George Howard, biblista chętnie cytowany również przez Świadków Jehowy (por. Chrześcijańskie Pisma Greckie, Brooklyn 1994, str. 412-414; Imię Boże, które pozostanie na zawsze, Brooklyn 1987, str. 24-25) odnalazł w Bibliotece Muzeum Brytyjskiego rękopis Ewangelii Mateusza z średniowiecznego traktatu żydowskiego niejakiego Szem Toba (por. Wstęp do Nowego Testamentu, Poznań 1996, str. 164). Tekst Szem Toba pochodzi z jego dzieła zatytułowanego Eben Bochan, napisanego ok. roku 1380 (por. Mariola Fortuna, Ruch Biblijny i Liturgiczny, rok XLII, 1989, nr 4, str. 242).
Tak się składa, że Howard jest rzecznikiem tez Świadków Jehowy w temacie istnienia imienia Bożego w pierwotnej wersji Nowego Testamentu.
Po raz kolejny złożyło się więc tak, że również i wyżej wspomniane znalezisko Howarda nie pozostało bez związku z tematem imienia Bożego rzekomo istniejącego w pierwszych wersjach Nowego Testamentu. Nie powinno więc nikogo dziwić to, że nie trzeba było długo czekać żeby owo znalezisko zostało nagłośnione i wykorzystane przez Świadków Jehowy. W Strażnicy z 15 sierpnia 1996 roku czytamy na stronie 13 w par. 17:
"Do takiego wniosku skłania książka profesora George'a Howarda Hebrew Gospel of Matthew (Hebrajska Ewangelia Mateusza), wydana w roku 1995. Zwrócono tam uwagę na czternastowieczny utwór polemiczny przeciw chrześcijaństwu napisany przez żydowskiego lekarza Szem-Toba ben Izaaka ibn Szapruta. W dziele tym zawarto hebrajski tekst Ewangelii według Mateusza. Wiele przemawia za tym, iż nie jest to tłumaczenie z łaciny ani greki dokonane w czasach Szem-Toba, lecz bardzo stary tekst sporządzony pierwotnie po hebrajsku".
Następnie na tej samej stronie czytamy w przypisie do powyższego wywodu:
"Jednym z dowodów jest okoliczność, że w tekście tym 19 razy pojawia się odpowiednik słowa ››Imię‹‹ lub jego skrót. Profesor Howard pisze: ››Występowanie Imienia Bożego w chrześcijańskim dokumencie cytowanym przez żydowskiego polemistę zasługuje na uwagę. Gdyby to był hebrajski przekład chrześcijańskiego tekstu w języku greckim lub łacińskim, należałoby się spodziewać użycia wyrazu adonai [Pan], a nie symbolu niewymawialnego imienia Bożego JHWH. (...) Nie da się wytłumaczyć, w jakim celu miałby on wprowadzić to niewymawialne imię. Dowody silnie przemawiają za tym, iż Szem-Tob otrzymał tekst Ewangelii Mateusza zawierający już Imię Boże i wolał je zachować, niż ryzykować ponoszenie winy za usunięcie go‹‹. Opublikowane po angielsku Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata, wydane z przypisami, powołuje się na Ewangelię według Mateusza z dzieła Szem-Toba (J2), by poprzeć wprowadzenie imienia Bożego do tekstu Chrześcijańskich pism Greckich".
W powyższym tekście czytamy:
"Jednym z dowodów jest okoliczność, że w tekście tym 19 razy pojawia się odpowiednik słowa ››Imię‹‹ lub jego skrót".
Gwoli wyjaśnienia, o jaki skrót imienia Bożego chodzi? Otóż znaleziony przez Howarda hebrajski Mt w wersji Szem Toba nie zawiera tetragramu YHVH. W ok. 15 miejscach tekst ten ma jedynie substytut "hyy" ("ha - szem", co znaczy "imię"), jednak tetragramu ta Ewangelia nie zawiera (por. M. Fortuna, jak wyżej, str. 247).
