Książęta Jehowy 1950 roku

Autor: Włodzimierz Bednarski

Koniec wzrostu ilości Świadków Jehowy w Polsce???

Głosiciele Towarzystwa Strażnica od samego początku oczekiwali na „nowy świat” i na zmartwychwstanie świętych Starego Testamentu. Mieli oni być zarządcami ziemi i wprowadzającymi idee Królestwa Bożego na niej. Z tego powodu przysługiwało im miano „książąt”. Ich powrotu oczekiwano już za życia C. T. Russella, pierwszego prezesa Strażnicy. W jego tomach opisano ich zmartwychwstanie i czekające na nich zadania; patrz „Boski Plan Wieków” ed.1917 s. 368; „Przyjdź Królestwo Twoje” ed.1919 s. 294-295; „Walka Armagieddonu” ed. 1919 s. 772-773. Były to tak ważne sprawy, że nawet w 1908 r. pytano Russella ilu tych „książąt” będzie (czy nie aby 144.000), na co nie udzielił on jednak odpowiedzi (patrz „Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania” 1947 s. 252-254).

 

Po śmierci Russella oczekiwanie na zmartwychwstałych książąt nie ustało. Powiedziałbym, że nawet zintensyfikowało się. Zapowiadała ich rządy np. „Dokonana Tajemnica” ed.1925 s. 367-370, 512 (ed. ang. 1917). Natomiast wydana przez J. F. Rutherforda w 1920 r. broszura „Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!” już stanowczo zapowiadała:

„Możemy przeto z ufnością oczekiwać, że rok 1925-y zaznaczy się powrotem Abrahama, Izaaka, Jakuba i wiernych proroków Starego Zakonu, a mianowicie tych których Apostoł wymienia w jedenastym rozdziale listu do Żydów - do stanu ludzkiej doskonałości” (s. 60-61).

„Pełne 1924 lata okresu ery Chrystusowej skończą się 31 Grudnia R.P. 1924, a dodając jeszcze 3/4 roku, otrzymamy 1 październik 1925 R.P., o którym to czasie należy się spodziewać, że Abraham obejmie w posiadanie swoje dziedzictwo” (s. 72).

„około 1 kwietnia 1925 roku, około którego czasu spodziewać się należy zmartwychwstania zasłużonych Proroków i początku błogosławieństwa wszystkich narodów ziemi, żyjących jak i umarłych” (s. 76).

 

Również wydana w 1921 r. „Harfa Boża” o „książętach” zapowiadała:

„Ci wierni mężowie będą z powrotem przy życiu na ziemi za kilka lat i stanowić będą klasę legalnych przedstawicieli Chrystusa na ziemi. Będą oni widzialnymi przedstawicielami królestwa niebieskiego, którym Chrystus, pod Swoim nadzorem, powierzy sprawy świata” (s. 352).

 

Kolejna broszura Rutherforda pt. „Pożądany rząd” wydana w 1924 r. obiecywała:

„W świetle Pisma Świętego możemy się racjonalnie spodziewać, że Jerozolima będzie stolicą świata z doskonałymi i wiernymi ludźmi, a mianowicie z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem, Dawidem, Danielem i innymi, którym będą powierzone rządy ziemi; niektórzy z tych wiernych ludzi jako władcy będą umieszczeni w głównych częściach ziemi (...). Możemy się spodziewać, że za pomocą wielkich, udoskonalonych i urządzonych w wielu miejscach stacyj radiograficznych Abraham będzie kierował z Góry Synaj sprawami całej ziemi” (s. 30-31).

 

Po latach, książka Świadków Jehowy pt. „Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki” wspomina:

„Lud Boży musiał na przykład skorygować swe poglądy na temat roku 1925. Z rokiem tym wiązano nadzieję na odrodzenie i liczne błogosławieństwa, ponieważ sądzono, że wyznaczy on koniec siedemdziesięciu 50-letnich jubileuszy, liczonych od czasu wejścia Izraelitów do Kaananu. (3 Mojż. 25:1-12). A. D. Schroeder wspomina: ‘Uważano, że ostatek namaszczonych duchem naśladowców Chrystusa pójdzie w owym roku do nieba, aby tam wejść w skład Królestwa, i że wierni mężowie z dawnych czasów, między innymi Abraham i Dawid, zostaną wskrzeszeni jako książęta i obejmą rządy nad ziemią podczas Królestwa Bożego’.

