Epizody z życia Ellen G. White według jej autobiografii (cz.2)

Autor: Włodzimierz Bednarski

poprzednia część

Epizody z życia Ellen G. White według jej autobiografii (cz.2)

W części pierwszej tego artykułu przedstawiliśmy szereg epizodów z życia E. White, pionierki adwentystów, która uznawana jest też za prorokinię i nie tylko przez Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, ale także przez inne grupy adwentystyczne, takie jak:

 

Kościół Adwentystów Dnia Siódmego Ruch Reformacyjny

Kościół Reformowany Adwentystów Dnia Siódmego

Międzynarodowe Stowarzyszenie Misyjne Adwentystów Dnia Siódmego - Trzecia Część

 

W tej części artykułu kontynuujemy nasz temat doprowadzając go do momentu śmierci E. White (zm. 1915).

 

Jej choroby, cudowne uzdrowienia i kolejne stany chorobowe

 

„Zimą i wiosna bardzo dokuczała mi choroba serca. Miałam trudności z oddychaniem w pozycji leżącej, dlatego spałam prawie na siedząco. Miałam obrzęk na lewym policzku, wyglądający jak rak. Rozwijał się stopniowo dłużej niż rok, aż stał się bolesny i przeszkadzał w patrzeniu. (...) Po około trzech tygodniach zemdlałam i upadłam na podłogę pozostając prawie bez świadomości trzydzieści sześć godzin. Istniała obawa, że nie przeżyję, ale w odpowiedzi na modlitwy odzyskałam przytomność. Po tygodniu doznałam urazu lewego boku. Miałam dziwne uczucie zimna i odrętwienia w głowie, a także ostry ból w skroniach. Mój język był ciężki i drętwy, nie mogłam mówić. Lewe ramię i bok były bezwładne” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 151).

 

Kolejne cudowne uzdrowienie

 

„Nie mogłam spać, ale kontynuowałam moją cichą modlitwę. Przed nastaniem dnia zasnęłam. Obudziłam się o świcie, całkowita wolna od bólu. Co za zmiana! (...) Chore oko nie bolało. Po kilku dniach obrzmienie zniknęło, a mój wzrok powrócił do poprzedniego stanu. Odnowa była całkowita” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 152).

 

Odebranie swego dziecka po pięcioletnim rozstaniu

 

„Po powrocie ze wschodu do domu w Rochester, w końcu 1853 roku, James i Ellen White przyjęli do siebie najstarsze dziecko, Henryego, który przez pięć lat był pod troskliwą opieką Braterstwa Howlanda” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 158).

 

Następne choroby pomimo wcześniejszych cudownych uzdrowień

 

„Mój język odmówił posłuszeństwa był powiększony i obrzmiały. Dziwne uczucie chłodu dotknęło mego serca, przeszło przez głowę i moja prawa stronę. Przez chwilę byłam nieświadoma, ale pobudziła mnie żarliwa modlitwa. Próbowałam użyć innych członków, ale były całkowicie bezużyteczne. Przez krótki czas czułam że nie będę żyć. Był to mój trzeci atak paraliżu...” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 162).

 

„Przez kilka tygodni nie miałam czucia w ręce, ani w głowie. Kiedy próbowałam spacerować, często chwiałam się, a czasami upadałam na podłogę” (jw. s. 163).

 

Aniołowie ratujący jej życie

 

„W okresie konferencji w Battle Creek, w czerwcu 1858 roku, pokazano mi w wizji że tym nagłym atakiem w Jackson, szatan zamierzał zabrać mi życie, po to – by przeszkodzić w pracy, którą zamierzałam napisać, ale aniołowie Boży zostali wysłani mi na ratunek. Widziałam także, wśród wielu rzeczy, że będę błogosławiona lepszym zdrowiem niż przed atakiem” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 163).

 

Znająca czyjeś grzechy

 

„Gdy rodziny i jednostki były pokazywane mi w widzeniach, często chodziło o prywatne sprawy i tajne grzechy.” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 177).

 

Nie znosząca kontroli

 

„Ci co mnie osądzali, byli całkowitymi ignorantami w tych sprawach. Protestowałam przeciwko osobom, które jak inkwizytorzy kontrolowali to co robię. Była to nieprzyjemna praca, wyznaczono mnie do ganienia prywatnych grzechów” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 177).

 

Ewangelia adwentystyczna początkowo tylko dla Amerykanów!

