Adwentyści dnia siódmego i Świadkowie Jehowy - niektóre podobieństwa i różnice w ich naukach (cz. 4)

Autor: Włodzimierz Bednarski

poprzednia część

Adwentyści dnia siódmego i Świadkowie Jehowy - niektóre podobieństwa i różnice w ich naukach (cz. 4)

W tej części artykułu przedstawiamy następujące rozdziały:

 

Obie grupy mają swoje „czasy ostateczne”

Obie grupy podobnie obliczały 2300 wieczorów i poranków (Dn 8:14), choć inaczej rozumiały to proroctwo

Obie grupy są zwolennikami okresu 6000 lat od stworzenia Adama, choć inaczej obliczały te lata

Obie grupy mają posiąść wiedzę o „dniu i godzinie”

Obie grupy nauczają o oczyszczeniu nieba

Obie grupy nauczają o rozpoczęciu niewidzialnego sądu w niebie

Adwentyści o Świadkach Jehowy

Świadkowie Jehowy o adwentystach

 

Obie grupy mają swoje „czasy ostateczne”

 

Adwentyści i Świadkowie Jehowy mają wyznaczone swoje „czasy ostateczne”. Pierwsi rok 1844, a drudzy mieli rok 1799, a teraz mają rok 1914.

 

Adwentyści

 

„(...) data ta przypada na rok 1844 po Chr. W tym momencie ludzkość wkroczyła w czasy końcowe, eschatologiczne i żyje obecnie w wielkiej »godzinie sądu Bożego«” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 302; por. s. 318 – „czas końca”, „czas ostatni”, „ostateczny”).

 

Świadkowie Jehowy

 

„»Koniec Czasu«, okres stu piętnastu (115) lat, od roku 1799 do roku 1914 jest szczególnie zanotowany w Piśmie Świętym” (Przyjdź Królestwo Twoje 1919 [ang. 1891] s. 15).

 

„(...) w rozdziale 12 są zaznaczone trzy okresy a mianowicie 1260, 1290, 1335 czyli dni prorocze, które współdziałają i utwierdzają daty podane w rozdziale 11, że początek Czasów ostatecznych rozpoczął się w 1799 roku” (jw. s. 16-17).

 

„Tedy w 1799 R. P. rozpoczął się »czas końca«.” (Strażnica 15.03 1929 s. 91).

 

„Świadkowie Jehowy niezmiennie wykazują na podstawie Pisma Świętego, że w roku 1914 rozpoczął się czas końca tego świata i że zbliża się »dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi«” (Strażnica Nr 16, 1993 s. 9).

 

Obie grupy podobnie obliczały 2300 wieczorów i poranków (Dn 8:14), choć inaczej rozumiały to proroctwo

 

Adwentyści i Świadkowie Jehowy podobnie wyliczali proroctwo o 2300 wieczorach i porankach, choć je inaczej interpretowali. Jedni i drudzy wyliczali początkowo rok 1843. Później adwentyści skorygowali to wyliczenie na rok 1844, a badacze Pisma Świętego na rok 1846. Następnie Świadkowie Jehowy zmieniali kilka razy metodę swego wyliczenia.

 

Adwentyści

 

„W czasie wskazującym na sąd, tj. po upływie 2300 dni w roku 1844, rozpoczęło się dzieło badania i wymazywania grzechów ludu Bożego. Wszyscy, którzy kiedykolwiek przyjęli imię Chrystusa, podlegają dokładnemu badaniu. Zarówno żyjący jak i umarli mają być sądzeni według zapisów w księgach, czyli według ich uczynków. Grzechy, za które nie pokutowano i których nie zaniechano, nie będą przebaczone ani wymazane z ksiąg, lecz będą świadczyły przeciwko grzesznikowi w dniu Pana” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 376).

 

E. G. White i jej współbracia początkowo uznawali rok 1843, a nie 1844:

 

„Z zainteresowaniem przyjęła poglądy adwentowe głoszone przez Williama Millera i jego współpracowników, z ufnością oczekując powrotu Zbawiciela, najpierw w roku 1843, a następnie w roku 1844. Ellen aktywnie uczestniczyła w pracach ruchu, głosząc poselstwo o drugim adwencie wśród rówieśników” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 441).

