Rok 1996 datą Świadków Jehowy?

Autor: Włodzimierz Bednarski

Rok 1996 datą Świadków Jehowy?

Od czasu do czasu natrafiamy w artykułach czy książkach krytycznych wobec Świadków Jehowy na rok 1996, który miał być rzekomo datą oczekiwanego przez nich Armagedonu. Tak pisali w swych publikacjach np. bp Z. Pawłowicz czy ks. A. Zwoliński. Autorzy ci prawdopodobnie podawali wspomniany rok za źródłami zagranicznymi, również krytycznymi, które polemizowały z Towarzystwem Strażnica.

Jak wygląda ta sprawa? Czy rzeczywiście Świadkowie Jehowy wyznaczali rok 1996? Czy oczekiwali w tym czasie na Armagedon?

Na te pytania postaramy się tu odpowiedzieć, przyglądając się źródłom Towarzystwa Strażnica, które tę datę przywoływały.

 

Otóż rok 1996 wymieniany był przez publikacje tej organizacji zawsze w związku z wyznaczaniem 6000 lat od stworzenia Adama. Bynajmniej nie tylko ostatnio, gdy Świadkowie Jehowy oczekiwali na rok 1975. Przypomnijmy tylko jeden cytat z tym związany, który wprowadzi nas w ten temat:

„Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa. Dlatego bez względu na dokładną datę końca tego systemu rzeczy jest rzeczą jasną, że pozostało niewiele czasu, bo do końca 6000 lat historii człowieka brakuje jeszcze około pięciu lat” (Strażnica Nr 23, 1970 s. 10).

 

Przy okazji omawiania swej chronologii, Towarzystwo Strażnica, chcąc wykazać jej prawidłowość, porównywało ją z chronologią arcybiskupa anglikańskiego J. Usshera (1581-1656), który twierdził, iż Adam został stworzony w 4004 r. przed Chr. Na tej podstawie Świadkowie Jehowy dokonali obliczenia za wymienionego badacza, które dawało im rok 1996 (1997). On jednak wcale nie wyznaczał poprzez 4004 rok „końca świata”, jak to robili Świadkowie Jehowy na podstawie 4026 r. przed Chr. Zapewne by mocno protestował, że ktoś jego wyliczenie dotyczące roku stworzenia człowieka przyrównuje do daty Armagedonu, dokonując jakichś obliczeń. Oto słowa Świadków Jehowy o chronologii Usshera:

„Gdybyśmy teraz zajrzeli do popularnego angielskiego przekładu Biblii, tzn. Przekładu Autoryzowanego lub Króla Jakuba, znajdziemy w uwadze marginesowej informację, że stworzenie człowieka nastąpiło w roku 4004 p.n.e. Datę tę podano według chronologii biblijnej obliczonej przez wybitnego prałata irlandzkiego, arcybiskupa anglikańskiego Jakuba Usshera (1581-1656). Gdybyśmy ją przyjęli, wówczas po dodaniu 1996 lat otrzymalibyśmy łącznie 6000 lat. Siódme tysiąclecie życia ludzi powinno by się więc rozpocząć w roku 1997 n.e” („Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 [ang. 1966] s. 19-20).

 

Jednak Towarzystwo Strażnica odcinało się od tej daty, gdyż wyznaczało swoją, tzn. rok 1975:

„Od czasów Usshera prowadzono intensywne badania nad chronologią biblijną. W naszym dwudziestym wieku podjęto niezależne badania, unikając ślepego trzymania się tradycyjnych kalkulacji chronologicznych nominalnego chrześcijaństwa. Rezultatem tych niezależnych badań było ogłoszenie tabeli chronologicznej, która ustala datę stworzenia człowieka na rok 4026 p.n.e. Według tej godnej zaufania chronologii biblijnej 6000 lat od stworzenia człowieka skończy się w roku 1975, a siódme tysiąclecie dziejów ludzkich rozpocznie się jesienią 1975 roku n.e. Tak więc sześć tysięcy lat istnienia człowieka na ziemi upłynie już wkrótce, jeszcze za życia obecnego pokolenia” (j/w. s. 20-21).