 

„We wczesnym okresie poselstwa, Adwentyści dnia Siódmego nie doceniali znaczenia rozszerzania pracy wśród wielu narodów. Przed wczesnymi latami siedemdziesiątymi, liderzy ruchu adwentowego nie przyjmowali, że ich misja dotyczy całego świata. Nawet w 1872 roku, tekst »Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całym świecie na świadectwo wszystkim narodom i wtedy nadejdzie koniec«, był uznawany jako ważny znak ostatnich dni »mający wypełnienie w rozsiewaniu Protestanckich misji«. Całkowite wypełnienie tego znaku nie miało mieć nic wspólnego z rozszerzaniem poselstwa adwentowego na cały świat” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 203).

 

Wizja o publikacjach w innych językach i wpływie ich na umysły ludzi

 

„Pokazano mi, że nasze publikacje powinny być drukowane w różnych językach i wysyłane do każdego cywilizowanego kraju, bez względu na koszty. (...) Każdy dolar z naszych środków powinien być uznany jako Pański, a nie nasz (...) Nie powinien być zmarnowany na niepotrzebne pożądliwości, ale rozważnie użyty w Bożej sprawie w dziele zbawienia mężczyzn i kobiet od śmierci. Pokazano mi, że prasa ma potężny wpływ zarówno ku dobremu jak i ku złemu. Może osiągać wpływ na umysły, jak żaden inny środek” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 214).

 

Napędzająca wszystkich adwentystów do kolportażu publikacji

 

„Bóg nakazał Swojemu ludowi korzystać z prasy, która w połączeniu z innymi środkami, poszerzy znajomość prawdy. Traktaty, gazety, książki, tak jak tego wymaga sprawa, powinny docierać do wszystkich miast i wsi w kraju. To jest praca misyjna dla wszystkich” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 217).

 

Kolejne cudowne uzdrowienie

 

„Duch Boży spoczywał na mnie, gdy próbowałam przemówić. Poczułam elektryczny wstrząs w sercu i cały ból trwale odszedł. Cierpiałam wielki ból koncentrujący się w mózgu, to także całkowicie odeszło. Moje podrażnione gardło i chore płuco uległo poprawie. A lewe ramię i ręka były prawie bezużyteczne w następstwie bólu serca, ale naturalne czucie teraz przywrócono. Umysł miałam jasny, a dusza była pełna światła, i miłości Bożej. Wydawało się, że aniołowie Boży są z każdej strony, jak ściana ognia” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 227).

 

Ponownie chora i przewidująca w roku 1878 rychłą swoją śmierć

 

„Nie odważyłam się towarzyszyć mojemu mężowi. Z powodu stałej troski i niepokoju, oraz niezdolności do snu, doznałam alarmujących kłopotów z sercem. Czuliśmy że nadszedł czas separacji. Nie wiedzieliśmy czy spotkamy się znowu” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 229).

 

Widząca sąd Boży i zbawionych

 

„Rankiem 23 października 1879 roku około drugiej, Duch Pański spoczął na mnie i ujrzałam sceny nadchodzącego sądu. Język nie był w stanie oddać dokładnego opisu rzeczy które ujrzałam i które zapadły do mojego umysłu. Wielki dzień wykonania Bożego sądu nadchodzi. (...) Kilka ksiąg było otwartych przed Nim (...) Jedna z tych ksiąg, zawierała nazwiska tych, którzy wierzyli w prawdę” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 241).

 

„Nazwiska wszystkich wyznawców prawdy zostały wspomniane. Na jednej stronie księgi, przed hasłem »wierność« było nazwisko mojego męża. Jego życie i charakter i wszystkie wydarzenia życia, stanęły żywo przede mną” (jw. s. 242).

 

Interesujące jest to, że E. White znała ponoć z objawienia losy swego męża, gdy on jeszcze żył.

 

Wydawnictwo E. White zapowiedziane w Księdze Niebios

 

„Żarliwe wysiłki męża, aby stworzyć wydawnictwo pośród nas, także ujrzałam zarejestrowane w Księdze Niebios” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 244).

 

Wskazująca, że jej mąż jest niezastąpiony

 

„Gdy cierpienie przyszło na mego męża, zostali wybrani inni mężczyźni, aby zająć jego miejsce. Oni rozpoczęli z dobrymi chęciami, ale nigdy nie nauczyli się samozaparcia. Gdyby czuli konieczność żarliwego upokorzenia przed Bogiem każdego dnia i niesamolubne poświęcenie w pomocy i nie polegali na sobie, ale na mądrości Bożej, wtedy pokazaliby że to co czynią wypływało z Boga” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 244).

