Armagedon przed upływem 6000 lat?

Autor: Włodzimierz Bednarski

Armagedon przed upływem 6000 lat?

Do dziś nie potrafię zrozumieć, jak Świadkowie Jehowy mogli w latach 30-tych i 40-tych XX wieku oczekiwać z niepokojem na rychły i nagły Armagedon. Dlaczego wyrażam zdziwienie? Otóż dlatego, że przecież przed Armagedonem mieli pojawić się na ziemi święci Starego Testamentu. Tak uczyło wtedy Towarzystwo Strażnica aż do 1950 roku (patrz „Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 76 – „Pogląd ten skorygowano w roku 1950, gdy dokładniejsze zbadanie Pisma Świętego ujawniło, iż ci ziemscy przodkowie Jezusa Chrystusa mają zostać wskrzeszeni po Armagedonie”). Jeśli więc owi ‘książęta’ mieli zmartwychwstać przed Armagedonem, by ludzi do niego przygotować, to sama ta ‘wojna Boża’ nie byłaby jakimś zaskoczeniem, ani termin jej nastania nie byłby niewiadomy.

Jak te dwa oczekiwane wydarzenia godzili ówcześni Świadkowie Jehowy pozostaje dla mnie tajemnicą. Nawet o te kwestie zapytałem kilka lat temu w Poznaniu Raymonda Franza (ur. 1922). Ale i ten były członek Ciała Kierowniczego  Świadków Jehowy (w latach 1971-1980) nie potrafił mi na te pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Wspomniał jedynie to, co opisał w swej książce:

„Na zakończenie zgromadzenia sędzia Rutherford wskazał, że ‘może to być ostatnie zgromadzenie przed wybuchem wielkiego ucisku’. Pamiętam, gdy nastała jesień 1940 roku i gdy chowałem do szafy moje letnie ubranie, myślałem, że prawdopodobnie nigdy już go nie wyjmę - albo nastanie Armagedon, albo wszyscy znajdziemy się w obozach koncentracyjnych, jak wielu Świadków w nazistowskich Niemczech” („Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 12);

 

„W latach czterdziestych utrzymywał się pogląd, że ‘pokolenie’ obejmuje okres trzydziestu do czterdziestu lat. Doprowadziło to do tego, że kładziono stały nacisk na myśl, że pozostało bardzo niewiele czasu” (jw. s. 297).

 

Ale w tym artykule nie to jest dla nas istotne. Ważnym pytaniem jest to, dlaczego Świadkowie Jehowy oczekiwali na nagły i rychły Armagedon w latach 40-tych, 50-tych i 60-tych XX wieku, skoro według ich chronologii 6000 lat od stworzenia Adama upłynąć miało dopiero w latach 70-tych XX wieku? Natomiast ‘wojna Boża’ i 1000-letnie panowanie Chrystusa miały nastąpić po upływie 6000 lat.

Oto jedna z wypowiedzi z lat 40-tych minionego wieku:

„Około sześć tysięcy lat tego wielkiego odpocznienia lub sabatu Bożego już minęło, a jego Słowo zapewnia nas stanowczo, iż jest jeszcze jeden tysiąc lat, który ma minąć. Dlatego ten wielki dzień odpocznienia Stwórcy względem ziemi, okazuje się być około siedem tysięcy lat długi” („Prawda was wyswobodzi” 1946 [ang. 1943] s. 51);

 

„Od stworzenia Adama do końca r. Pańskiego 1943 jest ... 5971 lat” (jw. s. 142).

 

Zastanawiałem się czasem, czy tak odległy czas do Armagedonu nie wprawiał ówczesnych Świadków Jehowy w zakłopotanie i czy nie następowało pewne ‘rozluźnienie’ w ich oczekiwaniu. Trudno mi było pogodzić do dziś te fakty.