 

Podobnych zestawień lat 4004 i 4026 oraz 1996 (1997) i 1975 dokonano też w innych publikacjach Towarzystwa Strażnica. Oto one:

„Od paru stuleci tak katolicy, jak i protestanci trzymają się chronologii biblijnej opracowanej przez arcybiskupa Jamesa Usshera. Według tej rachuby czasu pierwszy człowiek Adam został stworzony w roku 4004 przed Chrystusem; w związku z tym sześć tysięcy lat dziejów ludzkości dobiegłoby końca przed upływem naszego dwudziestego wieku, mianowicie w roku 1996 n.e. Według nowszego obliczenia biblijnego rozkładu czasów sześć tysięcy lat historii ludzkiej dobiegnie kresu, zanim bieżące stulecie przybliży się do tego stopnia ku swemu schyłkowi, bo już w drugiej połowie roku 1975. Biblijne millennium jest w każdym razie przed nami, a zarówno rachuba czasu, jak też wydarzenia na świecie poświadczają, że bardzo się już przybliżyło” (Strażnica Nr 1, 1968 s. 5);

 

„Z jakiego powodu mówi się teraz tak dużo o roku 1975? Podczas ubiegłych miesięcy wśród poważnych badaczy Biblii rozgorzały wokół sprawy tego roku ożywione dyskusje, nierzadko oparte na rozmaitych domysłach. Zainteresowanie ich wzmogło się na skutek przekonania, że rok 1975 wyznacza koniec okresu 6000 lat historii ludzkiej od chwili stworzenia Adama. Bliskość tak ważnej daty rzeczywiście pobudza wyobraźnię i może się stać niewyczerpalnym tematem rozmów.

Ale chwileczkę! Skąd wiemy, że ich obliczenia są poprawne? Jaka jest podstawa do twierdzenia, że Adam został stworzony prawie 5994 lata temu? (...) W niektórych obcojęzycznych wydaniach Pisma Świętego spotyka się przypisy lub uwagi marginesowe, z których wynika, jakoby stworzenie człowieka przypadało na rok 4004 p.n.e. Dane zamieszczone w uwagach marginesowych nie wchodzą jednak w skład natchnionego tekstu Pisma, a jeśli chodzi o tę datę, to po raz pierwszy wysunięto ją dopiero przeszło piętnaście wieków po śmierci ostatniego pisarza biblijnego i aż do roku 1701 n.e. nikt nie ośmielił się wstawić jej do żadnego wydania Biblii. Przypisy tego rodzaju opierają się na wnioskach pewnego duchownego pochodzenia irlandzkiego, arcybiskupa Jamesa Usshera (1581-1656). Chronologia Usshera była tylko jednym z wielu przykładów szczerych wysiłków podejmowanych podczas minionych stuleci w celu ustalenia czasu stworzenia Adama. Jakieś sto lat temu, kiedy dokonano podsumowania, okazało się, że do tego czasu znani uczeni opublikowali nie mniej niż 140 różnych zestawień chronologicznych. W obliczeniach tych daty stworzenia Adama wahają się w tak szerokich granicach, jak rok 3616 p.n.e. a rok 6174 p.n.e.; istnieje również fantastyczne domniemanie, sięgające aż roku 20 000 p.n.e.” (Strażnica Nr 5, 1969 s. 5);

 

„Dlaczego mimo wszystko powinna nas bardziej interesować data stworzenia Adama niż na przykład rok, w którym się narodził władca Tutenchamon? Otóż przede wszystkim, jeśli dodamy 4026 do liczby bieżącego roku (uwzględniając brak roku zerowego między rachubą naszej ery a okresem sprzed naszej ery), otrzymamy w sumie 5994 lata; tyle ich upłynie od stworzenia Adama do jesieni tego roku. A to z kolei znaczy, że jesienią roku 1975, nieco więcej niż za sześć lat od chwili obecnej (a nie w roku 1997, jakby wynikało z obliczeń Usshera), dobiegnie końca 6000 lat od chwili stworzenia Adama, praojca całej ludzkości!

Czy na podstawie powyższych rozważań można wyrazić przekonanie, że jesienią roku 1975 będzie już po bitwie Armagedonu i że mniej więcej właśnie wtedy rozpocznie się od dawna oczekiwane tysiącletnie królowanie Chrystusa? Jest to możliwe, poczekajmy jednak i zobaczmy, w jakiej mierze siódme tysiąclecie istnienia człowieka zbiega się z przyrównanym do sabatu tysiącletnim panowaniem Chrystusa. Jeżeli te dwa okresy pobiegną równolegle z dokładnością do jednego roku kalendarzowego, nie stanie się to przez przypadek czy splot okoliczności, lecz wyniknie z miłościwych zamierzeń Jehowy. Nasza rachuba czasu (która jest dość dokładna, ale nie rości sobie pretensji do nieomylności) w najlepszym wypadku wskazuje tylko, że jesienią roku 1975 skończy się 6000 lat istnienia człowieka na ziemi” (Strażnica Nr 5, 1969 s. 7);

