnalia [resulting in the December 25 date] ... Most of the customs now associated with Christmas ... were pre-Christian and non-Christan customs taken up by the Christian church. Saturnalia, a Roman feast celebrated in mid-December, provided the model for many of the merry-making customs of Christmas’.”.

„W pierwszych stuleciach Kościół chrześcijański nie obchodził tego święta (...). Ponieważ nie znano dnia narodzin Chrystusa, w V wieku Kościół Zachodni nakazał świętować je pod koniec Saturnalii, w dniu, kiedy w kulcie Mitry obchodzono narodziny słońca (...) Większość zwyczajów związanych teraz z Bożym narodzeniem początkowo nie wchodziła w skład tego święta, ale raczej należała do przedchrześcijańskich i niechrześcijańskich obrzędów, które akceptował Kościół chrześcijański. Rzymskie święto Saturnalii, obchodzone w połowie grudnia, wywarło wpływ na ukształtowanie się licznych wesołych praktyk towarzyszących Bożemu Narodzeniu (...) - The Encyclopedia Americana, wydanie z roku 1959, tom 6, strona 622”.

„Jak wskazują liczne encyklopedie, w terminie tym przypadało święto pogańskie. Jezuita Urbanus Holzmeister tak napisał o genezie świętowania 25 grudnia:

‘Dzisiaj powszechnie się przyznaje, że obchodzimy 25 grudnia dlatego, iż w tym dniu mieli swoje święto poganie. Już Petavius [francuski teolog jezuicki, 1583-1652] słusznie zauważył, że 25 grudnia obchodzono ›narodziny słońca niezwyciężonego‹. Świadectwa o tym święcie: a) Kalendarz Dionizego Filokala, opracowany w roku 354 [n.e.] i zawierający uwagę: ›25 grudnia N(arodziny) niezwyciężonego (Słońca)‹; b) kalendarz astrologa Antiocha (opracowany ok. r. 200 [n.e.]): ›Miesiąc grudzień (...) 25 (...) Narodziny Słońca; zaczyna przybywać dnia‹; c) cesarz Julian [Apostata, 361-363 n.e.] ustanowił igrzyska, które obchodzono pod koniec roku ku czci słońca, nazywanego ›słońcem niezwyciężonym‹’ (Chronologia vitae Christi, Pontificium Institutum Biblicum, Rzym 1933, s. 46)”.

 

    Co powiemy o tych zmienionych fragmentach w poszczególnych słownikach Świadków Jehowy? Otóż starsza publikacja akcentowała bardziej wpływ Saturnaliów na Boże Narodzenie, a nowsza „narodzin niezwyciężonego słońca” identyfikowanego z Mitrą. W pierwszej krytykowano zwyczaje świąteczne, a w drugiej samą datę. Starszy słownik cytował źródło świeckie, nowszy zaś jezuickie.

    Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica nie może się zdecydować, który bóg pogański miał większy wpływ na Boże Narodzenie, Mitra czy Saturn. Natomiast źródło świeckie zmieniono na katolickie zapewne dlatego, by bardziej atakować katolików za datę 25 grudnia.

 

Sąd owiec i kozłów

 

    Do 15 października 1995 roku Towarzystwo Strażnica nauczało, że podział na owce i kozły z Mt 25:31-46 odbywa się od czasu gdy Jezus zasiadł na tronie w roku 1914. Wtedy (w 1995 r.) też zmieniono tę naukę i teraz naucza ono, iż te osądzenie nastąpi w Armagedonie.