Owszem wiedziałem, że kiedyś doskonale Towarzystwo Strażnica godziło to, iż minęło już 6000 lat (w latach 1872-1873), a 1000-lecie już trwa (od 1874 r.), to znaczy „świta”. Oczekiwano wtedy, że podczas tej embrionalnej fazy Królestwa nastąpi w pewnym momencie ‘przełom’ (oczekiwany w latach 1914-1915, 1918, 1925), w czasie którego legną w ‘gruzach’ dawne systemy. Oto dawne wypowiedzi o tym istniejącym już w tamtym czasie 1000-leciu:

„A sam fakt, że całość Bożego Planu wraz z zarysem czasów i chwil jest widoczna, stanowi mocny dowód, iż żyjemy, przy końcu panowania złego, w Brzasku Tysiącletniego Dnia, kiedy umiejętność się rozmnożyła, a mądrzy zrozumieli (Dan. 12:4, 10)” („Nadszedł Czas” 1919 s. 18-19);

 

„W tym rozdziale przedstawiamy świadectwa Biblijne, które wykazują, iż od stworzenia Adama do roku 1872, upłynęło 6000 lat; i że od tego czasu, weszliśmy już w siódmy tysiąc lat (Tysiąclecie Chrystusa)” („Nadszedł Czas” 1919 s. 35);

 

„Nie ulega wątpliwości, że Ten sam Wszystko - wiedzący, Który pouczył nas za pośrednictwem Chronologii, że sześć tysięcy lat od stworzenia Adama ukończyło się R. P. 1872 i że siódmy tysiąc, Wiek Tysiąclecia, rozpoczął się wówczas...” („Nadszedł Czas” 1919 s. 271; por. s. 270, 413);

 

„Błogosławieństwo Restytucji obiecane w proroctwach dają się już widzieć. Lecz znajdujemy się dopiero w początku tysiąclecia, w którym pod kierownictwem Chrystusowym Boska Mądrość i Moc niezawodnie zdziała cudowne zmiany w naturalny sposób. Serca chrześcijan radują się przepowiednią proroka który mówi: ‘Pustynia rozraduje się i zakwitnie jako róża’ i ‘Na pustyni wytrysną wody’, a te rzeczy zaczynają się już okazywać. W zachodniej części Stanów Zjednoczonych, jak i w Mezopotamii, kraju Abrahama, ludzkie pomysły i maszynerja dokazuje cudów” („Stworzenie czyli historja biblijna w obrazach” 1914 s. 95);

 

„Telabib [Ez 3:15] przeto reprezentuje początek nowej ery, zaranie czasów Restytucyi - Tysiąclecia. Tysiąclecie (Obj. 20:3, 4, 7) rozpoczęło się od roku 1874, wraz z powrotem naszego Pana. Było to około tego czasu, gdy Pastor Russell przyszedł do Chrześcijan z lepszem wyrozumieniem Biblii, ‘z widzeniem Bożem’” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 430).

 

Wracamy teraz znów do lat 1935-1960, kiedy ukształtowała się obecna chronologia Świadków Jehowy, która im mówiła, że 6000 lat minie w latach 70-tych XX wieku. Jak godzono ciągłe oczekiwanie na rychły Armagedon, z tym iż np. dopiero za 40, 30 czy 20 lat upłynie owe 6000 lat?

Otóż Towarzystwo Strażnica jednak nie dawało Świadkom Jehowy pewności na to, że Armagedon wybuchnie dopiero w latach 70-tych XX wieku i to po upłynięciu 6000 lat od stworzenia Adama. Tego do niedawna nie byłem świadom, aż doczytałem się o takiej opinii w jednej z publikacji z lat 50-tych XX wieku. Oto jej słowa:

„Jeśli Armagedon skończy się wcześniej, niż ludzkość osiągnie 6000-letnią granicę swego istnienia, wtedy 1000-letnie panowanie również skończyłoby się przed upływem 7000-letniego dnia odpoczynku i końcowe wypróbowanie mogłoby się rozegrać w obrębie tego 7000-letniego dnia. Jednakże nie potrafimy nic o tym powiedzieć ze stanowczością, ale musimy zaczekać na wyjaśnienia Jehowy, które nam okażą, gdzie dokładnie znajdujemy się w strumieniu czasu, nim byśmy mogli z całą pewnością określić czas tego wypróbowania w odniesieniu do dnia 7000-letniego” (Strażnica Nr 16, 1955 s. 15-16 [ang. 01.11 1952 s. 670]).