 

„W niektórych wydaniach Biblii, tak katolickich, jak i protestanckich, znaleźć można tabele chronologiczne oparte na obliczeniach znanego irlandzkiego dostojnika Kościoła anglikańskiego, arcybiskupa Jamesa Usshera (1581-1656 n.e.). Zdaniem Usshera pierwszy człowiek Adam został stworzony w roku 4004 p.n.e. Według tej samej rachuby sześć tysięcy lat, czyli sześć millenniów istnienia człowieka kończyłoby się jesienią niezbyt już odległego roku 1996 n.e., po czym rozpoczynałoby się siódme millennium bytu ludzkiego.

Zupełnie niedawno poważni badacze Pisma Świętego ponownie przeanalizowali chronologię biblijną. Według ich obliczeń sześć millenniów życia ludzkiego na ziemi ma dobiec końca w połowie lat siedemdziesiątych. Zatem siódme millennium po stworzeniu człowieka przez Jehowę Boga powinno się rozpocząć przed upływem bieżącego dziesięciolecia. (...) Jeżeli Pan Jezus Chrystus ma być ‘Panem i sabatu’, to jego tysiącletnie panowanie musi być siódmym w serii okresów tysiącletnich, czyli millenniów (Mat. 12:8, NT). Tylko pod tym warunkiem będzie ono panowaniem sabatnim. (...) Już wkrótce zakończy się ciąg sześciu millenniów podłego, niewolniczego wyzyskiwania ludzi przez Szatana; stanie się to jeszcze za życia tego pokolenia, które było świadkiem wydarzeń rozgrywających się na świecie po zakończeniu „czasów pogan” w roku 1914, bo taka była prorocza zapowiedź Jezusa zanotowana w Ewangelii według Mateusza 24:34. Czyż więc koniec sześciu tysięcy lat ciemiężycielskiego zniewolenia ludzi pod rządami Szatana Diabła nie byłby dla Jehowy Boga odpowiednią chwilą na wprowadzenie millennium sabatniego wytchnienia całej ludzkości? Z pewnością! A Jego Król, Jezus Chrystus, będzie Panem tego sabatu” (Strażnica Nr 18, 1970 s. 12-13; patrz też broszura pt. The Approaching Peace of a Thousand Years, 1969 s. 25-26).

O latach 4004 i 4026 patrz również ang. Przebudźcie się! 08.04 1972 s. 16.

 

Jeszcze niedawno Towarzystwo Strażnica wspomniało ‘coś’ o 4004 roku przed Chr.:

„Przez całe stulecia duchowni oraz uczeni znajdujący się pod ich wpływem utrzymywali, że Ziemia jest środkiem Wszechświata, że został on stworzony w roku 4004 p.n.e. i tak dalej” (Przebudźcie się! Nr 6, 1990 s. 9).

 

Dziwne jest to, że nie spotkałem się nigdy podczas nauki katechezy w Kościele z wyznaczonym rokiem 4004, a i katolickie podręczniki dotyczące eschatologii nie określały daty stworzenia Adama czy końca świata. Tu posłużmy się jednym z nich, wydanym tuż przed opracowaniem przez Świadków Jehowy swojej koncepcji, rzekomo nowej, związanej z określaniem czasu nastania Armagedonu i roku stworzenia człowieka. Otóż ten nasz podręcznik jest bardzo krytyczny wobec millennaryzmu i wyznaczania daty końca świata, wymieniając trudniących się tym takich ‘winowajców’ jak: irwingianie, mormoni, adwentyści, badacze Pisma Świętego (patrz „Eschatologia. Rzeczy Ostateczne Człowieka i Świata” ks. W. Granat, Lublin 1962, s. 106-107, 265-273, 297-303).

Niezrozumiałe i fałszywe jest więc stwierdzenie Świadków Jehowy, że my rzekomo „trzymamy się” chronologii Usshera:

Od paru stuleci tak katolicy, jak i protestanci trzymają się chronologii biblijnej opracowanej przez arcybiskupa Jamesa Usshera. Według tej rachuby czasu pierwszy człowiek Adam został stworzony w roku 4004 przed Chrystusem; w związku z tym sześć tysięcy lat dziejów ludzkości dobiegłoby końca przed upływem naszego dwudziestego wieku, mianowicie w roku 1996 n.e.” (Strażnica Nr 1, 1968 s. 5).

 

To raczej Świadkowie Jehowy od ponad stu lat „trzymają się chronologii biblijnej opracowanej przez arcybiskupa Jamesa Usshera”, tylko trochę ją modyfikując (o 22 lata).

