Czy Towarzystwo Strażnica miało coś wspólnego z masonerią?

Autor: Włodzimierz Bednarski

Czy Towarzystwo Strażnica miało coś wspólnego z masonerią?

 

   Autor tego artykułu nigdy nie był zwolennikiem bezpośredniego łączenia Towarzystwa Strażnica z wolnomularstwem. Po prostu za słabo znane mu były kwestie związane z masonerią. Nigdy też nie starał się zgłębiać tej tematyki, gdyż zajmował się na ogół doktryną Towarzystwa Strażnica i polemiką z nią, a nie jego powiązaniami ze światem biznesu, masonerią czy syjonizmem. Owszem, autor śledził to, co inni mają do powiedzenia w tych kwestiach, ale sam nie określał swego stanowiska. Nie negował argumentów adwersarzy Świadków Jehowy, ale i ich nie potwierdzał. Nawet wskazywał czasem prywatnie na słabość ich dowodzenia albo niewystarczający poziom argumentacji.

   Jednak przez lata obserwacji historii i nauk Towarzystwa Strażnica u autora nagromadziło się wiele pytań, które pozostają bez odpowiedzi. Na nie chciałbym zwrócić tu uwagę. To co przedstawimy w tym artykule, nie jest poglądem autora na sprawę kontaktów tej organizacji z masonerią, ale przytoczeniem argumentów innych osób, które dają wiele do myślenia. Chodzi tu przede wszystkim o używanie pewnych symboli w literaturze Świadków Jehowy, które, według adwersarzy tej organizacji, pokrywają się z identycznymi lub podobnymi w wolnomularstwie. Na dodatek, jak się wydaje, Towarzystwo Strażnica nigdy nie zanegowało tego, że wspomniane symbole były też używane przez masonów. Również organizacja Świadków Jehowy nie wyjaśniła tego, skąd u niej wzięły się te oznaki i co symbolizowały. Po jakimś czasie odrzucono je, co niektórzy znawcy interpretowali jako zerwanie stosunków z masonerią albo zejście do bardziej skrytego popierania tego ruchu.

Obok opinii znanego adwersarza (Robina de Ruiter) Świadków Jehowy, autor tego artykułu przedstawia to, co sam stwierdza poprzez swój kontakt z literaturą Towarzystwa Strażnica. Tymi informacjami dzieli się z zainteresowanymi i ukazuje tym samym jaki można mieć stosunek do sądów Robina de Ruiter. Wyciągnięcie wniosków, co do powiązań Świadków Jehowy z masonerią, pozostawiam do rozstrzygnięcia każdemu czytelnikowi z osobna.

   Oto fakty, które nie dają autorowi artykułu spokoju, a które omówimy w następujących rozdziałach:

Wielka Piramida;

Piramidka jako nagrobek Russella;

Skrzydła Amona-Ra;

Krzyż i korona;

Symbol wojskowy;

Rzymska toga;

Wschód słońca;

Masońskie sale zebrań;

   Inne zagadnienia;

   Dodatek. C. T.  Russell a wolnomularze

 

Wielka Piramida

 

Znany adwersarz Świadków Jehowy, o Wielkiej Piramidzie (Cheopsa), o której uczył Russell, napisał:

„Jeszcze dobitniej wyraża Russell naukę i praktykę piramidologii, która – jak wiadomo – jest bardzo popularna wśród wolnomularzy. Jeżeli Russell nie jest wolnomularzem, dlaczego spotyka się w jego pismach szczegółowe studia nad symboliką piramidy?”   („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 76).

 

   Towarzystwo Strażnica przyznaje, że do 1928 roku nauczało o Wielkiej Piramidzie, jako „świadku Bożym” i prowadziło na podstawie jej wymiarów różne dowodzenia (teksty poniżej).

W wydanym w 1889 roku tomie pt. „Nadszedł Czas” zapowiedziano wydanie kolejnej książki, mówiącej wiele o piramidzie:

„Następny tom wykazuje (...) że Wielka Piramida Egipska jest na świadectwo Boskie (Izaj. 19:19, 20), a świadectwo to dokładnie i z kompletną zgodnością odnosi się do Boskiego Planu Wieków, łącznie z jego czasami i okresami” (s. 416).

 

W 1891 roku wydano właśnie zapowiadaną książkę pt. „Przyjdź Królestwo Twoje”, w której jest specjalny obszerny rozdział poświęcony piramidzie zatytułowany Świadectwo Kamienia Bożego jako Świadka i Proroka, którym jest Wielka Piramida w Egipcie (s. 351-429).

   Wcześniej Russell o niej wspomniał w tomie wydanym w 1886 roku pt. „Boski Plan Wieków” (ed. pol. 1917, s. 206). Wydaje się jednak, że po raz pierwszy naukę o Wielkiej Piramidzie przedstawiło Towarzystwo Strażnica już w maju 1881 roku (patrz The Watchtower maj 1881 s. 223, 225 [reprint]).

   Oto jedna z charakterystycznych wypowiedzi o piramidzie i niedawne wspomnienia o niej:

   „Wielka Piramida jest »Świadkiem« Wielkiego Jehowy” („Przyjdź Królestwo Twoje” 1919 s. 363; patrz też s. 351, 359, 362, 413);

 

   „W roku 1886 Charles T. Russell wydał książkę Boski plan wieków, w której znalazł się wykres ukazujący związek historii ludzkości z Wielką Piramidą w Egipcie. Uważano, że ten grobowiec faraona Chufu jest słupem, o którym mowa w Księdze Izajasza 19:19, 20: »W owym dniu będzie pośrodku ziemi egipskiej ołtarz dla Jehowy, a słup dla Jehowy przy jej granicy. I będzie w ziemi egipskiej znakiem i świadectwem dla Jehowy Zastępów«. Co miałoby łączyć tę piramidę z Biblią? Twierdzono na przykład, że długość niektórych korytarzy w Wielkiej Piramidzie wskazuje na czas rozpoczęcia »wielkiego ucisku«, wspomnianego w Ewangelii według Mateusza 24:21. Niektórzy Badacze Pisma Świętego byli bardzo pochłonięci pomiarami różnych elementów tej piramidy i próbowali na ich podstawie ustalić takie rzeczy jak dzień, w którym pójdą do nieba! Ta »Biblia w Kamieniu« jak ją zwano, cieszyła się wielkim szacunkiem przez kilka dziesięcioleci, aż do czasu, gdy w Strażnicy angielskiej z 15 listopada i 1 grudnia 1928 roku (wydanie polskie z 1 i 15 stycznia 1929 roku) wykazano, że do poparcia świadectwa zawartego w Biblii Jehowa nie potrzebował żadnych kamiennych pomników wybudowanych przez pogańskich faraonów i pokrytych demonicznymi znakami astrologicznymi” (Strażnica Nr 1, 2000 s. 9-10);

 

„Przez jakieś 35 lat pastor Russell uważał, że Wielka Piramida w Gizie była kamiennym świadkiem Bożym, potwierdzającym okresy wspomniane w Biblii (Izaj 19:19). Świadkowie Jehowy odrzucili jednak pogląd, jakoby jakaś egipska piramida miała cokolwiek wspólnego z prawdziwym wielbieniem (zobacz polską ‘Strażnicę’ z 1 i z 15 stycznia 1929 roku)” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 201).