 

Śmierć jej męża i oczekiwania, że będą świadkami ‘końca’

 

„Trzykrotnie był powalony przez paraliż, ale dzięki Bożemu błogosławieństwu, silnemu organizmowi, oraz dokładnemu przestrzeganiu praw zdrowia, był zdolny do dalszej pracy. Ponownie podróżował, głosił, pisał, ze zwykłą dla siebie energią i gorliwością. Razem pracowaliśmy w pracy dla Jezusa przez 35 lat, z nadzieją że będziemy świadkami tryumfalnego końca. Ale nie taka była wola Boża. (...) został wzięty od mego boku, zostałam opuszczona, aby dokończyć prace i walkę w samotności” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 247).

 

„Podjęłam życiowe obowiązki sama, z pełnym, zaufaniem, że Odkupiciel będzie ze mną. Mamy tylko krótka chwilę do walki. Potem przyjdzie Chrystus i ten bój się skończy” (jw. s. 254).

 

      „(...) życie Pani White było ściśle związane z mężem w gorliwej pracy głoszenia ewangelii, aż do jego śmierci 5 sierpnia 1881 r.” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 470-471 [w ed. angielskiej jest data August 6, 1881]).

 

Kolejne choroby

 

„Chociaż jeszcze cierpiałam z powodu mocnego ataku malarii oraz bólu związanego ze śmiercią mego męża, podróż zniosłam lepiej niż oczekiwałam” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 256).

 

„(...) miała poważne dreszcze, przechodzące w gorączkę (...) dreszcze malaryczne trwały aż do 10 września. Bardzo słaba, pragnęła jednak udać się do sanatorium Świętej Heleny, wierząc ze lepszy klimat górski pomoże jej w wyzdrowieniu” (jw. s. 261).

 

Pierwsze majętności kościoła i jej własne

 

„W kwietniu 1882 roku Konferencja Kalifornijska otwarła szkołę w Healdsburg, która została wkrótce zmieniona na Healdsburg College. Pragnąc być blisko tej instytucji E. White nabyła dom na krańcach miasteczka, czyniąc go swoją rezydencją na kilka lat. Rok po śmierci męża była w nowym domu...” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 261).

 

Następne słabości i choroby oraz kolejne cudowne uzdrowienie (1882 r.)

 

„Miała niedobry kaszel, a lewe płuco było bardzo chore. Była bardzo słaba, pozbawiona energii i odwagi. (...) W sobotnie popołudnie była słaba, ledwie zdolna do wyjścia z łoża. (...) Gdy Kaz. Waggoner skończył  przemawiać E. White powiedziała: »pomóż mi wstać«. Siostra Ings i jej syn podnieśli ją i została poprowadzona do mównicy. Podtrzymując się o nią dwoma rękami, zaczęła z drżeniem przemawiać do zgromadzenia, być może ostatni raz słyszą jej głos na zgromadzeniu obozowym” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 262).

 

„Gdy mówiła kilka minut nastąpiła zmiana w głosie i postawie. Poczuła odradzającą moc. (...) Jeden z biznesmenów z Healdsburg wykrzyknął: »Cud się stał na oczach całego zgromadzenia, cud«. Po nabożeństwie przyznała pytającym się przyjaciołom, że Pan ją uzdrowił. (...) »Po pierwszej próbie przemowy Siostry White, jej ozdrowienie było całkowite«” (jw. s. 262-263).

 

Samopoczucie w rok później (1883 r.)

 

„Ostatnie dwa lata byłam bliska wrót śmierci i gdy prosiłam Pana, aby pozwolił mi odpocząć w grobie, z największą troską poczułam żal, że to pisanie jest nie ukończone” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 267).

 

Pierwsze dolarowe żniwa

 

„W roku 1889 sprzedano książek za około 10.000 dolarów, w latach późniejszych wzrosło to do 20.000 dolarów. Podczas Generalnej Konferencji w 1891 r. główny przedstawiciel w Skandynawii oświadczył: Kolporterzy zarabiają na siebie, a nawet wspierają dzieło darami” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 286).

 

Kolejne dolarowe żniwa

 

„Dom wydawniczy Basel zrobił dobry interes zeszłego roku – oświadczył delegatom zebranym na Generalnej Konferencji w 1889 r. Roczny raport wykazał zyski 155.955 dolarów. Gdy rozważymy że nigdy wcześniej nie była finansowo samodzielna, ten raport jest bardzo zachęcający” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 288).

 

„Sprzedaliśmy przez ostatnie 4 lata, wyłączając sprzedaż zagraniczną, 168.947 książek, 6.871.659 periodyków, 23.382 broszur, 964.163 traktatów na łączną sumę 310.221.57 dolarów...” (jw. s. 296).