Okazuje się bowiem, że już 120 lat temu Towarzystwo Strażnica ‘poprawiało’ chronologię Usshera i to inaczej niż dziś!

Oto słowa z dawnego podręcznika tej organizacji, w którym nawet jest specjalny podrozdział pt. ‘Wywody chronologiczne biskupa Ushera’ (s. 52-55) w rozdziale zatytułowanym ‘Chronologia biblijna’:

„Porównajmy teraz wywody biskupa Ushera, przyjęte przez Chrześcian z wywodami naszemi, a z pewnością zainteresują nas one. (...) Chociaż Usher błędnie podawał liczbę lat od Stworzenia Człowieka do R. P. 1 na 4005, możemy przy pomocy Pisma Św. łatwo ją skorygować na 4129. Jasno więc jest obecnie zrozumiałe, że z rokiem 1872 kończy się 6000 lat od Stworzenia, a z rokiem P. 1873 rozpoczyna się siódmy tysiąc lat, czyli dzień tysiącletni historyi świata” („Nadszedł Czas” 1919 [ang. 1889] s. 52 i 55).

 

Każdy zauważy, że Towarzystwo Strażnica kiedyś zupełnie inaczej ‘poprawiało’ rok 4004 Usshera. Niedawno zamieniało go na rok 4026, a dawniej na rok 4129. Również w roku 1935 Świadkowie Jehowy kolejny raz ‘poprawiali’ chronologię Usshera, ale tym razem uczyli o roku 4028 (patrz ang. „Złoty Wiek” 13.03 1935 s. 355-383; ang. „Złoty Wiek” 27.03 1935 s. 387-415). Czy takie zmienne ‘poprawianie’ czyjejś chonologii dodaje wiarygodności tej organizacji?

 

Widzimy z powyższego materiału, że choć Świadkowie Jehowy nie wiązali się zbytnio z rokiem 1996, to jednak arcybiskupowi anglikańskiemu Ussherowi jakby w usta wkładali tę datę na czas nastania millennium.

Z tego powodu wiele osób może być zdezorientowanych i uważać, że Towarzystwo Strażnica w jakiś sposób identyfikowało się z rokiem 1996.

Ale aby mieć pełniejszy pogląd na rok 1996 i czas bliski tej dacie przypomnijmy kilka faktów z tym związanych.

Otóż choć w listopadzie 1995 roku (więc tuż przed nastaniem 1996 roku) Towarzystwo Strażnica wycofało swoją naukę o „pokoleniu roku 1914”, które miało doczekać Armagedonu, to jednak nie można wykluczać tej daty jako możliwej na nastanie ‘końca’ według kalkulacji Świadków Jehowy. Wprawdzie w roku 1994 mijał czas, który osiągano poprzez dodawanie roku 1914 i 70-80 lat z Ps 90:10 (patrz np. Strażnica Nr 11, 1997 s. 28), ale były też wypowiedzi, które dawały nadzieje na Armagedon aż do końca XX wieku. Oto najważniejsze z nich z okresu od lat 60-tych XX wieku do roku 1995:

„Mówi ona [Biblia] jednak także i o tym, że pewna grupa ludzi miała obwieszczać sprawiedliwe rządy Boże, nadto mówi o wojnie, którą Bóg ma prowadzić przeciwko wszelkiemu złu, o raju, w który ma być potem przekształcona cała ziemia, oraz o tym, że w owym raju nie będzie śmierci. Wszystko to według Biblii, ma się urzeczywistnić w XX wieku” (Przebudźcie się! Nr 11 wyd. w latach 1960-69, art. „XX wiek w proroctwie biblijnym” s. 12);

 

„Biblia przepowiada, że ten niebiański rząd, który objął już władzę, właśnie w XX wieku oczyści ziemię z wszelkiego zła” (jw. s. 13);

 

„O jakim dniu mówił Jezus? Czy o wybuchu trzeciej wojny światowej? Nie. Sofoniasz nazywa ten dzień w 2 rozdziale, wierszu 3 (NW), dniem ‘gniewu Jehowy’. W 16 rozdziale Objawienia, wierszach 14 i 16 (Kow) określono go jako wielki dzień Boga Wszechmogącego, zwany ‘po hebrajsku Armagedon’. Wojna ta zostanie stoczona w XX wieku. Proroctwo o niej spełni się tak dokładnie, jak się spełniły proroctwa o wojnach światowych, głodach, trzęsieniach ziemi itd. Proroctwo to wypełni się za życia obecnego pokolenia” (jw. s. 13);