    Przypomnijmy fragmenty mówiące o tym:

    „Długo uważaliśmy, że przypowieść ta opisuje, jak Jezus w roku 1914 zasiada na tronie królewskim i od tej pory sądzi ludzi - osobom przypominającym owce udostępnia życie wieczne, a symboliczne kozy skazuje na wiecznotrwałą śmierć. Jednakże ponowne przeanalizowanie tej przypowieści pozwala lepiej pojąć, do jakiego czasu się ona odnosi i co oznacza” (Strażnica Nr 20, 1995 s. 19);

 

    „Jak widać, rozważana przypowieść odnosi się do przyszłości - gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale. Wtedy zasiądzie, by nad żyjącymi wówczas ludźmi dokonać sądu. (...) Takie zrozumienie przypowieści o owcach i kozach wskazuje, że osądzenie obu grup jest sprawą przyszłości. Nastąpi po wybuchu ‘ucisku’ wspomnianego w Ewangelii według Mateusza 24:29, 30 oraz po tym, jak Syn Człowieczy ‘przyjdzie w chwale’...” (Strażnica Nr 20, 1995 s. 22-23).

 

    Z tego powodu w kilku miejscach w polskim słowniku usunięto tekst Mt 25:31, który był w starym słowniku i w nowym, ale tylko w angielskiej edycji z 1988 roku. Fragment ten wskazywał kiedyś Świadkom Jehowy, że Jezus od roku 1914 siedzi na tronie i sądzi ludzi dzieląc ich na owce i kozły.

    Oto pierwszy przykład:

    tekst Mt 25:31 jest w słowniku (Aid to Bible Understanding 1971 s. 678);

    tekst Mt 25:31 jest w słowniku (Insight on the Scriptures 1988 t. 1, s. 988);

    brak tekstu Mt 25:31 w słowniku („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 475).

 

    Drugi przykład:

    tekst Mt 25:31 jest w słowniku (Aid to Bible Understanding 1971 s. 96);

    tekst Mt 25:31 jest w słowniku (Insight on the Scriptures 1988 t. 1, s. 134);

    brak tekstu Mt 25:31 w słowniku („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 1111).

 

Ciało Kierownicze

 

    Najbardziej zaskakujące jest to, że żaden z „leksykonów biblijnych” Towarzystwa Strażnica nie zawiera hasła „Ciało Kierownicze”, a przecież organizacja ta uważa tę strukturę za jak najbardziej biblijną! Owszem wspomina się w nich kilka razy o „ciele kierowniczym”, ale tylko nawiązując do pierwszego wieku i nie w osobnym haśle (patrz np. „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 94-95; t. 2, s. 789, 1143-1144 [te miejsca wskazuje t. 2, s. 1258]). Natomiast nie ukazano w słownikach podstawy biblijnej dla ‘nowożytnego’ jego odpowiednika. Mało tego, „ciało kierownicze” jest przecież najważniejszą i najwyższą hierarchiczną instytucją Świadków Jehowy, któremu podlega Towarzystwo Strażnica ze swoim zarządem, z prezesem na czele. Czyżby więc tylko czasopisma i książki tej organizacji uczyły o „ciele kierowniczym”, a „słownik biblijny” nawet o nim nie wspominał?

 

Jubileusz

 

    W nowym słowniku zmieniono wykładnię o „roku jubileuszowym”, który nastał dla namaszczeńców Świadków Jehowy już w 33 roku, a dla pozostałych głosicieli nastąpi podczas „Tysiącletniego Panowania Chrystusa” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 1029).

    Tę naukę Towarzystwo Strażnica wprowadziło w 1987 roku (patrz Strażnica Nr 10, 1995 s. 24), więc zawiera ją już nowy leksykon.

    W związku z tym stary słownik uczył inaczej, że przyszły rok szabatowy będzie dopiero wypełnieniem jubileuszu dla wszystkich Świadków Jehowy (Aid to Bible Understanding 1971 s. 972). Wtedy, jak wiemy oczekiwano go w roku 1975:

    „Według tej godnej zaufania chronologii biblijnej 6000 lat od stworzenia człowieka skończy się w roku 1975, a siódme tysiąclecie dziejów ludzkich rozpocznie się jesienią 1975 roku n.e. (...) Jakże dobrze byłoby, żeby Jehowa Bóg uczynił to nadchodzące tysiąclecie sabatnim okresem odpoczynku i wyzwolenia, wielkim sabatem roku jubileuszowego, w którym na całej ziemi nastąpiłoby ogłoszenie wolności wszystkim jej mieszkańcom! Byłoby to dla ludzkości coś niezwykle aktualnego” („Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 s. 20-21).