 

„(...) wydawano religijną literaturę, o łącznej wartości sprzedaży w 1913 r. na 482.000 dolarów” (jw. s. 308).

 

Przeniesiona w czasie i przestrzeni?

 

„3 listopada 1890 roku, podczas pracy w Salamanca N.Y. gdy byłam połączona z Bogiem w nocy, zostałam wzięta do zgromadzeń w różnych stronach, gdzie zaniosłam zdecydowane świadectwo nagany i ostrzeżeń” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 319).

 

Zaatakowana przez zapalenie nerwu

 

„(...) 1892, ale krótko po zgromadzeniu w Melbourne ucierpiała od ostrego ataku zapalenia nerwu (...) Czasami, gdy była niezdolna do wspinania się po schodach prowadzących do Hali Federalnej, była wnoszona, dwa lub trzy razy kiedy nie mogła stać przemawiała siedząc w fotelu” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 335).

 

„Cierpienie na zapalenie nerwu, które rozpoczęło się w styczniu trwało aż do listopada. Pielęgniarka i sekretarka wiernie i wdzięcznie się nią opiekowały, aby powstrzymać chorobę, ale w trakcie zimowych miesięcy, dolegliwości czyniły stały postęp” (jw. s. 338).

 

„Nigdy prawa ręka mnie nie zawiodła. Moja ręka i ramię były pełne bólu, trudnego do zniesienia, ale dłoń była zdolna do trzymania pióra i pisania słów które przychodziły do mnie od Ducha Bożego” (jw. s. 340).

 

Zniszczenie budynków instytucji adwentystów znakiem Bożym?

 

„Zniszczenie w jednym roku przez ogień, głównych budynków dwóch wiodących instytucji Adwentystów Dnia Siódmego w Battle Creek prowadziło do zbadania korzyści, które mogą przysłużyć się sprawie Bożej poprzez usunięcie wyznaniowego centrum, oraz biura wydawniczego Review and Herald do innych miejsc” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 388).

 

Proroctwo o przeniesieniu biur adwentystów

 

„Odpowiadając na pytania co do osiedlenia się gdzie indziej, odpowiadam tak. Niech Generalna Konferencja i jej urzędnicy i praca wydawnicza opuszczą Battle Creek. Nie wiem gdzie będzie miejsce, czy na wybrzeżu Atlantyckim czy gdzie indziej, ale powiem wam: Nigdy nie kładźcie kamienia czy cegły w Battle Creek by odbudować biuro Review. Bóg ma lepsze miejsce” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 389).

 

Dalsze różne proroctwa o usadowieniu biur

 

„Nowy York potrzebuje naszej pracy, ale czy dom wydawniczy tam ma być, nie potrafię odpowiedzieć. Nie mogę odpowiedzieć, aby światło otrzymane było wystarczająco określone by poprzeć jakieś działanie” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 391).

 

„Co do instytucji w Nowym Yorku muszę powiedzieć: Strzeżcie się. Nie uważam, aby miało to być blisko Nowego Yorku. Nie mogę podać wszystkich powodów, ale jestem pewna że każde miejsce do 30 mil od miasta byłoby za blisko. Badajcie okolice innych miejsc, jestem pewna, że powinno się uważnie zbadać korzyści przemawiające za Waszyngtonem” (jw. s. 392).

 

„Co do Waszyngtonu, powiem, że 20 lat temu, powinno się postawić odpowiednie miejsce w tym mieście, lub raczej na jego uboczu” (jw. s. 393).

 

„Jeśli jest jakieś ważniejsze miejsce, gdzie powinno się założyć sanatorium i głosić Ewangelię to jest to Waszyngton” (jw. s. 394).

 

Jeśli taką wiedzę miała E. White, to dlaczego wcześniej budowano instytucje adwentystyczne w Battle Creek?

Dlaczego wcześniej Bóg jej nie objawił tego, co przekazał później?

 

Jej wizja o trzęsieniu ziemi w San Francisco

 

„Trzęsienie ziemi w San Francisco (...) Sądy zapłaty

Podczas pobytu w Loma Linda 16 kwietnia 1906 r. miałam zadziwiające przedstawienie. Podczas nocnej wizji stałam na wzniesieniu, skąd mogłam widzieć domy chwiejące się jak trzcina na wietrze. Budynki wielkie i małe upadały na ziemię. Uzdrowiska, teatry, hotele, domy bogaczy były wstrząsane i rozsypywały się. Wiele osób zginęło, a powietrze było pełne okrzyków rannych i przerażonych.