 

   Dodać należy, że w cytowanej publikacji przedstawiono fotografię piramidy Cheopsa (s. 201), a na ilustracji wykres z nią związany z napisem:

   „The Great Pyramid of Gizeh. The Bible Stone - Witness” (j/w. s. 201; patrz też s. 162).

 

   Po śmierci Russella również Rutherford podtrzymywał tę naukę:

   „Wielka Piramida Egiptu, stojąca jako milczące i nieożywione świadectwo Pana, jest posłańcem; i jej świadectwo przemawia z wielkiem krasomówstwem odnoście Boskiego planu (Izajasz 19:19, 20)” (Strażnica 15.06 1925 s. 180).

 

   Sami wyciągnijmy wniosek, czy powyższa nauka bliższa była chrześcijaństwu czy wykładni masońskiej.

   Również, nie nawiązując już bezpośrednio do konkretnej piramidy, Russell ukazywał prawdziwy kościół w powiązaniu z tym ostrosłupem:

   „Łączność Jezusa jako Głowy z członkami Jego ciała, pięknie ilustruje figura piramidy: [po tych słowach przedstawiono rysunek piramidy] Wierzch jest zupełną piramidą sam przez się; inne kamienie mogą być pod nim wybudowane, a jeżeli pozostaną w harmonii z wszystkiemi liniami, właściwemi kamieniowi zwierzchniemu, cały budynek będzie przedstawiał zupełną piramidę” („Boski Plan Wieków” 1917 s. 100; por. Wykres Wieków dołączony do cytowanego tomu, zamieszczony też niedawno w książce pt. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 162; patrz też „Nowe Stworzenie” 1919 s. 81-82).

Patrz też „Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 10; „‘Wieczyste zamierzenie’ Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka” 1978 s. 10.

 

Piramidka jako nagrobek Russella

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o miniaturze Wielkiej Piramidy (Cheopsa) ustawionej obok grobu Russella, napisał:

   „Dlaczego zarządził, żeby na jego grobie została wzniesiona wolnomularska piramida?*

[przypis: *Russell został pochowany na parceli Towarzystwa Strażnica The Rosemont United Cementeries, 5 mil na północ od Pittsburga. Do dziś na jego pomniku stoi wolnomularska kamienna piramida. Zwolennicy Russella zamontowali z boku piramidy kamienną tablicę z jego fotografią, aby odwrócić uwagę od właściwego grobu]” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 76).

 

   Inni znawcy tematu dodają, że stojąc obok miniatury piramidy można zauważyć jedną ze świątyń masońskich, która znajduje się w pobliżu cmentarza. Twierdzą też, że grób Russella znajduje się w kwaterze, w której chowani byli wolnomularze (patrz np. „Świadkowie Jehowy. Pochodzenie, historia, wierzenia” E. Bagiński OCD, Kraków 1997, s. 47).

Tu trzeba stwierdzić, że w publikacjach Towarzystwa Strażnica, nie wiadomo z jakiego powodu, od dawna nie ukazano na fotografii owej piramidki. Na zdjęciu pokazano tylko stojący obok niej mały nagrobek z fotką Russella i napisem: „The Laodicean Messenger”,  tzn. posłaniec, anioł Laodycejski z Ap 3:14 („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 64).

   Prócz tego podano też nazwę cmentarza:

   „Oddzielna uroczystość odbyła się w Carnegie Music Hall w Pittsburghu (Allegheny); rozpoczęła się 6 listopada o godzinie 14.00, a o zmierzchu zwłoki Russella złożono na cmentarzu Rosemont w Allegheny, na parceli rodziny Betel” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 29).

 

   W 1984 roku, w broszurze wydanej po angielsku z okazji 100-lecia istnienia Towarzystwa Strażnica, choć wspomniano o „replice piramidy” stojącej obok miejsca pochówku Russella, to nie ukazano jej na fotografii:

   „UNITED CEMETERY. Jehovah’s Witnesses do not revere burial places, but some desire to visit the Watch Tower Society’s burial plot where C. T. Russell was buried. Turn right off Perrysville Avenue on to Cemetery Lane. The United Cemetery is the last cemetery on this road. A few yards beyond the replica of a pyramid is a driveway that takes one near the Society’s plot” (Centennial of the Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania 1884-1984 1984 s. 30).

 

Jednak każdy odwiedzający grób Russella w Pittsburghu (Allegheny) zobaczy obok wspomnianego nagrobka miniaturę piramidy Cheopsa, stojącą tam od 1919 r. Fotografię zawierającą nagrobek i piramidkę zamieściło niedawno czasopismo pt. „Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii” Nr 5, 1997 s. 69 (wydane przez Świecki Ruch Misyjny „Epifania”), wydawane przez epifanistów, którzy do dziś podtrzymują, a nawet rozwinęli, naukę Russella o piramidzie. Również inne ugrupowanie badaczy, uważające się za kontynuatora nauki Russella, nie wstydzi się tej piramidki i zamieściło ją na zdjęciach w swym czasopiśmie pt. „Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa” Nr 6, 1986 s. 17, 19 (wydane przez Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego).

 

   Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica tylko jeden raz przedstawiło ową piramidkę na fotografii, a było to bardzo dawno temu, bo w 1919 roku, w raporcie z konwencji (kongresu) głosicieli tej organizacji (patrz Souvenir Report of the Bible Student’s Convention Pittsburgh, Pa. January 2-5, 1919 s. 6; por. s. 7, na której zamieszczono jej opis).

O tej piramidce wspomniano też w angielskiej Strażnicy 15.12. 1921 s. 371. W polskim jej odpowiedniku napisano:

   „W poniedziałek trzydziestego pierwszego, kiedy to przypada rocznica przemiany Brata Russell’a do chwały, przyjaciele zgromadzili się po południu na cmentarzu, gdzie odbyto posługi ku uczczeniu jego pamięci, które trwały krótko z powodu nieprzyjaznego stanu powietrza. Zgromadzeni otrzymali mały upominek w postaci widoku gruntu i kamiennej piramidy na grobie” (Strażnica 01.01 1922 s. 3).

 

   Sami wyciągnijmy wniosek, czy postawienie piramidki na grobie człowieka, który uważał się za chrześcijanina, było zwyczajem apostolskim, czy z „innego” źródła wywodziła się ta tradycja.