 

Świadkowie Jehowy

 

„Skoro 490 lat z tych 2300 lat skończyło się w czasie ukrzyżowania lub około tego czasu, tj.: R. P. 33, to koniec tej równowagi »dni« może być obliczony, gdy po odjęciu 490 od 2300 pozostaje 1810. Zatem 1810 lat po zakończeniu się siedemdziesięciu tygodni, musi wyznaczać koniec dłuższego okresu; a 1810 dodane do R. P. 33 daje 1843 rok”. (As 490 years of the 2300, ended at or about the time of the crucifixion, viz: A. D. 33, the ending of the balance of the “days” can be determined, 490 from 2300, leaves 1810. Therefore, 1810 years after the ending of the seventy weeks, must mark the end of the longer period; and 1810 added to A. D. 33, reach to 1843. – The Three Worlds, and the Harvest of This World 1877 s. 160).

 

Choć początkowo C. T. Russell nauczał, tak jak pierwotnie W. Miller (tzn. 1843 r.), to jednak z czasem przeniósł koniec 2300 lat na rok 1846:

 

„(...) jesień 1846 oznacza koniec widzenia względem 2300 dni i datę kiedy klasa Świątnicy została oczyszczona” (Przyjdź Królestwo Twoje 1919 [ang. 1891] s. 111; por. s. 108-124).

 

„Jeśli pustoszące plugastwa zostały całkowicie usunięte z Świątnicy w roku 1846, czas obecny należy uważać za sezon uporządkowania rzeczy, które pozostają i czas na dalsze rozwinięcie się chwalebnego Planu Bożego, aby prawda zajęła miejsce błędu” (jw. s. 124).

 

Obecne wyliczenie Świadków Jehowy różni się od pierwotnego o 100 lat (!):

 

„2300 wieczorów i poranków – Daniela 8:14: Od 1 lub 15 czerwca 1938 roku do 8 lub 22 października 1944 roku (pojawia się i wzrasta »wielka rzesza«; zobacz rozdział 10)” (Pilnie zważaj na proroctwa Daniela! 1999 s. 301).

 

Obie grupy są zwolennikami okresu 6000 lat od stworzenia Adama, choć inaczej obliczały te lata

 

Adwentyści i Świadkowie Jehowy stosowali i stosują naukę o 6000 lat od stworzenia Adama. Dla jednych i drugich już ten okres minął, a nic się nie wydarzyło, z tego co oczekiwali.

 

Adwentyści

 

„Przez sześć tysięcy lat bunt szatana był »postrachem ziemi«. To on »ziemię obracał w pustynię« a »grody jej burzył«; »swoich jeńców nie wypuszczał na wolność«. Przez sześć tysięcy lat więził lud Boży i czyniłby to dalej, lecz Chrystus zerwał łańcuchy i uwolnił uwięzionych” (Wielki bój E. G. White, Warszawa 1983, s. 507).

 

„Przez sześć tysięcy lat wiara opierała się na Chrystusie. Przez sześć tysięcy lat nawałnice i burze gniewu szatana uderzały w Skałę naszego zbawienia, lecz ona pozostała niewzruszona” (Życie Jezusa E. G. White, Warszawa 2003, s. 297).

 

W innych wypowiedziach adwentyści wskazują, że 4000 lat od stworzenia już minęło w czasach działalności Jezusa, a więc od roku 27 po Chr. (tak datują rok rozpoczęcia działalności Jezusa adwentyści, patrz np. Znaki Czasu Nr 12, 1988 s. 4):

 

„Jezus jednak przyjął postać człowieka wtedy, gdy na rodzaju ludzkim zaciążyło cztery tysiące lat grzechu” (Życie Jezusa E. G. White Warszawa 2000, 2003, s. 27).

 

„Sytuacja Jezusa, udającego się na pustynię dla stoczenia walki z szatanem, była inna. W ciągu czterech tysięcy lat ludzkość utraciła swą dawną siłę fizyczną, wartości umysłowe i moralne; Chrystus przyjął na siebie ułomności zdegenerowanej ludzkości, gdyż tylko w ten sposób mógł wyratować ludzi od najgłębszego upadku” (Życie Jezusa E. G. White Warszawa 2000, 2003, s. 75).

 

„Ten Baranek Boży bez skazy miał ofiarować samego siebie za grzechy, aby w ten sposób położyć kres całemu systemowi symboli i ceremonii, który od czterech tysięcy lat wskazywał na Jego śmierć” (Życie Jezusa E. G. White Warszawa 2000, 2003, s. 470).