Rok 1925 nadszedł i minął, a namaszczeni naśladowcy Jezusa jako klasa dalej przebywali na ziemi. Wierni mężowie czasów starożytnych - Abraham, Dawid i inni - nie zostali wskrzeszeni, by się stać książętami na ziemi (Ps. 45:17). Toteż, jak wspomina Anna MacDonald, ‘rok 1925 był dla wielu braci bardzo smutny. Niektórzy się zgorszyli i utracili nadzieję. Spodziewali się ujrzeć zmartwychwstanie ‘starożytnych osobistości’ [takich jak Abraham]. Zamiast uważać to za <prawdopodobne>, wnioskowali, że jest to <pewne>, a prócz tego niektórzy przygotowywali się na powitanie wskrzeszonych bliskich. Siostra, od której poznałam prawdę, napisała mi w liście, że to, o czym mi mówiła, było pomyłką. (...) [Ale] ja wysoko sobie ceniłam uwolnienie z Babilonu. Gdzież indziej mogłam się udać? Poznałam i pokochałam Jehowę’.

Wierni słudzy Boży nie oddali się Jehowie tylko do określonego roku. Byli zdecydowani służyć Mu już zawsze. Dla takich osób nie spełnione oczekiwania związane z rokiem 1925 nie stanowiły problemu ani nie osłabiły ich wiary. ‘Dla lojalnych rok 1925 był cudowny’ - powiada James Poulos” (s. 65).

 

Kiedy „książęta” nie pojawiali się, pomimo oczekiwań, to w 1929 r. „przeniesiono” stolicę dla nich z Jerozolimy do San Diego, gdzie wybudowano dla nich Beth-Sarim tzn. Dom Książąt, w którym „tymczasowo” zamieszkał chory na płuca Rutherford. Wtedy zapewne myślano, że „książęta” nie przybywają ponieważ nie było dla nich przygotowane lokum. O nim „Złoty Wiek” z 15 IV 1931 r. (s. 118-119) w artykule pt. „Prawda odnośnie domu w San-Diego” (autorem był R. J. Martin, nadzorca drukarni w Brooklynie) podał:

„Robert J. Martin (...) gwarantuje niniejszym kupno okazyjne i sprzedaje za sumę 10 (dziesięciu) dolarów Józefowi F. Rutherfordowi (...) na czas jego życia, a następnie na rzecz Strażnicy Towarzystwa Biblijnego i Broszur (...) posiadłość w Kensington Heights, powiatu San-Diego w Kalifornii (...). Zarówno cedent jak i ten, który tę posiadłość przejął, wierzą niezłomnie w świadectwo Biblii, będącej Słowem Jehowy Boga. Poznawają oni też dowody rozpoczynającego się obecnie ustanowienia Królestwa Bożego dla błogosławienia ludziom na ziemi i są przekonani, że panująca moc i autorytet tego Królestwa są dla ludzi niewidzialne, że jednak mieć będą na ziemi swoich zastępców, którzy pod naczelnym kierownictwem niewidzialnego Władcy Chrystusa kierować będą sprawami ziemi, że pomiędzy tymi wiernymi reprezentantami i widzialnymi regentami będą następujący mężowie: Dawid (były król izraelski), Giedeon, Borak, Samson, Jefta, Józef (były wielkorządca Egiptu), Samuel (prorok) i inni wierni mężowie, o których Biblia chwalebnie wspomina w liście do Żydów w rozdziale 11. Stan rzeczy jest więc ten, że Strażnica (...) ma zarządzać tą posiadłością do czasu, aż niektórzy lub wszyscy ci wyżej wspomniani mężowie staną się widzialnymi przedstawicielami Królestwa Bożego na ziemi; wtedy oni tę posiadłość mają objąć w posiadanie i uczynić z niej użytek, aby się ona najlepiej przysłużyła tej pracy, która przez nich będzie wykonywana. Posesja została nabyta i dom na niej wybudowany pod kierownictwem wspomnianego Józefa F. Rutherforda. Poświęcona ona została Jehowie Bogu i Jego Królowi Chrystusowi prawowitemu Władcy ziemi, w tym wyraźnym celu, ażeby używana została tylko przez takich, którzy są sługami Jehowy. Przeto w akcie tym poczyniona jest wzmianka, że posiadłość ta na zawsze ma służyć temu celowi i że żadne hipoteki lub inne długi na niej nie mogą ciążyć. Dalej jest powiedziane, że rzeczonemu Józefowi F. Rutherfordowi przysługuje prawo za życia swego postanowić kontraktowo lub na mocy aktu, że jakiekolwiek inne osoby, utrzymujące stosunki ze Strażnicą (...) będą miały prawo mieszkania na powyższej posiadłości, dopóki Dawid lub inni mężowie, o których wspomina list do Żydów w 11 rozdziale, nie przejmą w posiadanie tej własności, która poświęcona jest Jehowie Bogu i na zawsze służyć ma Jego Królestwu. Ktokolwiekby rościł prawo do powyższej nieruchomości ma wpierw wylegitymować się przed urzędnikami wspomnianego Towarzystwa, że jest jedną z osób wymienionych w zacytowanym liście apostoła Pawła do Żydów, zgodnie z orzeczeniem niniejszego kontraktu”.