 

Skrzydła Amona-Ra

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o skrzydłach Amona-Ra, napisał:

„Podobnie zdumiewa fakt, że wolnomularski znak skrzydeł Amona-Ra, egipskiego boga słońca, stanowił szczególny atrybut Russella. Kto spośród wolnomularzy używa symbolu skrzydeł Amona-Ra? Albert Churchward, wolnomularz 33-go stopnia, utrzymuje w swej książce Signs and Symbols of Primordal Man. The Evolution of religious Doctrines from The Eschatology of The Ancient Egiptianus (London 1913, s. 86), że symbol skrzydeł boga słońca był używany i rozumiany tylko przez wolnomularzy najwyższych stopni. Należy wziąć pod uwagę, że wolnomularze mogą używać znaków i symboli, które odpowiadają ich stopniowi. Fakt, że Russell tak często używał tego emblematu w swoich pismach, rozprawach i książkach daje wiele do myślenia” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 77).

 

   Jeśli chodzi o literaturę Towarzystwa Strażnica, to wspomniane skrzydła Amona-Ra pojawiają się na polskich sześciu tomach Wykładów Pisma Świętego autorstwa Russella. Dotyczy to edycji wydawanych w latach 1914-1920, a także np. tomu pt. „Walka Armagieddonu” z 1923 roku. To samo można powiedzieć o wydanej w 1919 roku książce pt. „Księga Prorocka Ezechiela” oraz o tak zwanym siódmym tomie pt. „Dokonana Tajemnica” opublikowanym w 1923 roku.

   Wcześniej widniały one na angielskich książkach, np. na okładkach tomów pt. The Time Is at Hand („Nadszedł Czas”), wydanego w 1911 roku oraz Thy Kingdom Come („Przyjdź Królestwo Twoje”), wydanego w 1912 roku. Umieszczone są też one na publikacjach książkowych pt. Pastor Russell’s Sermons (Kazania Pastora Russella) i The Finished Mystery („Dokonana Tajemnica”), wydanych w 1917 roku (patrz „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 88, 648, 651).

   Trzeba tu dodać, że na wczesnych angielskich tomach (z lat 1886-1904), gdy tę serię zwano Millennian Dawn (Brzask Tysiąclecia), nie było wspomnianych skrzydeł (patrz np. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 576, 718). Dopiero około lat 1906-1910 rozpoczęto je umiejscawiać na nowych edycjach.

   Omawiane skrzydła zaczęły znikać z książek Towarzystwa Strażnica około połowy lat 20-tych XX wieku. Nie ma ich już na polskich tomach z lat 1925-1928 i na niektórych z roku 1923.

 

   Interesujące jest to, że Towarzystwo Strażnica nigdy nie wytłumaczyło swoim czytelnikom co owe skrzydła oznaczają. Czyżby Russell tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu? W każdym razie dziś nikt nie dopatruje się chrześcijańskiego ich rodowodu. Czy mają one pochodzenie wolnomularskie? Na to pytanie każdy badacz musi sobie sam odpowiedzieć.

 

Krzyż i korona

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o krzyżu i koronie na czasopiśmie Strażnica Russella, napisał:

   „Ponadto podczas jego niezliczonych przemówień zawsze towarzyszył mu emblemat przedstawiający krzyż i koronę. Emblemat ten pojawia się również z lewej strony, u góry karty tytułowej »Strażnicy« i innych pism pastora. Co to może oznaczać? Po dociekliwych analizach zdołałem ustalić, że chodzi tu o oznakę wolnomularskiego zakonu templariuszy (zwanego także »Rycerzami Świątyni«). Także inni używali tego symbolu – można tu wymienić m.in. Josepha Smitha juniora i innych znaczących mormonów. Również Armia Zbawienia i Mary Baker Eddy, założycielka sekty Nauka Chrześcijańska (Christlische Wissenschaft), używali tego symbolu.* Na pewno emblemat ten jest pochodzenia wolnomularskiego. Zakon używa go przeważnie wówczas, gdy dokonuje werbunku czy chce zwrócić uwagę na templariuszy. Zaskakuje barwa krzyża: zawsze czerwona. To nie przypadek, że krzyż występujący na emblemacie Russella również jest czerwony. Wszystkie kolorowe wydania nadzwyczajne »Strażnicy« zamieszczają czerwony krzyż.

[przypis: *Mary Baker Eddy była żoną Georgiea Washingtona Glogera, prominentnego wolnomularza. Nauka Chrześcijańska używa do dzisiaj wolnomularskiego symbolu. Według Mary Baker Eddy, krzyż i korona są znakami fabrycznymi dyrektorów Christlische Wissenschaft]” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 73-74).

 

   Jeśli chodzi o literaturę Towarzystwa Strażnica, to wspomniany emblemat krzyża i korony pojawia się na stronie tytułowej czasopisma Strażnica w 1891 roku i widnieje na niej aż do 1 października 1931 roku (patrz „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 724). Prócz tego głosiciele tej organizacji do 1928 roku nosili tę oznakę wpiętą w ubiór (jej fotografia patrz „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 200). Towarzystwo Strażnica tak oto tłumaczy te kwestie:

   „Przez lata Badacze Pisma Świętego rozpoznawali się po oznace przedstawiającej krzyż i koronę; od roku 1891 do 1931 symbol ten widniał też na stronie tytułowej »Strażnicy«. Jednakże w roku 1928 zwrócono uwagę, iż nie jakaś ozdoba, ale działalność w charakterze świadka pokazuje, czy ktoś jest chrześcijaninem” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 200);

 

   „Zmieniono również pogląd na »krzyż i koronę«, które to symbole od stycznia 1891 roku widniały na okładce Strażnicy. Wielu Badaczy Pisma Świętego nosiło taką odznakę przez całe lata. C. W. Barber pisze: »Była to odznaka przedstawiająca dwie gałązki laurowe, które otaczały koronę z krzyżem w środku. Całość wyglądała dość przyjemnie i odpowiadała naszemu ówczesnemu zrozumieniu, by wziąć na siebie ‚krzyż‘ i naśladować Chrystusa Jezusa, a w stosownym czasie móc włożyć koronę zwycięstwa«. Lilly R. Parnell tak się wypowiada na temat noszenia »krzyża i korony«: »Zdaniem brata Rutherforda wszystko to było pochodzenia babilońskiego i należało z tym skończyć. Powiedział nam, że najlepsze świadectwo dajemy wtedy, gdy zachodzimy do domów ludzi i z nimi rozmawiamy«. A brat Suiter pisze o zgromadzeniu Badaczy Pisma Świętego w Detroit w roku 1928: »Na zgromadzeniu tym wykazano, że noszenie symbolu krzyża i korony jest nie tylko zbędne, ale wręcz niewłaściwe. Zaniechaliśmy więc tego zwyczaju«.  Jakieś trzy lata później, począwszy od wydania z 15 października 1931 roku przestano zamieszczać na stronie tytułowej Strażnicy symbol krzyża i korony [w Polsce od stycznia 1932 r.]” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 66).