To pracowali aniołowie Boży – niszczyciele. Jeden dotyk i budynki tak solidnie wykonane, że ludzie uważali je za bezpieczne w każdej sytuacji, szybko stawały się kupą gruzów. Żadne miejsce nie było bezpieczne. Nie czułam szczególnego niebezpieczeństwa, ale groza scen, które przede mną przeszły była trudna do opisania. Wydawało się, że cierpliwość Boża się wyczerpała, dzień sądu nadszedł.

Anioł stojący u mego boku poinformował mnie, że zdaje sobie sprawę jakie zło istnieje w świecie dzisiaj, zwłaszcza w dużych miastach” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 407-408).

 

„18 kwietnia, dwa dni po widoku, rozpadających się domów, udałam się na nabożeństwo w kościele Carr Streat w Los Angeles. Gdy zbliżaliśmy się do kościoła usłyszeliśmy gazeciarzy krzyczących: »San Francisco zniszczone przez trzęsienie ziemi«. Z ciężkim sercem przeczytałam pierwsze, pośpiesznie wydrukowane wiadomości o tym strasznym nieszczęściu” (jw. s. 409).

 

Dziwne, że E. White pisała o „nieszczęściu” choć wcześniej podawała. że to kara Boża wykonywana przez aniołów.

 

Spisanie wizji o trzęsieniu ziemi po fakcie

 

Wiele dni zabrało mi opisanie części tego, co zostało odkryte przede mną w te dwie noce w Loma Linda i Glendale” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 409).

 

Widać z powyższego, że choć podobno E. White miała wizję o trzęsieniu ziemi (bez podania nazwy miasta) na dwa dni przed nim, to jednak swoje opisy sporządziła po fakcie. Czyżby po informacjach gazetowych i osobistej lustracji?

Los Angeles wszak znajduje się w pobliżu. Interesujące jest też to, czy w San Francisco mieszkali adwentyści. Jeśli tak, to czy owa kara też na nich została zesłana?

Mało tego, E. White gdzie indziej wspomina (pięćdziesiąt stron dalej), że to Bóg jej objawił, by w San Francisco pobudować zbór:

 

„Bóg objawił E. White, że wielka praca powinna być zrobiona na wybrzeżu Pacyfiku i w miastach wokół zatoki. Szybko to się urzeczywistniło. Budynki zborowe powstały w Oakland i San Francisco w 1875 i 1876. Aby pomóc w tym Whiteowie sprzedali wszystko, co mieli na wschodzie” (jw. s. 458).

 

Panaceum od Pana na trzęsienia ziemi

 

„»Poza miasta, poza miasta!« oświadczyła; »To jest poselstwo, które Pan mi dał. Trzęsienia ziemi nadchodzą, powodzie także, a my nie mamy się osiedlać w zepsutych miastach, gdzie wróg działa w każdy sposób, gdzie Bóg jest tak często zapomniany. Pan pragnie, abyśmy mieli jasne duchowe spojrzenie...«” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 409-410).

 

Widać z tej wypowiedzi E. White, że dziś adwentyści niewiele robią sobie z jej proroctw, skoro nadal w dużym stopniu zamieszkują miasta.

 

Rozwiewanie plotek o trzęsieniu ziemi w San Francisco

 

„Od trzęsienia ziemi w San Francisco wiele plotek pojawiło się, co do moich oświadczeń. Niektórzy przedstawiali, że podczas pobytu w Los Angeles przepowiedziałam ogień i trzęsienia ziemi w San Francisco, a także że Los Angeles będzie następnym dotkniętym miastem. To nie jest prawdą. Rankiem po trzęsieniu ziemi, nie mówiłam więcej ponadto, że przyjdą trzęsienia ziemi, powodzie i że Pańskim poselstwem jest, abyśmy nie osiedlali się w zepsutych miastach.

Niewiele lat potem, brat pracujący w Nowym Yorku opublikował trochę bardzo przerażających uwag o zniszczeniach tego miasta. Napisałam zaraz do osób odpowiedzialnych za pracę tam, że nie jest mądre drukowanie takich uwag, że takie sensacje mogą obrócić się w rezultacie w fanatyczny ruch, szkodzący dziełu Bożemu. Wystarczy nam na obecną prawdę Słowo Boże dla ludzi. Przerażające artykuły są szkodliwe dla rozwoju dzieła Bożego.

Teraz dochodzi do mnie, że oświadczyłam, iż Nowy York będzie oczyszczony przez morską falę. Tego nigdy nie powiedziałam” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 411).