Patrz też Wielki bój E. G. White, Warszawa 1983, s. 250, 424 [ed. 2002 PDF s. 223, 377]; Życie Jezusa E. G. White Warszawa 2000, 2003, s. 547.

 

Jeśliby według adwentystów owe 4000 lat minęło dokładnie w roku 27 po Chr., to 6000 lat powinno zakończyć się nie później niż w roku 2027.

Jednak pierwszy tekst adwentystów (także drugi) wskazuje, że 4000 lat minęło już w momencie wcielenia Jezusa, gdyż piszą oni, że „przyjął postać człowieka wtedy, gdy na rodzaju ludzkim zaciążyło cztery tysiące lat grzechu”.

Z tego wynika, że 6000 lat minęło już około roku 2000, a nawet wcześniej, bo w roku 1996, gdyż narodzenie Jezusa adwentyści umiejscawiają na jesieni 5 roku przed Chr. (patrz Znaki Czasu Nr 12, 1988 s. 4).

 

Świadkowie Jehowy

 

„Jasno więc jest obecnie zrozumiałe, że z rokiem 1872 kończy się 6000 lat od Stworzenia, a z rokiem P. 1873 rozpoczyna się siódmy tysiąc lat, czyli dzień tysiącletni historyi świata” (Nadszedł Czas 1919 [ang. 1889] s. 55).

 

„(...) od stworzenia Adama do roku 1872, upłynęło 6000 lat; i że od tego czasu, weszliśmy już w siódmy tysiąc lat (Tysiąclecie Chrystusa)” (jw. s. 35).

 

Później Świadkowie Jehowy zmieniali swoją chronologię, ale też nic się nie wydarzyło po 6000 lat istnienia człowieka:

 

„Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa” (Strażnica Nr 23, 1970 s. 10).

 

Obie grupy mają posiąść wiedzę o „dniu i godzinie”

 

Adwentyści i Świadkowie Jehowy mają zapewnioną na przyszłość wiedzę na temat „dnia i godziny”.

 

Adwentyści

 

„Bóg obwieści czas przyjścia Chrystusa

(...) Wkrótce usłyszymy jak szum wielu wód głos Boga, który obwieści nam dzień i godzinę przyjścia Jezusa. Żyjący święci, sto czterdzieści cztery tysiące, poznają i zrozumieją ten głos, podczas gdy bezbożni pomyślą, że to grzmot i trzęsienie ziemi. (EW 15; 1851)

Gdy Bóg obwieścił dzień i godzinę przyjścia Jezusa i powtórzył wieczne przymierze swemu ludowi, wypowiadał jedno zdanie, a potem robił przerwę, w czasie gdy Jego słowa biegły wokół ziemi. (...). (EW 285.286; 1858)” (Wydarzenia czasów końca E. G. White, Warszawa 1995, s. 182-183).

 

„Głos Boży dobiegający z nieba obwieszcza dzień i godzinę przyjścia Jezusa, a także przekazuje Swojemu ludowi treść wiecznego przymierza” (Wielki bój E. G. White, 1983, s. 494; ed. 2002 PDF s. 441 [por. ed. 1983, s. 10, gdzie podano, że dzieło to powstało po angielsku w roku 1888]).

 

I kiedy Bóg oznajmił dzień i godzinę przyjścia Jezusa i przekazał swemu ludowi wieczne przymierze, mówił w krótkich zdaniach, zatrzymując się przy każdem zdaniu, podczas gdy słowa Jego rozbrzmiewały ponad ziemią” (Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha E. G. White, Warszawa 1930, s. 21 [widzenie z roku 1847]; por. Wczesne pisma E. G. White , 1997, 1999, s. 21).

 

„Gdy Bóg wypowiadał dzień i godzinę przyjścia Jezusa oraz ogłaszał Swojemu ludowi wieczne przymierze, mówił zdanie, a następnie przerywał, dopóki słowa rozchodziły się po ziemi” (Wczesne pisma E. G. White, 1999, s. 224).