 

   Później wspomniane oznaki wykonane ze złota przetopiono i sprzedano:

   „Na przykład Świadkowie Jehowy nosili niegdyś znaczki z krzyżem i koroną. Potem zrozumieliśmy, że Jezus został stracony na palu (Dzieje 5:30). Dlatego przestaliśmy nosić te znaczki. Powierzono mi zadanie oddzielania od nich szpilek. Później złote emblematy przetopiono i sprzedano” (Strażnica Nr 7, 1996 s. 24).

 

   Z powyższego widzimy, że noszenie „złotej” odznaki „krzyża i korony” odczytane zostało z czasem przez Towarzystwo Strażnica jako forma kultu „pochodzenia babilońskiego”. Czyżby było to pośrednie przyznanie się do wcześniejszego akceptowania masońskich zwyczajów? Ciekawe, że nie brzydzono się pieniędzmi uzyskanymi za przedmioty „pochodzenia babilońskiego”.

   Prócz tego o krzyżu i koronie wspomniano ostatnio w następujących publikacjach:

Strażnica Nr 9, 1989 s. 4;

Strażnica Nr 10, 1995 s. 20;

Strażnica Nr 1, 2000 s. 9;

Przebudźcie się Nr 4, 2004 s. 12.

 

   Trzeba tu koniecznie dodać, że oznaka „krzyża i korony” została umieszczona też na miniaturze Wielkiej Piramidy, która stoi w miejscu pochówku Russella (patrz Souvenir Report of the Bible Student’s Convention Pittsburgh, Pa. January 2-5, 1919 s. 6).

 

Zaskakujące jest to, że Towarzystwo Strażnica nie wspomniało, iż omawiany symbol nie tylko ono używało do swych celów. Russell w 1912 roku był nawet pytany o tę kwestię, bo zapewne wiele osób dziwiła ta sama oznaka stosowana przez Naukę Chrześcijańską (Christian Science):

„Pytanie (1912). – Czy Pastor Russell był kiedy uczniem Mary Baker Eddy?

Odpowiedź. – Przynajmniej ja o tym nic nie wiem” („Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 [ang. 1917] s. 48).

 

   Jeśli naprawdę „krzyż i korona” mają związek z wolnomularstwem, to czy tylko przez przypadek Towarzystwo Strażnica zaakceptowało i przyjęło na 40 lat ten symbol?

 

Symbol wojskowy

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o oznace wojskowej na czasopiśmie Strażnica, napisał:

   „W prawym górnym rogu strony tytułowej »Strażnicy« znajdujemy drugi dowód rzeczowy: symbol największej obediencji zakonu templariuszy w Stanach Zjednoczonych Grand Encampment. Czy Russell należał do »Rycerzy Świątyni«?” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 74).

 

   W latach 1895-1931 na stronie tytułowej angielskiego czasopisma Strażnica (The Watchtower) widnieje oznaka, na którą składa się kilka skrzyżowanych elementów wojskowych (rodzaj halabardy, miecz, hełm, zbroja i inne narzędzie). Ten sam znak znajduje się na polskiej Strażnicy do 15 grudnia 1931 roku.

   Pod koniec roku 1931 usunięto wspomnianą oznakę z angielskiej Strażnicy, a wstawiono nowy symbol Świadków Jehowy:

   „Odnieśli się do tych prawd z takim docenianiem, że od 15 października 1931 roku do 1 sierpnia 1950 roku na stronie tytułowej każdego numeru Strażnicy widniała w prawym górnym rogu podobizna niebiańskiego rydwanu z widzenia proroka Ezechiela” (Strażnica Nr 6, 1991 s. 11).

 

   Ciekawe czemu Towarzystwo Strażnica nie opisało, co oznaczał poprzedni symbol zamieszczony na Strażnicy. Czy wyznawcy tej organizacji mają sami zgadywać?

 

Rzymska toga

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o todze Russella, napisał:

   „Według »Strażnicy« z 1 grudnia 1916 roku (wyd. angielskie), ostatnie słowa Ch. T. Russella przed śmiercią brzmiały: »Proszę, pochowajcie mnie w rzymskiej todze«. Dla człowieka niewtajemniczonego jest to całkiem niezrozumiałe: umierający, który wydaje ostatnie tchnienie, nie ma innego pragnienia, jak tylko zostać spowitym w rzymską togę. Dla znawców jest to jednak wyraźna wskazówka, ponieważ toga, tunika i wiele innych antycznych szat, należą do strojów używanych na różnych stopniach amerykańskiego wolnomularstwa” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 70).

 

   Towarzystwo Strażnica tak oto relacjonuje omawiane wydarzenie, ustami Rutherforda:

„Na siedm godzin przed śmiercią powiedział do swego towarzysza podróży, brata Menta Sturgeon: »Zrób mi rzymską togę«. Brat Sturgeon zrobił ją z prześcieradeł poczem Brat Russell włożył na siebie, stał prosto przez chwilę następnie położył się na sofie, zamknął oczy, co miało znaczyć gotowość śmierci” (Strażnica Nr 12, 1916 s. 21 [ang. 01.12 1916 s. 6012 – reprint]).

 

   Tu trzeba zaznaczyć, że polska Strażnica nie zamieściła motywów (!) dla wspomnianej togi, które podał Rutherford w angielskim czasopiśmie:

   Seven hours before his death, addressing his traveling companion, Brother Menta Sturgeon, he said, "Make me a Roman toga." Using the bed sheets, Brother Sturgeon made a toga, which Brother Russell put on himself. He stood erect for a moment, and then lying down on the couch in his Pullman drawing room, closed his eyes, thus in symbolic language speaking of death. A great deal of the Bible is written in symbolic language, and it was quite appropriate that he should speak his last message in symbols. It is interesting here to know what a Roman toga symbolizes: Augustus' Poet Laureate, said, "It is by the toga that the royal nation is recognized." The word toga means a covering garment (white robe). It was the official robe of higher magistrates, priests and of persons discharging vows, and was worn on special occasions, such as celebrating a triumph. (…) By wearing the toga Brother Russell in effect said, "I have fought the good fight; I have triumphed and shall be received as a member of the Royal Family of Heaven." (The Watchtower 01.12 1916 s. 6012 – reprint).