 

Oczekiwania na „książąt” wciąż trwały. Wydana w 1936 r. książka „Bogactwo” nadal zapewniała Świadków Jehowy”:

„Będą przywróceni do życia, otrzymają doskonałość i na wysokich stanowiskach Królestwa na ziemi pełnić będą służbę...” („Bogactwo” s. 303).

„będą ‘książętami’ czyli widzialnymi przedstawicielami Królestwa na ziemi (Psalm 45:17; Izajasza 32:1)” (j/w. s. 313).

„ci pełnić będą służbę jako widzialni władcy” (j/w. s. 315).

 

Nawet rozpoczęcie II wojny światowej nie ostudziło zapału Świadków Jehowy w oczekiwaniu wyzwolicieli-książąt. Wydana w 1941 r. książka pt. „Dzieci” nadal przedstawiała nadzieje głosicieli:

„‘Jakież to zachwycające’! wykrzyknął Jan: ‘Eunike, z łaski Pana możemy tych wiernych książąt wkrótce zobaczyć; tak, my żądamy ich zobaczyć i pod ich przewodnictwem postępować...’.” (s. 73).

„Wkrótce będą ‘książęta’ i on ‘wielki lud’ z tym świętym narodem w przeprowadzeniu zamiaru Jehowy połączeni. (...) Oni wierni ludzie z dawnych czasów wkrótce jako doskonali ludzie zmartwychwstaną i ‘książętami’ (lub widzialnymi władcami) po wszystkiej ziemi będą” (s. 139).

 

Przybycie Książąt

 

Z roku na rok, z kongresu na kongres, oczekiwania na zmartwychwstanie „książąt” rosły. Osiągnęły one apogeum w roku 1950, gdy okazało się, że „książęta” są już obecne na stadionie kongresowym!!!

Oto relacja Towarzystwa Strażnica z tego wydarzenia przedstawiona w publikacji pt. „Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki” [po ang. patrz „1975 Yearbook of Jehovah’s Witnesses” s. 213-214]:

„Przez wiele lat lud Jehowy sądził, że wierni mężowie z dawnych czasów, tacy jak Abraham, Józef i Dawid, zmartwychwstaną przed końcem tego niegodziwego systemu rzeczy. Owych dawnych sług Bożych nazywano ‘godnymi mężami starych czasów’, ‘starożytnymi mężami wiary’ oraz ‘książętami’. (...) Toteż przed laty słudzy Jehowy wyruszali na zgromadzenia w nastroju wyczekiwania: Może na tym kongresie pojawi się choć jeden ze zmartwychwstałych książąt, czyli dawnych sług Bożych? Pamiętając o tym, wczujmy się w nastroje grupy 82 601 uczestników kongresu, którzy z przejęciem słuchali F. W. Franza w sobotnie popołudnie 5 sierpnia 1950 roku. W punkcie kulminacyjnym pasjonującego wykładu biblijnego mówca zapytał: ‘Czy uczestników tego międzynarodowego zgromadzenia ucieszy wiadomość, że TERAZ, TUTAJ, pośród nas, jest wielu przyszłych KSIĄŻĄT NOWEJ ZIEMI?’ Cóż za ożywienie wywołało to pytanie! Oto garść żywych wspomnień: ‘Przypominam sobie, że zaparło nam dech w piersiach i zaczęliśmy wyczekująco rozglądać się wokół (...) czyżby tu był Dawid, Abraham, Daniel lub Job? Wiele sióstr miało łzy w oczach!’ (Grace A. Estep). ‘Byłam tak podekscytowana, że siedziałam na brzeżku krzesła z oczami wlepionymi w przejście na mównicę. Byłam pewna, że lada moment wyłoni się jeden lub kilku starożytnych mężów’ (siostra Dwight T. Kenyon). ‘Ludzie na korytarzach rzucili się do bram stadionu, żeby zobaczyć podium mówcy, spodziewając się widocznie ujrzeć tam Abrahama, Dawida a może Mojżesza. Widownia powstała z miejsc - atmosfera była napięta. Jestem pewien, że gdyby do podium podszedł ktoś z długą brodą, tłumu nie dałoby się powstrzymać’ (L. E. Reusch). Następnie na widowni zapanowała głęboka cisza. Wydawało się, że wszyscy wytężają słuch, aby nie uronić ani jednego słowa mówcy. Omawiał on prawdziwe znaczenie hebrajskiego wyrazu przetłumaczonego na ‘książę’. Wykazał, że dzisiejsze ‘drugie owce’ wycierpiały dla wiary tyle samo, co dawni świadkowie na rzecz Jehowy. Dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, by Chrystus ustanowił te ‘drugie owce’ ‘książętami na całej ziemi’, jeśli zajdzie taka potrzeba...” (s. 102).

 

Po tych wydarzeniu ze Świadków Jehowy jakby uszło powietrze i dziś już nikt z nich nie opowiada o oczekiwaniu „książąt” Starego Testamentu. Zapewne dlatego, że te „królewięta” pod postacią nadzorców zborów są wśród głosicieli Strażnicy.

 

Strażnica Nr 7, 1951 s. 10 tuż po zmianie oczekiwań i nauki wspominała jeszcze:

„Od kilku lat członkowie ostatka i wielki lud przechodniów czyli ‘drugich owiec’ wyglądali ukazania się obiecanych książąt nowej ziemi. (...) W przeszłości rozumieliśmy ten tekst w ten sposób, jak gdyby odnosił się wyłącznie do świadków Jehowy starożytnych czasów przedchrystusowych, to jest do ludzi, którzy byli albo naturalnymi przodkami Jezusa Chrystusa, jak Abraham, Izaak, Jakub i Dawid, albo wiernymi prorokami i współświadkami tych mężów. Linia ich ciągnie się od Abla aż po Jana Chrzciciela...”.

 

Dziś zaś „Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości” 2000 t.1 (s. 332) podaje:

„‘Książęta’ wysunęli się na widownię w minionym półwieczu. Ci z nich, którzy należą do drugich owiec, są szkoleni jako wyłaniająca się klasa ‘naczelnika’; jej wykwalifikowani członkowie po wielkim ucisku będą przygotowani do przyjęcia na siebie obowiązków związanych z zarządzaniem ‘nową ziemią’...”.

 

Natomiast Strażnica Nr 5, 1999 s. 17 mówi w czasie przyszłym o „książętach”:

„W nowym świecie Jezus ustanowi ‘książąt po całej ziemi’, by sprawowali przewodnictwo wśród ziemskich czcicieli Jehowy (Psalm 45:16). Do tego grona niewątpliwie wybierze on wielu wiernych starszych działających w dobie obecnej. Już teraz okazują się godni zaufania, toteż w przyszłości - gdy wyjawi, jaką rolę klasa naczelnika będzie odgrywać w nowym świecie - powierzy im jeszcze bardziej odpowiedzialne zadania”.