 

Świadkowie Jehowy

 

„Przy innej okoliczności, gdy Go zapytano odnośnie tych samych rzeczy, rzekł: »O onym dniu i godzinie nikt nie wie, ani Aniołowie, którzy są w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (...)«. Mar. 13:32, 33, 37. Słów tych naszego Pana nie powinno się rozumieć, aby pouczały, że nikt oprócz Ojca nigdy wiedzieć nie będzie o Jego czasach i chwilach i że dowodzą one, iż teraz czasy i chwile te nie mogą być nam wiadome. A sam fakt, że całość Bożego Planu wraz z zarysem czasów i chwil jest widoczna, stanowi mocny dowód, iż żyjemy, przy końcu panowania złego, w Brzasku Tysiącletniego Dnia, kiedy umiejętność się rozmnożyła, a mądrzy zrozumieli (Dan. 12:4, 10)” (Nadszedł Czas 1919 s. 18-19).

 

„»A o owym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie niebiescy, ani Syn, tylko sam Ojciec mój« (Mat. 24:36, Sinaitic M S. Porównaj Marek 13:32, 33). »Patrzcież, czujcie, a módlcie się; bo nie wiecie, kiedy ten czas będzie«. Dla wielu słowa te zdają się znaczyć więcej, aniżeli one wyrażają: sądzą oni, że słowa te zamknęły na klucz wszystkie proroctwa biblijne, jak gdyby Pan nasz powiedział: »Nikt o tem nigdy nie dowie się«. – podczas gdy Pan mówił: »Nikt nie wie«, odnosząc się tylko do osób, które go słuchały, – dla których nie mogły być jeszcze wyjawione dokładnie czasy i chwile. Któż może wątpić, że »aniołowie niebiescy« i »Syn« nie wiedzą teraz jasno o sprawach, które tak blisko są kompletnego wypełnienia?” (Walka Armagieddonu 1919 s. 748).

 

Pytanie: Skąd wiecie, że wkrótce rozpocznie się złoty wiek? Przecież w Nowym Testamencie jest powiedziane, że czas i godzina nie są wiadome.

Odpowiedź: Wiara nasza, że złoty wiek nastanie w bliskiej przyszłości, oparta jest na przepowiedniach Pisma Św. (...) Mateusza 25:13 (...) Marka 13:32 (...) Dziejach Apostolskich 1:7 (...) Z tych tekstów zazwyczaj przedwcześnie wyciąga się wniosek, że Bóg ma zamiar trzymać to zawsze w tajemnicy i że nikt w żadnym czasie nie zrozumie czasów i chwil przytoczonych w Piśmie Św. Po dokładnem zastanowieniu się nad temi tekstami każdy krytyk biblijny zmuszony będzie przyznać, że one nie zawierają podobnej myśli. One mówią tylko, że na początku wieku ewangelji czyli za czasów apostołów nie był właściwy czas do wyrozumienia tych rzeczy. W mądrości swojej Bóg zachował to dla późniejszego pokolenia, które miało żyć w czasie spełnienia się ich” (Złoty Wiek 01.04 1925 s. 29).

 

„Członkowie Społeczeństwa Nowego Świata czuwają. Oni się dowiedzą, kiedy przyjdzie czas na rozpoczęcie się Armagedonu” (Od raju utraconego do raju odzyskanego 1960 [ang. 1958] s. 206).

 

„Jedna rzecz jest absolutnie pewna: Chronologia biblijna poparta spełnionymi proroctwami dowodzi, że sześć tysięcy lat istnienia człowieka wkrótce dobiegnie końca, jeszcze za życia obecnego pokolenia! (Mt 24:34). Nie pora więc na to, żeby pozostać obojętnym i mówić sobie: jakoś to będzie. Nie pora na to, by sprawę obracać w żart, posługując się słowami Jezusa, że «o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec» (Mt 24:36). Wręcz przeciwnie, nadszedł czas, by jasno zdać sobie sprawę, że szybko zbliża się kres teraźniejszego systemu rzeczy, przy czym będzie to kres gwałtowny. Nie łudźmy się: Zupełnie wystarczy, iż sam Ojciec zna zarówno «dzień» jak i «godzinę»! Nawet jeżeli nie daje się spojrzeć poza rok 1975, czy jest to podstawa do ograniczania aktywności? Apostołowie nie widzieli ani tak daleko, jak my; nie wiedzieli przecież nic o roku 1975” (Strażnica Nr 5, 1969 s. 8).

 

Towarzystwo Strażnica wyznaczyło też konkretny „dzień” powrotu Jezusa:

 

„paruzja Chrystusa w mocy Królestwa rozpoczęła się najpierw około 4/5 października 1914 roku”.

(parousia of Christ in Kingdom power began first about October 4/5, 1914 C.E. – Man`s Salvation out of World Distress at Hand! 1975 s. 287).