 

Widzimy z powyższego, że adwentyści rozsiewali wiele plotek o swej prorokini, co ona uznała za szkodliwe dla rozwoju jej wyznania.

 

Kolejne proroctwa o dużych miastach

 

„1 września 1902 roku, E. White napisała:

»Dobrze wyposażone zgromadzenia namiotowe powinny odbywać się w dużych miastach, takich jak San Francisco, gdyż wkrótce te miasta będą cierpieć od wyroków Bożych. San Francisco i Oakland są jak Sodoma i Gomora, a Pan odwiedzi je w gniewie«

20 czerwca 1903 r.: »Wyroki Boże są na naszej ziemi. Pan wkrótce przyjdzie. W ogniu, powodzi trzęsieniu ziemi. On ostrzega mieszkańców ziemi o bliskim przybyciu. Ludzie znają czas i tych odwiedzi. Nie mamy chwili do stracenia. Musimy uczynić więcej stanowczych wysiłków, by prowadzić lud świata do tego, aby uznali że dzień sądu jest tuż«” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 412).

 

Potrzeba „poświęconych” biznesmenów

 

„Dla kierowania sprawami w różnych ośrodkach naszego dzieła musimy dążyć tak daleko, jak to jest możliwe by znaleźć poświęconych ludzi, którzy będą szkoleni w biznesie. Musimy strzec się przed wiązaniem w ośrodkach wpływu ludzi, którzy mogliby czynić ważniejszą pracę w sprawach publicznych, prezentując niewierzącym prawdy Bożego słowa” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 422).

 

Świadectwa dla Zboru E. White obowiązkowo do studiowania

 

„Zostałam zobowiązana do wezwania członków naszych zborów do studiowania ostatnich dwóch tomów »Świadectw dla Zboru«. Gdy pisałam te księgi, czułam głębokie działanie Ducha Bożego. Są one pełne cennego materiału. W widzeniach nocnych Pan powiedział mi, że prawda zawarta w tych księgach, musi być zaniesiona członkom naszych zborów, gdyż jest wielu obojętnych co do kwestii zbawienia ich dusz.

Ale te tomy nie były ostatnie. Jeszcze wiele było do zrobienia. »Muszę przygotować książki« napisała w maju 1903 r. »i dać innym światło które Pan mi dał. Nie chce zostawić nieskończonej pracy«” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 433-434).

 

Poprawianie książki Wielki Bój

 

„Do końca 1910 roku, E. White rozważała wszystkie problemy związane z poprawionym wydaniem »Wielkiego Boju«” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 434).

 

Książka pt. Wielki Bój uważana jest u adwentystów za „natchnioną”, a jednak, jak widzimy była poprawiana:

 

„Ellen G. White, autorka natchnionego dzieła »Wielki bój« daje przepiękny obraz wybawienia...” (Daniel a współczesność W. Polok, Warszawa 1982, s. 142).

 

Trzeba tu dodać, że niektórzy byli adwentyści zarzucają E. White uprawianie plagiatorstwa:

 

„Jednak czyniła coś więcej niż »tylko« kradła materiał innym autorom – ona podawała to światu jako boskie »objawienia«, otrzymywane za pośrednictwem Ducha Świętego od samego Boga” (Życie E. G. White – obalenie jej twierdzeń D. M. Canright, tłum. R. Kosowski, Bielsko-Biała 2001, s. 110).

 

„Nie była pisarką, lecz raczej przepisywała prace innych. Utrzymując iż jest »ustami Boga« praktycznie przez całe życie była winna literackiego oszustwa. To niweczy jej twierdzenia o boskiej inspiracji. Bóg nie każe swoim prorokom kraść!” (jw. s. 111).

 

Wypowiedź o „poprawionym wydaniu »Wielkiego Boju«” może wydawać się mało znacząca, ale tak nie jest. Były adwentysta D. M. Canright (zm. 1919) tak oto przedstawia perturbacje z tą kwestią związane:

 

»Wielki Bój« jest jej najpopularniejszą książką, wśród jej całej społeczności. Każda linijka jest przyjmowana, jako pochodząca od niej, wszystko podyktował Duch Święty. Tymczasem przy dokładnym jej przestudiowaniu i zbadaniu znajdujemy, iż obszerne fragmenty zostały zaczerpnięte z »Historii Sabatu«, Andrews’a, »Historii Waldensów« pióra Wilieg’o, »Historii Reformacji« autorstwa D’Aubigne’a, »Świątyni« Smith’a, czy »Życia W. Millera«, autorstwa oraz pióra Starszego White’a – choć ta ostatnia pozycja też została przepisana od jeszcze innego autora i z innej książki! Podane powyżej cytaty wystarczają aby dowieść, iż – mimo, że E.G White przedstawiała swe dzieła jako pochodzące od Boga i powstałe z natchnienia Ducha Świętego – natchnieniem dla niej były często ludzkie dzieła” (Życie E. G. White – obalenie jej twierdzeń D. M. Canright, tłum. R. Kosowski, Bielsko-Biała 2001, s. 108-109).