 

   Podobnie opisał to towarzysz Russella, tzn. Menta Sturgeon, który nie mógł poradzić sobie z motywami Russella i próbował później znaleźć uzasadnienie dla owej togi:

„Wtedy wstał i powiada: »Bądź tak dobry i zrób mi rzymską togę«. Nie mogłem wcale pojąć co Brat Russell przez to rozumiał, lecz nie chciałem by miał to powtarzać, bo czuł się bardzo osłabiony. Głos stał się tak cichym, że zmuszony był powtarzać prawie każdy wyraz. Wtedy mówię: »Bracie Russell ja nie rozumiem co Brat chce przez to powiedzieć«.  (…) Co on przez te rzeczy rozumiał to pojąć trudno, tego jednak można być pewnym, że musiały to być najmądrzejsze rzeczy w tej sprawie, a dla nas znaczą one jeszcze więcej i możemy być pewni, że Pan na to wszystko dozwolił, by tak miało być uczynione. Togę nosili urzędnicy rzymscy, czasem nosili kapłani a czasem miało symbolizować zwycięstwo lub pokój, innym zaś razem miało znaczyć iż noszący ją wypełnił śluby. Brat Russell wypełnił swoje śluby i odniósł zwycięstwo, był w pokoju” (Strażnica Nr 12, 1916 s. 15 [ang. 01.12 1916 s. 6005 - reprint]).

 

   Najdziwniejsze z tych opisów jest to, że Russell nawet swoim najbliższym nie przekazał informacji, dlaczego zażądał „rzymskiej togi”. Czyżby chciał to ukryć?

   Dziś niektórzy jego zwolennicy próbują uzasadnić ten strój tym, że chciał się on upodobnić do „męża w białej szacie z kałamarzem” z Ez 9:2 (patrz np. czasopismo Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego pt. „Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa” Nr 6, 1986 s. 16). Podkreślają, że aż do 1931 roku Russella identyfikowano z tym proroctwem, jak to podała jedna z publikacji:

„Aniołem siódmego lub Laodycejskiego okresu Kościoła był Karol T. Russell (…) Niewątpliwe, że ten sam anioł, lub siódmy posłaniec Kościoła, zajął urząd przepowiedziany przez proroka Ezechjela, jak jest przedstawione w człowieku, odzianym szatą lnianą, przy którego biodrach był kałamarz. – Ezechjel 9:1-11” (Strażnica 15.06 1925 s. 181 [ang. 15.05 1925]).

 

   Jednak to wyjaśnienie zwolenników Russella nie jest jego interpretacją i ma się nijak do „rzymskiej togi”. W związku z tym inne domysły pozostawiamy zainteresowanym do rozważenia.

 

Wschód słońca

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o wschodzie słońca, napisał:

   „Innym elementem godnym uwagi jest wschód słońca, który pojawia się na stronach tytułowych pierwszych publikacji Russella i »Strażnicy«. Jego symbolika wywodzi się z wolnomularstwa” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 76).

 

   W latach 1879-1931 na stronie tytułowej angielskiego czasopisma Strażnica (The Watchtower) widnieje, prócz innych elementów, wschodzące słońce (w latach 1879-1894 niewielkich rozmiarów).

   Od roku 1919 na okładce innego angielskiego czasopisma pt. The Golden Age (Złoty Wiek) oraz na polskiej książce pt. „Miljony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” (1920) Towarzystwo Strażnica ukazywało na rysunku nagiego mężczyznę (stojącego tyłem) podpartego o długi kij i patrzącego na wschodzące słońce (drugą ręką przysłania on oczy przed blaskiem).

   Ilustracja ta widniała na czasopiśmie „Złoty Wiek” aż do końca jego wydawania (1937 r.), a później do połowy roku 1940 na okładce nowego pisma pt. Consolation (nie ukazywało się w języku polskim). Patrz też „Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 163, 88, 724.

   Następnie rysunek ten usunięto.

   Zainteresowanym pozostawiamy do samodzielnego zweryfikowania podane informacje i skonfrontowanie ich z symboliką słońca w ruchu masonerii.

 

Masońskie sale zebrań

 

   Adwersarz Świadków Jehowy, o wynajmie przez nich sal od wolnomularzy, napisał:

   „Badacze Pisma Świętego, zanim mogli dysponować własnymi pomieszczeniami, najczęściej spotykali się w lokalach należących do wolnomularzy. »Strażnica« z 1 sierpnia 1994 roku (wyd. niem.) podaje, że Badacze Pisma Świętego w nowojorskiej centrali, przynajmniej do 1926 roku, regularnie spotykali się w wolnomularskiej świątyni w Brooklynie. W Roczniku Świadków Jehowy z 1993 roku została umieszczona informacja, że w Danii w latach 1912-1943 zebrania odbywały się w Odd Fellow Palaeet. Tymczasem organizacja Odd Fellows stanowi silną gałąź wolnomularstwa. Godna uwagi jest sprawa nazw dzisiejszych sal zebrań: ang. wyrażenie Hall jest wolnomularskie (Sala Królestwa – Kingdom Hall)” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 74-75).

 

   Powyższa informacja z rocznika Świadków Jehowy znajduje się w angielskim odpowiedniku 1993 Yearbook of Jehovah’s Witnesses (s. 76-77, 80, 82, 91, 102-103) i mowa jest w nim o Odd Fellow Hall.

   W innych publikacjach, o wynajmie sal od masonów na zebrania i wykłady, Towarzystwo Strażnica pisało wielokrotnie:

   „Ponieważ nie miałem gdzie pojechać na pierwszy urlop w roku 1929, więc spędziłem go w Betel. Toteż byłem na miejscu, gdy w bruklińskim Masonic Temple brat Rutherford wystąpił z przemówieniem na temat obrony imienia Jehowy, w którym też wytłumaczył, dlaczego Stwórca dopuszcza zło” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 7 s. 15);

 

   „W roku 1926 razem z przyjacielem postanowiliśmy urzeczywistnić swoje chłopięce marzenia - zaciągnąć się na statek i podróżować po świecie. Poszliśmy więc na kurs dla radiotelegrafistów, zorganizowany przez Amerykańskie Towarzystwo Radiowe. Nasza szkoła radiowa mieściła się w Nowym Jorku, toteż chcąc korzystać z zebrań Badaczy Pisma Świętego, które odbywały się w wynajętej sali w starej Masonic Temple, jeździłem za rzekę do dzielnicy Brooklyn. W tym czasie na terenie całego Nowego Jorku był tylko jeden zbór” (Strażnica Nr 15, 1994 s. 22);

 

   „Od roku 1945 razem pełniłyśmy służbę pionierską w miasteczkach stanu Missouri, w których nie było zborów (…) Następnie co tydzień zachodziłyśmy do wszystkich okolicznych domów i zapraszałyśmy na wykłady wygłaszane przez braci z Saint Louis. W każdym tygodniu przychodziło od 40 do 50 osób. Podobnie robiłyśmy w późniejszym czasie w miejscowości Louisiana, gdzie wynajęłyśmy salę od wolnomularzy [w ang. Masonic temple]” (Strażnica Nr 15, 1996 s. 22);

 