 

Inna książka, choć nie łączy wprost daty 4 lub 5 października 1914 roku z powrotem Jezusa, ale z Jego panowaniem, to jednak wiemy, że Towarzystwo Strażnica te dwa wydarzenia umiejscawia w jednym czasie:

 

„A zatem »siedem czasów«, czyli 2520 lat, skończyło się nie później niż 15 Tiszri (4 lub 5 października) 1914 roku. W roku tym dopełniły się »wyznaczone czasy narodów« i Bóg przekazał władzę »najuniżeńszemu z ludzi«, Jezusowi Chrystusowi” (Pilnie zważaj na proroctwa Daniela! 1999 s. 97).

 

Obie grupy nauczają o oczyszczeniu nieba

 

Adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica nauczają o pewnym oczyszczeniu nieba w latach 1844 i 1914. Oba te wydarzenia nastąpiły niewidzialnie, choć wcześniej miały być spektakularne i dotyczyć miały innego oczyszczenia, a mianowicie ziemi.

 

Adwentyści

 

Gdy w roku 1844 nie nastąpiło oczyszczenie ziemi z grzeszników, adwentyści przenieśli je do nieba, gdzie zaczęło się oczyszczanie świątyni z grzechów:

 

„Rok 1844 był rokiem wielkich wydarzeń, ukazujących naszym zdumionym oczom oczyszczenie świątyni, które miało miejsce w niebie, mające bezpośredni związek z ludem Bożym na ziemi...” (Wydarzenia czasów końca E. G. White, Warszawa 1995, s. 32).

 

„Pismo Święte wskazuje na rok 1844 jako czas rozpoczęcia »oczyszczenia« niebieskiej świątyni” (Adwentyzm Z. Łyko, Warszawa 1970, s. 134).

 

Świadkowie Jehowy

 

Gdy w roku 1914 nie nastąpiło oczyszczenie ziemi z grzeszników, głosiciele Towarzystwa Strażnica przenieśli je do nieba, które oczyszczono z szatana i demonów:

 

„Wszystkie dowody wskazują na to, że owo zmartwychwstanie niebiańskie rozpoczęło się w roku 1918 - już po tym, jak Jezus w roku 1914 objął tron i we wstępnej fazie swej królewskiej, zwycięskiej szarży oczyścił niebiosa z Szatana i demonów” (Wspaniały finał objawienia bliski! 1993 s. 103).

 

Obie grupy nauczają o rozpoczęciu niewidzialnego sądu w niebie

 

Adwentyści i głosiciele Towarzystwa Strażnica nauczają o pewnym odbywającym się już sądzie w latach 1844 i 1914. Oba te wydarzenia nastąpiły niewidzialnie, choć wcześniej miały być spektakularne i dotyczyć miały innego sądu, który miał być już dawno zakończony.

 

Adwentyści

 

Gdy w roku 1844 nie nastąpiło osądzenie grzeszników, adwentyści przenieśli sąd do nieba. Zwany jest on przez nich „śledczym”:

 

„Stąd nazwa »sąd śledczy«. Sąd ten stanowi pierwszą, zaoczną (czyli śledczą) fazę Sądu Ostatecznego, którego faza druga, publiczna (egzekucyjna) odbędzie się dopiero po tysiącleciu” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 319).

 

„W czasie wskazującym na sąd, tj. po upływie 2300 dni w roku 1844, rozpoczęło się dzieło badania i wymazywania grzechów ludu Bożego. Wszyscy, którzy kiedykolwiek przyjęli imię Chrystusa, podlegają dokładnemu badaniu. Zarówno żyjący jak i umarli mają być sądzeni według zapisów w księgach, czyli według ich uczynków. Grzechy, za które nie pokutowano i których nie zaniechano, nie będą przebaczone ani wymazane z ksiąg, lecz będą świadczyły przeciwko grzesznikowi w dniu Pana” (Wielki bój, E. G. White, Warszawa 1983, s. 376).