Wykaz miejsc w których Towarzystwo Strażnica powołało się na Ewangelię Mateusza z dzieła Szem Toba (oznaczanego w ich Biblii symbolem J2) podaje nie tylko wspomniany w powyższym cytacie Przekład Nowego Świata z przypisami, ale i również anglojęzyczny międzywierszowy przekład Biblii Świadków Jehowy z 1985 roku, zatytułowany The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures. Za tym właśnie przekładem podaję teraz miejsca w Ewangelii Mateusza do których Świadkowie Jehowy podali w przypisie podstawę dla umieszczenia imienia Bożego Jehowa w swej Biblii. Są to następujące miejsca - w sumie jest to 16 razy:
Mt 1:22, 24; 2:13; 2:19; 3:3; 4:4; 4:7; 4:10; 5:33; 21:9; 21:42; 22:37; 22:34; 22:44; 23:39; 27:10; 28:2.
Jedynym miejscem gdzie tekst Szem Toba (w przeciwieństwie do innych tekstów hebrajskich Mt) nie daje Świadkom Jehowy podstawy dla oddania imienia Bożego w Ewangelii Mt to Mt 2:15.
Tyle informacji ogólno wprowadzających w kwestii tekstu Szem Toba. Przejdźmy teraz do głębszego omówienia tej kwestii.
Otóż na samym wstępie należy zauważyć, że, mówiąc ogólnie, Towarzystwo Strażnica przedstawia całą tę sprawę w sposób nieco wyidealizowany i życzeniowy. W powyższym cytacie ze Strażnicy znajdujemy takie oto zdanie na temat tekstu Ewangelii Mt przekazanego nam przez Szem-Toba:
"Wiele przemawia za tym, iż nie jest to tłumaczenie z łaciny ani greki dokonane w czasach Szem-Toba, lecz bardzo stary tekst sporządzony pierwotnie po hebrajsku".
Częściowo jest to prawda, częściowo jednak nie. Po pierwsze, Howard dzięki wykonanym przez siebie analizom leksykalnym rzeczywiście uważa, że hebrajszczyzna używana w tekście Szem Toba ma cechy języka jakiego używano w I wieku po Chr, np. w księdze Syracha, czy w pismach kumrańskich.
Problem jednak w tym, że nawet sam Howard nie upiera się, że znaleziony przez niego hebr. Mt był "oryginałem", z którego dokonano tłumaczenia kanonicznej greckiej pierwszej Ewangelii (wbrew temu na podstawie poglądu Hieronima Towarzystwo Strażnica uważa dziś, że Mateusz napisał swoją Ewangelię wpierw po hebrajsku - por. Chrześcijańskie Pisma Greckie, str. 412). Zdaniem Howarda oba te teksty mogły zostać zredagowane oddzielnie w dwóch różnych językach (wiemy, że w taki sposób redagował pewne swe dzieła Józef Flawiusz, Żyd żyjący w omawianych przez nas czasach - por. Eugeniusz Dąbrowski, w: Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, Poznań 1979, str. 18), przy czym recenzja hebrajska mogła być wcześniejsza niż grecka, którą napisano być może już po odłączeniu się chrześcijan pochodzenia żydowskiego od chrześcijan pochodzenia greckiego (por. Wstęp...., str. 170). Do podobnych wniosków prowadzi archaiczność pewnych lekcji tego tekstu, którą wykazał Stanisław Mędala w Ruchu Biblijnym i Liturgicznym (rok XLII, 1989, nr 4, str. 249 n.). Niektóre analizowane przez niego lekcje zdają się wskazywać, że Mt z traktatu Szem Toba pochodzi sprzed okresu redakcji greckiego kanonicznego Mt.