   „W styczniu 1950 roku niezwykle podekscytowani bracia przygotowywali dwudniowe zgromadzenie w Maracaibo. Miał na nie przybyć brat Knorr z Robertem Morganem z Biura Głównego. Pedro Morales był rozczarowany, iż w miejscowej prasie wskutek sprzeciwu Kościoła odmówiono opublikowania informacji o zgromadzeniu. Krótko przed przylotem braci wymyślił więc inny sposób. Później opowiadał: »Poprosiłem, żeby wszystkie dzieci ze zboru wyszły na lotnisko i żeby każde miało bukiet kwiatów. Rzecz jasna, zainteresowało to kręcących się tam dziennikarzy, toteż zapytali, czy spodziewają się jakiejś szczególnej osobistości. Starannie przygotowane dzieci odpowiadały: ‚Tak, proszę pana, i nasz gość wygłosi przemówienie w Sali Masońskiej przy ulicy Urdanety 6, obok komisariatu policji’. Kiedy bracia przybyli, dziennikarze zrobili im zdjęcia, które zamieszczono w gazetach razem z informacją o zgromadzeniu. W ten sposób zapewnili mu rozgłos«.” („Rocznik Świadków Jehowy 1996” s. 225);

 

   Sprawę wynajmu sal czy świątyń przez Towarzystwo Strażnica od masonów podejmują też inne publikacje. Oto najważniejsze z nich:

ang. Strażnica 15.10 1898 s. 2368 (reprint);

ang. Strażnica 15.12 1905 s. 3679 (reprint);

ang. Strażnica 15.01 1908 s. 32;

ang. Strażnica 15.03 1908 s. 96;

ang. Strażnica 15.10 1908 s. 320;

ang. Strażnica 01.12 1911 s. 4925 (reprint);

ang. Strażnica 01.08 1912 s. 5077 (reprint);

ang. Strażnica 01.09 1919 s. 269;

ang. Strażnica 01.11 1919 s. 322;

ang. Strażnica 15.09 1921 s. 277;

ang. Strażnica 01.12 1921 s. 368;

ang. Strażnica 01.10 1924 s. 290;

ang. Strażnica 15.06 1926 s. 192;

ang. Strażnica 15.06 1939 s. 178;

ang. Strażnica 15.06 1940 s. 191;

ang. Strażnica 15.09 1942 s. 288;

ang. Strażnica 15.08 1943 s. 253-254;

ang. Strażnica 15.04 1948 s. 114;

ang. Strażnica 15.11 1948 s. 349;

ang. Strażnica 01.06 1949 s. 173;

ang. Strażnica 15.04 1950 s. 125-126;

ang. Strażnica 01.05 1964 s. 287;

1973 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 91;

1976 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 78;

1983 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 40.

 

   Tu chciałoby się zapytać: czy na przykład w wielkim Nowym Jorku nie było żadnej sali do wynajęcia, tylko Świątynia Masońska (Masonic Temple)?

   Zastanawiająca jest też łatwość kontaktów z wolnomularzami, bo przecież trzeba było prowadzić jakieś rozmowy z nimi, by później przez lata korzystać ze świątyni masońskiej. Czy Świadkowie Jehowy mogą dziś z ręką na sercu powiedzieć, że te ich działania były zgodne ze słowami z 1Kor 10:21?

 

Inne zagadnienia

 

   Adwersarze Świadków Jehowy podkreślają też to, że Towarzystwo Strażnica nigdy nie zamieściło zaprzeczenia typu „nie mieliśmy nigdy nic wspólnego z masonerią” (chociaż stawiano mu takie zarzuty), „Russell nie należał do masonerii” albo „Świadkowie Jehowy nie są masonami”. Organizacja ta podawała zaś różne inne przeczenia:

„Świadkowie Jehowy (…) nie są…

antychrystami: …

antysemitami: …

chronieni przed klęskami ani przemocą: …

fałszywymi prorokami: …

fanatykami: …

fundamentalistami: …

handlarzami domokrążnymi: …

komunistami: …

niewolnikami ludzi: …

religią amerykańską: …

sektą: …

syjonistami: …

tajną organizacją: …

wywrotowcami: …

zwolennikami opanowania całej ziemi przez Żydów: …” („Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000” 2003 s. 538; por. dodatkowo Watchtower Publications Index 1930-1985 1986 s. 460: not Arians, not pacifist).

 

   Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica świadome jest tego, że część ludzi uważa masonerię za zagrożenie dla chrześcijaństwa i świata, a jednak jakoś nie potrafiło stwierdzić, że „nigdy” z tym ruchem nie miało nic wspólnego:

   „Na przykład w początkach XX wieku pewni ludzie nabrali przeświadczenia, że Żydzi oraz masoni zamierzają »zniszczyć cywilizację chrześcijańską i ustanowić wspólne rządy nad światem«” (Strażnica Nr 15, 2001 s. 3).

 

   Podobno pierwsze krytyczne artykuły o masonerii Towarzystwo Strażnica opublikowało dopiero w latach 1930-1931 (patrz The Golden Age 03.09 1930 s. 783-784; The Golden Age 05.08 1931 s. 728), o czym wspomina cytowany już adwersarz Świadków Jehowy:

   „W angielskim wydaniu »Złotego Wieku« z 3 września 1930 roku gwałtownie atakował on [Rutherford] wolnomularzy, obwiniając ich nawet o związki z satanizmem. Także »Złoty Wiek« z 5 sierpnia 1931 roku zawiera podobny artykuł” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 80).

 

Trudno bowiem za jakąś krytykę masonerii uznać wcześniejsze następujące słowa Russella:

   „Kiedy ucisk zacznie się zwiększać, ludzie będą szukać na próżno ochrony i ratunku w jamach i jaskiniach, w wielkich skałach i fortecach społecznych (W Wolnej Masoneryi, Uniach Handlowych, w Trustach i wszelkich towarzystwach świeckich i kościelnych) oraz w górach (w rządach) tej ziemi” („Nadszedł Czas” 1919 s. 152; por. podobne słowa w książce pt. „Dokonana Tajemnica” 1925 s. 143).

 

   Zastanawiające jest to, że pomimo postawienia zarzutu o łączność wolnomularzy z satanizmem, nadal wynajmowano od nich sale. Ktoś, broniąc Towarzystwa Strażnica, może powiedzieć, że przed 1930 rokiem nie wiedziano o tym, że masoni mają coś wspólnego z powyższym (tzn. z satanizmem). Tak jednak nie jest, bo już w publikacji z 1917 roku istnieje przynajmniej jedna wzmianka, która łączy wolnomularstwo z demonami. Jest to komentarz do słów z Ap 9:20 (w którym występują demony), w którym podano:

   „Aby się nie kłaniali dyabłom. – Przyłączając się, dowolnie, do masonów, lub innych tajnych organizacyi, nauczających spaczonej formy religii” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 197; por. s. 464 [ang. ed. 1917 s. 166; por. s. 415]).