 

Ale abyśmy wiedzieli czym zajmują się dziś „książęta” Świadków Jehowy warto przytoczyć jeszcze jedną publikację, która mówi, że tym zajęciem „książąt” jest WYKLUCZANIE z Organizacji Jehowy. Oto słowa książki „Zbliż się do Jehowy”:

„Wszyscy musimy ‘czynić zadość sprawiedliwości’, ale szczególnie są do tego zobowiązani chrześcijańscy starsi. Zwróćmy uwagę na proroczy opis ‘książąt’, czyli starszych, zawarty w Księdze Izajasza: ‘Oto król będzie panował dla prawości, a książęta będą sprawować władzę książęcą dla sprawiedliwości’ (Izajasza 32:1). Jehowa oczekuje więc od nich, że będą działać w interesie sprawiedliwości. Jak mogą to robić? Ci duchowo usposobieni mężczyźni wiedzą, że sprawiedliwość nakazuje dbać o czystość zboru. Dlatego czasem muszą rozpatrywać poważne wykroczenia. (...) Muszą zatem wykluczyć go ze zboru” (s. 164-165).

 

Na koniec z kronikarskiego obowiązku jeszcze dwa cytaty. Jeden jest wspomnieniem Bet-Sarim czyli Domu Książąt, w którym zamieszkał J. F. Rutherford, a który miał służyć „książętom”. Drugi przypomina, że kiedyś nawet dawano im nadzieję na pójście do nieba, po rzetelnym wykonaniu swych obowiązków na ziemi. Później im ją odebrano! Oto zdania z książki pt. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995:

„Kilka lat po śmierci brata Rutherforda zarząd Towarzystwa Strażnica postanowił sprzedać Bet-Sarim. Dlaczego? W Strażnicy z 15 grudnia 1947 roku wyjaśniono: ‘Całkowicie spełnił swą rolę i teraz służy tylko jako obiekt pamiątkowy, którego utrzymanie jest dość kosztowne; nasza wiara w powrót mężów z dawnych czasów, których Król Chrystus Jezus ustanowi książętami na CAŁEJ ziemi (a nie tylko w Kalifornii), opiera się nie na domu Bet-Sarim, lecz na obietnicach ze Słowa Bożego’. (...) Żywiono wówczas nadzieję, że zgodnie z zapowiedzią podaną w Psalmie 45:17 wierni mężowie żyjący w starożytności, jak Abraham, Józef czy Dawid, zmartwychwstaną przed końcem tego systemu rzeczy i będą służyć jako ‘książęta na całej ziemi’. Pogląd ten skorygowano w roku 1950, gdy dokładniejsze zbadanie Pisma Świętego ujawniło, iż ci ziemscy przodkowie Jezusa Chrystusa mają zostać wskrzeszeni po Armagedonie...” (s. 76).

 

„Poza tym wierzono, że ‘wierni mężowie starożytności’ (zwani też ‘świętymi Starego Testamentu’), którzy podczas Tysiąclecia będą na ziemi książętami, pod koniec tego okresu najprawdopodobniej w jakiś sposób dostąpią życia w niebie (Psalm 45:17)” (s. 161).

 

I jeszcze jedna refleksja. Otóż wiadomo już dlaczego dziś Świadkowie Jehowy tak obawiają się Armagedonu. Kiedyś (do 1950 r.) wiedzieli bynajmniej kiedy on nastąpi (a raczej kiedy nie nastąpi). Poprzedzać go mieli bowiem zmartwychwstali „książęta” z Abrahamem i Dawidem na czele. Nie mógł więc on wybuchnąć przed ich pojawieniem się, a oni mieli ich przygotować na tą wojnę Bożą. Obecnie Świadkowie Jehowy na nikogo już nie czekają, jedynie na Armagedon.

 


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019