To jednak jest jedna strona medalu, druga strona to taka, której nie przedstawia nam już Towarzystwo Strażnica, ani Howard. Okazuje się bowiem, że nie jest to takie bezsporne, czy owa Ewangelia Mt w wersji Szem Toba była napisana oryginalnie po hebrajsku, i czy aby nie jest ona tłumaczeniem z greckiego. Jak zauważa znany polski biblista profesor Stanisław Mędala:
"Na podstawie przeprowadzonych analiz statystycznych słownictwa hebr. Mt i sondażowych porównań z tekstami ST możemy stwierdzić, że z punktu widzenia statystycznego hebr. Mt może być traktowany zarówno jako przekład z j. greckiego na hebrajski, jak również jako oryginalna kompozycja, której odpowiednikiem jest gr. Mt" (Ruch biblijny..., jak wyżej, str. 251).
Na tym jednak nie koniec. Nie jest też bowiem wcale takie bezsporne również i to, że Ewangelia Mateusza przekazana nam przez Szem-Toba pochodzi z I wieku naszej ery. Mędala wypomina bowiem Howardowi, że zbyt pochopnie przypuszcza on, iż Mt z traktatu Szem Toba może pochodzić z I wieku. Istnieją bowiem inne możliwości:
Ów tekst Mt może pochodzić od średniowiecznych konwertytów chrześcijańskich (Mędala, Ruch biblijny..., jak wyżej, str. 251), od Simona Atumanosa, wedle przekazów - średniowiecznego tłumacza NT z greckiego na hebrajski (tamże), lub od Abnera Burgosa vel Alfonso z Valladolid, który przeszedł z judaizmu na chrześcijaństwo, i z którym polemizował właśnie Szem Tob (Mędala, jak wyżej, str. 250-251).
Nawet sam Howard zdaje się nie zawsze zakładać, że Mt z traktatu Szem Toba musi pochodzić z I wieku, gdy zauważa, że nastąpiła w tym tekście reprodukcja pewnych partii Diatessaronu Tacjana napisanego pod koniec II wieku naszej ery (Mędala, jak wyżej, str. 256).
Istnieje też możliwość, że zarówno Diatessaron jak i Mt z traktatu Szem Toba są jedynie odbiciem wspólnej tradycji ewangelicznej, w klimacie której powstawały te utwory. Wtedy Mt przekazany nam przez Szem Toba nie byłby już tekstem z I wieku, tylko byłby on kompilacją archaicznych lekcji tekstu, pochodzących z okresu II wieku po Chrystusie.
Sprawa następna. Howard w wyżej przytaczanym cytacie ze Strażnicy pisze:
"Dowody silnie przemawiają za tym, iż Szem-Tob otrzymał tekst Ewangelii Mateusza zawierający już Imię Boże i wolał je zachować, niż ryzykować ponoszenie winy za usunięcie go".
W tekście tym istnieje pewna mała ale za to poważna niekonsekwencja myślowa (bierze się to pewnie stąd, że Howard zbyt silnie sugeruje się tu swoją niczym nie potwierdzoną tezą, że tetragram znajdował się pierwotnie w NT). Zauważmy, że Howard traktuje sprawę w ten sposób, jakbyśmy mieli bezspornie do czynienia z samym tetragramem w Mt Szem Toba, który rzekomo nic nie usuwał, zostawił wszystko tak jak było. Jednakże problem polega na tym, że jeśli Szem Tob naprawdę widział tetragram w hebrajskiej Ewangelii Mt, to właśnie wtedy można mu zarzucić iż coś zmienił w swej kopii hebrajskiej Mt, nie wpisując wiernie tego tetragramu do swego tekstu, tylko zmieniając go kilkanaście razy na nijak brzmiący substytut "hyy". Gdyby tak zrobił, byłaby to już zmiana, i w polemice z chrześcijanami nawet taki szczegół mógłby zostać wykorzystany do zdyskredytowania go, że w sposób niewierny i skrótowy przedstawia on pełną wymowę tekstu, usuwając imię Boże. W języku hebrajskim słowo imię mogło być zrozumiane wieloznacznie, ponieważ w teologii judaizmu istniało wiele imion Bożych. Wspomina o tym wyraźnie Orygenes, który w pierwszych wiekach chrześcijaństwa pisał:
"(...) moglibyśmy również stwierdzić, że imiona Sabaoth i Adonai oraz wszystkie inne, które Żydzi wypowiadają z najwyższym szacunkiem, nie są nazwami przypadkowych i stworzonych rzeczy, lecz łączą się z głęboką nauką o sprawach Bożych, traktującą o Stworzycielu wszechrzeczy" (Orygenes, Przeciw Celsusowi, I, 24, podkreślenie od JL).