 

   Jeśli nawet organizacja Świadków Jehowy nigdy oficjalnie nie współpracowała z masonerią, to jednak zgrzeszyła w tej kwestii nieroztropnością czy interesownością poprzez wynajmowanie „świątyni” czy sal od tego ruchu.

   Ponieważ, jak wspomniano powyżej, autor nie jest „zwolennikiem bezpośredniego łączenia Towarzystwa Strażnica z wolnomularstwem”, dlatego pominął w artykule tym kwestie kontaktów obu tych ruchów. Bazowanie wyłącznie na materiałach pochodzących od Świadków Jehowy nie daje bowiem szans ukazania tego, że taka współpraca między tymi dwoma organizacjami istniała (prócz rozmów o wynajmie sal i świątyni). Zagadnienie to podjęła cytowana wcześniej książka i do niej zainteresowanych odsyłamy (patrz „Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, rozdziały: Wolnomularstwo, s. 53-59; Towarzystwo Strażnica i wolnomularstwo, s. 70-85).

Jednak i Świadkowie Jehowy sami wspominają o kontaktach i swym przemówieniu w „Rotary Club w południowym San Francisco” (Przebudźcie się! Nr 22, 1996 s. 18), który ma wiele wspólnego z organizacjami masońskimi. Problem ten opisał J. Lewandowski w swoim artykule pt. Świadkowie Jehowy i masoński Rotary Club (www.brooklyn.org.pl). Natomiast o dawnych kontaktach Towarzystwa Strażnica z wolnomularstwem wspominają następujące książki:

   „Świadkowie Jehowy bez retuszu” G. Fels, Niepokalanów 1996, rozdz. Powiązania Świadków Jehowy z… masonerią;

   „Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy” C. Podolski, Gdańsk 1996, rozdz. Świadkowie Jehowy i masoneria (dostępna też w internecie).

 

   Na zakończenie warto wspomnieć, że cytowany Robin de Ruiter doszukuje się wpływu masonerii na słownictwo i teologię Russella. Wyraził on to następującymi słowami:

   „Wszyscy możemy stosować medyczne terminy i wyrażenia. Gdy czytamy książki lub słuchamy wypowiedzi, w których one dominują, to jej autora możemy posądzić o to, że jest lekarzem lub ma do czynienia z medycyną. Russell w swych książkach i kazaniach stale używa typowo wolnomularskich wyrażeń takich jak »Wielki Budowniczy Wszechświata«, »Porządek«, »Wielki Mistrz«, »Światło«, »Kapłaństwo«. Możemy z tego wnioskować, że miał on związki z wolnomularstwem” („Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa” Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 73);

 

   „Również postać Hirama jest otoczona tajemnicą. Dla wolnomularzy Hiram-Abif jest dobrym człowiekiem, porównywalnym z patriarchami Starego Przymierza. Hiram był najzręczniejszym mistrzem murarskim. (…) Hiram-Abif, według autentycznych źródeł wolnomularskich, jest mesjaszem wolnomularzy. (…) Russell w swoim kazaniu Tęsknota wszystkich narodów* również identyfikował Hirama z mesjaszem. Z jakiego źródła czerpał przekonanie? [przypis: *Pastor Russell’s Sermons, dz. cyt., s. 804]” (jw. s. 75).

 

   Ponieważ zasygnalizowane kwestie są szerokimi zagadnieniami (np. porównywanie angielskiego słownictwa Russella i masonów), pozostawiamy je więc do indywidualnego przestudiowania każdemu zainteresowanemu.

 

Dodatek. C. T. Russell a wolnomularze

 

   Już po napisaniu tego artykułu dowiedziałem się o tym, że jedna z grup badaczy Pisma Świętego opublikowała po polsku, w swym czasopiśmie pt. Straż (2/2010, str. 28), kazanie C. T. Russella zatytułowane „Świątynia Boża” (The Temple of God). Pochodzi ono z 1913 roku i jest zamieszczone w tzw. Convention Reports Sermons (s. 359-365). Również opublikowane zostało ono w internecie po polsku i w oryginale angielskim (patrz http://mostholyfaith.com). Ponieważ w tym długim artykule wielokrotnie przywoływani są wolnomularze, nie sposób nie napisać kilku słów na ten temat. Muszę tu jednak zaznaczyć, że byłem bardzo zaskoczony treścią tego kazania. Wprost zamurowały mnie niektóre stwierdzenia C. T. Russella.

   Otóż o ile w kazaniu tym prezbiterianie, baptyści, kongregacjonaliści, rzymsko-katolicy, anglikanie i wolnomularze nazwani są „przyjaciółmi”, to tylko ci ostatni, tzn. masoni, określeni są jako „bracia”, a nawet „nasi bracia” czy „bracia wolnomularze” (Masonic brethren):

   „Nasi przyjaciele wolnomularze” (kilka razy);

„co chcieliby nam również powiedzieć nasi bracia wolnomularze”;

„jak praktykują to nasi bracia wolnomularze”;

   „Być może inni wolnomularscy bracia”.

 

   Russell w swym kazaniu chce koniecznie wskazać na wspólne nauki badaczy i masonów oraz stwierdza, że nie ma nic złego do powiedzenia o nich, tym bardziej, iż przemawiał w świątyni wolnomularzy. Stosuje też on do siebie i swego ruchu termin „wolnomularstwo”. Mówi też, że ma wśród masonów „serdecznych przyjaciół” i że mają oni „niektóre bardzo cenne prawdy”. Oto jego słowa:

   „Jest mi też bardzo miło powiedzieć przy tej okazji kilka słów o pewnych sprawach, co do których zgadzamy się z naszymi przyjaciółmi wolnomularzami, jako że przemawiamy w budynku poświęconym wolnomularstwu, a my również jesteśmy mularzami. Jestem wolnomularzem. Jestem uznanym wolnomularzem, jeśli wolno mi tę sprawę przedstawić w całej rozciągłości, gdyż to jest to, co chcieliby nam również powiedzieć nasi bracia wolnomularze – że są oni uznanymi wolnomularzami. Taki jest ich sposób wyrażania się. Tak więc i ja jestem uznanym wolnomularzem. Wydaje mi się nawet, że wszyscy nimi jesteśmy. Ale nie w taki sposób, jak praktykują to nasi bracia wolnomularze. Nie sprzeczamy się z nimi. Nie zamierzam mówić niczego przeciwko wolnomularstwu. W rzeczywistości niektórzy z moich serdecznych przyjaciół są wolnomularzami i muszę przyznać, że wyznają oni niektóre bardzo cenne prawdy”.