 

„W 1911 roku, zaledwie na cztery lata przed śmiercią E.G. White, wydano trzy tysiące dolarów na zrewidowanie jej książki »Wielki Bój«, w celu pozbycia się najbardziej jaskrawych przypadków plagiatu. Takiej rewizji domagali się niektórzy z członków Kościoła, którzy byli świadomi tego faktu. Z tego powodu zarzut plagiatu wysuwany wobec E.G. White, wciąż jest zasadny. Nie była pisarką lecz raczej przepisywała prace innych. Utrzymując iż jest »ustami Boga« praktycznie przez całe życie była winna literackiego oszustwa. To niweczy jej twierdzenia o boskiej inspiracji. Bóg nie każe swoim prorokom kraść!” (jw. s. 111).

 

Ostatnia choroba

 

„Ostatnia choroba

Przez prawie dwa lata poprzedzające wypadek, który przyspieszył jej śmierć, E. White była bardziej wolna od cierpień i dolegliwości, niż przez jakikolwiek inny okres jej życia. Raz ją opadły zdecydowanie siły, ale wkrótce nastąpiła poprawa i była zdolna do działania z poprzednią swobodą. Jej usługujący zwykle brał ją na przejażdżkę w każdy pogodny dzień, co dodawało jej pogody ducha. Zwykle była zdolna sama udać się do pokoju na górze po powrocie. Ale pod wpływem lat coraz bardziej była pochylona, a przyjaciele nie mogli mieć nadziei na długą kontynuację życia.” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 440).

 

Przyczyna jej śmierci

 

„To było w Sabat, 13 lutego 1915 roku, E. White doznała wypadku, który przykuł ją do łoża i przyśpieszył śmierć. Gdy wchodziła do swego gabinetu z holu, około południa zawadziła nogą i upadła. Siostrzenica, Mary Walling, która od pewnego czasu była jej pielęgniarką, była w tyle hollu, spiesząc z pomocą. A ponieważ nogi były prawdopodobnie kontuzjowane posadziła ją na krzesło, przeciągnęła ją z hollu do sypialni, położyła ją do łóżka i wezwała lekarza z sanatorium St. Helena. (...) Okazało się nieomylnie, że było to złamanie” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 442).

 

Jej ‘testament’

 

„Niech Pan robi po swojemu to, co do mnie dotyczy, abym była czysta i nieskażona. Moje dzieło skończyło się, nie mam nic więcej do powiedzenia. Będę się cieszyć, gdy mój czas przyjdzie, kiedy otrzymam pozwolenie położyć się i odpocząć. Nie pragnę przedłużenia życia” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 444).

 

Jedno z ostatnich przemówień

 

„Około dwa tygodnie po tym wypadku, przemówiła na zgromadzeniu misjonarzy i sprzedawców książek w Mountain View, gdzie planowano wzrost obiegu publikacji wyznaniowych” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 446).

 

Jej śmierć

 

„Koniec przyszedł w piątek, 16 lipca 1915 roku, o 3,40 po południu w słonecznym pokoju na piętrze jej domu »Elmshaven« (...) Przez kilka dni poprzedzających śmierć była nieświadoma przez większość czasu i im bliżej końca tym bardziej traciła zdolność mowy i tak samo słuch” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 449).

 

Inne źródło adwentystyczne podaje, że E. White zmarła w listopadzie, a nie w lipcu:

 

„Nie umarła ani za kilka miesięcy, ani za kilka lat. Dokonała swego ziemskiego życia w dniu 16 listopada 1915 roku, a ostatnie słowa jakie wypowiedziała do syna znajdującego się przy jej łóżku brzmiały: »Wiem komu uwierzyłam«” (Apokalipsa A. Godek, Warszawa 1988, s. 322).

 

Obietnica wierności dla niej i jej męża aż do „końca”

 

Podczas nabożeństwa wspomnieniowego padły takie oto słowa:

 

„Co więcej, ręka Boża przez te jednostki będzie działać aż do końca. Odniosę to do Starszego Jakuba White i jego ukochanej żony E. White” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 457).