Szersze omówienie teologii imienia Bożego w judaizmie patrz w: Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom II, Poznań 1958, str. 103-104.
Gdyby więc Szem Tob coś zmienił to polemizujący z nim chrześcijanie mogli wykorzystać to i oskarżyć Szem Toba o wprowadzanie dwuznaczności i niedokładne przekazywanie wymowy tekstu.
Jak wspomniałem, Howard zbyt silnie sugeruje się tu swoją niczym nie potwierdzoną tezą, że tetragram znajdował się pierwotnie w NT. Do jego światopoglądu szczelnie obwarowanego tym odgórnym założeniem mogła więc nie przedostać się choć na chwilę inną myśl, o wiele bardziej prawdopodobna, mianowicie:
Może było tak, że Szem Tob toczka w toczkę przepisał wszystko tak jak było w kopiowanym przez niego hebrajskim tekście Mt?
Jeśli Szem Tob wszystko przepisał bez zmian to najprawdopodobniej oznacza to, że w przepisywanym przez niego hebrajskim tekście Mt również nie było tetragramu, tylko po prostu substytut "hyy", "hashem", skrót od słowa ››Imię‹‹. I nic więcej. Przepisał on więc wiernie to co widział, co w polemikach było nieuniknione. W świetle danych jakimi dysponujemy taki wniosek jest o wiele bardziej prawdopodobny a ponadto formułując go nie wykraczamy (jak Howard i Towarzystwo Strażnica) w swych konkluzjach w sposób nieuprawniony poza dane jakimi dysponujemy z obserwacji.
Pewne niezależne potwierdzenie dla tezy, że Szem Tob rzeczywiście widział w hebrajskiej wersji Ew. Mt skrót "hashem" odnajdujemy w innym tekście średniowiecznym w jakim przekazano nam hebrajski tekst Ew. Mt. Tym tekstem jest dzieło kapłana Nestora Hakomera. Choć jego dzieło zostało skompletowane dopiero w średniowieczu, to jednak przekazana nam w tym dziele kopia Ew. Mt. pochodzi mniej więcej z ok. roku 400 po Chr. Co ciekawe, w hebrajskiej wersji Ew. Mt. w wersji Nestora również nie znajdujemy nigdzie tetragramu YHVH, znajdujemy w niej za to zamiast tetragramu YHVH taki sam substytut jaki widnieje u Szem Toba, czyli "hyy". To niezależnie wskazuje, że w skopiowanej przez obu tych autorów hebrajskiej Ew. Mt. nie było tetragramu, tylko zamiast niego wstawiono substytut "hyy", oznaczający skrót od hebrajskiego słowa Imię.
Obok: Mateusza 4:1-10 w hebrajskiej wersji Ewangelii Mt przekazanej nam w dziele Nestora Hakomera. W zaznaczonych miejscach widać substytut 'h - hashem - Imię.