 

Świadkowie Jehowy

 

Gdy w roku 1914 nie nastąpiło osądzenie grzeszników, głosiciele Towarzystwa Strażnica przenieśli sąd do nieba, a dotyczył on podziału na owce i kozły. W roku 1995 Świadkowie Jehowy zmienili jednak swoją naukę, która od roku 1923 obowiązywała ich:

 

„A zatem sąd miał się odbyć za życia ludzi, którzy widzieli nadejście okresu przepowiedzianego przez Jezusa. Nastanie tego okresu miało zaznaczyć początek końca szatańskiego świata, na którym ma wykonać wyrok wydany przez Boga Jego nowo ustanowione w niebie Królestwo. Chronologia biblijna oraz spełniające się proroctwa wyraźnie dowodzą, że ten okres rozpoczął się w roku 1914” (Strażnica CVII [1986] Nr 6 s. 2).

 

„Długo uważaliśmy, że przypowieść ta opisuje, jak Jezus w roku 1914 zasiada na tronie królewskim i od tej pory sądzi ludzi – osobom przypominającym owce udostępnia życie wieczne, a symboliczne kozy skazuje na wiecznotrwałą śmierć. Jednakże ponowne przeanalizowanie tej przypowieści pozwala lepiej pojąć, do jakiego czasu się ona odnosi i co oznacza” (Strażnica Nr 20, 1995 s. 19).

 

Jednak nadal Świadkowie Jehowy nauczają o odbywającym się „osądzaniu” ludzi od roku 1914:

 

„Przychodzi raczej w tym sensie, że zaczyna zwracać szczególną uwagę na ludzkość lub na swoich naśladowców, między innymi po to, by ich osądzić. W ten właśnie sposób przyszedł w roku 1914, kiedy wstąpił na tron i zaczął być obecny jako Król...” (Strażnica Nr 5, 2004 s. 16).

 

Adwentyści o Świadkach Jehowy

 

Adwentyści mają krytyczny stosunek do Świadków Jehowy.

Przykładowo prawie cały artykuł pt. „I powstaną fałszywi prorocy...” w ich czasopiśmie poświęcony był właśnie Towarzystwu Strażnica (Znaki Czasu Nr 1, 1987 s. 12-14). Prócz tego adwentyści wydawali też i wydają książki krytyczne dotyczące Świadków Jehowy:

 

Fałszywi prorocy G. Baron, Warszawa, 1962;

Nieomylność Strażnicy E. B. Price, Podkowa Leśna 1992 (obecnie ta książka ukazuje się pod innym tytułem, patrz poniżej);

Dlaczego moja matka nie została Świadkiem Jehowy? E. B. Price, Warszawa 2011.

 

Znane jest też inne opracowanie na temat Świadków Jehowy, demaskujące ich nauki:

 

Nasi Przyjaciele: Świadkowie Jehowy E. B. Price, tłum. Z. Makarewicz, 1996.

 

Świadkowie Jehowy o adwentystach

 

Co do adwentystów (i wyznawców innych kościołów), to C. T. Russell, pytany w roku 1910, wypowiadał się następująco:

 

„Jednak, co do zebrań Adwentystów [w tekście ang.: Seventh Day Adventists] (...) radziłbym trzymać się jak najdalej od takich ludzi; nie dlatego, że oni nie są jako inni ludzie, lecz naszym zdaniem jest, że oni są daleko z drogi” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 324).

 

Świadkowie Jehowy przeprowadzili w jednym ze swych artykułów krytykę tak zwanego „sądu śledczego” (rozpoczętego w roku 1844), który jest główną nauką adwentystów. Posiłkowali się w nim między innymi byłymi uczonymi adwentystycznymi (patrz artykuł pt. Nauka o „sądzie śledczym” - czy jest oparta na Biblii? - Strażnica Nr 14, 1997 s. 25-29).

 

W innych artykułach Świadkowie Jehowy pisali o przypisywanym E. G. White plagiatorstwie:

 

»Prorokini« adwentystów plagiatorem?

Delegaci na międzynarodowy kongres Adwentystów Dnia Siódmego, który się odbył na początku lat osiemdziesiątych, raz jeszcze zapewnili, że Ellen G. White była „tak samo natchniona, jak prorocy biblijni”. Napisała ponad 50 książek. Tymczasem wieloletni kaznodzieja adwentystów, który przez 2 lata prowadził skrupulatne badania nad jej pismami, oświadczył: „Była plagiatorką [osobą przywłaszczającą cudze utwory, dokonującą dosłownych zapożyczeń z cudzych dzieł podanych jako oryginalne i własne]”. Dla pastora Waltera Rea dowody na to są tak oczywiste, że — jak powiedział: „Mógłbym poprosić z ulicy kierowcę ciężarówki i też by się na tym poznał”. W. Rea mówi, że źródła, z których Ellen White głównie korzystała, to dzieła pisarzy religijnych z połowy XIX wieku nie będącymi adwentystami, i przytacza sporo dowodów na to. Jak twierdzi, dotąd nie znalazł poważniejszej pracy Ellen White, która nie byłaby oparta na jakimś wcześniej opublikowanym źródle. „Istotne znaczenie ma to, że według częstych wypowiedzi jej samej jak również wspólnoty, do której należała, nigdy niczego nie przepisywała z innych dzieł ani też nie była pod niczyim wpływem” — oświadcza W. Rea.