 

   Russell wskazuje też na Wielką Piramidę, która łączy go z masonerią:

   „Gdy rozmawiamy z naszymi przyjaciółmi wolnomularzami o świątyni oraz jej znaczeniu, a także o tym, co to znaczy być dobrym wolnomularzem lub też o Wielkiej Piramidzie, której oni właśnie używają jako swojego symbolu, a także o znaczeniu piramidy, nasi przyjaciele wolnomularze są zdumieni. Pewien człowiek, który przez długi czas był wolnomularzem, zakupił ostatnio wielką ilość książek, które omawiają znaczenie Wielkiej Piramidy, i rozesłał je, jak mi się wydaje, do tysięcy wolnomularzy. Zapłacił on za nie, a także rozesłał je na własny koszt. Chciał on, by wolnomularze dowiedzieli się czegoś o Wielkiej Piramidzie. Wiedział on, że będą tym tematem bardzo zainteresowani”.

 

   W innym fragmencie Russell nadaje Jezusowi określenia, którymi posługują się masoni:

   „Tak właśnie jest. Wielki Mistrz, Budowniczy naszego wysokiego zakonu uznanego wolnomularstwa, Pan Jezus Chrystus, położył pod nią cały fundament”.

 

   W kolejnych fragmentach Russell, choć zaprzecza, że był wolnomularzem, to jednak nadal szuka punktów wspólnych z nauką masońską:

   „Choć nigdy nie byłem wolnomularzem, słyszałem że wolnomularze posługują się pewnymi obrazami, które dość dokładnie to ilustrują. Jest to jazda na koźle. A Biblia, jak wiecie, mówi o kozłach. Biblia mówi, że kozłem, którego musicie mniej lub bardziej ujeżdżać na każdy dzień, jest wasze ciało. Naszym przyjaciołom wolnomularzom udaje się to całkiem nieźle. Nie mam pojęcia, jak to robią. Jestem często zdumiony, że udało im się zrozumieć tak wiele tajemnic naszego najwyższego i uznanego porządku wolnomularskiego”.

 

   „Wolnomularze mają jeszcze jedną rzecz, jak mi powiedziano, która dobrze to obrazuje – każdy skrawek ubrania musi zostać zdjęty, zostać bez niczego: »Nie mam nic na świecie tym«. To stosuje się również do nas. Wysoki Porządek naszego wolnomularstwa nie pozwala ci zostawiać niczego, gdy do niego przystępujesz”.

 

   „Czy uważasz, że Kościół Pana jest tajemnym zgromadzeniem? Tak, oczywiście, że jest on takowym. Jest to najwspanialsze tajemne zgromadzenie, jakie kiedykolwiek widział świat. Tajemnica Boża jeszcze się nie dokonała”.

 

   „Również Wolnomularze uznają swego głównego Budowniczego za zabitego. To jest taki sam obraz. Wolnomularze przyjmują pierwszego Budowniczego, który został zabity, ponieważ znał tajemnicę. Taką mają teorię, że pierwszy wielki Budowniczy miał tajemne plany budowy świątyni i gdy został zabity, tajemnica tej budowy w pewnym stopniu została zagubiona. Niektóre szczegóły nie zostaną dokonane aż do zmartwychwstania. Tak więc wolnomularze jako społeczność przynajmniej teoretycznie przyznają, że oczekują na powrót owego pierwszego Mistrza Budowniczego, który stracił swe życie dawno temu za czasów Salomona z powodu tajemnicy świątyni. Tak też i wy, i ja jako pod-budowniczy, oczekujemy na powrót naszego Mistrza Budowniczego”.

 

   „Interesujące jest także dowiedzieć się nieco o stopniach naszego wolnomularstwa. Niektórzy wstępują jedynie do inicjatu i nigdy nie osiągają doskonałości. Pierwszy stopień to uznanie Jezusa za naszego Zbawiciela i wiara w Niego. To daje nam prawo do osiągnięcia wyższych stopni. Wtedy dopiero, gdy uzyskujemy dostęp do tajemnic Pana i poznajemy sekrety przynależące do Najwyższego Uznanego Porządku Wolnomularstwa, musimy przejść na wyższe stopnie, ponieważ ci, którzy znajdują się w owym pierwszym wtajemniczeniu, praktycznie wiedzą jeszcze bardzo niewiele”.

 

   „Na przykład zostać przywódcą w Kościele. Oznacza to otrzymanie jednego z najwyższych stopni – stania się przywódcą Kościoła Chrystusowego, zostania Rycerzem Świątyni, znalezienia się wśród tych, którzy są specjalnymi pracownikami w różnych zakresach służby Świątyni, i którzy najwięcej wiedzą o tej Świątyni”.

 

   „Wiem, że w zakonach wolnomularskich, przechodząc do wyższych stopni, trzeba się coraz więcej uczyć, a są wolnomularze trzydziestego drugiego stopnia, którzy wiedzą bardzo wiele rzeczy, które nie są znane tym, którzy znajdują się na szesnastym poziomie. Znów ci z szesnastego poziomu wiedzą więcej niż ci, którzy są pod nimi, na trzecim stopniu. Jest to kwestia wzrastającej wiedzy. Tak też jest w duchowej Świątyni. Tak też jest w duchowej Świątyni. Apostoł zachęca nas, byśmy wstąpili wyżej. Mówi nam, byśmy wzrastali w łasce i znajomości, a także rozwijali charakter na podobieństwo naszego Pana, abyśmy stawali się coraz bardziej podobni do wielkiego Naczelnego Dowódcy, wspaniałego Arcykapłana naszego wyznania, wielkiego Templariusza wszystkich templariuszy, który za nas umarł, dając nam przykład, i który nie tylko nas odkupił oraz dał sposobność wejścia i stania się członkami owego wysokiego bractwa”.

 

   „Wolnomularz powie wam z wielką dumą: My, wolnomularze staramy się żyć według najwyższych standardów. I jestem pewien, że tak jest. To samo mówię i do was, drodzy przyjaciele. My, uznani wolnomularze pod dowództwem Jezusa Chrystusa posiadamy najwyższe standardy. (…) Jednym z najwyżej wtajemniczonych w naszym porządku – powiedziałbym, że jest on duchowym wolnomularzem trzydziestego drugiego stopnia – był św. Paweł”.

 

   Widzimy z powyższych fragmentów, że Russellowi bardzo bliscy byli wolnomularze. Prócz tego, że wśród nich miał przyjaciół, to na dodatek nazywał ich braćmi. Russell z upodobaniem stosował określenia typowo masońskie, porównywał swoje nauki z wolnomularskimi oraz koniecznie chciał wykazać, że jego ruch badacki jest jakiegoś typu wolnomularstwem. Z tego też powodu Apostoła Pawła zaliczał do wyższej hierarchii masońskiej (32 stopień), a Chrystusa nazywał Wielkim Mistrzem Budowniczym i wielkim Templariuszem. Z dumą też podkreślał, że z wolnomularzami łączy go nauka o Wielkiej Piramidzie i świątyni.

   Po tym podsumowaniu wypada tylko zainteresowanych zachęcić do przeczytania całego artykułu Russella pt. „Świątynia Boża” i do samodzielnego wyciągnięcia wniosków dotyczących tego tematu.

 


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2016