 

„Już wkrótce, jeszcze w naszym XX wieku, rozgorzeje ‘walka w dzień Jahwe’ przeciw współczesnemu odpowiednikowi Jeruzalem, to znaczy przeciw chrześcijaństwu. (...) Wszystkich religiantów liczących na to, że chrześcijaństwo cieszy się uznaniem u Boga, wojenny ‘miecz’ Jehowy ‘wytnie’ z tej pozycji, którą przypisują chrześcijaństwu jego duchowni. Jednakże ‘miecz’ Jehowy zostanie dobyty nie tylko przeciw zwolennikom chrześcijaństwa. Ugodzi także we ‘wszelkie ciało od południa /chrześcijaństwa/ aż do północy’. Religianci stanowiący całą resztę światowego imperium religii fałszywej poczują cięcia ostrza ‘miecza’ Jehowy. Nie uchroni ich od tego fakt, że nie są chrześcijanami” („‘Narody mają poznać, że Ja jestem Jehowa’ - jak?” 1974 [ang. 1971] s. 143);

 

„Nawet gdyby niegodziwy system panujący teraz na świecie przetrwał do końca XX wieku - co z uwagi na powszechnie występujące tendencje oraz spełnianie się proroctw biblijnych jest wysoce nieprawdopodobne - i tak żyłyby jeszcze osoby należące do pokolenia pamiętającego pierwszą wojnę światową. Fakt jednak, że ich liczba dość prędko się kurczy, stanowi kolejne potwierdzenie wniosku, iż szybko zbliża się ostateczne ‘zakończenie systemu rzeczy’.” (Strażnica Rok CII [1981] Nr 17 s. 27);

 

„Ponadto Jezus zaznaczył, że mamy się cieszyć na widok zbierających się od owego czasu ciemnych chmur burzowych Armagedonu. Powiedział nam też, że ‘pokolenie’ z roku 1914 - kiedy ów znak zaczął występować - „żadną miarą nie przeminie, aż się wydarzą wszystkie te rzeczy” (Mat. 24:34). Niektórzy przedstawiciele tego ‘pokolenia’ mogą dożyć nawet do końca bieżącego stulecia. Jednakże dużo przemawia za tym, że ‘koniec’ jest o wiele bliżej!” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 17 s. 14-15);

 

„Apostoł Paweł odegrał dominującą rolę w chrześcijańskiej działalności misjonarskiej. Położył też podwaliny pod dzieło, które miało być zakończone teraz, w XX wieku” (Strażnica Nr 4, 1989 s. 12);

 

„Ów czas końca ma jednak trwać stosunkowo krótko - mniej więcej tyle, ile życie jednego pokolenia (Łukasza 21:31, 32). Okoliczność, że od roku 1914 minęło już 80 lat, nasuwa wniosek, iż niebawem doczekamy się wyzwolenia za sprawą Królestwa Bożego” (Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s. 26, art. ‘Prawdziwe znaczenie roku 1914’).

 

Zauważmy z jaką pewnością jeszcze w roku 1994 pisano, że „niebawem doczekamy się wyzwolenia”! Nawet nie użyto tu słów, że „chcielibyśmy”, czy „ufamy iż tak będzie”, ale postawiono „wniosek”!

 

Oto ostatnia wypowiedź, z roku 1995, o „pokoleniu roku 1914”:

„Wyrażenie ‘to wszystko’ odnosi się do różnych elementów złożonego ‘znaku’, który jest widoczny od roku 1914, a osiągnie punkt kulminacyjny podczas ‘wielkiego ucisku’ (Mat. 24:21). ‘Pokolenie’ żyjące w roku 1914 coraz bardziej się przerzedza. Koniec nie może być daleko” („Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 716).

 

Po przedstawieniu powyższego materiału widzimy, że adwersarze Świadków Jehowy niewiele mylą się ukazując rok 1996 jako datę oczekiwaną przez ich organizację. Choć nigdzie wprost w jej publikacjach nie ma stwierdzenia, że Armagedon będzie na pewno w tym roku, to jednak brak też takich które to wykluczają. Natomiast długi okres czasu dla „pokolenia roku 1914”, aż do końca XX wieku, zawierał w sobie także rok 1996 lub wspominany 1997.

Również wielu Świadków Jehowy po zawodzie roku 1975 i nietrafności ich chronologii mogło z ufnością patrzeć w przyszłość na rok 1996, który oni wcześniej ‘poprawili’ na swoją oczekiwaną datę, która okazała się fałszywa.


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019