Oto, co na temat odkrycia tego plagiatu napisał prezes Southwestern Adventist College w Keene (Teksas, USA) Donald R. McAdams: „Ellen White odgrywa w życiu Adwentystów Dnia Siódmego rolę tak znaczącą, że jej wypowiedzi wywierają wpływ na niemal każdą dziedzinę nauk i zwyczajów adwentystycznych. (...) Sama myśl, iż jej słowa mogłyby być zapożyczone od kogoś innego i niekoniecznie uchodzić za ostatni autorytet, wywołuje w szeregach adwentystów zamieszanie i wszystkich nas niepokoi. (Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 10 s. 8).

 

Zaostrza się spór wśród adwentystów

„Plagiatorstwo założycielki Kościoła adwentystów wstrząsnęło nim do podstaw” — głosił nagłówek wydawanej w Atlancie gazety Journal and Constitution. Spór toczył się wokół rewelacji o pismach głównej założycielki tego Kościoła, pani Ellen G. White. Twierdziła ona, że jej książki z lat od 1844 do 1915 są oparte na licznych widzeniach, w których głos Boży pouczał ją o wszystkim, począwszy od doktryn biblijnych aż po sprawy odżywiania i ubierania. Tymczasem uczeni adwentyści odkryli, że w jej pismach są dosłowne zapożyczenia z różnych innych źródeł „w znacznie większym stopniu, niż przedtem sądziliśmy”. Desmond Ford, którego Kościół adwentystów niedawno pozbawił praw kaznodziejskich za podważanie pism pani White, powiedział: „Wykorzystywano jej nauki w sposób niewłaściwy, przyjmując je za podstawę wiary, niemal za namiastkę Biblii”.

Były kaznodzieja adwentystów Walter Rea, również pozbawiony urzędu po wykryciu przez niego mnóstwa dowodów plagiatorstwa Ellen White, oświadczył: „Odpisywała i zapożyczała niemal wszystko. Coś niecoś wiedziano o tym już wcześniej, ale nie aż tyle. Jednakże to, co odkryliśmy teraz, sprawiło, że sprawa nabrała wielkiego rozgłosu, przy czym wiele z tego godzi w samą istotę propagowanej przez nią teologii”. Zaznaczył też, że „szokującą liczbę” jej plagiatów ukrywa się przed przeciętnymi wyznawcami Kościoła, po czym dodał: „Takie [zatajanie] wyrządza więcej szkody niż ujawnienie szczerej prawdy. Nie zanosi się na to, że sprawa ucichnie. Będzie raczej coraz głośniejsza” (Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 12 s. 16).

 

Widzimy, na podstawie przedstawionego materiału, że adwentyści i Świadkowie Jehowy, choć reprezentują różne wyznania, to jednak są sobie w wielu naukach bliscy. Istnieją bowiem takie ‘mechanizmy’ w świecie religii, które sprawiają, że przywódcy powstających nowych grup religijnych i one same często upodobniają się. Tym bardziej ma to miejsce, gdy obie osoby pionierów i wyznania wywodzą się z jednego pnia oczekiwania adwentowego, powstałego w wieku XIX. Zarówno więc adwentyści, jak i badacze Pisma Świętego oraz Świadkowie Jehowy, mylą się, gdy uważają, że ich przywódcy i oni sami są kimś wyjątkowym w historii świata.

Ani E. G. White, ani C. T. Russell nie byli żadnymi wielkimi prorokami i znawcami Biblii. Co pozostawili po sobie? Fałszywe proroctwa i interpretację Pisma Świętego przejętą w dużej mierze od innych osób, takich jak oni (W. Miller, N. Barbour).