Niektórzy Świadkowie Jehowy mogliby w tym miejscu pewnie próbować bronić się również takim argumentem, że zarówno Szem Tob jak i Nestor dlatego nie wpisali tetragramu do swych odpisów hebrajskiej wersji Mt, ponieważ padli ofiarą tradycji żydowskiej dążącej do zatajania czy unikania wymawiania imienia Boga. Argument taki byłby jednak niepoważny z tego powodu, że wiemy iż działający mniej więcej w tym samym czasie co Szem Tob i Nestor żydowscy masoreci wpisywali tetragram YHVH w swych kopiach ST wszędzie tam gdzie powinien się on znaleźć, i byli w tym pilni do tego stopnia, że nawet odnotowali 134 miejsca w których tetragramu zabrakło z powodu błędów poprzednich kopistów (por. Strażnica z 15 września 1995, str. 28; por. też broszurę Imię Boże..., str. 26-27, mówiącą o średniowiecznych hebrajskich wersjach NT, w których tłumacze również nie wahali się używać imienia Bożego). Można więc wysnuć w tym miejscu uzasadniony wniosek, że gdyby więc Nestor i Szem Tob znaleźli w hebrajskim tekście Mt tetragram YHVH to tak samo jak masoreci by go wpisali. Skoro go nie wpisali, to znaczy, że go tam nie widzieli.
Przypuszczam, że dla większości Świadków Jehowy nie do pojęcia byłoby to, że Mateusz mógł nie wpisać tetragramu do swej Ewangelii, skoro pisał ją po hebrajsku, zastępując go substytutem "hyy". Zauważmy jednak, że nie powinno to być dla autora Ew. Mt czymś niezwykłym skoro żyjący w czasach Nowego Testamentu kumrańczycy także zamiast tetragramu YHVH wpisywali w swych świętych pismach podobne substytuty nawiązujące emfatycznie do Boga. Jak donosi Joseph A. Fitzmyer, w pismach kumrańskich istnieje "specyficzne zastępowanie tetragramu substytutem hw 'h' (J. Fitzmyer, 101 pytań o Qumran, Kraków 1997, str. 60). Fitzmyer donosi tam także o innych substytutach jakie w pismach Qumran często stosowano na miejsce tetragramu YHVH.
Zwyczaj stosowania substytutu hashem zamiast tetragramu mógł być znany i zastosowany przez autora Ew. Mt, który wedle Świadków Jehowy wywodził się z kręgów żydowskich (por. leksykon Świadków Jehowy pt. Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne, Brooklyn 1998, str. 175-177) i mógł zastosować się do rabinackiego zwyczaju zastosowania substytutu hashem zamiast tetragramu (por. Mt 23:3, który nakazuje się stosować do zaleceń uczonych w Piśmie). Jak podaje Antoni Bartoszek słowa hashem zamiast tetragramu używali autorzy najstarszych fragmentów żydowskiej Miszny. Przykładowo, w traktacie Sanhedrin X,1 (traktat Miszny, który uważa się za powstały w czasach bliskich Jezusowi - por. Witold Tyloch, Judaizm, Warszawa 1987, str. 153, 160) słowo hashem zamiast imienia Bożego wstawiono w zakazie dotyczącym wymawiania tego imienia. Teskt ten brzmi:
"(...) nie ma udziału w przyszłym świecie również ten, kto wymówi to imię [dosł. w tekście jest tu: "hashem"] literalnie" (por. A. Bartoszek, Communio, nr 1 (79), rok XIV (1994), str. 42, patrz też tamże str. 44).
Z tych i wielu innych powodów trudno bezspornie uznać, że Szem Tob i Nestor na pewno widzieli w kopiowanej przez siebie hebrajskiej Ew. Mt tetragram YHVH, który zastąpili sybstytutem "hyy". Nic nie wskazuje na taką konieczność, nic też nie stoi na przeszkodzie aby uznać opcję przeciwną (jest to nawet o wiele bardziej prawdopodobne), zgodnie z którą przyjmie się, że substytut "hyy" znajdował się już od samego początku w kopiowanej przez Szem Toba i Nestora hebrajskiej Ew. Mt. W każdym razie ani Towarzystwo Strażnica ani Howard nie mówią nam czemu ich opcja miałaby być w tym miejscu bardziej prawdopodobniejsza.
Tym samym Świadkowie Jehowy po raz kolejny nie potrafili w sposób pewny przedstawić argumentu za tym, że tetragram znajdował się pierwotnie w Nowym Testamencie.