 

Majątek wydawniczy adwentystów w roku 1915, tuż po jej śmierci

 

„Teraz jest to Związek Wydawniczy Pacific Press o wartości obecnej ok. 250.000 dolarów i z wielką produkcją literatury na ponad milion dolarów” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 458).

 

Przypomnijmy, że E. White pisała kiedyś iż była biedna:

 

„(...) 26 sierpnia 1847 roku urodził się nasz najstarszy syn (...) Byliśmy biedni, a przed nami ciężkie czasy (...) nie powodziło się nam dobrze” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 105).

 

„Wszystko wskazywało na to, że będziemy musieli żyć z wiary” (jw. s. 109).

 

Później zaś była zapewne osobą, która przyczyniła się do wprowadzenia dziesięciny na rzecz kościoła:

 

„W roku 1869 wprowadzono pojęcie »systematycznej dobroczynności« na potrzeby Kościoła. Wkrótce uświadomiono sobie, że było to połowicznym rozwiązaniem i że w świetle Słowa Bożego wciąż jeszcze »oszukiwano« Boga »w dziesięcinach i ofiarach«. Studia nad tym zagadnieniem trwały kilkanaście lat, aż w roku 1878 ogłoszono i wprowadzono oficjalnie system dziesięcin” (Adwentyzm Z. Łyko, Warszawa 1970, s. 44, 46).

 

Ciekawe jest to, że omawiana autobiografia nie wspomina nic o dziesięcinach.

 

Oczekiwanie na rychłe jej zmartwychwstanie i bliski ‘koniec’ wygłoszone podczas nabożeństwa wspomnieniowego w roku 1915

 

„Nasza siostra, po ponad 70 latach żarliwego wiernego trudu dla Mistrza, teraz leży i odpoczywa podczas ostatniego snu, ale wkrótce powstanie znowu. »Sam Pan zstąpi z nieba, na głos archanioła, z trąbą Bożą«. Ona usłyszy Jego głos i powstanie... Obyśmy my jak nasza ukochana »podążali za Barankiem, gdziekolwiek On pójdzie«. A kiedy już wkrótce, nasza praca się skończy, abyśmy mogli powiedzieć, jak wielki apostoł. »Dobry bój bojowaliśmy, ale teraz już skończyliśmy, zachowując naszą wiarę«” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 461).

 

Na zakończenie warto dodać, że ani choroby E. White (i spodziewana jej rychła śmierć), ani to, że osiągnęła sukces religijny, gromadząc miliony współwyznawców, nie wyróżniają jej wśród twórców innych grup wyznaniowych. Oto na przykład skrótowy opis dotyczący C. T. Russella (zm. 1916), założyciela Towarzystwa Strażnica, które dziś reprezentuje Świadków Jehowy:

 

„W dwudziestym roku jego życia pewien właściciel nie chciał zrobić z nim kontraktu na wynajęcie pewnego lokalu, ponieważ mniemał, że on umrze pierwej niż skończy się termin kontraktu. Przez 50 lat cierpiał na ustawiczny ból głowy, spowodowany upadkiem, gdy był młodzieńcem a przez 25 lat cierpiał na hemoroidy, wskutek czego w najwygodniejszym nawet krześle nie mógł należycie odpocząć...” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 65).

 

Widzimy z powyższego opisu, że C. T. Russell, niczym E. White, także był chorowity, miał problemy z głową, był zagrożony wczesną śmiercią i osiągnął sukces wydawniczy i religijny. Był też uważany, jak ona, za proroka:

 

„W gazetach, teatrach, w miliardach darmo rozdawanych gazetek, w czytelniach i na zebraniach, poselstwo tego wielkiego proroka zostało ogłoszone. Głosem jakoby wielu wód, odbijającym się echem po całym świecie, mówił Pastor Russell; niebawem a ludzie dowiedzą się, że Prorok (nauczyciel) był w pośrodku ich” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 419-420).

 

„Usłyszał także o sposobie objawienia działalności Ducha Świętego, »głos grzmotu wielkiego«, i został napełniony nim w takiej mierze, jak żaden inny Chrześcianin, prócz Apostołów” (jw. s. 429).

 

Czy również Joseph Smith (zm. 1844), „prorok” i założyciel Kościoła Mormonów, nie osiągnął wielkiego sukcesu religijnego, finansowego i wydawniczego? Czy nie okupił śmiercią swej działalności?

Czym więc różniła się działalność E. White od tych i innych „proroków”?

 

Na zakończenie składam podziękowanie J. Romanowskiemu z Warszawy, za pomoc w przygotowaniu tego tekstu.

poprzednia część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2018