 

Wieczerza Pańska i symboliczne spożywanie Ciała i Krwi

 

    Towarzystwo Strażnica do 1986 roku tekst J 6:51-57 odnosiło do swoich namaszczeńców, którzy podczas Pamiątki spożywali emblematy Ciała i Krwi:

    „Osoby w ten sposób wzbudzone z martwych przez Jezusa Chrystusa należą do jego uczniów, o których powiedział: ‘Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne /począwszy od zmartwychwstania/, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym’ (Jana 6:53, 54). W tym ‘dniu ostatecznym’ jego ‘nakazujące zawołanie’ miało być tak potężne, by wzbudzić ze snu śmierci, uczniów, których udziałem był ten szczególny przywilej spożywania jego ciała i krwi” (Strażnica Rok CI [1980] Nr 9 s. 9).

 

    W 1986 roku zanegowano takie znaczenie tego tekstu i organizacja ta uczy teraz, że J 6:51-57 mówi o symbolicznym spożywaniu przez klasę ziemską, które polega na „okazywaniu wiary w zbawczą moc ciała i krwi, które Jezus złożył w ofierze” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 231).

    Odłączono więc ten tekst biblijny od Pamiątki, emblematów Ciała i Krwi oraz od klasy niebiańskiej.

    Z tego powodu dostawiono do nowego słownika słowa, których nie było w starym słowniku (patrz Aid to Bible Understanding 1971 s. 1077):

    „Powyższym argumentom nie zaprzeczają bynajmniej słowa z Jana 6:51-57. Jezus nie omawiał wtedy Wieczerzy Pańskiej, którą przecież ustanowił dopiero jakiś rok później. ‘Spożywanie i picie’ są w tym sprawozdaniu symbolami okazywania wiary w Jezusa Chrystusa, co wynika z wersetów 35 i 40” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 1037).

 

Transfuzja krwi

 

    Jedną z najważniejszych nauk Świadków Jehowy jest zakaz transfuzji krwi motywowany Biblią.

    Stary słownik Towarzystwa Strażnica wymieniał ją 5 razy (patrz Aid to Bible Understanding 1971 s. 245, 452, 495). Oto jeden z fragmentów:

    Medical men speak of the deadly hazards faced, including the transmission of malaria, hepatitis, syphilis, and the greatest danger of all, circulatory overload, which "drowns" a patient by forcing the transfused blood into his lungs. These are only a few of the hazards that continue to increase as more widespread use of blood transfusions spreads diseases and produces, as the Journal of the Florida Medical Association of September 19, 1952, stated, „a weird assortment of antibodies, which may prove to be the cause of crossmatching difficulties and may even endanger the life of the patient if he is given more blood” (jw. s. 245; por. druga połowa tego fragmentu zamieszczona w broszurze „Krew, medycyna a Prawo Boże” 1965 s. 29).

 

    Pozostałe fragmenty z cytowanego słownika dotyczyły transfuzji krwi w starożytnym Egipcie.

    Ale już nowy słownik nie wymienia absolutnie słowa „transfuzja”, a wskazane powyżej miejsca zmieniono, a ją wyrugowano z leksykonu (patrz „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 344, 574, 1141)!

    Dlaczego tak się stało, pomimo iż nadal Świadkowie Jehowy zabraniają swym głosicielom przetaczania krwi?

    Może powodem tego jest to, że „transfuzja krwi” nie jest terminem biblijnym, a słownik Towarzystwa Strażnica to „leksykon biblijny”.

    Może to, że sam tytuł „Wnikliwe poznawanie Pism”, który nie naprowadza nas na transfuzję, sprawił, że w nowym słowniku usunięto wszelkie wzmianki o niej?

    Bo gdzie „wnikliwe poznawanie Pism” wskazuje na transfuzję?