 

Chociaż, jak widzimy z przytoczonego fragmentu, Towarzystwo Strażnica podaje tylko jako ewentualność, to że Armagedon może wybuchnąć przed zakończeniem 6000 lat, to jednak da się zauważyć, iż ta opinia nie dawała Świadkom Jehowy żadnej pewności i spokoju, że ‘wojna Boża’ i 1000-lecie jest jeszcze daleko. Musieli ciągle być gotowi na te wydarzenia i starać się, jak to powie jedna z późniejszych publikacji, „wypracować sobie ocalenie!” (Strażnica Nr 16, 1968 s. 5).

 

Warto wiedzieć, że w tym samym czasie, jeszcze przed rozpoczęciem kampanii roku 1975, w Towarzystwie Strażnica funkcjonował też pogląd, iż 1000-lecie rozpocznie się zaraz po 6000 lat od stworzenia człowieka, gdy zaczął się odpoczynek Boga:

„Nadchodzące tysiąclecie jest siódmym okresem tysiącletnim od stworzenia człowieka, a zarazem ostatnim tysiącleciem ogłoszonego przez Jehowę wielkiego dnia sabatu, czyli odpoczynku” (Strażnica Nr 19, 1960 s. 10 [ang. 01.04 1954 s. 222]).

 

Jak z powyższego materiału widać, Towarzystwo Strażnica w swej krótkiej historii ‘obstawiało’ już wszystkie możliwe wersje czasu nastania Armagedonu tzn.:

grubo po zakończeniu 6000 lat w 1872 r. (np. 1918, 1925 r.);

przed zakończeniem 6000 lat w latach 1972 i 1975 (np. lata 50-60-te XX w.);

w momencie zakończenia 6000 lat w 1975 r. (1975 r.);

tuż po zakończeniu 6000 lat w 1975 r. („pokolenie roku 1914”, koniec XX w.);

czas nastania nie jest bezpośrednio związany z zakończeniem 6000 lat od stworzenia Adama (nauka obecna).

 

Na koniec przypomnijmy jedno ze stwierdzeń Towarzystwa Strażnica, w którym wskazywano na czas Armagedonu tuż po zakończeniu 6000 lat, za życia „pokolenia roku 1914”:

„Publikacje świadków Jehowy wyjaśniały, że chronologia biblijna zdaje się wskazywać, iż w połowie lat siedemdziesiątych bieżącego stulecia dopełni się 6000 lat istnienia człowieka. Literatura ta bynajmniej nie orzekała, że wtedy nastąpi koniec świata, choć mimo to krążyło na ten temat mnóstwo indywidualnych spekulacji. W tej sytuacji bardzo aktualny był przedstawiony na zgromadzeniu wykład: ‘Dlaczego nie znamy ›dnia ani godziny‹?’ Podkreślono w nim, że nie znamy dokładnej daty, kiedy Bóg zarządzi koniec. Wiemy jedynie, że to ma nastąpić za życia pokolenia, które zobaczy spełnienie się znaku, jaki według słów Jezusa Chrystusa miał się wtedy ukazać. (...) Wszystko przemawia za tym, iż ów znak zaczął nabierać kształtu w roku 1914. Możemy więc mieć ufność, że koniec jest blisko; nie ma najmniejszej wątpliwości, że Bóg go sprowadzi - podkreślił mówca. Musimy jednak poczekać, aby się dokładnie dowiedzieć, kiedy on nastąpi, a przez ten czas pilnie się zajmować służbą Bożą” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 10 s. 18).


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019