E. G. White, i C. T. Russell były to jednostki, którym udało się, w różny sposób, zjednać sobie wielu współwyznawców i którym po prostu udała się akcja wydawnicza, trwająca do dziś. Oczekując dawno temu ‘końca’, już pod koniec XIX wieku i na początku wieku XX, nawet nie spodziewali się, że ich wyznania będą jeszcze istnieć na ziemi w XXI wieku.

Widzimy też z powyższego, że zarówno adwentyści, jak i głosiciele Towarzystwa Strażnica, stosowali te same lub podobne metody przy określaniu oczekiwanych przez nich wydarzeń ‘końca’. Niejedną osobę może to zadziwić. Z drugiej strony pamiętajmy, jak to podkreśliliśmy powyżej, że obie te grupy wywodzą się z jednego pnia adwentowego i już tylko to wskazuje, iż to środowisko mogło stosować te same lub podobne metody wyliczeń i dywagacji.

 

Na zakończenie warto wspomnieć, że E. G. White też używała imienia Jehowa, jak C. T. Russell i Świadkowie Jehowy. Widać to w dawnym wydaniu jednej z książek pt. Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha 1935 s. 21, 45, 220 - 2 razy, 248. W kilku innych miejscach jest ono w oryginałach angielskich (s. 29, 45, 251). ale w wersji polskiej z roku 1935 zmieniono określenie Jehowa na Bóg, choć w innych naszych edycjach też się ono pojawia (patrz np. edycja z roku 1999 pt. Wczesne pisma s. 29, 45, 229).

Interesujące jest też to, że adwentyści w ostatnim czasie (od roku 2010) wprowadzają w poszczególnych regionach świata „ordynację” kobiet na duchownych czyli pastorów. Poinformowano o tym 4 grudnia 2013 roku na oficjalnej stronie Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w artykule pt. Kolejne wydziały „za” ordynacją kobiet!:

 

http://www.adwentysci.waw.pl/index.php?subaction=showfull&id=1386157148&archive=&start_from=&ucat=19

 

Świadkowie Jehowy taki epizod kobiecy mieli w swojej historii w latach 1932-1967:

 

„Pytanie: Czy zdolne siostry mogą być członkami komitetu służby?

Odpowiedź: Pismo Święte nie wyróżnia tego. Jednakże lepiej mieć mężczyzn; lecz jeżeli żaden mężczyzna nie odpowiada zdolności według Pisma Św., a tylko siostra nadaje się do tego działu, wtedy jako taka może być zaliczona do komitetu służby.

Pytanie: Czy sekretarz i skarbnik mają być wybierani z pomiędzy komitetu?

Odpowiedź: Nie jest to pożądanem w żadnym znaczeniu. Sekretarzem może być siostra lub brat” (Strażnica 15.11 1932 s. 347).

 

„Jeżeli nie ma dość braci, którzy by mogli służyć, mogą być też zamianowane na stanowiska sług zdolne siostry, lecz żadna siostra nie będzie uchodzić za nadzorcę. Towarzystwo posyła do zboru list nominacyjny, który należy mu odczytać, a potem przechowywać w aktach zboru” (Głoszenie i nauczanie w pokoju i jedności ok. 1960 [ang. 1960] s. 24, par. 91).

 

„(...) obecnie z powodu braku zdolnych braci konieczność może zmusić siostry do zapełnienia stanowisk służby w zborze. Może ona nawet wymagać zajęcia się obowiązkami sługi zboru. Jednak siostry nie nazwalibyśmy nadzorcą (...) Kiedy siostra będąca sługą zboru albo jakaś inna oddana Bogu i ochrzczona siostra w ramach swych powinności pełni obowiązki przewodniczenia, które normalnie powinny być wykonywane przez nadzorcę, sługę pomocniczego lub prowadzącego studium, wtedy jest konieczne, żeby miała nakrytą głowę” (Strażnica Nr 4, 1965 s. 5).

 

„Gdyby jednak mimo wszystko nadal brakowało braci, którzy by się zajęli, wykonywaniem niezbędnej pracy, wtedy – uwzględniając zalecenia komitetu zboru – Towarzystwo może poprosić o udzielenie pomocy niektóre dojrzałe, pokorne siostry. Nie otrzymują one jednak nominacji na sług, tylko po prostu prosi się je, aby w zastępstwie troszczyły się o dzieło, dopóki nie będzie do dyspozycji przydatnego brata” („Słowo Twoje jest pochodnią dla nóg moich” 1971 [ang. 1967] s. 90).

 

poprzednia część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2018