    Odpowiedzi na te pytania zna zapewne tylko Towarzystwo Strażnica, ale czy wyjawi nam swoje racje dla usunięcia transfuzji z nowego słownika?

 

    Tym bardziej organizacja ta nie wspomina w swym leksykonie biblijnym o „frakcjach krwi”, o których rozpisuje się ostatnio (patrz np. „Trwajcie w miłości Bożej” 2008 s. 215-218). Czyżby ta problematyka również nie była uważana za „biblijną”? A może słownik Towarzystwa Strażnica kierowany jest przede wszystkim do ludzi ze „świata”, skoro nie mówi się w nim o transfuzji i innych zagadnieniach z tym związanych?

 

    Jest jeszcze jedna sprawa. Otóż we wszystkich słownikach Towarzystwa Strażnica jest hasło Wina krwi lub poruszono ten temat w podrozdziale (stary słownik). Do owej ‘winy’ nie zaliczono w nich transfuzji (!), co dziwi przy aktualnej nauce tej organizacji. Oto słowa z polskiego leksykonu:

    „Chrześcijańskie Pisma Greckie ukazują trzy dziedziny, w których chrześcijanin mógłby obciążyć się przed Bogiem winą krwi: 1) morderstwo, czyli przelanie krwi - dotyczy to tych, którzy bezpośrednio lub pośrednio popierają organizacje obciążone krwią (np. Babilon Wielki [Obj 17:6; 18:2, 4] albo inne organizacje, które przelały mnóstwo niewinnej krwi [Obj 16:5, 6; por. Iz 26:20, 21]); 2) picie lub spożywanie krwi pod jakąkolwiek postacią (Dz 15:20) i 3) powstrzymywanie się od głoszenia dobrej nowiny o Królestwie i tym samym pozbawienie ludzi dostępu do zbawiennych informacji...” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 [ang. 1988] t. 2, s. 1053; patrz też Aid to Bible Understanding 1971 s. 245).

 

    Jeśli tak się rzeczy mają, jak uczy „leksykon biblijny”, to czyż wykluczanie z organizacji za transfuzję krwi jest „biblijne” w Towarzystwie Strażnica?

    Ciekawe natomiast, że inna publikacja wydana w tym samym czasie zalicza transfuzję do ‘winy krwi’:

    „Ściągają też na siebie winę krwi przez używanie jej do niezliczonych transfuzji, czym depczą sprawiedliwe prawa Jehowy” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 [ang. 1988] s. 224).

 

    Nie była to jednak nowa nauka, bo występująca też we wcześniejszych publikacjach:

    „Zarazem zajęli stanowisko po stronie przymierza Bożego co do świętości krwi, nie chcąc go naruszyć transfuzjami krwi (tak często doprowadzającymi do zgonów, których właściwej przyczyny nie podaje się do wiadomości) i chroniąc się w ten sposób od jakiejkolwiek rozmyślnej winy krwi przed Bogiem” (Strażnica Nr 19, 1956 s. 16 [ang. 01.12 1955 s. 726]).

 

    Można tu zapytać: która opinia jest tu ważniejsza, czy ta ze „słownika biblijnego” Świadków Jehowy, czy ta z ich innego podręcznika lub czasopisma?

 

Zastępcza służba wojskowa

 

    Towarzystwo Strażnica „zastępczą służbę wojskową” nazywa „służbą cywilną”. Od 1 maja 1996 roku zaczęło ono pozwalać swoim głosicielom na odbywanie jej, w krajach gdzie Świadków Jehowy nie zwalnia się od jakiejkolwiek służby z tym związanej (patrz Strażnice: Nr 9, 1996 s. 19-20; Nr 21, 1996 s. 27). Wcześniej zaś uczono następująco:

    „Z faktów historycznych wynika, że Świadkowie Jehowy nie tylko odmawiają noszenia mundurów wojskowych i chwytania za broń, ale że w ciągu ostatnich z górą 50 lat nie zgadzali się na pełnienie służby bez broni ani do podjęcia pracy w ramach służby zastępczej” („Zjednoczeni w oddawaniu czci jedynemu prawdziwemu Bogu” 1989 s. 167) [Uwaga! W nowszej edycji tej książki, ale pod tytułem „Oddawaj cześć jedynemu prawdziwemu Bogu” 2002 s. 164, zmieniono ten paragraf, bo wydano ją już po zmianie nauki].

 

    Ciekawe jest to, że żaden ze słowników Towarzystwa Strażnica nie wymienia zastępczej służby wojskowej, zarówno przed akceptacją jej, jak i po. Dziwi to, gdyż kiedyś za przyjęcie tej służby groziła głosicielom sankcja wykluczenia z organizacji. Jeżeli zaś „leksykon biblijny” nie poruszał tego tematu, to może nie był to problem „biblijny”? Jeśli tak, to dlaczego wykluczano?

    Piszącemu ten artykuł nie udało się też znaleźć w słownikach np. tematu papierosów czy tytoniu, za których palenie również istnieje sankcja wykluczenia. Czyżby organizacja Świadków Jehowy to przeoczyła?

 

Modlitwa do Jezusa

 

    Ciekawe, że starszy angielski słownik zawierał zdanie, które w nowszym leksykonie usunięto (!), a w którym przyznawano, że słowa Ap 22:20-21 to „modlitwa” i to skierowana do Jezusa:

    The Bible, as presently arranged, ends with a prayer. - Rev. 22 :20, 21 (Aid to Bible Understanding 1971 s. 1331; por. miejsce w którym usunięto ten fragment w końcówce hasła Prayer lub Modlitwa: Insight on the Scriptures 1988, t. 2, s. 671; „Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 2, s. 89).

    Tłumaczenie: „Biblia, według obecnego porządku, kończy się modlitwą. – Obj. 22:20, 21”.

 

Przeszczepy narządów

 

    Dopiero w roku 1980 Towarzystwo Strażnica uznało przeszczepy narządów. W swym starszym słowniku biblijnym (z 1971 r.) organizacja Świadków Jehowy uczyła, za jednym z lekarzy, że przeszczepy serca doprowadzają nawet do chorób psychicznych. Tę informację z nowszego leksykonu usunięto (z 1988 r.):

Noteworthy, also, is the report by psychiatrist Dr . Donald T . Lunde in 1969 that a significant percentage of persons receiving heart transplants have become psychotic soon after surgery, while a number of others have exhibited at least temporary emotional disturbances (Aid to Bible Understanding 1971 s. 728, hasło: Heart).

 

    Już tylko z tego krótkiego, obejmującego 18 tematów, porównania leksykonów Towarzystwa Strażnica, widzimy, że organizacja ta zmieniała swoje nauki w podręcznikach, które są „słownikami biblijnymi”. Tego typu publikacje powinny mieć niezmienną wykładnię, ale nie jest tak w przypadku Świadków Jehowy. Mało tego, jak widzieliśmy, dla niektórych rzekomo „biblijnych nauk” tej organizacji nie znalazło się miejsce w „biblijnych leksykonach” (np. transfuzja krwi, zastępcza służba wojskowa). Wszystko to sprawia, że nie możemy mieć zaufania do tego typu publikacji, tym bardziej, że Towarzystwo Strażnica samo nas zapewnia, iż nawet po wydaniu nowszego słownika nadal będzie zmieniać swoje „biblijne nauki”:

 

    „Liczymy się jednak z tym, że upływ czasu i coraz jaśniejsze światło duchowe mogą rozszerzyć i zmienić nasze zrozumienie proroctw i proroczych obrazów biblijnych (Przysłów 4:18)” (Strażnica Nr 16, 1990 s. 31);

 

    „W miarę lepszego zrozumienia czegoś nieraz trzeba zmienić zdanie. Świadkowie Jehowy są gotowi pokornie dokonywać takich zmian” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 347; por. ed. 1991 s. 351).